sobota, 6 kwietnia 2013

Przez okno.

Siedze ja sobie w kuchni przy stole i wgapiam sie w monitor lapka, tu se klikne, tam se poczytam. A wzrok sie meczy, wiec od czasu do czasu oczy od monitora odwracam i przez okno wygladam.
A tam dzieja sie rozne dziwne rzeczy. Po oddalonej ulicy spiesznie przemykaja samochody, sasiad z domu naprzeciwko pali na balkonie, wysoko przelatuje jakis samolot, ot - codziennosc. Pogoda zupelnie nie zachecajaca do niczego, niebo zasnute olowianymi chmurami, lekki wiatr, ale i przejmujaca wilgoc. Sniegu na szczescie nie ma, ziemia odmarzla, ale kolor trawy jest jeszcze zimowy, potrwa troche zanim nabierze barwy soczystej zieleni. Wiosna nie chce nadejsc, to nic nowego, jednak zauwazalny jest lekki ruch w interesie.






Czarnowrony krzataja sie zaaferowane, to skubna cos na trawie, to podfruna na pobliska brzoze, to znow przycupna na kominie. Kracza przy tym glosno, podfruwaja do siebie z nagla, jakby chcialy sie za lby potarmosic. Odleca, jakby sie gdzies spieszyly, by niedlugo znow wrocic z zeschlym lisciem albo patykiem w dziobie. Czyzby jednak zdecydowaly sie gniazda budowac? Taki ziab na dworze... A moze one wiedza, czuja cos wiecej od nas? Moze jednak idzie ocieplenie?







Stalymi rezydentami naszej brzozy zostalo stadko kwiczolow. Bardzo plochliwe to ptaszki, wystarczy byle szelest, by cala gromada wzbila sie w panice w powietrze. Zrobia male kolko na niebie, popatrza, upewnia sie, ze nic im nie grozi, po czym ostroznie obsiada galezie brzozy, nadal sie rozgladajac, by wreszcie odwazyc sie sfrunac na dol, na trawnik. Drepcza mala tyralierka, dziobiac pracowicie trawe. Czyzby pokazaly sie juz jakies owady, ktorymi mozna zaspokoic glod, czy moze kwiczoly dziobia tylko trawe? Za daleko siedze, zeby moc to dokladnie zobaczyc.


Jeden z nich wylamal sie z towarzystwa i przysiadl na czeresni, ktorej paczki zaczely byc niedawno wyraznie widoczne. Niech no tylko slonko mocniej przygrzeje, a wystrzela wszystkie bialym kwieciem, ktore po kilku dniach zasciele caly trawnik, jak sniegowa pierzynka.















Nie brakuje ptasiego drobiazgu, wrobelki, sikorki i co tam jeszcze. Ruchliwe toto i trudne do sfotografowania, zanim obiektyw znajdzie te kruszyne, juz przefrunie gdzie indziej.
Dzis rano towarzyszyl mi przy sniadaniu, po raz pierwszy tego roku, spiew kosa (chyba, bo zaden ze mnie ornitolog). Dotychczas ptaki byly raczej negatywnie nastawione do umilania mi porankow, pewnie bylo im za zimno. Dzis wprawdzie bylo niewiele cieplej, ale ptakom chyba znudzilo sie czekanie, instynkt pcha je do zakladania rodzin, budowania gniazd, wiec nie ogladaja sie na te niewielkie utrudnienia. Ptak spiewal pojedynczo, to nie byl jeszcze ten wieloglosowy chor, jaki slychac kazdego ranka latem. Zawsze to jednak jakis zwiastun.
Moze wiec jednak... az sie boje wypowiedziec glosno...

UWAGA! Zwrocono mi slusznie uwage, ze ptaki nazywane przeze mnie kwiczolami to popularne SZPAKI.  Co za ignorancja z mojej strony. Na usprawiedliwienie swoje mam tylko jedno: jestem mieszczuchem i na ornitologii niewiele sie znam. Ale od dzis bede juz wiedziala.

36 komentarzy:

  1. Fajne kolory, ten czarny to aż granatowy ,
    a te w kropki to kwiczoły ?
    Bardzo ładne ptaszki :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czarne to czarnowrony, a kropkowane to kwiczoly.

      Usuń
  2. Panterko, obyś była dobrym prorokiem!
    A najbardziej bym chciała, aby ptakom żyło się już łatwiej. Przecież one nie mają co jeść :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ja zupelnie nic nie mowilam! Ze strachu, oczywista i zeby nie zapeszyc.
      Tutaj ptactwo jakos sobie radzi, nie ma sniegu, ziemia tez odmarznieta, nawet w radiu apelowali, zeby bocianow nie dokarmiac, bo dadza sobie rade. Biedne te polskie!

      Usuń
  3. Ach, ach... Ty masz za oknem trawę! Zieloną!
    A tu rozpaczliwie biało :(((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Caly czas ja mam, te trawe, snieg zniknal przed swietami.
      Ale poza tym jest buro, a ja chcialabym juz kolorowych kwiatow, adekwatnie do nazwy miesiaca.

      Usuń
  4. nie chciałabyś zobaczyć widoku przez moje okno. Śniegu prawie metr... No ładnie wygląda, ale staje się... nudny, nawet dla mnie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, nie chcialabym, bo ja w ogole nie lubie zimy w miescie.
      Tylko, ze wiosna to tez nie jest!

      Usuń
  5. Nad moim patio w otworze na rynne szpaki maja gniazdo, juz drugi rok jak sobie to miejsce upatrzyly. Ja sie tam nie znam, ale z rana jest taki wrzask, ze Tatek ze Wspanialym mowia, ze to swiadczy o tym, ze pani szpakowa juz siedzi na jajkach.
    Przesmiesznie wygladaja ptaki sciagajace z naszego mikro-ogrodka rozne liscie, trawy i mniejsze galazki. Czasem obserwuje jak taki ciagnie za soba kawalek wiekszej lodygi i w polowie podworka zostawia, bo nie moze z tym wzbic sie w powietrze.
    A ptakow mamy tutaj sporo i bardzo ladnych czerwone cardinals, niebieskie bluejays, pomaranczowe orions i niedawno przybyly takie male szarogranatowe z bialymi ogonami nie mamy pojecia jak sie nazywaja.
    Ja to w ogole jestem niedoszkolona, bo polskie nazwy juz zapomnialam, a angielskich czasem jeszcze nie znam. Dobrze, ze Wspanialy kocha przyrode to mnie uczy;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach i uwielbiam latem obserwowac jak sie mlode ucza fruwac i jak czekaja zeby rodzice ich karmili. To przesmieszny widok, stoi taki bak, ktory w zasadzie jest juz na tyle duzy, ze moglby sam jesc, ale rozklada w takim bezradnym gescie skrzydla i sie trzesie, az mu dadza jakies okruchy w dziob;))) Pekam ze smiechu, jak Wspanialy wchodzi do kuchni i robi to samo:))) A idzie mu to naprawde wysmienicie.

      Usuń
    2. Stardust, ja chyba skocze do tej Ameryki tylko po to, zeby Ci do zadka nakopac!
      Masz TAKIE widoki za oknem i NIE FOTOGRAFUJESZ tego wszystkiego??? Na Twoim miejscu siedzialabym z aparatem i te ptaki pstrykala. Toz to cudne motywy, a Ty z tym nic nie robisz?

      Kiedy nie mialam jeszcze aparatu cyfrowego, juz podgladalam gniazdujace na moim balkonie kosy: http://swiattodzungla.blogspot.com/2010/11/moje-zoo-ptaki.html

      Usuń
    3. Niech nie krzyczy...;)) Ja juz notki o ptaszydlach, ze zdjeciami mialam wczesniej. A tych gniazdujacych to nie mam jak sfocic, bo gniazdo jest w srodku dziury i z mojej wysokosci go nie widac. Moze jak bym poszla na balkon do sasiadki wyzej... no ale pisalam, ze sasiadka porabana jest.
      To gniazdo jest pod samym dachem, tam jest wyciecie nawet nie na rynne, jak mi sie wyzej popitolilo, tylko jakies rury przewodowe.
      No, az sie zatchlam z nerwowosci;))))

      Usuń
  6. u mnie za oknem.....e, tam, nie patrzę w okno.
    ptaków mało jakoś, trochę wróbli tylko. koty się już chyba wymarcowały, bo cicho na podwórku, a dwie kociczki podejrzanie zaokrąglone.
    jak mieszkałam w mieście to widziałam więcej ptaków. tu jakoś mało, dopiero jak jaskółki i skowronki przylecą, to będzie głośno.
    to mówisz, ze jeszcze w tym roku wiosna będzie???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zupelnie nic nie mowilam! Ani nawet slowa na wiadomy temat!

      A u Ciebie na wsi znow jakis czlowiek w pore nie zapobiegl niepotrzebnemu rozrodowi kotow. Przyjda na swiat kolejni pretendenci do bezdomnosci, jak zreszta w calej Polsce. A potem zdziwko, ze schroniska w szwach pekaja. Wystarczyloby koty sterylizowac, sa organizowane akcje, az tak duzo to nie kosztuje. Ale pewnie latwiej utopic. I calkiem za darmo. Dlaczego ludzie sa tak okrutni?

      Usuń
    2. kotów nigdy za dużo....usłyszałam od sąsiadki. po polach biegają dwa wielkie psy, których właścicielowi to wisi i powiewa. biedne kociny padają ich ofiarą.dlatego powinno być duzo kotów. eh, mentalność ludzka.
      on (ten sąsiad), ma podobno "plecy" i wszystko w d....
      ja tych psów nie widziałam nigdy, do mnie się nie zapędzają
      no, ale skoro prowadzę z wójtem wojnę o drogę to mogę też o psy.
      chętnie bym potraktowała śrutem właściciela.

      Usuń
    3. Sasiadowi-debilowi tez sie srut w du***e nalezy! Produkuje te koty, zeby bezpanskie psy mialy na czym trenowac zabijanie? Wsi polska, wsi zalosna!

      Usuń
  7. Dzien dobry Panterko! Mimo wszystko jest już czas ptasząt i ich swiergotów. i u mnie wytrwale kosy wyspiewują, na przekór codziennie padajacemu (na szczęście maleńkiemu i szybko sie roztapiajacemu sniegowi). I rano, jak się wyjdzie z domu, to juz nie bucha takim nieznosnym chłodem w twarz. Robi sie powoli, bo powoli, ale inaczej,milej troszke. Wyraźnie coś nadchodzi. Coś sie zmienia.Wiosna otwiera ze snu oczy a moja Zuzia czuje sie lepiej!
    Usmiech zasyłam serdeczny!:-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesze sie szczerze, ze Zuzka ma sie lepiej!
      Nie dziwie sie, ze ptactwo nie spiewa jeszcze "pelnom gembom", mnie tez by sie nie chcialo otwierac dzioba, bo to zaraz angina gotowa.
      Nadal jest szro-buro, bez slonca i ponuro.
      Wasze usmiechy lapie skwapliwie, zamiast promieni slonecznych, ktorych mam deficyt.
      Sciskam

      Usuń
    2. Usmiechajmy się zatem i ślijmy w swiat optymizm - to najlepsza bro przeciw szarosci za oknem. A ja, skoro mi już lzej na sercu, będę mogła nareszcie zabrać się za płodzenie jakichś limeryków. Przyznam, że to dla mnie spore wyzwanie, bo nigdy jeszcze nie pisałam w tym stylu. Ale lubię wyzwania!:-)))

      Usuń
    3. Osiem dni zostalo, ale to wcale nie tak duzo. Ja swoje limeryki mam juz napisane, moze poddam je jakiejs malej kosmetycznej obrobce, dopieszcze troche. Zobaczymy.

      Usuń
  8. Czyżby faktycznie wiosna się zbliżała pełna parą? Oj, żeby tak było!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zupelnie nic nie sugeruje, nawet balabym sie.

      Usuń
  9. Czytam Twój blog z zainteresowaniem już od dłuższego czasu, ale dotąd jeszcze nie komentowałam (chyba - przyznam szczerze, że nie chce mi się sprawdzać). Znam Cię z bloga Anki Wrocławianki, a skusiła mnie zabawa w limeryki. Lubię takie zabawy słowami i mam już kilka gotowych utworków; muszę je jeszcze dopracować, bo jakoś mi nie idzie z pointami - są raczej mało zaskakujące.
    Ale chciałam się wypowiedzieć na temat tego, co za oknem. Zazdroszczę Ci tej trawy, nawet takiej szarawej, bo u mnie wciąż biało. A wczoraj o zmroku przyleciała na trawnik pod blokiem parka kaczek krzyżówek! Niestety, na zdjęcia było już zbyt ciemno.
    Chcę jeszcze dodać, że te ptaki, które nazywasz kwiczołami, to szpaki. Jestem tego pewna, bo mam możliwość obserwowania jednych i drugich, a kwiczoły przylatują zimą na jarzębiny rosnące tuż przed moimi kuchennymi oknami. Zresztą, dla pewności, sprawdziłam w Wikipedii:)
    Pozdrawiam serdecznie i myślę,że teraz z pewnością będę się odzywać częściej.
    Ninka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ninka, masz racje to sa szpaki! Ktos kiedys zasugerowal mi kwiczoly i ja, jak jakas blondynka, bez sprawdzenia, pisalam o kwiczolach. Teraz zajrzalam do Wiki i faktycznie, szpaki! Co za wstyd!

      Milo mi Cie goscic na blogu, ciesze sie, ze komentujesz. A jeszcze bardziej, ze wezmiesz udzial w limerykowej zabawie. Bedzie sie dzialo!

      Sciskam

      Usuń
  10. Ale u Ciebie przynajmniej śniegu nie ma...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie ma, ale wlasnie zaczelo posypywac z nieba jakims takim bialym grysikiem. Cale szczescie, ze jest dodatnia temperatura, wiec od razu topnieje.

      Usuń
  11. ...własnie wróciliśmy ze spaceru, pełno ptaków, pełno śpiewów, trochę słońca...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas zero slonca, czasem popaduje grysikowaty sniezek, a szpaki (nie kwiczoly!) nadal zeruja na trawniku.
      Dzis nic nie spiewalo. A moze to ja za pozno wstalam?

      Usuń
  12. ornitologia jes mi dziedziną obcą toteż zwlekałam z komentarzem ,bo cóż tu napisać... w odróżnieniu od ulubionego tematu... no może jednego z...:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dobra, napisz, ze lubisz poranne cwierkanie, bedzie dobrze :)))

      Usuń
  13. hmmmm ale czy ja lubię....? Jestem szczera.

    OdpowiedzUsuń
  14. W ogóle ptaków nie lubię...ale pięknem potrafię się zachwycić :) ale nie interesują mnie jakoś szczególnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ptaki sa integralna czescia przyrody, ktora nas otacza, jak i robale, rosliny - wszystko, nawet psy, w tym amstafy. Gdyby zabraklo jakiegos ogniwa, pewnie reszta by runela. Nie mozna wybiorczo lubic natury, ona tworzy calosc, nierozerwalna.

      Usuń
    2. Oczywiście że tak, ale ciężko lubić robale, chodź na upartego to i w nich jest jakieś tam piękno.

      Usuń
    3. Oj, bywaja piekne robale! Ale i te brzydkie sa naturze potrzebne :))

      Usuń

Dziekuje za Twoj komentarz.
Lubie wiedziec, z kim rozmawiam, moge dyskutowac, ale nie toleruje chamstwa i atakow ad personam. Anonimowe komentarze i tak wpadna do spamu, wiec mozecie sobie oszczedzic pisania, a obrazliwe beda usuwane.