środa, 24 lutego 2016

J - jak jablko.

Lucas Cranach "Upadek ludzi"




Chyba zaden inny owoc nie odegral tak znaczacej roli w historii ludzkosci, jak wlasnie pospolite jablko. Poczawszy bowiem od jablka w raju, ktorego pozarcie poskutkowalo wygnaniem prarodzicow z miejsca wieczystego lenistwa i szczesliwosci, za co my teraz musimy sie meczyc, pracowac i zarabiac oraz chrzcic bezwolne malenstwa, zeby z nich zmazac grzech lakomstwa niejakiej naturystki Ewy.







Rubens "Jablko niezgody"
Jablko bylo tez posrednio przyczyna wojny trojanskiej, bo jakiemus smiertelnikowi (zapewne z imienia protoplascie stolicy znad Sekwany ;)) zachcialo sie robic za jurora w  konkursie pieknosci. Nie byloby w tym nic zlego, gdyby nie to, ze po wybiegu chodzily same boginie i to najwyzszego rzedu. Taka wkurzona bogini nie poprzestanie na rzuceniu talerzem, nie poplacze sie, ze zostala tylko wicemiss. Zaraz bedzie karac cala ludzkosc potopami, wojnami i zsylaniem bestii. Tak, ze ten... ostroznie z ocenianiem bogin. A najlepiej kobiet w ogole.




Gdyby tak Newtonowi, ktorego pelna fantazji mamusia obarczyla starozakonnym imieniem Izaak, pewnego leniwego popoludnia w sadzie jablko nie spadlo na glowe, pewnie do dzisiaj zastanawialibysmy sie, dlaczego Australijczyki nie odpadaja od ziemi, skoro musza po niej latac do gory nogami?
Nie, Tereska? :)))




TUTAJ macie krotki przeglad najbardziej znanych jablek, ale co dziwne, tego naj-naj-bardziej znanego tam nie ma!





94 komentarze:

  1. Och Panterko, ale przyjemnie mi sie zrobilo ze pomyslalas o mnie kiedy pisalas o Australijczykach biegajacych do gory nogami, wiem, wiem, podobno Anglicy mowia o nas kraj Down Under (tam na dole).
    Jablka najlepsze, najsmaczniejsze to te z ogrodu moich rodzicow, to spora czesc mojego dziecinstwa, ogromny sad jak dla dzieciaka, rozne jablonie, dojrzewajace w roznym czasie, wiec jadlam na okraglo, a w zimie tez po w piwnicy na polkach mnostwo. Do dzis pamietam ten zapach jablek w piwnicy, takich jablek juz nie ma, pamietam kolory, ksztalty, wielkosc, smak chyba tez.
    Teresa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko Ciebie tam mam, na tym Daununderze, wiec o kim mam myslec, jak nie o Tobie. ;)
      Papierowki, te najpierwsze, najkwasniejsze - to bylo cos! Pozniej juz takie dobre nie byly. Pamietasz kosztele, renety, malinowki? Wszystko to zastapil plastikowy szajs z zagranicy. I nazywa sie tez zagranicznie, ale nawet robaki nie chca tego jesc. Widzialas w sklepie robaczywe jablko? Bo ja nie. :)

      Usuń
    2. Za 10 koszteli pisałam koleżance wypracowania z polskiego/ortog.sama se musiała dobrze napisać:)

      Usuń
    3. Jablko jako srodek platniczy. :)))

      Usuń
  2. Panterko,no przecie owoce rzondzom i te głodne też :-)
    W niedalekiej przyszłości będziemy sadzic drzewka owocowe kolo naszego domu.Marzę o swoich owocach,ajablka uwielbiam.Choc mają w sobie dość dużo cukru,to przynajmniej jedno dziennie zawsze konsumuję:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. One apple a day keeps doctor away - jak powiadaja starozytni Chinczycy czy jakos tak. :)))
      Ja tez jem te plastikowe jablka ze sklepu, bo nie mam innych.

      Usuń
    2. Dokladnie,jak mądre przysłowie mówi:-)
      Aniu,ja kupuje na ryneczku u nas,nie są plastikowe,duży wybór odmian.Ja lubię wbić się porządnie w twarde soczyste jabłko,dlatego b.lubię Rubiny i Elizę .
      A może,kiedy moje drzewka urosną,odwiedzisz mnie?:-)
      Jeszcze winko z piwnicy z winogron z własnej winnicy,no to jak?

      Usuń
    3. A czy ja dozyje, zanim Twoje drzewka zaczna owocowac? Ale jesli tak bedzie, to na pewno wpadne.
      Nasze owoce i warzywa z ryneczku sa bardzo drogie i nie ma niestety zadnej gwarancji, ze sa niepryskane.

      Usuń
    4. Dożyjesz,dożyjesz,ja Ci to mówię.
      Popatrz Panterko,ile żyje Danuta Szaflarska :-)

      Usuń
    5. Przedwojenna data produkcji, teraz juz takich dlugowiecznych wyrobow sie nie produkuje. No i nie chcialabym zyc tak dlugo, juz mi sie nie chce.

      Usuń
    6. Oj,przestań....nie chcesz doczekać wnuków?

      Usuń
    7. Juz i tak stracilam nadzieje na wnuki. Zreszta moze i lepiej? W tej rzeczywistosci sie rozmnazac to jazda po bandzie bez trzymanki. :)

      Usuń
    8. E, tam Danuta Szaflarska. Chodzi o to, by jeszcze zdążyć młodo Owoca odwiedzić:))

      Usuń
    9. Zanim Owoc sie do konca pobuduje, to ja zdaze zejsc. ;)

      Usuń
  3. Zabrakło tutaj jednej bardzo ważnej informacji - o dwóch postaciach historycznych charakteryzujących się wstrętem do jabłek: Władysławie Jagielle i Frau Be :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wez! Jak mozna nie lubic jablek? A jesli juz, to i tak powinno sie je jesc z rozsadku, bo sa bardzo zdrowe. :))

      Usuń
    2. Oj, Frau Be - w żadnej postaci nie tolerujesz jabłek? Nawet soczku z jabłek nie luubisz? Niesamowite! A może TY jesteś wcielenie Jagiełły? Serdeczności.

      Usuń
    3. Sok jak sok, ale zeby szarlotki nie lubic? :)))

      Usuń
    4. Frau Be - piąteczka, dla mnie też jabłka nie muszą istnieć. Po zjedzeniu jabłka bańki mi idą nosem - nie jadam. Co do szarlotki, to ona też mnie nie lubi.
      Ania Bezowa.

      Usuń
    5. DD, sok z jabłek jest obrzydliwy!

      Usuń
    6. Pantero, zdrowe są również cebula i czosnek, to mi wystarczy. Jestem roślinożerna, więc innych zdrowotności mi nie brakuje.

      Usuń
    7. Pewnie zgadła DD, Jagiełło poza jabłkami nie znosił ryżu i wina - jako i ja. Ale to nie żadna reinkarnacja, to geny :)

      Usuń
    8. Aniu Bezowa, dziesiąteczka nawet!

      Usuń
    9. Frau Be - trochę się jednak różnimy, bo ja też żadnych jarzyn nie jadam. Cebula i czosnek to dla mnie morderstwo. Bez owoców i jarzyn można sobie żyć.
      Ania Bezowa

      Usuń
    10. Frau Be, a wiec otusz cebule jeszcze ewentualnie moge tolerowac, sama ja jadam jako dodatek do potraw. Ale czosnek, podobnie jak u Ani, to bron biologiczna, ktora mnie zabija. Nie bedziem sie wiec calowac przy spotkaniu. No chyba, ze co najmniej na miesiac przed obiecasz mi nie jesc tej trucizny. Ja wyczuwam wechem jej najmniejsze molekuly w atmosferze.

      Usuń
    11. Jesteście wampirzyce!
      A my bez czosnku ani rusz.
      Co jada Ania Bezowa? Spectrum rzeczy jadalnych bez warzyw się zawęża...

      Usuń
    12. Ja tam jem prawie wszystko, co nie smierdzi. :)

      Usuń
    13. Czyli na ten przykład co?

      Usuń
    14. Ja nawet nie lubię pomidorów, ogórków, zielonej sałaty, ani kapusty. Jakoś żyję i mam się jako tako. Jedynie do rosołu daję włoszczyznę, bo go lubię, a innych zup nie jadam, tylko mąż. Lubię lody.
      Ania Bezowa

      Usuń
    15. To co Ty w ogole jadasz? Oprocz lodow i rosolu? :)))

      Usuń
    16. A rosół to z czego?! Bo mi tu czymś niejadalnym zalatuje...

      Usuń
    17. Klarowny wywar na miesie. Moze byc na drobiowym albo wolowym, ja lubie ten drugi.

      Usuń
  4. skojarzył mi się Steven Jobs :-)
    Oglądałam o nim dwa filmy. Dwa wnioski mi się nasunęły- wielki człowiek który z niczego, bo w garażu stworzył firmę i kawał skur....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nadgryzione jabluszko, symboliczne. :)

      Usuń
    2. No, jedna ksiezniczka nadgryzla jablko i zasnela na 100 lat albo polknela wrzeciono :DDD (bajki mi sie lekko myla) i dopiero przy niefachowym transporcie 'zwlok' ksiezniczki sie ocknela... Ale i ostre wrzeciono i jablko bylo zatrute ja te dzisiejsze...
      A Adamowi to jablko zostalo na zawsze w przelyku, ktorego ta czesc wlasnie nazywa sie 'jablkiem Adama', takie anatomiczne jablko.
      Jablka w szufladzie trzymane swoim zapachem byly natchnieniem wielkich pisarzy ( Internet klamie wskazujac na Balzaka)....

      Usuń
    3. A to nie Balzakowi pachnialy? Komu zatem? :))

      Usuń
    4. Moze {der} Herr Schiller?
      Wg mnie Balzak spijal tak duzo kawy jak smok wawelsk
      i wody z Wisly po skonsumowaniu owieczki odpowiednio przyprawionej przez Szewczyka. Skubaniec jednak mogl miec te jablka w szufladzie jako pachnidlo. Der Herr to lubil zapach zgnilek...
      Pisanie to ciezka robota. Ponoc Demostes aby sie zmusic do pisania, ogolil sobie pol glowy aby nie wychodzic z tego powodu z domu. Bal sie, ze go nazwa 'polglowkiem'????
      Jedni pisali siedzac, inni stojac a jeszcze inni tylko lezac...
      Kolor papieru tez mial znaczenie, nie tylko zapach jablek... itd

      Usuń
    5. Jedna banda przesadnych (przesondnych), choc utalentowanych literatow. :)))

      Usuń
    6. No, przesadnie 'przesondnych' :D ale 'porzondnych' katorznikow piora. Choc piora zwykle lekkiego...

      Usuń
    7. To zalezy, niektorzy pisali strasznie gnioty. ;)

      Usuń
    8. Pisali, pisza i beda pisali... nawet bez piora.

      Usuń
    9. Pioro to jak to 'jabko' - symbol. :DDD

      Usuń
    10. Wszy medialne.

      Usuń
    11. Klaps! Gruszka!

      Usuń
    12. Oszpilna jadalna (Salacca edulis Reinw.) :DDD i granat.

      Usuń
    13. Ze cooo? W zyciu tego nie widzialam, ani nawet o tym nie slyszalam.
      Znaczy granata znam, tej oszpilni nie.

      Usuń
  5. A ja tam wszystkie jabłka lubię!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja nie, mam swoich faworytow i jem tylko te, bo nie wszystkie jednakowo mi smakuja. :)

      Usuń
  6. Gdy kupuję jabłka regularnie zwracam na siebie uwagę współzakupowiczów i prawdopodobnie pod nosem mówią "paczczcz na tę kretynkę". Bo ja jabłka wącham od strony resztek kwiatostanu. Jak mam w sklepie duży wybór to obwąchuję, oczywiście wszystkie. Wybieram po prostu po zapachu. Teraz już rzadko jestem usatysfakcjonowana, bo ciężko trafić na taki zapach, który kojarzy mi się z dzieciństwem. Tak jak i Teresa opisywała pamiętam zapach jabłek porozkładanych na strychu, na przezimowanie. I smak kompotu z nich. Takiego gotowanego na bieżąco, a nie ze słoika. Czy dziś ktoś gotuje jeszcze kompot, jako deser poobiedni??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gotuje kompoty, moze nie codziennie ale czesto, teraz w Australii jest lato, staram sie pic duzo, kompoty z jablek i cynamonu. Teresa

      Usuń
    2. Ojej, Teresko, jaka szkoda, żeś tak daleko!! Może bym się czasem załapała na szklankę kompotu! Albo lepiej dwie!

      Usuń
    3. Zante mila jestes, smiac mi sie chce, bo moje kompoty sa takie zwyczajne, dokladnie kilka jablek i kawalek cynamonu, nawet cukru nie dodaje, kucharka ze mnie zadna. Teresa

      Usuń
    4. Ja tez robie kompot z jablek. Wykorzystuje go jak i gotowane jablka do porannej owsianki. Niestety surowych jablek nie moge ani cynamonu, ktory lubie. Kompot popijam caly dzien lekko cieply lub o temperaturze pokojowej.
      Rowniez gdy mnie lapie zimnica i wyglada, ze podmarzlam to nogi najpierw w 'miednice' z goraca woda, potem w welniane skarpety, dobrze cieply kompot jablkowy w kubku glinianym w garsc... i ja sie grypy nie boje.

      Usuń
    5. Zante, moja bujna wyobraznia podsunela mi obraz Ciebie weszacej w jablkach. No widok musi byc przedni. :)))
      Jesu, Terenia, nie pamietam, kiedy gotowalam kompot po raz ostatni w zyciu. Inaczej jest, kiedy ma sie ogrodek i taki wysyp owocow, ze szkoda wyrzucac, wiec gotuje sie kompoty, galaretki, kisiele, kladzie w sloiki. A ja co? Musze kupic te dosc drogie jablka, wiec wole zjesc na surowo, bo mam z tego wiecej pozytku.
      Klosie-kapitanie, to tam u Was za kolem polarnym w ogole cos rosnie? A ja myslalam, ze tam wieczna zmarzlina i tylko czasem renifery skubio jakies porosty (jak majo szczescie je w ogole znalezc). Czy tez sprowadzacie jabluszka z cieplych krajow? :)))

      Usuń
    6. A w sprawie grypy, to chyba zaden wirus nie przezyje takich mrozow, jakie panuja u Ciebie. :)))

      Usuń
    7. jak tak chcesz to moze byc Klos24 lutego 2016 14:31

      'Jabuszka' rosna ale prawie takie wszystkie jak rajskie ale cena przebijaja nawet te sprowadzane z cieplych i cieplejszych krajow. Ja sie rumienie jak te wyzej wspomniane rajskie na widok ceny jablek polskich (takie niskie). Sa tez jablka chinskie (takie gruszkojablka). Tutejsze pachna i szybko sie psuja, pewnie nie sa konserwowane na daleka droge.
      Ale cena soku jablkowego "Tymbark" wcale nie taka niska.
      Tu jablonie tez niskie jak te porosty dla reniferow ale krzaczaste jak lopaty losia. Wielkosc jableczek wynagradzana jest uloscia...
      Wirusy grypy szaleja jak wszedzie.

      Usuń
    8. Trudno uwierzyc, ze wirusy przezywaja w tej Twojej mroznej krainie, no ale skoro tak twierdzisz... musze wierzyc na slowo. :)

      Usuń
    9. J albo Klos ;-)) gdzie Ty właściwie mieszkasz?
      Tereniu - no właśnie taki kompot, najzwyklejszy, bez bajerów, imbiru i takich tam najlepszy! Ale dla mnie jednak dosłodzony by musiał być ;-)))
      AMP - no widok pewnie jest dziwny, bo gdy zdarza mi się (teraz już bardzo rzadko) robić zakupy z Synusiem, to zaraz słyszę: "Matka, ja pierdolę, co za obciach". Musze jednak dodać, że Synuś wcale nie jest lepszy w sklepie i mnie też nie raz narobił obciachu. Ale to już może opowiem przy innej okazji ;-)))

      Usuń
    10. Koniecznie opowiedz!
      A Klos to Echo, co sie konspiruje i co chwile zmienia nicki, ale ja Ja po zapachu perfum rozpoznaje, wiec nie ze mna te numery, Klos czy tam Brunner!
      Echo mieszka na biegunie polnocnym, daleko za Szpicbergenami i tam nic nie rosnie, nawet japka. :)))

      Usuń
    11. Japka na biegunie25 lutego 2016 11:57

      Eee tam, konspiruje. Bawi sie w echo jak tym Echem byc nie moze. Nawet stylu nie ukrywam i nicki lacza sie z notka lub tematem (no czasem na zasadzie przeciwienstw :D).
      Z tym biegunem to przesadzasz ale nie prostuje bo mi tam blizej niz do rownika :DDDDD

      Usuń
    12. No nie mowilam? Strasznie niecywilizowane i mrozne okolice, a zima trwa noc 24 godziny na dobe. :))

      Usuń
  7. Ja to nawet kiedyś jabłka lubiłam, ale odkąd ich nie jem czyli od kilku dobrych lat, to jakoś przestałam za nimi tęsknić. Ot, soczek jabłkowy i owszem, szarlotką dobrą nie pogardzę. Ale rzadko, oj bardzo rzadko wyrób jabłkowy przeze mnie jest konsumowany.
    A mój tato to jabłka uwielbia, ma złotą rękę do jabłonek, potrafi tak zrobić że na jednym drzewie ma cztery odmiany (z braku miejsca na działce chyba i dla własnej satysfakcji jak sądzę), każda owocuje w innym czasie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z takich tradycji sie wywodzisz i jablek nie lubisz? Dziwne. :)))

      Usuń
  8. Lubię jabłka,kiedyś jadłam parę na dzień.Teraz się ograniczam bo mam problemy gastryczne.Szarlotkę piekę często i szarlotkę z budyniem też piekę.Teraz do pracy trę sobie surówkę z marchewki kawałka selera i dwóch jabłek.
    .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez czesto dodaje jablka do surowek. Pieke za to niewiele, tylko na specjalne okazje, bo niespecjalnie lubie wyzywac sie w kuchni. :)

      Usuń
  9. a tu się okazuje, że grawitacja to fale i teraz okazuje się, że spadające jabłko na głowę Newtona tak naprawdę popłynęło sobie w dół;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I wszystko, czego czlowiek sie mozolnie wyuczyl, diabli wzieli w jednej chwili. :)))

      Usuń
    2. w sumie to nic nowego
      juz Einstein przewidział
      ale to cudowne, że nauka jeszcze ma takie fascynujące odkrycia:))

      Usuń
    3. Nauka ma jeszcze sporo przed soba, chyba do konca swiata tematow do badan jej nie zabraknie. :)

      Usuń
  10. uwielbiam jabłka )) ale nie skapciałe i za słodki, muszą być twarde, soczyste i niezasłodkie..a tak poza tym wszystkie przeciery, kompoty, szarlotki, lody soki musy... wsio

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja najbardziej lubilam wczesne papierowki, jeszcze kwasne - to bylo niebo w gebie. Pozniejsze juz tak nie smakowaly. ;)

      Usuń
    2. Papierowki to tak jak mlode ziemniaczki czy nowalijki smakuja bardzo ale krotko. Dawniej to papierowki ratowaly ludzi na przednowku. :)))
      Papierowki ja jadlam jeszcze rok temu, z importu oczywiscie. Juz nie byly kwasne ale takie soczyste. Mniam.

      Usuń
    3. Ja myslalam, ze papierowek juz wcale nie ma.

      Usuń
    4. Odnawiaja sie i nawet lekkie jak piorka fruna do mnie. Nawet znaczek maja. :DDD Pojawiaja sie falami, pewnie te fale sa od grafitacji bo omijaja wszystko.

      Usuń
    5. Jest paru zapalencow-sadownikow, ktorzy chca odbudowac hodowle starych gatunkow. Oby im sie udalo.

      Usuń
    6. No wlasnie, czekalam na tych paru zapalencow-sadownikow zeby tak odtworzyli te jablonki z mojego ogrodu dziecinstwa.
      Panterko pytalas mnie czy pamietam te rozne jablka, podalas nazwy, wiem ze byla zlota reneta, nie wiem jakie to byly te inne, ja je nazywalam po swojemu jako dzieciak, pamietam ze byly tez takie ktore nigdy nie dojrzaly do konca na drzewie, dopiero w zimie zerwane dojrzewaly. Teresa

      Usuń
    7. Byly jeszcze koksy i szara reneta, wielu nazw juz nie pamietam i nie wszystkie gatunki jednakowo lubilam, ale wtedy jablka miewaly robaki. Za to tych nowoczesnych, plastikowo pieknych, nawet robaki nie chca probowac.

      Usuń
    8. To prawda z tymi robakami w jablku, no i sa takie doskonale z wygladu, piekne, gladkie, blyszczace. Teresa

      Usuń
    9. Sztuczne, plastikowe, zakonserwowane i pewnie tez witamin pozbawione.

      Usuń
    10. O jesu, a mnie sie przyponiala jablon z dziecinstwa o nazwie ... Burka(!) Slodka ale sucha. A takie zimowe tez pamietam, nawet pozna jesienia nie dojrzewaly. Wymagaly lezakowania w sianie w paczkach.
      A ja uwielbialam tez kwaszone jablka. Takie male wrzucalo sie do beczki z kiszona kapusta i zima te jablka lepsze byly niz kapusta.
      Robaki mialy jablka ale nie kazdego roku. Pamietam sad sasiada (za plotem) to tam jablonki mialy obielone wapnem pnie. To chyba ze wzgledu na robaki. (a mozre zajace). Nie pamietam.
      A reneta byla szara i zlocista.
      Ja chce do sadu!

      Usuń
    11. No to sie musisz przeprowadzic blizej zwrotnika z tego swojego bieguna polnocnego, tam sadow nie znajdziesz hue hue hue. :)))
      O takich jablkach z kapusty nie slyszalam, na pewno fajnie smakowaly. :)

      Usuń
  11. A ja tam wolę gruszki :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z gruszek lubie klapsy. :)

      Usuń
    2. Hm... jaka perwersyjna ;)))

      Usuń
    3. Mariolka, a Ty tylko o jednym! :)))

      Usuń
  12. Lubię jabłka, ale więcej niż jednego na raz zjeść nie mogę bo mnie brzuch boli...a te z babcinych, wsiowych drzew jadłam i to w dużych ilościach i nic mi nie było. Odgryzało się dziurę po robaku, wypluwało i dalej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A bo onegdaj wszystko bylo lepsze i zdrowsze, a i my nie tacy wydelikaceni, no i mlodsi, o strusich zoladkach. :)))))

      Usuń
  13. Lubię jabłka. A może i nawet kocham...:) Bardzo dobrze mi się kojarzą i w ogóle:)

    OdpowiedzUsuń

Chcesz pogadac? Zamieniam sie w sluch.