sobota, 3 listopada 2012

Cmentarz za Teczowym Mostem.

Przyrzeklam sobie i Wam przejsc sie na cmentarz, ale tym razem, na przekor wszystkiemu, poszlam z Kirunia na miejsce pochowku dla zwierzat. To jedyny cmentarz, gdzie psom wstep nie jest zabroniony.
Cmentarz ow jest w bezposrednim sasiedztwie schroniska dla zwierzat, pieknie polozony w lesie, miedzy dwiema rzekami, Leine i Grone. Wiekszosc z lezacych tam pieskow zna te okolice ze spacerow odbywanych za zycia. Wlasnie tam czesto spacerowalam z Fuselkiem, jako ze mieszkalismy w poblizu. Z Kira bylam tam po raz pierwszy, a dojechalysmy tam autem, bo po przeprowadzce mieszkamy za daleko, zeby dojsc tam piechota.


Na srodkowym zdjeciu jest cmentarz widziany od zewnatrz, na lewym i dolnym od strony rzeki.


Groby sa roznej wielkosci, od takich dla swinek morskich, czy ptaszkow, do odpowiednich dla rottweilerow. Dekoracje tez roznorodne, od krzyzy z aniolkami po jarmarczne wiatraczki i maskotki.


Po lewej nagrobek dwoch szczeniaczkow, 6-cio i 7-miotygodniwego, a po prawej jeden z tych calkiem malutkich dla ptaszkow.




Po niedawnej wichurze cmentarz przedstawia troche chaotyczny widok, poprzewracane znicze, a groby przysypane opadlymi liscmi. Na gornym zdjeciu nagrobek pieska Mäxchen, a pod spodem napisane, ze byl "mala sluzba budzikowa". Jak i na ludzkich nekropoliach, tak i tutaj sa groby mniej lub bardziej zadbane.
Kociki tez maja tam swoje miejsce pochowku.


Kazdy jeden z tych grobkow, czy to psi, czy koci, albo inny, lapie za serce i budzi wspomnienia o wlasnych zwierzaczkach, ktore odeszly za Teczowy Most. W pogodny dzien mozna przysiasc na jednej z wielu rozstawionych tam lawek i podumac o naszych malych przyjaciolach, jedynych istotach, ktore tak bezinteresownie potrafily nas kochac i ktorych strata nie przestaje bolec.

Rzucilysmy tez z Kira okiem na biedne sierotki ze schroniska. Koty olaly nas z wrodzona sobie godnoscia, za to psy rozszczekaly sie wnieboglosy...


...co na tyle zdenerwowalo Kirunie, ze nie chciala podejsc blizej do klatek. Nie wiem, ile w sumie bylo kotow, bo one sa nie tylko na zewnatrz, natomiast psow bylo najwyzej pietnascie, co jest tutaj spora liczba.
Wykorzystalysmy ladna pogode i przeszlysmy sie jeszcze kawalek brzegiem rzeki.


Tak wiec tradycji stalo sie zadosc, na cmentarzu bylam, a ze na zwierzecym? No coz...

20 komentarzy:

  1. Ciekawe miejsce , pierwszy raz widzę cmentarz dla zwierząt.
    15 psów ? To tyle co nic...
    U nas bywa po kilkaset albo i tysiące jak Warszawie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wczesniej, kiedy bywalam tam czesto z Fuslem, psow bylo 3-5, wiec te 15 to duzo.
      Wystarczy wprowadzic nakaz czipowania WSZYSTKICH psow i konsekwentnie scigac i karac tych, ktorzy nie czipuja. Kiedy pies sie znudzi i zostanie wyrzucony, po czipie bedzie latwo trafic do wlasciciela i ukarac tak, zeby nigdy juz nie wpadl na tak szatanski pomysl, ale przede wszystkim zabronic mu trzymania zwierzat.
      Proste? Proste! Tyle, ze wladzunia ma wazniejsze sprawy na glowie: zabronic skrobanek i zalegalizowac marihuane.

      Usuń
  2. Piękne jest to że ludzie pamiętają o swoich zwierzętach i mogą je odwiedzać na ich cmentarzu gdzie mają swoje tabliczki z imionami , zdjęciami jest po nich ślad że istnieli w ludzkim życiu .
    Miłej soboty Panterko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki, Ilonus, Tobie rowniez.
      Nie jest to tanie, takie miejsce na psim cmentarzu, rocznie kosztuje ok. 100 euro dla niewielkiego psa, wieksze kosztuja wiecej. Wiele grobow poznikalo, m.in. Simby, o ktorym pisalam w historiach bez happy endu.
      Ja mam swojego Fuselka z powrotem w domu, w urnie. Wprawdzie kremacja kosztowala mnie ponad 300 euro, ale jednorazowo. Gdybym go pochowala, musialabym rocznie za miejsce placic ponad stowe i albo zlecic pielegnacje grobu za dodatkowa oplata, albo sama pielegnowac. Mysle, ze moja decyzja byla w pelni sluszna.

      Usuń
    2. Tak masz rację , przez ileś lat całkiem spora suma by wyszła .

      Usuń
    3. Niestety, biorac zwierzaczka do domu, trzeba liczyc sie z niemalymi kosztami. Zwlaszcza, kiedy choruje, albo kiedy chce mu sie wyprawic godny pochowek (grzebanie na wlasna reke, nawet w osobistym ogrodku, jest zabronione). Innym wyjsciem jest, np. po uspieniu u weta, zostawienie pieska na miejscu, wtedy zostanie zutylizowany i to nic juz nie kosztuje. Jednak ja bym nie mogla... Za bardzo szanuje zwierzeta, zeby po ich odejsciu potraktowac je, jak odpadek.

      Usuń
  3. Ciekawy cmentarz, w mojej okolicy takiego nie ma...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Polsce tez powstaja psie cmentarze, na pewno w wiekszych miastach. Wiekszosc ludzi chowa jednak swoich pupili w przydomowych ogrodkach, czy na dzialkach.
      Pierwszy nasz piesek Haki zostal pochowany nad Pilica w lesie, drugi Urwis u cioci na dzialce, a Fuselek zostal juz tu spalony, a urne mamy w domu.

      Usuń
  4. Ja też nie widziałam jeszcze zwierzęcego cmentarza, fajnie, że go pokazałaś - to dopiero pokaz miłości do zwierząt!
    Miłego weekendu Panterko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A masz tak blisko: http://www.cmentarz-zwierzat.pl/?page=wroclaw
      Dzieki, Anulka, wzajemnosci.

      Usuń
  5. O kurka, powiadasz, że 15 psów to spora liczba w tym schronisku?! Hm, co kraj, to obyczaj. :] Ech...

    Pozdrówka, Pantero.

    JolkaM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytaj, Jolu:
      http://swiattodzungla.blogspot.de/2012/07/zwierzeta-tu-i-tam.html

      Dlatego niemieckie schroniska tak roznia sie od polskich.
      Serdecznosci

      Usuń
    2. No tak, to wiele wyjaśnia... Że też nie czerpiemy z tak nieodległych przecież, a sprawdzonych sposobów.

      JolkaM

      Usuń
    3. Jolu, to kwestia mentalnosci, zlej mentalnosci.
      Tam juz nic nie pomoze.
      Gdyby nie ta garstka szlachetnych zapalencow, zbierajacych znajdy z ulicy, dokarmiajaca koty, dajaca we wlasnym domu azyl wszelkim sierotom, byloby znacznie gorzej.
      Tylko krotkie trzymanie przy pysku, surowe prawo i wysokie kary bylyby w stanie zaradzic temu zbydleceniu.

      Usuń
  6. Nasi bracia mniejsi też mają prawo do godnego pochówku. Nasza sunia ma takie miejsce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, dobrze, ze idzie ku lepszemu i akich miejsc pochowku jest coraz wiecej.

      Usuń
  7. 15 to mało! Wow... W moim mieście jak jest około 50 to nie jest AŻ tak dużo, a ile schronisko robi akcji, by więcej zwierzaków zostało adoptowanych, ile się muszą nagimnastykować...
    Najbliższy zwierzęcy cmentarz jest ponad 100 km od mojego miasta - wojewódzkiego notabene. Tyle w temacie :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To w rzeczy samej troche daleko.
      A co do ilosci pieskow w schronisku, trzeba konsekwentnie edukowac spoleczenstwo, juz od dziecka (moze zamiast religii?), moze w koncu przyniesie to pozadany skutek.

      Usuń
    2. Wystarczyłoby na lekcji wychowawczej, ale po co się wysilać? Zamiast adoptować łatwiej się pozbyć, tak jak psicy moich rodziców, którego podrzucono wujkowi na podwórko - trauma odjeżdżającego bez niej auta (i z nią też!) już zostanie.

      Usuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń

Dziekuje za Twoj komentarz.
Lubie wiedziec, z kim rozmawiam, moge dyskutowac, ale nie toleruje chamstwa i atakow ad personam. Anonimowe komentarze i tak wpadna do spamu, wiec mozecie sobie oszczedzic pisania, a obrazliwe beda usuwane.