środa, 17 stycznia 2018

Jak wiosny w styczniu szukalim.

W sobote 13 stycznia wyprawilam mezu mojemu zalegle urodziny, wprawdzie dwa tygodnie po terminie, ale podobno lepiej pozno niz wcale. Do tego czasu prawie codziennie byl u corki na panszczyznie, wciaz cos dlubal, montowal, skrecal, ulepszal, borowal i tyral. W koncu jednak pokazalo sie swiatelko w tunelu i wreszcie moglismy powiadomic odwolanych gosci, ze urodziny sie odbeda. Upieklam na te okolicznosc sernik, a nawet dwa. Jeden z bakaliami, drugi bez, bo niektorzy strasznie marudza, muszac wydlubywac rodzynki i inne skorki pomaranczowe. No to zeby im zaoszczedzic tej dlubaniny, a sobie sluchania tej samej spiewki, od razu zrobilam dwa. Nawet z tego powodu nie poszlismy do psiej szkoly, choc wlasnie skonczyla sie przerwa swiateczna.
W niedziele od rana mialam doskonaly humor, bo niebo kusilo blekitem, a slonce kokieteryjnie przyswiecalo i zupelnie nie przeszkadzal mi lekki przymrozek i dosc silny wiater, po prostu ubralam sie cieplej i pomknelismy z psami na memlon natury. Po poludniu bylismy umowieni z corka na oddanie jej Placzka, wiec pomyslalam, ze niech jeszcze ma od bapci porzadny spacer.
Tak zupelnie przy okazji rozgladalam sie, czy aby gdzies nie widac pierwszych zwiastunow wiosny, ale najpierw natykalam sie jedynie na zeszloroczne badylki, ktore w sloncu nabraly nowej urody.







Jednak w koncu cos znalazlam!





No, mysle, ze natura az tak nie moze sie mylic i gdyby zima miala jeszcze jakos szczegolnie uderzyc, nie szykowalaby sie ona pelna para do wiosny. To daje mi nadzieje.
Inwentarz wybiegal sie do wypeku, wyszalal, a niektorzy moczyli nawet nuszki.













Centrum logistyczne rozbudowuje sie w zastraszajacym tempie, niedlugo pewnie stracimy te tereny spacerowe, bo zaczna tamtedy jezdzic jakies dostawcze ciezarowki i strach bedzie psa bez smyczy puszczac.








68 komentarzy:

  1. Lubię bakalie i na szczęście n ie muszę pieć podwójnie. Kawałeczek wiosny znalazłaś, też już widziałam bazie na leszczynie, ale jeszcze małe.
    U nas dzisiaj pobieliło, ale pewnie stopnieje bo się robi plusowo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez lubie, ale niektorzy dostaja na sam ich widok dlugie zeby wampira i skrzecza. :))
      U nas wlasnie wali snieg, jak zdazylam zauwazyc przez okno.

      Usuń
  2. Ojejku, az mi sie zimno zrobilo, patrzac na Toykowe lapki w wodzie. Nie ma przypadkiem kaloszy dla piesów?
    Och, starcicie te tereny spacerowe? To gdzie bedzisz mogla wychasac Toyke?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczescie innych tras nie brakuje, zeby wybiegac ten klebek energii, ale ta jest taka najblizsza i podreczna, a przy tym bezpieczna.
      Cale szczescie, ze Toya nie lubi plywac, a tylko lapecki moczyc, bo co ja bym z mokrym psem poczela? :)))

      Usuń
  3. Piekny wypad w nature, wyglada jak wczesna wiosna.
    Super zdjecia, psiaki zawsze zachwycaja, ale przyroda tez.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powinnam sie ugryzc w jezor, zanim te wiosne powitalam. Wlasnie mamy taka sniezyce, ze nie wiem. A ja dalam sie zlapac na te podpuche.

      Usuń
  4. Moja córcia wydłubuje rodzynki, ja je lubię ;-)
    Ciekawe czy ta wiosna rzeczywiście już nadchodzi ?
    Sąsiad mówił że widzial dzikie kaczki ,jak latają w tę i spowrotem ... Dziwne, jakby nie mogly się zdecydować ,czy odlecieć , czy wrócić ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drob tez oglupialy od tego ciepla w styczniu, nasze kaczki jeziorne w ogole nie odlatuja, czesc gesi tez zostaje. Gdzie im bedzie lepiej? Jedzenie dostaja, ogrzac sie moga, to po co sie fatygowac.

      Usuń
  5. U nas wczoraj też świeciło słońce, ale wystarczyło by odejść ze 100 m od domu i zaczęło padać. Dobrze, że miałam parasolkę. A teraz bezczelnie sypie jakąś kaszą z nieba , ale jest +3.
    Wczoraj widziałam na jakimś przydomowym krzaczorze całkiem już duże pąki, a na krzaku róży wciąż jeszcze były wcale nie zaschnięte kwiaty- bladoróżowe.
    Pomyślałam,że może to sztuczne, doczepione, ale nie- były naturalne.
    Szkoda tych terenów zielonych u Ciebie, a okres budowy zatruje Ci radość ze spacerów z Toyą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No szkoda, bede musiala chodzic dalej, ale co to dla mnie, starej harcerki. :)
      Dzisiaj za to mialam taki hardkor w drodze do pracy, ze glowa mala. Zrobie z tego post.

      Usuń
  6. Grudzień był bardzo ciepły, u nas tez przyroda ruszyła; widziałam napęczniałe pąki, widziałam bazie - i leszczynowe (które są już jesienią, a wiosną się tylko rozwijają), i wierzbowe. Teraz śnieg sypie i wszystko się ukryło.
    Co do bakalii, to ja też robię ciasta w dwóch wersjach, np. piernik wigilijny. Dobrze, że ciasto jest rzadkie, więc najpierw do jednej formy wlewam takie bez żadnych dodatków, a dopiero potem dodaję bakalie, mieszam i rozlewam resztę do pozostałych foremek:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokladnie tak robilam te serniki, juz mnie denerwuje ta dlubanina. Jak mozna nie lubic rodzynek i skorek?

      Usuń
    2. No ja też nie lubię, bo mi za bardzo wonieją.

      Usuń
    3. Lubie spiewac, lubie tanczyc, lubie zapach pomaranczy...

      Usuń
  7. SŁONECZKO to lubię bardzo lubię, ono tak pięknie czaruje swoim światłem, badylki urocze! :)
    Nie wiem dokładnie jak z naszą wiosną, bo ostatnio włóczyłam się tylko po mieście, ale koło kościoła pączki na hortensjach widzę już od miesiąca. A te twoje wiosenne zwiastunki bardzo piękne i radosne, ale już niedługo, a one już naprawdę będzie!!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zla godzine napisalam o tej wiosnie i zima sie wkurzyla oraz dala mi dzisiaj popalic, ze nie wiem.

      Usuń
  8. u nas bardzo dziwna pogoda od wielu miesięcy, cieszę się, że kosmos nie podlega wahaniomfrontów atmosferycznych i dni sa coraz dłuższe i juz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Juz do fabryki nie jade ciemnom nocom, tylko troche jasniejszom nocom i juz nie moge sie doczekac, kiedy zaczne po widnosci.

      Usuń
    2. ja też juz marzę, zeby rano w domu światła nie musieć zapalać....

      Usuń
    3. Na to jeszcze bedziemy musialy poczekac, ja wstaje 5.30-6.00, ale wychodze o 7.30, wiec juz niedlugo.

      Usuń
    4. ja wychodzę 7 45, bezczelnie spie do 7:))

      Usuń
    5. Ja musze miec rano czas na wybudzenie, kawe, prasowke, doprowadzenie sie do wygladu i takie tam. Potrzebuje 1,5-2 godzin.

      Usuń
    6. nie no wiadomo, jakby szła do fabryki to by było inaczej....

      Usuń
    7. Ale jak trzeba, to umiem sie zebrac w kwadrans.

      Usuń
  9. O, u nas jak sernik to tylko bez dodatków. Ja jeszcze rodzynki bym przyjeła,ale skorki pomarańczowej nie cierpię od maleńkosci.

    Co do wiosny ,to i owszem kwiatną prymulki, wychodzą jakies zielone od cebulkowych, bazie,to juz od dawna próbują do konca wywalic kotkami na wierzch, a i jeszcze bzy mialy zielone,ale teraz przysypal troche snieg, przymrozilo,wiec koniec z przedwczesna wiosną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu jest ta gotowa niby-skorka pomaranczowa albo cytrynowa i te bardzo lubie, one smakuja jak takie malenkie twarde marmoladki. Takiej prawdziwej skorki pomaranczowej tez nie bardzo lubilam.
      O, takie sa:
      https://alnatura.migros.ch/.imaging/mte/m5-bk-brand/small16To9/dam/alnatura/news/bio-supermarkt/november/LP_11_Orangeat.jpg/jcr:content/LP_11_Zitronat-Orangeat.jpg

      Usuń
    2. Mhm! Nawet moja głowa nie skinie w kierunku skorek,więc nie zwróciłam uwagi, że takie coś stoi na półkach:))))))

      Usuń
  10. Juz mialam napisac, ze przy takim rozwoju wydarzen to w kwietniu bedziesz spacerowac w szortach, a tu prosze....
    No coz, natura tez sie moze pomylic.

    Jak widze Twoj maz to Noworoczny Chlopak, nie dziwie sie, ze urodziny opoznione, ciezko jest obchodzic urodziny osob urodzonych w takim czasie. Kazde swieto jakos w tym przeszkadza, bo chocby czlowiek nie swietowal to inni swietuja... Moj Owczesny ma urodziny 4 lipca i zawsze byly problemy z zebraniem kompletu gosci, chociaz on sam sie cieszyl, ze "cala Ameryka" swietuje jego urodziny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie powinno sie chwalic dnia przed zachodem slonca i wywolywac wiosny z lasu. Teraz mam za swoje. :(
      Normalnie zawsze swietujemy jego urodziny bez problemow, gorzej gdyby mial w sylwestra. W tym roku jednak bylo wszystko naraz, przeprowadzka i porod, wiec odwolalam gosci i zapowiedzialam, ze bedzie w innym terminie. :)

      Usuń
    2. No tak, tym razem mialas wyjatkowo za duzo atrakcji.

      Usuń
    3. No a przede wszystkim glowna osoba dramatu bylaby na wlasnych urodzinach nieobecna, jako ze przebywala przymusowo gdzie indziej. :)

      Usuń
  11. Juz chcialam pisac ze u was zawsze wiosna duzo wczesniej, ale doczytalam komentarze... Jest sprawiedliwosc na swiecie (zart).

    Co do sernika to lubi sie, oj lubi - ale je moze raz na rok... Ze Szczecina przwiozlam rogalik z serem, ale cos mi sie zapomnialo o nim, i teraz to ja go moge uzywac Jakob bumerangu najwyzej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybys sprobowala mojego sernika, pewnie mialabys na niego ochote czesciej niz raz do roku, jest naprawde pyszny i zawsze wychodzi.
      Normalnie to mamy na ogol cieplejszy nieco klimat niz w Polsce, bo jednak Niemcy sa bardziej pod wplywem atlantyckim, a Polska syberyjskim.

      Usuń
    2. Nie watpie ze bym miala ochote :) choc tu nie o ochote chodzi, bo tej nie brakuje... Moj wlasnorecznie pieczony (tez z rodzynkami ;)) tez jest pyszny - ale potem sie to je i je, bo nigdy za jedna okazja sie nie zje, no moze gdyby takie male wesele to bylo...

      Jak masz ochote, to jak najbardziej podaj przepis, dobrych rzeczy nigdy za wiele :)

      Usuń
    3. Chyba bede musiala poczekac, az znow sernik upieke, bo co po przepisie, jak zdjec nie ma. :)

      Usuń
    4. no tak, najpierw smaku narobisz, a potem zdjeciami sie wymawiasz ;(

      Usuń
    5. Oj, no dobra, bedzie bez zdjec.

      Usuń
  12. To rzeczywiście jest prawdziwa plaga, że najostatniejsze spacerowe tereny trza oddawać będzie. Lecz cieszmy się, cieszmy nimi, póki jeszcze można. Pod tym względem u nas też nie lepiej, chociaż nie budźmy licha, może przeoczy i zostawi nam skraweczek.
    Ty masz talent do wynajdywania śladów wiosny. U nas śnieg, czyli prawdziwa biała zaraza, jak ja to mówię i Ty mnie rozumiesz. Idę wyciągać "odpowiednie" obuwie z czeluści garderoby.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no, nie takie najostatniejsze. Mamy ich tu do wyboru, do koloru. Nie pojde tu, to pojde gdzie indziej. :)
      U nas niestety zima pelnom gembom, sniezyce, slizgawka, a na jutro zapowiadaja orkan. Bleee...

      Usuń
  13. Oj, zjadłoby sie sernika z rodzynkami albo bez - wszystkie lubię! Ale piec mi sie nie chce, to sie obejdę smakiem (albo wiem - sobie serek waniliowy zjem z konfiturą bzową - też mniam!):-)
    Aniu!Znalazłaś całkiem sporo tej wiosny na spacerze, ale jak piszesz w komentarzach wszystko sie zmieniło i zima rządzi.U nas też popadało śniegu, ale tragedyji na razie nie ma. I mróz nareszcie odpuscił!
    Piękne zdjecia badylków i szczęsliwych piesków!:-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten moj sernik robi sie naprawde szybko i zawsze wychodzi. Gdybys chciala... chetnie zamieszcze przepis.

      Usuń
  14. @_@ To pogoda nie do zazdroszczenia, choć śnieg na dłuższą matę też fajny nie jest.

    A ja do dziś nie umiem połączyć laptopa mojego z telefonem po BT, jakieś techniczne problemy.

    Podoba mi się zdjęcie, na którym Płaczek wygląda jak pan i władca, a Toya wygląda jakby coś przeskrobała. :) Nie ma to jak uchwycić chwilę.

    No racja, jeszcze koty od czasu do czasu wymagają pieszczot od Ciebie. :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kazalam im siedziec, Placzek posluchal, a Toyka cichcem zadek podniosla i na przygietych nogach zaczela mi uciekac sprzed obiektywu. :)))
      A oprocz kotow maz, co nie? :)))))))

      Usuń
    2. Zwierzaki zadziwiają mnie niezmiennie. :)

      Czyli wychodzi na to, że masz pełne ręce roboty w domu z tym dbaniem o poziom szczęścia wszystkich domowników.

      Usuń
    3. Najlepsze, ze uszczesliwianie uszczesliwia mnie. Dwa w jednym.

      Usuń
  15. u mnie na skalniaku lilia zakwitła - i nie mieszkam w ciepłych krajach

    OdpowiedzUsuń
  16. Kocham te Twoje badylki-suchlece...

    OdpowiedzUsuń
  17. Ty szukasz wiosny, a u mnie od rana śnieg za oknem. Wolałabym jednak bardziej wiosenną pogodę ze względu na drogi aby dobrze się jeździło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaa, wiosna to byla jeszcze w poniedzialek, teraz niestety zima wrocila. Pewnie przeczytala moj post i postanowila pokazac, ze jeszcze jest. Dotkliwie pokazala :(

      Usuń
  18. Spacerek fajny.Kurcze szkoda takich super terenów.Sto lat w zdrowiu Twój Mężu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tylko jeden z licznych terenow spacerowych, bede miala do dyspozycji inne, wiec nie ma tragedii.
      Monsz sie czymie. Jakos. :)))

      Usuń
  19. :) Psiule, jak zwykle najpiękniejsze. :) W nocy też zasuwał śnieg i miałam nadzieję, że dziś go wetnie, ale niestety, cały czas to białe spada z nieba i w coraz większej ilości, a zapowiadają, że będzie jeszcze gorzej...:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mama cala spanikowana, boi sie znow upasc przy slizgawicy.

      Usuń
  20. Piekne zdjecia, jak zwykle! Kocham Wasze piesy:)
    Na wiosne to chyba wszyscy jeszcze poczekamy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam sie, ze masz racje, a ja nie lubie czekac. :(

      Usuń
  21. Już wcześniej podziwiałam te Twoje fotki z poszukiwania wiosny. U nas według pogody ma się ocieplić i faktycznie resztki śniegu roztopiły się.
    Terenów będzie szkoda, bo takie spacery na wolności to najlepsze, co może spotkać psa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie bedzie tych terenow, to beda inne, mamy tu tras wedrowkowych do wypeku. Tyle ze te byly wygodnie blisko.

      Usuń

Chcesz pogadac? Zamieniam sie w sluch.