wtorek, 31 grudnia 2013

Doroslosc.

Zastanowmy sie najpierw, czym jest doroslosc i jakie kryteria ja definiuja. Jesli brac pod uwage jedynie dojrzalosc do prokreacji, to juz nastolatki mozna uznac za osobniki dorosle. Na pewno jednak nie o taka doroslosc chodzi. Bo coz z tego, ze nastolatka powije dziecie, skoro nie tylko nie bedzie w stanie go utrzymac, ale sama jest zbyt niedojrzala psychicznie, by prawidlowo je wychowac. Mam tu na mysli wspolczesne nastolatki, bo jeszcze nie tak dawno temu wydawano za maz ich rowiesnice i nie bylo to zjawiskiem rzadkim.
Co wiec okresla nasza doroslosc? Moze pelnoletniosc? Wiek, ktory upowaznia czlowieka do rownorzednego traktowania i postepowania, jak inne osoby dorosle. Mozna oficjalnie pic alkohol, palic papierosy, chodzic do kina na filmy dla doroslych, jakby to mialo jakiekolwiek znaczenie, skoro w internecie ma sie do dyspozycji kazdy film, nawet najbrutalniejszy i najohydniejszy z gatunku porno. Mamy prawo jeszcze wspoldecydowac o losie panstwa poprzez prawo do glosowania, jak rowniez do kandydowania na radnych, ale tylko na najnizszym szczeblu. Poza tym najczesciej chodzi sie jeszcze do szkoly, nie zarabia pieniedzy, jest zaleznym od rodzicow. Czy wiec mozna mowic o pelnej doroslosci?

Na pewno wiec prawdziwa doroslosc zaczyna sie z chwila opuszczenia rodzinnego gniazda, samostanowienia o sobie, zarabiania pieniedzy na wlasne utrzymanie i ewentualnie rodziny, ktora sie zaklada. W jakim wieku wspolczesny czlowiek staje sie wiec naprawde dorosly? Granica jest plynna, ale ogolnie ulegla wydluzeniu. Nie naleza do rzadkosci 30-latki mieszkajace u rodzicow, nie tylko z powodu braku srodkow na wlasne mieszkanie, ale z czystej wygody.
Czy na pierwszy rzut oka latwo rozpoznac czlowieka doroslego? Ano nie! Niczym sie w tlumie nie wyroznia. Kiedy mlody czlowiek przekroczy granice dojrzalosci fizycznej, choc nie jest jeszcze pelnoletni, niewiele rozni sie od doroslego w sensie prawnym czlowieka. Jednakowo ubrani, make up tez robi swoje, zachowanie nie odbiega od dzisiejszych norm. Ot, zagadka.
Za moich czasow... brzmi to nieco jak nielubiane przeze mnie gadki moich rodzicow i dziadkow, ale jest prawdziwe, bo za moich czasow do konca szkoly sredniej obowiazywaly pewne kanony i wymogi, ktore malo kto odwazyl sie lamac lub obchodzic. Makijaz w szkole byl nie do pomyslenia, podobnie farbowanie wlosow i wymyslne fryzury, buty na obcasach dopuszczalne wylacznie prywatnie (jesli rodzice pozwolili), jak rowniez dowolnosc strojow w szkole. Ale mysmy mieli i tak wiecej swobody i dowolnosci niz pokolenie naszych dziadkow.
Pamietam, ze babcia czesto mi opowiadala, jak to bywalo w szkolach przed wojna. Zreszta nie tylko w szkolach, bo nieletnie uczennice nawet po lekcjach obowiazywal pewien kanon w ubiorze, a rodzice surowo pilnowali. Przede wszystkim szkoly nie byly koedukacyjne, by nie wystawiac mlodych ludzi na pokuszenie, kazda miala inne mundurki, od razu wiec mozna bylo ucznia rozpoznac. Byly mundurki codzienne i swiateczne, letnie i zimowe, a ubrania cywilne zawsze rowniez wskazywaly wiek noszacego. Niemozliwym bylo wiec udawanie starszego niz w rzeczywistosci. Jak wyzej wspomnialam, pelnoletniosc nie byla warunkiem do zawierania malzenstw, ale malzenstwo od razu awansowalo do grona doroslych. Wtedy mozna bylo zmienic sposob ubierania.
Babcia do samej matury musiala sie meczyc zima w welnianych ponczochach z podwiazkami, a latem w podkolanowkach. Plotla wlosy, bo mowy nie bylo o obcieciu ich i ulozeniu jakiejs modnej fryzury, zreszta musiala nosic czapke szkolna z emblematem szkoly. O ile w mojej szkole makijaz byl kategorycznie zakazany, o tyle po szkole moglam sie juz malowac. Moja babcia niestety nie, straszliwe konsekwencje grozily, gdyby ja ktos zobaczyl w makijazu lub w doroslej sukience pozyczonej od matki lub starszej siostry. Sposob ubierania od razu mowil o wieku.
Jeszcze mala ciekawostka. Otoz w gimnazjum (odpowiednik dzisiejszego liceum) tylko nauczycielki mialy prawo mowic uczennicom po imieniu, nauczyciele musieli zwracac sie do nich per pani.
Czekaly wiec te biedne dziewczyny na dzien rozdania swiadectw maturalnych, bo dla nich znaczylo to wejscie w prawdziwa doroslosc. Bylo to wielkie swieto, bo nastepnego dnia mogly zaczac sie ubierac jak kobiety, a nie uczennice. Rodzice kupowali im pelna "wyprawke", oczywiscie zaleznie od zawartosci portfeli. Maturzystki dostawaly sukienki, elegancka bielizne, cienkie ponczochy i butki na obcasach, plaszcze i futra, kapelusze i pasujace torebki i rekawiczki, no a przede wszystkim bizuterie. Bylo to na pewno wieksze wydarzenie w zyciu mlodej kobiety niz dzisiejsze osiemnastki, bo oprocz dowodu osobistego w kieszeni, malo co zmienia sie teraz w zyciu dziewczyny.
Kiedy tak sluchalam wspomnien babci, z jednej strony cieszylam sie, ze mialam wiecej swobody i dowolnosci w ubiorze i zachowaniu, a z drugiej zalowalam, ze nie bylo mi dane wkroczyc z taka pompa w prawdziwa doroslosc, tak doslownie z dnia na dzien zostac pasowana na kobiete.


**********************************************************************************

Na pewno zauwazyliscie ankiete, ktora pojawila sie z boku na moim blogu. Otoz bardzo Was prosze o zaglosowanie na najlepszy utworek w rozpisanym przez Fidrygauke konkursie Finka z kominka.
Wszystkie nadeslane prace sa do przeczytania TUTAJ. Nie sa tak dlugie jak u Madzi, wiec nie lencie sie, czytajcie i wybierajcie najlepsze. Termin glosowania uplywa 5 stycznia.


31 komentarzy:

  1. przejście w dorosłość było takie "namacalne" :) Może wtedy łatwiej było w nią uwierzyć? :)
    Pozdrawia serdecznie wciąż niepewna swojej dorosłości tudzież dojrzałości... emka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Emko, jesli masz jakiekolwiek watpliwosci, to ja Cie zapewniam, ze jestes nie tylko dorosla, ale dojrzala, odpowiedzialna, rozsadna i madra.
      Mozesz pic! :)))

      Usuń
  2. człowiek tak czeka na tę magiczną osiemnastkę a potem okazuje się że to czekanie było ze wszstkiego najbardziej magiczne...
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tu masz swieta racje! Czlowiek czeka i czeka, a tu swiat nie chce stanac na glowie, a na ulicy nikt nie zauwaza, ze jest sie doroslym :(
      :)))

      Usuń
  3. Jak zawsze, każdy kij ma dwa końce; nie było przyjęte, by nosić ubiory odejmujące wieku. Każdy wiek miał "stosowny" image. Brr...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nooo, "trzydziestka" to juz byla matrona i wielu rzeczy jej nie wypadalo. Horror! :)))

      Usuń
  4. Czasami myślę że moja córka Karina jest bardziej dorosła ode mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektorzy rodza sie juz starzy, inni nie dojrzewaja do smierci (jak my, he he he) :)))

      Usuń
  5. Opowieści mojej babci są zawsze równie fascynujące i wywołują podobne refleksje jak u Ciebie.
    Tamte czasy były zupełnie inne.
    ale nasze babcie zdają sobie z tego sprawę dopiero teraz, gdy mają porownanie.
    Tak naprawdę ciężko powiedzieć co było lepsze, chociaż często skłaniam się do stwierdzenia, ze dawne normy nie pozwalały młodzieży na tak głupie zachowania, jakie widzimy dzisiaj.
    Strasznie denerwują mnie gimnazjalistki na wysokich obcasach i w pełnym makijażu.. To małe dziewczynki i szkoda marnować naturalnego piekna...
    Ale moze i my zasiądziemy kiedyś w miękkimfotelu, z wnuczką u boku i będziemy się dziwić zastałym zmianom...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie tak sie stanie. Ja juz lapie sie na tym, ze "moje czasy" - slowo-klucz doprowadzajace mnie do wscieklosci jakis czas temu, coraz czesciej sama wprowadzam do uzytku :)))

      Usuń
  6. Wydaje mi się, że kiedyś ludzie wcześniej wchodzili w dorosłość, wcześniej kończyli szkoły, mieli gdzie iść do pracy i nikt na siłę ich w szkole nie trzymał, tak, jak to ma miejsce teraz.
    A jak już mieli pracę, to założenie rodziny było naturalną konsekwencją tego stanu ;)
    Natomiast, czy ich umysły stawały się tak od razu dojrzałe - tego nie wiem. Chyba nie tak do końca.
    Moja prababka wyszła za mąż mając 16 lat. Całe jej życie, to nieustające porody, śmierci prawie wszystkich narodzonych dzieci, praca w gospodarstwie i chyba tak do końca nie dojrzała i nie dorosła - z tego, co mi później babcia z ciotką opowiadały.
    Sama mam dylemat co do tej dojrzałości i tak, jak u Emki napisałam - do tej pory go nie rozwiązałam. Z drugiej strony jednakże, za bardzo się tą kwestią nie przejmuję.
    Teraz w radio leci piosenka Elektrycznych Gitar: "Wszyscy mamy źle w głowach, że żyjemy" ;)) Może to jakaś podpowiedź jest ? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mysle, ze z pokolenia na pokolenie nasza niedojrzalosc sie wydluza, coraz pozniej stajemy sie samodzielni i, co wazniejsze, samowystarczalni. Kiedys 16-latka byla w sam raz na matke, a 30-latka byla stara matrona. Wszystko sie pozmienialo... :)))

      Usuń
  7. Ja mam dziś jakiś poważny nastrój - chyba przez to, że się nie wyspałam:)))), więc powiem, że dorośli stajemy się wtedy, kiedy umiemy zdać sobie sprawę z tego na ile jesteśmy dojrzali i przyjąć do wiadomości wszystkie , i dojrzałe i niedojrzałe, aspekty naszej osobowości. Kiedy świadomi konsekwencji decydujemy o zmianach lub ich zaniechaniu. To tylko w odniesieniu do samych siebie, bo jest jeszcze cały świat, w którym musimy umieć żyć - ta umiejętność to także znak dojrzałości - ech, długo by można na ten temat pisać. Bo, faktycznie, zewnętrzne znamiona dorosłości straciły w dzisiejszych czasach znaczenie.
    Ze szkoły mam podobne wspomnienia - był jeszcze u nas nauczyciel, który potrafił dziewczynę zaprowadzić do toalety i wsadzić jej głowę pod kran, bo miała zakręcone włosy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja jestem zdania, ze tak naprawde stajemy sie dorosli, kiedy odchodza rodzice i to my zajmujemy ich miejsce jako glowa rodu.
      A w szkole niejedna musiala myc twarz szarym mydlem, kiedy odwazyla sie na odrobine pudru, zeby zatuszowac tradzik ;)

      Usuń
  8. Ja mam wrażenie ,że niektórzy metrykalnie są już starzy ,
    ale zachowują się jak dzieci...
    Właśnie obserwuję takiego osobnika,
    nigdy chyba nie dorośnie...
    I mam też znajomego 20 - latka ,
    który naprawdę jest bardzo odpowiedzialny
    pomimo tak młodego wieku...
    Róznie to bywa z ludźmi...
    I nie wiem od czego to zależy,
    może od wychowania w domu ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz racje, Krysiu, niektorzy nie dorastaja nigdy i to nie w pozytywnym znaczeniu, ze tryskaja energia, ale po prostu sa glupio niedojrzali. Tacy tez umra... :)

      Usuń
  9. Cóż - metryka, wg mnie nie określa dorosłości. Nieletni niekiedy są dojrzalsi od wiekowych. Hm....
    Szczęśliwego Nowego Roku

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczera prawda! Swiat pelen jest przeciez Piotrusiow-Panow :)))
      Dosiego, Dorotko! :)

      Usuń
  10. za moich czasów...a ja sie tam malowałam w szkole średniej (rzęsy). nawet raz się na blondynkę zrobiłam co niekoniecznie świadczyło o tym, że mam równo pod sufitem. w fartuszku chodziłam, ale rozpiętym, żeby widać był nie tylko granatowe. wszystkie tak robiłyśmy....i w pantoflach na obcasie. z tarczą przypiętą szpilkami.
    a moja psiapsiółka to jeszcze w czapce szkolnej chodziła.
    dorosłość? nie mam pojęcia kiedy przeszłam w ten stan. w zeszłym roku moje starsze dziecko zapytało po jakiejś dyskusji "mamcia, czy ty dorośniesz kiedyś?"
    tak powiedział do starszej pani po sześćdziesiątce! zresztą ja sama nie wiem jakie przyjąć kryteria, bo na pewno nie doświadczenie życiowe. ono mnie niewiele nauczyło mimo, że ostro dało w kość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic Ci juz nie pomoze, do konca zycia zostaniesz zenska odmiana Piotrusia Pana. Czy to zle? Chyba nie, bo masz w koncu wokol kilku doroslych, w tym wlasne dzieci :)))

      Usuń
    2. Dziecię rodzone mówi ze starsza ode mnie jest. :) Mnie się zdarzy podskakiwać jeśli tylko się dobrze czuję, nie śpiewam w towarzystwie bo mówiono mi - mamuś ty już lepiej nie śpiewaj - ale sama dla siebie a i owszem całkiem głośno się drę.:) Dorosłość staram się być dorosła, poważna matrona ale gdybym mogla jeszcze pomarzę troszkę co? to bym jeszcze raz cale mazury od Święcajt po Nidzkie przez wszystkie kanały przepłynęła tylko nie na Orionie nie, na jakieś innej byle stabilnej łajbie za tym tęsknię ale to już nie dwadzieścia parę lat ani nie trzydziestka. Tylko te moje stawy nie koniecznie byłyby wilgocią zachwycone. Dorosłość czy mierzy się ograniczeniami?
      Znam dzieci starsze ode mnie z buźkami skrzywionymi ciężko. Nie wiem czym jest dorosłość.
      Może to odpowiedzialność? :)
      Szczęśliwego Nowego dla Ciebie i wszyściuteńkich Twoich Gości.:)

      Usuń
    3. Zagłosowałam na tę która mnie się najbardziej podobała bez kadzenia niestety to mówię :) na Twoją. Krótko zwięźle ładnie i na temat bardzo mi się podobało. A to pisałam o tej ankiecie co mówiłaś. :)
      serdeczności,

      Usuń
    4. W mojej rodzinie to ja jestem ta dorosla, choc bywa, ze lapie mnie glupawka i wlasne dzieci zerkaja na mnie ze zdziwieniem. Ale to rzadkie zjawisko. A dla rodzicow bede zawsze dzieckiem, poki zyja.
      Bardzo mnie cieszy, ze podobala Ci sie wlasnie moja rymowana bajeczka :))) Dziekuje za glos!
      Buziaki

      Usuń
  11. DO SIEGO 2014 ROKU - ŻYCZY DOŚKA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dosiego zyczy Dosia, jak ladnie! :))) Dziekuje :)
      A ja zycze Tobie, aby nadchodzacy rok byl pod kazdym wzgledem lepszy od poprzedniego :)

      Usuń

  12. Dorosłość jak początek umierania - śpiewa Katarzyna Nosowska.
    Coś w tym chyba jest...

    Wiele dobrego dla Ciebie, Kiruni i wszystkich twoich bliskich, Aniu!
    Cieszę się, że tu jesteś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Umieranie zaczyna sie z chwila ustania procesu rozwojowego, jakkolwiek to brutalnie zabrzmi, i jest to wiek okolo 20 lat. Od 50-tki idzie juz z predkoscia swiatla :((( Wcale jednak nie musi swiadczyc o doroslosci, bo ona siedzi w duszy albo i nie siedzi ;)
      Gosiu, dziekuje za zyczenia, a Tobie, Twoim bliskim i podopiecznym zycze roku bez dramatow, za to wylacznie z happy endami, samych radosci, zreszta Ty wiesz... :)))
      Buziaki

      Usuń
  13. Dla mnie matura to też był egzamin dojrzałości... No, nie aż takim glejtem nie była, ale jednak :)...
    Pozdrawiam ciepło Panterko. Jak spędzasz ostatni wieczór przed zmianą dat? Kirunia boi się fajerwerków?...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Siedzimy w domu z Miecka, Kirunia i jej podrzuconym nam na noc synusiem. Kira troche sie boi, Placzek i Miecka wcale :)))
      Ja jeszcze do konca nie doroslam, bo mam rodzicow, a poki mam, to jestem dzieckiem ;)
      Dosiego, Abi!

      Usuń
  14. Dorosłośc dla mnie zaczęła się wcześnie:jako 10-tka ,wobec choroby matki musiałam stać się odpowiedzialna za 2 młodszych braci. I powiem tak:" Nie głaskało mnie życie po głowie,nie pijałem ptasiego mleka.
    No i dobrze,no i na zdrowie.tak wyrasta się na człowieka." Dla niewtajemniczonych:fragment wiersza Broniewskiego. Spełnienie marzeń i pragnień w Nowym Roku .I zdrowia!Ono jest najważniejsze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to niesprawiedliwe, jedni moga cieszyc sie beztroskim dziecinstwem bardzo dlugo, innym to dziecinstwo bywa brutalnie zabierane. Jest to wprawdzie doskonala szkola zycia, ale przeciez wszystko w swoim czasie...
      Zdrowka, Kociafraniu!

      Usuń

Dziekuje za Twoj komentarz.
Lubie wiedziec, z kim rozmawiam, moge dyskutowac, ale nie toleruje chamstwa i atakow ad personam. Anonimowe i obrazliwe komentarze beda usuwane.