wtorek, 13 listopada 2018

Jestem zakazna.

Dzieki mnie blogowisko ogarnia zaraza, ale to dobrze, bo zarazic sie czyms takim jest nie tylko zdrowo, ale i pozytecznie. Jakis czas temu chwalilam sie porzuceniem nalogu (KLIK), czym kilku osobom dalam do myslenia, moze nawet zachecilam do wyprobowania tej metody, ktora uwolnila mnie ze szponów nalogu.
Nie jest jednak tak slodko i wesolo, jakby sie moglo na pierwszy rzut oka wydawac. Trzy osoby podjely kuracje Desmoxanem. Nie mam prawa podawac ich danych, bo korespondujemy sobie prywatnie i nie zostalam upowazniona. Powiedziec moge tylko, ze jedna z osob pali dalej, druga jest jeszcze w trakcie kuracji, ale widoki sa optymistyczne, bo nie pali i nie ciagnie jej do nikotyny.
Trzecia osoba natomiast upowaznila mnie do pochwalenia jej staran i ogloszenia wszem i wobec, ze w jej przypadku kuracja Desmoxanem przebiegla pomyslnie i oto... TADAM:

Nasza Boguska rzucila palenie!






Mam nadzieje, ze zdolalam zarazic wiecej osob, bo dwie juz dopytywaly o przebieg. Trzymajcie zatem razem ze mna kciuki, zeby te osoby zdecydowaly sie chociaz sprobowac.








niedziela, 11 listopada 2018

Sto lat, sto lat, niech zyja nam.

Smutno mi, choc to swieto winno radosc budzic,
gdyz Polske niepodlegla mamy od stulecia.
Zamiast wspolnie swietowac, podzielono ludzi
na lepszy sort i gorszy - tak orzekl tandeciarz,

ktory z mojej ojczyzny folwark wlasny zrobil
i, by stlumic gryzace wyrzuty sumienia,
kraj biedny pomnikami brata przyozdobil,
samowola sie szerzy niczym epidemia.

Patriotyzm faszystow z naszym konkuruje,
pisowskie defilady przeciw pozostalym,
chronic ich nie ma komu, policja choruje,
lecz wraca przekupiona i juz ostrzy paly.

Z funduszu na obchody niewiele zostalo,
lecz trawe na zielono przymus pomalowac.
Beatka wspomni pozniej: nam sie nalezalo,
my jestesmy u wladzy, nam wolno swietowac.

Nasza prawda wazniejsza, moja racja mojsza,
a obchody znaczniejsze, bardziej wypasione.
Nie dopuscim do glosu jakiegos folksdojcza
i nie oddamy wladzy tak dumnie dzierzonej.

Swiat caly dzis rozblysnie w bieli i czerwieni,
Chrystus w Rio, piramidy, Burj Khalifa sciany.
Inni beda swietowac, a my obrazeni
bedziemy udowadniac, zesmy lud wybrany,

bialy i katolicki, przez innych nekany
dawniej, ale i dzisiaj na unii rubiezy
za to, ze wlasnie teraz z kolan powstawamy
i nie wpuszczamy obcych w granice macierzy.

Inwazja Watykanu przeciez sie nie liczy,
ani jankeskie wojsko, co przed Rosja chroni,
bo my przyzwyczajeni miec nad soba biczyk,
lubimy dyktature i zatargi o nic.

Bardziej zepsuc nie mozna tej pieknej rocznicy,
ktorej niejedno panstwo szczerze nam zazdrosci.
Mozna gardla pozdzierac gadka po proznicy,
Polakow nie nauczysz wzajemnej milosci.






czwartek, 8 listopada 2018

Remedium na bezsennosc.

Od dluzszego czasu zmagam sie z bezsennoscia, albo wieczorem nie moge dlugo zasnac, albo zasypiam wprawdzie szybko, ale okolo polnocy budze sie i mam po spaniu. Coz, chyba mnie starosc dopada, bo dotychczas moglam sie poszczycic glebokim przesypianiem calej nocy. Nic mnie nie wzruszalo, najwieksze i najglosniejsze burze nie zaklocaly mojego snu, a teraz belegówno mi szkodzi. A jak konowaly nie wiedza, o co chodzi, to wszystko zwalaja na stres. Masz uporczywe obstrukcje - stres, nie mozesz spac - stres, boli glowa - stres, kolano - to samo, hemoroidy tez od stresu i tak w nieskonczonosc.
A jak tu zyc bez stresu? Gdzie sie czlowiek nie obejrzy, tam same hiobowe wiesci. W Polsce bogoojczyzniano, nacjonalistycznie, ponuro, meczensko i martyrologicznie, a calosc okraszona jakims rzezbiarskim potworkiem poleglego za wiare i przekonania miernego prezydeciny. Albo na odwyrtke, ekstremalnie lewicowa otwartosc prowadzaca prosta droga do przejecia Europy przez zwyrodnialych islamskich przestepcow, czyli dokladnie to, co juz stalo sie w Szwecji. Obydwie moje ojczyzny, stara i nowa, rzadzone sa przez psychopatow i przestepcow. Moje poczucie bezpieczenstwa poszlo sie calkiem bujac, zyje w permanentnym strachu o przyszlosc moich dzieci i ich dzieci, bo ja juz sie nazylam i nie musze dluzej, ale jak oni beda zyc w takim bagnie?
Takie to i podobne mysli bombarduja moja biedna glowe , kiedy tak leze w nocy, patrzac na zmieniajace sie cyferki budzikowego projektora na suficie. Czasem wstaje i siedze sobie przy lapku, zeby odwrocic uwage od zlych mysli, ale w internetach tez nic pocieszajacego. Jakis nowy swiatowy trend majacy na celu pozbycie sie znacznej czesci spoleczenstwa. No bo jak nazwac idiotow namawiajacych do zaprzestania szczepien ochronnych i leczenia nowotworow witamina C, ale koniecznie lewoskretna, cokolwiek to znaczy. Ilu zwolennikow tych zbrodniczych teorii wacha juz kwiatki od spodu, ile dzieci zmarlo na bagatelne choroby? Japiernicze, spoleczenstwo zamiast rozwijac sie i madrzec, glupieje w tempie przyspieszonym, o czym dobitnie swiadcza zwolennicy plaskiej ziemi.
W srode obudzilam sie okolo 4.00 rano i znow sobie lezalam i zamartwialam sie za siebie i za caly swiat, w koncu wstalam i postanowilam zapolowac na wschod slonca. Dzien wczesniej przejezdzalam rano obok Kiessee, ktore zamglone wygladalo zjawiskowo, mialam wiec nadzieje, ze i tego dnia bedzie takie ladne.
Zdjecia mozna powiekszyc kliknieciem, warte sa obejrzenia w wiekszym formacie.


























I to koniec. Do domu wrocilysmy troche przemarzniete, a wlasciwie tylko ja przemarzlam, bo Toyka caly czas byla w ruchu, wiec jej bylo cieplo. Mnie zmarzly glownie dlonie, bo nie wzielam rekawiczek.
Tak mi sie przypomnialo, ze ostatnio bylam polowac na wschod slonca jeszcze z Kirunia w grudniu 2015.



poniedziałek, 5 listopada 2018

Tak to ja lubie.

Szczesliwie swieta nieboszczykowe juz za nami, choc jak kazde, i te wzbogacily klechow o liczne datki pogrzebowe. Akcje Znicz i inne takie nie wnosza nic, powiedzialabym, ze z roku na rok ofiar przybywa, choc akurat w tym czasie nie jezdza konwoje prezynenckie czy premierskie, bo z pewnoscia podniosloby statystyki jeszcze bardziej. Syf na cmentarzach zostanie co najmniej do swiat albo i dluzej, bo komu by sie chcialo latac i sprzatac te tony smieci pozostawione na grobach. Na blogach jak zwykle, wszyscy na komende popadaja w zadume, lubia cmentarze, swiatelka i nastroj. No to na rok maja spokoj, bo w zaden inny dzien roku nie pofatyguja sie , jakby cmentarze przez pozostale 364 dni byly pozamykane na klodke.
We wszystkich swietych musialam pracowac, wiec dopiero w sobote poszlam z Toyka na spacer na nasz parkowy cmentarz miejski. Wole ja miec przy sobie, jak rowniez gaz w kieszeni, bo roznie tam bywa, teren jest ogromny, zarosniety i samej troche straszno i zdarzaly sie napasci, glownie przez straumatyzowanych azylantow. Ale cmentarz jest piekny, a w jesiennej szacie i przy pieknej pogodzie z pewnoscia oszalamiajacy. Jak sami zobaczycie, ludzi mozna ze swieca szukac. Tylko na niewielu grobach widzialam jakies pojedyncze skromne znicze albo kwiaty. Miejsca na tym cmentarzu byloby, mierzac polskimi normami, ho ho ho, a moze nawet wiecej, a tu zonk! Cmentarz jest praktycznie zamkniety i grzebac mozna jedynie, jesli posiada sie juz grobowiec lub anonimowo w urnie.




Kaplica cmentarna (dostepna dla wszystkich wyznan, dla ateistow tez) sama w sobie jest piekna, ale w kazdej porze roku prezentuje sie inaczej. Tym razem w jesiennej odslonie.




Cmentarz pelen jest starych zabytkowych grobow i grobowcow. Niektore zdobia piekne spatynowane rzezby.














































Krecilysmy sie z Toyka tu i tam po jesiennie barwnych i pustych alejkach tego parkowego cmentarza, gdzie groby sa od siebie tak oddalone. Podziwialysmy monumentalna urode starych drzew, rozgladalysmy sie za wiewiorkami, witalysmy innych czworonoznych kumpli. Bo tu wolno przychodzic na cmentarze z pieskami, tyle ze trzeba je prowadzac na smyczy, no i koniecznie po nich sprzatac.






Jedynie masowe groby zolnierzy poleglych w obydwu wojnach swiatowych sa usytuowane gesciej. Nie wiem, kto o nie dba, ale podejrzewam, ze miasto. Zawsze utrzymane sa bez zarzutu.



Niedaleko jest rondo noblistow, ktore juz po raz drugi zostalo zdewastowane. Kiedy Bogusia byla u nas, zdazylam jej pokazac swiezo odrestaurowane po pierwszym wyczynie wandali rondo, a krotko potem ktos znow zrujnowal wszystkie tablice. Chodza sluchy, ze nasi straumatyzowani goscie czuja jakas awersje do przedstawicieli narodu wybranego, a wsrod naszych noblistow Zydow nie brakowalo. Ciekawa jestem, czy znow beda je odnawiac i na jak dlugo wystarczy. Teraz wyglada tak:


A przedtem na kazdej z tych kolumienek byla czerwona tabliczka z krotka historia kazdego z noblistow, o taka:

Zrodlo
Niektorzy z nich sa pochowani na tym cmentarzu, ale nie wszyscy, o ile mi wiadomo. Znalazlam dwoch.






















Mysle, ze nikomu nie musze ich przedstawiac, ale jesli ktos nie wie, odsylam do Wikipedii.
Tuz przy rondzie noblistow jest malowniczy staw. Teraz wyglada zjawiskowo, otoczony jesienia.





Spacerowalysmy napotykajac z rzadka kogos na swojej drodze, a kolorowych w ogole. Na szczescie.






Miejscami to w ogole nie wyglada jak cmentarz, choc nagrobki kryja sie praktycznie na kazdym zdjeciu. Chce Wam pokazac miejsce, ktore do tej pory wybralam sobie na wieczne odpoczywanie, dopoki nie poznalam lesnego cmentarza. To tzw. pole pamieci, gdzie grzebie sie urny anonimowo i na zyczenie mozna zamowic malenka tabliczke z nazwiskiem, ktora umieszczona jest na jednej z wielu kolumn.




Pod tymi kolumnami rodziny stawiaja kwiaty i znicze albo wieszaja rozne rzeczy na pobliskich drzewach. Teren dokola tych kolumn to groby urnowe, depcze sie po nich, ale na tym wlasnie polega pochowek anonimowy, ze nie ma nagrobka. Tam gdzies lezy moja znajoma, wiem tak mniej wiecej, w promieniu 2-3 metrow, ale dokladnie nie jestem w stanie wskazac, gdzie zostala zakopana, choc przeciez bylam na pogrzebie.
I jeszcze taka ciekawostka. Nie trzeba brac na cmentarz polowy gospodarstwa domowego, zeby zadbac o grob, podlac go i pielegnowac. Wszystko jest na cmentarzu, pod reka, mozna brac i potem odwiesic na miejsce. Jak dlugo przetrwaloby w Polsce?


Na ten cmentarz bardzo lubie chodzic, tam rzeczywiscie mozna oddac sie rozmyslaniom, poczuc namacalnie swoja przynaleznosc do natury. Kiedy ma sie szczescie, mozna spotkac tam niewielkie dzikie zwierzeta, wiewiorki, szopy, jeze, kuny i wiele przeroznych ptakow, w tym czesto czaple i inny drob wodny na stawie. Kiedys chodzilam tam zupelnie sama, teraz sie boje.
Na koniec, tak dla porownania, zdjecie z jednego z licznych cmentarzy w Polsce:

Zrodlo
Nie umialabym sie skupic, popasc w zadume i skoncentrowac na wlasnych myslach w tej lastricowej dzungli pelnej jazgotliwych ludzi, zniczy z pozytywka i calego tego kiczowatego blichtru.