wtorek, 7 kwietnia 2015

I po swietach...

W czwartek wprawdzie swiat jeszcze nie bylo, ale o malo nie zeszlam, kiedy rano w okno spojrzalam! W Niemczech wielki czwartek nazywa sie Gründonnerstag czyli ZIELONY czwartek. Akurat! Jesli TO mialo byc zielone...



Zdjecia sa z komorki, dlatego bez mojego znaku wodnego.

W piatek lezalam odlogiem, pogoda byla do niczego, a ja przemeczona robota. A nie, pardon, cos zrobilam, upieklam sernik. Bardzo dobry wyszedl.

W sobote nasza srednia corka obchodzila urodziny, wiec ugotowala dla nas wspanialy obiad. Bardzo sie postarala i wszystko bylo niezwykle pyszne. Mmmmm.... niebo w gebie!

Najstarsza upiekla dla jubilatki ciasto z likierem.

Kirunia tez z nami byla. Tu wyglada sobie przez balkon.
Pod wieczor pogoda na tyle sie poprawila, ze poszlismy na spacer spalac kalorie.

Obok naszej sciezki spacerowej buduja droge. To chyba row odwadniajacy.

Plac budowy, czyli ubijania bylego pola uprawnego.

Tu jeszcze nie zdazyli wykopac "fosy", wiec woda stoi na polu.
Rozmarzylismy sie, ze przygotowali dla nas nowe jeziorko w okolicy. Ale pewnie nic z tego nie bedzie, a szkoda...

Niedziela przebiegla na luzie, byl spacer z piesami, byla tez wesola muzyka pod oknami. Nie, nikt mi serenad nie wyspiewywal, az takiego wziecia nie mam. To tylko ktos z sasiedztwa sie slubowal, jak mawiala jedna z moich corek. Zajechali kawalkada pstro udekorowanych aut, potanczyli na ulicy i pojechali, nie wiem, czy do USC, kosciola, czy juz na wesele. Towarzystwo bylo calkiem egzotyczne, a ja do konca nie doszlam, czy byli to niemieccy Cyganie, czy muzulmanie. Zobaczcie sami, bo zrobilam kilka fotek cichcem zza kwiatkow na parapecie.





A moze byli oni z Balkanow, gdzie i chrzescijanie, i muzulmanie zyja obok siebie? Po strojach gosci weselnych mozna brac pod uwage wszystkie opcje. Pojecia nie mam, ale bawili sie dobrze, choc panna mloda nie wygladala wcale na uszczesliwiona, a panu mlodemu chyba zabraklo kasy na garnitur, bo dosc oryginalnie byl odziany. Najwazniejsze, zeby sie szanowali i zyli w zgodzie, ciuchy to rzecz drugorzedna.

Mala Leine mocno wezbrala po ostatnich opadach...

... ale niektorym nie przeszkadzalo to w kapieli.

Slodkie fiolki, slodsze niz wszystkie roze...




Na ostatnich czterech zdjeciach jest Klostergut Reinshof, o ktorym pisalam TUTAJ, a ktory tym razem odwiedzilismy od przeciwnej strony.
Jak zwykle podczas spacerow, odpalilam Endomondo. Kto jest na fb, ten widzial, ze publikowalam na raty. A to dlatego, ze w miedzyczasie musialam zadzwonic. Na Endo wcisnelam pauze, a kiedy chcialam przejsc do telefonowania, za kazdym razem pytalo mnie, czy chce zakonczyc. Nie chcialam, ale i telefonowac nie moglam, wiec w koncu musialam. Po rozmowie wlaczylam Endo od nowa. Pewnie jest na to jakis trik, ale po pierwsze nie mialam ze soba okularow, a po drugie i tak niewiele w tym sloncu moglam na ekraniku zobaczyc. Moze ktos z Was wie, jak moge te przeszkode ominac? Bo jest to niezwykle denerwujace, kiedy zmuszona jestem przerwac zapis treningu, zeby skorzystac z jakiejkolwiek innej funkcji.

Na poniedzialkowy obiad zaprosila nas najmlodsza corka. Duzo nas bylo, bo oprocz naszej piatki byl nasz rozwodzacy sie przyjaciel ze swoja mama i dwoch moich zieciow in spe (trzeci nie mogl). W sumie 9 osob i dwa psy, co spowodowalo lekka cianote w mieszkaniu i koniecznosc podzialu stolowego, czesc z nas jadla przy normalnym stole, a czesc musiala w karkolomny sposob przy niskiej lawie. Takie to sa uroki zycia w niewielkich mieszkaniach, gdzie pasuje stol, najwyzej na 6 osob. Po obiedzie poszlismy wszyscy na spacer dokola Kiessee, zeby spalic choc czesc tego czterodaniowego obiadu. Mloda przeszla sama siebie! Nawet nie myslalam, ze tak dobrze umie gotowac i to dania, ktorych na pewno nie uczyla sie w domu, cos tam wyeksperymentowala sama.

A dzisiaj czas do fabryki, choc bardzo mi sie nie chce, bo szybko zdazylam sie przyzwyczaic do nicnierobienia... Witajcie z powrotem w realnym swiecie!






36 komentarzy:

  1. foto fiołków cudne! Co do ubrania Pana młodego to teraz chyba takie czasy... kobieta zawsze chce, musi wyglądać dobrze a facet.... wiele różnych zdjęć widziałam...Panna młoda stosownie do okazji a pan młody nawet w dresie sie zdarzył...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie rzeczy tylko w Rosji! :))))
      Tu widzialam cos podobnego po raz pierwszy.

      Usuń
    2. masakra.... ja pamiętam jak sie jeszcze na te randki z polakami umawiałam jak przychodzili ubrani to sie odechciewało dla tego pomyślałam że to takie czasy.... bo skoro sie na wyjście z dziewczyną nie potrafi ubrać (odróżnić ciuchów byle jakich w których chodzi np po domu) , to i zapewne znajdą sie i tacy co ślubem sie nie przejmą.... bo nie lubi, bo po co na jedną okazje eleganckie nosić, a czy dres nie jest elegancki (wg właściciela widocznie jest)... bo jest taki twardziel że go nikt i nic nie zmusi...

      Usuń
    3. To chyba rzeczywiscie znak czasow, bo za mojej mlodosci chlopaki dbali o siebie, a juz zwlaszcza idacy z dziewczynami na spotkania.
      A kazdy facet powinien choc jeden garniak w zyciu miec. :)))

      Usuń
  2. Ja tez bym miala nietega mine jakby mi kazali zalozyc taka sukienke.
    Ech, do fabryki wracac trza... dobrze ze to tylko cztery dni, zaraz znowu bedzie weekend :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pelna wrazen, padlam wczoraj juz o 22.00 do wyrka i przespalam snem kamiennym cala noc. :)))

      Usuń
  3. na jakiegoś Turka mi to wygląda...
    jakby moj małżonek tak się odstroił na ślub to chyba kopnęłabym go w zadek, choć nie jestem specjalną modnisią :) Miłego, poświątecznego tygodnia :) :***********

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Turki to chyba raczej nie sa, bo tylko jedna baba byla tak przebrana, wiec to raczej jakas pomieszanka narodowosciowa. A zreszta, czy to wazne? :)))
      Buzinki :***

      Usuń
  4. No czwartek to był faktycznie zielony jak diabli... Tak zielony jak Miecka biała:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po poludniu na szczescie znow sie zazielenil, tylko rano byl taki snieg. :)))
      A jakby Miecke pokazac w negatywie, to bedzie biala jak ten snieg, co nie? :)))))))

      Usuń
  5. Witaj realnyświecie! Mam nadzieję,że mimo wszystko miło będzie. Buziaki! ( u nas pogoda była znośna!)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tu calkiem sloneczna, choc nieco mrozna. Fajnie bylo. :)))

      Usuń
  6. No to miałaś super święta - fajnie :)
    Miłego dnia .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Swieta? Jakie swieta? Mialam fajny krotki urlopik. :)))))))))

      Usuń
  7. Ano, witamy w realu :))
    Pan młody miał widocznie mocno wyrabane jesli chodzi o ubiór i cały ten ślub ;)) Może ich przymusili? Albo nie wypada im na weselu radości demonstrować? Trudno powiedzieć ...
    Fajne miałaś te wolne dni, Panterko :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, byly naprawde przyjemne! Bez roboty, gotowania, z piekna pogoda - nie moge narzekac. :)))

      Usuń
  8. Ten cukier puder na babce pasuje do widoku za oknem :))))))
    Podczas świąt świat wirtualny musiał ustąpić miejsca realnemu :). Właśnie nadrobiłam zaległości w czytaniu Twoich postów. Właściwie nie miałam zamiaru ich komentować, ale męczyło mnie to, co napisała w komentarzach Rybeńka; czy naprawdę czasem potrzebny jest strach przed bogiem, żeby przestrzegać przykazań? Nawet sobie każde przykazanie w myślach przeanalizowałam i stwierdzam, że nie, nie jest potrzebny. Przynajmniej nie mnie, ale to temat na długą dyskusję i tu odzywa się jeden z grzechów głównych, a mianowicie lenistwo :)
    Dla porządku dodam, że biblia nie jest dla mnie księgą świętą, ale tekstem kultury, który znam dość dobrze, a nawet lepiej, niż wielu tych, którzy twierdzą, że jest samą prawdą.
    Cieszę się, że miałaś dobre święta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O biblii to ja jeszcze mam zamiar napisac, bedzie smiesznie i zarazem zalosnie.
      Mnie i tak pierwsze dwa przakazania zupelnie nie dotycza, bo wszystkie religie traktuje na rowni i zupelnie nie wiem, w czym jedna mialaby byc lepsza od innych. Wszystkie sa jakims batem na wiernych, a ja bata nie potrzebuje, zeby zyc porzadnie. Przenajmniej nikt mi godnosci nie odbiera i nie nakazuje ascezy. :)))

      Usuń
    2. Zgadzam się z tobą, jak najbardziej.

      Usuń
  9. Rzeczywiście ta panna młoda ma nietęgą minę, a młody luzacko ubrany. :D Może tak to u nich wygląda? Tylko panna młoda strojna?
    Cześć po świętach! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele slubow juz tu widzialam, ale taki stroj pana mlodego przy wystrojonej z przepychem wybrance po raz pierwszy. Albo oboje sa na luzie, albo oboje w typowych strojach slubnych. Troche to dziwne.
      Dni wolne sa fajne, ale rozleniwiaja... :)))

      Usuń
    2. Może to nie pan młody jeszcze a np brat bo to wyjscie z domu panny młodej?
      Panterzanko, wici doszły. Dzięki. Napiszę w mailu więcej.

      Usuń
    3. Caly tydzien wiciom zejszlo. :)

      Usuń
  10. Oni oboje wygladaja na bardzo uszczesliwionych okolicznoscia, w sumie najradosniej to wyglada ta babeczka od stop po chuste, ubrana na czarno, ale to chyba taka radosc z cyklu "nareszcie corke za maz wydalam i bedzie wiecej miejsca w domu" ;) A moze to cyganie? U nas jest taki program "My big fat Gypsy wedding" panna mloda zawsze tak bufiasto wystrojona, ze czasami sukni uniesc nie moze i malzenstwa aranzowane.
    U nas juz wiosna, kwiatki i listki na drzewach, no jak to na polnocy, wiadomo, zawsze cieplej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Cyganow wskazywalaby suknia mlodej i to dziwne bezowe przebranie kobiety stojacej obok. Gdyby to jednak byli Cyganie, wszystkie baby bylyby przebrane, a i mlody mialby garnitur. Ta w hidzabie wygladala raczej na goscia niz tesciowa. :)))

      Usuń
  11. No to widzisz teraz, jak to było u mnie, aż do wczoraj,,,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, to i do Ciebie wreszcie wiosenka zawitala? :)))

      Usuń
  12. Najlepsze z tych świąt to są spacery i są z nich same korzyści :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cale szczescie, ze pogoda dopisywala, bo inaczej siedzielibysmy w chalupie i sie obzerali. :)

      Usuń
  13. Ja też w sobotę latka kończyłam. Ale wyjątkowo rodzinkę zaprosiłam nie w dzień urodzin a na niedzielny obiad :) Inaczej bym była z ręką w nocniku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedna z moich corek jest urodzona 4.04, druga 5.05, tylko trzecia nie pasuje do schematu. :)))
      Najlepszego, Olena, choc z malym poslizgiem. :)

      Usuń
    2. U mnie kot się wpisał w schemat: 6.06, na dodatek 2006 czyli 666 diabelstwo ma ;)) Nie mogłaś się postarać z tą czecią??? ;)))
      Dziękuję Panterko ale w tym wieku to się już urodzin nie powinno obchodzić ;)

      Usuń
    3. Ta trzecia jest w sumie pierwsza, najstarsza. Urodzila sie 16.09 i wtedy nawet nie przypuszczalam, ze jakis schemat w ogole nastapi. :)))

      Usuń

Chcesz pogadac? Zamieniam sie w sluch.