piątek, 13 września 2013

Dedykuje... wiadomo, komu.

Czesc australijska jest niewielka i miesci sie na dwoch wybiegach. Juz w drodze do niej szyldy ewidentnie wskazywaly, dokad sie udajemy.



Spory wybieg oddany byl we wladanie malym kangurkom, he he he, Kangurki mnie slysza?  Tam nie wolno bylo mi wejsc, wiec czekalam z tata na zewnatrz, a mama weszla robic zdjecia. Te smiesznoty hopsaja sobie wsrod zwiedzajacych i wcale sie ich nie boja.








Na drugim wybiegu, ktory urzadzony jest "po australijsku" znalazly sie wielkie kangury. Czy Kangurki nadal mnie slysza? Te wielkie moglyby byc niebezpieczne dla ludzi, wiec ogladac je mozna jedynie z daleka.




Usmialam sie szczerze ze strusi. Jeden kroczyl dostojnie, spogladajac groznie dookola, a ten drugi odpoczywal, przyjawszy pozycje kleku dotylnego, he he he!



Wombaty pochowaly sie gdzies po norach i tyle, nie chcialy sie nam pokazac, a tak bardzo chcialam je zobaczyc.
Poszlismy dalej i tu nastapil niemily zgrzyt, bo mamie zepsul sie aparat fotograficzny, a mielismy jeszcze w planie ogladanie innych zwierzat. Co mama nacisnela spust, rozlegal sie dziwny dzwiek i zdjecie nie chcialo sie zrobic. Mama byla zalamana! Ja zreszta tez, bo mialam przyrzeczone samodzielne pisanie reportazu, a co to za reportaz bez zdjec? Przysiedlismy na lawce, mama probowala znowu i znowu, NIC! Wreszcie tata, ktory wlasciwie nie zna sie w ogole na tych elektroniczno-komputerowych sprawach (nie to, co my), zapytal od niechcenia:
- A moze skonczyla ci sie karta pamieci? I dlatego aparat nie chce, a raczej nie moze robic dalszych zdjec?
Mama puknela sie w czolo az zagrzmialo! Bingo! Przeciez wiedziala, ze karta jest na ukonczeniu i nawet specjalnie kupila nowa, ktora wziela ze soba. Ale kiedy przyszlo co do czego, nie wyczaila, o co chodzi i zdazyla sie zdenerwowac. Tata cos nawet wspomnial o blondynkach, ale nie bardzo zrozumialam, o co mu chodzilo. Zaladowalismy wiec nowa karte i... aparat zadzialal! Kamien z serca!

34 komentarze:

  1. Boskie kangury jednym z celów Naszej podróży być może na dłużej jest właśnie Australia, bardzo mocno bierzemy ją pod uwagę :)

    Byłaś tak zafascynowana tym co się dzieje na około, że ta karta wyleciała Ci z pamięci i nic dziwnego też był była oczarowana tym miejscem :)

    całuję :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak na ironie karta pamieci wyleciala z pamieci mojej.
      Te malenkie kangury sa naprawde zabawne, a jak pieknie do zdjec pozuja.
      Chcialabym kiedys zwiedzic Australie, to fascynujacy kontynent, ale pewnie juz nie bedzie i dane, pozostaje wiec namiastka w zoo.
      Buziaki

      Usuń
    2. Ja chyba jeszcze śpię bo straszną literówkę strzeliłam ;)

      Panterko jak Nam się uda zawitać na ten cudowny kontynent to z miłą chęcią Cię tam ugoszczę , jeżeli oczywiście będziesz tylko chciała :)
      A kolejny cel to Nowa Zelandia nawet bardziej niż Australia :)

      Usuń
    3. Obydwa te miejsca sa niezwykle, ale zeby podrozowac, trzeba miec wor pieniedzy. Bede musiala zaczekac, az sie totolotek zlituje... ;)

      Usuń
    4. Trochę w tym racji jest ale nie do końca ;)

      Australie razem z Nową Zelandia można obskoczyć bo to rzut beretem.

      Usuń
    5. Trzeba sie tez tam jakos dostac, a to kosztuje.

      Usuń
    6. He, he, he! Ale sowcipne! A te wszystkie rekiny po drodze, sztormy i inne takie?

      Usuń
  2. Kangurki!!!! Czym je przekupiłaś,że tak pięknie do zdjęć pozowały?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nieprzekupne bestie! One tak lubia pozowac, lubia ludzi, nie czuja przed nimi strachu. Fajne sa, bestyjki.

      Usuń
  3. Kangury kojarzą mi się z gruszkami xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo niecodzienne skojarzenie, ale faktycznie, ksztaltem przypominaja nieco gruche. :)

      Usuń
  4. Fajne pyszczki mają te kangurki :)) Oswojone pewnie ,niczym mewy i łabędzie w Kołobrzegu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, skoro lataja pospolu ze zwiedzajacymi po jednym wybiegu.

      Usuń
    2. W sumie kołobrzeska plaża to też jak wybieg :))) Tak się mi skojarzyło teraz.

      Usuń
    3. Nooo, mozna to i tak nazwac. Wybieg modowy dla damulek szukajacych meza albo malolat w pogoni za sponsorem. Wybieg, na ktorym swoje miejsce znalazly rowniez pierzaste :)))

      Usuń
  5. Dzień dobry Panterko! Dziekujemy za dedykację! Z przyjemnościa poogladaliśmy sobie miłe sercu zwierzaki.
    Teraz juz wiesz, jak to jest z kangurkami. Niebojące są to bestyjki, ciekawskie i rezolutne. Podobne do zajęcy skrzyzowanych z psami! Te duze mogą jednak zrobic krzywdę, to i dobrze, że zwiedzajacy nie mogli ich głaskać.
    A z wombatami to tak przewaznie jest, ze sie chowaja w norach. Chociaż w AU mieliśmy wiele razy okazje, by obserwować ich przemarsze i dostojne wygrzewanie sie na słoneczku, gdzieś w pobliżu dajacego możliwosc bezpiecznej ucieczki buszu. Moze kiedys dam u siebie o nich posta. Ale na razie króluje pewne wrześniowe miasteczko, bardzo polskie w nastroju, gdzie wróble i szpaki dodają muzycznemu kolorytu otoczeniu a ostatnie w tym roku motyle przysiadają wędrowcom na dłoniach i ramionach...
    Usmiech poranny zasyłam!:-)
    P.s.
    Ściskam Cie serdecznie dziewczyno droga i wybacz mi proszę, moje wczorajsze pseudopsychologiczne analizy i dziecinne wymądrzania sie!:-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No co Ty, Olenko, moze to moj zwisly wczorajszy nastroj spowodowal kolejne pojscie pod prad, sama nie wiem.

      Nie moglam przestac o Was myslec, kiedy zwiedzalismy tamte rejony zoo. Szkoda, ze wybiegi sa stosunkowo niewielkie i dosc malo fauny australijskiej. Ale, jak wspomnialam, zoo w Hanowerze nie jest wcale duze, wbrew pozorom, a ilosc gatunkow ograniczona.

      Zasysam Twoj poranny usmiech, jak gabka wode, w koncu mamy dzisiaj piatek, 13-go. Ale dla mnie bedzie to szczesliwy dzien.
      Buziaczki

      Usuń
  6. kiedyś w jakimś filmie widziałam że organizowano walki człowiek - kangur. Ponoć zwierzak prawie zawsze wygrywał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To na pewno z tymi wielkimi kangurami, one potrafia byc naprawde niebezpieczne i zagrazajace zyciu, sa niezwykle silne i wcale nie takie lagodne, jakby na to wskazywal ich kroliczy wyglad.

      Usuń
  7. Pozycja klęku dotylnego mię zachwyciła nad wyraz ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nooo, zazdroszcze temu strusiu takiej umiejetnosci :)))

      Usuń
  8. Panterko, duże te ZOO , wybiegi świetne , jeszcze tanksztela przy kangurach, pomysły mają tam u Was :)
    W Polsce też można mieć legalnie kangura, małego ze specjalnych hodowli, kiedyś się natknęłam na taką w internecie, ludziska by maskotki chcieli mieć , czym egzotyczniejsze tym lepiej.
    Buziaki ślę
    Ilona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale duze nie jest, ale dzieki tym podzialom duze sie wydaje.
      Kangury potrzebuja przestrzeni, ale i ogrodzenia, wiec jesli ktos ma wielka posiadlosc, to dlaczego nie hodowac kangurkow. Ale jako domowa maskotka to raczej sie nie nadaje.
      Caluski, Ilonus

      Usuń
  9. Ten podział tematyczny ogrodu zoologicznego jest świetny, taki bardzo edukacyjny(?). A poza tym człowiek czuje się jakby podróżował po różnych kontynentach i to bez niedogodności w postaci upału, mrozu, tropikalnej ulewy czy robali (brrrr!).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba przyznac, ze ten podzial jest rzeczywiscie pomyslowy, ale jest jeszcze pewnie sporo do zrobienia, zeby bylo idealnie. A buduja i rozbudowuja, udoskonalaja przez caly czas. I tak byc powinno.

      Usuń
  10. ...mam łzy w oczach, ale się ubawiłem opisem. Kira wymiatasz...

    OdpowiedzUsuń
  11. Dzisiaj napiszę tylko , że bardzo fajne te kangurki - mój mózg dzisiaj wolniej działa - może póżniej mi się poprawi :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Kangury świetne, a blondynka robi całkiem fajne fotki :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem sie blondynce uda jakies niezle zdjatko ustrzelic, pod warunkiem, ze nie pozapomina o innych szczegolach.

      Usuń

Chcesz pogadac? Zamieniam sie w sluch.