środa, 25 maja 2016

Wieterturm w Northeim.

Tym razem maz byl inicjatorem niedzielnej wycieczki. Byl w tym miejscu przed dziesiecioleciami, w czasie, kiedy mnie jeszcze w Niemczech nie bylo. Przez ten czas nieco sie tam pozmienialo.
Nie bylismy pewni, czy na gore mozna wjechac autem. Wprawdzie byla tam asfaltowa drozka, ale na szerokosc jednego samochodu, w dodatku osobowego. Ja juz oczyma wyobrazni widzialam zjezdzajacy z gory i bez hamulcow naprzeciwko nas jakis pojazd, a ze ja z tych strachliwych, za to nie bojacych sie pieszych wedrowek, zdecydowalam, ze zostawiamy samochod na dole w miescie, a do wiezy wybieramy sie per pedes. Szyldy informowaly, ze do przejscia sa tylko dwa kilometry, wiec co to dla nas. Nie informowaly jednak, ze te 2km to mozolna wspinaczka, ale co tam.

Stad wystartowalismy

Napis nieczytelny, wiec nie wiem, na czyja czesc ten pomnik
Wieter to pasmo gorskie na poludniowym-wschodzie miasta Northeim, a Wieterberg to gorka, na ktora przyszlo nam sie wspinac. I choc 271m wysokosci brzmi smiesznie, to wlezienie tam biegnaca zakosami szoska kosztowalo nas lekka zadyszke. Natomiast roznica wysokosci miedzy szczytem a rynkiem w Northeim wynosi 326 metrow. Gora jest bardzo stroma, wiec droga na jej szczyt stosunkowo dluga, a niektore zakrety mialy 180°. Kiedy obok nas przejezdzal samochod, na dobra sprawe nie bylo gdzie zejsc z asfaltu, po jednej stronie sciana zbocza, po drugiej przepasc.
Jednak klimat lasu, po jakim sie przemieszczalismy i widoki, jakie po drodze ogladalismy, rekompensowaly niewygody.




Z poziomu nizszego szoski, ktory widac na zdjeciu, wspielismy sie na rownolegly wyzszy
Wreszcie pomiedzy koronami drzew zauwazylismy czubek wiezy, ale zanim do niej dotarlismy, minelo jeszcze sporo czasu.


W koncu, z jezorami przy kolanach, dotarlismy do platformy, gdzie stalo sporo samochodow, a nawet jeden autokar turystyczny.  I tu sie zdziwilam, jak on tam w ogole dotarl, bo manewrowanie po tych serpentynach i naprawde waskiej drodze, bylo nieco ryzykowne dla osobowek, a to przeciez kolos.


Widok na Northeim i najwieksze jezioro z poziomu parkingu. Drzewa troche zaslaniaja.
Trzeba bylo jeszcze pokonac troche schodow, zeby znalezc sie na poziomie tarasu restauracji, a stamtad jeszcze troche schodow, by dotrzec do samej wiezy.







Historia tej budowli siega roku 1422, kiedy w tym miejscu postawiono wieze wartownicza. Po wojnie 30-letniej przestala pelnic swoja funkcje i popadla w ruine. Teren zas przeszedl z rak klasztoru do lesnictwa i zostal zalesiony. W XIX wieku postanowiono wybudowac w tym miejscu wieze obserwacyjna, finansowana ze skladek obywateli. Kamien wegielny polozono w roku 1883, w 1911 oblozono jej mury drewnianymi plytkami, zwiekszono bezpieczenstwo zwiedzajacych dobudowaniem poreczy. W roku 1983 swietowano stulecie wiezy. W roku 2008 poddano zabytek gruntownej renowacji, organizujac niezbedne finanse poprzez sprzedaz losow podczas swieta 125-lecia budowli.
Niestety, kiedy my dowleklismy sie pod wieze, zastalismy drzwi zamkniete na glucho, zadnego wyjasnienia, nic. Udalam sie wiec do restauracji i tam dowiedzialam sie, ze puscily jakies bolce, przez co schody groza zawaleniem i wieze zamknieto dwa tygodnie temu. Jak pech, to pech! Pozostalo nam robienie zdjec z tarasu restauracji, choc niestety mglistosc tego dnia uniemozliwiala dalekie widoki. Podobno przy sprzyjajacej widocznosci mozna zobaczyc Gory Harzu i Solling.



Posiedzielismy sobie troche na tarasie, raczac sie kawa i lodami, po czym udalismy sie w droge powrotna, ktora byla niespodziewanie przyjemna, bo w dol.
Na drodze spotkalismy pliszke...


... i bylismy swiadkami karkolomnych akrobacji w wykonaniu autokaru, ktory zakrety bral "na trzy razy", z cofaniem i przemieszczaniem sie w dol. Bylam naprawde pod wrazeniem umiejetnosci kierowcy. Dobrze, ze tylko maly odcinek drogi przy samym szczycie jest dwukierunkowy, dalej wjazd i zjazd odbywaja sie dwiema roznymi drogami.




Dla uzmyslowienia kretosci drog i ekstremalnej ostrosci zakretow, zamieszczam mapke. My szlismy w te i z powrotem szlakiem czerwonym.








38 komentarzy:

  1. No to daliscie czadu :). Piekna wycieczka, a po takich wyczynach powinnas miec kondycje nie do zdarcia :))). Nieco tylko szkoda tego niefartu z wieza. (Leciwa)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kondycje to ja nawet mam, w koncu sporo chodze, ale oddech krotki przez te fajki. ;)

      Usuń
  2. Wieża podoba mi się do nieprzytomności, szkoda, że była zamknięta!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorsze, ze nawet w przyblizeniu nie wiadomo, kiedy i czy w ogole zostanie ponownie otwarta. :(

      Usuń
    2. Szturmować decydentów!

      Usuń
    3. To nie takie proste. To zabytek i wszystkie prace musza byc konsultowane z gieneralnym konserwatorem, a poza tym musza kosztowac straszne pieniadze. A kasa pusta, bo trzeba utrzymywac bande darmozjadow.

      Usuń
  3. Panterko, Twoje nuszki maja moc :)
    Mam podobnie z moimi oczami wyobrazni...
    Jestem pelna podziwu dla kierowcy autobusu.
    Piekna wycieczka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kierowca byl debesciak, mnie trudno byloby osobowka wykrecic na raz. ;)
      Nuszki mam mocne, gorzej z pluckami. :((

      Usuń
  4. Masz, kondycję! Podziwiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do latania mam kondycje, znacznie gorzej idzie mi wspinaczka. ;)

      Usuń
  5. Podziwiam kondycje, Aniu, i zdjecia, jak zwykle. I tak se mysle, ze moglabys stworzyc jakis przewodnik turystyczny:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eee, wszystko zostalo juz napisane w przewodnikach, co sie bede powtarzac. ;)

      Usuń
  6. Piekna wycieczka, bardzo dobry pomysl z zostawieniem samochodu na dole i pieszym wejsciem na gore, szkoda ze wiekszosc ludzi tak nie robi. Teresa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla starszych ludzi, ktorzy mieliby ochote zjesc wysoko obiad, nie byloby to takie proste. Mijala nas taka sympatyczna starsza pani i nawet zaproponowala podwiezienie na gore, ale zrezygnowalismy, bo spacer byl cudny.

      Usuń
  7. Pewnie umarłabym z nerwów będąc pasażerką takiego autokaru i zastanawiałabym się jakie mam szanse na ocalenie.Ładna ta droga i widoki, mimo że nie z wysokości wieży, też ładne.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba tez bym zeszla. Albo wyszla z autobusu i wsiadla z powrotem po drugiej stronie zakretu. :)))
      Niestety sporo widokow zaslaniaja drzewa, wyzej byloby na pewno znacznie ciekawiej.

      Usuń
    2. Ja tez bym umarla, albo wziela cos na uspokojenie, zeby przespac cala droge! :)

      Usuń
    3. Jak widac na mapce, sa tylko dwa/trzy takie kozackie zakrety, reszta drogi obleci. Ciekawa jestem, jak wyglada to w zimie, bo zjechac tam po sliskim to chyba niewykonalne zadanie.

      Usuń
  8. Fajna wycieczka, tyle zieleni :))) A widoki warte są wysiłku :)
    Co do autokarów, to kierowcy tychże są naprawdę miszczami. Wiem, co mówię, bom ostatnie lata trochę się nimi najeździła i chłopaki dały radę w takich ekstremalnych miejscach, że mało co mnie zdziwi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeden nie dal rady. Pamietasz w okolicach Grenoble chyba nie wyrobil na zjezdzie i wpadl z calym autokarem w naprawde gleboka przepasc. Chyba wszyscy wtedy zgineli.

      Usuń
    2. Tak, pamiętam ten wypadek.
      Czasem za bardzo szarżują i siły przeceniają. Nad tymi naszymi cała chmara aniołów opiekuńczych czuwała i czuwa - mam nadzieję.

      Usuń
    3. Gdyby ludziom bardziej zalezalo na innych ludziach zamiast na pieniadzach, swiat bylby lepszy.

      Usuń
  9. Warto było się wspinać. Widoki piękne. Tym autokarem to ja bym nie chciała jechać...
    Fajnie, że jest ciepło i łatwiej jest wyruszyć na taką wycieczkę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. BYLO cieplo, bo od poniedzialku mamy brzydka i zimna pogode. Dobrze, ze przynajmniej weekend byl mozliwy. :)

      Usuń
  10. Zapatrzylam sie na te lasy, jeziora i krajobrazy... Pieknie tak wybrac sie na wycieczke. Okolica przypomina mi tereny wokol Sklarskiej Poreby :)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W naszych okolicach pagorki sa jednak nizsze. :))

      Usuń
  11. Faktycznie niezle serpentynki. Nogi pewnie bardziej by bolały podczas jazdy niż chodu. Sprzęgło, gaz, hamulec, gaz, hamulec, sprzęgło, hamulec... ;)))
    Ale widoki wynagradzają trud.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pod warunkiem, ze ma sie sprzeglo. Moja karoca nie ma, ukradli chyba. Mamy tylko gaz i hamulec. :)))

      Usuń
  12. Fajna wycieczka :) choć faktycznie wchodzenie pod górę 2 km może być męczące! Milej jednak wybrać się na spacer niż podjeżdżać pod każdą atrakcję samochodem :) Widoki rekompensują wysiłek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, ze chociaz ta szoska nie biegnie az tak stromo, za to trzeba sie nachodzic, bo na skroty byloby znacznie blizej, ale tez znacznie stromiej. :)

      Usuń
  13. ja pod górę bym odpadła, a szkoda by było, bo wycieczka warta wysiłku!
    coś z Kirą gorzej, że nowego posta nie ma??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, wszystko na dobrej drodze. Po prostu nie mialam sily na internet, a po wczorajszym dniu spalam jak zabita. Bedzie dzisiaj.
      Kira wlasnie pojechala z tatusiem na kroplowke i usg.

      Usuń
  14. Bardzo malownicza okolica!
    Życzę aby Kira jak najszybciej doszła do pełnej formy :)

    OdpowiedzUsuń

  15. Fajne te wzniesienia, górka czy mała czy duża, to zawsze trochę daje popalić.
    Nierównosci terenu mam na okrągło,mieszkam w dolnej ,najnizszej częsci miasta, wszedzie pod górkę, atrakcją jest chodzenie po równym, ile wiecej wtedy można przejść bez zadyszki :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My tez mieszkamy w dolku i to jest np. bardzo wygodne podczas wycieczek rowerowych. Bo jak juz czlowiek wraca styrany do domu, to ma z gorki. :))

      Usuń

Dziekuje za Twoj komentarz.
Lubie wiedziec, z kim rozmawiam, moge dyskutowac, ale nie toleruje chamstwa i atakow ad personam. Anonimowe i obrazliwe komentarze beda usuwane.