Chwalilam sie Wam, ze droga kupna nabylam nowoczesnosc w domu i zagrodzie, czyli smarkfona. A skoro nabylam, to sie bawie.
Bardzo spodobalo mi sie u Iw to Endomondo, wiec natentychmiast sobie zaladowalam i odkrywam w tym appie coraz to nowe bajerne funkcje.
Corka zmotywowala mnie do wzmozonego ruchu na wiosne. Zima troche sie rozleniwilam i sama nie wiem, dlaczego pozniej glupio sie zdziwilam, ze mi sie portki nie dopinaja. Postanowilam cos z tym zrobic i w srode polazlysmy obie na silownie. Tam dopiero okazalo sie, jak bardzo z sil opadlam. Kiedy regularnie cwiczylam, na przyrzady zakladalam obciazenie 30 kg, teraz z ledwoscia dalam rade 15 kg. Od czegos trzeba jednak zaczac, bo nie od razu przeciez Krakow zbudowano, co nie?
Pilnie cwiczylam, co musialo poskutkowac zakwasami, ale co to dla mnie, nie bede sie takimi drobiazgami zniechecac. Nastepnego dnia znow mialysmy isc na silownie, ale ze pogoda byla z gatunku wspanialych, namowilam ja na przeniesienie cwiczen w plener. Bo to i dla nas samych lyk swiezego powietrza, a co najwazniejsze, Kira mogla cwiczyc z nami. Corka nie ma kijkow, wiec i ja nie wzielam swoich, ale udawalysmy obie, ze je mamy. Maszerowalysmy szybkim krokiem z odpowiednia praca rak.
Rzecz jasna wraz z pierwszym krokiem odpalilam Endomondo, zeby zobaczyc co i jak. Szlysmy trasa, ktora wielokrotnie pokonywalam z Kira podczas spacerow. Bardzo sie zdziwilam, kiedy na koncu zobaczylam kilometraz, nigdy bym nie przypuszczala, ze to tak dluga trasa! Wczesniej, tak na oko, oszacowalam ja na jakies 5-6 km, a okazuje sie, ze liczy blisko 10, dokladnie 9,75. Pokonalysmy ja w czasie 1 godziny 50 minut. Spacerem zajmowalo mi to 2,5 do 3 godzin, z wieloma postojami, fotografowaniem po drodze itd. Czas wiec mialysmy nienajgorszy, ale tez czulam ten dystans w stopach. Co dziwne, kiedy pokonywalam go spacerem, stopy mnie az tak nie bolaly.
Moj madry app przeliczyl wszystko na predkosc chwilowa (najwyzsza 9,56 km/h), srednia (5,21 km/h), spalone kalorie (698), wysokosc, po ktorej sie poruszalysmy i utrate cieczy (0,15 l) oraz zamiescil malownicza mapke naszej trasy. Bardzo bylam z siebie dumna, postanowilam wiec pochwalic sie osiagami na fb, jak to wczesniej czynila Iw... a tu ZONK! Nie wiem, co pochrzanilam, bo nic sie nie ukazalo! Pozniej chcialam to jakos poprawic, bo caly przebieg tego wyczynu mam nadal w pamieci appa, ale nie daje rady. Musze sie jeszcze sporo nauczyc jesli chodzi o obsluge tej aplikacji.
W kazdym razie opisalam tu Wam wszystko tak, ze mozecie sie poczuc, jakbyscie przeczytali to, czego nie udalo mi sie zamiescic na fb. Czujecie sie? No, to dobrze. :)
Obie z Kira padlysmy do lozek (kazda do swojego, zeby byla jasnosc) i przespalysmy cala noc snem kamiennym.
Spokojnie!Ja ciut młodsza a jakaś sflaczała jestem ;)
OdpowiedzUsuńPocieszyłam? ;D
Ani troche! :)))
UsuńPhi!!!Też mi coś!
UsuńI weź tu człowieku licz na to,że strapiony pocieszy strapionego ;P
Z wiosną odpalamy buty i marsz na spacery!
Ja postaram się odpalić rower ;)
Muszem być laska!
I Ty tysz !
Nooo, kupuje rower. :)))
UsuńJa cuś niepocieszona taka:)).
OdpowiedzUsuńZ powodu szpinaku? :ppppp
UsuńJa uwielbiam wiosne i lato ale zauwazylam ze lepiej sie czuje w zimie - ostatnio zrobilo sie cieplo - cieszylam sie ale bylam taka slaba , spiaca - nie znosze takiego stanu. (eraz sie ochlodzilo i znowu czuje sie swietnie
OdpowiedzUsuńGrazynka, to zmeczenie wiosenne i minie. Znow bedzie Cie wiosna cieszyla, a zamulenie pojdzie precz. Mnie mecza upaly letnie, ale nigdy wiosenne ocieplenie. :)
UsuńPrawie 10 kilometrów?! I jeszcze siłownia?! Och, to duzo! Bardzo duzo jak na poczatek. Rozumiem zakwasy i zmęczenie w nogach. Podziwiam, że się nie dajesz i słabości oraz że uczysz się obsługi nowych wynalazków technicznych. Będziesz długo młoda, sprawna intelektualnie i fizycznie!:-))
OdpowiedzUsuńU nas znowu snieg!:(( I jak ja mam chodzic z małymi kózkami na spacery? A je tak energia roznosi, że zaraz koziarnię rozniosą do imentu!:-)No gdzie ta wiosna???
Całusy Anusiu i zyczenia dobrej niedzieli!:-))***
Dziwne, ze kiedy ten sam dystans pokonywalam spacerem, nie czulam sie nigdy zmeczona.
UsuńSnieg u Ciebie??? To sie nie miesci w glowie!!! Jest marzec i powinna byc wiosna, ale takie to sa uroki gor, klimat nieprzewidywalny, a na pewno surowszy niz na rowninach. Szkoda, ze biedne kozule znow musza siedziec w... kozie. :)))
Sloneczka zycze. :***
Matko kochana...
OdpowiedzUsuńP.S. Prawidłowa intonacja: nabożna trwoga.
UsuńFoch! Mial byc nabozny zachwyt poprzetykany zazdroscia. :(
UsuńDo dobra! Ja zazdroszczę!
UsuńŻe masz czas dla siebie.
Niestety ogrom obowiązków uszczupla ten czas u mnie.wiele robię kosztem czegoś.A chciałoby się jeszcze wiele...
Kiedy byla w Twoim wieku, tez mi czasu brakowalo, bo maz pracowal, bo dzieci, bo... bo... A teraz maz w domu mnie wyrecza, dzieci na swoim, to i czasu mam wiecej. :)))
UsuńNo, kochana, ja Ci nie wróg i ze mną jak z dzieckiem (za rączkę i do łózka!), tylko bardzo proszę o podanie powodów do:
Usuńa) nabożnego zachwytu,
b) nabożnej zazdrości -
i będziemy działać! :)
A nie jest godne zachwytu, ze ruszylam leniwa d***e po zimie?
UsuńZazdrosc natomiast jest wskazana, zem taka pracowita.
No to do dziela! :)))9
Dobra, dobra, nie tak prędko! Najpierw mi wyjaśnisz, co niby zachwycającego jest w katowaniu się, bo ja maso... nie tego... i nie trybię. A pracowitość to nie jest powód do zazdrości, tylko do współczucia - ja jestem pracowita jak dwie pszczółki w jednym i klnę w żywy kamień na emancypantki, przewroty społeczne i inne duperele, które sprawiły, że muszę zrywać się w środku nocy, harować jak wół, chodzić niewyspana i zmęczona, zamiast leżeć, pachnieć i wydawać polecenia służbie jak moje prababcie i babcie! Kurwa, nienawidzę tego!!!
UsuńTo nie zadne maso, a ino cus dla zdrowia.
UsuńI urody.
A myslisz, ze ja nawidze swoja fabryke? Tez wolalabym lezec, pachniec i rozkazywac, ale jak sie nie da, to choc potrenuje. :pppp
Rzetelne, uczciwe maso rodem prosto od Poldka von Sachera-Masocha!
UsuńA widzisz? Juz zazdroscisz! Tak trzymaj!!! :)))))))))
UsuńNo, chciałabyś! Niestety, nie moje klimaty. Fi donc!
UsuńPewnie, ze bym kciala!
UsuńPodziwiam.Miłego dnia.
OdpowiedzUsuńJa sama sie podziwiam, ale moj zachwyt bylby niepomiernie wiekszy, gdyby tak wszystko nie bolalo... :(
UsuńMilego, Halutka :*
A goraco kąpiel wzięła??? hahaha
OdpowiedzUsuńAniu pewnie początki takie. A Ty tak śmigasz, że niebawem zrobisz truchtem 30 i się zdziwisz, że tyle było:)
Wziela, a jakze! Jeszcze z jakimis dodatkami na lamanie w kosciach. :)))
UsuńJa sobie zakupiłam w końcu licznik do roweru i w tym roku też będę sobie te wszystkie pierdoły liczyć :)
OdpowiedzUsuńJa mam onego w smarkfonie, ino se przestawie z "chodzenie" na "jazda rowerem". :))))
UsuńJest coś takiego jak marszobieg, Japończycy opracowali, takie coś co nie męczy stóp nóg i daje bardzo dużo całemu ciału. Slow jogging bieg wolniejszy od spaceru. Mnie się to podoba :)):
OdpowiedzUsuńhttp://www.magazynbieganie.pl/slow-jogging-bieg-wolniejszy-spaceru/
i w domu poćwiczyć można.
:)
W domu to trza miec gdzie, a u mnie wszedzie psy, koty i maz, to juz wole na silownie. :)))
UsuńZanim sie porwe na marszobiegi albo inne truchty, pewnie sporo czasu uplynie, moze nawet nigdy, bo mam zadyszke po papierochach. ;)
Lubiem chodzić
OdpowiedzUsuńChodzic to ja tez bardzo lubiem, maszerowac juz trochu mniej. :)))
UsuńGratuluję, ja jestem tak zmęczona po całym tym tygodniu, w pracy sajgon i nerwy, w domu szpital dalej. Ciapek po narkozie pijany i mam nadzieję że już będzie dobrze. Zamierzam zakopać się w koc i odpoczywać pracując nad powieścią:) Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńLuna, sa dni, kiedy po robocie na nic nie mam sily i wtedy po prostu klade sie na drzemke i tyle. Czy ja komu krzywde zrobilam, zeby sie zmuszac? To ma mi sprawiac frajde, a nie byc przykrym obowiazkiem.
UsuńDzisiaj pada deszcz ze sniegiem, jest zimno, wiec z pleneru nici. Szkoda. :)))
Wyrażam swój pełen zachwyt, Panterko :)))) Zazdrości nie będę przetykac, wiadomo, dlaczego hrehre .....
OdpowiedzUsuńChłop mój miał kiedyś Endo i używał na początku, na ich stronie można sobie konto założyć i wrzucać swoje osiągi :)) Jest tych aplikacji sporo już, my teraz używamy run-log.
Tak trzymajcie, obie z córką, super :)))
No, chociaz Ty jedyna, Lidus, docenilas moje wysilki. Dziekuje! :))))
UsuńMy sportowcy musimy się trzymać razem i rozumiemy się nawzajem :)))))) ;)
UsuńNowoczesność w polu i zagrodzie, czyli tak dobrze żarło i zdechło. Wyczyn niezły. Nie martw się, następnym razem fejs przełknie wszystko:)
OdpowiedzUsuńNo mam nadzieje, kazalam mu AUTOMATYCZNIE wrzucac na fejsa, zobaczymy jak sie wywiaze. :)))
UsuńBrawo! Ja staram się codziennie robić kółeczko nad Odrą. To 4,5 km. Nie zawsze mi wychodzi. :)
OdpowiedzUsuńJa takich malych koleczek spacerkiem to w ogole nie licze, bo to nie sport, tylko odpoczynek. Z Kira koleczkujemy codziennie, ale sie nie pocimy, wiec sie nie liczy. :)))
UsuńFajnie, że sobie zainstalowałaś Endomondo. Appka faktycznie daje pojęcie, ile się tak naprawdę zrobiło czy przeszło. Ze zdjęciami ja też często miałam kłopoty, może poprzestań na początek na jednym na koniec trasy, a więcej zdjęć wklejaj tu, w postach :).
OdpowiedzUsuńJa też się muszę za siebie wziąć. Przez te ostatnie choroby i ja się osłabiłam, przez nadmiar pracy nie dałam rady pójść na siłownię od trzech tygodni, to bardzo długa przerwa.
Ale mam nadzieję, że i ja niedługo wrócę do ćwiczeń. Z tym, że Endomondo włączam teraz już tylko okazjonalnie, bo znaj już długości tras ;), poza tym mój smartfon się posunął i pracuje za wolno. Jak sobie zafunduję nowego, to pewnie będę znów miała z tego wielką radochę!
Powodzenia Aniu!
Dzisiejszy trening jakos znalazl sie na fejsie, wiec chyba ta opcja automatyczna w koncu dziala. Nie musze nic robic, samo sie robi. Na razie to nowa zabawka, wiec sie bawie, poki mi sie nie znudzi. :)))
Usuń...też korzystam z takiej apki na fona i również się zadziwiam widząc jakie kilometrarze pokonałem. Niestety ostatnie dwie choroby, rehabilitacja przystopowała mnie na dobre, ale powoli wracam do sił bo przecież ogród czeka...
OdpowiedzUsuńNie znalazlam na liscie endo pracy w ogrodzie, wiec bedziesz musial liczyc kalorie na oko. :)))
UsuńBardzo się dobrze czułam po siłowni, nawet, jak byłam zmordowana po hucie to siłowania mnie orzeźwiała. Czułam się lekko, sprawniej i przez m-ce zgubiłam 6 kg. Nawet na buzi zaczęłam ładniej wyglądać. Dużo piłam przez 1,5 godziny 1,5 litra wody. A teraz przez wieczne galopowanie zarzuciłam, ale wrócę, wrócę w kwietniu, nabyłam nowe, sportowe ciuszki i pójdę choćby byk na byku stanął. Tylko nie mam z kim:) Muszę sama. Psiapsióła też wymiękła. Mam smarkfon, ale nie kce mi tego wszystkiego uruchamiać.
OdpowiedzUsuńDla mnie to na razie nowosc na tyle, ze grzebanie w appkach jeszcze sprawia mi radoche. Zobaczymy pozniej. Niech no tylko kupie sobie rower, to dopiero bede appkowac! :)))
UsuńJA nie wiem jak to co mam sie zepsuje to czy będę potrafiła sie na te nowoczesne cuda przestawić....
OdpowiedzUsuńNo nie zartuj! Ja stara sie nauczylam, wiec nie jest tak zle. :)))
UsuńTakie szpacery to nie dla mnie, po pracy to niczym ta sflaczala detka opadam na kanape i tyle mnie widzieli, ale entuzjazm podziwiam u innych!! Well done :)))
OdpowiedzUsuńOh, thank you! :)))
UsuńNooo... Jestem pełna podziwu i zazdraszczam:) Cały czas planuję zacząć jakieś treningi, ale od planowania nic nie ubywa...
OdpowiedzUsuńPewnie i ja bym zakonczyla kariere na jalowym planowaniu, gdyby mnie dziecko nie zmotywowalo. :)))
Usuń