czwartek, 25 stycznia 2018

Guzik to daje.

Pod koniec pazdziernika zaczelam ten caly sport rehabilitacyjny, wiec cos juz moge na ten temat powiedziec. Jest tak jak myslalam, choc nie chcialam od razu na samym wstepie przekreslac skutecznosci, a raczej jej braku, tych kursow. Pilnie uczeszczam na te zajecia raz w tygodniu, od okolo trzech miesiecy, wiec wyrobilam juz sobie jako taki obraz. Towarzystwo jest rozne, a kazdy ma z pewnoscia jakies schorzenia, od bolow w barku, plecach, po zrujnowane kolana. A to zwiazane jest z niemozliwoscia wykonywania pewnych cwiczen.
Grupa liczy mniej wiecej 12 osob, ale chyba tylko raz byl komplet, bo zawsze ktos cos, a to wyjazd, a to choroba i z reguly kilku osob nie ma. Moje wielkie rozczarowanie budzi ta ogolnorozwojowosc, a nie cwiczenia, ktore moglyby szybciej zlikwidowac bol w plecach, takie specjalne dla ludzi z podobnymi do moich schorzeniami, wzmacniajace muskulature plecow czy cus. Nie twierdze, ze ogolnorozwojowosc jest zla, ale bardziej by mi pasowalo skupienie sie na jednym.
Zauwazylam u siebie znaczne pogorszenie osrodka rownowagi. Zawsze mialam z tym problemy, od dziecka rzygalam w samochodach, nigdy nie moglam jezdzic na karuzeli, miewalam patologiczne zawroty glowy, leczylam sie na to dosc dlugo. Teraz mam spore problemy z cwiczeniami wymagajacymi zachowania rownowagi, czyli stac na jednej nodze i cos tam robic. No przewracam sie i juz! Musze niestety podpierac sie recznie o sciane. Kiedys tego nie mialam w tak duzym stopniu.
I jest jeszcze cos, co mi nie pasuje i wkurza, zreszta nie tylko mnie, co stwierdzilam po rozmowach z innymi uczestnikami. Nie wiem, ile oni tam maja pracownikow w zanadrzu, ale prawie za kazdym razem mamy zajecia z kims innym, zdarza sie rowniez, ze z praktykantami, bardziej przejetymi wlasnym debiutem niz nami. Kazdy ma ambicje wprowadzac jakies swoje metody i cwiczenia, co z jednej strony gwarantuje roznorodnosc i brak nudy, ale z drugiej wkurza, bo zawsze trzeba tlumaczyc od nowa, ze czegos nie mozemy zrobic. A niektorzy z nich wymyslala takie cwiczenia, do ktorych trzeba byc prawdziwym sportowcem wyczynowym, nikt z nas nie umie sprostac.
Resume. Po trzech miesiacach nie tylko nie zauwazylam chocby najmniejszej poprawy, ale odwazylabym sie powiedziec, ze plecy bola mnie bardziej. Gdyby nie ta mata masujaca, chyba rzucilabym sie z wiezowca. A wystarczylo wyslac mnie na serie masazy. Powinnam zmienic ortopede, ale nie chce mi sie, najpierw szukac i rozpytywac, potem lazic do niego, bez gwarancji, ze mi te masaze przepisze.

I jeszcze mala ciekawostka, nie majaca akurat zwiazku ze sportem. Pod postem o prawie jazdy, gdzie przyznalam sie szczerze do calkowitego dyletanctwa w sprawie parkowania tylem "na koperte", po prostu zabiliscie mnie i wykpiliscie, jak to mozliwe, ze nie umiem tak parkowac. Poczulam sie taka blondynka, takim pustakiem i beleczym, ze postanowilam sie naumiec. Roznie mi to wychodzilo, czasami probowalam wielokrotnie zacumowac na wolnym miejscu, ale jakos tak niewprawnie krecilam kierownica, ze albo walilam tylnymi kolami w kraweznik, albo robilam wahadelko na stopindziesiontrazy, zanim stanelam rownolegle do chodnika. Nie dawalam jednak za wygrana, pilnie cwiczylam, zeby pozbyc sie z duszy tego wstydu i sromoty. Teraz czekam, pszepanstfa, na fanfary i oklaski, bo w koncu sie wprawilam i to na tyle, ze sama sie sobie dziwie, jak moglam sie bac wczesniej tego prostego manewru. UMIEM PARKOWAC TYLEM NA KOPERTE !!! Tralala...!






70 komentarzy:

  1. Czyli ten sport to niewypał. Współczuję bólu. Ja zaczęłam trochę ćwiczyć swoje plecy w domu. Czuję, że pomaga.
    I gratuluję umiejętności:) Może też się kiedyś nauczę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Juz wczesniej mowilo mi kilka osob, ktore braly w tym udzial, ze to nic nie daje. Tyle moze, zeby calkiem nie zardzewiec i ten raz w tygodniu pocwiczyc 45 minut.
      Nauczysz sie, Kalipso, odwagi!

      Usuń
  2. Ruszyl mnie ostatni paragraf, parkowanie nie kopertke.
    Z jednej strony podziwiam Cie ze jestes taka ambitna, ale z drugiej strony dziwie sie ze tak sobie wzielas do serca uwagi czy tez kpiny kogos, po mnie by to po prostu splynelo, jak ktos sie dziwi ze ktos drugi nie umie parkowac na kopertke to niech sie dziwi, nawet do usr...smierci, jego problem a nie moj.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z tych przejmujacych sie opinia, nie wiedzialas? ;) A poza tym przy permanentnym braku na tyle szerokich miejsc parkingowych, zeby wjechac przodem, kopertka to po prostu koniecznosc. No i moj problem, a nie cudzy. :))

      Usuń
  3. Ja na ból pleców stosuję masaż, a z ćwiczeń zbiorowych- Jogę o poranku na youtubę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez bym chetnie zastosowala masaze, bo do tej pory zawsze mi pomagaly na nastepne pol roku. Ale, jak pisalam, lekarz rodzinny nie moze juz ich przepisywac, a ortopeda nie chcial i wyslal mnie na ten sport rehabilitacyjny. Bledne kolo.
      Yogi nie lubie.

      Usuń
  4. Moja mama chodzi na takie masaże i zabiegi w Polsce i też jest podobnie. Ale ona jednak mówi, że to jej pomaga. Z tym ze tam mają więcej zabiegów (tyle że za krótkich np. Masaż pleców 15 minut po łebkach).
    Gratuluję parkowania na kopertę niecprzeoadam ale i ja ostatnio coraz częściej próbuję i się udaje. ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masaze, chocby nawet 15-minutowe, daja wiecej niz 45 minut glupiej gimnastyki. Sek w tym, ze nikt mi nie chce (nie moze) ich przepisac.
      Iwona, nie wierze! Nie przepadasz? A ja myslalam, ze jestes perfekcyjna. :))

      Usuń
  5. Znaczy się parkowanie równoległe. Określenie na kopertę jest dla mnie nie znane. Brawa dla Ciebie, że jednak Ci się chciało nauczyć bo ja umiem koncertowo, ale jak mam tak parkować to wolę jechać dalej. :D Z rehabilitacją zbieram się już od roku i jakoś nie mogę się zebrać, bo jak mam lecieć do rodzinnego po skierowanie do ortopedy. Czekać miesiąc albo lepiej na wizytę u specjalisty. Później wypraszać się o zabiegi i znowu czekać z pół roku na ich rozpoczęcie (zabiegów znaczy się) - to mi się odechciewa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to wszystko potrzebne TU i TERAZ, a nie za pol roku czy dluzej. Powoli i u nas robi sie podobnie, bo na miejsce na kursie rehabilitacyjnym tez czekalam 3 miesiace.

      Usuń
  6. Chodząca ambicja z Ciebie. Gratuluję uporu w nabywaniu umiejętności parkowania. Masaże dobra rzecz a takich ćwiczeń to trochę mało, mnie zapisali 10 sesji, miałam się naumieć i ćwiczyć w domu. Trochę pomogło, ale systematczna nie jestem, więc....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam przepisane 50 godzin, ale juz teraz wiem, ze niewiele to wniesie, bo gdyby mialo pomoc, juz powinna bac lekka poprawa.

      Usuń
  7. hehehe...aleś mnie rozśmieszyła z rana :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czym? Tu same powazne zagadnienia i nie ma nic do smiechu.

      Usuń
    2. Tą nauką parkowania. Nie bierz tak do siebie! Nie musisz wszystkiego umieć!
      ;******

      Usuń
    3. No co? Czasem postawienie mnie do pionu i wyzwanie od blondynek przynosi wymierne efekty. :)

      Usuń
    4. Muszę się Ci do czegoś przyznać...;)
      Wiesz, że ja latami wyjeżdżałam z garażu oglądając się do tyłu zamiast patrzeć w lusterka...?
      Mam jakieś spartaczenie umysłowe i już. Chłop na mnie wymógł, bym patrzyła w lusterka i dodatkowo ja uparłam się i dopięłam swego. Jedynie przy parkowaniu tyłem na mieście często oglądam się.
      A wyjazd z naszego zatłoczonego garażu zbyt łatwy nie jest.
      Tu jest garaż- http://takietampstrykanie.blogspot.com/2016/01/tak-mi-sie-kojarzy-zima.html

      A tu motoryzacyjnie-http://dziewczynazewsi.blogspot.com/2013/03/jak-mogasbedzie-motoryzacyjnie.html

      Usuń
    5. Jaska, w taka szeroka brame to wjechalby tir z przyczepa, a Ty osobowym masz problemy? :))) Mnie na kursie uczono, ze jak sie jedzie do tylu, to sie do tylu patrzy, a nie przez lusterka.

      Usuń
    6. Nie wiem jak było na kursie (Bo nie pamiętam), ale wszyscy twierdzą, że jeździ się "po lusterkach". Tylko ja taka jakaś,a widzę, że i Ty :))

      Usuń
    7. Jak ja kurs robilam (1972), to nie wszystkie samochody mialy w ogole boczne lusterka. Teraz jest inaczej, lusterka to obowiazek.

      Usuń
  8. Ja ćwiczę to - https://m.youtube.com/watch?v=ZZP4Rcb1isQ. Początki nie były łatwe ale teraz nic nie boli. Ćwiczę już tylko profilaktycznie, 5 minut mnie nie zbawi. A z Twojego naumienia parkowania jestem pod wrażeniem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sama jestem pod wrazeniem, zeby nie bylo. :)))
      Filmik obejrze sobie pozniej, bo teraz nie mam czasu, moze nawet sie skusze, chociaz u mnie z sumiennoscia i regularnoscia nie teges.

      Usuń
  9. Ech, to wygląda na takie odbębnianie dla statystyki, że niby coś się robi; nie pomogło - trudno, ale przecież była rehabilitacja.
    A co do parkowania - gratulacje! Mnie mąż wciąż namawia, żebym zaczęła jeździć, a ja nie chcę:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ninka, potrenuj, bo czasem meza moze nie byc, a trzeba sie gdzies podwiezc, wiec bedzie jak znalazl. Na przyklad na wycieszke do mnie. :)))

      Usuń
  10. Prawdopodobnie cierpisz na peselozę, a to jest nieuleczalne.
    Jest i dobra wiadomość: jeśli pewnego dnia obudzisz się i stwierdzisz, że nic Cię nie boli, będzie to oznaczało, że umarłaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaa, peseloza, zwana inaczej SKS.

      Usuń
    2. Też. Peseloza to nazwa bardziej elegancka :)

      Usuń
    3. Nigdy nie aspirowalam do bycia elegancka.

      Usuń
    4. Nie szkodzi. Jestem za Ciebie :)))

      Usuń
    5. Jestem Ci bardzo wdzieczna, ktos musi. :*

      Usuń
  11. Aleś ambitna bestyja!
    Brawo!

    U mnie dostałabyś skierowanie do fizjoterapeuty a on pewnie by ci robił masaże. tu nie słyszałam o zbiorowych rehabilitacjach. Które mają swoje zalety ale pod warunkiem że są dobrze prowadzone

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te zbiorowe rehabilitacje dobre sa jako profilaktyka, zeby nie zardzewiec, a nie jako terapia na bole.

      Usuń
    2. Ale taka dochtorka, od ktorej zalezy moje byc albo nie byc (czyli masaze), jest odmiennego zdania.

      Usuń
  12. Tak samo jest z sanatorium, człowiek jedzie się leczyć, a często wraca bardziej obolały niż wcześniej.

    Co do samochodu nie wypowiem się, bo nie mam prawa jazdy.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jak je zrobisz, to docenisz parkowanie na kopertke. ;)

      Usuń
    2. No jak tak mówisz to pewnie tak będzie. :)

      Usuń
  13. Przez 3 lata pod rząd chodziłam na zabiegi, masaż całego kręgosłupa i inne jonoforezy, pomagało. Rodzinny był kolegą, skierowania dawał, ale z leczeniem mu nie szło. Od listopada zmieniłam lekarza i jak na razie nie miałam odwagi prosić go o skierowanie, bo zajął się inną moją chorobą, której nie rozpoznali inni. Nie chcę robić wrażenia starej, schorowanej, rozsypującej się baby, bo z wierzchu jeszcze jako, tako wyglądam.
    Brawo za naukę parkowania. Lubię patrzeć z balkonu jak parkują na niewielkiej przestrzeni i niektóre kobitki radzą sobie , że hej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta moja doktórka domowa tez przez lata dawala mi bez mrugniecia okiem skierowania na masaze, ale teraz jej nie wolno. To moze zrobic jedynie specjalista. Wyszly jakies nowe przepisy.
      Bezowa, my nie robimy wrazenia, my sie juz sypiemy i zadne zaklecia nie pomoga. FrauBe postawila nam trafna diagnoze - peseloza.

      Usuń
  14. Uau, no to teraz musisz sie na brunetke farbowac ;). Do dupy z taka rehabilitacja, jesli poprawy nie widac :(. Szkoda, ze dziecka Ci nie moge podeslac, bo podobno dobry jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz dziecko fizjoterapeutyczne? Ty to masz dobrze, Leciwo. :)
      W zyciu juz nie ufarbuje wlosow, w moich naturalnych jest mi najlepiej. Mozecie sobie jedynie wyobrazic, ze mam je ciemniejsze niz mam. :)))

      Usuń
    2. Dziecko sie ksztalcilo w masazach (Massage & Bodywork Therapy) , a "ofiary" jego zabiegów twierdzily, ze wie, co robi i jest skuteczny.

      Usuń
    3. Troche mam daleko do Ciebie, bo z pewnoscia bym skorzystala. :)

      Usuń
  15. Peseloza jak nic :-) A z tym parkowaniem to mnie zaimponowalas. No ale no pain no gain, jak to u nas mowia :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwona, ja sama sobie zaimponowalam, nie spodziewalam sie, ze sie w ogole odwaze. :))

      Usuń
  16. Gorace brawa i uklony po sam pas za parkowanie tylem !!!
    A w kwestii balansu to moj znachor polecil mi cos takiego:

    https://www.my-airex.com/en

    Jestem z tego bardzo zadowolona, a cwicze (no dobra wiadomo jak pamietam) w nastepujacy sposob. Klade te mate z gabki w drzwiach bo drzwi zapewniaja mozliwosc zlapania sie czegos w razie upadku.
    Teraz staje na tej macie dwoma stopami i po chwili staram sie podniesc jedna noge, to sie wydaje proste, ale naprawde nie jest.
    Jak juz zlapie balans to staram sie go utrzymac stojac na jednej nodze jak dlugo sie da. W bardziej zaawansowanym stadium moj znachor poleca zamkniecie oczu w momencie kiedy juz stoimy pewnie.
    No i z tym zamknieciem oczu, zawsze przydaja sie drzwi:)))
    Ale to jest naprawde super, zapytaj tych Twoich terapeutow powinni nawet taka mate miec i byc moze bedziesz mogla wyprobowac.
    Strona do ktorej podalam link jest rowniez w wersji niemieckiej, dla wygody:)) No dobra, tego akurat nie przewidzialam, ale milo mnie zaskoczylo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ten link jest do calej strony z artykulami sportowymi i kursami, a nie do konkretnej maty, czy co mi tam polecasz. Poslij mi linke do maty, plisss.

      Usuń
    2. Prosze bardzo:
      https://www.my-airex.com/en/products/detail/13/balance-pad
      cza bylo ino kliknoc w produkty i poszperac:)) no ale prosisz masz.

      Usuń
    3. Nawet nie bardzo wiedzialabym, czego szukac. :) Dziekuje. :*

      Usuń
    4. Bozia Ci w dzieciach wynagrodzi. Buhahaha...!!!

      Usuń
    5. Tia... zeby sie samolotow nie czepialy:)))

      Usuń
    6. Czemu nie? Na Hawaje na gape se polecom. :)))

      Usuń
  17. Gratulacje Aniu ☺️ nas w sumie nie uczono jakiegoś dziwnego parkowania, jak to teraz robią, bo nie było nam ro do szczęścia potrzebne. Miejsca było wszędzie dosyć.
    Co do Twoich problemów, to ręce i gacie opadają.... U nas jest podobnie - kompletna bezsilność... Może jednak trzeba lekarza zmienić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wiem, ze powinnam zmienic ortopede, ale mi sie nie chce na razie. Bledne kolo!
      Nas na kursie uczyli wjezdzania tylem do waskiej bramy, a takich bram w lodzkich kamienicach nie brakowalo. Natomiast wtedy miejsc parkingowych bylo wiecej niz samochodow i parkowanie na kopertke nie bylo konieczne.

      Usuń
  18. Mało zaglądam na blogi to i nic nie wiedziałam, że doznałas sromoty z powodu braku umienia parkowania na kopertkę. Akurat z tym nie mam problemu, ale nie jest to najsympatyczniejszy manewr, szczególnie, jak jakis niecierliwy za Tobą stou a Ty się poccisz, żeby szybko. Mam teraz lekka obawę, bo od ponad 2 miesięcy nie siadałam za kółkiem, ale nóżka już chyba gotowa, musze spróbować. Co do rehabilitacji to ja jestem mega zadowolona, leże sobie na kozetce, pani mi nóżkę masuje, wykręca, potem musze chodzić po jakichś wężach "na Małysza", stąpać po dmuchanych beretach, ale poprawa jest zdecydowana. Żal że jutro ostatni raz, ale myslę, że będzie kolejna tura. Wcześniej nigdy nie korzystałam z żadnych zabiegów, ale myślę, że jeśli jest taka potrzeba to nalezy korzystać. W tej sali co ja są 4 łóżka i na każdym kogoś ondywidualnie rehabilitują, widzę, że jedna pani ma masowany dolny odcinek kręgosłupa, druga górny, chłopak po złamaniu chyba rękę a ja nózkę. Szkoda, że to tak krótko 1 razy po pół godziny, A potem jakies prądy, gdzie zasypiam sobie 2 x po 12 minut, jest cichutko, cieplutko, można się zrelaksowac. Wybierz się na zajęcie indywidulane, to pewno przyniesie lepszy skutek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam przepisane zajecia w grupie, to musze na nie chodzic. Niestety nie mam wyboru, chyba ze sama sobie sfinansuje, a na to nie mam ochoty ani srodkow. Potrzebuje masazu i tyle.
      Uwazaj przy jezdzie autem, w koncu mialas zlamana te glowna nuszkie, od gazu i hamulcow. Zwlaszcza hamowanie moze byc przykra niespodzianka, kiedy trzeba bedzie wcisnac gwaltownie i mocno. Moze najpierw potrenuj na jakims placu manewrowym, zeby miec pewnosc, ze wszystko jest ok.

      Usuń
  19. Umiesz nareszcie parkować tyłem? Gratulejszyn! Powiem córce, może ją to zmotywuje do ćwiczenia. Razu pewnego wjechała na słupek, a innym z kolei niemal przewróciła hydrant.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja teoretycznie caly czas umialam, bo mnie na kursie uczyli, ale nie uzywalam, bo sie balam. Jakos. :)

      Usuń
  20. Aniu GRATULUJE!!!Jaka ja osrana jestem kiedy musze tylem parkowac...milion manewrow...robie wszystko by tego unikać.Zawsze zazdrosnym okiem patrze jak inni to na luzie i szybko robią...
    (Głodny Owoc)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. JAKA JESTES ??? No, Owoc, tego bym sie po Tobie nie spodziewala. :)))

      Usuń
    2. :))))
      U nas tak sie mowi,jak ktoś "mocno wystraszony"jest ))

      Usuń
    3. Owoc, a co to za nowa ksywka? Wracaj do starej. :)

      Usuń
  21. Brawo TY za parkowanie!Na początku nie umiałam parkować tyłem, ale jak się nauczyłam to lepiej to robiłam tyłem.To tylko kwestia wprawy.
    A propos tych problemów z równowagą. Naszym narządem równowagi jest błędnik.
    I powinnaś dostać skierowanie na badanie stanu owego narządu- u nas daje takie skierowanie laryngolog.
    Błędnik z wiekiem funkcjonuje gorzej, ale jemu nic nie pomoże jakakolwiek gimnastyka.
    W ogóle chodzenie raz w tygodniu na nie dopasowaną do potrzeb pacjenta gimnastykę mija się z celem. Ja zawsze chodziłam codziennie przez trzy tygodnie i miałam zawsze ćwiczenia indywidualne i oprócz nich trzy różne zabiegi fizykoterapii. I takie serie zabiegów miałam regularnie co 6 miesięcy. Teraz mam dużą piłkę, zestaw ćwiczeń wzmacniających mięśnie wzdłuż kręgosłupa i sama w domu ćwiczę. A czy chociaż ci powiedzieli dlaczego Cię te plecy bolą? Bo przyczyn może być wiele. Byłoby dobrze, gdybyś chodziła na pływalnię i nieco pływała, nawet tylko z deską, jeśli sama nie pływasz.I dobry jest też aerobik w wodzie, bo wodzie nie naciągniesz sobie żadnych ścięgien lub mięśni.Trochę się znam na rehabilitacji, bo na własne potrzeby się w tym kiedyś przeszkoliłam -po prostu musiałam rehabilitować własną córkę.
    Druga rzecz- niezależnie od przyczyny trzeba cholernie pilnować prawidłowego siedzenia przy biurku, stole itp.- powinnaś siedzieć na tzw. "grzybku"- to taki specjalny rehabilitacyjny stołek wymuszający proste, prawidłowe siedzenie.Jak siedzisz krzywo to z niego spadasz. Do kupienia w sklepach ze sprzętem rehabilitacyjnym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Blednik mialam badany, to cos okropnego takie badanie, po nim przez godzine musialam odlezec, bo stac nie moglam od oczoplasow.
      Specjalistka ortopeda nie badala mnie za dokladnie, wiec przyczyny bolu nie znam, natomiast od razu wyslala mnie na ten sport i kategorycznie odmowila masazy. A samej to mi sie nie chce cwiczyc. Plywam i to niezle, ale samej mi sie nie chce lazic, a chlop ani mysli mi towarzyszyc.

      Usuń
    2. A może jakaś kumpela by z Tobą chodziła? Pływanie jest idealną formą rehabilitacji, zresztą aqua aerobik też jest fajny. No i na takich zajęciach zawsze jest wesoło, bo to jednak są grupowe.
      Bardzo możliwe, że na ten błędnik powinnaś dostać tzw. "nawadnianie",(oni to zwą chelatowaniem) czyli chyba co drugi dzień kroplówkę nawadniająca o określonym składzie. Moja przyjaciółka (niestety już jej nie ma) miała poważne problemy z błędnikiem i wiem, że przez jakiś okres czasu chodziła właśnie na te nawadniające kroplówki i bardzo to jej pomogło. Ona to chwilami aż się zataczała, co na ulicy wyglądało zupełnie nieciekawie.Zadbana, dobrze ubrana pani w wieku nieco wyższym niż średni i zatacza się - to było dość krepujące.
      Masaż pomoże tylko dorażnie, rozluzni napięte mięśnie, ale nie usunie przyczyny bólu. A zrobili Ci łaskawie RTG kręgosłupa? Bo może masz jakieś zmiany zwyrodnieniowe i jednak przydałaby się prawdziwa rehabilitacja, czyli odpowiednie ćwiczenia i fizykoterapia. Chyba jednak zmień lekarza.
      A po co ci chłop na basenie? Jak pływasz to i tak nie pogadasz.
      Badanie błędnika jest okropne. Miałam z okazji "dociekania" czemu mam niedosłuch w jednym uchu. Wszystkie te badania były paskudne. A na końcu pani doktorka odkryła, że ten niedosłuch to jest powikłanie po szkarlatynie, którą miałam jako dziecko, a antybiotyków wtedy nie było.
      Anuś, a ile wody (wody czystej z odrobiną soli) wypijasz dziennie?
      Bo powinnaś wypijać coś około 2 litrów, zwłaszcza, że palisz papierosy, a to wysusza organizm. Powinno się pić 8 szklanek wody dziennie, koniecznie do każdej szklanki dodając małą szczyptę naturalnej soli morskiej lub kamiennej- byle nie soli warzonej i dodatkowo jodowanej.Trzymaj się i pomyśl o zmianie lekarza.

      Usuń
    3. Chyba az tyle nie pije, ale pije sporo, chocby ze wzgledu na nerki.
      Wiem, ze powinnam zmienic lekarza, bo ta dziunia nie uznala za stosowne wyslac mnie na przeswietlenie, stawiala diagnoze na oko. Tyle tylko, ze ja nienawidze chodzic do lekarzy i zawsze dlugo trwa, zebym "dojrzala" do decyzji. Kiedys pojde na pewno.
      Nie mam z kim chodzic, ani na kijki, ani na basen, a samej mi sie nie chce. Zreszta na basen strach samej, bo straumatyzowani uchodzcy tez tam bywaja.
      Od lat cierpie na zaburzenia blednika, tinnitus i faktycznie mam lekki niedosluch, ale nie na tyle, zeby rozgladac sie za aparatami sluchowymi. Jeszcze da sie zyc bez nich.

      Usuń
    4. U mnie stwierdzili, że żaden aparat nie pomoże. A tego wodnego aerobiku to u was nie ma? Pomyśl o tym, że każdy dzień bez właściwego leczenia tylko i wyłącznie pogarsza Twój stan. Oprócz Rtg powinna Ci dać skierowanie na różne inne badania, w kierunku osteoporozy oraz poziomu wapnia i wit.D

      Usuń
    5. Wiem, Anabell, musze tylko dojrzec, a o to u mnie nielatwo.

      Usuń

Chcesz pogadac? Zamieniam sie w sluch.