wtorek, 9 kwietnia 2013

Czarna Petra.

Ten dorodny czarny labedz pojawil sie znikad, ot, ktoregos dnia zamieszkal na jeziorze Aasee w Münster. Byl poczatek maja 2006 roku. Nazwano go Czarnym Piotrem (Schwarzer Peter), od Petera Overschmidta, wlasciciela oryginalnego roweru wodnego w ksztalcie ogromnego bialego labedzia,

ktory wypozyczal przez cale lato chetnym na przejazdzki turystom.
Czarny Piotr z sobie tylko wiadomych przyczyn zakochal sie na zaboj w wielkim, bialym plastikowym labedziu. Nie odstepowal go nawet na krok, wszedzie za nim plywal. Nie przeszkadzali mu nawet ludzie siedzacy wewnatrz.
Zblizyc sie do siebie jednak nie pozwolil, syczal groznie, co wedlug naukowcow bylo sygnalem obrony terytorium gniazdowania.
Peter stal sie w ciagu lata atrakcja turystyczna Münster i gwiazda medialna. Niewiele robil sobie z szumu, jaki wokol niego powstal, przez caly czas byl skoncentrowany na tym, by nie stracic z oczu swojej wybranki.
Minelo lato, potem jesien, ruch na jeziorze zamieral,
a lodzie po kolei odprowadzane byly na swoje zimowe kwatery.
Co jednak bylo robic z Peterem? Postanowiono umiescic go w zoo. Powoli transportowano wielkiego labedzia, po wodzie i po ladzie, a Peter podazal za nim wiernie i z miloscia w swych labedzich oczach.
W listopadzie Peter zamieszkal w münsterskim zoo i zostal poddany badaniom genetycznym, ktore wykazaly, ze jest on samica. Przechrzczono go zatem na Czarna Petre.
Z powodu kontuzji lapki, Petra razem ze swoim plastikowym wielkim kochankiem, zostali przetransportowani do pustego pawilonu pelikanow, gdzie do konca zimy oddawali sie niezakloconej niczym milosci. Proby wyswatania jej z innym labedzim samcem spelzly na niczym.

Pod koniec marca 2007 obydwoje wrocili z powrotem na Aasee i przez caly sezon nie odstepowali sie nawet na krok. Wlasciwie to Petra nie odstepowala jego. Po sezonie sytuacja znow sie powtorzyla, bialy wybranek zostal przetransportowany do zoo, a ona wiernie podazyla za nim, plynac lub drepczac po ladzie.
Tym razem jednak tolerowala obecnosc innego labedzia na jej terenie, ale na tolerowaniu sie skonczylo, bo nadal byla zakochana w wielkim milczacym i nieruchomym ukochanym. Pewnie jednak na dluzsza mete znudzilo ja milczenie jej wybranca, zaczela wiec troche flirtowac z tym drugim o imieniu Paul.  Uprawiali swoje pieszczoty raczej towarzysko, bo oboje nalezeli do innych gatunkow. Pozniej Paul poszedl swoja droga.
W 2008 roku Petra znow plywala obok swojego olbrzyma, po czym zima zniknela. Ostatni raz widziana byla na jeziorze w grudniu 2008. Apelowano, zeby ludzie zwracali uwage na czarne labedzie, fotografowali je i przysylali zdjecia. Wszyscy bardzo zmartwili sie zniknieciem narodowej maskotki. Zadne jednak z przyslanych zdjec nie przedstawialo Petry, ona miala chyrakterystyczne znieksztalcenie stopy po przebytej kontuzji.
Na kilka lat sluch o niej zaginal.
Ponownie zostala zidentyfikowana przez dyrektora zoo w Münster, Jörga Adlera podczas pobytu w stacji opieki nad bocianami w Osnabrück. Zostala tam dostarczona w styczniu 2009, ciezko chora, z drastyczna niedowaga, niezwykle oslabiona i goraczkujaca. Wiele miesiecy trwalo stawianie jej na nogi, tuczenie z ciezaru 3 kg do naleznych powyzej 5 kg.
Tam zaprzyjaznila sie z innym labedzim rekonwalescentem, niestety rowniez bialym.
Kierownik osrodka, Wolfgang Herkt podrzucil jej do gniazda dwa labedzie jaja, ktore udalo jej sie skutecznie wysiedziec.

Adler zaproponowal Herklowi odkupienie obydwu labedzi, by zostaly w Münster swego rodzaju ambasadorami akcji ochrony ptakow.
Tak tez sie stalo. Bialy olbrzym stal gotowy na jej wybiegu, jednak Petra przestala zwracac na niego uwage. Bardziej odpowiadal jej zywy partner, z ktorym mogla pogadac i pomiziac sie dziobkami. Zdecydowano wiec usunac lodz, a ona nawet nie mrugnela okiem. Odkochala sie na szczescie i uznala zwiazek za zakonczony.
Jednak jej nowy romans stanowi tez nie lada sensacje towarzysko-biologiczna, bo w naturze takie zwiazki labedzia czarnego z niemym nie zdarzaja sie. Czarne labedzie pochodza z Australii, a Europe zasiedlaja biale. Petra pochodzi prawdopodobnie z jakiejs prywatnej hodowli w Europie.
















Zrodla:
Wikipedia
Die Welt
QYPE

44 komentarze:

  1. Dzień dobry Panterko! Napisałaś przepiękną, romantyczną historię wiernej, czułej łabędzicy. To wzruszające, że zwierzę umie tak mocno pokochać, przywiązać się i pamiętać. Nierzedko bardziej niż ludzie...
    A w Australii rzeczywiscie tylko czarne łabędzie królują na rozlewiskach, mokradłach i jeziorach. Czy wszystkie mają tak wspaniałe serca, jak Petra? Czy wszystkie są tak wspaniałe?Hmm...Australijczycy mają uparte i wolne serca, kochają proste i szlachetne uczucia. Nie bawią ich gierki, zwodzenia i kamuflaże. Myślę, że ich ptaki mają wiele z tych cech.I jak tu nie tęsknić za Australią...?
    Dobrego dnia Panterko!:-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Labedzie to ptaki znane z upodoban monogamicznych. Opiekunwie Petry bali sie, ze do konca zycia pozostanie wierna swojemu olbrzymowi. Stalo sie jednak inaczej szczesliwym zbiegiem okolicznosci. Nigdzie sie nie doczytalam, czy dwa gatunki labedzi moga sie w ogole krzyzowac, czy tez to malzenstwo pozostanie bezdzietne.
      U nas na razie wiosna sie skonczyla, jest pochmurno i siapi deszcz.
      Przyjemnego, Kangurki Wy moje!

      Usuń
  2. Piękna historia.U mnie też bardzo pochmurno i bardzo szaro.
    słoneczka życzę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas przynajmniej przestal deszcz padac :) Ale slonka nadal nie ma.

      Usuń
  3. No aż mi się łza w oku zakręciła , romantyczna historia , można rzec że z happy endem :)
    Miłego dzionka życzę u mnie śnieg sypie brrrr.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, ze wzruszajaca historia milosna? A mogla Petra przeciez pozostac wierna lodzi.
      Milego, Ilonus.

      Usuń
  4. ...jak to się mówi miłość nie zna granic i proszę bardzo. Dziwny,a zarazem ciekawy przypadek. Wiosennego dnia życzę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, nie zna, nawet do przedmiotow martwych :)))
      Tobie rowniez dobrego dnia.

      Usuń
  5. Piękna historia :) Petra ma naprawdę ciekawe życie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe, ale przede wszystkim bogate zycie milosne ;)

      Usuń
    2. Oj tak i zróżnicowane obiekty swego pożądania ;)

      Usuń
  6. Jak wspaniała historia :-)
    Z tego wynika,
    że nawet w przyrodzie jest możliwa przyjaźń dwóch różnych gatunków ptaków :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro pies moze z kotem, a lew z antylopa, to dlaczego dwa ptaki nie moga sie zaprzyjaznic? ;)

      Usuń
  7. To już było w jednym z komentarzy wyżej, ale powtórzę- miłość nie ma granic. Historia bardzo piękna.
    Coś i u mnie słońce dzisiaj nie wyraźne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie za to wyraznie nie ma slonca, ale chociaz nie pada.

      Usuń
  8. Też jestem ciekawa, czy czarne łabędzie mogą się krzyżować z białymi.
    U nas dziś od rana słońce, ale co się działo wczoraj! Nie dość, że od rana popadywał mokry, to większy, to mniejszy śnieżek, to około wpół do drugiej zaczął sypać ogromny gęsty śnieg i sypał tak przez ponad pół godziny! Takie wielkie płatki nie leciały chyba z nieba nawet zimą! Patrzyłam sobie przez okno na to widowisko i nie wiedziałam: zachwycać się, czy złościć?
    Ninka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczesliwie od wielkiego czwartku nie ma u nas sniegu i mam nadzieje, ze nie wroci.
      Ninka, idz spac i przespij wzorem misiow te zime :)))

      Usuń
  9. zobaczcie różowego Petra, link:

    bit.ly/YdO3YQ



    :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Petra, niestety cos nie halo z tym linkiem ;)

      Usuń
  10. Piękna historia:)
    U mnie od kilku dni słonecznie choć zimno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My mamy 10°, wiec jest to juz taka troche wiosenna temperatura po tym wielomiesiecznym zimnym cyklu. I niech juz tak zostanie, pliiiiissss....

      Usuń
  11. Cudna historia i przyznam się, że bardzo przykro mi się zrobiło w momencie gdy doczytałam, że Petra zniknęła bez śladu. Radość przyszła gdy napisałaś, że się odnalazła ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszyscysmy sie martwili, bo Petra stala sie takim dobrem narodowym, a jej milosne perypetie chwytaly za serca. A "odnalazla" sie naprawde niedawno, w kwietniu tego roku.

      Usuń
  12. nigdy nie widziałam czarnego łabędzia. no, ale trudno sie dziwić.
    a petra? nawet najbardziej kochające serce stanie się obojętne gdy partner latami milczy....
    ostatnio oglądam cykl programów o berlińskim zoo. o maluchach. i tak sobie pomyslałam, czy w ramach wymiany, ni można by petrze sprowadzić czarnego chłopaka?
    oczywiście to zoo, to tylko skojarzenie.
    miłego dnia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez nie widzialam Petry na zywo, ale z zapartym tchem sledzilam jej losy w mediach. Nie wiem, co bedzie z nia dalej, czy znajda jej czarnego meza, czy skrzyzuja z bialym, ale o jej dalszych losach na pewno powiadomie.
      Milego, Ewus.

      Usuń
  13. Niesamowita i bardzo wzruszajaca historia.
    Ciepla zycze Pantero:**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A bukzaplac! Wyrzuty sumienia Cie mecza za te Twoja wiosne, ktora nam zabralas :)))

      Usuń
  14. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  15. Cudowna historia :)) Polepszył mi się humor, że tak się skończyła, bo było mi smutno, że Petra zakochała się w łódce:(

    (usunęłam poprzedni bo narobiłam byków)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak zyje, nie slyszalam, zeby ptak zakochal sie w martwym przedmiocie i tyle lat byl mu wierny.

      Usuń
  16. często jeździmy do Mikołajek i tam spotykamy duże grupy białych i czarnych łąbędzi :) Zresztą właśnie tam pierwszy raz zobaczyłam tak dużo tych ostatnich na wolności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te czarne importowane musza byc, bo przeciez u nas nie zyja. Albo wyhodowane i wypuszczone na wolnosc.

      Usuń
    2. wyczytałam, że choć należy do ptaków ozdobnych w Europie, to są miejsca gdzie występuje na wolności np. samodzielna populacja znajduje się w Holandii. W Polsce od lat 90. spotyka się je w kilku województwach, np. warmińsko-mazurskim, zachodniopomorskim, wielkopolskim, dolnośląskim, małopolskim. Zdarzają się legi na wolności. Endemiczny, lęgowy jest w Australii.

      Usuń
    3. Jakos przyzwyczaily sie te piekne czarne labedzie do naszego klimatu i chyba nawet zaczely sie rozmnazac. Dalej jednak nie wiem, czy moga sie krzyzowac z bialymi.

      Usuń
  17. Jaka ładna historia:) I z morałem,że lepsza miłość prawdziwa od wymarzonej i ulotnej, a także siłą rzeczy nie odwzajemnionej, bo rowery wodne wszak nie kochają:)))
    Limeryk się mi wymyślił w drodze do domu, więc Ci zaraz na maila podeślę:)
    Serdeczności:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nauka na przyszlosc dla rozmarzonych panienek w pretensjach: nie kochac nieosiagalnego ksiecia z bajki czy scenicznego idola, a rozejrzec sie lepiej wokol siebie.
      No tak, wyszla mi opowiesc z moralem :)))
      Buziak, juz lece na poczte!

      Usuń
  18. Coz za historia! Ale milosc,lallll. Labedzie to piekne ptaki, takie szlachetne i dostojne.
    Petra to niezla jajcara, ciekawa jestem jak dalej potocza sie jej losy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze ja okreslilas: jajcara! He he he!

      Usuń
  19. Piękny ten czarny :)!... I jaki mądry :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I gdzie tu madrosc? Zakochac sie w lodce!

      Usuń
  20. Ten czarny - wyjątkowo piękny! Uwielbiam łabędzie!
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dziekuje za Twoj komentarz.
Lubie wiedziec, z kim rozmawiam, moge dyskutowac, ale nie toleruje chamstwa i atakow ad personam. Anonimowe komentarze i tak wpadna do spamu, wiec mozecie sobie oszczedzic pisania, a obrazliwe beda usuwane.