sobota, 4 lipca 2015

A na Kiessee...

Na piatek zapowiadali takie upaly, ze ze strachu wzielam sobie wolne. Przeciez pracowac w takich okolicznosciach to pewny udar, choc niby we wnetrzu. Otwieram ci ja rano oczy, a tu zero slonca, niebo zaciagniete chmurami, temperatura taka sobie, upalu niet! Pomyslalam smetnie, ze tylko dzien stracilam. Niedlugo potem niebo zaczelo mruczec, gdzies daleko i bez gwarancji, ze cos z niego spadnie. Ale spadlo! Z mruczenia zrobilo sie grzmienie, z pojedynczych kropli strumienie, wichura zaczela trzaskac oknami, inwentarz sie wystrachal - pelny armagiedon!
Spragniona ziemia wciagnela cala wilgoc  ze smakowitym mlaskiem, a potem wyszlo slonce i z przyjemnych 18° zrobilo sie w krotkim czasie 30°, co spowodowalo gwaltowne parowanie i znow nie bylo czym oddychac. No, ale skoro pogoda wrocila, nie bylo co siedziec w domu. co prawda gdybym przewidziala te duchote, pewnie zostalabym w domu i nie byloby tego posta.
Podjechalysmy z Kira nad Kiessee, obeszlysmy je wkolo, z przystankiem na kapiel, tym razem w malym kapielisku, gdzie mozna najwyzej zamoczyc lapecki i psi brzuszek, ale poplywac sie nie da.






Kiedy juz niektorzy sie orzezwili, a inni, stojacy na brzegu, wprost przeciwnie, ruszylysmy w dalsza droge brzegiem jeziorka, ktore pelne bylo malenkich jak przecinki rybek.


Pewnie niedawno wykluly sie z ikry, bo wczesniej ich nie widzialam. Drob jeziorny ma sie calkiem dobrze, piskleta porosly i niektore dorownuja wielkoscia rodzicom. Jedne plywaja, inne przygladaja im sie z pomostu, jak z widowni teatralnej.


Rodzina lysek z dwoma mlodymi

Wokol porozstawiane sa specjalne pojemniki na odpady grillowe, w tym tlace sie jeszcze wegielki. Pisalam wczesniej, ze te pojemniki stoja praktycznie w kazdym parku, bo wszedzie mozna sobie grillowac. Sa bezpieczne i nie ma zagrozenia zaprószenia ognia. Wygladaja tak:


Pamietacie drobiowe przedszkole? Male labedziatka byly wtedy wielkosci piesci, a teraz sa tak duze jak gesi. Nie zmienil sie tylko ani na jote model rodziny: stara moczy tylek z dziecmi, a stary cap pilnuje rodziny siedzac na brzegu. Znow musialam robic z Kira ogromne kolo po trawniku, pozniej zostawilam ja pod drzewem w cieniu, a sama zeszlam blizej, bo jednak ludzie nie wzbudzaja w ojcu-abondziu takiej paniki i agresji jak psy.




Jednak i na mnie capisko spogladalo nieprzyjaznie, wiec trzymalam sie w bezpiecznej odleglosci. Co bede dziada denerwowac.  Gesi nie bylo duzo, w porownaniu z czasem gniazdowania, gdzies sie przeniosly z mlodymi, a przy jeziorku spotkalam jedynie kilka sztuk.


Mlode juz dorownaly wielkoscia rodzicom, upierzenie tez maja dorosle i wlasciwie nie wiadomo, ktore sa stare, a ktore tegoroczne.
Nad jeziorem krazyla kania ruda, ze swoim charakterystycznie rozwidlonym ogonem i czegos wypatrywala w wodzie lub na wodzie. Moze tej malenkiej spoznionej kaczuszki, jedynego kaczego pisklecia, jakie tego dnia spotkalam. Reszta pisklat byla nie do odroznienia od doroslych kaczek.



Kiedy Kira zazywala kapieli, ja snulam sie po pobliskiej lace fotografujac bzykadla.









Do domu Kira wrocila zadowolona, a ja spocona na tyle, ze na reszte dnia zaleglam pod wentylatorem.
A pod wieczor poszlismy z Kira na duze kapielisko.





58 komentarzy:

  1. U nas upał nie do zniesienia. Cały następny tydzień do 36 stopni, deszczu zero - też się wystraszyłam i wzięłam sobie cały tydzień urlop, będziemy sobie z Bezunią leżeć przy wiatraczku.
    Ogólnie to Ci trochę zazdroszczę tych wypraw z Kirunią, Twojej kondycji itp. Trudno, nie każdy może mieć to co chce. Ogólnie to żal mi tych psów, z którymi właściciele robią rundkę między blokami na moim osiedlu - nawet nie jestem przekonana, czy zdążą się te psiska porządnie odsikać .
    Miłej soboty życzę - Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, Aniu, teraz w te upaly, w ogole sie nigdzie nie wyprawiamy, bo zadna z nas nie wytrzymalaby tyle chodzic. Zadek w samochod i na kapielisko, zadek w samochod i pod wiatraczek do domu.
      Pies to nie zabawka, to zwierze towarzyszace, glownie biegajace w naturze, wiec polozenie go na kanapie w kukardce u wyprowadzanie na 5 minut bez kontaktow socjalnych z innymi psami, to znecanie sie nad nim. Gdybym nie miala takich warunkow do spacerow, nie mialabym psa, ale same koty.
      Buziaki, ;***

      Usuń
  2. Pierwsza choć raz.Ja wróciłam z luną po 22 z nad stawu.Wcześniej nie chciała nawet myśleć o wyjściu z bramy. Wcześniej ja byłam na basenie [krytym],a póżniej luna nad stawem.Ja tam szłam zaatakowały mnie /bzykadła/Chrząszcze lub chrabąszcze,aż musiałam bluzkę założyć na głowę.Jest ich więcej w tym roku jak zwykle.Gosia z Jelcza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wierze, na krytym??? W ten upal??? Dobrze, ze choc Luna ma odkryta wode. Kapie sie chociaz?
      A to, co Cie zaatakowalo to duze bylo? Jesuuu, ja bym chyba zawalu dostala, tak sie brzydze tego swinstwa! Bleee....

      Usuń
    2. Na krytym do którego mam 150 m jak wracam z pracy o 19.30 to idę.A po basenie z Luną nad staw.Najchętniej siedziała by tylko w wodzie ale niezbyt pływa.A co do bzykadeł są wielkości guzika.więc zwiewałam z krzykiem machając smyczą.Pewno to to nie gryzie ale się wczepia we włosy a ja miałam mokre z żelem.Gosia

      Usuń
    3. Iiiiii...... ble.......... boszszsz...........

      Usuń
  3. O jak pisałam to Ania mnie wyprzedziła więc oddaje pierwszeństwo Ani.Gosi\a z Jelcza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No same powiedzcie, jak ja moglabym zablokowac Anonimy? Bez Was? NEVER!

      Usuń
    2. Dziękuję bardzo. Ania

      Usuń
    3. Cala przyjemnosc po mojej stronie :)

      Usuń
  4. Dobrze, że pogoda wróciła i dobrze, że wyszłyście z Kirą z domu. Fajnie mieć taką towarzyszkę do wypraw:) A myślę i o jednej, i o drugiej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze myslalam, ze po burzy powietrze bedzie takie czyste i pachnace, a tu zrobilo sie jeszcze parniej niz przed burza, ale co tam, czego sie nie robi dla radochy dziecka... ;)

      Usuń
  5. Piekne zdjecia a grillowanie to swietny pomysl . kira piekna i jaka szczesliwa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sklepach sa takie grille jednorazowego uzytku, ktore po uzyciu wyrzuca sie do smieci. Bez tych koszy bylaby tragedia. Malo komu przeciez chce sie taszczyc normalny grill i wegiel do parku, a potem z powrotem do chalupy.
      Wczoraj, kiedy jechalismy wieczorem na kapielisko, widzialam, jak ktos odbieral zamowiona pizze przy wejsciu nad Kiessee. Nie trzeba koniecznie grillowac, zeby najesc sie nad jeziorkiem. :)))

      Usuń
  6. Grillowe kiełbaski smaczne są i zdrowe, ociekają tłuszczem, dymem smakujące, lekko zwęglone, wspomagają zdrowie narodowe i nawet jest gdzie grilla jednorazowego wyrzucić, cywilizacja wygody i kultura. ;)
    I u nas na działkach zapachy grilla smakowicie się rozchodzą, dym mocno pachnący rozpałką chemiczną pogania do własnego grilla, by sobie też dogodzić. :)
    Wyjeżdżają u nas ludzie na spacery poza miasto z pieskami a w pobliżu bloków są tereny spacerowe, wystarczy wyjść trochę dalej poza blokowisko. Ale najfajniejsze są takie wyprawy jak wasze nad rzeczkę do lasku, piękne zdjęcia jak Twoje i radość na cały dzień. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ela, toz to folklor, a jako taki nie musi byc koniecznie zdrowy, wazne ze smakuje. :))) Ja pozbylam sie swoich obydwu, weglowego i elektrycznego, a jesli jem grillowane, to tylko jako gosc u kogos. :)
      Niektorzy ludzie biora psy chyba jako ozdobe do domu, nie zdajac sobie sprawy, ze zwierzak musi sie wylatac. Uwazaja, ze zejscie na dol na siusiu w pelni wystarczy. Skoro wiec nie maja czasu na dluzsze spacery, nie powinni w ogole miec psow. Ja tez przeciez nie mam tych wszystkich terenow spacerowych w zasiegu wzroku, musze dojsc/dojechac, ale robie to chetnie dla dobra Kiry.

      Usuń
  7. No to się psicho wytaplało... czasem im zazdroszczę. A te pojemniki na odpadki grillowe to genialny pomysł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaraz znow pojedziemy na psi basen, a drugi raz wieczorem, zeby Zabcia miala radoche, bo sie z nia prawie nie wychodzi, tyle co na siusiu - za goraco.

      Usuń
  8. Nic już z tego nie rozumiem.Jednorazowy grill to z czego on jest zrobiony?, ludzie idą do parku i tam sobie urządzają pikniki,rozkładają koce i jedzonko a potem pozostałości wyrzucają do specjalnego kosza i wracają do domu.Kira jak zwykle uroczo wygląda.miłego dnia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu masz zdjecie takiego jednorazowego grilla:
      http://src.discounto.de/pics/product/2266/30150_Einweggrill_xxl.jpg
      Wszystko masz w jednym, wegiel, ruszt, a nawet nózki. A ze nie ma jak wygasic zaru, to wrzuca sie calosc do tego pojemnika i tam sie dopala. Spratne, co? :)))

      Usuń
  9. Zdjęcia piękne :), ptaszyska rzeczywiście już podrosły :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem zatem, skad to malenkie kaczatko, czyzby drugi leg w tym roku? :)

      Usuń
  10. dobija mnie ta pogoda :(((
    ale u Ciebie pięknie... jak zwykle :) :**********

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pieknie, ale rownie dobijajaco i obezwladniajaco.
      Pamietam, kiedy bylam w ciazy z Najstarsza, tez bylo tak nieludzko goraco, chyba nawet bylo to tzw. lato stulecia. Zaczelo sie w kwietniu i trwalo jeszcze po tym jak we wrzesniu urodzilam. Tez straszliwie sie meczylam... Juz niedlugo, Emus... :***********

      Usuń
  11. czy to nie absurd, ze cieszę się z podróży na południe Włoch bo tam ma być chłodniej niż tu???
    źle znosze te upały

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To calkowity apsurt! Umieram...

      Usuń
    2. oakazło się w dodatku że przyostatniej przeprowadzce rozkosznie komus oddaliśmy wiatrak
      jedziemy kupic
      o ile zostatly
      ale teraz udziska klimatyzatory raczej kupuja

      Usuń
    3. Oj, moze byc trudno, w takie dni wentylatory cudownie znikaja z handlu...

      Usuń
    4. ale jaja
      nie było nic, poza grzejnikami, które po wyłączeniu grzania troche wieją
      na szczęście znaleźliśmy stary wysłużony wiatrak:)))

      Usuń
    5. Wiem cos na ten temat, bo kilka lat temu bylam w podobnej sytuacji. Nagle zrobilo sie goraco, skwarnie i upalnie, wiec chcielismy kupic wentylator... a tu NIC, pustki. Handel nie byl przygotowany na takie zapotrzebowanie. Tydzien sie meczylismy, zanim sprowadzili nowe partie. :)))

      Usuń
  12. Grubodupcew w locie! Kocham Cię!!!

    OdpowiedzUsuń
  13. Fajnie macie z tymi miejscami, w których Kira może zamoczyć łapecki i brzuszek :)
    Lubię oglądać Twoje zdjęcia, Panterko znad wód, te szfystkie abondzie, kaczki, bzykadełka :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja natomiast kocham je robic i szfyscy zadowoleni. :)

      Usuń
  14. Żaden tam armagiedon, ja tam widzę tylko cudowne orzeźwienie:) Miała Kirunia ochłodę, to pewne.

    "Anonimowych" to wręcz kultywuję:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowa Dorotka zarzucila mnie pytaniami, ja uprzejmie na nie odpowiedzialam, a ta sie nawet nie odniosla. Dziwna jakas.

      Usuń
  15. Wpadłam do Ciebie Anusiu, zeby na dobranoc chociaz patrzeniem sie ochłodzić na Twoje wodne spacery. U mnie sucho i goraco. Dobrze, że woda jeszcze jest w studni. Gzy i muchy uprzykrzaja zycie nam i zwierzetom. Taie to sa lipcowe uroki. Potem będziemy za tym tęsknic jak nastanie zima.
    Dobrej, oby nie dusznej nocy!:-)***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noc pewnie bedzie straszna, bo w domu mamy ponad 30°, nie chce sie ochlodzic, a duchota przekracza wszystkie dopuszczalne normy. Chyba poloze sie do mokrej poscieli.
      Nie do wytrzymania!
      Buzinki :*****

      Usuń
  16. Odpowiedzi
    1. To dla Zabci najpiekniejszy czas w roku, codziennie ma plywanie. :))

      Usuń
  17. Ładnie u Ciebie i kolorowo; tylko niech nie będzie tak upalnie. Ufff... ja też padam, bo upałów nie znoszę.
    Pozdrawiam (chciałam dodać: cieplutko, ale się w język ugryzłam :-))) )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Plusa zarobilabys, gdybys pozdrawiala LODOWATO! :))))))))

      Usuń
  18. Fajny wolny piatek na lonie naturo bzykadelkowym :)
    I te pojemniki na odpady grilowe...taki prosty pomysl, a jaki przydatny.
    Ja to sie nie moge nadziwic kobietom, ktore chodza podczas tych upalow w kozakach, moda jakas przyszla dziwna w stolicy angielskiej ;)
    Milej niedzieli Panterko :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja natomiast nie moge sobie wyobrazic, co dzieje sie w taki upal pod burkami, czesto w czarnym kolorze. Sauna! :))))

      Usuń
  19. Panterko, jaka Ty masz dobra prace, u mnie zeby dostac dzien wolny musze zlozyc podanie na miesiac naprzod, najmarniej. A w sezonie to nie ma czegos takiego jak dzien wolny. Ciezko przewidziec pogode na trzy/cztery miesiace naprzod ;)) Fajnie ze sie Kira wybiegala a fotki super :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeci dzien siedze w domu, z krotkimi przerwami na dojechanie na psie kapielisko. Jak sie pogoda nie zmieni, bede umierala, nie dam rady tego wytrzymac. Zapowiadaja wprawdzie popoludniowe zalamanie pogody, burze z nadmiernymi opadami deszczu i gradu, orkany do 120km/h, wiec czekam z nadzieja. :)

      Usuń
  20. Fajowy spacer, abondzie potrafią nieźle szczypać jak wkurzone a czasami tak leciutko pieszczotliwie ;) całkiem miłe to ptaszyska.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie w czasie prowadzania mlodych. Ten cap atakuje psy bez ostrzezenia, dla mniejszych moze byc nawet bardzo niebezpieczny. Wole obchodzic go szerokim lukiem. :)

      Usuń
    2. No w takim przypadku lepiej mu w drogę nie wchodzić, widać dobry ojciec ;))

      Usuń
    3. Abondzie tak majo, lacza sie w pary na cale zycie i bardzo pilnuja mlodych. :)

      Usuń
  21. Byłam dzisiaj w takim miejscu ,gdzieb yła plaża wydzielona dla piesków;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy bylismy u naszej psiapsiolki nad Morzem polnocnym, tez znalezlismy plaze dla pieskow, ale z Kira wchodzilismy wszedzie. :)

      Usuń
  22. Kira to bardzo, bardzo szczęśliwy piesek, bo ma Ciebie :). Masz piękne miejsca gdzie możesz z nią chodzić na spacery. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba najbardziej kochany przez wszystkich pies na swiecie. Ona jest wyjatkowa i na to kochanie w pelni zasluguje. :)
      Buziak :*

      Usuń
  23. ...u nas dzisiaj coś od rana niebo mruczy, ale jakoś tak bez przekonania. Mogło by porządnie pier... to może by się ochłodziło. Rico jest po pierwszym spotkaniu z jeziorem i wszedł i wyszedł z wody. Na więcej nie miał ochoty...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzis sie dopiero dowiedzialam, ile i jakie szkody poczynily wczorajsze burze. Sporo tego, pociagi nie jezdza, bo na szynach drzewa leza, calkiem blisko nas grasowala niewielka traba powietrzna. Ulice pelne sa lisci i galezi, bo wszystkie sluzby zostaly skierowane do wiekszych akcji, to moze poczekac.
      A Ricowi probuj rzucac pileczke do wody, zeby mial zachete do wchodzenia.

      Usuń

Dziekuje za Twoj komentarz.
Lubie wiedziec, z kim rozmawiam, moge dyskutowac, ale nie toleruje chamstwa i atakow ad personam. Anonimowe i obrazliwe komentarze beda usuwane.