piątek, 26 stycznia 2018

Placzek.

Ca´ 6 tygodni
Nasz kochany Placzek idzie do ludzi, obcych ludzi. Boje sie bardzo, czy bedzie mial dobra i spokojna starosc, czy bedzie kochany i odpowiednio traktowany, ale bedziemy wiedziec, bo idzie do sasiada przyjaciolki mojej corki, ktora to przyjaciolka ma u siebie rodzona siostre Placzka z miotu. Bedzie zatem miala oko na naszego staruszka.
Zanim odsadzicie moja corke od czci i wiary, ze pozbywa sie psa, ktorego sama przyjmowala na swiat, kiedy szczenila sie Kira,
Taki byl kiedys malenki
musicie posluchac, dlaczego tak byc musi. Otoz w ostatnim czasie Placzek zaczal wykazywac agresje w stosunku do dzieci, wielokrotnie warczal na wnuczke i corka juz od dluzszego czasu szukala dla niego innego domu, zanim mogloby dojsc do jakiegos nieszczescia. Ten pies nigdy nie wykazywal agresji w stosunku do ludzi, niespecjalnie dogadywal sie z psimi samcami, ale bylo to do ogarniecia przy odrobinie uwagi. Kiedy wnuczka sie urodzila, zdawal sie byc zachwycony nowym czlonkiem rodziny,
Z mama Kira
zachowywal sie w stosunku do niej z niezwykla czuloscia i ostroznoscia. Klopoty zaczely sie, kiedy mala zaczela raczkowac.
Nie to, ze na nia warczy, kiedy ten maly szkodnik wlazi mu na poslanie albo wyzera z miski, co to to nie. Ale miewa odpaly w najmniej oczekiwanym momencie, pozornie bez zwiazku z czymkolwiek. Kiedy zdarzylo sie to po raz pierwszy, corka
pomyslala, ze sie przeslyszala. Niestety zaczelo sie powtarzac i zadne reprymendy nie przynosily oczekiwanego skutku. Zreszta to, ze rzucil sie na Toye podczas pierwszego spotkania, a pozniej wielokrotnie na nia warczal, tez swiadczy, ze cos mu sie w lebku
2013
poprzestawialo. Zbyt ryzykowne jest zostawiac go z ktorymkolwiek z dzieci w jednym pokoju, a przez 24 godziny nie da sie pilnowac. To sa w koncu zywe istoty, niektore nawet bardzo ruchliwe.
Jeszcze w ubieglym roku byl ktos chetny w innym miescie, zeby go adoptowac, ale niestety wynajemca nie zgodzil sie na psa w domu i sprawa upadla. U nas tez nie mogl zostac na dluzsza mete, choc w koncu zaczal sie z Toya rozumiec. Po prostu mamy za male mieszkanie na dwa tak duze psy i nie bardzo nas stac na drugiego, nie mozna tez zapominac, ze Placzek bedzie coraz starszy i chorszy, a ile tu weci kosztuja, to juz wiecie.
W sobote corka ma sie spotkac z ta przyjaciolka, jej psem i tym sasiadem, kandydatem na nowego tate adopcyjnego. Jezeli sie polubia z Placzkiem, to sprawa bedzie przesadzona.
Jakos mi smutno, a moge sobie wyobrazic, co przezywa moja corka.

Z Toya w tym roku






102 komentarze:

  1. Jak dla mnie sprawa jest jasna, są ważne sprawy związane np. ze zwierzakami, są też ważniejsze, tu bezpieczeństwo dzieci.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niby rozum popiera decyzje, ale serce lka.

      Usuń
    2. To jest akurat zrozumiałe. Mam nadzieję, że wypali ta opcja z tym sąsiadem. Będzie wiadomo co i jak z piesełem się dzieje.

      Usuń
    3. Tez mam taka nadzieje, wszystko wyjasni sie w sobote.

      Usuń
    4. No to koniecznie napisz co i jak.

      Usuń
  2. Wspolczuje Twojej corce, Tobie tez, smutne, ale oczywiscie ze decyzja jest wlasciwa, zachowanie Placzka jest niebezpieczne. Oby wszystko dobrze sie skonczylo, trzymam kciuki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieje, ze go jeszcze kiedys spotkam, chocby przypadkiem.

      Usuń
  3. takie decyzje do łatwych nie należą, ale takie jest życie, oby mu się poszczęściło w nowym domu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To najtrudniejsza decyzja w zyciu, chyba po koniecznosci zadecydowania o uspieniu psa.

      Usuń
  4. A mi jest smutno:(((Ale to jest wyższa konieczność i niech się nowy właściciel zakocha w Płaczku co by córka i jej przyjaciółka mogły mieć na Płaczka oko:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy sobie pomysle, ze juz nigdy nie przyjdzie do nas na przenocowanie... Ale corka ma jeszcze gorzej. I dobrze, ze bedzie mozna jakos kontrolowac, jak mu sie wiedzie.

      Usuń
  5. Ciężkie są takie decyzje, faktycznie coś się piesiowi poprzestawiało. Będziecie tęsknić, ciekawe jak Płaczek się przystosuje jeśli dojdzie do zmiany domku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Juz mi go szkoda, on jest wbrew pozorom bardzo uczuciowy i wiem, ze bedzie cierpial. Nie zrozumie nigdy, dlaczego zostal odtracony.

      Usuń
  6. I w takich sytuacjach jeszcze bardziej nie lubię dzieci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieci nie sa tu niczemu winne, oprocz tego, ze sie urodzily.

      Usuń
    2. To jest dobre! Frau, przybij piątkę:))

      Usuń
    3. Ale to z ich powodu ludzie wyrzekają się zwierząt. Moja ciotka została zmuszona przez synową do wyrzeczenia się swoich kotek - dobrze, że wziął je kuzyn. Ale zrobiła to, bo wredna małpa szantażowała ją, że nie będą przyjeżdżać, a ona chce widywać wnuczkę. I dlatego, żeby widzieć bachora kilka razy w roku, pozbawiła koty własnego domu i siebie ich również.

      Usuń
    4. A widzisz jakies inne wyjscie z tej nielatwej sytuacji? Zostawic psa i modlic sie, zeby nic sie nie stalo?

      Usuń
    5. Kiedy bierze się odpowiedzialność za życie - obojętnie czyje, dziecka czy zwierzęcia - to należy ją po prostu mieć do końca. Pozbyć się, bo "coraz starszy", "coraz chorszy" i "nie da się pilnować", to rozwiązanie, które do mnie nie przemówi nigdy.

      Usuń
    6. Ech, Errato. To taka piątka... Pyrrusowa?

      Usuń
    7. A co zrobisz Pantero jak Twój mąż zacznie warczeć na wnuczkę , bo coś m się poprzestawia w głowie?

      Usuń
    8. Pyrrusowa? Coś w ten deseń:)

      Usuń
  7. Wiesz dobrze co mi się przypomniało....
    Życzę dobrego domu i kochających ludzi dla Płaczka.
    buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To i tak cud, ze znalazl sie ktos chetny na 9-letniego psa. Pamietam az za dobrze Twoje rozterki.

      Usuń
  8. Serce pęka: ((
    Są takie chwile w życiu że każda podjęta decyzja ma niedobre konsekwencje.
    Bardzo Wam współczuję

    OdpowiedzUsuń
  9. Współczuję bardzo decyzji. Przeżywałam taką samą i to były bardzo trudne chwile. Całkowicie jednak rozumiem powody decyzji i popieram.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z jednej strony ja sprobowalabym jeszcze z psim behawiorysta, ale z drugiej moze nie ma na co czekac, bo cos zlego mogloby sie wydarzyc.

      Usuń
    2. Jestem pewna, że Twoja córka przemyślała sytuację w tę i z powrotem niejeden raz i to ona najbardziej opłacze stratę, ale czasem nie ma innego wyjścia, niż takie. Życzę dobrego domu dla Płaczka. Oby ta bolesna operacja się udała.

      Usuń
    3. Wszystko bedzie wiadomo jutro. Corka, jej przyjaciolka, Placzek i jego siostra maja spotkac sie z tym facetem i omowic cala sprawe.

      Usuń
  10. Biedny Płaczek, biedna Twoja córka, Biedna Ty, Aniu...Trudna, bolesna decyzja o rozstaniu...Dobrze jednak rozumiem, co musi przezywać Twoja córka, jak lęka się o bezpieczeństwo dzieci...Tym niemniej smutno, bo rozstania to strasznie smutna rzecz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo smutno, nawet nie wiesz jak bardzo, zwazywszy jak my traktujemy zwierzeta. To sa czlonkowie rodziny, a Placzek dodatkowo urodzil sie na corki rekach.

      Usuń
  11. Ja też pomyślałam o behawioryście (odpowiedź pod komentarzem iw.nowej).
    A z drugiej strony, czy nie można nawiązać kontaktu z tym panem? Spotykać się na spacerach? Przynajmniej od czasu do czasu? Jakoś złagodzić skutki oddania Płaczka - złagodzić dla psa, oczywiście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy dla psa byloby dobre takie przypominanie sie, moze cierpialby jeszcze bardziej? Nie wiem tez, czy nowy wlasciciel bylby zadowolony. Trudne to.

      Usuń
  12. Smutne, trudna decyzja, ale chyba jednak konieczna. Powodzenia! Będzie ciężko, ale chyba tak będzie dla wszystkich najlepiej, mam nadzieję, że w konsekwencji dla Płaczka też :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez mam nadzieje, ale to jak oddanie wlasnego dziecka w obce rece. Niby dla dobra, ale...

      Usuń
  13. Nie chciałabym musieć podejmować takiej decyzji. Serce pęka, ale to jedyna opcja i mam nadzieję, że nowym domu będzie mu dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, peka, Giga, jeszcze jak. Jedyne pocieszenie, ze bedzie na oku tej przyjaciolki.

      Usuń
  14. W takich chwilach rada jestem z nieposiadania jakiegokolwiek psa.

    OdpowiedzUsuń
  15. Trudna decyzja, ale według mnie słuszna.Bezpieczeństwo dziecka jest najważniejsze. Przykro mi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciezar gatunkowy drugi w kolejnosci po decyzji uspienia Kiry.

      Usuń
  16. Decyzja na pewno nie jest latwa, ale inna nie wchodzi w rachube wiec trzeba isc za ciosem i na nic sie tu zda plakanie, kombinowanie a tym bardziej osadzanie Twojej corki.
    To jej dziecko, jej pies i jej decyzja, nikomu nic do tego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. On jest tez posrednio moim, moze nie dzieckiem, ale wnukiem. W koncu to synus Kiry. Boli mimo to.

      Usuń
    2. Rozumiem, ze boli, ale chyba bardziej by bolalo gdyby cos sie stalo dziecku. Sorry ale ja to jestem za konkretna na takie bole:))
      Mozesz go wziac do siebie?
      Domyslam sie, ze nie, czyli poboli i przestanie.

      Usuń
    3. Wiem, Star, przestanie jak wszystko w zyciu.

      Usuń
  17. Ciężka sprawa, uczuciowa. Zdaje mi się, ze wiem, co obie przeżywacie. Ja sama jestem ofiarą pogryzienia przez psa jako dziecko, mimo tego zawsze chciałam mieć psa. Mirka lubi dzieci, ALE dla niej dziecko zaczyna się od tego momentu, gdy normalnie mówi, a nie gaworzy i popiskuje, i na dwóch nogach chodzi... Podejrzewam, że niemowlę mogłaby też pokaleczyć i "popsuć", z prostej ciekawości, jak zakwiczy, jak się je z drugiej strony ugryzie. Psy i dzieci to temat- rzeka, a ja nie uważam za słodkie filmiki, na których Male dzieci wspinają sie po rottweilach czy pittbullach. Życzę wam siły i pociechy w fakcie, że Płaczek nie idzie gdzies daleko w świat, i ze będzie uchwytny i pod obserwacją. A że 9- letni, to też nie manko, wbrew pozorom jest wiele ludzi sprzyjającym psim seniorom, chętnie biorących psy że tak powiem, z drugiej ręki, nie każdy woli mieć słodkiego szczeniaczka. Płaczkowi wszystkiego dobrego w nowym miejscu,będzie dobrze, zobaczycie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasza Toyka przyjela dzieci bardzo odpowiedzialnie. Jak normalnie ma adhd, tak przy malej legla i ani sie ruszyla. Ale i tak nie zostawilabym ich nawet na sekunde samych, bo to jednak tylko zwierze, chocby najslodsze i najlepiej wychowane.

      Usuń
  18. Aż sie poryczałam,ale bezpieczeństwo dzieci najważniejsze.Znajdzie kochający dom i aby tak było.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy ktokolwiek bedzie go tak kochal jak my.

      Usuń
  19. Serce peka :-( To rzeczywiscie najtrudniejsza decyzja po... Ech.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tak wszystko dobrze rokowalo, nie wiem, co sie temu psu przestawilo, ze nagle nie jest zadowolony z obecnosci dzieci.

      Usuń
    2. Jest seniorem, być może nie ma juz zdrowia, cierpliwości do dzieci? Może zaczyna głuchnąć, i akustyka dzieci go drażni?? Tak sobie pomyślałam.

      Usuń
    3. Przyczyn moze byc duzo, szkoda, ze Placzek nie umie mowic. Ale nie mozna tez ryzykowac zdrowiem dzieci.

      Usuń
  20. Rozumiem, ze przezywacie prawdziwe katusze. Dawno temu musiałam oddać do nowego domu ukochaną kotkę. Długo szukaliśmy - z pomocą różnych znajomych - odpowiednich ludzi, ale i tak stale towarzyszył mi niepokój. W dodatku musiałam ukoić dziecko, które rozpaczało, ze to przez nią oddaliśmy zwierzaka. Trochę to wszystko trwało.
    Na szczęście nowy dom był trafiony na szóstkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprawa z Placzkiem tez nie jest od wczoraj, zaczelo sie jeszcze na corki starym mieszkaniu i od tamtego czasu byly rozpuszczane wici w poszukiwaniu odpowiedniego domu dla psa. Ja i tak sie ciesze, ze ta pierwsza opcja nie wyszla, bo w innym miescie nie mielibysmy kontroli nad jego daalszymi losami.

      Usuń
  21. Ja kiedy Malvinka sie urodziła od razu pomyślałam jak zareaguje Placzek...nie to żebym byla anty pieskom,ale ogolnie niczego nie można byc pewnym...te odpały tez trudno wytłumaczyc,a pomimo milosci do psa jednak bezpieczenstwo dziecka powinno byc na 1m-cu...Rozumiem doskonale decyzje córki,moge tez sobie wyobrazić,ze nie jest to prosta decyzja...
    (To ja Głodny Owoc)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No w zyciu bym nie zgadla, ze to Ty. :)
      Placzek na poczatku zareagowal bardzo pozytywnie i cieszylismy sie, ze przyjal dziecko do rodziny. Mloda wlazila na jego poslanie, spali razem i wydawalo sie, ze jest naprawde dobrze. A tu nagle to warczenie z nieznanego powodu.

      Usuń
    2. Moze piesek z czasem widzi ze mniej czasu jest, ze był kiedyś nr1 teraz pojawił sie mały człowiek? U siostry bylo cos takiego, ze jak znalazla mama psa, mały to był szczeniak, wpadł w dziurę przy oknie do piwnicy i nie miał jak wyjść, wyjely go,.odratowaly, na poczatku bylo wszystko ok. A z czasem zaczął na siostry mała warczec, a to czasem za rękę przycisnal, widać bylo, ze on jakby zaczynał widzieć w malej konkurencje. I musiał znaleźć inny dom, mimo ze to tylko 3 miesiące to do tej pory każdy pamięta. Koty lubił, moja mamę tez, za siostra moja szalał, a mała była intruzem pewnym sensie. Nic sie nie stało, ale wydaje sie, ze zwierzęta nie maja czegoś takiego jak jakaś zazdrość, ale cos w tym jest. Jak karmilam młodego 6 lat temu to mój Mefisto na mnie leżał obok. Zeby czasem go nie zapomnieć. Z młodym tez spał, ale na mnie wisiał i wisi kiedy sie da. Z kolei u mamy mój Salem lat juz 13 nadal potrafi te małą drapnac, bo on był pierwszy tak sobie człowiek żartuje... No ciężka sprawa i aż płacze, ze na rękach twojej córki sie urodził i taka decyzja.... Moze ten behawiorysta ostatnia deska ratunku? Eh...

      Usuń
    3. Dorosly pies ma mentalnosc, pojmowanie i umiejetnosci 3-letniego dziecka, przypuszczalnie rowniez emocje na tym poziomie (zazdrosc). Jako zwierze stadne ma rowniez poczucie swojego miejsca w stadzie. Po alfa-mamie byl beta-tato, a potem on sam, a dzieci sa w jego rozumieniu dalej za nim i byc moze on je "dyscyplinuje", wychowuje na swoj psi sposob. Ale wszystko to jest zbyt ryzykowne, te manewry wychowawcze moga sie zle skonczyc, wiec lepiej dmuchac na zimne.

      Usuń
  22. Płaczek być może jednak jest zazdrosny, a może zwyczajnie męczą go dzieci, ma już swoje lata,a może takim zachowaniem (czuje się dowódcą stada przecież) chce dziecko sobie przyporządkować, jak np.szczeniaka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dorka, spojrz pietro wyzej, na moj komentarz u Kocurka. Napisalam go, zanim przeczytalam Twoj. :)

      Usuń
    2. Kyrczę jak bym się brzytwy tego behawiorysty chwyciła chyba nawet tak na wszelki na zasadzie czy da się coś zrobić ponoc oni jakieś metody mają jakies cuda działają...

      Usuń
    3. Corka uwaza dalsza zwloke za zbyt ryzykowna dla dzieci, a ja nie moge sie za bardzo wtracac, juz powiedzialam, co o tym wszystkim mysle, ale ostateczna decyzja nalezala do niej. I tak dosc cierpi od wyrzutow sumienia.

      Usuń
    4. Nie wiem, nie gadalam z nia dzisiaj.

      Usuń
  23. Sytuacja nie do pozazdroszczenia, ale wydaje sie, ze nie ma innego wyjscia :(((.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To trwa juz ok. pol roku, wiec najwyzszy czas byl cos ostatecznie przedsiewziac. Nie ma zbyt wielu chetnych na starsze psy, to jest okazja.

      Usuń
  24. Anusia, współczuję Wam wszystkim, bo to trudna sprawa. Płaczkowi życzę dużo miłości od nowego opiekuna. Trzymam mocno kciuki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znamy czlowieka, mozemy miec tylko nadzieje, ze bedzie dla synusia dobry.

      Usuń
  25. Wiem ,że nikt go tak nie pokocha jak Wy.Wiem ,ze serca macie ściśnięte.To bardzo boli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety. Jakby czlowiek musial oddac wlasne dziecko.

      Usuń
  26. Pewnie wezmiesz mnie za wariatkę, ale...rottweiler mojej sąsiadki nagle na starość co jakiś czas okazywał agresję- wpierw obcym psom, potem i suniom, które przedtem wielbił. Gdy warknął kiedyś na własną pańcię mocno ją to zastanowiło i poszła z psem do weta, a ten skierował psa na rezonans mózgu. Psa już nie ma,w jego mózgu rósł pomaleńku ledwo widoczny nieproszony gość. Nim urósł musieli psa unicestwić, żeby nie było nieszczęścia.
    Co dziwniejsze, nasz przyjaciel też hodował w swym mózgu takiego nieproszonego gościa, ale nim gość urósł na tyle, że dał wielce niepokojące objawy, naszemu przyjacielowi zmieniła się psychika, co jego żona i córki odbierały jako oznaki przemęczenia pracą, czasem jako wygłupy a nawet podejrzewały, że może ma jakiś romans i dąży do rozwodu. I te zmiany osobowości trwały kilka lat, potem było kilka niespodziewanych zaburzeń równowagi i upadki, zawsze niby czymś uzasadnione- potknął się, zagapił, poślizgnął na schodach.Trzy lata temu, gdy nagle zaczął mówić od rzeczy wylądował w szpitalu i od razu trafił na stół. W kilka miesięcy pózniej nastąpiła błyskawiczna wznowa i niestety nie było już ratunku. A to był niesamowicie dobry i porządny człowiek, mądry i serdeczny. A w jakiś czas potem rozmawiałam ze znajomym lekarzem ,który powiedział, że zmiana mentalności i zachowania człowieka już dorosłego, która następuje właściwie bez powodu zawsze powinna być ostrzeżeniem,że coś złego dzieje się z mózgiem, że być może coś tam rośnie.
    I dobrze, że staracie się o to, by ktoś przyjął Płaczka pod swój dach, bo
    nie sposób trzymać w domu psa, który warczy na raczkujące dziecko lub zakładać mu w domu kaganiec - na wszelki wypadek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez mi to przez mysl przelecialo, ale teraz nie ma co drazyc, bo jesli Placzek bylby rzeczywiscie chory, tym bardziej nie ma na co czekac.

      Usuń
    2. Tak, też jest mozliwa choroba, szczególnie,że pies nie jest młody.
      Co do człowieka,to zalezy w jakim miejscu się guz usadawia, u naszego kolegi niemal bezobiawowo choroba przebiegała, bo czy mozna jako obiawy uzać ,ze nagle dostał wiekszego apetytu na zycie, mial dużo ciekawych pomysłów,ktore wprowadzał w czyn, guz obiawił sie potwornymi bólami głowy, po 4 miesiącach i kilku operacjach w ciagu tych 4 miesiecy już było po wszystkim.

      Usuń
    3. Medycyna poczynila wielkie postepy, ale pewnych chorob nie jest jeszcze w stanie wyleczyc. Mozg jest jednym z takich nie zbadanych do konca obszarow.

      Usuń
  27. Współczuję, ale decyzja słuszna i konieczna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rownie konieczna jak bolesna. Kocham tego Placzka jak swoje wlasne.

      Usuń
  28. Życzę Placzkowi by człowiek do którego trafi pokochal go tak jak Wy.
    Wiem, że cierpisz i Ty i córka i pewnie reszta rodziny i że teraz wcale nie pociesza Was to że innego wyjścia po prostu niema... Trzymaj się Aniu :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musimy sie jakos trzymac, nie ma innego wyjscia, ale zal az krzyczy.

      Usuń
  29. W mojej rodzinie okolo 10 letnia przemila suczka wielkosci miniaturowego pinczera ugryzla dziecko w policzek Na szczescie tylko drasniecie i siniaczek.Nie wiadomo co sie stalo ale od tej pory i dziecko( 2 latka) i pies byli pilnowani .Bez powodu ugryzla drugi raz zwyczajnie przybiegla z drugiego konca ogrodu podskoczyla i ugryzla takze w policzek.Wczesniej wszystko bylo cacy mieli ja 10 lat czy nawet dluzej.Zadnych znakow ostrzegawczych warczenia czy cos .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otoz to, pies jest tylko zwierzeciem i jego zachowania moga byc nieobliczalne. Nie mozna czekac bezczynnie, az stanie sie najgorsze. A Placzek z racji swoich rozmiarow moze byc niebezpieczny dla zycia, nawet doroslej osoby.

      Usuń
  30. Moim zdaniem przyczyn moze byc kilka, bo moze zazdrość, bo jednak juz nie jest w centrum uwagi, może chociazby zmeczenie,bo swoje lata ma a dziecko to jednak duza zmiana,hałas ,zamieszanie, co niekoniecznie przecież dobrze wpływa na zwierzaka, no i w końcu może być i tak, że traktuje dziecko jak szczenię, zżywa się, akceptuje,ale i chce po psiemu się bawić, dyscyplinować ,wychowywać. W koncu pies czuje sie dowódcą stada.Pewnie też ma tu do rzeczy rasa psa,jego charakter. Tak sobie gdybam, bo trzeba te sprawy brać pod uwagę a nie tylko stwierdzać i dziwić się, że do tej pory było ok, a nagle taka reakcja,takie zachowanie.

    Tak czy siak nie jest to łatwe oddać psa,z którym się zżyło,kochało i wiadomo,że pies będzie przeżywał i tęsknił. Współczuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz duzo racji w tym, co piszesz. My tez przypuszczamy, ze on wnuczke chce wychowywac na swoj psi sposob. Wszystko to jednak staje sie zbyt niebezpieczne.

      Usuń
  31. Wczoraj już przeczytałam ten post i serce mnie zabolało :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wy tez na pewno troche zzyliscie sie z Placzkiem na moich lamach.

      Usuń
    2. Oczywiście, że tak. I każde odejście zwierzaka, czy problem wywołuje kupę emocji. Niedużo mi do płaczu trzeba ostatnio.

      Usuń
    3. Juz nie ma Placzka w rodzinie, a ja rycze przez caly wieczor.

      Usuń
    4. Bardzo mi przykro, Aniu ....

      Usuń
    5. Chyba żartujesz! Jakiego potwora? Mądrą i odpowiedzialną dziewczynę.
      Nawet nie chcę myśleć jak jej serce pęka, że musi oddać swojego przyjaciela.
      Bardzo Wam współczuję.

      Usuń
    6. No nie wiem, ja bym zrobila wiecej, ZANIM bym psa oddala w obce rece. Jak on sie teraz czuje?

      Usuń
    7. Na pewno Ty czujesz się paskudnie, a myślisz, że Twoja córka tak się nie czuje? Płaczek miejmy nadzieję, że ma się dobrze i skoro trafił do znajomego znajmych to będziecie mieli wieści.
      Wiem, że serce Ci pęka. Wiem Aniu.

      Usuń
    8. Tylko kiedy pomysle, ze pies ma mentalnosc 3-letniego dziecka... Oddalabys dziecko?

      Usuń
  32. Bardzo trudna decyzja, ja tez kiedys musialam oddac psa. Kiedy urodzila sie corka miala podchalana i do dzisiaj nie raz zastanawiam sie nad tym jak potoczyly sie je dalesze losy ... Oddalam ja do schroniska i dowiedzialam sie tylko tyle, ze wzieli ja ludzie majacy jakies gospodarstwo i potrzebowali psa do pilnowania duzego ogrodu. Nie wiem czy oddala bym ja gdybym mieszkala sama, ale na moja decyzje nie wplynela tylko postawa mojego ojca ktory nie lubil psow i jego choleryczny charakter, a rowniez to, ze sama mialam mniej czasu dla psa, a ona wymagala sporo ruchu ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Caly czas mam mieszane uczucia, strasznie mi zal Placzka. On jest jak male dziecko.

      Usuń
  33. Jakimś cudem uciekł mi ten post ....bardzo wam wspolczuje bardzo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzy dni przeplakalam, bo to jakby moj podwojny wnuczek, ze strony corki i ze strony Kiry.

      Usuń

Chcesz pogadac? Zamieniam sie w sluch.