czwartek, 6 lutego 2014

W Polsce lepiej?

Odniose sie do komentarza pod jednym z moich poprzednich postow:
Ale, ale - jeszcze coś mnie zmusiło żeby pomyśleć i zadać to pytanie : Więc jak to jest z tą migracją do innego kraju ? dobrze czy zle ? Bo z ostatnich Twoich postów wynika , że finansowo to tak sobie. Nie na wszystko można sobie pozwolić. Wet drogi , okulary drogie , rozrywka droga, jeden pies bo opłaty drogie. Broń boże nie chcę Cię urazić ale pod wieloma względami jednak w Polsce chyba jest lepiej.
Jak to jest wiec z ta emigracja?
Kiedy my zdecydowalismy sie na emigracje, w Polsce nikomu przez mysl nie przeszlo, ze ustroj ma sie ku koncowi. Kryzys trwal w najlepsze, inflacja byla zastraszajaca. Wiadomo wiec, ze jechalismy na ten wymarzony zachod poprawiac sobie byt.
Tak go sobie poprawilismy, ze zamiast wlasnego mieszkania, mielismy do dyspozycji zycie na kupie z podobnymi nam desperatami, a dorabiac musielismy sie wszystkiego od poczatku. Nie tracilam jednak optymizmu, bylam mloda, pelna sil i marzen. Zadne poczatki nie sa latwe, z tym musielismy sie przeciez liczyc.
Wreszcie dostalismy przydzial na pierwsze mieszkanie. Samo to bylo takie niezwykle, bo w Polsce czas oczekiwania liczyl sie w dziesiecioleciach. Kiedy dzieci po kolei dorastaly i chcialy sie wyprowadzac z domu rodzinnego, tez nie bylo z tym zadnych problemow. Zarejestrowaly sie w spoldzielni i po kilku miesiacach, wybieraniu i wybrzydzaniu, wreszcie znajdowaly cos dla siebie, na co bylo je stac mimo, ze chodzily jeszcze do szkoly. W Polsce rzecz absolutnie niemozliwa.
Dorabialy sobie po lekcjach, postaraly sie o stypendium, dodatek mieszkaniowy i mogly zyc samodzielnie, bez ogladania sie na pomoc rodzicow, zaraz po osiagnieciu pelnoletnosci.
Tymczasem w Polsce zmienil sie ustroj, ale my bylismy juz tu zadomowieni na tyle, ze nawet nam do glowy nie przyszlo wracac. A to z racji narastajacej tyranii kosciola, coraz glupszych politykow i przedziwnego prawa.
Zaczelam bardzo sobie cenic latwosc zalatwiania spraw w urzedach, czesto tylko przez telefon, bez koniecznosci odczekiwania w kolejkach, kompetencje i uprzejmosc urzednikow, bez traktowania petentow jak potencjalnych przestepcow. Biurokracja owszem, ale gdzie jej nie ma? Tyle tylko, ze tu ona jest pomoca, a nie przeszkoda w zalatwianiu swoich spraw.
Jestesmy coraz starsi, przez co czesciej potrzebujemy uslug sluzby zdrowia. Nie do przecenienia jest jej szybka dostepnosc na kase chorych, ze nie wspomne o prywatnych, ale to akurat mnie nie dotyczy. Nie ma tu mowy o odmowie leczenia, wielomiesiecznym lub nawet wieloletnim oczekiwaniu na termin do specjalisty. Do szpitali przyjmuje sie pacjentow, nawet jesli sami nie chca. To asekuracja, gdyby cos mialo sie stac. Personel medyczny jest kompetentny, serdeczny i zawsze pomocny, pacjentow sie szanuje, bo przynosza dochod.
Teraz sprawa drogich okularow. Mozna sie prywatnie dodatkowo ubezpieczyc za niewielka kwote na pewne uslugi medyczne, ktorych nie pokrywa kasa chorych. Sa to, miedzy innymi uslugi dentystyczno-protetyczne, okulary, a zaleznie od ubezpieczalni i sumy, medecyna alternatywna (np. akupunktura), ekwiwalent finansowy za pobyt w szpitalu (w moim przypadku to 30 euro dziennie) i wiele innych mozliwosci. Wszystko jest kwestia skladki. Moj maz nie zalozyl sobie takiego ubezpieczenia, wiec musi bulic, za dwie pary okularow, juz z 20% rabatem na corke, ktora pracuje w firmie, musial zaplacic 250 euro. Ja za swoje do czytania, bez rabatu, u innego optyka, zaplacilam tylko 50.  Jakosc naszych okularow jest ze sredniej polki, mozna oczywiscie wybulic znacznie wiecej, ale i mniej w przypadku wyboru najtanszej, ale i gorszej wersji.
Zwierzeta. One sa tutaj luksusem, dlatego ludzie sa za nie bardziej odpowiedzialni. Nikt nie pozwoli sobie na bezmyslnosc. Bierze sie psa zaczipowanego, nie ma wiec mozliwosci wyrzucic go na ulice bez surowych konsekwencji. Obowiazek ubezpieczenia kazdego psa, nawet najmniejszego, od nastepstw nieszczesliwych wypadkow jest bardzo logiczny, bo kazde zwierze moze cos wywinac. Duzy pies moze ugryzc, wiec ubezpieczenie pokrywa koszty leczenia. Maly piesek moze niespodziewanie wybiec na jezdnie, spowodowac stluczke, wiec i on musi byc ubezpieczony. Dzieki takiej polityce mamy niewielki odsetek zwierzat w schroniskach. Swiadomosc i odpowiedzialnosc za podopiecznych sklaniaja wlascicieli do kastrowania i sterylizowania wiekszosci zwierzat. Uslugi weterynaryjne nie sa tanie, trzeba od poczatku przekalkulowac, czy nas w ogole na zwierze stac. Nie odbieram tego wszystkiego jako zjawiska negatywnego, wprost przeciwnie. Trzeba sie dobrze zastanowic, zanim sie zwierzaka adoptuje. Kary nie tylko za niewlasciwe traktowanie, ale i za niedopelnienie obowiazujacych przepisow, sa nieuchronne i wysokie.
Teraz o finansach. Zycie w Niemczech jest drogie, szczegolnie mieszkania w miescie, przy czym Getynga nalezy do miast drozszych. Za nasze 55m2 mieszkanko musimy bulic miesiecznie 440 euro plus prad 50, plus media drugie tyle. Na zycie nie zostaje az tak duzo, ale to chyba nic nowego i w Polsce, trzeba pracowac, zeby zyc. Maz jest juz na emeryturze, ja mam pol etatu, wiec kokosow z tego nie ma i trzeba obracac kazdy cent, zanim sie go wyda.
Gdyby jednak stalo sie jakies nieszczescie i nie mielibysmy z czego zyc, nalezy nam sie konstytucyjnie pomoc od panstwa: mieszkanie, ubezpieczenie zdrowotne i gotowka na papu. Nikt nie wyrzuci mnie na bruk, nie bede musiala zebrac albo nurkowac w smietnikach, zeby nie umrzec z glodu. Swiadomosc tego bezpieczenstwa jest nie do przecenienia.
Poza tym dla rodzin o najnizszych dochodach jest przewidzianych wiele znizek lub nawet zwolnien z oplat, na przyklad RTV, czy doplaty do przepisanych lekarstw, znizki na basen miejski, imprezy kulturalne lub bilety komunikacji miejskiej.
Nie wiem, jak sie potocza dalej moje losy, moge stracic prace, zachorowac, ulec wypadkowi, zostac sama - wszystko teoretycznie moze sie zdarzyc. Wiem jednak, ze moge spac spokojnie, bo w razie czego dostane niezbedna pomoc. Bez blagania i upokorzen w MOPSach.
Ogolnie reasumujac, jestem zadowolona z emigracji i w przeciwienstwie do mojego meza, ktory chetnie powrocilby na starosc do Polski, ani mi w glowie zamieszkac tam ponownie. Kiedy odejda rodzice, nie bede miala nic, co by mnie tam przyciagalo. Tu sa moje dzieci, tu jest moj dom, moje miejsce. I moj KOT.

 









120 komentarzy:

  1. Wiele rzeczy czytałam z otwartymi szeroko oczami. Twój obecny kraj daje wystarczająco by w nim żyć i być wobec niego lojalnym. Niestety Polska przykro to pisać to dziki kraj.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do szpitala to na własnej skórze doświadczyłam jak lekarz urolog, specjalista powiedział że jak sie powtórzy to żeby wracać do szpitala, a gdy wróciłam odesłano mnie do domu, nawet zastrzyku nie dał: "bo trzeba leczyć przyczynę a nie objawy" i odesłał do poradni urologicznej gdzie terminy sa na kwiecień.
      W przychodni są tabliczki co grozi za niecenzuralne słownictwo itp. A W szpitalu że rozmowy sa nagrywane. Po prostu Polska, tu chyba nigdy nie będzie lepiej.

      Usuń
    2. Reasumujac, slowo-klucz dla mojej checi pozostania tutaj to: poczucie bezpieczenstwa. Dozywotnio.
      Nie jest nam latwo. Na przyklad jedna z corek dojezdza codziennie 50 km w jedna strone do pracy, bo na miejscu nic nie znalazla. Jednak w Polsce pewnie do dzisiaj mieszkalibysmy wszyscy razem na kupie albo dzieci musialbyby zadluzyc sie na cale zycie, zeby wziac kredyt na mieszkanie.
      Suma plusow i minusow przemawia jednak za pozostaniem.

      Usuń
    3. Racja.. Jak dla mnie to nie ma się nad czym zastanawiać. Tym bardziej, że jest coraz gorzej a lepiej to już nie będzie.

      Usuń
  2. Dobrze jest uzyskać tak wyczerpujące informacje z pierwszej ręki:-). Jeśli tam żyje Ci się lepiej i normalniej, to oczywiste, że musi się opłacać. Coś za coś. Ja mam w dalszej rodzinie parę osób, które tam wyjechały. Mniej więcej to samo mówią. Kokosów nie ma, ale jakoś nikt się do powrotu nie kwapi:-). Właściwie żałuję, że w swoim czasie nie byłam bardziej mobilna, tylko kierowałam się sentymentami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sentymenty i tesknota za Polska towarzyszyly mi na poczatku pobytu, kiedy nie znalam jeszcze jezyka i czulam sie tu dosc obco. Bedac w ciazy z mloda, nawet do ginekologa chodzilam z tlumaczka. , a telefonu balam sie odbierac. Minelo. Teraz, na starosc, mam to, czego nigdy nie mialabym w Polsce. Znam z opowiadan rodzicow i z prasy niemoznosc podjecia leczenia specjalistycznego dla mniej zamoznych, odsylanie ze szpitali nieubezpieczonych, czekanie na karetki, umieralnosc dzieci i inne takie. Ja mam w domu karetke za 5 minut, specjaliste najdalej za tydzien, a w pilnym przypadku tego samego dnia z czekaniem. To nie do przecenienia.

      Usuń
  3. Powiem tylko tyle;chciałabym mieć takie poczucie bezpieczeństwa tutaj jakie Ty masz tam.To wszystko o czym piszesz-między innymi o odpowiedzialności za nabyte zwierzę-jest niemożliwe w naszym kraju i przy sposobie rozumowania rodaków.Mam już trochę lat na karku ale wciąż zadaję sobie pytanie:dlaczego my nie możemy żyć inaczej,normalniej,ale jak ze zdrajcy Ojczyzny robi się bohatera a z człowieka,który chronił pedofilów-świętego to mamy to co mamy...miłego dnia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałaś Orko dodać, że mamy jak mamy dzięki PZPR i latach komunizmu! Jeszcze ze dwa pokolenia miną,zanim owa mentalność wyparuje. Zawsze można wyjechać.

      Usuń
    2. Wybacz DD ale nie zgodzę się z Tobą,dzięki PZPR i latom komunizmu"demokracja"miała co rozwalić i zniszczyć.Ja jestem takim samym człowiekiem i wczoraj i dziś,tak samo szanowałam cudzą własność wczoraj i tak samo szanuję dziś,tak samo szanowałam ludzi wczoraj jak i dziś,tak samo nie klękałam przed PZPR wczoraj jak i dziś nie klękam przed księdzem....można dużo ale po co?:)

      Usuń
    3. Dzieki tamtemu systemowi zlikwidowano analfabetyzm, bezrolnosc, gruzlice, zelektryfikowano wsie, dano nedzarzom szanse na godniejsze zycie. Pracodawca nie mogl splunac w twarz i wyrzucic na zbity pysk, kasjerki nie siedzialy na kasie w pieluchach, a kler znal swoje miejsce.

      Usuń
    4. Ania ma racje - tylko o tym już nikt nie myśli. PZPR miał swoje dobre i złe strony - trzeba być obiektywnym :)

      Usuń
    5. Zgadzam się z Orką I Pantera... nie można wszystkiego ot tak sobie przekreślać i negatywnie "określać". Szkoda tylko, ze nie wyciągamy wniosków i nie idziemy do przodu. Ciągle się tu kotłuje jak w grajdole a mało co dobrego dla ludzi z tego wychodzi.

      Usuń
    6. Może ten kocurek na szynach pokazałby nam pyszczek?:)

      Usuń
    7. Polacy maja niestety tendencje do babrania sie w historycznym g***e i swietowania klesk narodowych. Dlatego miedzy innymi gospodarka niemiecka jest sto lat w przodzie, bo Niemcy patrza w przyszlosc, nie pozwalajac jednoczesnie dac przeszlosci popasc w zapomnienie.

      Usuń
    8. Jaskolko, kocurek ma zmarszczki na paszczy, dlatego woli pokazywac sie od d***y strony, podobnie jak ja he he he!.

      Usuń
  4. Rozumiem to dobrze Anusiu, że poczucie bezpieczeństwa jest podstawą egzystencji. Spokój w duszy spowodowany brakiem lęku o jutro. W Australii było bardzo bezpiecznie a mimo to wróciliśmy chąc w życiu zaznać jeszcze czegoś. Zrealizować młodzieńcze marzenie. Być bliżej rodziny. Tu, w ojczyźnie nie ma poczucia bezpieczeństwa, niestety. Smutne jest to, że choćby sie nie wiem jak harowało, to i tak starcza na bardzo skromne życie.A co, jeśli zdrowie w końcu nawali?O to się najbardziej obawiam, bo nasz tutejszy styl zycia wymaga zelaznej siły i wytrzymałości. Póki co jest w miarę dobrze, ale co będzie za kilka lat? Obawiam się, iż powrót do Au nie będzie juz wchodził w grę z braku funduszy właśnie. I co zrobimy...? Wolę chyba o tym nie myslec i cieszyć się tym, co jest.
    Serdecznie Cię kochana emigrantko w tej Twojej oddali pozdrawiam, będąc bardzo blisko mentalnie!:-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego juz dawno temu, kiedy sie poznalysmy, zadalam Ci pytanie, dlaczego? Ja patrze na swoje dalsze zycie bardziej perspektywicznie, zdaje sobie sprawe z tego, ze w kazdej chwili moge zaniemoc, stracic prace, albo co tam jeszcze. Znajac swoje czarnowidztwo, nie moglabym spokojnie spac, balabym sie kazdego nadchodzacego dnia, starosci, ubostwa, niemoznosci leczenia. Dlatego nie biore pod uwage powrotu.
      Buziaki goroce przesylam :***

      Usuń
  5. Ta normalność jest nie do przecenienia... I zwierzęta... Już kiedyś pisałaś o tym, to niesamowite i popieram rękami i nogami.. W Polsce zwierząt się nie szanuje... pokutuje katolickie podejście, że zwierzę nie ma duszy, że podlega człowiekowi, jest od człowieka gorsze, ma mu służyć i że człowiek może ze swoją własnością zrobić co tylko zechce... :(... Ech...
    Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedyne, co mi przeszkadza, to ta drozyzna w utrzymaniu zwierzaka, ale wiedzac o tym, moge sie na trzymanie pupila nie zdecydowac, zamiast go wyrzucac na szosie, kiedy mi sie znudzi lub jest za drogi. Za duzo by mnie to kosztowalo. Nawet za poprzedniego ustroju nie bylo w Polsce tak zle ze zwierzetami, jak teraz.
      Buziaki :***

      Usuń
  6. ...a mi podoba się ten niemiecki porządek. Ludzie są szanowani, a nie od drzwi traktowani jak złodzieje. Może i u nas ustrój się skończył jednak po urzędach i innych instytucjach stary klimat ma się dobrze. Takie poczucie spokoju i bezpieczeństwa, to jest to o czym człowiek marzy. Nie musi się martwić co będzie jutro, za tydzień, miesiąc, rok. Pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, porzadek jest czasem az przesadny, ale to tylko pomaga w zyciu, zamiast przeszkadzac. W Polsce skonczyl sie ustroj, ktory mimo wszystko szanowal jednostke, w ostatecznosci mozna bylo poskarzyc sie do nielubianej przez wszystkich PZPR, a teraz... mozesz sie najwyzej pomodlic.
      Odpozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  7. Tak jak piszesz luksówsów nie ma, ale żyje się z poczuciem bezpieczeństwa.
    Podobnie jest w Anglii.
    Zupełnie inne podejście do człowieka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego takie standardy musimy zacząć wprowadzać również w Polsce. I wierzę,że w końcu i u nas będzie dobrze, a nawet lepiej.

      Usuń
    2. O jakich standardach, Dorotko, piszesz? Tam trzeba mentalnosc calego narodu zmienic, a to jest niewykonalne.

      Usuń
    3. To co? Do gazu z tym narodem?

      Usuń
    4. Chyba przeginasz, Dorota. Trzeba pracowac nad mentalnoscia, a standardy beda juz tylko nastepstwem.

      Usuń
  8. poczucie bezpieczeństwa-bezcenne. To podstawowa rzecz jakiej mi brakuje - rzutująca na jakość całego życia.
    :****

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Twoim przypadku mialabys wszechstronna pomoc i rehabilitacje dla dzieci. Od przedszkola uczy sie tolerancji, opieki nad slabszymi, a nauczyciele dbaja, by nikt nie czul sie odrzucony. Dla rodzicow jest dostepna wszechstronna pomoc w kazdym przypadku.
      :***

      Usuń
    2. szkoda więc że jestem tutaj :(

      Usuń
    3. Swiat stoi teraz dla wszystkich otworem, trzeba tylko odwagi, zeby ucznic pierwszy krok.

      Usuń
  9. Mam rodzinę (dość bliską) w Niemczech, a teraz syn wyjechał do Anglii. I choć mówi, że chcą się dorobić i wrócić, to poważnie się obawiam (hmmm... nie wiem, czy to słowo jest właściwe), że jednak tam zostanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie obawiaj sie, powinnas byc zadowolona, ze syn w pore sie zerwal i moze zyc godnie i samodzielnie, nie stanowiac balastu dla rodzicow. Niech nie wraca, bo bylby to najwiekszy blad zyciowy.

      Usuń
  10. To ja się pytam, dlaczego nasi nie ściągają z zachodu tego co dobre, co się sprawdziło, tylko wprowadzają jakieś idiotyzmy?
    ***
    A co do Polski - to mój kraj , moja ojczyzna, nawet jeśli nie daje poczucia bezpieczenstwa, nawet jeśli jest dzika i pełna absurdów. To moja rodzinna ziemia, za którą życie oddali moi dziadowie. To moja ziemia, w której leżą prochy moich najbliższych. To miejsce, gdzie jestem u siebie. Dumna jestem,żem Polka i tyle.
    Co prawda nie dostałam mieszkania od państwa, na własne musiałam zarobić. Najpierw była to kawalerka, potem większe i większe, wreszcie mam piękny, wymarzony dom. Mamy pracę i żyje nam się całkiem dobrze, chociaż absurdy czasami i nas dotykają. Mam nadzieję,że kiedyś to się zmieni.
    Każdy musi sam odnaleźć swoje miejsce na ziemi. Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam podobne zdanie co DD i jestem pewna że kiedyś w Polsce będzie tak jak w innych bogatszych krajach. My jesteśmy tacy niecierpliwi a potrzeba czasu. Nam wszystko przeszkadza , nic się nie podoba , ciągle narzekamy - wkurza mnie to. Tak jak ktoś powiedział pracujemy na przyszłe pokolenia - im już na pewno będzie lepiej. Kocham Polskę. Jest mi tu dobrze - pewnie mam szczęście - jakoś nie mam problemu ze Służbą Zdrowia - nie czekam w kolejce. Działalność Gospodarczą otworzyłam w jeden dzień - bez kolejki . Nie narzekam. Jak wyjeżdzałam na wakacje za granice po 2 tygodniach już tęskniłam za domem. Lubię poznawać nowe miejsca ale nigdy nie pomyślałam żeby opuścić polskę.I nie boję się zmian , ale po co mam coś zmieniać jak jest mi dobrze.

      Usuń
    2. Dorotko, no wlasnie, dlaczego nie nasladuja dobrych przykladow? Bo wydaje im sie, ze wymysla sami lepsze, maja poczucie misji, a brak im kompetencji. Skutki sa wyraznie widoczne.
      To, co piszesz dalej, brzmi wprawdzie straszliwie patriotycznie, ale i zasciankowo smiesznie w dzisiejszych czasach. Swiat stanal otworem, mamy XXI wiek, pracy szuka sie tam, gdzie ona jest, a nie tylko w najblizszym sasiedztwie. Wy mieliscie szczescie, ale czy Wasze dzieci beda je mialy? A ich dzieci?
      Czy to, ze ja dostalam mieszkanie od panstwa, jest Twoim zdaniem czyms nagannym, czy tez moze normalnym zjawiskiem, jakie powinno wystepowac wszedzie? Bo nie kazdego stac jest na dom czy mieszkanie wlasnosciowe, wzglednie prywatne wynajecie. Co maja robic tacy ludzie?
      Wiadomo, ze punkt widzenia zalezy od stanu posiadania, ale takiej nedzy i nieposzanowania czlowieka nie bylo w poprzednim ustroju.
      Ja swoje miejsce znalazlam i jestem tu szczesliwa. A prochy przodkow? Bez przesady! Gdyby wszyscy sie tak prochami przejmowali, nie byloby migracji, a co za tym idzie, rozwoju cywilizacji. Trzeba z zywymi naprzod isc.
      Pozdrawiam :***

      Usuń
    3. Grazynko, moze bedzie, a moze nie. Narodowa mentalnosc nielatwo jest zmienic, wiec ja widze to nieco inaczej niz Ty, bo widze, ze mozna zyc godniej.
      Przyszle pokolenia sa jedynie indoktrynowane przez kosciol, maja umiec sie modlic, nie musza zdobywac wiedzy, beda trzymane krotko za buzie i deptane koscielnym butem. Zamiast na dofinansowanie niedozywionych dzieci, wydaje sie miliony, miliardy do kasy watykanskiej. A oni juz nie wypuszcza tak latwo z chciwych lap zdobytych przywilejow.
      Na razie jestes w miare zdrowa, zobaczymy, co powiesz na starosc. Przez 2 tygodnie pobytu na urlopie nie poznasz kraju, w ktorym go spedzasz. Ja po tylu latach mam porownanie i niestety wypada ono na niekorzysc Polski. Ja po tygodniu pobytu tam, nie moge sie doczekac powrotu do domu, czuje sie tam tak obco i nie na swoim miejscu.
      Obys tak dobrze miala do konca zycia, jak masz dzisiaj. :***

      Usuń
    4. Dziewczyny!
      W zachodnich Niemczech komuny nie było! Czyż tam analfabetyzm panuje? Gdyby ne RFN ,NRD dalej by kwiczała. Teraz nektórzy kwiczą,że na wschodnie Niemcy płacić muszą, aby wyrównać standardy!

      Usuń
    5. Nie zapominaj, z jakiego poziomu startowała Polska - przez ziemie trzech byłych zaborów, które ledwo się trochę zintegrowały przetoczyła się druga wojna światowa Niemcy stanęły do niej jako mocarstwo. Potem my "dumnie" (i wiadomo, dlaczego) nie przyjęliśmy pomocy zachodu, podczas gdy Niemcy korzystali choćby z planu Marshalla. Czas PRL-u też nam się przysłużył, bo gospodarka w tym czasie nie rozwijała się dobrze,a RWPG służyło w zasadzie tylko Związkowi radzieckiemu, inne państwa raczej niewiele na nim korzystały. I mówię tu tylko o aspekcie gospodarczym i to częściowo zaledwie. Ten nieszczęsny, odsądzany od czci i wiary peerel miał mnóstwo do odrobienia
      I jeszcze: u nas też nie było komuny - to potoczne określenie bardzo się przyjęło, a jest, niestety, mylące.

      Usuń
    6. Wiesz, Ninka, ta komuna wypowiedziana w odpowiedniej intonacji, podobnie zreszta jak sowieci zamiast Rosjan, brzmia odpowiednio bardziej lekcewazaco.

      Usuń
    7. Dorotko, w Niemczech nie bylo komuny, nie bylo bezrolnych chlopow i analfabetyzmu w takim stopniu jak w przedwojennej Polsce.

      Usuń
    8. A za to już możemy podziękowac zaborcom, między innymi Niemcom.

      Usuń
    9. Juz kiedys madry kanclerz Otto von Bismarck powiedzial "Dajcie Polakom wolnosc, a zniszcza sie sami". Jak sie okazuje, mial racje. Niestety.

      Usuń
  11. Kazdego dnia powtarzam córce co Was tu trzyma w tym nędznym kraju, dlaczego nie wyjedziesz i nie spróbujesz.Bardzo żałuję że jak miałam okazję to nie wyjechałam., pojechał tylko małżonek do Hamburga do swojej cioci , nawet miał papiery o pochodzeniu niemieckim (jego mama pochodziła z niemiec)ale tak go przytłoczyło to luksusowe życie że nie potrafił tam zostać.Córka tez boi się wszystkiego co nowe i nie potrafi się zdecydować a ja gdybym była młodsza to 24 godz. bym tu nie została.Mój brat wyjechał 10 lat temu i kiedy z nim rozmawiam to jest bardzo zadowolony.Poczucie bezpieczeństa na starość czy też w różnych wypadkach losowych jest bardzo ważne i przekonałam się nie raz że nasze państwo ma to gdzieś i ludzie strasi to wielki wrzód na d..... a o zwierzętach to nawet trudno pisać.Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko państwo i państwo. Poczucie bezpieczeństwa na starość trzeba samemu sobie zapewnić i pomysleć o tym wcześniej. I jak się ma dzieci oczywiście kochajace matkę i ojca nie ma o co się martwić.Na pewno pomogą.Wiem ,wiem - duma na to nie pozwala ?

      Usuń
    2. Panstwo jest jak d**a od s***a, zeby zapewnic byt slabym jednostkom, slabym socjalnie lub zdrowotnie, bo nie kazdy ma szczescie zadbac o to samodzielnie. A co, jesli nie ma sie dzieci albo wyemigruja one daleko i nie moga zajac sie rodzicami na starosc? Co wtedy?

      Usuń
    3. Sznur , kulka w łeb do wyboru do koloru :D

      Usuń
    4. "Dzieci i kochającą matkę...". Ale się uśmiałam. Oni nie są wieczni, ani tym bardziej wszechwładni. Panterka w tym względzie ma całkowitą rację. A jakie komunały nam się prawi, że niby to my, Polacy mamy opiekuńcze państwo. Od koncepcji którego należy odejść! Gdzie ta osławiona "opieka"; doświadczył jej ktoś?

      Usuń
    5. Mam w d...e opiekę państwa - liczę na siebie - inaczej dawno wyjechałabym do Anglii jak wiele osób i liczyła że państwo mi wszystko zapewni , Zresztą teraz tam nie za bardzo lubią polaków ale może się mylę .

      Usuń
    6. Obys, Grazynko, nigdy nie musiala takiej pomocy potrzebowac! Czlowiek jednak nie zna dnia ani godziny...

      Usuń
    7. My utrzymujemy państwo,myślę,że żadna łaska jeżeli to państwo będzie dbało o swoich obywateli i to o wszystkich a nie o wybranych.Każe się kobietom rodzić bez względu na wyniki badań ciążowych ale już nikt matce nie pomoże wychować chore dziecko,musi sama chodzić i błagać o pomoc,czy państwo jej pomaga?Mieliśmy się stać drugą Japonią a jesteśmy bardzo blisko Etiopii.35 lat utrzymywałam państwo a teraz to państwo ma mnie w doopie i jeszcze mi powie,że ktoś pracuje na moją emeryturę a gdzie moje pieniądze odkładane przez te lata?Co robotnik i chłop zyskali po"obaleniu"komuny?Wielkie guano.Polikwidowano zakłady pracy i nie ma robotników,polikwidowano PGR-y i nie ma chłopów,a państwo sprzedaje,rozdaje,oddaje,napycha kieszenie swoim,czarnym i obcym i wcale nie martwi się o swoich obywateli.Oni mają,im wystarczy a ty umieraj pod płotem albo w korytarzu szpitalnym...

      Usuń
    8. Gorzka to prawda, Orko. Na swoja emeryture sama pracowalas, teraz jestes winna, ze zyjesz, bo jestes jedynie bezproduktywnym wrzodem na d***e panstwa, ktore wmawia mlodym, ze musza na Ciebie lozyc, zamiast sie bawic. Gdybys te pieniadze odkladala na lokate, zamiast finansowac palace ZUSu, pewnie nie musialabys sie martwic o jutro. A jeszcze lekka reka rozdaje sie panstwowe pieniadze kosciolowi.

      Usuń
  12. Od północy myślę nad komentarzem i nie mogę go napisać. Ktoś, kto wychwala Polskę pod niebiosa nigdy nie żył w innym kraju, a nawet nie przyjmuje wiadomości o tym, że gdzieś wszystko, co się robi jest dla ludzi, a nie przeciwko nim. Ktoś, kto mówi - chcę, ale jestem za stary/stara na przeprowadzkę wcale nie chce tego robić, tylko dlaczego tłumaczy się z tego w taki sposób? Nie chce, to nie chce, każdy ma prawo żyć tam gdzie padnie jego wybór..
    Najważniejsze to robić i żyć tak, jak się lubi i gdzie się chce, a nie musi.
    Pozdrawiam ciepło (+7) z Norwegii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nawet i nie tylko chcieć ale i musieć :). Dla niektórych powrót do Polski może się okazać następną emigracją :). Emigracja za pracą to też 'wybór' między musze i muszę :), bo pracuję aby poprawić byt w Polsce (rodziny czy własny) :).
      Różo, powodzenia w Norwegii, samych plusów na termometrze, kancie bankowym i w innych kątach :) patrzenia :)

      Usuń
    2. Ha! U nas juz +12°, wiosna pelnom gembom! :)))
      Rozo, to takie s***e w banie, te opowiesci o patriotyzmie, starosci i tysiacu innych wymowek przeciw emigracji. Wybor miejsca do zycia jest osobista sprawa kazdego, jednak opowiesci, ze w Polsce jest tak fajnie, uwazam za przesadzone i to mocno. Moj post jest odpowiedzia na komentarz, a nie reklama emigracji. Po prostu teraz nie wyobrazam sobie, ze moglabym z powrotem zyc w Polsce i tyle.

      Usuń
    3. :D ... 'dmuchanie' w banie to o Polsce ale i tworzenie mitów jak to gdzieś we świecie tylko miody :D. Ten kto sobie radzi na emigracji śmiało poradziłby sobie również w kraju polskim i słaby (nie wnikam w powody) w Polsce też nic nie zmieni na obczyźnie poza zmianą geograficzną miejsca pobytu. :D Jednak każdy robi co uważa dla SIEBIE za słuszne na danym etapie życia.
      U nas +- 0 (plus minus zero), wiosna prawie biała :)

      Usuń
    4. Echo,
      miody, nie miody, każdy kraj ma też ciemną stronę życia, nigdzie nie ma raju na ziemi. Tylko dlaczego w innych krajach ludzie uśmiechają się do siebie, a w Polsce tylko narzekają i są smutni. I nawet nie próbuj mi wmówić, że zmieniłam tylko szerokość geograficzną. Oprócz tego mam poczucie bezpieczeństwa, życzliwość, uprzejmość, wygodę poruszania się po sklepach, ulicach i urzędach. I nikt nie traktuje mnie jak potencjalnego złodzieja i kombinatora. Mało?
      "U nas 0", czyli gdzie?

      Aniu,
      wiem komu i na jakie pytanie odpowiedziałaś tym postem. I nie ukrywam, że byłam bardzo ciekawa jej stanowiska u Ciebie, bo pod tymi postami są dwa różne.

      http://klubkotajasna8.blogspot.no/2013/12/co-robie-w-liverpoolu.html

      http://klubkotajasna8.blogspot.no/2013/12/zaskoczona-jestem-wczorajsza-dyskusja.html

      Usuń
    5. ... i to jeszcze jak! ...

      Usuń
    6. Różo, ludzie się uśmiechają bo to taka kultura albo widzimy, chcemy sami oglądać usmiech na twarzach bo go ćwiczymy właśnie u siebie. Testowałam to w komunikacji zbiorowej, w autobusach, ulicy - spostrzegałam to co chciałam nawet wtedy gdy samej mi nie było do śmiechu. Odbiór tylko smakował inaczej. Jak sama czułam radość na sercu to unikałam smutasów aby nie popsuć swojego dobrego samopoczucia :) :) :) w danej chwili. Również poczucie szczęśliwości ma swoje granice.

      Usuń
    7. Ja nie odwazylabym sie tak radykalnie potepiac w czambul ani emigrantow, ani kogokolwiek innego. Roznie sie losy ludzi ukladaja, jedni uciekaja przed przesladowaniami, inni podazaja za miloscia, jeszcze inni chca sobie byt poprawic. Smetne gadki o patriotyzmie i walkach narodowo-wyzwolenczych swiadcza tylko o waskich horyzontach i braku pierwiastka swiatowosci, w pozytywnym znaczeniu tego slowa.

      Usuń
    8. Aniu i Różo w polsce jest fajnie tylko trzeba być optymistką tak jak Ja - jak się jest pesymistą lepiej emigrować :D

      Usuń
    9. Ales walnela, jak lysy grzywka o beton! :)))

      Usuń
    10. Różo, masz rację. Ja w żadnym razie nie zamierzam zakłamywać swoich motywów. Wręcz mówię, że jestem już na to za stara etc. Żałuję, że nie zatroszczyłam się zawczasu o swoją przyszłość.

      Usuń
    11. No i jeszcze w kwestii tego walnięcia grzywką zgadzam się też:-)))))))).

      Usuń
    12. Zauważyłam że najbardziej narzekają na polskę ci co już dawno z niej wyjechali . Mnie to razi i jakoś tak przykro że nic dobrego nie widzicie. Nie tylko pieniądze się liczą .

      Usuń
    13. Nie o pieniadzach tu mowa, nie splycaj, Grazyna. To panstwo koscielne, z politykami, z ktorych swiat ma niezla rozrywke (nieboszczyk Kaczynski sraczki dostal, kiedy mu argumentow zabraklo). Narod jest nieuprzejmy, klotliwy, urzedy niekompetentne, gospodarka kuleje. A Ty o pieniadzach?

      Usuń



    14. Róbmy swoje,
      Pewne jest to jedno, że
      Róbmy swoje,
      Bo dopóki nam się chce,
      Drobiazgów parę się uchowa:
      Kultura, sztuka, wolność słowa, dlatego
      Róbmy swoje,
      Róbmy swoje,
      Może to coś da? Kto wie?...

      Usuń
    15. Robcie wiec, moze kiedys przyniesie to jakies wymierne efekty. :)

      Usuń
  13. No wiesz! A pies?! Żebym ja, stara kociara, o Twojego psa i należne mu miejsce w poście się dopominała! ;)

    A to, co napisałaś o poczuciu bezpieczeństwa w kraju, w którym mieszkasz od lat, poprzez odmienność od tego, co mamy tutaj, budzi coś jakby gorycz...

    PS. Nie zaglądam zbyt często, a gdy już zajrzę, to lecę hurtem i mało się odzywam - żebyś nie myślała. Nno! ;) Wobec tego hurtem :*******

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, chcialam wrzucic jakies zdjecie i nawinela sie Miecka. Oczywiscie tam moj dom, gdzie tez Kirunia :)))
      Przygladam sie Polsce z dystansu i mimo, ze mnie tam nie ma, czasem wstydze sie za jej przedstawicieli, poczawszy od politykow, na zwyklach ludziach zakonczywszy. Tam wszystko zdaje sie byc postawione na glowie, tylko kosciol ma sie nienajgorzej.
      :***

      Usuń
  14. Ja mam dokładnie takie samo zdanie jak Ty. I podobnie mi się żyje, może mam troszke lepiej bo u nas leki na receptę są zupełnie za darmo dla każdego od kilku lat (kiedyś za receptę płaciło się stałą opłatę jakieś 5 funtów) i okulary za darmo raz na dwa lata. Oczywiście z pewnej puli oprawek tylko, wiadomo że najtańsze i najgorszej jakości, ale zawsze to coś jak ktoś nie ma na chleb. Lepsze oprawki są już płatne.
    Całkowicie Cię rozumiem w kwestii bezpieczeństwa. Ja się TUTAJ czuję bezpiecznie. Tu są moje dzieci, mój dom, moje koty. Polska - to już tylko wspomnienie i kraj który coraz rzadziej i z coraz mniejszą satysfakcją odwiedzam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedys jak na skrzydlach odwiedzalam Polske, teraz jej unikam, bo z roku na rok gorzej tam sie czuje. Nawet takie gowniane drobiazgi, jak bezpieczne przejscie przez jezdnie po pasach, wyjscie z psem po ciemku i setki innych drobiazgow, nie sprzyjaja mojej tesknocie za ojczyzna. Nawet znajomi tak sie pozmieniali, ze brak tematow do rozmow.

      Usuń
  15. Dobrze opisane od strony praktycznej. Ja się od kilku lat zastanawiam nad wyjazdem, może już nie dla mnie ale dla dzieci (córa 17 lat) mówi o tym cały czas, ale powiem szczerze brak odwagi. Przede wszystkim mojemu mężowi, bo ma pracę, którą lubi. Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba sie mocno zastanowic i brac pod uwage, ze nie kazdy jest w stanie dobrze zaaklimatyzowac sie na obczyznie. Wielu Polakow nawet po latach pobytu nie zna jezyka i przebywa wylacznie w polskich enklawach. Takim ludziom nigdy nie bedzie dobrze, ani w Polsce, ani za granica, nigdzie. Do emigracji trzeba sie dobrze przygotowac, nie jechac na zywiol. Nie kazdy sie kwalifikuje.
      Macie prace, dom, czego wiec szukac w obcych stronach? Ja bylam jeszcze stosunkowo mloda i nie wiem, czy teraz tez bym sie na to zdecydowala.
      Buziaki. Aga :***

      Usuń
  16. Jak się ma piniondzorów ja lodu albo małe (zminimalizowane) potrzeby to wszędzie jest człowiekowi LEPIEJ :))) Byle zdrowie, uroda i bogaty protoplasta rodu były...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brawo Echo! Doskonale to ujęłaś!

      Usuń
    2. Jestem sliczna, bogata (vide wczorajszy post), z tym protoplasta tylko nie za bardzo :)))

      Usuń
    3. Zapomniałam o młodości czyli wieku średnim :D

      Usuń
    4. No to jeszcze raz: jestem sliczna, zdrowa, mloda i bogata!!!

      Usuń
    5. Oooooo, to tak jak ja. Staję pośrodku dwóch luster (czerwonego i niebieskiego) biała (blada) jak .... (każdy ma prawo wyboru podobieństwa porównawczego :)) i na zmianę afirmuję i wizualizuję krzycząc w niebogłosy: jestem piekna, młoda i bogata! ... a echo się potęguje i kruszy lustra .... pi, pu, pi - klnę siarczyście!

      Usuń
    6. No ja sie nie dziwie, ze Twoje lustra nie wytrzymaly i postanowily odebrac sobie zycie przez pekniecie ;)

      Usuń
    7. Na szczęście, następnych siedem lat mogę być swobodnie sobą :D Takiej presji nawet lustro nie wytrzyma.

      Usuń
    8. .... :D nawet wtedy gdy mi grzywka wyrośnie na łysinie i wtedy gdy łysina zwycięży grzywkę :D :D :D

      Usuń
  17. Pod komentarzem Iwonki się podpisuję. Córka od 9 lat na emigracji. Pracę ma a gdy nie miała jakąś chwilę też nie głodowała. Teraz kupiła mieszkanie, co prawda dość daleko od wielkiego miasta, ale ma samochód i dojeżdża. Spłata kredytu na własne wyniesie mniej, niż dotychczas płaciła za wynajem a wynajmowała dwa pokoje z kuchnią sama. Na początku mieszkała na kupie z innymi, mając tylko kąt do spania, później już sama mieszka w dość dużym mieszkaniu. Teraz obliczyła że wyniesie ją taniej spłacać kredyt i mieszkać na swoim, bo przynajmniej płaci już za swoje a nie w cudzą kieszeń. Za dwa pokoje z kuchnią płaciła 450 funtów no i inne opłaty prąd który tam wcale nie jest tak przeraźliwie drogi jak u nas. Gdybym była młodsza nie zastanawiałabym się ani chwili. Urzędy jak napisałaś Aniu, służą człowiekowi a nie człowiek urzędnikowi. Podpowiadają, szukają optymalnych rozwiązań jak najbardziej korzystnych i tak bank proponuje mniejszy procent kredytu niewielki ale zawsze i dodatkowo 300 funtów dla prawnika, bo tam rozmowy między kupującym a sprzedającym odbywają się przez prawników. Jest doradca finansowy który pomaga wybierać. A życie nie jest wcale droższe niż w Polsce. I o zwierzęta się tam dba. Ale dla mnie jest najważniejszy uśmiech na co dzień tam się ludzie do siebie uśmiechają, jakoś tak życzliwiej niż u nas. To mój kraj i też kocham tę piękną ziemię ale tam gdzie jestem jest mój dom. Dziś nie ma to jest niemiecka ziemia a to francuska to a to czeska. chcesz i dasz radę możesz tam zamieszkać i ją uprawiać i cieszyć się. Ale zrozumienie że ziemia nie jest czyjąś własnością nie przynależy do jakieś osoby, rodu czy nacji jeszcze do nas nie dotarło. Ważny temat Aniu poruszyłaś. Dzięki wielkie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestesmy obywatelami swiata, zasciankowe myslenie juz dawno sie zdewaluowalo. Jesli mam wybor zyc normalnie i godnie lub kisic sie w imie tak zwanego patriotyzmu, to wybieram to pierwsze i wcale przez to nie jestem gorsza patriotka. Trzeba tylko zmienic sposob myslenia na bardziej miedzynarodowy.

      Usuń
    2. A moja córka nie wyjechała . Ma mieszkanie,samochód i na wszystko Ją stać i ma dopiero 30 lat. Bardzo ciężko na to zapracowała .
      Druga córka ma salon fryzjerski - ma 28 lat i też sobie świetnie radzi.

      Usuń
    3. Nie wszyscy maja takie szczescie, na co wskazuje procent bezrobocia w Polsce.

      Usuń
    4. Mojej serdecznej koleżanki córka,lekko ponad 40,ma dobrą pracę,kasę,dwa apartamenty,samochód,pomaga mamie/koleżance/ tylko nie ma męża,dzieci, bo nie ma na takie przyziemne sprawy czasu,pracuje 48 godzin na dobę....

      Usuń
    5. Cos za cos, albo rodzina, albo wygoda. Rzadko da sie wszystko pogodzic.

      Usuń
  18. Było tak nasz znajomy bardzo dobry lekarz, postanowił jak już przyszło nowe wyposażyć swoje miasto w nowe karetki pogotowia prywatne, wyłożył kasiorę wziął kredyt wyszarpał z domu ostatni grosz. Burmistrz zachwycony wywiady telewizja lokalna super fajnie, poklepywanie po plecach panie doktorze rączka buźka fajnie jest.
    Telefon dzwoni burmistrz panie doktorze jak miło jest taka sprawa? Tak słucham Krzysiu tubalnie w słuchawkę, zatrudni pan w swojej firmie mam dwie osoby szczerze polecam. Ależ oczywiści entuzjastycznie huczy basem Krzysiu jeśli tylko są lekarzami nie ma sprawy potrzebuję. Eeee no nie bardzo jedna jest po studiach historię skończyła druga ma maturę ale pierwszorzędna. Panie burmistrzu ja lekarzy potrzebuję, pielęgniarki aha no tak niech pan dobrze przemyśli, bo jak co to i pozwolenie cofnąć można. I Krzysiu sprzedał karetki pogotowia ze stratą dziś pracuje w Niemczech.
    Polska po znajomości bo bez nic się nie da.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, to typowe, od soltysow po premiera. Niewazne kompetencje, wazne znajomosci.
      Efekty niestety az nadto widoczne :(

      Usuń
    2. Nic ino odkopać pancerfausta i na barykady:))))

      Usuń
    3. No to cho! Robim rewolucje! :)

      Usuń
  19. a ja tak troche siedze na plocie, bo jeszcze troche i moglabym pol roku tu i pol roku tam (troche teoretyzuje...) i juz tak gadalismy o tym, ale oboje doszlismy do wniosku, ze balibysmy sie zyc w Polsce na starosc...glownie przez opieke zdrowotna. Znam cos troje lekarzy, ale juz stare rupiecie, jak ja, wiec za , powiedzmy, 10 lat szans na opieke zdrowotna ludzka mamy malo... czesto jezdze do Polski, duzo mnie cieszy, duzo mnie denerwuje, duzo mnie oszalamia (w niecalkiem pozytywnym znaczeniu), duzo mi smakuje, duzo mnie poraza.
    Poczucie bezpieczenstwa to dokladnie to! Wiem, ze potrafie sobie dac rade z polska biurokracja i wiele przeskocze, ale wysilku wiecej trzeba w to wlozyc. No i nie znosze, nienawidze spojrzen oceniajacych mnie, glownie na podstawie ubioru, ktory rzekomo nie pasuje do wieku. Tu sobie spokojnie moge nosic pawie piorka wystajace z odwloka i nikt nie mrugnie :)))
    Ale jestem wroclawska patriotka, nieco wybrakowana, bo juz tam po mnie sladu nie ma, za to mam cala polke ksiazek o Wroclawiu (i ciagle mi malo) i spora wiedze, glownie historyczna.
    Ale zawsze mowilam i mowie - tu sie zyje po prostu latwiej, wiec te 35 lat przelecialo dobrze. Na poczatku byla wielka tesknota za Rodzicami. Ale gdybym mieszkala za Suwalkami to tez 3 dni jechac i 4 razy koneie zmieniac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zauwazylam, ze wszystkie emigrantki mowia jednym glosem, a przeciw emigracji wypowiadaja sie glownie osoby, ktore emigracji nie znaja, bo urlopy i pobyty na saksach raczej nie pozwolily im poznac emigracyjnej codziennosci. Czyli mniej wiecej "gadal slepy o kolorach", podlane bogoojczyznianym patriotyzmem.
      Milego, Krysiu :***

      Usuń
    2. No bo tam dom twoj gdzie...dom twoj ;)) na codzien spotykam sie z rodakami, ktorzy przyjechali tu z wlasnej woli a marudza jak najeci. Ja namawiam do powrotu, zeby sie az tak nie torturowali :P nie zawsze ironia jest doceniona ;)
      ale to sa ci emigranci, ktorzy robia zakupy wylacznie w polskich sklepach (wczoraj w jednym widzialam sezamki z aodpowiednik 2.30 zlotego, te takie male AHA czy cos tam...w Sainsburym sa za odpowiednik zlotowki z kawalkiem, dokladnie te same), lacznie z mlekiem, bulka tarta, maslem, cukrem i maka (tu rozumiem, bo ja z kolei nie rozumiem mak w Polsce :P ). Na moje mowienie, ze zeberka MOZNA kupic w tutejszym supermarkecie, tak samo schab i czesci kurczaka oraz zolty ser, to patrza czasem z lekkim niedowierzaniem. Nie ze wszystkimi ludzmi o tym rozmawiam i musze dodac, ze ci, ktorzy kupuja wszedzie, w kazdym sklepie i w tutejszych supermarketach maja zdrowsze podejscie do m/w wszystkiego, staraja sie uczyc jezyka, "integrowac" sie i zyc normalnie. Niestety...niestety jest to mniejszosc. Ci znaja prawdziwa emigracyjna rzeczywistosc. a w sumie porownywanie krajow to jak porownywanie konia z zebra - niby tak samo a inaczej :P. Tzw patriotyzm sie wtedy wtraca. Jestem z Polski i Polske kocham w kawalkach, GLOWNIE w tesknocie za ta Polska, ktora zostawilam (szans na mieszkanie nie mialam, ale planowalam wyjsc za maz za weterynarza, ktoren to weterynarz by mieszkal na wsi, najlepiej w lesniczowce, sluzbowej. Mieszkanie Rodzicow bylo w willi, z ogrodem i tam bym zostala zapewne jakby ten weterynarz nie wypalil. Ta Polska, ktora zostawilam, to byla ta znienawidzona socjalistyczna Polska, szara bura i bez perspektyw, a dla mnie ukochana. Teraz jest kompletnie, zupelnie inaczej i niby podobnie do tego jak jest wszedzie indziej, ale ciezko rodakow rozruszac czasem, ja sie przyzwyczailam do grzecznosci, ustepowania sobie, personelu sluzby zdrowia, ktory przywita z usmiechem, troska (nawet wytresowana), mowienia sobie dzien dobry w parku, za malo tego jest w Polsce, a mnie sie rzuca w oczy i smuci.
      Mieszkam w Anglii i ja kocham, ze przyjela mnie tak, ze od poczatku czulam sie tu dobrze. Zlego slowa na kraj nie dam powiedziec, choc sama oczywiscie gderam, hrehreherhher

      Ja jeszcze w Nigerii mieszkalam przez jakis czas i tez tam byl moj dom. I to z kilku powodow :)

      Usuń
    3. To ty opakowana widziałaś kawałeczek świata :) i we krwi masz przemieszczanie na przemian z doskonałym dopasowywaniem się do każdego miejsca. Dlaczego je tak często zmieniasz, to już nie moja sprawa. Fakt masz o czym opowiadać. Czy tęsknisz za każdym opuszczonym miejscem? Domem?

      Usuń
    4. No wiec tak - Babcia mojego slubnego powiedziala, ze ja moge sobie gniazdko uwic gdziekolwiek jestem bylebym miala pare drobiazgow gniazdowych obok. Miala racje.
      A w sumie bylo to tak:
      pierwsze 23 lata zycia - jeden dom, jedni sasiedzi, zadnych zmian, zdowolenie z zycia, ale swedzace stopy, od zawsze.
      Nastapil maz i wiadomo bylo, ze pojade za nim.
      ale nie od razu - wynieslismy sie na prawie rok (okazalo sie krocej przez kapusiow roznych i zalanie mieszkania) do uniweersyteckiego mieszkania, powrot do Rodzicow na cos 4 miesiace, ze wszystkim.
      Przyjazd do Uk, 3 miesiace katem u tesciowej, ktora dom sprzedawala, przenosiny na mansarde (kompletne mieszkanko) do ogromnego domu ciotki slubnego. Po pol roku wynosiny do tesciowej, gniecenie sie na pojedynczym lozku z polrocznym synkiem i polrocznym piesem. Wynosiny na pierwsze wlasne, wynajmowane, ohydne, brak mebli, sprzetow, duzo darow, wlasciwie wszystko darowane, maz sklecil stol w kuchni. wynosiny na pare miesiecy do tesciowej, wyjazd do Lagos, po roku wynosiny na polnoc Nigerii, tam w dwoch domach meiszkalismy (z pierwszego, z lepszym tarasem - wyneislismy sie, bo wlasciciel domu czyhal za winklem az slubny do roboty pojedzie i przyjezdzal na "inspekcje" - szczypac mnie w tylek, za drugim razem juz nie tylko warknelam na niego ale powiedzialam, zeby se ten dom wsadzil w...przenieslismy sie nieco dalej. w czasie z jednych wizyt w UK pojechalismy, tradycyjnie, nad morze do Walii ( w okolice, gdzie babcia i jej przyszly maz jako mlodzi bardzo ludzie odprowadzali sie po randkach w te i nazad do domu i gdzie babcia-Dziadek wynajmowali na cale lato dom dla krewnych i znajomych krolika) i tak sobie , na oko, zakupilismy dom w dolinie rzeki Dyfi/Dovey. Tam pozylismy az ze wzgledow na brak pracy i pieniedzy, slubny przyjechal na kurs polroczny w nasze terazniejsze strony. Jak skonczyl to szukal pracy gdziekolwiek, bo bylo nam wszystko jedno. Trafem praca znalazla sie w naszych terazniejszych stronach. W tym domu, tu, w tym jednym, mieszkamy od 28 lat (patrz pierwsze ze zdan na poczatku wpisu...23 lata w Polsce, 28 tu w jednym domu!!). Przez 10 lat ksiazki na strychu byly zwiazane sznurkiem w pakuneczkach, w jakich tu przyjechaly bylam tak pewna, ze sie przeniesiemy. Teraz dom jest troche duzy, bo dzieci/psa nie ma, ja rozpracowuje Dom Z Widokiem Na Morze.....dom sie tragicznie skurczyl w miare uplywu lat, ale bylabym w stanie spakowac sie w dzien, na reszte kichnac i ruszyc w swiat albo blizej ;))
      nie tesknie za pozostawionym domem (dwa byly dosc ohydne), wspomnienia zostaja. Tesknota za Polska/Wroclawiem to tesknota za dziecinstwem i mlodoscia, co kazdy chyba jednak odczuwa!

      Usuń
    5. Jestem pod wyrażeniem:)

      Usuń
    6. hrehrhehher
      i to wszystko w wielkim skrocie ;))) w Walii mieszkalismy pod 100 milowym lasem, tego mi brakuje :))

      Usuń
    7. Ja jestem jak kot, przywiazuje sie do miejsca i z ciezkim sercem przeprowadzam sie gdzies indziej. Nie ma we mnie zylki wedrowca-tulacza, nie tesknie za poznawaniem nowych miejsc, dobrze mi w moich czterech scianach i dobrze czuje sie sama ze soba.
      Tesknie za rodzicami, ale nie za Polska, to juz nie jest moja Polska, nalezy bardziej do watykanskich i do swiatowych korporacji. Zle sie tam czuje, bardzo obco.

      Usuń
  20. Tam dom gdzie mieszkamy . Tu mam rodzinę najbliższą a przede wszystkim dzieci z rodzinami i tu chcę być. Nie jest łatwo, właściwie coraz trudniej ale nie znam dokładnie innego bytu więc musi tak być . Nie wyjechałam( a bardzo chciałam) w młodości a na stare lata.... a dzieci mam tutaj,
    Pracowałam krótko w Niemczech, i tam czułam się jakby mi skrzydła doprawiono, ....
    Nie bardzo rozumiem jak ktoś po kilkudziesięciu latach życia w innym kraju wraca do Polski .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to takie proste, Iza. Renty nie sa najwyzsze, ale na polskie warunki pozwalaja zyc na troche lepszej stopie, tylko jak dlugo jeszcze? Niedlugo przestanie sie im oplacac zyc w Polsce, kiedy koszty i ceny sie wyrownaja.

      Usuń
  21. Podonie ja Ty, nie wyobrazam sobie w tej chwili powrotu do Polski. Bezpieczenstwo i normalne, godne zycie mam tutaj gdzie obecnie mieszkam. Pozostaje tesknota gdzies tam gleboko w srodku, ale jest to tesknota za rodzina a nie polska chora rzeczywistoscia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokladnie tak.
      Chyba jednak nieco przesadzilas z tym bezpieczenstwem w Ameryce. Ani nie jest to panstwo socjalne, ubezpieczenia zdrowotne dopiero kielkuja, za to kazdy ma bron i moze Cie zastrzelic. To gdzie to bezpieczenstwo, a? :)))

      Usuń
    2. AMP, nie wnikaj w szczegóły bo nie znajdziesz bezpieczeństwa również w ... Norwegii, na wakacjach na wyspie ani nie uznasz Anglii wolnej od ..., Włoch od..., Watykanu od...., Polski od kieszonkowców... I tylko burka daje bezpieczeństwo w Afga...nie :/

      Usuń
    3. Im mniej wiesz, tym... jestes bezpieczniejsza. Buhahaha!!!

      Usuń
    4. Panterko! Punkt widzenia czasami zalezy od punktu siedzenia:) Dlatego nie porownuje, zauwaz, ze Ameryka to 50 Stanow i niemal kazdy z nich jest wielkosci panstwa europejskiego.
      Ja napisalam tylko o swoich odczuciach. Mam dobra prace, mam ubezpieczenie, mieszkam w ladnej i bezpiecznej okolicy i czuje sie tutaj naprawde bezpiecznie.

      Usuń
  22. Mój Chłop był trochę na emigracji,by dorobić do wykończenia domu.Dom pobudowaliśmy z ciułanych ok 10 lat złotówek pracując oboje na na etaty.Gospodarstwo rolne,chłop w stolarni a ja jako pracownik fizyczny w przetwórstwie owocowo-warzywnym.Było zajebiście ciężko,bo dzieci były małe i dom w którym mieszkaliśmy był b.skromny.Słodko też nie było finansowo i sama nie wiem jak to wszystko kupy się wogóle trzymało.Wiem teraz(i tu bez obrazy proszę) ,że Polacy to naród chcący szybko się dorobić,dobrze-najlepiej bardzo dobrze żyć w wygodach i mieć full kasy.Przy tym pracując jak najmniej.Oczywiście nie wszyscy,ale znaczna większość ;)
    Nie miałam nigdy możliwości wyjazdu i nie wiem czy bym chciała(oporna jestem do języków obcych ),ale nikogo za to nie krytykuję.Może być tak,że moje dzieci wyjdą za pracą-nie wiem.
    Chore państwo mnie przeraża,służba zdrowia i kler też.Czasem mnie przerażają ludzie i ich wygórowane ambicje.Ale da się żyć ;)
    Jak ma się fajnego i zaradnego Chłopa i też się nie jest pierdołą to nie jest tak źle.
    Abyśmy zdrowi byli!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  23. Odpowiedzi
    1. Co innego pojechac sie dorobic na saksy, a co innego zaczac zyc na stale w innym kraju, to dwa rozne cele, ktore okreslaja sposob zycia i zarabiania pieniedzy na emigracji. Ja tam sie dorobilam garba na plecach i zmarszczek, nic wiecej ;)

      Usuń
    2. Tyrać wszędzie trzeba,a garb i od leżenia wyrośnie z tym,że z przodu ;D ;D ;D

      Usuń
    3. Zeby tak dwa z przodu zechcialy wyrosnac na strategicznych miejscach... :)))

      Usuń
  24. Dobrze, że to wszystko tak opisałaś, bo większość ludzi ma niewielkie pojęcie o emigracji, kosztach życia, ale i warunkach życia w innym kraju.
    Ściskam Aniu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na ogol przelicza sie euro na zlote i duzo wychodzi, ale dyskretnie przemilcza sie koszty zycia, a te sa znacznie rozne od polskich.
      Buziole, Iw. :***

      Usuń
    2. Ale Mniemcy dalej są tanie w porównaniu z dajmy na to 'północą' :) gdzie znów tak hojnie nie traktują obywatela w potrzebie... no chyba, że się jest uchodźcom. Najważniejsze, że z parków, ulic, placów, biblioteki można korzystać za darmo i można się uśmiechać do uśmiechniętych...patrzyć w niebo, oglądać gwiazdy i mówić, że promień słonka wypłowił nam zaczerwienione OKo ... Nie ma nic za darmo (poza wymienionym i tym podobnym) ani w środkowej Europie ani na jej krańcach, hameryka to co innego :)))

      Usuń
    3. Nie moge sie wypowiadac, bo nie znam warunkow ani cen spod kola podbiegunowego. Ale skoro twierdzisz... wierze Ci na slowo. ;)

      Usuń

Dziekuje za Twoj komentarz.
Lubie wiedziec, z kim rozmawiam, moge dyskutowac, ale nie toleruje chamstwa i atakow ad personam. Anonimowe komentarze i tak wpadna do spamu, wiec mozecie sobie oszczedzic pisania, a obrazliwe beda usuwane.