niedziela, 26 lutego 2017

Myslenie w czasach zarazy.

Nie wiem, czy podziwiac stoicki spokoj ludzi przekonanych, ze ani im, ani Europie nic sie nie przydarzy, czy prasnac ich przez leb, zeby otrzezwieli i przejrzeli na oczy. Nie brak bowiem jednostek nadal przekonanych, ze uchodzcom trzeba pomagac, a gwalcicieli, zlodziei i agresywnych bojowkarzy nie wolno deportowac z kraju, bo rzekomo w panstwie ich pochodzenia cos im zagraza. Owszem, byc moze tam tez dopuscili sie tylu przestepstw, ze grozi im wiezienie, ale co to w koncu moze mnie obchodzic. Ze co? Ze wiezienia w ich ojczyznach sa niehumanitarne? Ze wyroki surowe? To podobno ludzie myslacy, choc po ich zachowaniu w Europie moglabym przypuszczac, ze nie, ze blizej im do... nie, nie do zwierzat, bo nie chcialabym tych ostatnich niepotrzebnie obrazac. Skoro wiec (podobno) mysla, musza zdawac sobie sprawe, ze po winie musi nastapic kara.
Nie brak wsrod moich znajomych zwolennikow obecnej polityki Merkel lub, co wlasciwie na jedno wychodzi, poplecznikow SPD. Wszyscy naleza do tzw. Mittelklasse (klasy sredniej) spoleczenstwa, wiekszosc ma wlasne domy lub mieszkania, stala i niezle platna prace i  stabilizacje, ktorej z pewnoscia nie chcieliby utracic. Zyja w dzielnicach jeszcze nie dotknietych obecnoscia zwyrodnialych kryminalistow, czasem tylko niektorzy maja pecha do wlamywaczy. Ale ubezpieczalnia zaplaci, zalozy sie nowe i lepsze zabezpieczenia i mozna zyc nadal w przekonaniu, ze ich statusowi nic wiecej nie zagraza. Slepo wierza w doniesienia oficjalnych mediow, inne informacje traktujac jak fejki, jak skrajnie prawicowa propagande. Angazuja sie w bezposrednia pomoc i, skoro do tej pory nie zostali obrabowani, pobicie czy zgwalceni, nie widza tez zagrozen dla innych.
Policja ma coraz bardziej zwiazane rece. Nie tylko prokuratorzy wypuszczaja bandziorow, by odpowiadali z wolnej stopy, nie tylko sedziowie wydaja wyroki w zawieszeniu, to jeszcze padaja propozycje, zeby policje rozbroic, pod pozorem, ze ktos im moze te bron odebrac. Kiedy jeden z policjantow zastrzelil nacierajacego na niego uzbrojonego Afganczyka, zostal oskarzony o rasizm i dlugo musial sie tlumaczyc z uzycia broni. No ludzie! To moze w ogole pozwalniac cala policje, bo zdaje sie byc niepotrzebna i dac tym bandytom wolna reke? Policjanci sa mocno sfrustrowani, przepracowani, z niewiarygodna iloscia nadgodzin, wielu juz odeszlo z pracy, a nowi sie nie garna. Na domiar wszystkiego nie wolno im wydawac oficjalnych komunikatow i podawac statystyk w sprawie krajow pochodzenia przestepcow. Kiedy dzieje sie za grubo i trzeba podac rysopis w liscie gonczym, zawsze padaja sformulowania Südländer (poludniowiec) lub mutmaßliche Migrationshintergrund (domniemane pochodzenie imigracyjne), nigdy wprost. Policja z narazeniem zdrowia i zycia wylapuje te scierwa, a oni na drugi dzien sa wolni, co tylko utwierdza ich w poczuciu totalnej bezkarnosci i umacnia pogarde dla zachodniego wymiaru sprawiedliwosci.
Paryz ogarniety jest zamieszkami, ktore niektorzy nazywaja juz po imieniu, wojna domowa, ogniska zapalne sa w wielu innych rejonach Francji, Malmö jest praktycznie w calosci w rekach islamu, a szwedzka policja zupelnie nie radzi sobie z zachowaniem porzadku prawnego na terenie panstwa. I tam, i u nas zblizaja sie wybory i... co za niespodzianka!... rosna w sile partie przeciwne unii i agresywnej islamizacji Europy, partie narodowe, niepoprawne politycznie i nazywajace rzecz po imieniu. Oczywiscie establiszmenty wszczynaja glosny jazgot, w obawie o stolki pod wlasnymi dupami, wyszydzaja zwolennikow i przyszly elektorat, nazywajac ich niedoksztalconymi robolami (swoja droga jakie to podobne do "gorszego sortu", prawda?), probujac porownywac ich do od dawna zabronionych prawem faszystow. Jak w Ameryce, ktora wolala Trumpa od poprawnej politycznie Clinton. Tam tez amerykanska Mittelklasse z pogarda wypowiada sie o elektoracie Trumpa, organizuje demonstracje, nie mogac uwierzyc, ze ich, wydawaloby sie, mocna pozycja zostala zachwiana. Nie zebym w najmniejszym stopniu popierala Trumpa, dla mnie to szkodliwy czubek, ale jego przyklad pokazuje, jak szybko mozna zleciec z piedestalu, majac podobno podczas kampanii znaczna przewage.
W Niemczech sprawa ma sie nieco inaczej, do dzis bowiem nie zapomina sie Niemcom drugiej wojny swiatowej i wszystkie przejawy narodowosciowe traktuje sie jako realne zagrozenie powrotem faszyzmu. Tak jednak nie jest, to calkiem inny narod, odmozdzony przez powojenna amerykanska okupacje. Nie zdziwilabym sie jednak, gdyby w obronie wlasnej i wlasnych rodzin, desperacko pokazal elitom czerwona kartke, glosujac na ktoras z partii nacjonalistycznych. I niechby byli to w przewadze niedouczeni robole, zrobia to w obronie wlasnego statusu, ktory od ok. dwoch lat zaczal sie pogarszac. Nikt nie ma ochoty swoja ciezka praca utrzymywac miliony nie gotowych na integracje pasozytow, gardzacych jego kultura i systemem, ktory dotad gwarantowal bezpieczenstwo, gwalcacych kobiety, kradnacych dobra i nie ponoszacych za to zadnych konsekwencji prawnych. Bo to wlasnie ci prosci robole najbardziej sa dotknieci polityka obecnej kanclerz.
A jak wiesc gminna niesie, na okazje przedostania sie do Europy czeka jeszcze szesc milionow kandydatow, w tym wiekszosc z Afryki.





piątek, 24 lutego 2017

Czarne chmury.

No i co z tego, ze niebo zasnulo sie groznie wygladajacymi chmurskami. Nie padalo, wiec dlaczego rezygnowac z przechadzki? Zreszta nie jestesmy z cukru, wiec nawet gdyby nas troche zmoczylo, wcale bysmy sie tym nie zmartwili. Bo my lubimy sie wloczyc, Placzek i ja.

Po jednej stronie niebo nie wygladalo szczegolnie zachecajaco

Po przeciwnej nieco lepiej


A tu... chyba jakies nasze lokalne szyszko wydalo wyrok smierci na nikomu nie wadzace drzewa. A moze to przygotowania do wiekszego projektu, bowiem drzewa rosly w poblizu powstajacego preznie centrum logistycznego. W ubieglym roku na jednym z tych drzew mialy gniazdo myszolowy, czesto je obserwowalam. No coz, teraz beda musialy poszukac sobie nowego miejsca na gniazdo.



Wieczorem, kiedy pale na balkonie, slysze w tych dniach klangor zurawi. Niestety, one tylko przelatuja nad Getynga, lecac gdzies dalej, ale sa zelaznym dowodem na to, ze wiosna juz niebawem zawita. Natomiast dzikie gesi juz dawno zadomowily sie w naszych okolicach, co roku wracaja, zeby wychowac nowe pokolenie. Teraz lacza sie w pary, choc na skladanie jaj jeszcze stanowczo za wczesnie. Zima moze znienacka znow zaatakowac, trzeba byc ostroznym. Na razie wiec tylko randkuja sobie na polach, czekajac na powrot swoich spoznialskich pobratymcow.




 Placzku ta wiosna tez zawrocila w glowie na tyle, ze chcial zakosztowac kapieli. Duzo by sie nie zamoczyl, ale po co mialby wlazic do lodowatej wody. Na szczescie jest bardzo posluszny i, choc niechetnie, zatrzymal sie w pore.


Zbiornik retencyjny byl jeszcze czesciowo zamarzniety, na pozostalej czesci wiatr mocno pokarbowal powierzchnie wody.







Duzo czasu nie mielismy, bo bylam umowiona z corka, wiec powoli udalismy sie w kierunku domu. Z przyzwyczajenia, idac rozgladam sie wkolo w nadziei na jakis ciekawy motyw do fotografowania, tak tez bylo tym razem. Wzrok mam wyostrzony i na szczescie dalekie obiekty nie uchodza mojej uwadze (gorzej z tymi bliskimi, musze miec okulary). Nagle, na pozornie pustym polu, wzrok moj przykula szara plamka. Ciekawe, czy i Wam uda sie ja zlokalizowac (zdjecie mozna powiekszyc kliknieciem).


Jeszcze nie bylam pewna, czy to jest to, o czym mysle, ale zoom w aparacie rozwial wszystkie watpliwosci, to byla czapla siwa. Moge konkurowac z wodzem Sokole Oko.




 Prawie zlewala sie z otoczeniem i gdyby nie ruch, moglabym jej wcale nie zauwazyc. Stalam w sporej od niej odleglosci, z okiem w obiektywie, wiec nie zwracalam uwagi, co kombinuje Placzek i bylam pewna, ze on jej na pewno dostrzec nie moze. Nie docenilam jednak jego wechu. W pewnej chwili bowiem czapla zerwala sie w powietrze i majestatycznie odleciala, a ja zdazylam jeszcze pstryknac jej zdjecie. Najpierw pomyslalam, ze moja obecnosc i klikanie migawki ja sploszyly. Pozniej dopiero w miejscu, gdzie dopiero co stala, zauwazylam brykajacego Placzka.



Nawet nie wiedzialam, ze z niego taki pies mysliwski, bo na pozor jest ociezaly i leniwy, juz nie bryka tak, jak jeszcze rok-dwa temu.
Jeszcze ostatni rzut oka na paskudne chmurska, ktore jednak byly dla nas laskawe i nie zmoczyly biednych wedrowcow.







środa, 22 lutego 2017

Siedem objawow.

Placzek to tez geniusz, wiec dobrze sie rozumiemy.
Nie wiem, kto wypisuje takie rewelacje, ale wiem dla kogo. Niedawno trafilam w internetach na cudny tekst "Siedem rzeczy, które świadczą o tym, że jesteś człowiekiem inteligentnym", wiec natychmiast wen sie zaglebilam, oczywiscie w celu potwierdzenia wlasnego geniuszu. No nie ma czlonka we wsi! Wychodzi mi ten geniusz ewidentnie, no moze za wyjatkiem punktu pierwszego, ale postaram sie i nadrobie.

Człowiek inteligentny częściej pije
Badanie przeprowadzone wśród brytyjskich kobiet wykazało, że panie "po koledżu" piją alkohol przeciętnie o 80 proc. częściej niż te "bez koledżu". Podobne wyniki przyniosły badania prowadzone w USA wśród panów, gdzie okazało się, że absolwenci wyższych uczelni popijają częściej niż mężczyźni bez matury. Jednak, żebyście czasami nie wyciągnęli nieprawidłowych wniosków, to trzeba podkreślić, że słowem kluczem jest tutaj "częściej". Ogromne szwajcarskie badania, wyniki opublikowano w prestiżowym "Social Psychiatry and Psychiatric Epidemiology", wykazały, że gdy chodzi o ilość, to najwięcej piją niezbyt inteligentni panowie. Wlewają w siebie najwięcej, bo wprawdzie piją rzadziej, ale jak już to robią to na umór. Ciekawostką jest to, że także największy odsetek abstynentów ma znajdować się wśród panów legitymujących się najniższym IQ, ale ważniejsze jest co innego. Te same badania pokazały także, że najinteligentniejsi są ludzie, którzy po alkohol wprawdzie sięgają często, ale za to naraz piją go mniej. Czyli wiedzą, kiedy zacząć, kiedy skończyć i jak z niego korzystać. 
Czyli moj chlop to debil o niewielkim IQ, bo nie pije, a najwiecej geniuszy jest zapewne wsrod patologii na dzielni. Bede musiala zaczac pociagac, zeby poprawic sobie jakosc szarej masy.

Ma humory i częstsze wahania nastroju

W 2015 roku prof. Daniel Smith opublikował na łamach "British Journal of Psychiatry" wyniki wieloletnich badań, w czasie których stwierdzono, że dzieci zaliczone wcześniej do grupy najinteligentniejszych ośmiolatków, po skończeniu 20 roku życia, wyjątkowo często trafiały do 10 proc. populacji najczęściej wykazującej oznaki zachowań maniakalno-depresyjnych. – Bardzo możliwe jest istnienie biologicznego połączenie pomiędzy wysoką inteligencją oraz chorobą afektywną dwubiegunową, które musimy lepiej zrozumieć – komentował Daniel Smith, ale wypada przypomnieć, że owe wahania nastroju nie zawsze mają charakter choroby. U wielu z nas są znacznie lżejsze i wypada je zaliczyć do cech charakteru.

Tych cech, oczywiście, które znamionują wysoką inteligencję. 
No, z tym od biedy moge sie zgodzic, ale ja naiwnie myslalam, ze to skutek menopauzy. Tymczasem okazuje sie, ze ja tylko taka wybitnie inteligentna jestem. 

Częstsze stany lękowe

Zdaniem raportu, który trafił na łamy "Frontiers in Evolutionary Neuroscience" – ma to związek z działaniem materii białej w mózgu. Samo wytłumaczenie jest jak na razie jednak dalekim strzałem, który wymaga potwierdzenia. Udowodnione wydaje się jak na razie co najwyżej to, że ludzie o wysokim ilorazie inteligencji mają skłonność do tego, by częściej się martwić. Częściej zapadają też na nerwice lękowe. Niespecjalnie to dziwi. Wszak nie od dziś wiadomo, że w parze z inteligencją idzie wyobraźnia, a ta pozwala przewidywać. Także zagrożenia.

Z drugiej strony pozwala martwić się tym, czym martwić się należy, a nie bzdurami. Na ogół.
Noszsz... przeciez ja sie stale zamartwiam! Wszedzie widze zagrozenia, szczegolnie na ulicach, najczesciej o zmierzchu, ale i w bialy dzien tez. Oraz oczyma bujnej swojej wyobrazni widze Europe do imentu zislamizowana. No czy to nie jest twardy dowod na moja nadprzecietna inteligencje?

Dłużej śpi

To sprawdzał Japończyk Satoshi Kanazawa, który pracuje na London School of Economics. Po przyjrzeniu się jak wygląda cykl dobowy ponad 20 tys. młodych ludzi i posegregowaniu ich w różne kategorie, w tym bardzo bystrych i raczej nieinteligentnych, ustalił co następuje: ci pierwsi w tygodniu do łóżka szli średnio 29 minut po północy, a w weekendy o ponad godzinę później. Wstawali z niego w tygodniu o 7.52, a w weekendy po 11. Ludzie zaliczeni do kategorii najmniej bystrych (IQ mniejsze od 75) w tygodniu szli spać przed północą, a w weekendy tuż po niej. W tygodniu wstawali natomiast wcześniej o pół godziny, a w weekendy aż o godzinę niż ci najbardziej inteligentni.
No tu akurat nie jestem pewna. Spac lubie i potrzebuje snu na poziomie starszego dziecka, czyli te 8 godzin. Ale nie umiem sypiac do 11.00, bo przyzwyczajenie do wczesniejszego wstawania zgania mnie z wyra znacznie wczesniej. No ale nikt nie jest w 100% idealny.

Lubi samotność

Generalnie jest tak, że przebywanie z innymi ludźmi podnosi satysfakcję z życia. Choć to nie oznacza, że zawsze. Wyjątkiem od reguły są introwertycy. A także, jak chce znany nam już Satoshi Kanazawa, mają być też ludzie bardzo inteligentni. Powód, który podaje pracujący w Londynie naukowiec, jest ciekawy. Twierdzi on, że wysoka inteligencja idzie w parze ze stawianiem sobie dalekosiężnych celów i czerpaniem z nich satysfakcji. Tymczasem "wyjścia na miasto" i inne obowiązki towarzyskie odciągają od ambitnych planów.
Tu wszystko zgadza sie co do joty! Lubie samotnosc i bardzo dobrze czuje sie we wlasnym towarzystwie. Nie znosze "wychodzic na miasto" ani latac po kominach oraz przeszkadzaja mi niezapowiedziane wizyty tych, ktorzy zle czuja sie sami, wiec szukaja mojego towarzystwa.

A tych inteligentni ludzie i tak mają za dużo, bo są bardziej kreatywni

W parze z tym idzie też – podkreślmy, że przeciętnie – większa otwartość na nowe i mniejsza religijność. Kanazawa sprawdził to i pieczołowicie wyliczył, że młodzież deklarująca się jako bardzo konserwatywna miała przeciętnie 95 punktów IQ. Podczas, gdy ci którzy opisywali siebie jako bardzo liberalnych plasowali się o rząd wielkości wyżej – przeciętny wynik ich testów na inteligencję to 106 punktów.
No to ja poszlam po bandzie, bo moja religijnosc jest zerowa, a nawet ujemna. Testy IQ robilam, wyszlo mi 132 - no co ja Wam bede mowic, sami widzicie. 
A tak w ogole zupelnie nie rozumiem powyzszego podtytulu, ale to cytat, wiec nie zmienialam.

Człowiek inteligentny jest bardziej leniwy

Ale żeby do tej beczki miodu dołożyć jeszcze łyżkę dziegciu, to trzeba wspomnieć, że człowiek inteligentny jest bardziej leniwy. Choć po chwili zastanowienia trzeba uznać, że i to jest zaletą. Okazuje się bowiem, że tacy ludzie nie tyle mniej robią, co zamiast robić – myślą. Myślą, bo lubią myśleć i wolą to od robienia "czegoś". Ci których myślenie męczy, wolą "coś" robić. Wypada więc napisać, że ludzie inteligentni kierują się zasadą, którą słynny francuski pisarz Albert Cossery przedstawił tak: "Lenistwo jest niezbędne dla refleksji". A refleksja jest niezbędna, by zamiast robić dużo, robić dobrze. Czyli z sensem oraz efektami.
No to juz oczywista oczywistosc! Od roboty powinni byc inni, bo ja zostalam stworzona do wyzszych celow. Tymczasem jakos nikt nie chce sie na moim geniuszu poznac i sama musze tyrac.

Te genialne cytaty zaczerpnelam STAD.




 

poniedziałek, 20 lutego 2017

Nie moge sie doczekac.

Przedwiosnia nie moge sie doczekac, jesli to kogos interesuje. W sobote rano fejsunio przypomnial mi, jak to bylo 18 lutego przed dwoma laty. Tylko ze wtedy szukalam przedwiosnia z Kirunia, teraz z jej synusiem. Wybralam jednak te sama trase i podobne motywy.
Wtedy pieknie swiecilo slonce, bylo cieplej. Przebisniegi i krokusy kwitly na calego, a nawet pojawily sie spod ziemi liscie tulipanow. Slowem przedwiosnie bylo bardziej zaawansowane. Tegoroczna zima dala chyba wszystkim popalic, podobno snieg padal rowniez na Saharze, nawet nie chce sobie wyobrazac, co dzialo sie na takiej Syberii (maly przedsmak mialam czytajac zimowe wiesci z frontu na wschodnich rubiezach Polski - Bezowo! :)) Tym bardziej tesknie za sloncem, zielenia, kwiatkami... a tu nic albo bardzo opornie. Jest szaro-buro, blotniscie i ponuro, nie ma przebisniegow, ze o krokusach nie wspomne, a bazie jeszcze w paczkach (ponczkach, nie paczkach). Z drobiu zauwazylam jakies pojedyncze wrony i troche drobiazgu, typu grubelki i sikoreczki. Zadnego drobiu spiewajacego nie zarejestrowalam. Za to znalazlam jakis porzucony rower, pewnie wczesniej komus skradziony.
































No a po spacerze udalam sie do obowiazkow. Tatus Malviny zlapal jakas grypowa infekcje, wiec go wyprawilam z domu juz w piatek, do jego mamusi. Niech se tam choruje, a nie dziecku zagraza. Tym samym jednak mnie przybylo obowiazkow, ale na weekend mozna, co nie?


Wprowadzilam moderowanie komentarzy, bo jakis oczubialy troll postanowil osrac mi blog. Za utrudnienia przepraszam wszystkich moich ukochanych Czytelnikow. Nie bede sie kopac z koniem, a nie mam czasu na biezaco kasowac wszystkich jego chorych wypierdow.