poniedziałek, 9 września 2013

Sambesi.

Ta czesc parku jest najbogatsza w zwierzeta, afrykanczykow jest najwiecej.




Wszystko urzadzone jest na wzor i podobienstwo czarnego ladu. Budynki imituja chaty murzynskie, calkiem fajnie to wyglada.










Dookola terenu Sambesi mozna plynac lodziami, ktore zmyslnie poruszaja sie same, przymocowane do stalowej liny na dnie kanalu. Wszystkie zwierzaki mozna ogladac z calkiem innej perspektywy.

Dzwne te koniki w pasiastych pizamkach

Temu strusiu chetnie wyrwalabym dla Miecki piorka z ogona

Zuraw se przywdzial korone na glowe

A te tutaj lataly calkiem wolno



Pieknie zarosniete przejscia miedzy kolejnymi zwierzetami i co rusz male place zabaw dla dzieci.

Mama mowila, ze to flamingi. Calkiem fajne!

Pelikany maja skrytke w dziobie, he he he

Taki tam drob egzotyczny



Zachwycajaca zielona architektura, wodospady. Pieknie to wyglada. Po prawej wejscie do hipcia.

Hipcio spal z nosem przyklejonym do szyby. Na stojaco!



Sa i efekty specjalne, jak generator mgly. Z prawej przejscie do surykatek.

Na surykatki moglabym patrzec bez konca, slodziutkie

Dziki osiol afrykanski i jakis antylop

Swinki z pedzelkami na uszach i antylopy, ktore nie chcialy pozowac

Musialam zadzierac glowe. Ale oczy to ma ladne, co nie?




W takiej afrykanskiej chacie ogladalismy zyrafy. Stoi ona wyzej od wybiegu, wiec mozna dzieki temu spojrzec zyrafie w oczy.
Ten nosorozec byl jakis taki nieprzyjazny

Przez jedna szybe widoczny przod, przez inna odwlok (chcialam ugryzc w ogon)

Ten stary leniwy cap tylko by spal, zamiast sie pokazac
Tym wylenialym, starym i zrezygnowanym wielkim kotom, nawet ryczec sie nie chce, wiec zeby dzieci mogly poznac ten przejmujacy i grozny glos, zainstalowano obok tablice, na ktorej pod odpowiednim obrazkiem wielkiego kota sa guziki do przyciskania. W taki sposob mozna uslyszec ryk lwa lub tygrysa. Az ciarki po plecach przechodza, tak ta tablica ryczy.

Jak chcecie sie blizej przyjrzec, mozecie sobie kazde zdjecie powiekszyc kliknieciem.
Juz sie dzisiaj zmeczylam, lapka mnie boli od tego klikania. Nielatwo jest byc komputerowcem!
Do nastepnego razu!

46 komentarzy:

  1. ...ale Kira fajnie opowiada, chcę jeszcze. Zdjęcia bajeczne, może kiedyś odwiedzimy to zoo...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kirunia byla w zoo po raz pierwszy, wiec wszystko bylo dla niej nowe i atrakcyjne.
      Blizej chyba macie do Berlina, a stoleczne zoo jest znacznie piekniejsze.

      Usuń
    2. ...właśnie paczałem na mapę i Berlin zdecydowanie bliżej...

      Usuń
  2. Zwierzęta tam wyglądają na szczęśliwe, ale jak jest to tylko one wiedzą. Wspaniała relacja, nie dziwota, że Cię łapka boli. Szybko się ogląda, mniej szybko się robi.

    Lew najpiękniejszy. Sfociłaś panterę? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takiej mieckowo-czarnej nie bylo, tylko w kropki i cetki, ale to w czesci azjatyckiej.
      A zwierzeta? Moze i wygladaja, ale czy sa naprawde szczesliwe?

      Usuń
  3. Te wielkie koty są leniwe leniwe tak jak większość domowych kotów. Leżą, jedzą, śpią i tyle. Po co mają ryczeć ;)
    Na tych zdjęciach to ZOO wygląda bardzo ładnie. Ja ostatnio byłam w jakimkolwiek ogrodzie zoologicznym mając 16 lat więc trochę czasu minęło. Ciekawa jestem jak wypada przy nim warszawski ogród po latach renowacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Polsce tez wiele robi sie dla zwierzat w zoo, nawet to nasze biedne lodzkie bardzo poprawilo byt zwierzetom, pobudowali wieksze wybiegi. Moze w lodzkim zielen nie jest tak wypieszczona, ale i wstep osiagalny dla przecietnego czlowieka, a nie dla milionerow.
      W warszawskim wieki juz nie bylam.

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Dziekuje, Darek, zapraszam na kolejne odcinki.

      Usuń
  5. To nieprawdopodobne, jak fajnie można urządzić zoo. Zamiast smutnych klatek ze zwierzętami - wybiegi i sporo atrakcji, jak również przestrzeni.
    Dobrze, Kiruniu, że nie ugryzłaś w ogon tego kota, bo mógłby Cię przegryźć jednym kłapnięciem paszczy i mama z tatą chyba by się zapłakali.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, ale tez straszne koszty takiej ogrodowej architektury.
      A gdyby lew zechcial mnie tknac, mama z tata rozprawiliby sie z nim w sekunde, a ja bym pomogla.

      Usuń
    2. Zobaczyłam w wyobraźni Waszą trójkę kłębiącą się z lwem :)) Faktycznie, trzask, prask i po lwie ;)uciekałby z podkulonym ogonem.

      Usuń
    3. Nooo, przeciez Kira to pies na koty, bez wzgledu na rozmiar, wrecz koci morderca :)))

      Usuń
  6. Oj, rzeczywiście! Niełatwo być komputerowcem! Szczególnie kiedy trzeba przyciskać łapką po jednej literce... Wiem, bo sama jeszcze niedawno pisałam jednym palcem:) Ale za to, Kiruniu, fajnie opowiadasz. A w sekrecie Ci powiem, że temu strusiu trzeba było jednak capnąć chociaż jedno piórko...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mama nie pozwolila, bo podobno strusie dotkliwie kopia, ale moze kiedys sie uda.
      Z posta na post wprawiam sie i pisze juz coraz szybciej.

      Usuń
  7. Faktycznie w tym zoo człowiek czuje się, jakby wyjechał na safari do Afryki, piękne, sama chętnie bym zobaczyła, a póki co dzięki Twoim wspaniałym zdjęciom widzę, że cudnie tam i że warto byłoby to kiedyś odwiedzić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeciez masz po znajomosci jeszcze piekniejsze zoo do dyspozycji, w Berlinie. To hanowerskie jest dosc male i nie wszystkie zwierzaki w nim sa. Sama bym chciala zobaczyc berlinskie, jest slawne i z tradycjami.

      Usuń
  8. dawno nie byłam zw zoo, oj, lata świetlne! ale to opisane przez ciebie, kiruniu jest najpiękniejsze . takie przwdziwe:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czesciej sie chodzi, kiedy dzieciaki sa male, samemu to juz nie taka atrakcja. Zrobili to dla mnie :)

      Usuń
  9. Kto z kim przestaje, taki się staje...Kira, talent literacki przejęła od Ciebie , Panterko ;)
    Dzięki za to sprawozdanie, przez chwilę poczułam się jak dziecko ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mialam takie odczucie w Disneylandzie, bo jako dziecko wychowywalam sie na filmach Disneya. Kiedy zobaczylam to wszystki live, uslyszalam znane piosenki, no umarlam na smierc :)))

      Usuń
  10. Pięknie tam u Was w tym ZOO :)
    Buziaki ślę :)
    Ilona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba przyznac, ze niebrzydko.
      Serdecznosci, Ilonus

      Usuń
  11. Niby ogrody zoologiczne, to jednak więzienia, ale tak pięknie zorganizowanego i prowadzonego, jak ten, który pokazujecie i opisujecie razem z Kirą, nie jedno miasto może pozazdrościć. I jeszcze coś:) Zawsze, ale to zawsze marzyłam o tym ,żeby móc pokazać swojemu psu zwierzaki w zoo. Fantastyczna sprawa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A w Polsce nadal nie wolno wchodzic do zoo z pieskami?
      Mysle, ze gdyby bylo wolno, zwiekszylaby sie liczba odwiedzajacych. Tego dnia w zoo bylo naprawde duzo odwiedzajacych czworonogow.

      Usuń
  12. Już dawno nie byłam w zoo, więc z przyjemnością odbyłam z Wami tę wycieczkę. Bardzo atrakcyjnie pomyślana ekspozycja.
    Ciekawa jestem dalszych widoków. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, zoo robi bardzo dobre wrazenie, jesli chodzi o estetyke, a ja nadal mam ieszane uczucia, bo najlepsze zoo nie zastapi wolnosci.

      Usuń
    2. Podobno te zwierzeta z dziada pradziada przebywają w niewoli i dla nich wolność to prawie egzotyka. Smutne; ale z drugiej strony na takie "safari' możemy sobie pozwolić bez wyrzeczeń.

      Usuń
    3. Moze i tak... Poza tym dochodza prace naukowe w obronie ginacych gatunkow, ale... ach, sama nie wiem.

      Usuń
  13. Wow! Ale przemiła wycieczka! Nawet ta wirtualna mi się podoba!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wycieczka dopiero sie zaczela, w kolejnych postach Kirunia bedzie ja kontynuowala. Zapraszamy.

      Usuń
  14. Nie przepadam za ogrodami zoologicznymi, jednak to Twoje ma duzo uroku. Juz sam fakt, ze mozna do niego wchodzic ze zwierzetami jest niezwykły. A potem te wszystkie atrakcje - mgły, kładki, łódki, patrzenie zyrafie prosto w oczy...Cuda, niewidy. Tylko zapachów specyficznych zabrakło na tej wycieczce. A moze to zoo jest bezzapachowe???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapachy sa, ale nie bija tak w nozdrza, jak np. w znanym mi lodzkim zoo, gdzie mozna drapiezniki zlokalizowac na wech. Byc moze lezy to w staranniejszym czyszczeniu wybiegow? Nie wiem.

      Usuń
  15. Sam pomysl zrobienia w ten sposob ZOO, genialny! Wiele atrakcji dla zwiedzajacych tylko tych zwierzat zal:(((
    Przypomnialy mi sie niedzielne wycieczki do naszego lodzkiego ZOO, jako dziecko bylam zachwycona. Z biegiem lat zmienilam zdanie. A Wiesz, mialam kolezanke ktora byla opiekunka dzikich kotow i moglam wejsc od tylu (ha, po znajomosci) , dziwne uczucie stanac tak oko w oko np. z dzika Pantera:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To Ty, Renatko, pochodzisz z Lodzi? Niewiarygodne! Krajanke znalazlam!!! Tamto zoo znalam na pamiec, najpierw jako dziecko, pozniej z wlasnymi pociechami. Mimo bijacej w oczy biedy, kocham moje lodzkie zoo. Nie porownuje go z niemieckimi, bo sie nie da po prostu. Brak srodkow na atrakcje, ale za to finansowo dostepne jest dla wszystkich. Taka to roznica.

      Usuń
    2. Noooo, ja tyz z miasta Lodzi:)))) Wiesz , ze nasza slonica Magda ( jesli sie nie myle) to chyba juz jest po piedziesiatce.

      Usuń
    3. Nawet nie wiesz, jak sie ciesze. Sama nie wiem, z czego, ale sie ciesze.
      Tak, Magda swietowala hucznie w ubieglym roku swoja piecdziesiatke.

      Usuń
  16. Odpowiedzi
    1. Byl jeszcze drugi, plywal w basenie na zewnatrz, ale z racji slonca w oczy, nie do sfotografowania. :)))

      Usuń
  17. w przyszłym roku wybiorę się. Lubię zoo.

    OdpowiedzUsuń

Dziekuje za Twoj komentarz.
Lubie wiedziec, z kim rozmawiam, moge dyskutowac, ale nie toleruje chamstwa i atakow ad personam. Anonimowe komentarze i tak wpadna do spamu, wiec mozecie sobie oszczedzic pisania, a obrazliwe beda usuwane.