wtorek, 29 października 2013

Orkan.

TVN Meteo
Jak go tam zwal, u nas Christian, w Polsce Juda. Orkan zawital nad Europe.
Dla mnie zaczelo sie juz w niedziele, kiedy to obudzilam sie z bolem glowy, ale kladlam to na karb jednej godziny snu dluzej, czasem miewam tak w weekendy. Kiedy jednak pozniej spojrzalam na barometr, juz wiedzialam, ze to lomotanie we lbie nie jest spowodowane snem. Cisnienie spadlo do piwnicy! Pozarlam wiec IBU i zapomnialam o sprawie. Jednak jeszcze w niedziele wiatr przybral na sile, choc pogoda nadal byla przepiekna. Rozmawialam przez telefon z moja psiapsiolka znad morza i u niej byl juz prawdziwy szturm. Po pierwsze dlatego, ze ten nizowy front wraz z rzeczonym orkanem naplywal znad Atlantyku na wyspy brytyjskie i sila rozpedu atakowal przede wszystkim polnocne Niemcy. W poniedzialek byla u niej awaria pradu, pozamykano szkoly. Sila wiatru okreslona zostala na 12 w skali Beauforta, wyrywalo drzewa z korzeniami, a dachy pozbawialo dachowek. Sluzby ratunkowe przez caly dzien byly w akcji, ich syreny rywalizowaly poziomem glosnosci z wyciem wiatru. W calej Europie orkan zabil kilkanascie osob.
Mnie tego dnia swiat przywital rowniez wieksza wichura, zasnutym niebem, przelotnymi opadami i fruwajacymi wszedzie liscmi, ale gdzie tam nam do kataklizmu, jaki mial miejsce u Eli.




Drzewa, targane bardzo silnymi podmuchami, przyginaly sie do ziemi, obdzierane bezlitosnie z resztek lisci, a po niebie bardzo szybko przeplywaly czarne, nieprzyjazne chmury, gubiace od czasu do czasu nadmiar wilgoci.



Liscie, unoszone wiatrem, wykonywaly w powietrzu iscie szatanski taniec. I tylko topole, swoja gibkoscia i unikami, oszczedzily na razie male listki przed zachlannoscia wiatru. A on nie wial bez przerwy, przycichal na moment, zeby zebrac sily i uderzyc ze zdwojona moca w bezbronne drzewa. Ulice i drogi zapelnily sie polamanymi galazkami i odebranymi drzewom liscmi, z ktorymi wiatr wyczynial swoje harce. Jechalam autem i musialam bardzo mocno trzymac kierownice, bo i mnie chcial porwac w tany razem z samochodem.



W momentach, kiedy wicher przycichal, liscie mialy chwile odpoczynku do czasu, kiedy znow nie zachcialo mu sie zaatakowac. Porwane jego mocarnymi ramionami podlatywaly do gory, krecac chaotyczne piruety, po czym z powrotem byly przygniatane do ziemi lub zaplatywaly sie miedzy igly swoich szpilkowych pobratymcow.



W kroplach przelotnego deszczu, na szybie odbijal sie ten odwrocony armagiedon, a ich krotkotrwaly zywot konczyl sie wraz z przybyciem nowych deszczowych soczewek, spychajacych je ku ziemi.
Wielka ulga byl dla mnie powrot do domu i ukrycie sie w bezpiecznym budynku. Pogoda tymczasem ulegla chwilowej poprawie, slonce wyszlo zza chmur, jednak wiatr nie ustawal i pogrywal sobie z nasza brzoza.



Zauwazylam w pewnej chwili, ze dwoje sasiadow sprowadzilo ciecia na podworko, by pokazac mu zagrozenie w postaci wiszacej na skrawku drewna suchej galezi. Facio zrobil dokumentacje fotograficzna i pewnie cos sie w tej sprawie ruszy.
A cisnienie na barometrze nadal spada. Na razie orkan pustoszy Wielka Brytanie, a nas pewnie czeka wesola noc albo i nie, bo zapowiadaja, ze sie wichura uspokoi.

TVN24

32 komentarze:

  1. O, nawet niebieskie wygódki powywracało! Wolę nie wyobrażać sobie, co się dzieje w środku:-).
    Może ta nieszczęsna brzoza też z powodu huraganu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No przecie galaz sie ulamala kilka tygodni temu...

      Usuń
  2. A w USA mija wlasnie rok od czasu gdy huragan Sandy spustoszyl wybrzeze NJ i nie tylko oraz czesc NY City. Do godziny 20 mielismy prad, a gdy nastala ciemnosc to tylko bylo slychac wiatr szalejacy po drzewach i dachach. Ze zmeczenia zasnelam. Nastepnego dnia rano swiecilo slonce tylko wokol bylo znacznie mniej radosnie - 6 drzew za domem przewroconych z korzeniami, 2 drzewa po drugiej stronie ulicy oraz drzewo na granicy ze sasiadem na jego dachu. Przez tydzien szkoly oraz wiekszosc miejsc pracy byly zamkniete. Mam nadzieje, ze nie bedzie az takiego spustoszenia w Twoim regionie. U nas cicho, na szczescie. Pozdrawiam, spij dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Halutka, nie mozna porownywac naszych rzadkich orkanow z Waszymi tornadami. Dla nas to wielka sensacja taki wicher, podczas gdy u Was corocznie jest sezon na tornada. Tylko na wybrzezu polnocnym, od ktorego jestem daleko, tak potwornie wialo tym razem, u nas to "tylko" wichura byla, ale i tak zrobila na mnie wrazenie. Nie wyobrazam sobie nawet, co Wy przezywacie, kiedy cale osiedla i miasta przestaja istniec. Straszne!
      W nocy bylo spokojnie, a barometr sie stabilizuje, wiec juz po strachu.
      Sciskam mocno.

      Usuń
  3. u nas ciśnienie 985. paskudne. wiatr wieje jak głupi, ciekawe co rano będzie poprzewracane, kocich misek juz dawno nie ma....słyszałam o tym spustoszeniu w waszym regionie. trzymaj się panterko:`)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas nie bylo tragedii, Ewcia, za to u Eli na polnocy bylo niewesolo, a w Anglii jeszcze gorzej.
      Brzoza przetrwala :)))

      Usuń
  4. Pięknie opisałaś wietrzne harce, Panterko :)
    Siła żywiołu pokazuje człowiekowi dokładnie, kto tu rządzi i jest silniejszy.
    Kiedy wczoraj patrzyłam na moją ulubioną stronę z burzami i zagrożeniami, to silne wichury, jak zawsze do pewnego miejsca za Poznaniem i w górę, w kierunku Gniezna. My dostaliśmy silne, bo silne, ale popłuczyny po tych wiatrach.W takim to ciekawym miejscu mieszkamy :)
    Dobrze, że w sprawie gałęzi coś się ruszyło.
    A łeb mi nawalał w sobotę, przeszło mi dopiero po tabletkach, niestety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nigdy wczesniej nie bylam meteopatka, na starosc mi sie objawilo ;) Ale cisnienie idzie do gory i najgorsze za nami.
      A z natura trudno wygrac, broni sie ze wszystkich sil przed rabunkowa gospodarka czlowieka i jesli tylko zechce, zawsze zwyciezy. To tylko nam sie wydaje, ze potrafimy ja ujarzmic.

      Usuń
  5. Nawet do mnie dotarły jakieś resztki wietrzne. Wiało wczoraj, a przedwczoraj w nocy myślałam, że mi chałupę przestawi na sąsiednią działkę :) Takie wichury, mnie przerażają.....te gwizdy, świsty...okropność.
    Ale "swoją" wichurę , opisałaś Panterko przepięknie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie tez taki silny wiatr powoduje dziwne odczucia i strach jakis. Boje sie, ze mi auto zniszczy, dach z chalupy zerwie albo drzewa powyrywa. Bardzo niekomfortowo czuje sie, kiedy tak swiszcze z kazdej szpary.
      Dzieki, Beatko.

      Usuń
  6. U mnie na szczęście jest spokojnie. Piękna pogoda od rana świeci słońce - ciepło. Ale podobno to ma sie zmienić.Oby nie . Ja się boję takiej wichury - zle to działa na moją psychikę.

    Pozdrawiam i życzę spokoju bez bólu głowy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko w niedziele tak mnie lupalo, kiedy cisnienie z nagla spadlo do podziemia, teraz juz ok. Taki wicher chyba kazdemu na psyche wlazi, ale juz wszystko sie uspokoilo.
      Buziaczki

      Usuń
  7. No i już wyhamowało! W nocy wiało porządnie, ale za to temperatura - prawie 17 stopni (ok. godziny 23)!!! Teraz, choć świeci słońce, jest chłodniej, bo tylko13! Wiatr jeszcze wieje, ale nie za mocno. Jednak są plusy tej nocnej wichury; na pewno zwiało już wszystkie liście i kiedy posprzątam dziś na grobach bliskich, to do piątku mi ich znów nie zasypie, jak to zwykle bywa co roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj podobnie, dzisiaj ochlodzilo sie nieco, ale slonko przeblyskuje i pelno lisci na drzewach, wiatr nie dal im rady :)))

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. U nas spokoj, choc inni liza rany powiatrowe. :(

      Usuń
  9. I ja mam jakiś słabszy czas. ledwo żyję, smutno mi i bylejak... To pewnie wina pogody, orkana, ciśnienia, no i zbliżających się dni... Tylko Zoyka może mnie z tego wyrwać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Babcia, wszystko w swoim czasie! Zocha najlepiej wie, kiedy i sie nie przejmuje :))) Ale babcie tak juz maja i nic nie mozna na to poradzic, ze bardziej przejmuja sie od samych zainteresowanych :)))
      Glowka do gory, bedzie dobrze (lojezu, az mnie brzuch boli z przejecia, ciii...)

      Usuń
    2. A ja już widzę cztery szarobiałe kluseczki :))) W mojej głowie, oczywiście :))

      Usuń
    3. Beda trzy, w tym czarny, a czarny to "MOJ".

      Usuń
    4. Ten czarny schował się za tymi buraskami, więc go nie zauważyłam ;) Dwa buraski, czarnulek i trikolorka - to moje typy :)

      Usuń
    5. Oj tam, nie badz taka Pytia ;)

      Usuń
  10. A u nas na szczęście nad morzem trochę powiało,
    u nas w E. ledwo ledwo wieczorem i tyle tego wiatru było.
    Dzisiaj było pięknie i słonecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dawno nie mialam takiego wiania przy tak niskim cisnieniu, nieprzyjemna sprawa.

      Usuń
  11. ...u mnie wiało z niedzieli na poniedziałek, a dzisiaj była już ładna pogoda. Co do spychania auta przez wiatr doświadczyłem tego na autostradzie, dziwne uczucie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Straszliwe! Przestajesz panowac nad sytuacja, inni obok tak samo. Horror!

      Usuń
  12. Na Helu nawet specjalnie nie zauważyliśmy, Trochę słabiej wialo jak w Anglii czy Niemczech ale też i ludzie przywykli. W Trójmieście już narobiło trochę strachu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dziwne, ze na Helu bylo spokojnie, w koncu nie ma tam zadnej oslony od uderzen wiatru.

      Usuń
  13. Nie znoszę wiatrów, i głowa i moje prawe skrzydełko odczuwam to kilkanaście godzin wcześniej. zdjęcia są piękne i ciekawa jestem, co dalej z brzozą? [pzdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiatr dziala chyba na wszystkich bardzo deprymujaco i dolujaco. Ja sie burzy tak nie boje jak wlasnie wiatru.

      Usuń
    2. Nie było spokojnie, chociaż nie wiało tak jak w Anglii tylko ludzie przyzwyczajeni. Nawet drzewa przyzwyczajone. Mamy tu nawet endemiczną sosnę Helską rosnącą blisko brzegu. U nas wiało tylko 120km/h.

      Usuń
    3. To tyle co i u nas, u Elki nad morzem bylo 190km/h.

      Usuń

Chcesz pogadac? Zamieniam sie w sluch.