czwartek, 18 stycznia 2018

Hardkor i survival w jednym.

Rodzice zawsze mi powtarzali, nie chwal dnia przed zachodem slonca. Ale kto by tam zwracal uwage na marudzenie wapniakow, co nie? Nie dalej jak wczoraj cieszylam sie z nadejscia wiosny, a tu ZONK!
Zaczelo sie we wtorek poznym wieczorem (21.30), kiedy corka zadzwonila do mnie, ze wnusia placze, smarka i trzyma sie za uszko, wyglada na to, ze ja boli, ale nie ma goraczki. Co robic? Do wyboru byla jazda do szpitala na dyzur pediatryczny, ale poradzilam corce najpierw tam zadzwonic, podac objawy i spytac, czy mamy przyjechac. Lekarka podala przez telefon, jakie leki kupic i nie kazala przyjezdzac.
Slubny polozyl sie wczesniej, wiec padlo na mnie. Najpierw przekopalysmy internety w poszukiwaniu dyzurnej apteki i wciaz wyskakiwala nam jako najblizsza apteka w Bovenden, poza Getynga. Wprawdzie nie tak daleko, ale jednak poza miastem. No niemozliwe! Zeby nie bylo jednej dyzurnej apteki w ponad 100-tysiecznym miescie? Corka skads wytrzasnela, ze jest, niedaleko szpitala, w ktorym rodzila i przed ktorym czekalam na taksowke. No to hajda!
Wysiadam z auta i... prawie szpagat zrobilam! Slisko jak cholera, cala jezdnia i chodniki pokryte warstewka czegos na pograniczu sniegu, deszczu i lodu. A kiedy wychodzilam z domu, na naszej ulicy nic takiego nie wystepowalo. No nic, ostroznie doczlapalam do apteki, a tam gustowny szyldzik, ze jednak dyzur ma apteka w Bovenden. QRRR...!!!
Pisalam juz kiedys, ze po ciemnosci nie jezdze, bo slepa jestem. W miescie jakos tam sobie radze dzieki latarniom, ale za miasto sie nie wypuszczam. Co tu robic? Wracac? Budzic chlopa i wyslac go w droge? Strata czasu. Spielam wiec poslady i pojechalam, trzesac sie ze strachu. Szczesliwie prawie nie bylo ruchu i nikt za mna nie musial sie denerwowac, ze jade wolno. Musialam bowiem wypartywac linii, ktorej sie trzymalam jak Lazuka szyny tramwajowej w filmie Nie lubie poniedzialku. Jakims cudem dojechalam, zadne dzikie zwierze nie wylazlo mi z lasu po drodze, a pozniej jezdzilam po tej opustoszalej wiosze i szukalam apteki. Jakiego trzeba miec pecha, ze kiedy leki byly potrzebne, dyzur miala akurat apteka poza miastem.
Do corki dobrnelam z tymi lekami, na galaretowatych nogach dobrze po 23.00, a po powrocie do domu zaraz polozylam sie spac.
Ja ci w srode wstaje, a za oknem ciezka sniezyca, blyskawice, pieruny i armagiedon. Ale temperatura lekko dodatnia, wiec nie uznalam za stosowne sie zdenerwowac. I to byl moj blad! Przy kawie wyczytalam w internetach, ze wokol miasta i na jego terenie dzieja sie straszne rzeczy. Duzo stluczek, poblokowana autobana, a miejskie autobusy nie obsluguja tras na gorkach, wszedzie korki i zeby uwazac. No pieknie! Kiedy wypelzlam z domu odsniezac i grzac samochod, znow o malo orla nie wywinelam - slisko! Juz troche zaczelam sie bac, ale odpalilam tryb sniezny w aucie i powoli ruszylam. Wszyscy jechali tak 30-40 kmh, wiec nikt mnie nie musial otrabic, ze za wolno jade.
W pewnej chwili widze tuz przed skrzyzowaniem stojacy pod gorke autobus przegubowy, blokujacy caly pas ruchu i w pelni zaslaniajacy ten z przeciwka. I teraz nie wiem, czy go wymijac, bo jak z gorki bedzie cos jechalo, to wyhamuje na mnie. Jakos sie jednak udalo wyminac zawalidroge. Pozniej doczytalam, ze wiele autobusow utknelo gdzies w trasie, nie mogac pokonac pochylosci, musialy czekac na sluzby miejskie.
Rzadkie to zjawisko w Niemczech, ale tym razem zima wszystkich zaskoczyla, bo choc solarki jezdzily od momentu, kiedy wstalam, nie daly rady uporac sie ze wszystkimi trasami. Ciekawe, ilu ludzi nie dojechalo do pracy, szczegolnie tych spoza Getyngi, bo drogi dojazdowe tez byly poblokowane autami po poslizgach.
Przez taki jeden dzien bede z pewnoscia zyla krocej.
A na dzisiaj zapowiadaja dodatkowo jakis straszliwy orkan. Jakbym za malo miala atrakcji w zyciu.





74 komentarze:

  1. A juz myslalam, ze zima to tylko zjawisko amerykanskie.
    A tu prosze... no coz, wazne, ze bohatersko dojechalas do tej apteki, ale ze lokalna apteka byla nieczynna to naprawde trzeba miec pecha. W koncu Getynga to duze miasto.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez tak myslalam, a nawet mialam nadzieje, ale nadzieja, jak wiadomo...
      Oraz jestem z siebie dumna, ze sie odwazylam. :)))
      Przez te 30 lat nieraz korzystalam z nocnych aptek, zawsze jakas byla otwarta. Nawet bym nie pomyslala, ze moze byc inaczej.

      Usuń
  2. Po tym soczystym opisie armagiedonu (lol) coraz bardziej doceniam zimowe okolicznosci grajdolka :). W lecie niestety to inna bajka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja powinnam zimy spedzac u Ciebie, a Ty lato u nas. To co, deal? :)))

      Usuń
    2. Ja sie nie obraze, ale czy Ty bys wytrzymala ;). Wiekszosc tutejszego nowego budownictwa to sciany na jedna cegle, bez ocieplenia, czy ogrzewania, a prund drogi jak cholera. W grajdolku zas noce ponizej zera nie sa rzadkoscia. Poprzedniej zimy poszlo 1,5t drewna :).

      Usuń
    3. Meble spalimy, bedzie cieplej. ;)

      Usuń
  3. Zupelnie zapomnialam ze mozna jezdzic po oblodzonych drogach,
    chodzenie troche pamietam, rece rozpostarte, stawianie ostrozne nog i bec.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty masz dobrze, Mari, mozesz zapominac o roznych takich armagiegonach. A tu czlowiek musi sie zmagac na codzien. A tak bylo fajnie bez tej zimy i komu to przeszkadzalo?

      Usuń
    2. i jaka oszczędność na ciuchach ;)

      W Polsce takie atrakcje mamy co roku. A teraz doszły wichury i huragany, orkany itd

      Usuń
    3. No u mnie wlasnie drzewa z korzeniami wyrywa i idzie w Waszym kierunku.

      Usuń
    4. właśnie się zaczyna :(((

      Usuń
    5. U nas nieco juz przycicha, ale w poludnie bylo ostro.

      Usuń
  4. Wspolczuje jazdy po nocy, ja tez jezdze jak Lazuka :)
    Orkan juz mnie meczy, spac nie moge, a co bedzie jak rzeczywiscie przyleci?
    Biedne dziecko, bol ucha to straszna rzecz!!!!
    Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez juz mam dosc tych orkanow, huraganow, pizdzenia i szkod, jakie czynia te wichury. Poza tym leb boli jako dzialanie uboczne. U nas ma uderzyc w poludnie.

      Usuń
  5. Dzielna Pantera!!Kurczę,moje miasto liczy niecałe 50 tys.mieszkancow a od lat zawsze jedna apteka pelni dyżur całonocny.Apteka jest niemal w centrum miasta.Dlatego dziwi mnie,ze w Getyndze nie ma takiej apteki i trzeba turlać sie ciul wie gdzie i w dodatku przy takiej juchowej aurze...
    Dużo zdrówka dla wnusi.
    Moj Bubu w listopadzie przechodzil infekcje,kurna,dwa tygodnie...ściąganie smarków ,udrażnianie noska-horror,chyba cale osiedle go slyszało...
    Mam nadzieje ze Malvince szybciej przejdzie to dziadostwo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Normalnie zawsze jakas apteka jest w Getyndze otwarta, ale tego dnia akurat przypadl dyzur apteki w Bovenden. Ciekawe, co mieliby robic ci, ktorzy nie maja samochodow?

      Usuń
  6. Mieszkam na wsi, ale 10 km ode mnie jest nocna apteka. Na szczęście nie muszę z niej korzystać, bo u nas już wszyscy dorośli i rzadko chorujemy. Dla maluszka wiele zdrówka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To cale Bovenden jest nawet blizej, ale jednak jedzie sie bez latarni, a to dla mnie nie lada wyzwanie. :)
      Poprzednim razem korzystalam z nocnej apteki dla siebie samej, kiedy sobie kolano zrujnowalam, wiec doroslosc nie chroni przed nocnymi aptekami. :)))

      Usuń
  7. Ale horror! Zdenerwowalam sie samym czytaniem, a co dopiero to przeżyć:( Oby ostatni raz! Zdrowka dla Malej, a dla Ciebie brawo za odwage:) A tak na marginesie, to tez mnie dziwi, ze takie duże miasto i klopot z apteka w nocy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cos mi sie o uszy obilo, ze to Bovenden chyba przylaczyli do Getyngi i robi teraz za czesc miasta, wiec jakby wszystko w porzadku, a we wtorek przypadla akurat ich kolej na dyzur.

      Usuń
  8. Nie bój żaby, moje województwo ma na dziś ostrzeżenie 2 stopnia, cokolwiek to znaczy. A ja mam ciepłą kurtkę, nieślizgające się buty i bardzo mi z tym dobrze - o wiele lepiej niż ze skwarem, od którego nie ma ucieczki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas aktualnie szaleje Friederike, latajo dachowki i drzewa wyrywa. Tez mielismy ostrzezenia, nawet dzieci zostaly w domach i nie musialy isc do szkol.

      Usuń
    2. Hmmm, zaczyna mi sie marzyc jakis orkan... wizja zamknietej szkoly jest az nadto ponetna ;).

      Usuń
    3. No co Ty! Jeszcze by zrujnowal te mury na jedna cegle. :)))

      Usuń
    4. Jesli szkolne, to prosze bardzo :))).

      Usuń
    5. Aaa, no chyba ze tak. Byle dach nad glowa omijal. :))

      Usuń
  9. Ja tam zawsze bronie służb drogowych, śnieg to taki żywioł że napawdę nie da się na bieżąco nad wszystkim zapanować, tzreba by miec jedną solarke na jedna ulicę, to może, a wtedy też jakie byłyby korki!

    u mnie deszcz, deszcz, deszcz, deszcz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no, nasze sluzby sa normalnie na medal, ale ten zywiol nieco je pokonal. U nas tez pada i do tego ten huragan.

      Usuń
    2. u mnie i tak i nie
      śnieg jest tak rzadko, że nie mają bardzo dużo sprzętu
      więc jak spada to owszem, staraja się, ale nie mają czym robić

      Usuń
    3. Male panstefko, to sie miotla zmiecie. :)))

      Usuń
  10. Na szczęście nas ominęło jakoś bokiem... trochę śniegu, nie warte gadki, ale mimo tego fajnie, że do pracy nie musiałam jechać.
    Maluchów zdrowia 🐴

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas tez nie ma sladu po sniegu, a te troche musialo spasc i zamarznac akurat tamtego wieczoru i nastepnego poranka, specjalnie dla mnie. Wrrr...

      Usuń
  11. Wczoraj jakiś niewielki śnieżny opad u mnie był, ale szybciutko zamienił się w deszcz. Na dziś od rana zapowiadali deszcz, ale jak na razie jest sucho, choć strasznie ponuro.Już dawno nie wierzę w prognozy pogody, bo wystarczy, że gdzieś daleko wypuszczą jakiegoś kolejnego satelitę na orbitę ziemską i już całą prognozę diabli biorą, bo się zrobiła przejściowo dziurka w stratosferze.
    Szczerze mówiąc wkurzają mnie jazdy wieczorne, bo połączenie ledowych żarówek w samochodach z ich nieprawidłowym najczęściej ustawieniem potwornie oślepia.
    Poza tym wielu kierowców ma "miły" zwyczaj sterczeć z nogą na hamulcu stojąc pod światłami a światła stopu biją następnego po oczach aż do bólu. Ja rozumiem, jak się stoi na pochyłym to dociskanie pedału hamulca jest normalne, ale na płaskim to chyba jednak przesada.
    A tak w ogóle- nienawidzę zimy!!!!! Wyjątek to zima w górach a ja na miłej wycieczce ze słońcem nad głową. suchutkie powietrze i może być wtedy nawet 20 na minusie.
    A jak z dzieciątkiem? Poprawiło się po tym leku? Zdróweczka dla Maleńkiej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie lubie zimy, nie lubie gor i wszystko mnie denerwuje. Jak nie deszcz od kilku miesiecy, to znow jakies tajfuny, co drzewa z korzeniami wyrywaja.
      Ups! Ja w tym moim automatiku tez stoje z noga na hamulcu, bo nie zmieniam biegow na postoju. :)))

      Usuń
  12. Współczuję. U nas zwykle ma dyżur kilka aptek, dwie stosunkowo blisko, 5 - 10 minut jazdy, bo przecież w nocy pusto. To pewnie dlatego, że nasze miasto ma duży obszar, choć nie tak znów dużo mieszkańców.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wielokrotnie korzystalam tutaj z nocnych aptek, ale dopiero po raz pierwszy musialam jechac poza miasto.

      Usuń
  13. Widze ze Armagiedon wszedzie dotarl :-)
    U nas nie ma nocnych aptek, jak sie cos dzieje to sie jedzie do szpitala na umowiona godzine i tam sie dostaje leki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym pojechala z mala do szpitala, dostalabym recepte i musialabym szukac apteki, bo w szpitalach lekow nie daja na sorach.

      Usuń
  14. I chyba to wietrzysko, które dziś urzędowało cała noc i wszystko mi poprzewracało w ogrodzie poszło teraz do Ciebie... No i czego się nie robi dla wnusi, mam nadzieje, ze leki pomogły i Twoja wyprawa miała sens.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomogly, a jakze! Przede wszystkim kropelki do nosa go odetkaly i uszko przestalo bolec od podcisnienia. Zasmarkana jest nadal, ale to juz maly pikus.

      Usuń
  15. Pechowo faktycznie, ale dobrze,ze udało sie znalexć apteke i lekarstwo.U nas nie byłoby to takie proste, bo nawet ja znalazłby sie nocny dyzur w aptece,to mogłoby lekarstwa nie być.

    Póki co jest lekka zima u mnie,ma byc jakis armagiedon w nocy i jutro, oby dzisiaj nie było,kiedy Młodsza będzie wracac z Wro do domu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak apteka ma dyzur, to musi miec podstawowe medykamenty.
      A ten huragan, ktory nas tu pustoszy, idzie niestety do Was. Uwazajcie na siebie.

      Usuń
    2. Idzie,idzie, pizga juz i czesm śniegiem a obecnie deszczem, paskudna pogoda, a zaraz Mlodsza autkiem wraca do domu, to sie martwię.

      Usuń
    3. Trzymam kciukasy za szczesliwy powrot.

      Usuń
  16. No co strasznego! Jestem pełna podziwu, że dałaś radę bezpiecznie pojechać w tę i wewtę.Ta pogoda jest szalona. U nas na razie spokój, ale pewnie to spokój przed burzą...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moze ten huragan zdazy oslabnac, zanim dotrze do Was, tu straszliwie duje i czyni szkody na mieniu. :(

      Usuń
    2. Wojewoda podkarpacki wydał ostrzeżenie dla województwa, że wieczorem mają sie zacząć jakieś potężne wiatry. Jeszcze jest spokojnie...Ale czytam w necie, że w Niemczech cały czas koszmarnie wieje i pada!:(

      Usuń
    3. Straz jezdzi bezustannie, syreny wyja. Caly transport kolejowy zostal wstrzymany. Jest naprawde groznie.

      Usuń
    4. Oleńka ma rację. Już zaczyna naszym Podkarpaciem trząść, wieje, ale głów jeszcze nie urywa. Niech tak zostanie.
      Aptekę całodobową mam ok. 10 km, na drugim końcu miasta, jestem niezmotoryzowana, więc zostałaby tylko taksówka.
      Dobrze, że malutkiej pomogło.

      Usuń
    5. No widzisz, to ta nasza wiocha Bovenden jest blizej.

      Usuń
  17. Nas dzisiaj orkanem straszą , śnieżycą i w ogóle... Zobaczymy na ile im się sprawdzi, bo takiego wiatru wtedy nad morzem nie przewidzieli,...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez mialam nadzieje, ze jak zwykle przesadzaja z tymi ostrzezeniami, ale niestety orkan jest bardzo silny i niszczycielski.

      Usuń
    2. Jak zwykle nastraszyli nie wiadomo czym, a tu ... Sniezek...

      Usuń
    3. Nie no, u nas bylo naprawde groznie, duzo strat, powyrywanych drzew i w sumie 5 ofiar smiertelnych, nie w samych Niemczech.

      Usuń
    4. https://www.crazynauka.pl/fryderyka-2018-co-to-jest-orkan/

      Usuń
  18. 2 godziny łopatologii posesji własnej z zaznaczeniem, że było wstępnie odśnieżone ;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaska, bo Ty prawie na Syberii mieszkasz, to nie dziwota. :)))

      Usuń
    2. Dobrze, że to białe gówno nie śmierdzi...

      Usuń
    3. Wystarczy, ze paskudnie wyglada.

      Usuń
  19. W Łodzi zamieć śnieżna trwa i jest coraz gorzej... Wiatr coraz bardziej wieje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, ze ten huragan u nas byl bez sniegu, bo chyba bym nie zdzierzyla.

      Usuń
  20. Właśnie dojechałam do domu.Wieje mocno.Toś miała przygodę.Dobrze,że wszyscy wolno jechali to choć tym nie musiałaś się denerwować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najbardziej sie boje tych nerwusow za mna, ktorzy trabia albo mrugaja, a ja w tej samej chwili zaczynam panikowac.

      Usuń
  21. nie kulawo jak ślizgawica a zwłaszcza jak pomoc medyczna potrzebna skrzatowi - ból ucha jest wredny wyjątkowo. U mnie biało na drogach a i owszem .Ze stolicy wróciłam zasmarkana i oczywiście koniecznie likarstwa nabyłam w punkcie aptecznym czynnym .
    p.s. obsadzę teren kolczastymi roślinami jakimiś skoro wysokie ogrodzenie przeskakują se i sobie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybuduj mur jak miedzy USA a Meksykiem, nie przeskoczo. :)

      Usuń
  22. Sprawianie przyjemności innym (niezależnie czy to człowiek czy zwierz) zawsze w cenie. :)

    Mnie już zmęczyły te wszystkie orkany i huragany jakie nawiedziły Europę. Nie pamiętam, by wcześniej tak często bywały takie zjawiska gwałtowne.

    Co do zimy to w takich warunkach Rosjanie podobno zakładają dopiero podkoszulki.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ruskie sa zahartowanym narodem. A orkany i huragany to obrona matki-natury przed rabunkowa gospodarka czlowieka. Bedzie tylko gorzej.

      Usuń
  23. No to przeżyłaś sporo, nie zazdroszczę. Takie są "uroki" zimy niestety, dlatego jej nie lubię. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niech sobie siedzi ta zima w gorach, czyli tam, gdzie jej narciarze potrzebuja, a nie mi tu po miescie grasuje.

      Usuń
  24. Friederike przeszła przez Niemcy i Polskę i narobiła sporo szkód.
    Też się denerwuję, kiedy muszę jeździć nocą poza miastem, bo oświetlenia nie ma, a jeszcze jak ślisko i ciemno, to mało przyjemna jazda i też się snuję jak najwolniej.
    Uściski Aniu, i zdrowia dla Wnusi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty w porownaniu do mnie, jestes naprawde dobrym i doswiadczonym kierowca, ja snuje sie glownie po miescie do roboty i z powrotem.

      Usuń

Chcesz pogadac? Zamieniam sie w sluch.