poniedziałek, 21 grudnia 2015

To jakis matrix! Giganty farmaceutyczne.

Koncerny farmaceutyczne to panstwo w panstwie, rzadza sie wlasnymi prawami, stosuja wylacznie do wymyslonych przez siebie przepisow, gleboko z tylu maja cudze prawa, a dobro pacjenta jest wylacznie niewielka przeszkoda w trzepaniu kasy. Duzej kasy. Gigantycznej!
Te przyszle zyski tak bardzo kusza i mamia, ze firmom oplaca sie albo skracac niezbedne badania nad dzialaniami ubocznymi, albo je falszowac. Nie wierze rowniez, ze firmy farmaceutyczne nie biora pod uwage ewentualnych kosztow odszkodowan, choc maja nadzieje, ze ich machloje nie wyjda na swiatlo dzienne lub negatywne skutki beda tak znikome, ze zadna wielka afera nie wybuchnie.
Zrodlo
Jedna z wiekszych afer farmaceutycznych to tzw. afera conterganowa z lat 60-tych w Niemczech, gdzie ciezarne kobiety przyjmowaly lek uspokajajacy i przeciwdzialajacy mdlosciom, zawierajacy Thalidomid, ktory powodowal straszne deformacje u plodow. Glownie byl to znaczny niedorozwoj konczyn, ale nie tylko, bywaly tez  gorsze deformacje. Wiekszosc z tych dzieci zyje do dzisiaj, jakos sobie w zyciu musza radzic, choc z pomoca finansowa koncernu farmaceutycznego wlasnie, ktory musi placic poszkodowanym renty, finansowac drogie protezy, nie tylko zreszta w Niemczech, bo lek byl eksportowany rowniez do innych krajow, w tym do USA, znanych z tego, ze odszkodowania za straty na zdrowiu sa tam bardzo wysokie. Do ukarania firmy doszlo jednak dopiero po dlugoletnich procesach sadowych, bo jak to zwykle bywa, probowano sprawe zamiesc pod dywan, a za deformacje obwinic innych.
My, chorzy laicy, staramy sie wierzyc w skutecznosc lekarstw, jakie przepisuja nam lekarze. Nie wolno jednak zapominac, ze koncerny farmaceutyczne korumpuja lekarzy na wszystkie sposoby, zeby przepisywali wlasnie ich srodki. Przy czym wszyscy zgodnie asekuruja sie przed odpowiedzialnoscia, zamieszczajac kilometrowe ulotki, ktorych albo nikt nie czyta, zeby nie zwariowac i nie dac poniesc sie panice, albo tez czyta i lekarstwa nie zazywa. Nie wymyslono jeszcze medykamentu, ktory bylby calkiem wolny od dzialan ubocznych. Jesli pomaga na jedno, najczesciej szkodzi drugiemu, a to generuje kolejnych potencjalnych odbiorcow lekow. I kolko sie zamyka... A dzialania uboczne lekow sa trzecia(!) przyczyna zgonow po chorobach serca i raku.
Badania kliniczne nad lekami sa szczodrze oplacane przez producentow, a przypadki zgonow podczas badan to tajemnica handlowa firmy, ktora nie musi byc ujawniana(!)
Firmy farmaceutyczne mamia nas obietnicami znalezienia panaceum na kazda chorobe, moze nawet juz je znalazly, tylko czy im sie oplaca ludzi uzdrawiac? Choc i dla zdrowych ludzi jest caly wachlarz mocno polecanych suplementow, zeby to zdrowie utrzymac albo i polepszyc. Reklamy sa tak przekonujace, ze wielu daje sie na to nabierac.
Serdecznie polecam do przeczytania artykul mgr.farm. Orlinskiego, mozna poznac kilka tajemnic korporacji farmaceutycznych. Wierzyc sie nie chce, ze mozna byc taka hiena kosztem cudzego zdrowia lub zycia.






62 komentarze:

  1. Ja nie biorę żadnych suplementów. Od paru lat piję codziennie herbatę z imbirem i nie choruje w ogóle. Nie jem też chrupek i innych gowien i nie pije napojów gazowanych. Staram się nie spożywać śmieci. Trzeba dbać o siebie to chociaż część leków ograniczymy. Najstraszniejsze jest to, że te z pozoru niewinne suplementy rodzice podają swoim dzieciom...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja pije tylko wode mineralna, czym uzupelniam ewentualne braki mikroelementow. Nie czytam tez ulotek przy lekarstwach, nie chce sie oglupiac i na razie ufam lekarzom.

      Usuń
    2. Jeden najglupszy przyklad-witaminy dla dzieci w postaci lizaka.....

      Usuń
    3. Albo zro te bachory tabletki jak cukierki. ;)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Wyglalas suplenenta! Takie panaceum na wszystko. Bedziesz po tym mloda, piekna i madra. :)))

      Usuń
  3. Ja uzywam tylko leki, które ratują mi zycie, czyli bardzo rzadko i w szpitalu.
    Na maksa wszystko w naturze dostarczam swemu organizmowi...
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, na niektore schorzenia trzeba brac leki, ja jednak biore tylko te najkonieczniejsze.
      Buziaczek, Krysiu :*

      Usuń
  4. Od ładnych paru lat interesuję się takimi własnie tematami i niestety - nic lepiej nie jest, wręcz przeciwnie. Jedyne, co możemy zrobić, to zachować zdrowy rozsądek i szukać ratunku w diecie np. - nie zawsze się da, oczywiście, ale w zadziwiająco wielu przypadkach tak. Z suplementami też różnie bywa, są suplementy i Suplementy, a u nas przybiera to straszne formy, bo na każdą dolegliwość - weź pigułkę. A powymyslano jakieś zespoły niespokojnych nóg, czy cuś - raj dla hipochondryków dosłownie.
    Poza tym, zaniżanie wyników ogólnych tak, żeby jak najwięcej ludzi brało leki. Przykład - cholesterol. Gdzieś czytałam, że kiedyś te normy były dużo wyższe, chyba nawet 300 - chociaż nie sprawdzałam tego nigdzie. Podobnie z cukrem we krwi. A statyny na ten nieszczęsny cholesterol? To też jakiś przekręt jest ...
    Długo by o tym pisać, zresztą.
    Chłop mój też robi nam magiczny napój z imbirem, miodem i cytryną ... ehhh, obyśmy tylko zdrowi byli ....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A na byle katar lekarze z biegu przepisuja antybiotyki. W efekcie zadne juz nie dzialaja na stale mutujace bakterie.
      Lekarze biora lapowki od firm farmaceutycznych i przepisuja bez opamietania, czy potrzeba czy nie.

      Usuń
  5. Dziekuję Ci Aniu za zalinkowany u Ciebie artykuł o farmaceutycznych przekrętach. Przeczytałąm go na głos meżowi. Poszłam też na stronę autora tegoz artykułu i czytałam nadal. Bardzo ciekawe to wszystko i przekonujące a takze niestety...bardzo przygnębiające.
    Jest tam m.in. taki fragment: "W przeciągu 23 lat zaobserwowano wzrost zachorowań na białaczkę (o 17%), nowotwory mózgu (o 26%), raka piersi (o 25%) i raka jąder (o 41%). Dopóki leczenie będzie przynosiło 200mld$ rocznie, skuteczny lek nie zostanie wynaleziony..." To wszystko obserwuję, o tym wszystkim dowiaduje sie od znajomych, rodziny i przyjaciół. Nie są to jakieś wymysły nastawionego na zysk człowieka (chociaż ten Orliński na swojej stronie też nastawia sie na terapię, tzw. coaching - oczywiscie sporo płatny).
    Z czym mi sie ten temat zachłannych firm farmaceutycznych? Z wieloma innymi rzeczami, z całym przemysłem samochodowym na przykład. Dlaczego wciaz jeździmy, zmuszeni jesteśmy jeździc samochodami napędzanymi benzyną, olejami i gazem, chociaż juz dawno wynalezione są inne - przyjaźniejsze dla środowiska i naszej kieszeni napędy? Odpowiedź nasuwa sie sama. Zysk, zysk ponad wszystko.
    Jakże znamienne i przekonujące mnie, co do swojej przneikliwosci jest powiedzenie jakiegos indiańskiego plemienia: "kiedy juz wszystkie drzewa zostana ścięte, wszystkie rzeki i ziemia zatrute, wówczas okaże się, że pieniądze nie są jadalne".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mysle, ze ten wzrost zachorowan na raka spowodowany jest bardziej zanieczyszczeniem srodowiska, niezdrowym jedzeniem, slowem rak stal sie choroba cywilizacyjna, jak wiencowka, nieplodnosc i wiele innych.
      Juz niewiele nam pozostalo czasu do ostatniego drzewa na ziemi, a ja sie ciesze, ze juz tego nie dozyje...

      Usuń
  6. Nie przeczytałam jeszcze artykulu,ale dużo na ten temat słyszałam,min.hipotezę,ze lek na raka juz dawno został wybaleziony,ale dopoki inne specyfiki,które przedłużają życie,a które trzeba zażywać notorycznie przynaszą koncernom miliardy...to o skutecznym leczeniu raka,można zapomnieć..Oczywiscie nie mozna uogólniać,ale coraz bardziej przychylam sie do tej trorii

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mysle, ze ten lek na raka to kolejna teoria spiskowa. Nie wierze po prostu, ze gdyby ktos taki lek znalazl, nie pochwalilby sie, co najmniej po to, by zarobic krocie pieniedzy. Bo wszyscy chorzy przeciez kupowaliby ten wlasnie medykament.

      Usuń
    2. Nie ma leku na raka, bo nie moze go byc. Jest tyle roznych rakow, kazdy leczony inna metoda, inna mieszanka chemii, innymi parametrami radiacji, innymi procesami operacyjnymi. Jak w takiej sytuacji mowic o leku na raka? Jak mozna leczyc tym samym lekiem raka jajnikow, prostaty, gardla i krwi? Jest to po prostu nielogiczne, nierealne ale za to jest doskonala pozywka do kolejnych teorii spiskowych.
      91-letni byly prezydent Jimmy Carter chory na raka mozgu jest w remisji, a ile juz mlodszych ludzi umarlo na raka mozgu? Z tym, ze rak mozgu tez moze byc rozny.
      Matka kuzynki mojego meza 25 lat temu zmarla na dokladnie tego samego raka co ja mam i zreszta 6 lat temu miala jej corka. Poki co zarowno Nancy jak i ja obie zyjemy. Jednak ten taki sam rak to tez uogolnienie, bo matka Nancy miala Hodgkin Lymphoma, ja mam Non-Hodgkin Lymphoma B-large cell a Nancy miala Non-Hodgkin Lymphoma ale T-cell.
      Rak pluc jeszcze nie tak dawno byl wyrokiem smierci, a tymczasem kuzyn mojego meza zyje juz trzeci rok po usunieciu prawie calego jednego pluca, chemo i radioterapii.
      Rak piersi czesc kobiet decyduje sie od razu na usuniecie profilaktycznie obu piersi, czesc z nich przechodzi dodatkowa chemo i radioterapie a mimo to umieraja, a czesc zyje cale lata po usunieciu kawalka piersi.
      Jak to wszystko ogarnac jednym cudownym lekiem?

      Usuń
    3. Pomijajac juz Twoje rzeczowe argumenty, to czy wyobrazasz sobie, ze taki lek nie zostalby upubliczniony, chocby tylko po to, zeby dostac za niego nagrode Nobla, a potem juz tylko plawic sie w forsie za patent?

      Usuń
    4. Aniu argument tej teorii byl taki,że lek na raka,ostatecznie jest w stanie wyleczyć w miarę szybko.A te aktualne terapie przecież trwają czasami b.długo i wlasnie ilosc zazywanych medykamentów w tym dlugim czasie nabija konkretnie kieszeń koncernom.Oczywiscie,ze to co napisała Star to rzeczowe argumenty i przecież wiem,ze jest milion odmian raka,ale tak jak napisalam spotkalam się z taką teorią...

      Usuń
    5. Owocku, ja mam swiadomosc, ze jestesmy na kazdym kroku robieni w bambuko, przez wszystkich, ale akurat gdyby wynalezli lek na jakis rodzaj raka, to pozostalyby im niezliczone ilosci rakow na razie nieuleczalnych, zeby mogli sobie dalej meczyc i leczyc bezskutecznie, a z boku kase trzepac.
      Te wiec teorie uwazam za nielogiczna po prostu.

      Usuń
  7. Od wielu lat jestem na roznych lekach, np. mam powazna wade serca i leki sa konieczne, na inne choroby biore tez leki. Z dalekiej przeszlosci pamietam moja mame, ktora byla przeciwko lekom i nawet bedac w szpitalu oszukiwala i lekow nie brala, a jej siostra moja ciocia cale zycie byla na lekach. Ciocia zyla prawie 90 lat a moja mama mniej jak 60. Wszysko zalezy co nam dolega, bo przeciez przy przeziebieniu wystarczy ziolowa herbatka, wiec kiedy nie mamy powaznej choroby na pewno lepiej lekow unikac, witaminy mamy w owocach i warzywach. Teresa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tereniu, jestem jak najdalsza od skreslania lekow w ogole, one sa potrzebne i ratuja zycie i zdrowie. Sa jednak leki nie do konca zbadane z ogromnymi i niebezpiecznymi dla zycia dzialaniami ubocznymi. I takie sie sprzedaje, mamiac chorych i zarabiajac na tym gruba kase. Niewazne, ile osob zejdzie po tych lekach, wazny jest zarobek.

      Usuń
  8. Myślę, że we wszystkim najważniejszy jest zdrowy rozsądek. Jak wyżej mówiła Ania i Teresa są schorzenia, przy których bez leków się zwyczajnie nie da funkcjonować i nie można w tej kwestii popadać w paranoję. Zdrowa dieta jest bardzo ważna, bo prawdą jest stwierdzenie, że "ministerstwo zarządzania" naszym zdrowiem jest w brzuchu. Tyle, że po pierwsze tzw. zdrowe produkty nie zawsze są zdrowe i nigdy nie mamy pewności, że kupując produkt 3 razy droższy na pewno kupujemy zdrowszy. Łatwo się też wkręcić w poczucie, że skoro nie ma się wystarczających dochodów to jedząc dostępne dla kieszeni produkty działamy na swoją szkodę. W mojej ocenie największym szkodnikiem dla naszych organizmów są wszelkie półprodukty i gotowce. Ugotowane, przygotowane w domu jedzenie zrobione z podstawowych produktów wytrzymują w lodówce co najwyżej kilka dni, a gotowce kilka miesięcy i to chyba już wszystko wyjaśnia. Kolejnym szkodnikiem jest uzupełnianie diety suplementami i preparatami witaminowymi (typu witajcie wszyscy razem), "bo tak mi się wydaje, że by mi to dobrze zrobiło" czyli bez badań, na wszelki wypadek. Wbrew pozorom nasze organizmy nie są takie głupie i braki witamin czy mikroelementów manifestują, więc branie "na oko" może być szkodliwe. Uzupełnianie witamin ma sens, pod warunkiem, że są to pojedyncze witaminy (a nie multiwitaminy w dawkach stałych, dla wszystkich) i uznanych firm. Ja biorę od września do kwietnia wit. D3 i magnez. Unikam też wszelkich zestawów przeciwgrypowych i przeciw przeziębieniowych przy pierwszym psiknięciu. Wiele osób bierze, by zatrzymać ewentualną infekcję, nie wiedząc czy przypadkiem nie przeszłaby sama (organizm sam sobie pomógł), a potem przypisują cudowne działanie lekowi z reklamy. I przy następnym katarze od razu sięgają po gripexy i inne teraflu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko to prawda, ale nie kazdy z nas jest lekarzem, a chorujemy wszyscy. I teraz idziesz do medyka, ktoremu musisz ufac, bo nie masz innego wyjscia, a ten dostal wlasnie urlop na Maledivach od koncernu i przepisuje Ci jakis nie do konca zbadany srodek, a Ty go bierzesz, bo wierzysz lekarzowi, ze chce dla Ciebie najlepiej.
      O to mi chodzi.

      Usuń
    2. No dokładnie tak jest. Ja czytam uważnie ulotki i zdarzało się już, że do lekarza wracałam z pytaniem dotyczącym tego, co przeczytałam. W 4 na 5 przypadków jednak zmieniał zdanie i ... zapisywał inny. Rzecz jasna nikt mi pieniędzy za pierwszy nie zwracał. Odtąd, jak dostaje receptę najpierw ściągam w necie ulotkę. Ale jest mnóstwo osób, które ulotek nie czytają. Dopiero jak się zaczynają źle czuć to czasem sięgają do tej ulotki, by przeczytać czy nowe objawy, których doznają mogą być skutkami ubocznymi. Jest też dużo osób, które podobnie jak Ty uznają, że komuś trzeba wierzyć i nie rozkminiają czy lek, który dostali jest w porządku. Tak robi np moja Córcia. Jako, że lekarza ma w rodzinie męża, to uważa, że wszyscy są tak życzliwi i kompetentni jak on. Nie jest tak, że konsultuje z krewnym zalecenia innego lekarza, tylko uznaje, że ktoś temu Jej lekarzowi dał dyplom i on się zna, bo "komuś trzeba wierzyć". Ja mam zdecydowanie bardziej ograniczone zaufanie do lekarzy, głównie z powodu bardzo licznych doświadczeń niekompetencji, olewania pacjenta i zwyczajnych klap na oczach. Bo wielu lekarzy, zapisując jakiś lek, w ogóle nie bierze pod uwagę czy ten przypadkiem nie wejdzie w interakcję z lekami przyjmowanymi przewlekle, z innej specjalizacji.

      Usuń
    3. No ze mnie jest typowy "goopi" pacjent, ktoremu nie chce sie czytac kilometrowych ulotek. Zawsze jednak mowie lekarzowi, co juz biore i to on ma wiedziec, czy jedno z drugim wspolgra. Inna rzecz, ze tych lekow biore na szczescie tak niewiele, ze na razie nie musze sie klopotac. Moze kiedys nabiore rozumu. ;)

      Usuń
    4. Ej, no! Ania!! Ja nie powiedziałam, że taki pacjent jak Ty jest "goopi". Dlatego dałam przykład mojej Córci. Po prostu tak jak każdy ma swój sposób na życie, także ma inny sposób na zdrowie i chorobę. Nasze podejście do wielu spraw kształtują własne doświadczenia. Ktoś kiedyś powiedział bardzo mądrą rzecz, która pasuje do wielu sytuacji. Także do tej: "Najbardziej boimy się tego, co już znamy".

      Usuń
    5. No, i tego sie trzymajmy, bo lepiej za duzo nie wiedziec! ;) A juz najgorzej probowac zdobywac wiedze farmaceutyczno-medyczna przy pomocy wiki. :)))

      Usuń
    6. No nie, wikipedia nie ;-))) Stawianie diagnoz przez wuja Google także nie. Ale w necie jest bardzo dużo opracowań lekarzy i naukowców. Często są upubliczniane wykłady, prace naukowe i artykuły merytoryczne. No i dzięki aptekom internetowym można przeczytać ulotki leków.

      Usuń
    7. No, ja juz sobie diagnoze raz stawialam. Wyszlo mi ostre zapalenie trzustki, wiec nawet testament pisalam, a byl to kamien w przewodzie moczowym. Wprawdzie z nietypowymi bolami z przodu po lewej, ale nie trzustka.

      Usuń
  9. Pieniądz rządzi całym światem. Jeśli nie będziemy chcieli kupować wytworów firm farmaceutycznych tudzież innego badziewia, będziemy musieli słono się "wykupić". To tak działa. Bo jeśli raz się czegoś zakosztuje, nie da się już z tego układu tak po prostu wymiksować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wezmiesz jakies g***o, zachorujesz na skutek na cos innego, na co znow bedziesz potrzebowala innego lekarstwa (najlepiej oczywiscie tej samej firmy). Przeciez nie tylko lekarze profituja, aptekarze tez sa nagradzani za polecanie konkretnych lekarstw. Bez wzgledu na to, czy wierza w ich skutecznosc, czy tez nie.

      Usuń
  10. Firmy farmaceutyczne jak zreszta inne firmy chca zarobic, zarobic wszelkim kosztem, zarobic wbrew logice a juz na pewno wbrew uczciwosci.
    Pokaz mi dziedzine produkcji czegokolwiek, ktora dziala inaczej?
    Tak robia producenci zywnosci, tak producenci ubrania, butow, pieluch dla niemowlat i trumnien dla nieboszczykow.
    Mamona od dawna rzadzi swiatem, ale...
    Ale to my konsumenci nakrecamy te karuzele.
    Jak na cos nie ma popytu to sie nie sprzeda.
    Jak 6 miesiecy temu do mojego dzielnicowego marketu sprowadzono po raz pierwszy mleko ekologiczne, takie z korkiem tluszczu, to wyznaczono na kawalek polki na to mleko, a cala reszte pozostalych 4 polek zawieralo mleko normalne, roznej masci od zupelnie odtluszczonego po pelne, z witamina D, bez vit. D, z kocim wrzaskiem i bez.
    Dzis mleko BIO (sa dwa rodzaje: z korkiem i rowniez pelne ale bez korka:))) zajmuje dwie pelne polki i a cala reszta miesci sie na pozostalych dwoch.
    Jeszcze sie nigdy nie trafilo, zeby braklo mleka z grupy zwyklej, natomiast juz kilkakrotnie Wspanialy wrocil bez mleka, lub kupil to bez korka (wolimy z korkiem) bo tego "naszego braklo".
    Mam w najblizszej okolicy 6 restauracji, ktore serwuja jedzenie przygotowane z produktow organicznych, tam jest zawsze tlok, mimo, ze jest drogo. Restauracje z jedzeniem normalnym juz nie maja takiego powodzenia jak kiedys.
    Bieda jest glowna przyczyna, ze ludzie jedza byle co, podobnie jak bieda jest przyczyna, ze ludzie w Polsce ogrzewaja dom palac stare opony i szmaty. Tak samo bieda jest przyczyna, ze ludzie ida do apteki i kupuja co im w duszy gra bez konsultacji z doktorem, bo wizyta u doktora kosztuje. Ten ostatni przyklad akurat dotyczy Ameryki, u Was w Europie sa ubezpieczenia ogolne i kazdy je ma.
    Na ile to dziala to juz osobna kwestia i nie temat dzisiejszej notki.
    Powiedz dzis mlodej kobiecie zeby rodzila bez srodkow przeciwbolowych, one wszystkie chca Epidural juz w 8-ym miesiacu ciazy. Podobnie ze wszystkim innym, nie moge spac, srodek nasenny. Nie wazne, ze nie moge spac dotyczy 10 min od polozenia sie w lozku, a moze trzeba wstac, moze otworzyc okno, moze sprobowac medytacji???
    Po co???
    Przeciez tabletke latwiej i szybciej polknac.
    Boli, obojetne co?
    No przeciez nie wazne jak bardzo boli, ale kto ma cierpiec z powodu bolu w XXI wieku??? Tabletka przeciez jest gotowa i dostepna.
    Przezylam wiele bolu w ciagu tego roku, owszem bylam 4 dni na morfinie a potem tydzien na oxycodonie.
    Kazdy lekarz sie dziwil, ze tak szybko z tego zeszlam i ze tak malo bralam.
    Bo ja dzwonilam po morfine lub oxycodon wtedy kiedy juz z bolu czulam, ze jeszcze pol godziny i zaczne sciany gryzc albo strace cierpliwosc.
    Och, slyszalam od ludzi, ze nie musze zgrywac az takiej bohaterki bo i po co?
    No wlasnie po co?
    PO to zeby nie rozwalic lekami wszystkich innych funkcji systemu.
    Na pewno mam jakies uszkodzenia na skutek radiacji, ale tego uniknac nie moglam. Lykania tabletek na sranie, przeciw sraniu, na zasniecie, na obudzenie, na usmierzenie bolu, na wstawanie z lozka, na miekkie ladowanie w lozku moglam odmowic i odmawialam.
    Za kazdym razem ze szpitala wracalam z torba lekow, na wszystko czego dusza zapragnie, moglabym dzis zaczac sprzedawac narkomanom:))) Bo szpital tak wysyla pacjenta do domu, ktos za to placi, oczywiscie, ze tak. W moim przypadku ubezpieczenie, na ktore z kolei ja place.
    Przez te wszystkie miesiace bylam raz tylko na trzech tabsach dziennie, teraz jestem na jednej tabletce i dzis zapytam doktora jak dlugo jeszcze musze to brac.
    Czasem, bardzo rzadko, ale czasem mam uczucie dyskomfortu w zoladku, to nie mdlosci, to nie bol, to upierdliwa ociezalosc, jak by cos zalegalo. Przyczyna na pewno nie jest jedzenie, a fakt, ze jednak od 10 miesiecy jestem ciagle na jakims leku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, ze kazdy ma lapki do siebie i chce zarobic jak najwiecej najmniejszym kosztem, ale... Samochodu nie musisz sobie kupowac lub decydujesz, ze wybierzesz inny, a nie ten, ktory jest knotem. Podobnie z innymi produktami.
      Z lekami jest inaczej, tu musisz wierzyc lekarzowi, a jesli ten jest z boku oplacany przez koncern farmaceutyczny, zeby przepisywac pacjentom wlasnie to cos, co albo nie pomoze, albo wrecz zaszkodzi, to masz przechlapane. Sama raczej nie decydujesz o leczeniu, kiedy nie jestes lekarzem. To wlasnie jest najbardziej wkurzajace, ze te firmy zbijaja gruba kase na cudzych nieszczesciach i czasem pakuja ich w nastepne, znacznie gorsze. Bo nie pacjent sie liczy, nie jego zdrowie, tylko ZYSK.
      A naduzywanie lekow na kazde byle co jest znakiem naszych czasow spowodowanym przekonujacymi reklamami. Nawet jesli jestes zdrowa, to wmowia w Ciebie chorobe. Ja tam sie opieram, w szpitalu tez nie wszystkie podawane tabletki zarlam, a tylko wtedy, kiedy mnie rzetelnie bolalo. Moja watroba jest mi drozsza od malego bolu.

      Usuń
    2. Pantero o kupnie samochodu tez nie decyduje sama, bo sie na tym nie znam. A jak bym wyszla na kupnie kierujac sie tylko dobra opinia marki i kupujac VW? Naprawde tu nie ma zadnej roznicy. Nie ma czlowieka, ktory zna sie na wszystkim, wszyscy polegamy na opiniach specjalistow w roznych dziedzinach. Klarka pisala niedawno o klopotach z kotlem do ogrzewania domu, ona tez zle wyszla na opinii fachowca. Czesto ktos kupuje ciuch, lub but bo to dobra "sprawdzona" marka i but sie rozlatuje w ciagu miesiaca.
      Wiem, but to nie zycie ani zdrowie, ale pisze to tylko po to zeby pokazac, ze tak jest w kazdej dziedzinie zycia.
      Cywilizacja jest glowna przyczyna wiekszosci chorob, to nawet napisalas sama wyzej w odowiedzi dla Glodnego Owoca. Jestesmy zachlanni, wszyscy jako ludzie chcemy miec wiecej, lepiej, taniej. Pozwalamy producentom jedzenia wytwarzac tanie gowno, ktore potem jemy, pozwalamy koncernom naftowym, weglowym zatruwac powietrze, ktorym potem oddychamy, pozwalamy zatruwac wody, ktore pijemy i dzieki temu chorujemy co raz wiecej i na gorsze choroby.
      A jak chorujemy to z kolei pozwalamy doktorom, szpitalom, farmaceutom itp. zarabiac na nas i robic nas w konia.
      Pokaz mi chorego, ktory odmowil leczenia?
      Jesli nawet odmowil leczenia konwencjonalnego i zdecydowal sie na cieciorke to na tej cieciorce tez ktos robi pieniadze.
      Z tego co piszesz to Ty podobnie jak ja nawet w szpitalu nie lykalysmy wszystkiego co nam podsuwano. I to juz jest krok do madrosci:))) Lekarzy tez jest od pyty albo i wiecej, mozna ich sprawdzic podobnie jak zarcie na roznych dostepnych kazdemu smiertelnikowi stronach i stowarzyszeniach.
      Trzeba to tylko robic.
      Ja za pierwszym razem nie szukalam drugiej opinii, bo nie widzialam potrzeby, nie zmienilam wariatki mimo, ze mnie solidnie wkurwiala. Ale nawet gdybym to zrobila to medycznie i tak nie mam jej nic do zarzucenia, nie popelnila zadnego bledu, choroba wrocila, bo tak bywa ale to nie ma nic wspolnego z jej umiejetnosciami jako onkologa.
      Ona jest tylko nieogarnieta do granic ludzkiej wytrzymalosci, a za to jeszcze nie mozna sadzic;) Nawet w Ameryce:)))
      Tym razem jak choroba wrocila to pierwsza decyzja byl szpital, najlepszy z mozliwych, najlepszy na swiecie, bo akurat jest tuz za plotem. Potem przeszukalam lekarzy i oczywiscie, ze to jest loteria, ale powiedz mi co nia nie jest?
      Budzisz sie rano i nie wiesz czy dozyjesz wieczora z wielu przyczyn zupelnie nie majacych zwiazku z Big Pharma, wieczorem idziesz spac i tez nie masz gwarancji czy sie obudzisz. Mozesz byc w pelni zdrowia i nigdy nie polknac zadnej tabletki i nagle umierasz.
      Ja do 60tego roku zycia chodzilam tylko do dentysty, pozostalych doktorow omijalam szerokim kolem i co?
      Nic, tez dalam dupy.
      I to nie farmacja wyhodowala mojego raka, ale zanieczysczenie powietrza, pestycydy, skazenie wod... to sa glowne przyczyny Lymphomy.

      Usuń
    3. Wszystko to racja, z malenka tyklo roznica. Kupisz VW, stwierdzisz, ze spaliny ma bardziej niz mialas nadzieje, wiec go albo oddajesz i kupujesz Honde, albo zatrzymujesz i kasujesz odszkodowanie, a warsztat poprawia wydech.
      Szkody na zdrowiu moga byc nieodwracalne, bo komus nie chcialo sie dopelnic jakichs formalnosci zwiazanych z dopuszczeniem leku na rynek, bo za szybko chcial zaczac kasowac te pieniadze. Twoja strata jest niepoliczalna i zadne odszkodowanie jej nie naprawi.
      Taki maly niuans.

      Usuń
  11. Masz rację w 100 procentach ,niestety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie zerowanie na cudzych chorobach to qrestwo ostatniego sortu.

      Usuń
  12. Ups... mialo byc - czulam, ze jeszcze pol godziny i zaczne sciany gryzc albo strace PRZYROMNOSC a nie jak napisalam "cierpliwosc".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz! Za malo bierzesz tabletek i na pismo Ci padlo. :)))

      Usuń
  13. PrzyTomnosc, star obudz sie do cholery, albo se wez tabletke na przebudzenie:P:P

    OdpowiedzUsuń
  14. Mówimy i piszemy firmy koncerny a przecież za nimi kryją się ludzie, konkretne nazwiska. Są prezesi i są podwładni szybko wykonujący polecenia, nie myśląc ani przez chwilę. Mój brat brał morfinę gdy już nie mógł bólu wytrzymać, miał kroplówkę tuż przy sobie i odłączał gdy szedł do kuchni przyrządzić obiad dla rodziny, w ostatnim stadium raka starał się używać jak najmniej leków.
    Byłam ostatnio u lekarza, wywalczyła rodzina bo należę do tych co nie pójdą chyba że w ostateczności więc wymęczyli poszłam. Czeka się na wizytę u tej doktórki mniej więcej pół roku i kosztuje sporo. Dostałam jeden lek na receptę a reszta to wspierające, może napiszę dużymi literami WSPIERAJĄCE suplementy i zalecenia co do diety. Miałam godzinę czasu tylko dla siebie, toteż był wywiad w wywiadzie :). Dowiedziałam się o firmach, dowiedziałam się bardzo dużo.
    Zażywam lek na receptę i wspierające go suplementy. Ale czy za to trzeba płacić lekarzom za takie podejście, ludzkie podejście?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elkiblog - a przynajmniej czujesz sie lepiej?
      Czy za ludzkie podejście trzeba płacić... i jeszcze, żeby było dziwniej to dokładnie temu samemu lekarzowi, który przed południem, w szpitalu czy przychodnie na NFZ, warczy na pacjenta, a na pytania dodatkowe odpowiada, żeby internetu nie czytać. I to jest cała odpowiedź. Choć znam lekarzy, szczególnie specjalności, których w Polsce brakuje (np. endokrynolog), że nawet za ciężkie pieniądze, w gabinecie prywatnym, ma dla pacjenta jakieś góra 10 minut i robi łaskę, że w ogóle przyjmuje.

      Usuń
    2. Brutalny kapitalizm w wydaniu lekarskim. Placisz, jestes traktowany jak czlowiek (choc tez nie zawsze). Nie placisz, jestes numerkiem w statystykach i przeszkadzaczem w czasie pracy pana dochtora.
      Tu niby wszyscy lekarze maja nakaz poswiecania pacjentom czasu i uwagi, sa uprzejmi, odpowiedza na najglupsze pytanie, sa cierpliwi i usmiechnieci. Ale jak jestes pacjentem prywatnym, to jeszcze dodatkowo zrobio ci laske. :))) No prawie.

      Usuń
  15. Zante, tak lepiej. Ta lekarka ma bardzo duże osiągnięcia na przykład w odczulaniu z alergii. Pracuje tylko u siebie. Jak pisałam długo się czeka, dziś są wolne miejsca na Marzec. Mąż wyprosił żeby gdy tylko ktoś zrezygnuje zawiadomić a ja się cieszyłam że zapomną do Marca i sobie nie pójdę, ale nie zapomnieli. Truli aż wytruli jestem bardzo na lekarzy odporna. Jest kilka rzeczy które się od tej lekarki dowiedziałam i już korzystam
    Mam na imię Elka. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elka, to może podziel się tym, czego się dowiedziałaś. Może i my coś z tej wiedzy uszczkniemy. Ja też najdalej od lekarzy, chyba, że mus wielki albo już nie ma wyjścia (jak pęknięty wyrostek na ten przykład ;-)))

      Usuń
    2. Nie gadaj! Pekl Ci wyrostek?

      Usuń
    3. Zante o czym się dowiedziałam? Że witamina D3 powinna być przyjmowana w towarzystwie witaminy K2. Że istnieje przyswajalny magnez aplikowany przez skórę, nie przez przewód pokarmowy. Dowiedziałam się też o swojej chorobie i poznałam jej przyczyny. Powiem tak korzystając z internetu i mając kiedyś sklepik z ziołami i zdrową żywnością, bardzo dużo sama w sobie ogarnęłam, jednakże nie lekarz ze mnie, wiec nie ogarniam całości tylko wycinki. Miałam już witaminę K2 i wiedziałam do czego się przydaje w organizmie, ale nie witaminę D3 i to w kroplach. Przed konsultacją :))sprowadziłam także bardzo dobrej firmy Brytyjskiej witaminę B12 w kroplach z naturalnych składników. Powoli, może uda się opanować nerki i tam coś jeszcze. :)Dziękuję za zainteresowanie.
      Elka

      Usuń
    4. Ano wyrostek sobie pękł. A wcześniej przez ponad 2 tygodnie pani doktor rodzinna leczyła mnie na grypę jelitową. Jak postanowiła wprowadzić trzeci z kolei lek, a ja już nie byłam w stanie utrzymać szklanki z wodą to mąż mnie zawiózł na ostry dyżur. A i tam, nawet chirurg na macanego się nie zorientował co mi jest. Wyniki krwi pokazywały jakiś giga stan zapalny, więc mnie w szpitalu zostawili. Po konsultacji ginekologicznej, trzech, po kolei panów dochtorów robiło mi usg i uznali, że mam w miednicy guz wielkości grapefruita. Przez 3 doby jeszcze czekałam na operację, mając postawioną diagnozę giga nowotworu. A jak mnie otworzyli, to się okazało, że to nie żaden guz tylko wiele torbieli, z czego kilka już sobie pękło, wyrostek się wylał i mam już zapalenie otrzewnej. I tak, na ginekologii usunięto mi wyrostek ;-))). Gdybym dłużej uważała, że moja lekarka rodzinna się zna, bo ma dyplom to bym pewnie już nawet pomnik miała, bo to było w styczniu tego roku, a ponoć pomnik można stawiać na świeżym grobie po pół roku ;-))) Usprawiedliwia moja lekarkę rodzinną jedynie to, że potem, w szpitalu trzech panów ginekologów, w tym ordynator, też nie widzieli na usg co to jest. Nie przeszkadzało im jednak po prostu rzucić mi przez ramię, że to nowotwór i sobie pójść. To był piątek przed południem, a operację wyznaczyli na poniedziałek w południe. Uratowało mnie to, że podawali mi całe hektolitry antybiotyków, przygotowując mnie do rozległej operacji, bo planowali usunąć wszystko, tzn macicę i jajniki, skoro to tak wielki guz.
      No to opowiedziałam Wam horror na dobranoc ;-)))

      Usuń
    5. Elka - poszłam do wujka Google, by przeczytać coś o wit. K2, bo nie słyszałam o niej. I rzeczywiście to, co piszą jest bardzo przekonujące. Nawet są preparaty, które łączą obie witaminy, tj D3 i K2. Muszę porozmawiać z moim lekarzem. Bardzo dzięki, że chciałaś się tą wiedzą podzielić.

      Usuń
    6. Ja pierdziele! I na gowniany wyrostek bys sie przekrecila... I kto by mi tu komentowal? Lolaboga!!!

      Usuń
    7. Komenatatorów Ci dostatek ;-)))))))

      Usuń
    8. Ale Zante tylko jedna. Nnno!

      Usuń
    9. Ojej! Czuję się zażenowana. Miło słyszeć ;-)))

      Usuń
    10. No wez! Zaraz zazenowana... :)))

      Usuń
  16. lekarze mają profity za przepisywanie konkretnych leków choć są odpowiedniki dużo tańsze. za odpowiednią ilość przepisach recept mogą np. dostać wycieczkę do Meksyku. ..suplementy,witaminy...przepisuja na wszelki wypadek...a nie dlatego że to ci potrzebne. włosy die łamią -suplement, skóra sucha-suplement,niswiezy oddech -jakieś tablety do lykania. ..biorę czasem coś na łeb jak mnie już tak boli ze nie daje rady.ewentualnie jak mnie grypa złoży to tez coś tam wezmę.co innego jak trzeba się leczyć na poważne choroby to mus,ale lykanie suplementów bo w tv powiedzieli to gupota. ja ze srajfona dlatego z błędami.aaa weci tez przesadzają...wciskają zastrzyki a można podać tabletki...kiedyś to wytestowalam.mop haftowane poszłam a on mu zastrzyki na kilka dni.mieliśmy gdzieś jechać wiec mowie ze tam gdzie jadę nie ma weta. przepisał tabletki z 1/10 ceny...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wet tez lekarz i tez chce zarabiac oraz tez mu jest obojetne, jak bardzo zwierze cierpi. Kasa, misiu, kasa!

      Usuń
  17. Panterko, napisz coś wesołego, pozytywnego, bo mi przyjdzie wyłysieć od tej zgrozy przy czytaniu:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzisiaj juz ostatni odcinek horrorow. Zapraszam na jutro, bedzie sielankowo. ;)

      Usuń
  18. Bardzo ciekawie było poczytać waszą dyskusję i te ostatnie posty. Nie mam już siły na inny komentarz, zresztą co tu pisać. Wszystko to racja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No bo ile mozna czytac zachwytow nad swietami? :)))

      Usuń

Chcesz pogadac? Zamieniam sie w sluch.