sobota, 15 marca 2014

Blizsze spotkania.

Pozwolilam na pierwsze krotkie spotkanie. Wypuscilam Bulke z jej pokoju, kiedy Miecka polegiwala w salonie na sofie. Przedtem zamknelam sypialnie na klucz, zeby zadna nie miala okazji wkroczyc tam, gdzie ja nie mam nad nimi zadnej kontroli. W reku dzierzylam aparat, a przy nodze stal spryskiwacz do kwiatow, jako narzedzie do rozpedzania ewentualnych zamieszek.













Zgodnie z obietnica, zamieszczam zdjecie, na ktorym sa obie kotki naraz. Dzieli je wprawdzie spory dystans, ale sa obie. Buleczka wygodnie ulozyla sie przed telewizorem, Miecia natomiast zajela pozycje pod stolem. Patrzyly sobie w oczy, Bulka na pelnym luzie, Miecka spieta i powarkujaca, ale bez specjalnego zaangazowania, tak tylko, zebysmy sobie czasem nie pomysleli, ze ona taka zgodna.















Moja Krolowa zaskoczyla mnie tym razem, bo zamiast chciec zamordowac intruza, podala tyly i koniecznie chciala sie ukryc w swoim azylu pod lozkiem. Zaczela skakac na klamke, a tu ZONK! Zamkniete! Wrocila wiec jak niepyszna do salonu, gdzie nadal przed telewizorem tkwila nieporuszona niczym Bulka.



Cos mi sie widzi, ze Krolowa robi duzo szumu, a w gruncie rzeczy sama ma lekkiego pietra. Znow schowala sie za skrzynie, byle dalej od intruza, na ktorym jej manewry odstraszajace zdawaly sie nie robic wiekszego wrazenia. Pozniej juz tylko zaciekawiona wygladala jak poldupek zza krzaka. Minke ma raczej niepewna niz wsciekla, jak to mialo miejsce na poczatku.
Cale spotkanie trwalo ok. 10 minut, pozniej kazda poszla do siebie. To stalo sie we wtorek.
Za to w srode rano intuicja podpowiedziala mi: TERAZ. Otworzylam drzwi od goscinnego, zamknelam sypialnie i udalam sie do swoich porannych czynnosci, pozostawiajac koty swojemu losowi, nasluchujac jednak, czy aby nie wybuchla jakas mala wojenka. Dlatego tez nie ma zdjec z tego czasu, bo pilam kawe, siedzac przy komputerze, mylam sie (przy otwartych drzwiach lazienki) i zylko ucho uroslo mi do monstrualnych rozmiarow od tego nasluchiwania. Od czasu do czasu zagladalam do salonu, gdzie Bulka szalala z radosci po wielodniowym wiezieniu, a Miecka przygladala sie poczynaniom, a to z sofy, a to znow z podlogi albo zza skrzyni, rozbrykanej mlodej. Zeby nikt nie pomyslal, ze Krolowa tak zaraz w niej sie zakochala, dla zasady i z przyzwyczajenia posykiwala od czasu do czasu, nie zapominajac, ze powarczec tez musi. W pewnej chwili siedzialy na podlodze w odleglosci nie wiekszej niz metr od siebie, ale zanim przynioslam aparat, Bula juz byla gdzie indziej.
Bula odwiedzila nawet Mieckowy hazielek, ale nie wiem, czy cos w nim zrobila, czy tylko grzebala glosno w zwirku, bo ten hazielek to taki wypasiony domek z zadaszeniem i klapa do wchodzenia, wiec nie widac, co dzieje sie w srodku.



Rozpoczelam tez proces wychowawczy Buleczki, zeby oduczyla sie wchodzic w szkode, czyli w miejsca, gdzie albo moze sobie zrobic krzywde, albo cos zniszczyc. Postepuje dokladnie, jak niegdys z Miecka, pryskam woda ze spryskiwacza i mowie NIE. Dlugi to proces i nielatwy, na pewno trudniejszy niz w przypadku psow, ale w koncu przynosi efekty. A kiedy nie bylo mnie w domu, psotnica zwalila wazon, na szczescie do wlasnej kuwety, wiec sie nie potlukl, za to ukorzeniajace sie w nim kwiatki nie nadaja sie do niczego.




60 komentarzy:

  1. Piersza!
    Już? To wszystko? Mam straszny niedosyt!
    Jest dobrze, jest dobrze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lomatko! Taki duuugi post i jeszcze Ci malo? :)))

      Usuń
  2. Obie są takie śliczne, że nie wiem! Miećka ma cudne, przepastne oczyska, a Bułeczka - wiadomo:) Ale z Ciebie szczęściara!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nooo, nie da sie ukryc, ze mam wielkie szczescie, bo obie to piekne egzemplarze, nieprzypadkowo przeze mnie wybrane. :)))

      Usuń
  3. Hano,masz szczęście,że przerwa na reklamę jest teraz:)
    Miećka wydaje się zaintrygowana Bułą,może jakby też była czarna to łatwiej Miećka by ją zaakceptowała?W każdym razie Miećkowe miny są znacznie łagodniejsze:)Dobrej nocki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pytanie tylko, czy Miecka w ogole zdaje sobie sprawe, ze sama jest czarna? Przeciez nie ma lustra na swoim poziomie :)))

      Usuń
  4. Kot, którego miałam w dzieciństwie, też skakał na klamkę. I to z dobrym skutkiem.
    Mam wrażenie, że Miećka już lubi "intruza", tylko na wszelki wypadek trzyma formę, żeby Buła wiedziała, kto tu rządzi:-)).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U Miecki pozostala juz tylko sama ciekawosc, bo od jakiegos czasu zaprzestala nawet prychac. A dzis w nocy... UWAGA... UWAGA... spalismy w lozy malzenskim we czworke!!! Kazde z nas ze "swoim" kotem. :)))

      Usuń
  5. Ślicznie razem wyglądają. Coś czuję że niedługo zobaczymy kochające się przyjaciółki razem leżące :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez tesknie za takim widokiem, zeby gdzies razem lezaly w objeciach :)))

      Usuń
  6. A co do konika poszedł mail :)

    Bardzo spodobał mi się program choć jeszcze go nie do końca rozgryzłam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Konik juz sciagniety i umieszczony na swoim miejscu. Post konikowy juz jutro :)))

      Usuń
  7. Dobrze idzie, w dobrym kierunku. Kocice mają pazur i pazury. Czas potrzebny, czas i jeszcze raz czas.
    Może pozwól zapoznać się też Miećce z kontenerkiem Bułeczki na terenie wspólnym? Pamiętam nasze (z naszą kocicą) wędrówki do znajomych z kotami, zwykle właśnie tymczasowy domek naszej kotki cieszył się popularnością, inne koty go odwiedzały, nawet w nim polegiwały, gdy właścicielka-gość zajmowała się ogrodnictwem, obgryzała kwiatki zaczynając od kwitnących (w domu podgryzała tylko dla niej przeznaczone fiołki i kocią trawie, innym darując życie). Po kilku dniach ( jak nam się zdarzył jakiś weekend) wszystkie koty się integrowały i równo obgryzały liście z kwiatków, które po tych 'zabiegach' rosły jak głupie :).
    Zdarzało się też, że cały pobyt to jedno wielkie sprzątanie, gdzie nasza kocica puchata i inne zamieniały się w mopy odkurzające podkanapne kurze, co zwykle kończyło się rumieńcami ludzi (goszczącego jak i gości). Gdzieś znów, koty jak na komendę zaczynały się bawić w szafołazowe spotkania na szczycie najwyższym, wspinały się, wyskakiwały na najwyższe meble w domu i gapiły się na siebie ... Czasem dzieci lub królik w klatce rozładowywały kocie napięcia ... Dlaczego braliśmy kocicę ze sobą. Przez 13 lat kocica zwiedziła pół Europy przy naszych dłuższych tam pobytach, w samochodzie sie czuła dobrze, tylko z niektórymi hotelami miała nie po drodze ( część hotelu nie akceptowało kotów-gości a inną część hotelów nasza kicia nie akceptowała ze względu na kolor tapet, potrafiła je noc pazurkami pozrywać albo nadwyrężyć)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale niezwykly kot! Prawie jak pies jezdzila z Wami, a to przeciez nie lezy w kociej naturze, bo koty raczej nie lubia ruszac sie z domu i wlasnej znajomej okolicy.
      Miecka juz dawno pozwiedzala Bulkowy kontener i caly pokoj goscinny, ktory przez ostatni tydzien byl Bulkowym terytorium. Teraz juz wszystki otwarte, wiec zapachy sie wymieszaly, a koty urzeduja w calym mieszkaniu. :)))

      Usuń
  8. No to wszystko idzie ku dobremu i nawet szybko im to idzie - super :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama jestem zdziwiona, bo gotowa bylam przypuszczac, ze dokacanie bedzie dluzszym procesem. Zwlaszcza po pierwszych reakcjach Mieci. :)))

      Usuń
  9. Ciekawe , ciekawe, wygląda to nie najgorzej...
    Jak nie ma walk to sukces duży....
    Czekam na dalszy ciąg sprawozdań :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyglada zaiste niezle, mam nawet cicha nadzieje, ze sprawa zakonczy sie przyjaznia miedzy pannami :)))

      Usuń
  10. Panterko, teraz to już będzie tylko lepiej!! :))) Skoro nie ma łapoczynów to jest baaardzo dobrze. Super wieści. A czy już całkiem otworzyłaś pokój gościnny ?
    Ech.. zazdroszczę Ci tej cudnej Bułeczki:))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Calkiem otworzylam. Jeszcze tylko, kiedy wychodzimy z psem i koty pozostaja bez opieki, Bulka jest zamykana. Bo to nigdy nic nie wiadomo... Ja tam Miecce do konca nie wierze. Na razie. :)))

      Usuń
  11. Super :) Bardzo się cieszę na ten zalążek pokoju :) mam nadzieję że wkrótce dojdzie do sympatii :))
    Buziaki :********

    OdpowiedzUsuń
  12. Ale fajnie się porobiło. Już nawet Panterka złagodniała, chyba , prawda Aniu?
    Jak czytam o Twoich kotkach przypomina mi się jak moja Dżina ( biała , z czarnymi plamkami na nóżce, ogonie i łapce) potrafiła otwierać drzwi . Wskakiwała chyba na poręcz , bo tuż były schody i następnie na klamkę. Nigdy tego nie widziałam ale tac wchodziła a wychodziła miaucząc do nas, czyli prosiła. Czasem zdarzało jej się wskakiwać przez okno, uchylony lufcik. Musiała najpierw wspiąć sie po dużym drzewie , gałęzią dotrzeć do balkony i chop. Pięknie to robiła. Jeszcze muszę napisać tutaj bo mogę nie mieć okazji, pewną historyjkę.

    Wyjeżdżaliśmy na wczasy wiec Dżinę zawieźliśmy do mamy. Mama mieszkała w pałacu ( tak to kiedyś było - pałace były własnościa PGR-u) . Dżina była obrażona, od razu stanęła przy drzwiach, żeby ją wypuścić, później troche sie uspokoiła. My pojechaliśmy , musieliśmy już był czas . Po przyjeździe mama powiedziała , ze Dżina nie chciała wchodzić do domu, w korytarzu zjadała swoje jedzonko i umykała, po prostu stała się dzika. I co ciekawe wtedy jak pojechaliśmy bez niej, tato był z nami przed samochodem ,, jak odjeżdżaliśmy widział. Dżinę na dachu Pałacu. Następnego dnia planowałam jechać po Dżinę, nie musiałam ona przyszła do nas i tak się do nas miziała wcale nie było widać , żeby była dzika..
    ą wcześniej, zeby przypodobać się meżowi przez balkon wchodziła z myszą i miałczała , mąż otwierał a ona robiła mu pokaz na balkonie. Puszczała myszkę i ganiała ją. Zdarzyło się to kilka razy aż mąż zaczął ją głaskać i uśmiechać się do niej wtedy przestała. Powiedział , no dobra Dżina juz nie przynoś mi myszy i tak cie lubie:))No i wyszedł post, Hihihihih.b uziaki. Czekam na następne relacje i fotki.oczywiści Kiry ,tej modelki tez.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, bo o kotach (w ogole o zwierzetach) mozna w nieskonczonosc i nigdy sie nie znudzi. To male madrale, majace swoja filozofie, umiejace znakomicie pokazywac emocje, obrazac sie i wyrazac milosc do nas na swoj jedyny sposob.
      Dla Miecki zadne drzwi nie sa przeszkoda, kazde otworzy, chyba ze sa zamkniete na klucz. Dlatego, kiedy wychodzimy, podstawiamy oparcie krzesla pod klamke od pokoju goscinnego, bo nie mamy od niego klucza. ;)
      No i mnie zastrzelilas, Izunia! Ja mialabym zlagodniec? A w zyciu!!! Bede jeszcze pokazywac kly i pazury. :)))

      Usuń
    2. Miecka też pokazywała kły i pazury i zobacz, co robi z niej Bułeczka:)))) Fakt , ża mała tez bierze lekcje od starszej ale panny zrobią z Panterki łagodnego kociaka, czyż nie ? fakt , ze instynkt to instynkt, czasem trzeba pokazać , kto tu rządzi ( hihihi) Kot by się uśmiał:))) Pamiętaj, pokaz Kirunie bo mi tęskno za tą gwiazdweczką:) buziaki

      Usuń
    3. Tfardym trza byc, nie mientkim! :)))

      Usuń
  13. Super wiadomości i piękne zdjęcia :)) Dobrze, że łapoczynów nie było i dlatego integracja zachodzi dość szybko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby nie dochodzi, ale ja tam Miecce nie do konca ufam. Przed chwila gonila Bulke po chalupie, a ogon miala tak nastroszony jak wycior do armaty. Najgorsze wprawdzie za nami, ale do pelnej integracji chyba jeszcze daleko. :)))

      Usuń
  14. No to stosunku z Miecką idą ku dobremu, a stosunki z Panterą? Czy Bułeczka już mieszka w Twoim sercu? Czym cię wzrusza, czym zachwyca? Jaka jest? Mnie podobnie jak Hanie wiele brak w Twoim poście. Też czuję niedosyt, buuuuuu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisalam przeciez, ze kiedy tylko zobaczylam jej zdjecie, natychmiast zostalam trafiona strzala amora i pokochalam to stworzenie miloscia wielka i wieczysta. Wzrusza i zachwyca mnie calym swoim jestestwem.
      Gorzej, ze na skutek poczatkowej separacji, bardziej lgnie do meza niz do mnie buuuuuuuuuu...
      Nie sposob zmiescic wszystkiego w jednym wpisie, beda nastepne i nastepne.
      Dostalas juz umowe? I przelew?
      Buziaki :***

      Usuń
    2. Umowy jeszcze nie ma, a przelewu nie sprawdzałam, jak tylko to zrobię dam ci znać, ale nie przewiduję kłopotów. :)
      Czy to jutro masz jej aplikować Advocate? Jakoś tak pamiętam. :)

      Usuń
    3. Zrobilam to juz dzisiaj, bo pisalas o 14 marca, a wczoraj zapomnialam, mimo ze wpisalam sobie w kalendarz ;)

      Usuń
  15. Joj nareszcie. :) Ciekawe czy dzięki młodej serce się rozweseli starszej i razem kiedyś pobrykają po mieszkaniu.
    :)
    Aniu Bułeczka i do Ciebie będzie przychodzić, wystarczy jej tylko kilka razy powiedzieć: kocham cie maleńka patrząc w oczy, ona zrozumie natychmiast a na razie kupuje sobie serce mężczyzny i dobrze właśnie. mądra dziewczynka. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Typowa baba! :) Pewnie sie focha, ze oblaskawiam Miecke, wiec za kare sama poszla oblaskawiac kociego wroga :)))

      Usuń
  16. A nie mówiłam ;) że się uda i to bardzo szybko. Do łapoczynów i syczenia może jeszcze dojść nie raz ale to normalne. U nas po 5 miesiącach jeszcze chłopaki razem nie śpią i może nigdy to nie nastąpi ale Senior (17 lat) zaakceptował Juniora (11mies),ganiają razem ale jak staruszkowi się znudzi czy się zmęczy to walnie młodego łapą i osyczy. ostatnio tak go podgryzał że wyleciał mu kieł ale zęby od dawna ma słabe i większość usunięte. Przez kilka dni boczył się na Juniora o tego zęba (trochę go bolało) ale już jest dobrze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biedny staruszek, nie tylko nie zdolal zrobic intruzowi krzywdy, ale jeszcze zab stracil. Nie dziwie sie, ze ma focha, tez bym miala na jego miejscu. :)))

      Usuń
  17. Odpowiedzi
    1. ps. powinnaś Mieci pozostawić możliwość ucieczki w bezpieczne dla niej miejsce..., jeżeli go nie ma dodatkowo stresujesz ją i wprowadzasz w dezorientację. Dla kota jedną z ważniejszych rzeczy jest świadomość możliwości ewakuacji w bezpieczne miejsce...
      ps2. pewnie to robisz, więc tylko przypomnę, że bardzo ważne jest bawienie się z obiema kotkami na raz...
      ps3. wysyłam Ci maila...

      Usuń
    2. Zaladowalam! Bardzo Ci dziekuje, z pewnoscia sie przyda.
      A drzwi do sypialni zamknelam tylko ten jeden raz, wiedzac doskonale, ze Miecka bedzie chciala uciekac. Teraz wszystko stoi otworem i koty robia, co chca. I, co dziwne, Miecka nie wykazuje potrzeby ucieczki :)))

      Usuń
    3. O! :) To pięknie. Gratuluję :D...

      Usuń
  18. miećka czła się samotna, nie wiedziała pewnie, że nie jest sama w kocim świecie. teraz ma małą siostrzyczkę i uczy się jej. i coraz lepiej mieciulce idzie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miecka byla "psim" kotem i z psami radzi sobie nienajgorzej, teraz zostala psio-kocim kotem, wiec musi uczyc sie nowej roli ;)

      Usuń
  19. ...jak to z kobietkami warczą jedna na drugą ale będzie dobrze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wroc! To Miecka warczy, a Bulka ma to warczenie z tylu :)))

      Usuń
  20. Dogadaaaaaaaaaaaaja się, dobrze ze chociaz jedna jest wyluzowana i ze nie ma łapoczynów -póki co.
    Bułeczka jest jak widać spokojna kitka, Miecia tez jak mniemam, tylko ze jej sie na siłe do domu ktos sprowadził.
    Jak by mi sie jakas małolata zwaliła do chaty tez bym sie jej bacznie przygladała i albo sie dogadamy albo wypad.
    Bedzie doooobrze - musi być.
    Czekam na relacje , zagladam co Was codziennie :-))))
    Trzymam kciuki za "dziewczyny" i za Pańcię !!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja rowniez jestem dobrej mysli. Z niuansow zachowania obydwu kotek wyciagam wnioski, ze czesc najgorsza i najniebezpieczniejsza mamy juz za soba. Pozostalo tylko docieranie, a to juz moze potrwac, tyle ze bez stresu :)))

      Usuń
  21. niestety oduczenie kota czegoś czesto wiąże sie z przemeblowaniem zmianą układu etc. Mnie nie udało się oduczyć kotów wchodzenia na szafki nawet kupowałam odstraszacze, różne rzeczy ale niedały nic. Pryskałam woda, ale to nic nie dawało. Podobno są koty które lubią wysokości i te które nie mają takich potrzeb;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kotu tgrzeba zapewnic mozliwosci wspinaczkowe i przesiadywania na wysokosci, wtedy mozna zaczac oduczanie wlazenia na szafki i regaly. Kociki maja drzewo do drapania i wspinaczki, wiec tam sie maja wspinac. Bede psikala Bulke az sie nauczy :)))

      Usuń
  22. no i proszę jak pięknie,pierwsze koty za płoty!potem drugie i trzecie i bedzie ok:) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z poczatku nic nie wskazywalo na tak pomyslny przebieg procesu zadomawiania Bulki, Miecka zdawala sie byc tak wsciekla i nieprzejednana, ze mialam obawy, czy kiedykolwiek Bulke zaakceptuje, nie mowiac o polubieniu :)))

      Usuń
  23. A ja mam do ciebie pytanie. Uczysz spryskiwaczem do kwiatów dobrego wychowania?
    Całkiem niedawno zdecydowałam sie adoptować drugiego kota. Franka jako rezydent dawała popalić Kilerowi. W panice pisałam do Anni/Gosi Wrocławianki. Po tygodniu przyzwyczai się do siebie. Obiecuję sobie od dawna opisać tą sytuację, ale nigdy nie ma wystarczająco czasu :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Graszko, gdzies wyczytalam, ze koty mozna odzwyczaic od zlych nawykow wlasnie pryskaniem woda i w przypadku Miecki ta metoda dobrze sie sprawdzila. Nie jestem ekspetrem od kotow, bo Miecka to moj pierwszy kot w zyciu, raczej moge udzielac porad dotyczacych psow, bo przez cale zycie one mi towarzyszyly.
      Rowniez podczas pierwszych kocich spotkan, kiedy istnialo zagrozenie lapoczynow, mialam spryskiwacz pod reka, zeby rozpedzac zadymy. Nie byl mi jednak potrzebny na szczescie.
      Napisz o wlasnym dokocaniu, ciekawa jestem cudzych doswiadczen. :)))

      Usuń
  24. To widzę, że proces udomawiania Buły postępuje, a Miecka też już powoli się oswaja z sytuacją.
    Nie znałam metody z wodą ze spryskiwacza, dzięki, może mi się przydać, moja łazi mi ostatnio po stole.
    Pozdrowienia, miło czytać, że wszystko idzie w dobrym kierunku a Bułeczka się tak dobrze czuje w Waszym domu :)
    p.s. ostatnie Twoje zdjęcie Miecki, to z zębiskami na wierzchu, jak straszyła, które było też na fejsbuku - majstersztyk!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W przypadku tego zdjecia aparat sie sprawdzil, bo cyfrowka nie dalabym rady strzelic tak szybko.
      W ogole zyje ostatnio z aparatem w reku, bo jest co fotografowac, stale mam w domu jakies akcje, ktore warto uwieczniac.
      Z tym spryskiwaczem jest tak, ze koty, jako wrogowie wody, gnaja z szafek/stolow az sie kurzy. Nie znaczy to oczywiscie, ze nie beda wiecej probowaly, przeciez to koty, wiadomo. Miecce wystarczy jednak tylko pokazac spryskiwacz, nie potrzeba slow, sama juz zlazi (do nastepnego razu) ;)))

      Usuń
  25. no to masz teraz plac zabaw, a może park rozrywki w domu? :) i pięknie, tak miało być :) a jak Kira, już się nie boi Bułeczki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam cos w rodzaju przedszkola z cyrkiem na przemian :)))
      Obie, Kira i Bulka, lekko sztywnieja na swoj widok, ale nie ma juz wczesniejszej paniki. Juz nawet spotkaly sie nos w nos. :)))

      Usuń
  26. ee tam.. za mało zdjęć! ;)
    jejku, jakie one śliczne!
    Miecka wisząca na klamce - super! :)
    a ostatnie dwa zdjęcia najpiękniejsze - normalnie Koty Symetryczne :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze Wam sie zdaua zdjecia znudzic! Nic nie robie ostatnio, tylko fotografuje te dwa male kocie galgany. :)))

      Usuń
    2. Panterko, muszę Ci opowiedzieć, jak u mnie wygląda czytanie Twojego bloga :)
      na kolana mi włazi Luna, kładzie się na nich do góry brzusiem i wodzi rozmaślonymi oczami za kursorem (który u Ciebie sieje magicznymi gwiazdkami), pomiaukując i pomrukując z rozkoszy na ten widok :))

      Usuń
    3. Czyli do czegos sie moj sniezek przydaje, przynajmniej kot ma radoche :)))
      Oprocz mnie, rzecz jasna :)))

      Usuń

Chcesz pogadac? Zamieniam sie w sluch.