wtorek, 12 stycznia 2016

Bez Kiry to nie to samo.

Zabcia wprawdzie nie wykazuje cienia agresji, ale zawsze to razniej chodzic po bezludziu w towarzystwie psa niz samej. No ale ona jeszcze jest za slaba po operacji, zeby pokonywac tak dlugie dystanse. Moze jeszcze kiedys wydobrzeje na tyle, zeby ze mna chodzic.
Dochodzac do miejsca, skad roztacza sie widok na cala Getynge, zauwazylam na czubku drzewa... bombke choinkowa. Nie sama bombka mnie zaskoczyla, ale to JAK zostala tam umieszczona. Na innych mijanych drzewach wisialy samotne jabluszka w charakterze dekoracji.



Przy tak czystym niebie i slonecznej pogodzie liczylam na lepszy widok, jednak po stronie miasta bylo mglisto i niewyraznie, natomiast po przeciwnej stronie walu kolejowego widoki byly calkiem do rzeczy.






Moja uwage zwrocilo pole u podnoza nasypu. Z daleka wydawalo sie kwitnace. Zaraz jednak zrugalam sie w duchu, ze w styczniu kwiatkow mi sie zachciewa.


Kiedy jednak zeszlam na dol, okazalo sie, ze to rzeczywiscie kwitnaca gorczyca. W polowie stycznia!








Nie moglam oderwac wzroku! To bylo cos tak niespotykanie pieknego i do zludzenia przypominalo pole kwitnacego rzepaku, nawiasem mowiac rosnacego pol roku wczesniej w tym samym miejscu. Pole prezentowalo sie wprawdzie bardzo letnio, ale drozka na miedzy pokryta byla sniegiem, co zaraz sprowadzilo mnie na ziemie i przypomnialo o wlasciwej dacie w kalendarzu.


Cale szczescie, ze wykorzystalam sobote do maksimum, bo niedzielny poranek przywital nas znow stalowoszarym niebem, dodatnia temperatura i deszczem. Co za pech na weekend!









52 komentarze:

  1. to prawda bez psa to taka ogromna pustka....skąd ja to uczucie znam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dokola widzisz samych ludzi z psami... :(

      Usuń
  2. Pole kwitnacej gorczycy cudne, i te zdjecia gdzie jest tylko zolte pole, i te gdzie widac czerwone dachy domkow i bylas zupelnie blisko, czy gorczyca pachnie? Na pewno glupie pytanie zadaje, bo przeciez musi pachniec, a ja nie wiem jak pachnie, wiec Twoje szczescie taki spacer, tylko szkoda ze bez Kiry. Teresa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co, Terenia, nie wiem, czy pachnie. Z bliska nie wachalam, a zapach zaden sie nie roznosi. No, zabilas mi cwieka! :)))

      Usuń
  3. Widzisz Anusia - nie lubisz zimy, płakałaś, że szaro, buro i ponuro, a tu wiosna zapukała do Ciebie - ta kwitnąca gorczyca - cudo.
    Poczekaj jeszcze trochę, zrobi się cieplej - wyjdziesz z Żabcią na spacerek, będzie dobrze.
    Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta w styczniu kwitnaca gorczyca to jakis wybryk natury. Normalnie wysiewa sie ja jako poplon czy tam nawoz zielony, az tak bardzo sie nie znam. Teraz powinna lezec pod sniegiem, a ona kwitnie w najlepsze.
      Z Kira nawet nie chodzi o cieplo, tylko o calkowity brak sil na spacerowanie. Nawet na siusiu kolo domu czasem sie tak zmeczy, ze kladzie sie na trawie.

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Dzieki, Julitka. Ty masz wzamian mokre lizaki w sam srodek buzi. :)))

      Usuń
  5. Rzeczywiście - samotny spacer bez psa, czy psów to już nie to samo. Taka słaba nadal Twoja żabcia? Sporo przeszła psinusia, więc i dochodzenie do zdrowia musi być dłuższe. Miejmy nadzieję, że na wiosnę popędzi z Tobą znowu radośnie.
    Piękna ta gorczyca. Dobrze, że napisałaś, że gorczyca bo w okolicy kiedyś widziałam podobne pole a nie miałam pojęcia, co to jest.
    U nas plucha i ciepło, ale przynajmniej da się stad jeszcze wydostać. Od czwartku znowu uwieżniemy w domku, bo mają wrócić mrozy i sniegi.
    Pozdrawiam Cię o poranku, Aniu!***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olenko, ja taka madra wcale nie jestem, jakby sie moglo wydawac, a juz szczegolnie w kwestiach rolniczo-ogrodowych. Ciekawilo mnie jednak, co to takiego i pogrzebalam w necie. Najpierw myslalam, ze to rzepak, bo troche podobne, ale nie zgadzal mi sie czas kwitnienia. Zreszta ta gorczyca kwitla tez nietypowo w styczniu. Na wiosne zostanie zaorana i posluzy jako naturalny nawoz. :)
      U nas tez plucha, siapi od rana drobny deszczyk, ale juz od piatku zapowiadaja mrozy, brrr... :(
      Zabcia jest bardzo kiepska. Po operacji wszystko pieknie sie zagoilo, apetyt ma, powiedzialabym w nadmiarze, dzisiaj idziemy na zdjecie szwow, ale z silami u niej nienajlepiej. Poklada sie na spacerach i widac, ze chodzenie ja meczy.
      Buziaczki :***

      Usuń
  6. Fajnie zobaczyć rano wiosnę w zimie.Jeszcze Zabcia wydobrzeje i kilometry pokonacie razem.Kirze trzeba dać czas na dojście do siebie.Panterka będzie dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, jak ja bylam dlugo slabowita po narkozie, wiec trzeba dac Kiruni czas na nabranie sil. Tylko ze pamietasz, jaka ona byla slaba w ubieglym roku, jak ja poddawalismy badaniom i nic nie wyszlo, a sapala jak lokomotywa i musialam ja nosic ze spaceru. Nie wiem wiec, czy da rade tak calkiem nabrac sil. :)

      Usuń
  7. Aniu, poszperalam i wujek google mowi ze zolte kwiatki gorczycy maja slodki zapach. Teresa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jak nizej pisze Ninka, nie pachniala, bo na mrozie olejki eteryczne sie nie uwalniaja. Wiec wszystko jasne, dlaczego jej nie czulam. :))

      Usuń
  8. Piękne zdjęcia, a pole kwiatów niesamowite... :)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niesamowita jest pora, w ktorej kwitna. Ale taka wlasnie zime to ja moge miec w przyszlosci, nie tesknie ani za sniegiem, ani za mrozem. :)))

      Usuń
  9. ja też w lesie czuję się bezpieczniej z Psicą ...uściskaj Kirę od cioci Moniki :)
    :******

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do tej pory nie myslalam o tym, ale w obliczu ostatnich zajsc troche mi nieswojo samej lazic.
      :*****

      Usuń
  10. Szkoda, że Kirunia nie mogła iść na taki piękny spacer:(
    Nic dziwnego, że gorczyca zakwitła; lato było bardzo suche i nie sprzyjało wydaniu nasion, a jesień długa i ciepła, a kiedy spadł śnieg, nie było dużych mrozów, za to było z niego więcej wody, więc się roślinka spieszyła, żeby zdążyć się rozmnożyć:))) To niekorzystne dla poplonu, bo jeśli zawiązały się jakieś nasiona, to będą przeszkadzać właściwej roślinie. Ta gorczyca po prostu wykorzystała sprzyjające warunki. U nas pokazywano drugi raz kwitnące jabłonie, mirabelki, sama widziałam pigwowce i jarzębiny - to ten wariujący klimat tak robi. A nie pachniała, bo jednak w takim chłodzie olejki eteryczne słabo się wydzielają i daleko nie zalecą. I pewnie na dodatek nie było wiatru.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moze byc, ze po zaoraniu i wysianiu czegos innego, gorczyca tez zacznie wschodzic na tym polu i zamiast nawozem, stanie sie szkodnikiem. Ehhh, wszystko stoi na glowie. :)))

      Usuń
  11. To może być gorczyca, ale równie dobrze może być rzepik, siane na poplon. I to nie jest wybryk natury. Na wiosnę zostanie zaorane, a w ziemi będzie mnóstwo azotu. W szarościach stycznia, piękny widok.
    W słoneczny dzień, na ogół, panorama gór i w ogóle panorama-krajobraz, wychodzą nieostre. Najlepiej góry fotografować przy niewielkich zachmurzeniach, Wtedy nie ma takiej mgiełki na zdjęciach.
    Najbardziej podoba mi się zdjęcie z tymi błękitnymi rowami przy drodze prowadzącej w dal. Super kolory.

    Kira wykuruje się i znów będziemy mogli oglądać zdjęcia ze spaceru z pięknym p[sem:) na razie niech się kuruje, wraca do sił. Pomiziaj ją za uchem, proszę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem pewna, ze to gorczyca. Zobaczylam teraz w wiki rzepik, ale tamto nie bylo nawet podobne do niego. Gorczyca na 100%. :)
      A to blekitne przy rowach, to jest snieg, nie wiem, dlaczego nie wyszlo biale, choc powinno. ;)
      Kira pomiziana, wyciumkana i ukochana. :)))

      Usuń
  12. Widok kwitnącej gorczycy przepiękny.Krunia wydobrzeje i niejeden spacer jeszcze zaliczycie.Miłego dnia.Dużo głasków dla Kiruni i koteczek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za kazdym razem, kiedy ja od Was ukochuje, mowie do niej, od ktorej ciotki blogowej ma ciumki, patrzy na mnie tak madrze, jakby rozumiala i przyjmuje holdy z wielka wdziecznoscia, jak to pies. Bo koty przyjmuja jak cos naleznego. :)))

      Usuń
    2. Jeśli Kirunia rozróżnia ciumki, to wyciumkaj ją również i ode mnie:))***

      Usuń
    3. Przekazalam. Masz wzamian "pies-ci-morde-lizawki" :)))

      Usuń
  13. To faktycznie zaskoczenie z tą gorczycą no i bombką na drzewie. Chociaż to ostatnie i u nas kiedyś widziałam - w lesie na takim mniejszym drzewku iglastym.
    Głaski dla Kiruni ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No sama powiedz, nie jest to njus lepszy od ufoludka? Mam na mysli gorczyce, nie bombke. :))
      Wyglaskano! :*

      Usuń
    2. Oczywiście, że lepszy i na równi sensacyjny :)

      Usuń
  14. przed swiętami staram sie udekorować dom
    potem sprzatam, choinkęi inne dekoracje
    ZAWSZE zostaje mi gdzies jakas pierdołka świateczna, odkrywam zwykle w okolicach wielkanocy albo i później
    tak mi sie skojarzyło:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sugerujesz, ze jakis zapominalski udekorowal drzewo bombka? W okolicach wielkanocy zwlaszcza? :)))

      Usuń
    2. są rzeczy na niebie i ziemi, jakie sie jeszcze nikomu nie przysniły:)

      Usuń
    3. Szczegolnie fizjologom, ze nie wspomne o filozofach. ;)

      Usuń
  15. kwitnąca gorczyca... widok niesamowity i trochę smutny o tej porze roku..
    wszystko sie popieprzyło..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wiem, czy smutny? Mnie tam ucieszyl, bo nie lubie sniegu.
      Ale masz racje, wszystko sie popieprzylo, nie tylko przyroda. :(

      Usuń
  16. Jakie piękne widoki :)
    Super udało Ci się je uchwycić :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Oczom nie chce się wierzyć! Takie piękne, kwitnące pole - i to zimą.
    Kira do spacerowych zwyczajów wróci zanim się zdążysz obejrzeć. Zdrowsza i silniejsza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieje, choc jej niemoc z ubieglego roku kaze mi byc ostrozna w nadziejach na dlugie dystanse. :)))

      Usuń
  18. Bez psa na spacer nie wychodze - nie chce mi sie. Bo to on mnie wyprowadza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubie wedrowac, z psem czy bez, czasem z mezem, ale czesciej samotnie. Uwielbiam to. :)))

      Usuń
  19. To świetnie, że wykorzystałaś sobotę - taki spacer zawsze dotlenia i sprawia, że chce się żyć. Ja dopiero ogarniam sprawy wokół mnie. Na spacery chodzę głównie do lasu obok, piesek i tak się cieszy, a wieczorami chodzimy sobie wzdłuż tego lasu, bo nawet z psem do lasu się nie chcę zbyt głęboko zapuszczać.
    Mam nadzieję, że Kirunia niedługo do Ciebie dołączy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym miala ze soba ze dwa rottweilery, to i do lasu bym sie zapuscila, ale z sama Kirunia juz nie. Dzis zdjeto Zabci szwy, mnie skasowano na 850 euro i teraz juz tylko rekonwalescencja i program fitnes. Miejmy nadzieje, ze do wiosny program zostanie zrealizowany. :))

      Usuń
  20. Też bym była bardzo zaskoczona na żółto kwitnącym polem. Gratuluję kondycji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, to tylko spacer. Gdybym tak umiala przebiec taki dystans, sama bym sobie pogratulowala. :)))

      Usuń
  21. Widok boski! Aż żal, że pewnie zaraz zmarznie.
    Jasne, że bez Kiruni to nie to samo...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie tak, bo zapowiadaja na koniec tygodnia znaczne ochlodzenie. Ale nic to, bo to tylko nawoz. :))

      Usuń
  22. Kira na pewno odpoczywa, spi, mowisz dzisiaj miala zdjete szwy, czy ciagle musi miec na sobie to specjalne ubranko-body ?
    Tak wiem, Ninka wytlumaczyla jak to jest z tym zapachem gorczycy o tej porze roku, madra dziewczyna. Teresa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ubranko ma chronic rane nie tylko przed zainfekowaniem, ale przede wszystkim przed "samoleczeniem" (czytaj: lizaniem) przez psa. Po jednej z poprzednich operacji nie dopilnowalismy Kiry i oczywiscie dorwala sie z jezorem, a potem rana zaczela sie paprac. Kiedy rana sie zarasta, juz nie musi nosic tego kubraczka. :)

      Usuń
  23. Moja mama adoptowała pieska, żeby chodzić na długie spacery, po czym piesek się rozchorował i okazało się, że ma problemy z kręgosłupem. Strasznie mnie to załamało, a moja mama na to, że i tak jest szczęśliwa bo pies dużo radości daje też w domu ;) Dużo zdrówka dla KIruni!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, znam to az za dobrze! Naszego jamnika Fusla dopadl paraliz jamniczy, trzeba go bylo wynosic na dwor, zeby zrobil siusiu. W koncu sie z tego wykaraskal, zaczal chodzic, ale od tego czasu juz nam tylko chorowal i o dlugich spacerach mozna bylo calkiem zapomniec. Ze nie wspomne o kosztach leczenia... :(

      Usuń

Dziekuje za Twoj komentarz.
Lubie wiedziec, z kim rozmawiam, moge dyskutowac, ale nie toleruje chamstwa i atakow ad personam. Anonimowe i obrazliwe komentarze beda usuwane.