środa, 5 czerwca 2013

Moje pueblo - pokoj goscinny, przedpokoj, balkon i lazienka.

Nie wiem, jak tego dokonalam, bo mieszkanie male jak za Gierka, a ja po nim oprowadzam juz trzeci dzien, jakby po Wersalu.


Przedpokoj nie wart jest wzmianki, maly i nieustawny, praktycznie same drzwi i malo co mozna z nim pokombinowac. Nawet kolor zostawilam, choc wcale mi sie nie podoba, ale nic mi sie nie chcialo tu zmieniac, bo i nie ma co. Doszla tylko niewielka garderoba.





Cala lazienka jest wielkosci wygodki za stodola, takiej z serduszkiem, w wannie nie idzie sie wyciagnac na cala dlugosc. W pomieszczeniu ledwie miescimy sie obie z Miecka, bo ona bardzo lubi mi tam towarzyszyc.
Jedyna pociecha, ze mam okno.
























No i balkon. Tez maly, ale robie co moge, zeby przyjemnie sie na nim siedzialo. Najchetniej przebywa tam Miecka latem, mosci sie na stoliczku i obserwuje ptaszki, muszki oraz przechodniow.



Ostatnie pomieszczenie to pokoj goscinny. Jest baaardzo maly, niewiele ponad 2 metry szerokosci. Jest jednak bardzo przydatny, bo gosci miewamy czesto, wiec maja dla siebie osobny pokoj.










Tak prezentowal sie na poczatku, nam sluzyl glownie jako przechowalnia kartonow, poprzednikom jako pokoj dzieciecy. Nie wiem, jak bylo mozna polaczyc ten dolny blekit z gorna sraczka.















Szafke, ktora swietnie pasowala do wneki, przemalowalam na bialo, jak rowniez gorna czesc tapety. Szafka sluzy nam na buty, za drzwiami stoi duza szafa na nasze plaszcze i kurtki, bo, jak pisalam, w przedpokoju NIC sie nie miesci.



Zeby pozostac przy narzuconym tapeta kolorze, kupilismy niebieska rozkladana sofe do spania dla gosci. Przetrwala u nas do niedawna, ostatnio kupilismy nowa. Nie mialam sily wydlubywac z tapicerki psich i kocich wlosow, nawet odkurzacz niewiele mogl zdzialac. Poza tym zajmowala mi za duzo miejsca, przy jej rozkladaniu trzeba bylo przestawiac meble. Miala jeden plus w postaci skrzyni na posciel, ale rozstalam sie z nia bez zalu.




Nabylismy inna konstrukcyjnie sofe, kazda z jej dwoch polowek mozna rozdzielnie rozkladac, co jest bardzo praktyczne w przypadku pojedynczego goscia. Ta sofa jednak jest od samego poczatku chroniona narzuta, na ktorej zwierzostan domowy moze polegiwac bez ograniczen. Jako ze pojawil sie kawalek miejsca obok sofy, stanela tam mala szafka, w ktorej miesci sie jedna zmiana poscieli. Te druga musze niestety trzymac w piwnicy, bo nowa sofa nie ma skrzyni.
Teraz pozostalo mi tylko zmienic dolna tapete na szara. Musze ja niestety wymienic, zamiast tylko przemalowac, bo ja Miecka zadrapala na smierc, pelno w niej dziur. Biore sie do tego jak pies do jeza, bo kiedy pomysle o odsuwaniu mebli i ciasnocie, cala ochota mi odplywa. Kiedys jednak bede musiala to zrobic.










Szafke na bialo pomalowana, juz wczesniej widzieliscie, bo sie nia chwalilam. Drewniana rame lustra, ktore tez juz widzieliscie stojace w sypialni, okleilam mozaika z lusterek i teraz sobie wisi w pokoju goscinnym, otrzymawszy w prezencie drugie zycie.

















W tym pokoju wisi rowniez moja kasetka na miniaturki, ktorych troche sie nazbieralo i ciezko mi sie z nimi rozstac oraz pelnia warte dwa drewniane koty.

I to by bylo na tyle.

28 komentarzy:

  1. Pueblo ciasne, ale własne:) Łazienkę mam chyba jeszcze mniejszą, niż Twoja, ale zazdroszczę Ci tego okna; zawsze chciałam mieć możliwość trzymania w łazience roślin doniczkowych.
    Ninka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez chcialam i mimo okna nie moge, bo parapecik waziutki.

      Usuń
  2. Panterko, Twoje Pueblo bardzo przytulne...najbardziej zauroczyła mnie półka na miniaturki :)Sama jestem maniakalną zbieraczką drobiazgów i rozumiem Twoje rozterki....trudno jest pozbyć się rzeczy, które z różnych powodów są dla nas ważne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kocham moje miniaturki, szkoda byloby je trzymac zamkniete w piwnicy.

      Usuń
  3. Też mam niewielkie mieszkanie, ciasne, ale własne, no i balkon mam:) W łazience też była mini wanna, ale prysznic to jest to:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez najczesciej biore prysznic, ale dla mnie wanna to jest to. Bo w wannie moge sie prysznicowac, a w prysznicu nie poleze, a czasem lubie zima ogrzac sie cala.

      Usuń
  4. Ja też mam taką kasetkę! Są tam skarby moich dzieci. Przydadzą mi się przy przygodach Cipi. Widzę też kaczuszkę, jaka od Ciebie dostałam :)
    Małe mieszkanko, ale przytulne i widać, że włożyłaś serce, żeby Wam żyło się wygodnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko rozbija sie o finanse, mieszkania w Getyndze sa jednymi z drozszych w Niemczech, wiec trzeba bylo sie ograniczyc metrazowo.

      Usuń
  5. W Wersalu byście się pogubili, a tu - wszyscy widoczni, albo w zasięgu głosu przynajmniej ;)
    Łazienka moze pokojem kąpielowym nie jest, ale ma okno :) I we dwie z Miećką się mieścicie. Półka na miniaturki bardzo pomysłowa, kaczki się mi najbardziej w niej podobają i kotki oczywiście :)
    Dziękuję za wycieczkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze mozemy sie poganiac z mezem po pokojach :)))

      Usuń
  6. Podoba mi się drugie życie lustra, nie sądziłam, że sama to wykonałaś! Super.
    Fajnie też, że zmieniłaś kolorystykę tego pokoju gościnnego, a nowa sofa miodzio! :)
    Przy takich miniaturkach bałabym się zawsze, że nie dam rady ich doczyścić z kurzu, dlatego mam mało tego rodzaju rzeczy, a i tak się u mnie za dużo wala :)
    No i ważne, że w łazience macie okno, to naprawdę cieszy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To moje pierwsze w zyciu okno w lazience, wczesniej nigdy nie mialam. Zima troche spod niego wieje, mimo ze uszczelnilismy, ale latem jest fajnie.
      Z lustra jestem naprawde bardzo dumna, uwazam, ze fajnie mi wyszlo.

      Usuń
  7. mnóstwo fajnych miniaturek, na balkoniku też przyjemnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Balkon niewielki, ale dla nas w sam raz, bardzo lubie na nim przesiadywac, zawsze to jakas namiastka ogrodka.

      Usuń
  8. Świetnie rozwiązania stosujesz, takie praktyczne...
    A wycieczka faktycznie , jak po Wersalu :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nooo, cale 55m2, a zwiedzania na trzy dni. :)))

      Usuń
  9. Przytulnie :)
    U mnie dużo miejsca do gracenia i...sprzątania...Wrrr...;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Troche brakuje mi przestrzeni, wolalabym wieksze pomieszczenia, nawet kosztem dluzszego sprzatania.

      Usuń
  10. czytam w komentarzach, że to 55m. w polskich warunkach to duże mieszkanie. ludzie kupują jeszcze mniejsze. ale urządziłaś je ze smakiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poprzednie mialo 90m2, wiec w tym czuje sie troche ciasno.

      Usuń
  11. Panterko, fajnie urzadzilas swoje mieszkanko. Najwazniejsze jest to, ze jestes zadowolona i dobrze sie w nim czujesz. Wszystko dopieszczone i przemyslane.
    Zauwazylam, ze lubisz storczyki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy lubie? Chyba tak, sa niewymagajace i ladnie kwitna. Wszystkie je dostalam w prezencie.

      Usuń
  12. ...łazienkę, to mamy jednej wielkości tak 1,5 na 1,5 metra i kiedy się kąpię to zalewam ją całą. Nie mocuję zasłony do wanny,b o od razu robi się duchota. Najbardziej podoba mi się twój balkon, fajnie masz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eee tam, zaslona musi byc, inaczej lazienka bylaby wlasnie zalana. Na te kilka minut prysznicowania mozna wytrzymac.

      Usuń
  13. a ja się wstydzę swego domu:( zamieniłam 3 duże pokoje, fenomenalną łazienkę, taras (nie balkon a taras) łącznie 74m2 w mieście na około 50m2 na wsi. gdzie nie dotknę się sypie 1 pokój coś na podobieństwo przechodniego gabinetu gdzie stoi wiekowa szafa. a jak się przeprowadzałam nawet łazienki nie było. zrobiłam to dla spokoju i zdrowszego otoczenia...
    w tym roku miała ruszyć przebudowa i nic kolejny rok w no właśnie ruinie...
    zaczynam doceniać mieszkania w bloku gdzie ściany mogłam malować tapetować do woli bo teraz to...
    u ciebie jest uroczo choć mało miejsc to uroczo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem tez mialabym ochote wyprowadzic sie na zabita dechami wies, zeby miec spokoj i cisze. Ty masz swoje wlasne 50m2, ja mieszkam w cudzym i nabijam mu kiese. Za to nie musze sie glowic, kiedy cos sie zepsuje.
      A wstydzic sie mieszkania? Nonsens! Sama widzialas, jak mieszkalismy na poczatku. Nie od razu Krakow zbudowano.

      Usuń
  14. Mm nadzieję, że dzięki Twoim zdolnościom , to wszystko będzie się nadawało do zamieszkania.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alez juz sie nadaje, czwarty rok pomieszkiwania jest w toku.

      Usuń

Dziekuje za Twoj komentarz.
Lubie wiedziec, z kim rozmawiam, moge dyskutowac, ale nie toleruje chamstwa i atakow ad personam. Anonimowe komentarze i tak wpadna do spamu, wiec mozecie sobie oszczedzic pisania, a obrazliwe beda usuwane.