wtorek, 16 września 2014

Nawet nie wiem, jak zatytulowac...

Wlasnie wrocilismy do domu po odwiezieniu Kiry do weta. Ja jestem roztrzesiona, bo po raz pierwszy bylam przy przygotowaniach do operacji. Poprzednie dwa razy maz byl sam, bo ja musialam pracowac.
Podjechalismy troche wczesniej, zeby zrobic przed klinika przedoperacyjne siusiu, a jak sie da, to cos wiecej.



Pospacerowalismy kwadrans po sasiedniej lace, ale Kira i tak byla bardzo niespokojna, czula, ze w poblizu jest miejsce, gdzie zawsze robia jej aua.
Najpierw biegala radosnie po swiezo skoszonej trawie, pozniej polezala chwile w cieniu. Co dziwne, zupelnie nie kulala!



Jej wzrok przez caly czas byl jednak zwrocony w strone kliniki i ze zdenerwowania glosno sapala.
Kiedy siedzielismy w poczekalni, nadal intensywnie sie wentylowala.



To u niej oznaka strachu lub zdenerwowania. Przez calusienki czas gadalam do niej uspokajajaco i mizialam ile sil w rekach. Niewiele pomoglo!
Kira w klinice w dalszym ciagu nie kustylala. Czyzby znany syndrom niebolacego zeba u dentysty? Doktorka kazala nam przejsc dlugim korytarzem w te i nazad, pies chodzi normalnie! W gabinecie nastapila wobec tego dyskusja, czy w ogole jest sens Kire operowac. We mnie wstapila nadzieja, ze obejdzie sie bez krojenia. Wetka polozyla psine na stole i od nowa zaczela badac chore kolano, pozniej zawolala innego weta na konsultacje. We dwojke krecili glowami, zastanawiali sie, co robic. Pozniej znow kazali przejsc sie korytarzem. No i doczekali sie! Kira zaczela chodzic na trzech, jak zwykle. Stanelo wiec na tym, ze nie ma na co czekac, bo kazde dotkniecie kolana, zle postawiona lapka czy nierownosc na drodze moga doprowadzic do pogorszenia jej stanu.
Zadecydowali operowac.
Kirunia stala sobie na stole do badan, bez problemu pozwolila sobie zalozyc wenflon. Ja przez caly czas stalam z nia, trzymalam  i mizialam. Wetka podala Kirze przez wenflon takiego psiego glupiego jasia i jak za dotknieciem czarodziejskiej rozdzki Kira zwiotczala mi w rekach. Ulozylam ja wygodnie na stole i dalej glaskalam, a ona zaczela w pewnej chwili strasznie plakac, piszczec, skomlec... Myslalam, ze cos jej sie stalo, ale wetka mnie uspokoila, ze to normalna faza zasypiania. Jezyk wystawal Kiruni z buzi, niby slepka miala otwarte, ale juz nie kontaktowala.
Sama przenioslam ja na wozek do transportu i zrobilam ostatnie fotki, niewyrazne, bo juz mi sie rece trzesly. Z trudem powstrzymywalam sie od placzu, rozdygotana bylam jak nie wiem.



Odwiezli ja na sale operacyjna, ale wczesniej jeszcze sie z nia pozegnalam, podczas gdy moj maz podpisywal zgode na operacje. Byla godzina 14.45.
Mamy pozniej zadzwonic, zeby dowiedziec sie o przebiegu operacji, wiec bede edytowala post z najnowszymi wiadomosciami.


17.15 Wetka zadzwonila, ze operacja zostala pomyslnie zakonczona. Dlugo trwalo jak na moj gust. Kira jeszcze spi po operacji. Oprocz naderwania wiezadla krzyzowego, miala rowniez zrujnowany menisk (czyli tzw. lakotke) i zostal on w znacznej czesci usuniety.
TUTAJ mozna zobaczyc, jak to teoretycznie wyglada.
Kirunia bedzie do odebrania jutro przed poludniem.


Kochani, to niewiarygodne, jak bardzo mnie wspieracie w tej ciezkiej dla mnie chwili. Jak wiele dobrej energii przesylacie dla Kiruni. Wielkie, wielkie dzieki! Kiedy wroce z pracy, Kirunia bedzie juz w domu, wiec wkleje aktualny komunikat o stanie jej zdrowia i zdjecia.


Kirunia jest juz od 10.00 w domu. Chyba dostala za duza dawke znieczulacza czy tam narkozy, bo jest strasznie zakolowana, jakby nieobecna. Lapecki jej sie rozjezdzaja na parkiecie, nie moze ustac. Spodziewalam sie usztywnionej bandazami lapki, a tymczasem psina nie ma nawet opatrunku. Zreszta zobaczcie sami.





Z tego, co mowila wetka, Kira dostala sztuczne wiezadlo krzyzowe i teraz trzeba bardzo na nia uwazac, zeby nie brykala, nie podskakiwala i nie biegala, zanim sie to wszystko wewnatrz nie zrosnie. Przez szesc tygodni musi chodzic powoli i na smyczy. Wyjelam jej materacyk z koszyka, zeby lezala jak najnizej. Po schodach jest noszona, dobrze ze mamy do pokonania tylko 6 stopni.










74 komentarze:

  1. Ojej, jakie to trudne... Będę zaglądać. Oby jej pomogli!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja wiem,że ciężko ale myśl,że ta operacja jej pomoże i już!!!Nie ma innej opcji.

    OdpowiedzUsuń
  3. trzymam kciuki, aniu. bardzo mocno. słodka kirunia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. teraz na tę łapkę trzeba będzie bardzo uważać. ale dobrze, że jest dobrze.

      Usuń
    2. no to trochę spokojniej. będzie noszona bidula. słyszałam, że niektórych szwów sie nie bandażuje, bo lepiej sie zrastają. a co z odkażaniem rany?

      Usuń
    3. Jest czyms posmarowana, no i trzeba uwazac, zeby nie lizala, a bedzie dobrze. Przyjmuje tez antybiotyki i srodki przeciwbolowe.

      Usuń
  4. Bede zagladac, och wiem co przezywasz... sama przeciez przerabialam to niedawno i to podwojnie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Trzymam kciuki. A z L

    OdpowiedzUsuń
  6. Całym sercem jest z Tobą Aniu i wciąż trzymam kciuki.

    OdpowiedzUsuń
  7. Denerwuje się człowiek w takich razach i chciałby pomóc i nie wie jak... Na pewno wszystko się uda. Przytulam

    OdpowiedzUsuń
  8. Trzymam mocno kciuki! Po operacji musi być tylko lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem z Wami***.
    Swoją drogą, dzielna z Ciebie niewiasta, skoro podniosłaś takiego ciężkiego psa:)).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kirunia schudla ostatnio, wazy 21 kilo, wiec nie bylo tak zle z dzwignieciem jej.

      Usuń
  10. Miejmy nadzieję, że wszystko będzie dobrze :*******

    OdpowiedzUsuń
  11. Zaglądam,czekam na aktualizację i trzymam kciuki.

    OdpowiedzUsuń
  12. Wszystko będzie dobrze - trzymaj się :)
    Trzymam mocno kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Dobrze, że operacja się udała, wszystko ułoży się pomyślnie, trzymam mocno kciuki:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ogromnie Ci wspójczuję . Przez co człowiek nie może przejść? A Kira też dzielna, podobnie jak Ty. Całuję Was:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Będzie dobrze. Na psie goi się, jak.....na psie:))))

    OdpowiedzUsuń
  16. Czyli wszystko bedzie dobrze !!!
    Myślami jestem z Wami .....

    OdpowiedzUsuń
  17. Moc kciuków za szybkie zdrowienie nóżki !

    OdpowiedzUsuń
  18. no to cieszę się że pomyślnie

    OdpowiedzUsuń
  19. Dzięki za informacje, Panterko :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Uf,to już z górki!:) Chociaż rehabilitacja nóżki będzie potrzebna,z pewnością trochę czasu potrwa powrót do pełnej sprawności.Bedziecie musiały byc cierpliwe!

    Moja córka miała zerwane więzadła krzyżowe i zabieg ,wiec trochę się orientuję w temacie.

    OdpowiedzUsuń
  21. Pozdrawiam serdecznie i przesyłam dobrą energię dla Kiry.

    OdpowiedzUsuń
  22. To była poważna operacja...
    Niech wraca do domu jak najszybciej...
    Będzie dobrze i za to trzymamy kciuki...

    OdpowiedzUsuń
  23. Najważniejsze, że wszystko się udało i niedługo Kirunia będzie bezpiecznie w domku.

    OdpowiedzUsuń
  24. Teraz już przestanie ją boleć przynajmniej...
    Obecność przy usypianiu kojarzy mi się wstrząsająco-ostatecznie... :(... Dobrze, że Kira obudzona, że to tylko operacja... :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Aniu, trzymam kciuki za zdrówko Kiruni. Całe szczęście, że oracja się udała! Myślami jestem z Wami!

    OdpowiedzUsuń
  26. To świetnie że operacja Kiry się udała

    OdpowiedzUsuń
  27. To dobre wieści! Czy to znaczy, że problem został zlikwidowany na zawsze?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jeszcze nic nie znaczy, Haniu. A wlasciwie znaczy, ze mozna miec nadzieje.
      Cala reszta zalezy od okolicznosci...

      Usuń
    2. Rana pozszywana wygląda bardzo ładnie. Suchutko. Uda się, tak mówi mi kobieca intuicja!

      Usuń
    3. Nie o rane mam obawy, bo ona rzeczywiscie wyglada niegroznie. Tamte dwie operacje mialy gorsze rany. Wazne, zeby to nowe sztuczne wiezadlo dobrze sie przyjelo i zeby Kirunia go przedwczesnie nie popsula.

      Usuń
  28. Mam nadzieję, że wszystko pójdzie dobrze, Trzymam kciuki.
    Przeżyłam dwie operacje moich zwierzaków, w tym naderwanego więzadła krzyżowego kici dwa lata temu, więc pamiętam, jaki to straszny stres.
    ściskam Cię mocno!

    OdpowiedzUsuń
  29. najważniejsze, że już po wszystkim!!!
    teraz zdrówka, zdrówka i jeszcze raz zdrówka!!!

    OdpowiedzUsuń
  30. Aniu! Operacja byla konieczna, wiem, ze przykro bylo Ci patrzec na te wszystkie przygotowania i mnie lezka w oku sie zakrecila. Teraz bedzie tylko dobrze - badz dzielna, przytulam.

    OdpowiedzUsuń
  31. Może pomyśl o jakimś"podtrzymywaczu"na tylną część Kiry,żeby podczas spacerów na siku,nie nadwyrężała sobie chorej łapki.
    Szybkiego i dobrego powrotu do zdrowia Kiruniu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie chyba o spacerach nie bedzie mowy. Przed dom na siusiu i koniec. W internetach wyczytalam, ze przez co najmniej 6 tygodni musi chodzic na smyczy, zeby nie bryknela i nie zerwala sobie nowego wiezadla.

      Usuń
  32. Czekam więc aż wrócisz z pracy... :((

    OdpowiedzUsuń
  33. Ale na siku też musi wyjść i właśnie o takim wyjściu pisałam.Zawsze taki podtrzymywacz np.szalik podłożony pod tylną część i trzymany przez wyprowadzającego,pozwoli pomóc trzymać zad wspólnie z Kirą,żeby sama nie obciążała operowanej łapy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba bedzie pomyslec, choc przypuszczam, ze i tak bedzie latac na trzech.

      Usuń
  34. i ja jestem i czekam na pomyślne wieści :*****

    OdpowiedzUsuń
  35. Dobrze, że operacja się udała; czekam na dalsze wieści. Dobre, oczywiście.

    OdpowiedzUsuń
  36. Jak ulga! No tak, sztuczne więzadło, racja, przecież czymś trzeba było zastąpić to, które jej wycięto.
    Trochę się zdziwiłam, że nie usztywniono jej łapeczki; czy nie będzie jej naciągać podczas zginania. Trudno tego uniknąć, ale widocznie inne względy przeważyły. Na pewno rana będzie lepiej się goić.
    Wracaj do zdrówka, Kiruniu!!! ***

    OdpowiedzUsuń
  37. Widać,że być musi bez usztywnienia i opatrunku.Lekarz wie lepiej więc Ty się tym nie martw.Pilnuj coby Bułeczka nie prowokowała do zabawy.
    Po miziaj po mordeczce i niech dobrze i bez problemów zdrowieje:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Caly czas jest jeszcze zamulona...
      Miziam ja nieprzerwanie. :)

      Usuń
  38. Biedactwo kochane,dla niej teraz dobrze,ze jest wyciszona,bo nie ma ochoty na brykanie.
    Mam nadzieję,ze tak noga nie bedzie jej boleć,no i też mnie dziwi brak podpory -usztywnienia ortezą! Byloby bezpieczniej i Kira automatycznie bardziej by uważała na tę noge,bo byłoby jej niewygonie.
    jeju,jeju, no jakos dacie sobie radę,może jednak podpytać o stabilizator?

    OdpowiedzUsuń
  39. Minę ma, bidulka, nieszczęśliwą, ale nic dziwnego. Niech się goi i usprawnia pomyślnie. Głaskam, przytulam

    OdpowiedzUsuń
  40. dobrze, że już po!
    trochę się bidulka wycierpi, za to potem noga będzie jak nowa (wiem, co mówię, wśród moich bliskich przećwiczyliśmy operację więzadła krzyżowego 5 razy). zagoi się pewnie szybko (jak na psie ;)), tylko ten kołnierz jej trochę dokuczy. ale dacie radę! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po poprzedniej operacji z litosci za szybko zdjelismy kolnierz i rana potem strasznie sie paprala. Teraz musi sie pomeczyc, bo lepiej z kolnierzem niz z infekcjami rany pooperacyjnej. :)

      Usuń
    2. Są takie miękkie kołnierze z gąbki.
      Zobacz w necie.Może sami taki zrobicie,

      Usuń
    3. http://www.groomer.com.pl/product-pol-2710-Buster-kolnierz-zabezpieczajacy-dla-psow-i-kotow-rozmiar-XXL.html
      na przykład ten

      Usuń
    4. Wytrzyma psina w tym kolnierzu, ktory ma, przeciez nie bedzie go nosila az tak dlugo.

      Usuń
  41. Biedactwo... Ale grunt, że już w domu! I że to z nadzieją na poprawę :D

    OdpowiedzUsuń
  42. aby wszystko dobrze się skończyło, teraz cierpliwości dużo potrzeba

    OdpowiedzUsuń
  43. bidula... nieszczęśliwa... ale od teraz to już z górki najgorsze za nią:)

    OdpowiedzUsuń
  44. Może byś tak jakomś spódniczkę albo insze porcięta skombinowała coby Kira z gołom doopą po podwórku nie ganiała jak jakowyś pawian albo inszy gołodupiec:P :)))

    OdpowiedzUsuń
  45. No to teraz bedzie z gorki!

    Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  46. Kira pewnie wszystko wie a do tego mówisz jej a ona bystra rozumie:) Będzie słuchała i nie będzie brykała jakiś. czas:)Aniu wiem , że macie wiele zajęć a jeszcze dochodzi pilnowanie Kiruni , żeby się nie zapomniała. Pozdrawiam Was serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Juz na sofe zdazyla wskoczyc! Chyba ja do klatki wsadze... ;)

      Usuń

Chcesz pogadac? Zamieniam sie w sluch.