niedziela, 30 grudnia 2012

Wzieto mnie na cel.

W krotkim czasie zdarzyly mi sie trzy niewielkie stluczki samochodowe i w zadnym przypadku nie byla to moja wina.
Pierwsza to bylo zawadzenie miejskiej smieciarki o moje boczne lusterko na dosyc waskiej uliczce, gdzie parkowalam. Smieciarze grzecznie czekali, kiedy sie pojawie, bo ich odjazd znaczylby ucieczke z miejsca wypadku, a za to grozi w Niemczech surowa kara. W zasadzie powinni wezwac policje, ale ze szkoda byla minimalna, zadzwonili tylko do bazy, ktora podala mi wszystkie dane i z tymi danymi pojechalam do serwisu. Tam wymieniono mi lusterko, za ktore nie musialam nawet zaplacic, bo rozliczenia odbyly sie miedzy baza a serwisem.

Druga stluczka miala miejsce na parkingu pod Kauflandem. Stalam rownolegle obok innego samochodu. Wyjechalam ze swojego miejsca tylem, a ow gosc, nie zerknawszy nawet w tylne lusterko, wyjechal tuz za mna i walnal swoim zadkiem w moj przod. Porobilam zdjecia telefonem, tak na wszelki wypadek, a gosciu zaraz przyznal sie do winy, ale nie wiedzial (!), gdzie ma auto ubezpieczone. Bardzo sie spieszyl i predko odjechal, a ja zostalam tylko z jego danymi osobowymi. Na szczescie byli swiadkowie, wiec ich pospisywalam i tez pojechalam.
W Niemczech funkcjonuje centralny system ubezpieczycieli, tam zadzwonilam, podalam jego numery rejestracyjne i po chwili mialam jego ubezpieczalnie, z ktora zostalam od razu polaczona, nie musialam wiec fatygowac sie wystukiwaniem numeru w telefonie. Tam zglosilam wypadek i od razu zazadalam samochodu zastepczego. Kilka slow o tej opcji. Auta zastepczego mozna sobie zazyczyc lub z niego zrezygnowac, ale wtedy dostaje sie od ubezpieczalni pieniadze w wysokosci kosztow wypozyczenia samochodu. Ja musialam dojezdzac do pracy, wiec nie mialam wyboru. Jako auto zastepcze przysluguje samochod o klase nizszy od wlasnego. U mnie byla inna sprawa, bo my jezdzimy automatikiem. Nie zebym nie umiala poslugiwac sie manualna skrzynia biegow, w koncu na takiej robilam prawo jazdy, ale po ponad 20 latach automatika, nie czuje sie specjalnie komfortowo z jednym dodatkowym pedalem i ciaglym mysleniem o zmianie biegow. Zazyczylam wiec sobie koniecznie automatika, bo mialam do niego prawo, a ze wypozyczalnia nie dysponowala takim o klase nizszym od mojego, wiec dostalam o kilka klas wyzszego Mercedesa. Kiedy chcialam nim odjechac z parkingu w warsztacie, dokad mi go dostarczono, nie bylam w stanie zwolnic hamulca recznego. Widzialam jego kontrolke, wiedzialam, ze jest zaciagniety, ale w aucie nie bylo tej wajchy! Siedzialam tam jak ofiara, zbadalam kazdy milimetr wnetrza i nic. Nie ma. Ukradli i juz! No, blondynka, co sie dziwic. Bylo mi glupio, ale w koncu ruszylam tylek, poszlam do warsztatu i poprosilam, zeby mnie oswiecili z tym hamulcem recznym, bo gotowa jestem nocowac na tym ich parkingu. Nawet mnie nie wysmiali, co za grzeczni ludzie! Pokazali co i jak, a ja pomyslalam sobie, ze do konca swiata nie domyslilabym sie triku z tym hamulcem, zaciagalo sie go malenkim pedalem obok drzwi kierowcy, a zwalnialo taka manetka przy tablicy rozdzielczej. Nie powiem, mialam duza frajde prowadzac tego Mercedesa i zalowalam, ze mi tak szybko moje auto naprawili.

Minely moze 2 tygodnie, kiedy znow robilam zakupy w tym samym Kauflandzie. Nie uwierzycie, obok mnie zaparkowal ten sam facet, tym samym samochodem. Przywitalismy sie, jak dobrzy znajomi, ale tym razem pozwolilam mu pierwszemu wyjechac, a ja spokojnie poczekalam i wyjechalam za nim.

Jakis miesiac potem robie zakupy, a jakze, w tym samym Kauflandzie, kiedy z glosnikow zaczeto wzywac jakiegos kierowce, podajac numery rejestracyjne. Zdarza sie, moze kogos zablokowal. Powtarzaja komunikat i wtedy dochodzi do mnie, ze podaja moja rejestracje! Lece do informacji, a tam czeka na mnie starszy mezczyzna z mina winowajcy i oznajmia mi, ze wlasnie we mnie wjechal na parkingu. I zeby jeszcze gdzies, gdzie parkuje duzo aut, ale tym razem stalam bardzo z boku, a obok mnie nie bylo zadnego auta. W tym momencie zwatpilam w sens kupowania w tym supermarkecie. Poczulam sie troche nieswojo, zaczelam wietrzyc spiski, no bo w kocu zaczelo mi to wygladac, ze wszyscy mnie sobie upatrzyli za cel. Tym razem nie musialam sie uciekac do szukania na wlasna reke ubezpieczyciela, bo pan mi wszystkie dane podal, ale tez nie dostalam w zamian Merola, tylko wzielam gotowke, a jezdzilam autem corki, niestety z manualna zmiana biegow.

Organizacja ubezpieczen samochodowych w Niemczech jest tak doskonale zorganizowana, ze tylko z niej brac przyklad. Nie trzeba wozic ze soba polisy, przy malych stluczkach nie wzywa sie policji, tylko wymienia miedzy soba dane, a w razie kantu, mozna je zweryfikowac jednym telefonem.
Czasami jednak nie jest tak latwo, kiedy sprawca nie chce uznac swojej winy, ale o tym juz innym razem.

24 komentarze:

  1. System ubezpieczeń w Australii jest podobny do tego niemieckiego. Wszystko odbywa się szybko, bezstresowo i wygodnie. Nic tylko mieć kolejne stłuczki!:-)
    Ale a propos tych Twoich częstych ostatnio wypadków stłuczkowych, to proszę - uważaj na siebie dziewczyno! Bo mi coś tak wygląda na to, że to los wziął sobie Ciebie na cel i bada Twoją odporność psychiczną. A może powiedział - najwyższy czas upolować tę zwinną, sprytną, czarną Panterkę? Oj, coś mi się ona za łatwo wywija!
    Wiesz, ja nie za bardzo wierzę w jakieś tam spiski opatrzności, ale cos za duzo przeszłaś tych samochodowych historii ostatnio.
    Uważaj kochana i zważaj na mysliwych, gdyz w dżungli zycia kręci sie pełno tego tałatajstwa!
    Uściski zasyłam o poranku i dobrego dzionka zyczę!:-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wlasnie, ubezpieczenia! W Polsce niczego sie nie dowiesz przez kute przesadzona do granic absurdu ochrone danych osobowych. Tutaj tez to funkcjonuje, ale w granicach rozsadku. Znana jest tez wielka niechec polskich (chocby byly i zagraniczne) ubezpieczalni do wyplacania odszkodowan. Zwloki, kluczenie, podejrzewanie u kazdego oszustwa i inne takie. Trzeba sie nachodzic i nadenerwowac, zanim dostanie sie nalezne pieniadze. Wszechobecna korupcja tez robi swoje, policja raportuje, jak jej wygodnie. Rzadko kiedy mozna dogadac sie ze sprawca wypadku bez ich obecnosci, a i ona nie jest gwarancja zalatwienia sprawy pozytywnie.

      Co do spiskow, to byl oczywiscie zart, nie wierze w opatrznosc, ot, splot okolicznosci, nic wiecej. Znacznie wiecej nerwow kosztowal mnie inny wypadek, o ktorym jeszcze napisze.

      Wam zycze rowniez przyjemnego dnia. Dzisiaj mamy gosci, bo moj malzonek ma urodziny. Nie mogl sobie wybrac lepszego terminu na swietowanie swojego jubileuszu.

      Usuń
    2. Wszystkiego dobrego życzymy Twemu ślubnemu! Niech ma jeszcze długo mnóstwo sił i cierpliwości, by wspierać we wszystkim swoją panią i stać przy niej jak opoka! I niech Wam obojgu dzisiejszy dzień przyniesie dużo przyjemności ze spotkania z Waszymi gośćmi. Tylko się za bardzo Panterko nie zmęcz dzisiaj w kuchni, bo jutro trzeba mieć siły do wytrzymania przynajmniej do północki!:-))

      Usuń
    3. Dzisiaj do polnocki, jutro po polnocce. Ja sie wykoncze tym koncem roku :)))
      Maz za zyczenia serdecznie dziekuje, przeczytalam mu.

      Usuń
    4. No, juz mamy po gosciach. Byla kawa, tort i ciasto.
      Kazdy chce jeszcze odpoczac po swietach i przygotowac sie na jutro.

      Usuń
  2. współczuję Ci, tego rodzaju wydarzenia zaburzają spokój i pewność. Ale za to skoro te zdarzenia spotkały cię hurtem to należy mieć nadzieję, że teraz już długo nic się nie zdarzy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miejmy nadzieje, choc, jak wiadomo, nadzieja to... ;)))

      Usuń
  3. życzę Ci, żebyś już nie miała takich "przygód"

    pozdrawiam i zapraszam

    OdpowiedzUsuń
  4. hehe spisek moherowy pod kauflndem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eee, my tu moherow na szczescie nie posiadamy na stanie. Raz, ze land ewangelicki, a dwa kosciol sie tak nie sadzi, jak w Polsce.

      Usuń
  5. Nieeee, aż 3 razy , jakieś czary czy co ??
    Uważaj na siebie...
    Fajny system ubezpieczeń, lekko i łatwo sprawy są załatwiane...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba przyznac, ze robia co moga, zeby nam zycie ulatwic.
      Uwazam, bo coz mi innego pozostalo?

      Usuń
  6. Cholera!Pech czy co?
    Uważaj na siebie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nooo, czulas sie kiedys, jak tarcza strzelnicza?
      :)))

      Usuń
  7. U nas też w zasadzie nie trzeba policji wzywać, ale nie raz juz ten drugikierowca zrobił nas w jajo, więc teraz wzywamy. Trzymaj się i nie daj się:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to wlasnie chodzi, mentalnosc i chec zakombinowania bierze gore nad rozsadkiem. Trzeba wzywac, bo inaczej mozna polec.

      Usuń
  8. Szkoda, że my Polacy nie bierzemy przykładu z zachodnich sąsiadów, tylko jak te durnoty wpatrzeni jesteśmy w system za oceanem gdzie rządzi kult pieniądza... szkoda...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu tez rzadzi, tyle tylko, ze organizacja jest lepsza.

      Usuń
  9. Mam koleżankę ,która w krótkim czasie miała podobnie jak Ty.Z tym,że ten pierwszy raz byłby bardzo tragiczny i na dodatek był pod moim domem.Potem były 2 drobne stłuczki.Wszystkie nie z jej winy.
    mając 20-letnie doświadczenie za kółkiem też przeszłam conieco.
    I ponadto uwielbiam swój samochód marki VW Passat.Z perspektywy braku dobrych dróg(na moim "dzikim wschodzie" szczególnie! i mówię/piszę tu o Polsce ) nie widzę opcji by kupować inne/nowe auto.

    Ponadto nie wyobrażam sobie jazdy automatem ;)
    Noooo! Nie ma drążka by potzzymać za niego !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, oj tam! Zawsze jakis dyzurny drazek sie znajdzie do potrzymania.
      Nie do przecenienia sa wolne rece, no dobra, jedna wolna reka i pelen luzik dla lewej nogi, ktora mozna wystawic do przewietrzenia przez okno.
      TYLKO AUTOMATIK !!!

      Usuń
    2. Taa...chciałabym zobaczyć tę nogę w oknie ;)

      Ponadto w trakcie pisania jest u mnie post motoryzacyjny.Mam nadzieję,że go wkrótce opublikuję(aby nie sam tytuł :D )

      Moja dewiza:bez auta nie ma nic!

      Usuń
    3. Dla mnie tez bez auta jak bez reki. Czasem, kiedy go nie mam, bo np. stoi w warsztacie, czuje sie taka bezradna. Nie wiem, jak autobusy jezdza, nie znam ceny biletow.
      Ale dla Ciebie, osoby mieszkajacej na wsi, pojazd jest absolutnie niezbedny.

      Usuń

Chcesz pogadac? Zamieniam sie w sluch.