środa, 20 czerwca 2018

Od kwietnia...

utonelo w Polsce 120 osob - taka statystyka wpadla mi w oko przy przegladaniu internetu. Pozniej poszukalam statystyk wypadkowych podczas dlugiego majowego weekendu i sa one zatrwazajace:
- ponad 550 wypadkow
- 51 ofiar smiertelnych
- ponad 700 odob rannych
- 2500 zatrzymanych kierowcow, ktorzy jechali pod wplywem alkoholu
A to tylko ten jeden przedluzony weekend, podobnie dzieje sie, choc moze na mniejsza skale, w kazdy inny weekend,  podczas swiat, wszystkich swietych i wyjazdow/powrotow urlopowych - slowem wtedy, kiedy sporo osob naraz gdzies sie przemieszcza. Spytacie pewnie, co ma piernik do wiatraka, a utoniecia do wypadkow samochodowych?  Sa dwie paralele, no moze trzy: bezmyslnosc, przecenianie wlasnych mozliwosci i... nie zgadniecie... alkohol.  Przypominam tez, ze powyzej mowa tylko o niewielkich okresach, bo np. w przypadku kapieli, wlasciwy sezon jeszcze sie nie zaczal, on nastapi dopiero po zakonczeniu roku szkolnego. A sadzac po liczbie dotychczasowych utoniec, ta liczba podwoi sie, jesli nie potroi.  
Nie moge pojac, po tylu doswiadczeniach, niezliczonej ilosci kampanni uswiadamiajacych, kazdorazowych, zakrojonych na szeroka skale akcjach policji, a nawet wspolpracy kosciola (choc to oczywista hipokryzja, bo jedna z najczesciej pijacych i jezdzacych grup "zawodowych" sa wlasnie ksieza) - ze po tym wszystkim nadal nie brakuje gierojow, ktorzy nie wahaja sie po jednym (kilku) glebszym wsiasc za kierownice czy wskoczyc na glowke do wody. Aaalbooo... nie dopilnowac wlasnego dziecka, ktore topi sie, bo tatus zajety byl flaszka. I gdzie, pytam sie, sa te wszystkie mamusie, zony? Dlaczego na to pozwalaja? Dlaczego wsiadaja razem z dziecmi do auta, gdzie za kierownica zasiada tatus z niezdrowym chuchem? Czy ci ludzie nigdy niczego sie nie naucza?  Jesli sami zgina, to mala strata, jednego idioty mniej, jego idiotki i pomiotu tez, przynajmniej nie wyrosna na takich samych idiotow. Ale jesli idiota przezyje, a pozabija trzezwych i niewiennych innych uczestnikow ruchu? Albo okaleczy na cale zycie?
Jeden z drugim mysli: przeciez mnie to nie spotka, mnie sie uda, bo nieraz juz jezdzilem/plywalem na bani i nie zlapali/nie utopilem sie, wiec teraz tez dojade do domu, przeciez to niedaleko. 
Ehhhh.... szkoda po prostu gadac....





wtorek, 19 czerwca 2018

Aj waj!

Spoznilismy sie i to o cale dwa tygodnie, jesli nie wiecej. Ale tak to zwykle bywa, kiedy pogoda nie chce wspolpracowac i wyjazd odklada sie z weekendu na weekend. Od dluzszego juz czasu zachwycaly mnie zdjecia na naszej lokalnej grupie fotograficznej, z Germerode, gdzie na 25 hektarach rosna maki, glownie gatunku mak lekarski (Papaver somniferum), ale i zwyklych polnych makow tez nie brakuje.  Przegladalam tez czesto strony internetowe, gdzie byly informacje o tym obiekcie i zdjecia (KLIK) i obiecywalam sobie, ze w tym roku juz na pewno tam pojade. Z natura jednak nie ma dyskusji, ona nie dziala od... do... pola makowe nie kwitna nigdy w tym samym czasie, a w tym roku zawirowania pogodowo-klimatyczne rozregulowaly wegetacje jeszcze bardziej. No i kiedy wybralismy sie tam w koncu w miniona niedziele... bylo juz praktycznie po ptokach i tylko gdzieniegdzie jakies pojedyncze niedobitki makowe pozwalaly sie domyslac, ze kiedys bylo tam kwitnace pole. Ale co tam, moze uda sie w przyszlym roku, wtedy na pewno wyszykujemy sie na calodniowa wycieczke, bo niedaleko jest wart obejrzenia park krajobrazowy.
Zdjec jak zwykle narobilam jak powalona, postaram sie je troche posortowac. Wprawdzie maki juz nie kwitly, za to kwitlo wszystko inne, a krajobrazy zapieraly dech w klatce z piersiami.


Rumiankowy urodzaj

Ostatnie niedobitki

Jakis lokal czy cus, ale zamkniety na glucho


Gotowa ramka, przez ktora mozna focic pejzaze albo siebie

A co to tam stoi w szczerym polu?

Nie do wiary! Prawdziwe lozko i na dodatek przepiekne

Tosmy se z Toyka polezaly, a potem przez godzine slubny mi slomki z tylka wydlubywal

Tego kwitlo cale krocie...

... ale nie wiem, co to za roslina

Rownie duzo bzykadelek latalo wokol

Albo to paczek, albo juz przekwitly mak



Pelno wszedzie wszelakich bzykadel

Pacze ci ja, a tu drugie lozko w polu po makach

Tym razem tylko Toyka zlegla na krotki odpoczynek



Sezon na chabry



Wiecej robali niz kwiatkow

Ladne widoczki


Rurka pali, trzeba czesto pic

Jaszczomp albo inny myszolap




Piekna jestem nieslychanie w tych kfiotkach, co nie?





Coraz mniej slonca, coraz wiecej chmur

Kolejna spora laka z tym fioletowym



Czeresnie bardzo malutkie, ale jakie pyszne. Troche sobie narwalismy i posililismy sie




Nie wiem, co to jest, ale fajnie wyglada

Na koncu trasy pole, gdzie bylo jeszcze troche makow, ale bardzo juz przerzedzonych

Za to sporo juz gotowych makowek


Chabry w polu jeczmienia - gotowy motyw malarski




Trasa niespecjalnie dluga, ale niezwykle malownicza. W ogole okolica jest sliczna.
Mam nadzieje, ze Was nie zanudzilam na smierc, i tak polowe zdjec tylko zamiescilam.

EDIT: Ktos mi wczoraj zwrocil uwage, ze te pola JESZCZE nie zakwitly. To ja juz nic nie wiem, bo wygladaly na przekwitniete. Ale ja nie jestem w koncu botanikiem. Czyli tytul powinien byc: Aj waj! Pospieszylismy sie.