niedziela, 24 stycznia 2016

Nie jest najlepiej.

We wtorek mielismy termin do naszej wetki z Kira, zeby zrobic kontrolne pobrani krwi. Tuz przed operacja jej wyniki byly nienajlepsze, miala znacznie podwyzszone wyniki watrobowe i nerkowe, ale wetka kladla je na karb stanu zapalnego w organizmie. Obecne wyniki tez nie sa dobre, a przyplatala sie jeszcze dodatkowo anemia. Na razie Kira dostala z kliniki wysokoproteinowa karme, a kiedy ja zuzyje do konca, znow bedziemy sprawdzac krew.
Jest bardzo slaba, apatyczna i niestety stale chudnie. Jedyny dobry znak, to ze ma apetyt i dobrze trawi. Jesli zas chodzi o sily, to jest katastrofalnie. Czesto, kiedy wraca do domu po wyjsciu jedynie przed dom, bo o dalszych spacerach nie ma nawet mowy, lezy jak bez zycia i ciezko dyszy. Do rzadkosci nalezy, ze sama prowadzi na nieco wieksza rundke spacerowa, my pozostawiamy jej pelna dowolnosc, chodzi gdzie chce i jak dlugo chce.
Kilka dni temu, kiedy wydawala sie nieco silniejsza, poszlam z nia i pozwolilam jej sie prowadzic. Odeszlysmy od domu jakies kilkaset metrow, kiedy zauwazylam, ze zaczyna sie slaniac na nogach, a za chwile polozyla sie w sniegu. Zaraz zadzwonilam po meza, zeby podjechal po nas samochodem, bo nie donioslabym jej sama do domu.
Naprawde nie wiem, jak jeszcze moglabym jej pomoc i co powoduje, ze Kira jest tak strasznie slaba. To ciagnie sie juz od ubieglego roku. Robilismy, jak pamietacie, badania pod katem niedoczynnosci tarczycy, byla przeswietlana, miala usg i niby wszystko jest w porzadku, a pies marnieje w oczach.
Ten rok zaczal sie nie tylko dla mnie zle i boje sie, ze zle sie skonczy, mam jakies takie wewnetrzne obawy, by nie powiedziec przeczucia.
Martwie sie tez bardzo o rodzicow, chcialabym moc byc przy nich blizej, zeby w razie potrzeby pomagac. Niedawno ojciec wywrocil sie na schodach, niosac w obu rekach zakupy i nie mogac sie przytrzymac poreczy. Mocno sie potlukl i przez wiele dni musial siedziec w domu. Mama z kolei ma daleko zaawansowana osteoporoze, a z powodu niedyspozycji ojca, sama musiala wychodzic po zakupy czy do lekarza w te slizgawice. Juz kiedys polamala sie przy upadku. Normalnie chodza we dwojke i jakos wzajemnie sie pilnuja i wspieraja, teraz musi sama, a ojciec w domu od zmyslow odchodzi, czy matka wroci w calosci.Nie bardzo maja kogo poprosic o pomoc (zreszta nie lubia nikogo o nic prosic), sa zdani sami na siebie. A ja tutaj. To tez mi sen odbiera.
Mam jeszcze inne zmartwienia, wcale nie bagatelne, ale nie chce o nich pisac. Staram sie zyc w miare normalnie, ale podswiadomosc nie ustaje w swojej kreciej robocie. Staczam sie sukcesywnie w coraz glebszy i ciemniejszy dol, jeszcze walcze, probuje wypelzac na powierzchnie, ale ziemia osypuje sie spod rak i kolan, a ja spadam coraz nizej.

Kiedy wczoraj napisalam i zaprogramowalam ten post, zadzwonil dzwonek do drzwi i listonosz dostarczyl mi wielgachna koperte. Z tych nerw nie moglam sie doczytac nadawcy, a to, co w koncu czesciowo odcyfrowalam, niespecjalnie mi cokolwiek powiedzialo. No, nie znam czlowieka i jusz!
Zanim dotarlam do zawartosci, musialam przejsc prawdziwy tor przeszkod z tasm samoprzylepnych, kartonikow i innych takich zabezpieczen, chroniacych wprawdzie ona zawartosc, ale szargajacych moje i tak zszargane nerwy. A kiedy zobaczylam, zaraz mi sie rozjasnilo w glowie, kto zacz ten nadawca.  Nie, zebym wczesniej nie wiedziala, w koncu sama wysylalam custam na ten adres, ale na tyle nie spodziewalam sie tej przesylki i to akurat od tej osoby, ze zupelnie nie skojarzylam. No, ale mowilam, ze bije mi od zmartwien na dekiel, wiec jestem usprawiedliwiona.
Nie bede Was dluzej trzymac w niepewnosci. Przesylka byla od Hany, Najwyzszej-Prezes-Kury-Z-Pastelowego-Kurnika, artystki pastelowej, o ktorej pracach marzylam juz od dawna, ale ani nie smialam sie o nie przymilac, ani nie zasluzylam sobie na nie wczesniej w roznych konkursach. Hana specjalizuje sie glownie w martwych naturach, maluje gruszki, cebulki, sliweczki i takie tam. To jednak, co ja dostalam, przeszlo najsmielsze moje wyobrazenia, nie tylko o talencie Hany, ale i o tym, czymze sobie na takie cudo zasluzylam. No po prostu nie znajduje adekwatnych slow na wlasny zachwyt, wdziecznosc i wszystko. No to sie wzielam i rozbeczalam z tego wszystkiego, bo ten obraz dotarl jak na zamowienie, koordynacja czasowa mojego postu i nadejscia przesylki to jakas metafizyka czy inne sily wyzsze. Co powiecie na to:


- Fajne, nie? To ja, gdyby ktos nie zauwazyl.

- Spojrzcie tylko, jakie uderzajace podobienstwo! Jestem slawna na swiecie i portrety mi malujo.

Ja nie wiem, co powiedziec... naprawde...
Hanus... ♥ Cala nasza rodzina Cie ajlawju tak mocno, ze nie wiem.








114 komentarzy:

  1. Aniu wspaniały prezent :* mam nadzieję, że Kira wydobrzeje, a Ty nie ściągaj na głową smutnych myśli. kiss

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja juz powoli trace nadzieje, ze jej sie polepszy. Za dlugo to trwa, a postepow zadnych i nie mozna znalezc przyczyny.

      Usuń
    2. Aniu, przytulam buziaku...

      Usuń
  2. Nie wiem co napisać. Przypomniał mi sie adres bloga:
    http://psiediety.blogspot.com/

    może skontaktuj się z jego autorką... może pomoże, pomogła tylu... może i Kiruni pomoże

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zeby bylo wiadomo, co jej tak naprawde jest, mozna by zaczac jakas diete czy terapie. A tak...

      Usuń
    2. napisać do tej Pani nie zaszkodzi.

      Usuń
  3. Się wzruszyłam... Hano- jesteś wielka, a Tobie Aniu odwrócenia losu o 180 stopni. Do cholery, kiedyś musi być w końcu lepiej!Portret Kiry zwalił mnie z nóg (choć niby leżałam, jak czytałam ;) Trzymam kciuki za psiunię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie tez zwalil i jeszcze ten zbieg okolicznosci z czasem jego otrzymania. :)

      Usuń
  4. Ania, ta mi przykro, że musisz to przechodzić... To okropne doświadczenie. Nie pocieszę cię, bo to z Kira nie wygląda dobrze. Rufi też tak się męczył, słabł chociaż jadł. U niego dopiero rezonans pokazał przyczynę, inne badania nic nie wykazały, tylko niepotrzebnie go męczyliśmy rehabilitacją i zastrzykami. Słaba ze mnie dziś pocieszaczka, bo jak wiadomo wszystko u mnie świeże. Kocham Kirunię na odległość, miałam kiedyś ukochanego boksera i ona mi go przypomina, z charakteru też jest taka kochana. Oby jej się poprawiło bidulce i obyście jeszcze zaznały wielu dobrych wspólnych chwil.
    Co do rodziców - rozumiem. Musi cię to bardzo obciążać. Najgorsza jest bezsilność.

    Obrazek Hany śliczny, piękny prezent. I ja ci bardzo dziękuję za paczuszkę z niespodzianką. Skąd taki pomysł? A wiesz, że chodziło za mną, żeby sobie kupić kubek, bo wszystkie mi się znudziły? Strzał w dziesiątkę. Jeszcze o tym napiszę, w każdym razie wielkie dzięki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uff, dobrze, ze przesyleczka dotarla! Skad pomysl? No jak to skad? Z Twojej fascynacji Japonia! :))) A nowy kubek zawsze sie przyda, bo kubki sie tluko albo nudzo. :)))

      Usuń
    2. Pisałam do Ciebie, że dotarła...
      Laleczka też jest śliczna - muszę jeszcze znaleźć nad czym ona czuwa i jaki rodzaj szczęścia przynosi. :)

      Usuń
    3. Zadnej emalii nie dostalam! :(

      Usuń
  5. Anusia, a ja Cię bardzo dobrze rozumiem i Twoje zmartwienia wcale nie są mi obce. Ja mieszkałam z moimi rodzicami pod jednym dachem, a cały czas się martwiłam, że będę w pracy, a coś się stanie. Dziś ich już nie ma, a ciągle mi ich brakuje. Właśnie wczoraj 23.01. minęło 26 lat, jak tato odszedł na zawał, mając 61 lat - czy to jest wiek do umierania?
    Mam nadzieję, że Kiruś do wiosny wzmocni się i będzie dobrze. Trzymam kciuki.
    Całuski, Ania od Bezy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałam o portrecie - wspaniały, podobieństwo 100%
      Bezowa Ania

      Usuń
    2. Ja juz nie mam nadziei na wspolne spacery, to wszystko nie wyglada dobrze. Nie wiem, co tak KIre meczy i to bez wykonania jednego ruchu czubkiem ucha.

      Usuń
  6. Oj ta Kirunia kochana,jak jej pomóc, nieba się przychyliło,a co można,jak nie wiadomo co się dzieje z jej zdrowiem.
    Przytulam Was mocno.
    Portret Kiry znakomity!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ona tak by chciala pojsc na ten spacer, cieszy sie, a potem nie moze isc dalej...

      Usuń
  7. Kirunia niestety się starzeje, tak jak mój kawaler, po tych operacjach jest jeszcze bardziej wycieńczona. Organizm nie ma już tyle siły, co kiedyś...
    Portret prześliczny!!! :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ona nie ma nawet 10 lat, skonczy dopiero latem. Co to za wiek dla psa?

      Usuń
  8. Aniu:*
    Nie pocieszam, bo nie jestem w stanie:( Smutne to wszystko. Trzymam mocno kciuki za zdrowie Kiry i rozwiązanie innych problemów.
    Portrecik Hany jest prześliczny. I we właściwym momencie podarowany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem te zbiegi okolicznosci zakrawaja na czary...

      Usuń
  9. Oj Aniu, nie rozpiesza nas to zycie, nie rozpieszcza. Rozumiem Twoj strach o Kire, kurcze, pogadaj z tymi madrymi wetami. Mozliwe, ze trzeba wykonac dodatkowe badania. Gosianka dobrze podpowiada, Kirusia faktycznie wychudzona, chcialabym pomoc ale nie wiem jak, ech. Jesli tylko moge? To Wiesz.
    Smutkiem zawialo, i wieje. Twoj strach o rodzicow rozumiem i to bardzo. Jestem tez daleko od moich bliskich. Czasami wariuje i dostaje dola, ze moze dokonalam zlych wyborow, ze cos, za cos! Czasami zastanawiam sie skad czerpie sile - i nie wiem skad.
    Wiem, ze musze byc silna, i jestem, ale tez nie jestem z zelaza.

    Hana dokonala cudu! Nie jestem zdziwiona , bo Hana ma serce po wlasciwej stronie.
    Kazdy klaczek Kiruni jest oddany na tym portrecie, spojrzenie i jenzorek, no cala Kira.







    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moze to moi rodzice dokonali zlego wyboru, kiedy decydowali sie na jedno dziecko? A moze to dziecko zyloby dzisiaj w Australii? Nie wiem, czy dokonalam wlasciwego wyboru, ale dokonalam i teraz ponosze jego konsekwencje.

      Usuń
  10. Po prostu ściskam, Ciebie mocno, Kirunię delikatnie. I trzymam kciuki, żeby jednak było dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od roku sie to wszystko ciagnie i rozwiazania ani przyczyny sie nie zna.

      Usuń
  11. Aniu bardzo ci wspołczuje. Trzymaj sie kochana..
    Moze jakieś prochy weż zebys całkiem doła nie dostała

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biore caly czas, bo gdyby nie to, to... nie wiem. Najbardziej dobija mnie wlasna bezsilnosc i koniecznosc poddawania sie losowi.

      Usuń
    2. Tak - to jest okropne - wiem coś o tym

      Usuń
    3. Nawet nie pamietam czasow, kiedy nie bralam.

      Usuń
  12. Aniu,wiesz,że ja w pierwszym momencie pomyślałam,że to odbicie Kiruni w lustrze?Rewelacyjny obraz i w dodatku w takim momencie...Wiem,ze nie wierzysz,ale to tak jakby anioł stróż czuwał nad Tobą,poprawiając Ci nastrój tą niezwykłą niespodzianką,która dotarła właśnie w takim czasie...
    Aniu,posłuchaj,są osoby które dosłownie za parę groszy pomagają w zakupach starszym czy mniej sprawnym ludziom.Moja sąsiadka z bloku rodziców często korzystala z takiej odplatnej pomocy.On byla taka,że ilekroć ją pytalam,czy mogę w czymś pomóc..zawsze mnie zbywala,tak samo innych,bo podobnie jak Twoi rodzice czuła się niekomfortowo,nie chciała nikogo obciążać.Dopiero jej córka znalazła taką zaufną osobę,ktora za niewielkim wynarodzeniem pomaga tej matce...

    Odnośnie Kiruni,nie wszystkie choroby ,podobnie jak u ludzi dają się poprzez rutynowe badania zdiagnozować.Może warto jeszcze popytać o bardziej szczegółowe?
    Trzymam kciuki za Ciebie i Kirunię i przesyłam zdwojoną moc:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak do tej pory, nic nie dalo sie zdiagnozowac, ostatnio tylko nerki i anemia, ale one tez musialy z czegos wyniknac.
      Ja wiem, ze sa osoby, ktore chetnie pomoga, ale powiedz to moim nieufnym rodzicom.

      Usuń
  13. Przeczytalam bardzo uwaznie Twoj wpis i staram sie zrozumiec Kiry stan porownujac do roznych moich dolegliwosci. Badania krwi moga pokazac bardzo duzo i wykryc co sie dzieje zle w organizmie. Jak na razie nic konkretnego nie znalezli, a moze ta slabosc Kiry jest od anemii? Czy ta specjalna karma proteinowa pomoze tez z anemia? Kira ma apetyt i to jest wazne, lubi jesc, wiec ma ta swoja przyjemnosc i Ciebie na pewno tez to cieszy, co do spacerow do nie dla niej to teraz, ale jest zimno i mokro, wiec nawet zdrowy pies woli siedziec w domu. Przed operacja Kira byla w dobrej kondycji, pamietam ze chodzila z Toba na dlugie spacery, biegala, byla radosna, wiec moze ta jej slabosc teraz to pooperacyjne skutki i anemia.
    Kirunia, jestes dzielna psinka walcz tak jak ja, nie daj sie. Aniu trzymaj sie. Teresa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anemie stwierdzono dopiero teraz i mysle, ze ona jest skutkiem czegos, a nie przyczyna slabosci KIry. Wczesniej nie bylo anemii, a Kira slabowala juz od wiosny ub.roku. Pamietasz, jak po wlasnej operacji musialam Kire niesc pare kilometrow do samochodu, malo sama wtedy nie zeszlam. Niektore spacery dawala rade zakonczyc, ale juz wtedy nie byly one dlugie.

      Usuń
  14. Aniu, podpisuję się pod komentarzem Gosi Wrocławianki.


    Obrazek piękny, Hana to zdolna babeczka a Kira na obrazku jak żywa :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze Hana jest zdolna martwo-naturzystka, to ja wiedzialam nie od dzis, ale ze tak genialnie portretuje, tego bym nie przypuszczala, bo wczesniej ukrywala swoje talenta. ;)

      Usuń
  15. Pantero,stan Kiry-z tego co napisałaś wynika-jest poważny -napiszę do Ciebie maila .Czy oprócz karmy na nerki Kira dostaje leki ,żeby wspomóc nerki? Kroplówki? Ściskam,justynak(mama Zosi;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zadnych lekow nie dostaje, bo wartosci nerkowe nie sa jakos drastycznie wysokie, ale przekraczaja norme. W stosunku do poprzedniego badania nawet lekko sie poprawily, dlatego tylko dieta.

      Usuń
  16. Najgorsza jest ta bezradność w przypadku Kiry bo jak jej pomóc jeśli nie wiadomo co jej jest.Moze po tej karmie się poprawi.Kirunia tak bardzo przypomina mi moją kochaną bokserkę Sonatanę której nie ma juz od 10 lat.Mocno trzymam kciuki za tą słodką psinę.Portret prześliczny.Trzymaj się Aniu i bądz dobrej myśli.Rodzice to też wielki problem bo chyba nie masz warunków by zamieszkali z Tobą.Zdrówka im zyczę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam ani warunkow, ani dostatecznie duzo kasy, ale przede wszystkim to rodzice nie przeniesliby sie na starosc tutaj za zadne pieniadze. Wiesz, jak to jest ze starymi drzewami...

      Usuń
  17. To przez tą anemię jest słabiutka najprawdopodobniej.osobiscie dodałabym coś na poprawę pracy nerek;) napiszę maila jak ogarnę Zochę;) ściskam ,justynak

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wetka kazala podawac jej wlasnie te karme, nie wiem, czy ja znasz. Nie ma jej w normalnej sprzedazy.

      Usuń
  18. Ściskam mocno. Ona jest słaba przez tę anemię, niska hemoglobina i mało tlenu w krwi i pada jak kawka. Pytanie, tak jak mówisz, czemu anemia? Zapewne badaliście jej kał na krew utajoną? Czasami anemia występuje przy problemach z jelitami, może gdzieś podkrwawia z przewodu pokarmowego? Oczywiście tylko gdybam, ale może coś Cię naprowadzi. Skoro piszesz wyżej, że nerki nie mają jakoś drastycznie podwyższonych parametrów, to nie wydaje mi się, aby były przyczyną aż takiej anemii.
    Portret piękny :)
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak też może być -gdzieś "ucieka"ta krew powodując anemię.I stąd Kira taka słaba :( justynak

      Usuń
    2. Pamietajcie, dziewczyny, ze slabosc Kiry zaczela sie blisko rok temu, a wtedy nie miala jeszcze zadnej anemii, badania krwi byly przeciez robione. Nawet jeszcze przed ostatnia operacja o anemii nie bylo mowy.

      Usuń
  19. Znam ,znam :) to jest lecznicza karma Royal canin przy chorobach nerek .

    OdpowiedzUsuń
  20. o matko... nic pozytywnego nie napiszę, byłam wczoraj na filmie Moje córki krowy...zdołowałam się na maksa...gdy pies choruje, to choruje rodzina...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Swiete slowa! Rozszerzylabym tylko "pies" na "zwierze".

      Usuń
  21. Oj, no ciągnie sie to...Najgorsze, że nic pewnego nie zdiagnozowane. Piszesz, że nie doniosłabyś jej do domu...Ech, i to problem średnio dużych i dużych psów.Trzymajcie się tam, nie dajcie złemu....
    Buziaki!
    A Hanowy portrecik Kiry bezbłędny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no, pewnie gdybym musiala, to bym doniosla te jej 18 kilo, jak juz kiedys ja nioslam latem do samochodu, naprawde wielki kawal drogi, bo nie bylo po kogo zadzwonic. Kira to nie Garip, jego pewnie bym nie udzwignela. :(

      Usuń
  22. Przepiękny portret Kiruni :) Psinka jako żywa na nim :)
    Nie umiem nic mądrego napisać, Aniu, żeby Cię pocieszyć. Chciałabym, żeby się Tobie w końcu poukładało w miarę dobrze, czego Ci mocno życzę :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic mnie bardziej nie doluje, jak bezradnosc wobec chorob najblizszych.

      Usuń
    2. Tak, ta bezradność jest straszna. Stoisz i nie jesteś w stanie pomóc.

      Usuń
    3. A Zabcia cierpi w milczeniu i nie moze powiedziec, co jej tak naprawde jest.

      Usuń
  23. powiało smutkiem...
    I się martwię
    o piesa
    o rodziców
    i w ogóle..

    Kirunia na portrecie jak zywa:)
    To miłe bardzo, taki prezent:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to wszystko runie, to wyladuje na dluzej w psychiatryku.

      Usuń
    2. to cię odwiedzę!
      Promis!

      Usuń
  24. Może to, co powiem wzbudzi Twój i reszty sprzeciw, ale ja bym nie narażała psa na dalszą diagnostykę, jeśli miałaby być inwazyjna. Po części wynika to u mnie z wielkiej nieufności do lekarzy, którym się płaci. Może to wszystko wynika z tego, że organizm się starzeje (10 lat dla psa to juz jest bardzo dużo, Aniu), więc słabła od wiosny. A potem przyszła operacja i organizm się z trudem regeneruje. Myślę, że potrzebuje więcej czasu, bo miłości i opieki ma pod dostatkiem, a nawet więcej.
    Portret zadziwiający. Przyznam, że dopiero z komentarzy doszło do mnie, że nie jest fotografią.
    A Rodzice... starałabym się "zmusić" Ich do przyjęcia pomocy w formie zakupów. Niczego nie ryzykują, gdy ktoś przyjedzie, weźmie kartkę z listą zakupów i pieniądze +/- odliczone. Może jakiś sąsiad-uczeń za parę groszy, może jakaś starsza osoba, która i tak idzie po swoje zakupy. Taką pomoc sobie zapewniła ciotka męża. Dodaje do zakupów 5 zł dla chłopaka z gimnazjum.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zante, nie znasz uporu moich rodzicow. Moze zmienia zdanie, kiedy juz nie beda mogli chodzic, a na razie nie ma o tym mowy. Chcialam im zalatwic pomoc do sprzatania - zapomnij! Nie znam bardziej nieufnych ludzi od nich.

      Usuń
    2. No to rzeczywiście jest inaczej, bo wcześniej moja matka, a teraz ciotka T. do sprzątania bez oporów i to same sobie załatwiły. Faktem jest, że za tymi paniami, które sprzątały jedna i druga chodziły prawie krok w krok ;-))), ale bez oporów przyjmowały, że już nie dają rady same, ale bardzo chcą same mieszkać więc poszły same z soba na taki rodzaj kompromisu.

      Usuń
    3. U Twoich to jest dodatkowo mechanizm, że są razem. Oboje słabi, ale jest Ich dwoje.

      Usuń
    4. O to wlasnie chodzi, sa jeszcze razem i wydaje im sie, ze we dwoje swietnie sobie radza i tylko w takich wlasnie przypadkach, kiedy jedno odpada, jest klops.

      Usuń
  25. Współczuję,najgorsza ta podświadomość i nerwy nas zżerają.
    Mam to samo...
    Piękny portret, wyjątkowo udany...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty na pewno wiesz bardzo dobrze, co ja w tej chwili przezywam...

      Usuń
  26. Aniu trzymaj się! życie w doły Cię spycha, ale my tutaj obecne wszelkimi siłami będziemy się starać z tych dołów wyciągać, na ile to będzie możliwe! Ale Ty też się staraj nie sięgać dna doła, los nam daje i odbiera, nie zawsze równo ale takie jest życie! Biedna Kirunia, żal jak się męczy, ale przecież robisz wszystko co możesz, żeby jej pomóc. Rodzice też troski i zmartwienia generują, ale szukajcie rozwiązań, może tak jak Zante radzi?
    A Hana ma serce ogromne, wszyscy to wiemy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tzw. normalnym trybie cala ta moja nawala zmartwien juz jest trudna do wytrzymania, jednak przez moja chorobe nabiera ona jeszcze innego, znacznie wiekszego wymiaru. U mnie wszystko jest zwielokrotnione i tym glebiej wpycha mnie na dno.

      Usuń
  27. Nie potrafię pocieszyć , a rozumiem twoje doły i rozterki doskonale :((
    Kirunia jak żywa na tym obrazku i widać że nawet modelce się podoba :D

    Kciuki trzymam i ściskam ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kirus od wczoraj chodzi dumna jak paw i pokazuje kotom ich nizszosc, bo im nikt portretow nie namalowal. ;)

      Usuń
  28. Panterko,Trudny temat z rodzicami ale jak już nie dają rady może dadzą choć się namówić na ta zakupy przez kogoś.Ja mieszkałam do samego końca z moimi rodzicami.A Twoi pewnie mieszkają w Polsce?Kiruś to też już mocno dorosła pani,to może czuć się gorzej.Obrazek cudny odbicie Kiry.Nie zamartwiaj się tak,na pewne rzeczy nie many wpływu.Wysyłam pozytywną energię dla Was

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosia, to jest po prostu beznadziejne, oni nie dadza sie na razie namowic na zadna pomoc, no moze, gdybym ja tam byla, to bym sama pomagala. Ale i to pewnie poprzedzone byloby dlugimi namowami.

      Usuń
  29. Aniu, nie wiem co napisać, ale myślę o Tobie, Twoich rodzicach i Kiruni bardzo ciepło i wierzę, ze jednak wszystko się ułoży ♥♥♥
    Łobrazeczek jako żywy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Watpie, ze Kira wyzdrowieje, a z rodzicami tez nie bedzie lepiej. :(

      Usuń
  30. Badałaś Kirę na obecność wszelakich robali?
    Chodzi mi o badania,nie odrobaczanie.
    Piękny niespodzianka od Hany.
    Poczytaj o witaminie k2,dla Mamy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mama jest pod opieka jakiegos specjalisty, ktory serwuje jej jakies specyfiki. Osteoporoza nie cofnie sie wprawdzie, ale co najmniej nie bedzie postepowala.
      Kiry nie badalam, ale przypuszczam, ze gdyby istnialo takie zagrozenie, wetka zwrocilaby na to uwage i zalecila badania, to bardzo doswiadczony lekarz.

      Usuń
  31. I cóż tu można jeszcze dopisać? Życie w tej chwili pisze Ci bardzo nieciekawy scenariusz... Rodzice- czasami tak mało możemy, choć bardzo chcielibyśmy, i rozumiem, co czujesz- tę bezradność, niemoc...15 lat temu mój tato (66 lat miał wtedy )odchodził na SLA, było to najgorsze doświadczenie mojego życia. Ściskam Was obie i ślę dużo dobrej energii... A portrecik - cuuudo !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Az musialam udac sie do gugla, bo nie znalam skrotu tej choroby. Teraz juz wiem, straszna!
      Portret Kiry to rzeczywiscie arcydzielo, podobienstwo jest na tyle uderzajace, ze mozna go wziac za zdjecie. Miszczostfo!

      Usuń
  32. Aniu, chciałabym Cię przytulić i zakląć rzeczywistość mówiąc, że wszystko będzie dobrze. Wiem jednak, że to niemożliwe, więc tylko przesyłam dobre myśli - dużo i mocno. Piękny portret Kiry; w nim też jest mnóstwo dobrej energii, to od razu widać. Trzymaj się, kochana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moze wlasnie ten portrecik sprawi jakis cud i KIra wydobrzeje, chocby na pare lat? Ehhh...

      Usuń
  33. aniu, badaliście serducho kiruni? ja jestem przeczulona, bo mój pies właśnie z powodu serducha odszedł. już sama nie wiem co to może być...anemia tak osłabia? może za małoo miaała witamin po operacji? tak bardzo ci współczuję piesunie a jeszcze i rodzice wiekowi daleko..
    anka, wyrycz się gdzieś, wypłacz, wywal z siebie wszystko tu czy gdzieś indziej, tak być nie może, bo sama się wykończysz. ściskam was obie i przytulam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serce bylo badane. Wiadomo, ze starsze psy niedomagaja, Fusel bral leki nasercowe od 7-go roku zycia. Anemia ujawnila sie dopiero teraz, a Kira ma te slabosci juz od wiosny ub. roku.
      Rycze, Ewa, bardzo czesto rycze. Gdyby nie to, pewnie juz dawno bym sie rozpekla na kawalki.

      Usuń
  34. Co mam Ci kochana powiedzieć. Chciałoby się zapewnić, że wszystko się ułoży, ale nie zatrzymamy upływającego czasu. Rodzice sie nam starzeją, a wraz z ich wiekiem zaczynamy się martwić, jak sobie sami poradzą. Dobrze, jeśli mogą być pod opieką rodziny, Nie zawsze się jednak tak układa. Mam sąsiadkę, wiekową panią, juz kilka lat nie wychodzi z domu i widzę, że przychodzi tutaj do niej Pani opiekunka. Twoi Rodzice też mogliby taką Panią mieć, gdyby tylko chcieli. Przyjdzie, sprzątnie, zakupy zrobi, pewnie i ugotuje, jak trzeba. Do sąsiadki przychodzi zawsze rano. Byłabyś spokojniejsza. Jeśli chodzi o Kirunię to zupełnie nie wiem. Przecież jest leczona i nie wiem, jak to tłumaczyć, że weci nie do końca wiedzą, co jej bidulce jest.
    Współczuję Ci wiadomej choroby i to, że musisz funkcjonować na tabletach.Wiem, jak to jest, bo takie epizody też miałam i mam. Czasem rzeczywistośc tak przyskrzyni, że się nie da inaczej.
    Kirunia na obrazie Hany, jak żywa. A wiesz, że i ja mam Mopecka malowanego przez Hanę? Też jak żywy. Wisi na honorowym miejscu, tak, gdzie kiedyś wisiała moja paszcza. Teraz moja paszcza w kącie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Portret Kiruni tez juz powiesilam na scianie, w kuchni, zaraz nad moim miejscem pracy, czyli nad stolem, zebym mogla jak najczesciej sobie na nia patrzec.
      Moim rodzicom wydaje sie, ze jeszcze sami sobie poradza, a o zaufanie do kogokolwiek u nich bardzo trudno, nie chca obcych w domu. I nic z tym nie zrobisz, taka karma.

      Usuń
  35. Ocieflorek, tego się nie spodziewałam:( Ani tego, że Kirunia słaba, ani tego, że przesyłka już u Ciebie! To jakiś rekord świata, wysłałam w czwartek! Bardzo mi miło, że portret Kiruni Ci (Wam) się spodobał, w tej sytuacji tym bardziej. Chcę wierzyć, że to dobry omen.
    Czy u suni nie jest to jakieś odkleszczowe cholerstwo?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No faktycznie dostarczono mi paczke w rekordowym czasie - dwa dni szla! To nawet listy tak szybko nie ido. Konterfekt Kiruni juz wisi oprawiony.
      Przy kolejnej wizycie u wetki jeszcze raz zapytam o choroby odkleszczowe, choc juz kiedys pytalam.
      Hanus, nawet sobie nie wyobrazasz, jaka radosc nam wszytskim sprawilas, a szczegolnie mnie. Najpiekniejsze podziekowania! ♥

      Usuń
    2. Boże kochany, narysuję 30 portretów, niech ona tylko wyzdrowieje.

      Usuń
  36. Kirunia, jak żywa! A to ci z Hany artystka nie byle jaka.
    Cóż, ze mnie to już wcale nie pocieszycielka. Ja sama chronicznie wręcz niepocieszona.
    Jednak nadzieja gdzieś tam kołacze, choć anemiczna. Zdrowia dla Kiruni i rzecz jasna, dla rodziców. Może i jesteś bezsilna, ale nie bezradna (jak mawia terapeutka mojej siostry). Jakaś rada w końcu się musi znaleźć ♥*)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie nie bez wplywu na moje doly byly te wszystkie hiobowe wiesci, ktore prawie codziennie docieraja do mnie o smierci Waszych bliskich, zwierzat czy innych prominentow. To pozostawia swoje pietno, budzi strach o moich.
      Bo ja wiem, czy jest jakas rada na moje rozterki? Chyba jestem tez bezradna...

      Usuń
  37. Trzymam kciuki za Kirunię, mam nadzieję że szybko dojdzie do siebie, a weterynarz postawi trafną i pomocną diagnozę.
    A prezent to istne odbicie Kiruni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety nie mam takiej nadziei, za dlugo to wszystko juz trwa i zamiast lepiej, jest gorzej z Kirunia. Zadne badania nie przynosza odpowiedzi, co z nia jest. :(

      Usuń
  38. Och Panterko całm sercem trzymam kciuki za Kirę ... niech zdrowieje dziewczyna.
    Co do rodziców Twoich, szkoda ze nie sa z mojego miasta, podskoczyłabym zrobic im zakupy nie raz ....
    Trzymajcie się wszyscy.
    A portret wspaniały :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakos sie trzymamy, bo musimy, nie mamy innego wyjscia.
      Ale z trudem. Smutno jest.

      Usuń
  39. Panterko, a gdyby tak w ramach pomocy twoim rodzicom załatwić pielęgniarkę środowiskową albo pogadać z harcerzami? Wiem, że oni niechętni, ale jak zrozumieją, że to o ich zdrowie i życie chodzi, to może ulegną? Można powiedzieć, że tylko na zimę, póki co...
    Bardzo mi przykro z powodu Kiry, najgorsza ta niewiedza. A może by tak jak Gosianka pisała, rezonans zrobić? Albo jeszcze u jakiegoś innego weta skonsultować?
    Pozdrawiam bardzo , bardzo ciepło was obie. Portret prześliczny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mika, z moimi rodzicami nie ma rozmowy, kiedy sie upra nic nie dziala. Na razie ojcu sie polepszylo na tyle, ze moze wychodzic z mama. Na razie wiec sprawa z pomoca upadla. Bede drazyc, zeby w przyszlosci rodzice byli na pomoc ewentualnie przygotowani.
      Portret jest naprawde cudny!

      Usuń
  40. Pantero,może warto powiedzieć Rodzicom,żeby pomyśleli też i o Twoich nerwach o ich zdrowie?Mogą dostać opiekunkę z MOPR-u/Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie/.Taka opiekunka jest częściowo opłacana przez tenże i przez podopiecznych.Przychodzi w zależności od potrzeb i robi to co aktualnie potrzebne aby pomóc potrzebującym.Może to być tylko na okres dojścia do zdrowia Rodziców.Myślę,że nie powinni się przeciwstawiać bo to zależy również od dalszej ich sprawności.Może się pogorszyć ich stan zdrowia jeżeli w chwili obecnej nie skorzystają z pomocy.
    Zdrowie Kiry ciężko mi komentować bo i Panda od kilku dni zachowuje się jak...chore,kapryszące dziecko.Myślę po prostu,że to już starość.
    Portret Kiry jak żywy.
    Zdrowia dla Was obu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bede rodzicow sukcesywnie urabiac, teraz nic na sile, zwlaszcza ze ojcu sie poprawia i troche juz drepce. W przyszlosci jednak pewnie beda musieli wziac taka opcje pod uwage.

      Usuń
  41. A ja kompletnie rozumiem Twoich rodzicow. To jest bardzo silna potrzeba bycia jak najdluzej samodzielnym, to jest bardzo wazne miec to poczucie ze mozesz zrobic to czy tamto, szczegolnie we wlasnym domu. Dlugo bronilam sie przed jaka kolwiek pomoca, musialam powoli dojrzec, wiec mam pania do sprzatania, nie chodze za nia jak ona sprzata, siedze w jednym miejscu, ale jak wyjdzie plakac mi sie chce ze znowu wszystko poprzestawiala bo swojemu, to tak jakby moj dom, moje miejsce stawalo sie jej krolestwem, wiec znowu ustawiam po mojemu i oddycham z ulga ze juz jej nie ma. Wychodzenie w zime na zakupy jest niebezpieczne no bo slisko, wiec tu bym sie poddala, ale tez lubie sama wybierac co chce kupic. Wiem jak wazna ta samodzielnosc jest dla zdrowia psychicznego, dlatego tak bardzo bronimy sie zeby ktos za nas robil to co od zawsze bylo przez nas robione. Teresa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, Teresa, po tym, co przeczytalam, naszla mnie refleksja. Ale jest to refleksja na osobny post, wiec rozwine ja przy okazji.
      Masz naprawde duzo racji i jako jedyna podeszlas do zagadnienia opieki inaczej. Moze dlatego, ze dotyczy to w pewnym stopniu Ciebie, wiec nie teoretyzujesz.
      Dziekuje za inspiracje. :)

      Usuń
  42. Przykro mi, Aniu...Przeczytałam ten post i nowszy. To ogrom zmartwien i bólu. Bardzo Ci współczuje i dobrze rozumiem. Najgorsza jest bezradność. I w przypadku Kiry i w przypadku Rodziców.Przytulam Cie mocno, mocno. A obrazek z Kirą przecudny...***♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki Hanie i Justynie, ktora jest wetka i udziela mi cennych rad na odleglosc, zatlila sie we mnie kolejna iskierka nadziei. Nie chodzi o sama chorobe, bo ta jest straszna, ale o diagnoze. Dziewczyny zwrocily mi uwage na podobne objawy przy chorobach odkleszczowych, wiec juz jutro idziemy pobrac krew na obecnosc borelii i tego drugiego szajsu. Zobaczymy, co z tego wyniknie.

      Usuń
  43. Bozszsz , pies brata mial takie objawy, dwa razy i dwa razy to byla babeszjoza, anemia doszla do takiego stanu, ze pani weterynarz zdziwila sie,ze pies jeszcze zyl. Dostal kilka razy transfuzje krwi, Piesek wyzdrowial po odpowiedniej terapii...ale mysle, ze Twoja weterynarz wie o takiej mozliwosci ale zapytaj na wszelki sluczaj

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grazynko, jak juz wyzej odpisalam Oldze, jutro bedziemy badac Kirze krew. Oczywiscie nie bylabym szczesliwa, gdyby sie okazalo, ze na to choruje, ale co najmniej mialabym diagnoze, a nie zyla zawieszona w niepewnosci.
      Bede sprawozdawac na biezaco. Dzieki za typ.

      Usuń
  44. Smutny post..., ale prezent przepiękny!. Wzruszające... Trzymam kciuki za Kirunię!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jutro mamy kolejne pobranie krwi na choroby odkleszczowe, moze to jest to?

      Usuń
  45. Aniu, życzę Ci więcej chwil radości :* i zdrowia dla Twoich bliskich.
    A portret Kiry jest przepiękny! Kira jak malowana ;)) Hana ma niesamowity talent :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, to prawda, Hana to miszcz portretowy. Nie wiem, jak z ludziami, ale psy uchwyca perfekcyjnie. :)

      Usuń
  46. niezmiennie trzymam kciuki za Kirunię i za Was, żeby tych zmartwień było, jak najmniej.
    buziaki :***

    OdpowiedzUsuń
  47. Myśl pozytywnie i o Rodzicach i o Kirze. Będzie dobrze, przekonasz się. Portret Kirunki jest cudowny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak tu myslec pozytywnie, kiedy strach o nich dusi za gardlo? :(

      Usuń

Chcesz pogadac? Zamieniam sie w sluch.