niedziela, 6 grudnia 2015

Sleepless in Getynga.

Przez caly tydzien co rano o godzinie 6.00 przeklinalam dzwoniacy budzik i z utesknieniem czekalam na weekend, zeby moc sie nareszcie wyspac. Po czym w sobote obudzilam sie wyspana po kokarde juz o 5.00. Probowalam wprawdzie metoda autosugestii przekonac swoj ogranizm do przedrzemania jeszcze co najmniej dwoch godzin, ale ten postawil sie okoniem, ze nie i juz.
Wstalam zatem, pokrecilam sie po obejsciu, a krecic sie musialam po cichutku, bo reszta domownikow jeszcze smacznie spala. Kiedy wyszlam na balkon na pierwszego papierosa i przygladalam sie migajacym gwiazdom, dotarlo do mnie, ze niebo jest czyste i pewnie bedzie ladny wschod slonca. No to zapakowalam Kire do auta i podjechalysmy. Klasycznie, nad jeziorko.
Niebo przybralo tak nierealne zabarwienie, tak kiczowate kolory, ze trudno bylo uwierzyc, ze to prawdziwe, a nie namalowane przez kogos, kto wczesniej nacpal sie LSD i poszedl na calosc z fantazja w narkotycznym transie.



O tej niecywilizowanej porze (7.40-8.20) spotkac mozna bylo tylko zapalencow biegajacych dla zdrowia i moze 2-3 ludzikow z psami. Jeziorko tetnilo sie ptasim zyciem, a ja sie zastanawialam, jak im te kuperki nie zamarzna w wodzie i sama trzeslam sie troche z zimna, bo bylo raptem 4°.






Na przedostatnim i ostatnim zdjeciu jest stadko dzikich gesi, ktore nie odlecialy, bo co beda sie meczyc, skoro na miejscu jest dostatecznie cieplo. I to daje mi nadzieje, ze moze zima nie bedzie taka bardzo sroga...
Niebo coraz bardziej jasnialo, az w koncu zza horyzontu zaczelo niesmialo wysuwac sie slonce.





Podczas gdy ja zajeta bylam dokumentowaniem widowiska, Kira zalatwiala swoje psie sprawy, czytala listy pozostawione przez inne pieski, pisala wlasne, brykala sobie po mokrej trawie i spogladala tesknie na wode.


Nie wiem jak Kira, ale ja troche zmarzlam, czego jednak ani przez chwile nie zalowalam. Warto bylo!





56 komentarzy:

  1. cudne widoki i cudne zostana na pewno wspomnienia....
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piekny zimowy wschod to raczej rzadkosc, na ogol niebo bywa zasnute. Ale co najmniej odbywa sie ten wschod o nieco bardziej cywilizowanej godzinie, u nas wlasnie o 8.10, o te kilka stopni szerokosci geograficznej pozniej niz u Was. :))

      Usuń
    2. no tak to bardziej cywilizowana godzina..człoweik wstaje wyspany i podziwia wszchód:):)

      Usuń
    3. Ale jakos tak latem poswiecilam sie i wstalam w srodku nocy, zeby wschod focic. ;)

      Usuń
  2. Warto, zjawiskowy wschód słonka. To jest jednak wkurzające obudzić się w wolny dzień o 5 rano...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za to dzisiaj sobie odespalam porzadnie do 7.30. A wschod tez jest fajny, choc przez okno niewiele widac, jeno skraweczek nieba.

      Usuń
    2. Za to u nas :) słoneczko. Wstałam skoro świt 8:15 i zabrałam się za tfórczość, ach jak przyjemnie. Jest światło w końcu widzę a reszta śpi i dupy nie zawraca.

      Usuń
    3. Dzisiaj u nas pochmurno i pizdzi, bardzo nieprzyjemnie na zewnatrz. Pogoda typowo lozkowa, a my niestety jestesmy zaproszeni do corki na obiad i trza wyjsc...

      Usuń
  3. Zachody słońca widywałam w różnych kolorach, ale wschodu chyba nigdy.
    Piękne.
    Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eee, no zima to nie wyczyn taki wschod slonca ogladac, jest o takiej porze, kiedy sie juz nie spi. Gorzej latem, bo trzeba wstawac w srodku nocy. :))

      Usuń
  4. pierwsze zdjęcie niesamowite. Kira zaciekawiona komunikatami z psiego fejsa pewnie tak zimna nie czuła. Podejrzewam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Kirus trzeba uwazac, bo to stare i oslabione chorobami psisko i ma do tego krotka siersc, o przeziebienie nietrudno. :))

      Usuń
    2. a kubraczek jakiś założyć?

      Usuń
    3. Zakladamy na deszcz albo mroz.

      Usuń
  5. Uwielbiam wczesne ranki i wcale nie mam pretensji do mojego pieska kiedy budzi mnie o godz. 6 a nawet przed, zreszta sama budze sie czesto nawet o 5 godz. Na Twoich zdjeciach widac wlasnie te wspaniale poranki, nie tylko wschod slonca, ale cala piekna nature z ptakami obudzonymi tez dopiero co i ta cisza, spokoj. Ludzie pedza, gonia nie wiadomo za czym, a zreszta moze wiadomo, zupelnie zapominajac o takich odczuciach jak Ty wlasnie masz wyruszajac skoro swit w przyrode. Teresa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do ciszy, moglabym polemizowac, bo drob wydzieral sie dosc glosno. ;) W tygodniu to i ja gonie za pieniadzem i rzadko mam okazje focic te cuda. Pozostaje mi tylko weekend, a to znow okazja, zeby odespac ranne wstawanie. Ehhh... :)))

      Usuń
  6. Wschody i zachody...Cóz z tego, że kiczowate to spektakle, skoro tyle radości oczom i sercom przynosza...? Skoro wbrew temu, co nieraz w duszach kracze one mówią nam, że życie jest piekne...?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie da sie ukryc, ze dla takich wlasnie chwil warto zyc, a mnie juz od dawna brakowalo przyjemnego widoku za oknem. Nic, tylko chmurska i deszcz, wiec taki dzien w zimie to rzadkosc. :))

      Usuń
  7. Chyba te Twoje niebo "przyszło" do mnie,bo wczoraj miałam podobny w kolorach zachód słońca z tymże nie miałam jak uchwycić.A jak już miałam jak to było za późno i jakieś marne fotki tylko wyszły ;(
    Trudnoświetnie.Popaczyłam u Ciebie :)))
    Miłego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kazdy wschod czy zachod to wyjatkowy spektakl, ale ten wczorajszy nie umywal sie do tego sprzed kilku dni, kiedy jechalam do roboty i nie moglam focic:
      http://swiattodzungla.blogspot.de/2015/11/w-drodze.html
      Na wsi jest chyba latwiej, wystarczy wyjsc przed dom. Ja to musze specjalnie dojechac, zeby cos zobaczyc.

      Usuń
  8. I Kira uśmiechnięta:) Pięknie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Kiruni jest lepiej, az przyjemnie popatrzec, ile ma radochy ze spacerkow. :))

      Usuń
  9. Kiczowate?-obrazy malowane przez naturę -NIGDY!Przecudne kolory....:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no jest kiczowate, co nie znaczy, ze nie piekne i zapierajace dech w klatce z piersiami :)))

      Usuń
  10. To ja śpię za Ciebie, budzę się nad ranem i dosypiam do 8 przynajmniej jak nie dłużej.
    Landszafcik cudny,u nas na róziowo zachodzi codziennie słoneczko,wiec też piękne widoki bywają.
    Mam nadzieję, że gęsi wiedzą co robią a nie ,ze omamiła je ta jeszcze ciepła aura,a później będą im kupry zamarzać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no, ludzie nie dadza im w razie czego zginac... Za mojej 27-letniej kadencji w Getyndze widzialam Kiessee moze 2 albo 3 razy zamarzniete na tyle, ze wpuszczano na nie lyzwiarzy. Zamarzniete czesciowo, ale z cienka tafla moze 5-6 razy. A tak nie zamarza w ogole, bo to jeziorko przeplywowe. :)

      Usuń
  11. Kira zadowolona bardzo, to jej niespodziankę zrobiłaś na mikołajki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak naprawde to dzien przed, a dzien przed mikolajkami jest rocznica naszego slubu, tym razem 34-ta byla ;)

      Usuń
    2. Ależ piękny staż,gratuluję! Wszystkiego najlepszego na następne wspólne lata:)

      Usuń
    3. Przeciez nikt normalny nie wytrzymuje tyle czasu w jednym zwiazku. Cos z nami jest nie tak chyba. ;)

      Usuń
  12. Warto było wcześnie wstać bo widoki piękne.Dziwie sie tylko ze Mikołaja nie spotkałaś ,moze bylaś niegrzeczna.Miłego dnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no wczoraj jeszcze nie chodzil, a dzisiaj to ja siedze w domu. Moze jeszcze wpadnie... :)))

      Usuń
  13. Nie ma takiego sposobu, który przekonałby mój organizm do samoczynnego obudzenia się w środku nocy. ale przypuśćmy, czysto hipotetycznie, że tak się stało. Na trzy miliardy procent nie wpadłoby mi do łba, żeby gdzieś gnać o tej porze! Sięgnęłabym po książkę i leżałabym z nią szczęśliwa, że mam taki wypas!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W wyrku poczytac nie moglam, bo bym starego obudzila swiatlem, a ile mozna snuc sie cichcem po chalupie? Lepiej wyjsc i popaczec na piekno, a przy okazji wyspacerowac piesa. :)

      Usuń
    2. To drugiego pokoju nie masz?

      Usuń
    3. No mam, ale tam nie grzejemy i jest mrozno.

      Usuń
    4. To tak się da? Matuchno, jaka nowoczesność w domu i zagrodzie!

      Usuń
    5. No, da sie kazden jeden kaloryfer wlaczac lub nie osobno. A nawet regulowac intensywnosc grzania sie da.

      Usuń
  14. zaczynam sie o siebie martwić, bo mój organizm zaczyna w weekendy zamiast spac, budzi się o swicie, jako i Ty!

    OdpowiedzUsuń
  15. Piękne, zachwycające. Podziwiam chęć wstania i ruszenia w drogę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Troche nie mialam innego wyjscia... Taka ze mnie dobra zona, ze nie chcialam budzic slubnego. :))

      Usuń
  16. oj warto było... warto! piękny wschód przeżyłyście :)
    :***********

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym akcje zaplanowala na dzisiaj, bylyby nici ze wschodu slonca. Slonca mianowicie NIE MA, sie schowalo. :))
      :*****

      Usuń
  17. Okazuje się, że te przesadzone kicze malarskie tak naprawdę wcale nie są czasami przesadzone ;) Natura potrafi zachwycić i chapsnąć za serce w najmniej spodziewanym momencie. Np. o piątej rano ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ale sama przyznaj, te kolory sa zupelnie nierealistyczne, ale jednak tak bylo naprawde. :)))

      Usuń
  18. a mnie to pierwsze zachwyciło!...i ostatnie :)

    piknie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no, ostatnie to oczywista oczywistosc. :)))

      Usuń
  19. przepiękne :) i natura i zdjęcia! u nas wczoraj taki kolorowy zachód słońca był, niestety mogłam tylko podziwiać przez szyby samochodu w trakcie przebijania się przez miasto

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzisiaj tez byl piekny zachod, ale bylismy akurat u corki, wiec moglam strzelic foteczke jedynie z balkonu i to telefonem. :(

      Usuń
  20. Piękne widoki. Ja raczej dobrowolnie o tej porze (jeszcze gdy jest zimno) bym nie wstała... zbyt leniwa jestem. :)
    Jednak w południe nadrabiamy wszystko z pieskami i bawimy sę aż do obiadu na łonie natury..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moze gdyby Kira nie musiala wyjsc porannie, nie chcialoby mi sie samej, a tak polaczylam przyjemne z pozytecznym. ;)

      Usuń
  21. A ja mam problem w ostatnie dni, żeby się położyć przed 2 w nocy. A wolałabym wstać o 5 czy nawet 6 rano i zacząć dzień. No nic. Twój wschód słońca był jak nie z tej ziemi, cudowny po prostu. Też podziwiam ptaszyska wodne, że im kupry nie poodmarzają. Ale widać tak już mają, zimne nóżki wpisane w życiorys :).
    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zimne nuszki to tylko w galarecie. Biedne ptaszorki... :)))

      Usuń

Chcesz pogadac? Zamieniam sie w sluch.