poniedziałek, 5 stycznia 2015

Wiara czyni...

Zrodlo
Na fb natrafilam na nastepujacy wpis:
Petycja o wypisanie na grobie transseksualnej nastolatki żeńskiego imienia, które sobie wybrała, została podpisana przez ponad 50 tys. osób. Leelah Alcorn popełniła samobójstwo, w liście pożegnalnym tłumacząc, że musimy "naprawić społeczeństwo".
Leelah Alcorn urodziła się jako chłopiec o imieniu Joshua, ale już od czwartego roku życia czuła się jak dziewczyna. Tego faktu nie akceptowali jej rodzice - osoby bardzo religijne - którzy wysyłali ją na specjalny rodzaj terapii, zwany terapią konwersyjną, mający na celu zmianę orientacji seksualnej dziecka. Dwa stany w USA zakazały stosowania takiej terapii, ponieważ uważa się, że jest niebezpieczna i że nie ma dla niej podstaw medycznych.
17-letnia Leelah popełniła samobójstwo, w liście pożegnalnym opisując, jak pełne cierpienia było dla niej życie, w którym najbliżsi nie akceptowali jej tożsamości. Zwróciła też uwagę na szerszy problem osób o odmiennej seksualności, prosząc, żebyśmy "naprawili społeczeństwo". "Moja śmierć musi coś znaczyć", pisze.
W internecie pojawiła się petycja, w której osoby poruszone historią Leelah proszą jej rodziców, żeby na jej grobie umieszczone zostało żeńskie imię, które nastolatka sobie wybrała. "Umieszczenie właściwego imienia Leelah Alcorn na nagrobku zmarłego członka społeczności transseksualnej byłoby tylko spełnieniem istniejącej powinności" - pisze autorka apelu. Dwa dni po publikacji petycji podpisało ją ponad 50 tys. osób.
Inna petycja, w której proponowane jest wprowadzenie powszechnego zakazu stosowania terapii konwersyjnej w USA, zgromadziła już prawie 130 tys. podpisów. Praktyka ta jest w petycji opisywana jako "nieetyczna" i "krzywdząca".
Leelah w liście pożegnalnym napisała, że życzy sobie, żeby wszystkie należące do niej rzeczy zostały sprzedane, a pieniądze ze sprzedaży przekazane dla organizacji wspierających osoby transseksualne i walczące o ich prawa. "O tożsamości płciowej trzeba uczyć w szkole, im wcześniej, tym lepiej" - zaznaczyła.
Co za rodzice! A wystarczylo dziecku dac wsparcie, nie ogladajac sie na idiotyzmy religijne. Ostatecznie to stworca ponosi wine za to, ze rodza sie dzieci, ktore sa homo- czy transseksualne i dla ludzi gleboko wierzacych  wystarczyloby powiedziec sobie, ot, dopust bozy i przyjac te "innosc" jako cos zupelnie normalnego. Bo to JEST normalne! I jest jednoczesnie wielkim dramatem, dostatecznie wielkim dla osoby zmuszonej do zycia w obcym plciowo ciele, zeby jeszcze musiala odczuwac strach przed reakcja najblizszych i odrzucenie przez nich.
Znam tu pewna rodzine, naprawde gleboko wierzaca, co niedziele bywajaca na mszy i zmuszajaca wlasne dzieci do praktyk religijnych. Ich corka chodzila z jedna z moich do klasy i czesto goscila u nas w domu. I to ja jako pierwsza uslyszalam od niej, ze czuje pociag do wlasnej plci, ze boi sie, co by powiedzieli rodzice, gdyby dowiedzieli sie o jej homoseksualizmie, ze na pewno by ja odrzucili, wykleli i nie chcieli miec z nia wiecej do czynienia. Duzo rozmawialysmy, a ja nie bylam w stanie dac jej zadnej rady. Powiedziec? Nie powiedziec? A jak sie wyda, bo ktos doniesie? Moze wiec lepiej jednak samej powiedziec? Ja nie mialam na to odpowiedzi, bo tacy religijni fanatycy bywaja nieobliczalni i czesto bierze gore strach przed ich domniemanym pieklem nad miloscia i zrozumieniem dla wlasnego dziecka.
Czas uplywal, dziewczyna skonczyla studia i wyprowadzila sie do innego miasta, gdzie nareszcie zyla tak, jak chciala. Z czasem jednak mnozyly sie pytania o to, kiedy wreszcie znajdzie sobie kogos (w domysle mezczyzne) na stale. Jak czesto mozna zbywac takie nachalne wwiercanie sie w intymnosc odpowiedziami, ze na razie nie ma czasu / ochoty / uczy sie / urzadza sobie zycie itp. Raz i drugi rodzice podczas odwiedzin zastawali u niej jakas "kolezanke" czy "wspollokatorke" i mysle, ze nawet zaczeli cos podejrzewac, ale nie dpouszczali do siebie tak naprawde mysli, ze ich wlasne dziecko moze byc takim "zboczencem". Takie rzeczy zdarzaly sie gdzies, komus, na pewno u ateistow i wolnomyslicieli, ale nigdy w porzadnej katolickiej rodzinie.
Wreszcie, bedac po 30-tce, dziewczyna powiedziala o tym matce. Miala dosc zabawy w chowanego, byla juz na tyle dojrzala, ze postanowila nie zwazac na ewentualne konsekwencje i przyjac je dzielnie na klate. I zdarzyl sie maly cud! Matka przyjela to w miare normalnie, a dziewczyna doznala ogromnej ulgi. Mysle, ze wieloletnia zabawa w ciuciubabke przygotowala nieco jej matke na to, co uslyszala oficjalnie z ust swojej corki. Zapewne nie byla tym uszczesliwiona, ale zachowala spokoj.
Natomiast ojciec "nie wie" o niczym do dzisiaj, co najmniej oficjalnie, bo wszyscy boja sie przy nim o tym "wstydzie" wspomniec. Czy wie? Trudno powiedziec, nie jest glupi i raczej sie domysla, ale prawdopodobnie wygodniej mu udawac, ze nic sie nie dzieje, a corka po prostu nie znalazla odpowiedniego kandydata na meza i wybrala samotnosc wsrod kolezanek singielek.
Mozna i tak...

Post scriptum:
Carla Alcorn, matka Leelah, poszła do telewizji CNN, żeby tam walczyć o swój wizerunek. Chciała, żeby ludzie przestali mówić o niej i jej mężu, Dougu jako "okropnych ludziach". Przekonywała, że bezwarunkowo kochała swojego syna. A właśnie to Leelah wskazała jako powód samobójstwa w liście pożegnalnym, który zamieściła na swoim blogu na Tumbrl. Zaczęła go słowami:
- Jeśli czytasz to, to znaczy, że popełniłam samobójstwo i oczywiście nie udało mi się skasować tego spisu z kolejki przed publikacją.
Cały list dokładnie opisuje koszmar, jaki przeżyła Leelah: od izolacji od przyjaciół, zakazu korzystania z komputera i telefonu, po wysłanie na "terapię naprawczą". Jest to krytykowana przez organizacje zdrowia próba "wyleczenia" bądź "nawrócenia" osoby transseksualnej poprzez modlitwę i zadawanie bólu.
Rodzicom Leelah nie podobało się, że list został zamieszczony w sieci i miliony ludzi na świecie miały dostęp do jej historii i oskarżeń córki pod ich adresem, np. tego:
- Mamo i Tato: piep***cie się. Nie możecie w ten sposób kontrolować ludzi. To chore!
Carla i Doug skontaktowali się z serwisem Tumbrl i kazali usunąć list córki... razem z całym jej blogiem. Rzecznik firmy potwierdził, że wpłynęło takie żądanie i blog nie jest już dostępny.





72 komentarze:

  1. ciasnota umysłowa nie pozwala pewnych zjawisk zrozumieć i zaakceptować, niezależnie od wyznawanej religii

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie tak :(
      druga!!!

      Usuń
    2. Czy jednak tak zwani "my", osoby ową ciasnotę umysłową potępiające, potrafimy do końca zaakceptować?
      Czy mile widzielibyśmy wśród przyjaciół naszych dzieci osobę transseksualną?
      Łatwo akceptować z daleka, choć taka ideologiczna akceptacja stanowi, rzecz jasna, jakiś krok do przodu.

      Usuń
    3. Zgadzam się z Elają.
      Errata, z pewnością jest tak, że nie wszyscy deklarujący się jako osoby tolerancyjne umieliby zaakceptować inność na własnym podwórku. Znam przypadek, kiedy ludzie obrazili się na córkę, bo znalazła sobie niepełnosprawnego chłopaka. Na szczęście im to przeszło. Bywa tak, że trzeba trochę czasu na oswojenie się z sytuacją. Wydaje mi się, że taka akceptacja nie powinna być jednak trudna. Ważny jest człowiek i jego uczucia, a nie nasze fobie.

      Usuń
    4. Errto, a czy potrafisz wyobrazic sobie, ze ktores z Twoich dzieci jest homo lub transseksualne? I jesli tak, to czy jestes w stanie przewidziec swoja wlasna reakcje? Czy przyjmowalabys ich w domu? Siedzialabys przy jednym stole? Czy nadal kochalabys swoje dziecko?
      To nie jest juz kwestia "wsrod znajomych", ale "w najblizszej rodzinie".

      Usuń
    5. W tym przypadku pojac nie moge bezwarunkowosci ich tzw. wiary, nawet kosztem zycia wlasnego dziecka.

      Usuń
    6. A ja mam podobny przypadek może nie w najbliższej z prawnego punktu widzenia, ale najbliższej z wyboru rodzinie. Osobiście całkowicie akceptuję tę osobę, ale wiem, że rodzice nie akceptowali (oczywiście rodzice tej osoby), a i krąg znajomych nie za bardzo. Z tych (między innymi) powodów ta osoba wyjechała zagranicę i od tej pory nie mieliśmy bezpośredniego kontaktu, czego bardzo żałuję.

      Usuń
    7. Przyznam, że w pierwszej chwili bardzo mnie Twoja odpowiedź ubawiła.
      Lecz już w następnej zrobiło mi się smutno. Zdałam sobie sprawę, że inną rzeczą są nasze poglądy, inną zaś uczucia, nad którymi nie zawsze potrafimy zapanować. I które nas samych przyprawiają o wyrzuty sumienia.

      Usuń
  2. serwis Tumbri też nie lepszy
    internauci powinni go olać

    OdpowiedzUsuń
  3. Wprawdzie po śmierci może to być bez znaczenia, lecz choć takie symboliczne ustępstwo dziewczynie się należy. Ach, Ty wiesz, jak człowieka do łez doprowadzić. Nic to...

    OdpowiedzUsuń
  4. Niedawno obejrzałam w YouTube dokument, dotyczący przeprowadzonego przez pewnego psychiatrę eksperymentu. Włos na głowie się jeży. Ile krzywdy można człowiekowi zrobić nie akceptując jego płci.
    O niej zaś ma prawo decydować wyłącznie sam zainteresowany. Gdy mamy do czynienia z dzieckiem, sprawa jest szczególnie delikatna i nie daje prawa do ingerencji. Pełnoletni człowiek sam zadecyduje. Kropka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzecz w tym, ze to dziecko bylo nieletnie i ze ograniczeni wiara rodzice nawet po smierci, spowodowanej ich uporem, nie uszanowali jego woli. Pogratulowac ciasnoty umyslowej fanatykow religijnych.

      Usuń
  5. Wydaje mi się, że za nieletniego człowieka odpowiadają rodzice, którzy powinni zapewnić mu możliwość wejścia w okres dorosłości w miarę bezpiecznie. Dziecko dorosłe decyduje samo a rodziców traktuje jako osoby również świadome: informuje ich o swoich planach lub nie.
    Ja tam wcale się nie entuzjazmuję amerykańskimi zasadami i prawami... bo żyję w innych realiach. Uważam też, że nastolatek(tka) nie mogła jeszcze decydować o sobie nawet co do zmiany imienia czyli oficjalnie (urzędowo) posiada imię nadane przez rodziców. Nie rozumiem dlaczego nie można na nagrobku dołączyć imienia upragnionego na zasadzie imienia ulubionego.
    Cały przypadek jest trochę wewnętrznie sprzeczny ale dobrym przykładem do dyskusji na temat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...zgadzam się z Tobą. Mnie bardzo zadziwia niedojrzałość rodziców...

      Usuń
    2. Nieakceptowanie własnego dziecka (powód jak powód, wiek jak wiek również 17 lat) daje możliwość wystąpienia o ograniczenie praw rodzicielskich. Każda jednostka ma prawo do życia, które pozwala na rozwój.
      Podchodzę sceptycznie do przypadku, bo już widziałam, że można rzeczywistość naginać - pojawił się w necie pamiętnik młodego człowieka i jego problemów, wiele osób się w to zaangażowało i okazało się, że była to osoba fikcyjna... :/. Choć niby problem mógł zaistnieć ale rozwiązania można szukać na różne sposoby w konkretnym przypadku.

      Usuń
    3. Zakladam, ze to nie jest zaden fake, sprawa stala sie zbyt glosna. I tak jak nie mozna sobie wybrac rodzicow, tak i dzieci nie zawsze sa takie, jak bysmy chcieli. Jedno zle sie uczy, inne pojdzie przestepcza droga, bierze narkotyki, a jeszcze inne ma pociag do wlasnej plci lub czuje sie z plcia nie po drodze. Zeby jednak zaraz odrzucac, nie akceptowac innosci? Bo o ile uzaleznienia mozna leczyc, a przestepczosc ukarac odsiadka czy grzywna, tak na pozostale "wady" nie ma lekarstwa i czesto niezrozumienie konczy sie wlasnie jak powyzej. Teraz ci mocno wierzacy rodzice maja "problem" z glowy. I tyle.Nikt im nie zabroni pisac na nagrobku, ze odszedl SYN.

      Usuń
    4. Przyszło mi jeszcze jedno na myśl: jak można wymagać akceptacji rodziców gdy się samego siebie nie potrafi zaakceptować? Brrr.

      Usuń
    5. Echo, transseksualizm to nie jest brak akceptacji samego siebie, mylisz pojecia. To zaburzenie identyfikacji plciowej i z akceptacja czy jej brakiem nie ma nic wspolnego.

      Usuń
    6. Jesteś pewna? Bo ja nie. To na pewno zalezy również od przypadku.

      Usuń
    7. Nie mylę się, występuje też dezaprobata płciowa. To brrr dlatego, że osobnik taki kształtuje się w okresie płodowym. Ciągle żyjemy w pojęciu dwu płci; dopiero niektóre państwa zostawiają puste miejsce na określenie ostateczne płci (o ile pamiętam to w Niemczech dopiero od listopada 2013). Problem jest stosunkowo nowy i przypadki dalej rzadkie ( chyba 1 na 30 tysięcy u fizycznie męskiej i 1 na 100 tysięcy u kobiecej).

      Usuń
    8. Ano wlasnie, nikt nie ma wplywu na wlasna tozsamosc plciowa czy orientacje seksualna, tylko religia tego nie toleruje.

      Usuń
    9. Jak to 'nikt'. 'Wszyscy' mają. :))))
      Zapominamy, że niektóre osobniki obdarzone zostają fizycznie obydwoma płciami (obojnaki). I też oni sami (lub koś im w tym pomaga) muszą się określić co do płci np gdy chcą zająć się sportem na skalę olimpijską. Czy wtedy też na straży stoi religia czy jakieś prawa świata sportowego?

      Usuń
    10. Oj, zebralo Ci sie na rozprawki filozoficzne, Echo.
      Nie mam na nie sily, mam za to problemy.

      Usuń
    11. Współczuję :(

      Usuń
  6. Nie potrafię sobie tego wszystkiego wyobrazić. Jaki koszmar ta dziewczyna musiała przeżywać, że potrafiła popełnić samobójstwo.
    A rodzice, no cóż .... co się dziwić, że nie akceptowali transseksualizmu, jak niektórzy do tej pory mają problem z akceptacją leworęczności na ten przykład? Nie, żebym ich usprawiedliwiała, tylko chodzi mi o to, że ludzie nie akceptują u swoich dzieci spraw mniejszego kalibru, robiąc z nich afery.
    Na religijny fanatyzm nie ma rady, rodzice tej dziewczyny pójdą w zaparte, bo mają pewnie poparcie "swoich". A, że ich postępowanie doprowadziło do samobójstwa ich dziecka, to już nieważne dla nich zapewne.
    Nie dziwię się, że ta "terapią" została zakazana, bo jak widać - efektów nie przynosi, tylko szkody. Co innego, jeśli decyduje się na nią osoba dorosła i robi to dobrowolnie, bo tacy też na pewno są.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inna rzecz, ze Leelah zabraklo cierpliwosci, wystarczylby rok, zeby mogla samodzielnie decydowac o wlasnym zyciu, nie ogladajac sie na rodzicow. Troche im na zlosc odmrozila sobie uszy, spektakularnie odchodzac z tego padolu i raczej nawet nie wywalczyla nagrobka.

      Usuń
    2. No właśnie, obawiam się, że to jej samobójstwo żadnego rozwiązania problemu nie sprawi.

      Usuń
    3. Taki wiek, brak cierpliwosci, dzieciece przekonanie, ze poswiecenie zycia cos wniesie i pomoze innym. Takie tam idealizowanie.

      Usuń
  7. Nie dla wszystkich rodziców ich dziecko jest priorytetem,a co dopiero jego dobro . szczególnie jesli odbiega od tzw.norm,czy nie zgadza się z ich poglądami. Mali , zakłamani durnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla wielu dziecko jest kolejnym sprzetem w domu, wyznacznikiem statusu, czy jak w przypadku mocno wierzacych, boskim obowiazkiem. Decyduja sie na dziecko albo przez wpadke, albo bo tak wypada i jego dobro jest sprawa absolutnie drugorzedna.

      Usuń
    2. potworne... i niestety prawdziwe...

      Usuń
    3. I czestsze nizby sie komukolwiek wydawalo... :(

      Usuń
  8. Dlaczego ludzie są tak bardzo zadufani w sobie, tak strasznie zamknięci...mają takie klapki na oczach i że istnieją jeszcze twory które "leczą" takie "choroby"...cholera jasna mnie trafia jak czytam o tej dziewczynie...to tak jakbym ja była szykanowana codziennie dlatego że jestem kobietą i chciano by mnie przestawić na homoseksualizm...tych rodziców powinno się jakoś ukarać, uświadomić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fanatyka religijnego nie uswiadomisz, bedzie slepo sluchal kleru, bo na pewno nie wlasnego boga, ktory doswiadczyl ich takim odmiencem.

      Usuń
  9. Bardzo współczuję osobom transseksualnym nie tego, jakie są, ale tego z czym muszą się zmagać jeśli chodzi o funkcjonowanie w społeczeństwie. Durne przekonania o zboczeniu stwarzają szereg barier, dla których takie osoby są często bardzo nieszczęśliwe :( Musi upłynąć mnóstwo czasu zanim zmieni się mentalność ludzi... o ile w ogóle się zmieni :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W mocno przykoscielnej i wysoce nietolerancyjnej Polsce panuje przekonanie, ze to mozna leczyc, a dodatkowo robi sie tym ludziom pieklo na ziemi. Tutaj chlopy lataja poprzebierane w damskie ciuszki i jakos nikomu to nie przeszkadza, poki nie robi nic zlego. Tam klechy tylko moga chodzic w szmizjerkach i koronkach.

      Usuń
  10. Zrobił/a by rodzicom fanatykom i innym niedorosłym niezłą niespodziankę, gdy jako dorosła i samodzielna już osoba zmieniłaby płeć. Szok gniew niemożność ingerencji, bezsilność i ... samotność, bo na przecież nie mogliby gościć w swoim domu takiego wyrzutka. To dopiero byłoby cierpienie.
    Zakazać nie zakażą terapii, bo gdy mają ludzie jakieś profity nie pozwolą na to, aż dziwne że dwa stany zakazały. Rodzice nie pozwolą też na zmianę jej imienia, blog i list zniknęły, ludzie zapomną. Umrzeć by zwrócić uwagę na chwilę i nic nie zmienić? Więcej dobrego zrobił/a by dla siebie żyjąc, walcząc dłużej i mocniej i trwalej i w ten sposób pomagając innym, pisząc na blogu: - wytrwajcie, razem zmienimy ludzi. Młodym ludziom jednak się wydaje że 30 to starość a oni na zawsze pozostaną nastolatkami. Tak, zmienić tak zwanych "wierzących" nie da rady, mają zbudowane klapki z żelaza i betonem utwardzone. Ale poświęcać dla nich swoje życie to za wiele, stanowczo za wiele nie są tego godni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo wiele nastolatkow poprzez swoja niedojrzalosc psychiczno-emocjonalna, wazy sie na podobne akcje. Niektorych udaje sie uratowac, inni odchodza nawet jesli miala to byc jedynie terapia szokowa dla najblizszych. Taki wiek.

      Usuń
  11. Nie będę komentować. Ja kocham swoje dzieci i kochać będę nawet jak się dowiem że są homo. Człowiek powinno się potępiać za jego czyny a nie za to jak zostali stworzeni. Ament.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest rzetelnie chrzescijanskie podejscie do blizniego. Ament

      Usuń
  12. Żyję wśród ludzi otwartych. Jeszcze całkiem niedawno mąż żartował sobie z syna pytając, kiedy przyprowadzi dziewczynę, a kiedy syn się krzywił, mąż mówił, że może być chłopak, wszystko jedno. A że syn dziewczynę ma dopiero od czasu, gdy skończył 26, to wcale nie byłam do końca pewna jego orientacji seksualnej... Jeśli mnie to martwiło, to tylko ze względu na niego; wiadomo przecież, w jakim kraju żyjemy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Polsce mogloby to stanowic problem dla rodzica, wlasnie z wymienionych przez Ciebie wzgledow. Nigdy jednak nie powinno stanowic problemu z braku tolerancji spowodowanym wiara i slepym posluszenstwem dla koscielnych bzdur.

      Usuń
  13. "Żyj i pozól żyć innym" - prosta dewiza, o ile świat byłby prostszy i piękniejszy! serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego wiec rodzice nie pozwalaja zyc wlasnemu dziecku na jego modle? Czy uwazaja dziecko za swoja wlasnosc?

      Usuń
  14. Dużo by mówić, ale podam tylko taki przykład. Moja znajoma jest wyznania pewnego, a przynajmniej kilka lat temu była. To wyznanie jej nie pozwala na np. przetaczanie krwi. Kiedyś tak z nią dyskutowałam i dociekałam, jak to jest. A jakbyś miała wypadek i potrzebowała krwi, to też nie? - nie -odpowiadała. No dobra Ty,to ty, ale gdyby Twoje dziecko potrzebowało krwi to też byś się nie zgodziła na transfuzję- nie, nie zgodziłabym się, odpowiadała. Nie mieściło mi się to w głowie, ale ona mi to dość dokładnie argumentowała.....
    I to, że rodzice nie akceptują preferencji seksualnych swoich dzieci to w obliczu szafowania życiem swojego wydaje się nie być aż takie straszne, choć oczywiście straszne jest. PS. moja znajoma, nie obchodziła też świąt, ale juz kilka lat widuję ją na słuzbowym opłatku, więc może zmieniła zdanie, albo i wiarę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co powiesz o muzulmanskich matkach blogoslawiacych swoich synow na ostatnia droge jako samobojcow oblozonych bombami? Tez zabawne.
      Czy w obliczu wszystkich tych religijnych dewiacji nie lepiej byc ateista? :)

      Usuń
    2. Nie potrafię tego pojąć i nigdy bym nie chciała pojąć.

      Usuń
    3. Ateizm jest dla leniwych religijnie :D
      Mówimy o tożsamości płciowej i zapominamy (umniejszamy znaczenia) o tożsamości religijnej człowieka, która jest równie silna jak inne.

      Usuń
    4. To nie tozsamosc, tylko indoktrynacja od urodzenia, chrzczenie na sile i bez samoswiadomosci, narzucanie religii na sile. Raczej tradycja niz tozsamosc.

      Usuń
    5. Nie ma się wpływu na płeć przy urodzeniu ani nie można sobie wybrać rodziców i do tego czasem ma się pecha urodzić w rodzinie wierzącej. Siła złego na jednego! :D

      Tożsamość wyznaniowa oczywiście istnieje i traktuje się ją poważnie bez względu na to czy jest religia narzucona czy świadomie wybrana. W pracy, w lecznictwie, kulturze... w krajach cywilizowanych.

      Usuń
    6. No jesli uwazasz, ze teokracja sprzyja cywilizacji, to chyba jestes w mylnym bledzie. ;)

      Usuń
  15. Może to nie tylko ślepa wiara, ale brak tolerancji i zrozumienia jest też przyczyną tak strasznych zdarzeń. Żal ludzi, którzy źle się ze sobą czują, a inni tego nie potrafią pojąć. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiedz mi tylko, dlaczego nietolerancja idzie na ogol w parze z religijnoscia?

      Usuń
    2. Niestety , to prawda :(, ale tak nie powinno być ! Każdy powinien mieć własne zdanie, a nie narzucone przez ...

      Usuń
    3. Zwlaszcza, ze pyski pelne sa frazesow o kochaniu blizniego swego, milosierdziu i takie tam pustoslowie.

      Usuń
  16. Niestety, na całym świecie - i w naszej smutnej ojczyźnie też - wszelka inność jest karana. Nawet przez najbliższych.
    Nie rozumiem świata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorsze sa religie monoteistyczne, najmniej w nich tolerancji.

      Usuń
  17. Zaległości nadrobię jutro.Ledwom skończyła AW.:)
    Wszystkiego dobrego,zdrowego i radosnego w Nowym Roku.Specjalne życzenia zdrowia dla Kiruni.:)
    I do brzegu-jak mawia Klarka.
    W skrócie to ja bym powiedziała,że ci rodzice nie używają mózgu,jak i wielu innych ludzi.Normalka.Szkoda,że nie pomyśleli o karze boskiej jaką zesłał na nich Bóg w postaci ich dziecka.Może w takiej sytuacji w jakiś swój sposób dźwigali by taki"ciężar" do końca swoich dni a nie swoim sposobem myślenia zmusili,tak,zmusili dziecko do odebrania sobie życia.Ja jestem odpowiedzialna za swoje dziecko do końca swojego życia.Kogo urodziłam,wychowałam,to mam.Ja po prostu nie rozumiem jak można nie tolerować swojego dziecka???
    Mój Syn jest leworęczny.Nigdy nie był zmuszany do pisania prawą ręką.Taka jego uroda:)
    Miałam Koleżankę/zmarła w maju/której córka wyszła za mąż i dość szybko się rozwiodła.Okazało się,że jest odmiennej opcji seksualnej.Była w związku jedno płciowym wiele lat.Rodziny bywały u siebie na Święta,moja Koleżanka jeździła z dziewczynami na wczasy.Nie mieszkały razem ale...jedna wyżej druga niżej-tak sobie kupowały mieszkania.Nie wiem czy jeszcze są razem/Koleżanki bym spytała ale jej córki nie,mimo,że znam ją dużo lat/W minionym roku adoptowała 5 latka,zmieniła mieszkanie.Koleżanka nigdy od naszej grupy"dziewcząt z Nowolipek"nie usłyszała słowa potępienia za tolerowanie takiego układu.A co by było gdyby nasze dzieci tak sobie życie układały?.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co to jest AW, ktore ledwo skonczylas, Oreczko? :)
      Jedna z moich corek tez jest mankutka. Wszyscy geniusze byli leworeczni buhahaha!!!
      Mam wielu znajomych i zaprzyjaznionych homoseksualistow, Wy w Polsce pewnie tez, choc o tym nie wiecie, bo malo kto ma ochote sie ujawniac.
      Gdyby moje corki byly homo, pewnie martwilby mnie ewentualny brak wnukow, choc przy obecnej technice medycznej wszystko jest mozliwe. :) Zreszta wnukow nadal nie mam, wiec co za roznica? :))))))))))

      Usuń
  18. AW-taka jedna od zbierania kotów:)))))
    Pracowałam w Szpitalu w którym również pracowało kilku homoseksualistów,lekarze,sanitariusze i lekarka...

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie chcę oceniać nikogo, choć faktycznie trudno zrozumieć aż taki opór rodziców. Ech, zostali "ukarani"... To są tak okropnie ciężkie sprawy, że pewnie samemu trzeba doświadczyć, aby wiedzieć jak się człowiek zachowa. Wiem, jak mnie, osobie postronnej, uważającej się za tolerancyjną, było trudno się przestawić, gdy tuż obok mnie dziewczyna, którą znałam latami stała się chłopcem... Wiele miesięcy wewnętrzne nie mogłam się z tym pogodzić, co było widać w tym, że mówię do niego jak do niej...
    W tym przypadku trochę wiem jak ciężkie było jego życie, więc wydaje się to dla mnie dość oczywiste, że chodziło o akceptację siebie, swojego życia, o odcięcie się od niego najdalej jak można. Teraz już to w sobie przepracowałam i na pewno z kolejnym przypadkiem byłoby mi łatwiej.
    Swoje dzieci chciałabym tylko wspierać w ich drodze do szczęścia i na pewno zrobię wszystko, aby tak było.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rodzice, najblizsze w koncu osoby, powinni w takich przypadkach bezwarunkowo wspierac swoje dzieci. Tymczasem matce-katoliczce latwiej przyjdzie wsparcie dla syna-mordercy siedzacego w wiezieniu niz gdyby zwiazal sie z facetem. To chore!

      Usuń
    2. Może też być wariacja: syn morderca w więzieniu i jest związany z facetem. :D Co wtedy biedne matczysko pocznie?

      Usuń
  20. Boje sie ludzi o tak zakutych łbach .... jak Ci rodzice .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tacy i im podobni ludzie sa niebezpieczni i naprawde nalezy sie ich bac.

      Usuń

Dziekuje za Twoj komentarz.
Lubie wiedziec, z kim rozmawiam, moge dyskutowac, ale nie toleruje chamstwa i atakow ad personam. Anonimowe i obrazliwe komentarze beda usuwane.