niedziela, 1 stycznia 2017

Moj kochany bodyguard.

Placzus mial do nas trafic juz na mezowe urodziny, w przeddzien sylwestra, ale nasze dziecie tak sie zapamietalo w zakupach, na ktore pojechalo do Kassel, ze do taty wpadlo prosto z drogi, nie zdazylo juz wrocic do siebie, zostawic zakupy i wziac do nas Placzka.
W sylwestra od rana wszystko szlo na opak, mielismy poslizgi czasowe. Ja w koncu zabralam sie do likwidowania hodowli malenkich muszek, ktore mi sie zalegly w pokoju goscinnym w stojacych tam na stole doniczkach z pelargoniami, ktore to pelargonie postanowilam rozmnazac jeszcze jesienia. Wiekszosc i tak trafil szlag, nie przyjely sie mimo ukorzeniacza. Postanowilam wiec wszystko wyciepac do smieci razem z ziemia, pomyc doniczki detergentem, a caly pokoj wysprzatac w najciemniejszych katkach (kontkach), zeby pozbyc sie tych mikroskopijnych latajacych upierdliwcow, ktore stamtad zdazyla sie rozprzestrzeniac po innych pomieszczeniach. Troche mi to zajelo, wiec kiedy zdecydowalam sie isc z Placzkiem na spacer, ze zdziwieniem stwierdzilam, ze jest juz 14.00 i niewiele czasu nam pozostalo przed zapadnieciem zmroku. Chcialam pojsc trasa 10-kilometrowa po Dransfelder Rampe, ale sie rozmyslilam i poszlismy na rampe na skroty. Na pewno bysmy nie zdazyli przed ciemnoscia, wiec wybralam krotsza, 8-kilometrowa droge.
Nisko stojace slonce otulilo caly swiat miekkim cieplym swiatlem.





Na dotychczas bezchmurne niebo zaczely naplywac niewielkie chmurki, ale na horyzoncie pojawilo sie cos ciemnego i duzego. Z poczatku nie zwrocilam na to wiekszej uwagi, zajeta rozgladaniem sie dokola, czy gdzies nie pojawi sie jakis inny pies. Trzeba zaraz zapinac smycz Placzkowi i czekac az zagrozenie sie oddali.


Bardzo lubie takie swiatlo, w nim nawet bure zimowe krajobrazy nabieraja jakiejs magii.



Wracajac po rampie, dostrzeglam nagle COS wiszacego na wysokiej bezlistnej galezi. Podchodzac robilam kolejne zdjecia.





Ciekawe, kto ja tam powiesil i w ogole JAK na koniuszku galazki trzy metry nad droga? Taki swiateczny akcencik. Zajeta pilnowaniem Placzka i robieniem zdjec, nie zauwazylam, co dzieje sie na niebie. A tam dzial sie prawdziwy, groze budzacy armagiedon.




Pomyslalam sobie, ze z takiego chmurska nie wyniknie nic dobrego, balam sie, ze zaraz sypnie grubym sniegiem, a my zgubimy droge w tej zadymce. Przyspieszylismy kroku, ale po drodze wszystko gdzies sie rozwialo. Swiatlo za to bylo coraz cieplejsze, co niestety nie przekladalo sie na temperature, a ja zapomnialam rekawiczek.





Placzus po przyjsciu do domu padl jak neptek. Starzeje nam sie dziecko, w listopadzie skonczyl juz 8 latek, co dla psa jego wielkosci jest wiekiem dosc zaawansowanym. Na szczescie trzyma sie niezle, a spacery uwielbia. Ja czuje sie z nim bezpiecznie, wiec korzystamy oboje.






80 komentarzy:

  1. Pieknie, bo piekny, dorodny pies - Placzus i takie widoki, przestrzen, az sie chce oddychac cala piersia. Moje ulubione zdjecia to te z Placzkiem i zdjecie szoste, brzoza, piekne pola i tak jak piszesz to swiatlo-slonce, cudnie to wyglada.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Swiatlo bylo tego dnia naprawde fascynujace. Mnie najbardziej podoba sie z ta ogromna chmura nad miastem, ktore przy niej wydaje sie takie male i bezbronne.

      Usuń
    2. Zdjecie z ogromna chmura robi mi niepokoj, a to smutne uczucie.

      Usuń
    3. Ona naprawde byla bardzo niepokojaca. Ale, jak to chmura, rozwiala sie w koncu. :))

      Usuń
  2. takie przepiękne światło, kolorowe niebo było dzisiaj nad moim Wro i nad moją wsią :)
    Dobrego Roku, Aniu ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bombka na gałęzi - coś niezwykłego.

      Usuń
    2. To tez, ale jak ona tam wlazla, ta bombka? :)))

      Usuń
  3. Groźnie wygląda, Płaczuś ogromny :))
    Dobrze, że spacer zaliczony, niebo zaserwowało Wam niezły spektakl, a bombka niespodzianka dopełniła niesamowitości ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Placzek sobie spokojnie spi i wcale nie przejmuje sie kanonada na zewnatrz. Ale dobrze, ze nie musial sam siedziec w domu.

      Usuń
  4. Anusia patrząc na Twoje zdjęcia wierzyć mi się nie chce, że żyjemy w tym samym czasie. U mnie zima, śnieg, mróz -10 stopni, a u Ciebie jesień.
    Śliczne zdjęcia, dobrze, że od czasu do czasu masz Płaczka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania, u mnie wiosna, nie jesien. Na tym spacerze widzialam juz bazie, a one raczej na wiosne. Za to mamy -8°.
      Dla mnie taka zima moze zostac, bez sniegu i mrozna. :)

      Usuń
    2. Anusia mnie ten śnieg już też się znudził. Praktycznie leży od początku grudnia i co trochę stopnieje, że chodniki gołe, to znów dowali.
      U mnie największa zima zawsze jest w lutym, więc nie wiem co jeszcze może być.

      Usuń
    3. No bo Ty to juz tak prawie na Ukrainie, co nie? Ja prawie nad Atlantykiem, wiec tego... Jednak inne klimaty. :)))

      Usuń
    4. No tak. Na Ukrainę rzut beretem.

      Usuń
  5. Aniu, dobrego, spokojnego 2017!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje, Julitko :*
      Tobie najpiekniejsze wzajemnosci. :)

      Usuń
  6. A poza tym spacer z takim przystojnym facetem to jednak jest coś:)
    Bombkę na gałęzi zawiesił po prosu św. Mikołaj:p a Tobie życzę, niech ten nowy rok będzie, jeśli nie udany, to przynajmniej mniej sp...niż poprzedni.
    PS. mojej Bafi, lat 19, przyszedł czas na pampersa i body Batmana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, ze siostra Placzka z tego samego miotu tez ma na imie Bafi? I tez niestety, jak ich mama czyli nasza Kirunia, musiala miec usunieta listwe mleczna, bo ma to samo co nasza? Qrde, genow nie oszukasz.

      Usuń
    2. i wieku też nie oszukasz, niestety...
      Kochana jest, ale podsikiwanie zamieniło się w lanie na całego, co ją samą krępuje.

      Usuń
    3. No wiesz, my kobiety tez czasem cierpimy na nietrzymanie moczu. A pies to tez czlowiek, co nie?

      Usuń
  7. co za spektakl świetlny!
    piękny a jednocześnie trochę przerażający :)
    Uściski noworoczne :******************

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ja lubie takie "zyjace" niebo. Nudno jest, kiedy nie ma na nim ani jednej chmurki.
      Zdrowia dla Was w nwym roku, Emus :***

      Usuń
  8. I ja bardzo lubię to specyficzne światło i niebo, które nabiera wtedy barw indygo.Armagedonowa chmura wygląda fascynująco a Płaczkowi dobrze z oczu patrzy. Dobrze, że jest w rodzinie ten piesek i masz z kim wyjśc na spacer.
    A u nas słonce, bezchmurne niebo, mróz, snieg i lód - zima trzyma!
    Serdeczne myśli zasyłam Ci Anuś w Nowym Roku!:-)***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gybysmy z Placzkiem mieszkali troche blizej, czerpalby z tego wieksze profity, bo na pewno czesciej zabieralabym go ze soba na wedrowki. U nas bylo rano -8°, ale sniegu na szczescie nie ma i dobrze, bo nie lubie.
      Wszystkiego najpiekniejszego, Olenko, dla Was i zwierzynca na nowy rok. :*

      Usuń
  9. Serdeczności i buziaki !
    ;*****
    p.s
    Zdjęcie nr 6 przepyszne !
    ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakos przetrwalim tego sylwestra, szczegolnie zwierzaki, a od jutra zaczyna sie normalny kierat. I tak do smierci... :)))

      Usuń
    2. Chyba z okazji Nowego roku uduszę Cię!!!!!

      Usuń
    3. Male sado-maso? Pejcza ino nie zapomnij, Jaska. :))))

      Usuń
    4. Ja wieśniara to batem posłużę się ;>

      Chociaż nawet nie wiem czy mam taki cuś ;D

      Usuń
    5. A kunia masz? To i bat sie znajdzie. :)))

      Usuń
    6. Kunie mam tylko mechaniczne, a tym jak nie wlejesz to nie pojedziesz ;))

      Usuń
    7. Benzyna mnie tak nie jara, jak pejcze i baty. :)))

      Usuń
  10. Świetne te zdjęcia!!!! A chmurzysko przerażające, też bym się wystraszyła i podejrzewała o "złe zamiary". No tak 8 latek to już dość zaawansowany wiek dla Płaczusia. Co do tej bombeczki-- może jakaś ochotnicza straż pożarna wracała z ćwiczeń?
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta bombeczka mnie strasznie intryguje, ale nie podejrzewam strazy, bo tam wlasciwie samochody nie jezdza. Miejsce lezy tak daleko od siedzib ludzkich, ze przynoszenie drabiny byloby nonsensem. Chyba juz pozostanie to nierozwiazana zagadka. :)))

      Usuń
  11. Fajny spacer, a i zdjęcia cudne. Wszystkiego dobrego Aniu w tym Nowym Roku, niech naprawdę bedzie Nowy, wolny od trosk minionego :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bedem sie tego czymac, jak pijany plota! :)))
      Dzieki, Ewa :*

      Usuń
  12. Płaczek cudny cudny!!! moja Erna ma już 7 i też duża dziewczynka więc...
    a pomysł powieszenia bombki uroczy )))
    poza tym swietny reporterski materiał .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomysl tak, tylko ta zagadkowa technika podwieszenia. :)))

      Usuń
  13. to zdjęcie chmury to sama groza!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, powiadam Ci, spodziewalam sie armagiedonu z przytupem. :)))

      Usuń
  14. Koleżanka po okolicy przydziałkowej, lubiła się szwendać z pieskiem buldożkiem sporym całkiem. Leciała więc ona a pies po chaszczach przydrożnych latał obok, cóś ją tchnęło obróciła się znienacka a za tu tuż za nią leciał chłop z czymś ciężkim jak siekiera w ręku, wrzasnęła na psa, pies wyleciał a chłop odwrócił się i dał nogę. Gdy sobie przypomnę że przecież te tereny odludne wprawdzie są, ale nie pełne jakiś bezdomnych, czy inszych złych, to mi ciarki po plecach latają.
    Piękna bombka, młodzi szli on ją podniósł w ramionach ona zawiesiła i tajemnica wyjaśniona, gwoli wyjaśnienia Verę detektywa oglądam :).
    Zdjęcia piękne a u nas dziś znowu słońca brak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, Ela, jak nie uchodzcy to jacys psychopaci z siekiera. :)
      Teoria bombkowa bylaby sensowna, gdyby nie... bo kto w koncu z bomkami w kieszeniach na spacery za miasto chodzi, he? :)))

      Usuń
    2. :))) jak to kto? Ten kto postanowił je użyć i w kieszeniach ukrył. :))

      Usuń
    3. Nie, no jasne, przeciez branie bombek do kieszeni na spacer, zamiast chusteczki do nosa, to czeste zboczenie wsrod zakochanych parek. :)))

      Usuń
  15. Przepiekne fotki a Płaczek jski fotogeniczny. Wszystkiego dobrego w 2017.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dzie! Widziales fotogenicznego faceta? Kira to byla fotogeniczna... ;)

      Usuń
    2. Bo Kira nie miałą równej czy równego sobie. No może mój Lizak. :D

      Usuń
    3. No nie miala, byla najpiekniejsza i najmadrzejsza na swiecie. :(

      Usuń
  16. Fajna przechadzka :). Placzus zupelnie nie wyglada na psa obronnego z tym slodkim wyrazem pyska :P. Chmura absolutnie fascynujaca, taka bardziej z jakiegos thrillera pogodowego :). Buziaki (Leciwa)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, zdziwilabys sie! Placzek robi piorunujace wrazenie, ten wielki leb i paszcza pelna ostrych zebow, byczy kark i grozne spojrzenie. Wszyscy mi schodza z drogi, a dzieci chca na rece. :))

      Usuń
  17. Takich to ja sie nie bojam, bo jak ugryzie, to przynajmniej nie po sciegnach Achillesa, jak takie obrzydliwe, podstepne pokurcza :D. (Leciwa)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, Placzek skacze od razu do gardla! :))))

      Usuń
    2. Jak ktos na tyle gupi, ze sie do wlasciciela bedzie usilowal dobrac... :D (Leciwa)

      Usuń
    3. Nie mam zadnej gwarancji, ze Placzek zrobilby to w mojej obronie, bo do tej pory jakos nikt nie mial ochoty mnie uszczknac. ;)

      Usuń
    4. I niech tak bedzie dalej... :))). (btw, tylko raz, zebys nie mówila, ze nie mam, ale za leniwam na to :P)

      Usuń
    5. O kurde! Nowy rok i nowy obrazek. :))) Brawo! ( hrehrehre, wyprzedzilam Pantere! :)))

      Usuń
    6. Leciwo, jesusmariaiwszyscyswieci!!! Nie wierze wlasnym oczom, wiewiór latajacy! Ale sie ciesze.

      Usuń
    7. Blaaah, wypraszam sobie, to nie wiewiór, tylko "lotka". Wiewióry sa za duze i nie tak slicznie ubarwione, jak subtelne lotki :). I nie wyobrazaj sobie, ze to juz tak na zawsze, to tylko noworoczny podnaszacz na duchu :))). (Leciwa)

      Usuń
    8. Leeee... A tak bylo ladnie.

      Usuń
    9. No dobra, nie puacz juz, bo jeszcze piwnice zalejesz :P

      Usuń
    10. Zostanie tak? Plisss... (i tu mina osla ze Shreka)

      Usuń
    11. Shreka nie cierpie, ale dla ciebie... :)

      Usuń
    12. Ciebie nie ma czym przekupic, skoro nawet na mine osiolka jestes odporna. :))
      Oferuje dozgonna wdziecznosc. ;)

      Usuń
  18. Uroczo -baśniowe te foty,trzecia mnie urzekła bardzo :-)
    Gratuluje kondycji Aniu,bo pare kilosow pokonać,to nie byle co.Towarzystwo doborowe:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja uwielbiam chodzic, moge pokonywac dziesiatki kilometrow. Nie mam tylko z kim.

      Usuń
  19. Odpowiedzi
    1. Nooo, mnie tez bardzo sie podobala, choc odczucie "mania" jej nad glowa nie bylo wcale przyjemne. :)

      Usuń
  20. Pięknie wykorzystałaś to interesujące światło! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale wiesz, odkad zaczelam tak naprawde fotografowac, a nie pstrykac fotki wspomnieniowe, zupelnie inaczej widze otaczajacy mnie swiat. :)

      Usuń
  21. U nasz takie światło od kilku dni, dzisiaj już się trochę zasnuło.
    A kto Cię tknie z takim psem u boku??? To jak Frodo - pierdoła i miziak, ale złochyha o tym nie wie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Placzek to pierdola w stosunku do nas, ale dla obcych nie jest juz taki przymilny. Nie to, zeby byl agresywny, ale jest zdystansowany. :)

      Usuń
  22. Jaki piękny spacer w zachodzących słońcu kolory królewskie.
    A muszki poszli sobie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sa na dobrej drodze, jest ich zdecydowanie mniej. Latajo pojedyncze niedobitki. ;)

      Usuń
  23. Zdjęcia wyjątkowe! Te długie cienie! Super! Oczywiście sobie "zabrałam" drogę do słońca ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, ze wzielas, Ty wiesz sama najlepiej, co Ci sie przyda. ;)

      Usuń
  24. Magiczna godzina, magiczne światło... piękne zdjęcia :)... Płaczuś cudny :D!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba byla wlasnie ta slawetna zlota godzina. :)

      Usuń
  25. Byłaś w świetnym towarzystwie i obie strony spaceru z pewnością były zadowolone. Chmura groźnie wyglądała i dobrze, że sobie gdzieś poszła. Uwielbiam zdjęcia podświetlone słońcem i bombkę na drzewie. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W obecnej rzeczywistosci taki pies obronny jednak odstrasza. Pewnie, ze i psa mozna zalatwic, ale wymaga to juz wiekszego wysilku. :)

      Usuń

Dziekuje za Twoj komentarz.
Lubie wiedziec, z kim rozmawiam, moge dyskutowac, ale nie toleruje chamstwa i atakow ad personam. Anonimowe i obrazliwe komentarze beda usuwane.