wtorek, 21 maja 2013

Dialogi na cztery nogi 10.



















28 komentarzy:

  1. Panterka! Doskonała opowieść i te fotki tak idealnie pasujące! A zdjęcie kotka z szeroko wytrzeszczonymi oczami- super.
    Brawo!
    " Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma!" - tak podsumowałabym te dialogi na cztery nogi.

    OdpowiedzUsuń
  2. Co tam świat!Najważniejsza pełna micha i te gilgotki:)
    Miłego dnia.

    OdpowiedzUsuń
  3. No tak , niestety tak jest w tym świecie...
    I biją i ganiają i zabijają :-(
    Ważne ,że macie kochający domek...

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudne dialogi :) Miło popatrzeć na zwierzaki, które mają szczęśliwe domy :)
    A swoją drogą, próbowałaś wyprowadzać Kirę na smyczy? Może i kiedyś o tym pisałaś, ale nie pamiętam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miećkę of kors :)))

      Usuń
    2. Nie, nigdy nie probowalam, to mala dzikuska. Mnie wystarczy raz do roku droga do weta na szczepienie. Takiego miaukotu tos Ty jeszcze nie slyszala!

      Usuń
    3. Niektóre koty nie lubią jeździć samochodem ;) dzikusy jedne ;)
      Kotka mieszkająca w moim domu rodzinnym też tak ma. Drze pyszczor całą drogę do weta, u weta w poczekalni i w drodze powrotnej. Na szczęście nie ja muszę z nią tam jeździć, ale parę razy się zdarzyło ...

      Usuń
  5. Zdjęcia świetne i doskonale dobrane do tekstu, ale w sumie smutno mi się zrobiło; marzę o tym, żeby zwierzęta ZAWSZE mogły czuć się bezpiecznie wśród ludzi.
    Ninka.

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny dialog i doskonale dobrane zdjęcia. A i wzmianka o moich M&M'sy się pojawiła :)
    To co o ludziach wspomniane - to niestety prawda - jesteśmy najpodlejszą z istot.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dialog zajefajny! Nic dodać nic ująć!

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Fantastyczny dialog....zwierzeta tez czują , sa najwierniejszymi przyjaciółmi,,,ja mam kocura Tofika i suczkę Sabinę....ale oni się bawią , nie umieją zyć bez siebie ....:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dobrze, że została w domu:) zawsze bezpieczniej.

    OdpowiedzUsuń
  10. Daj spokoj Miecka, nigdzie nie wychodz.

    OdpowiedzUsuń
  11. Zdjęcia przerażonej i zdziwionej Miecki super! Cudne dialogi, tak mogłyby rozmawiać ze sobą dzieci.

    OdpowiedzUsuń
  12. Kira wie co mowi. Jakby Miecka na spacery z pancia wychodzila na pola rzepakowe to ona musialaby puebla pilnowac caly dzien o pustym pysku :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Zdziwiona mina Miećki wymiata! Na moim odiedlu jest taki pan co chodzi z kotem na smyczy i przed sklepem zostawia jak psa, kot nie wygląda na szczęśliwego. Nawet jak leży śnieg to idą na spacer a kot ciągnie brzuchem po śniegu i klnie pod nosem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musialas to chyba slyszec na wlasne uszy, tak obrazowo opisalas :)))

      Usuń
    2. Wydaje mi się że widziałam nawet jak ciskał z oczu piorunami!:)

      Usuń
  14. A mój kocur wychodzi i jest z tego powodu bardzo szczęśliwy.Ja trochę mniej,bo martwię się czy wróci i czy nie będzie za bardzo pokiereszowany.Choć jest wykastrowany,to kocie bójki czasem mu się zdarzają.Na szczęście okolica bardzo spokojna,bo trudno by było utrzymać go w domu.Świetne te Twoje zwierzaki i widać że bardzo szczęśliwe.Stefania

    OdpowiedzUsuń
  15. ...gilgotki na życzenie przy laptopie, he he. Piękna rozmowa psa z kotem...

    OdpowiedzUsuń
  16. Witam i pozdrawiam.Fajny blog-napewno będę stałym gościem.W wolnej chwili zapraszam w odwiedziny do Dobrych Czasów.Pozdrawiam Jola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj, Jolu, z pewnoscia zajrze do Ciebie.

      Usuń
  17. Świetny ten dialog:P Zwierzaczki bombowe:) Zapraszamy do nas jak czas pozwoli:P
    Moje kociaki wychodzą tylko na balkon, ale od niedawna zastanawiam się czy ich na smyczy nie wyprowadzać:P Choć niektórym to się dziwne i śmieszne wydaje:) pozdrawiamy;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Cie, Kasiu, zajrze na pewno.

      Usuń
  18. Bardzo ciekawy dialog :)
    fajnie to zrobiłaś
    wzruszyłam się
    cudowne masz te zwierzaki ;)

    Moja Nitka jak bym jej teraz nie wypuściła to by mnie zamęczyła ;p
    są zawsze plusy i minusy wychodzącego kotka.

    OdpowiedzUsuń
  19. "O... Ot... otruli????..." hehehehe chyba najlepsza fotka sytuacyjna! Pozdrówka od truciciela dla Miecki.


    A teraz idę potruć rochę gdzie indziej...

    OdpowiedzUsuń

Dziekuje za Twoj komentarz.
Lubie wiedziec, z kim rozmawiam, moge dyskutowac, ale nie toleruje chamstwa i atakow ad personam. Anonimowe komentarze i tak wpadna do spamu, wiec mozecie sobie oszczedzic pisania, a obrazliwe beda usuwane.