środa, 6 grudnia 2017

Rzygac mi sie chce...

... wiec musze znow upuscic nagromadzona we mnie zla energie, a gdzie mam to robic, jak nie na wlasnym blogu? Nastal kolejny grudzien, a moj wqrw znow mna miota. Z roku na rok miota mna bardziej i bardziej.
Wiekszosc blogow jara sie swiatecznymi porzadkami, dekoracjami, lampkami, swieczkami. Do urzygania zewszad padaja slowa o nastroju, kominkach, swiecach, cieplym pledzie i goracej czekoladzie. Jakby niczym innym sie nie zajmowali, jak tylko siedzeniem z dupa pod tymi pledami i zlopaniem kakalka, wpatrujac sie w miedzyczasie w trzaskajacy ogien w kominku (qrna, wszyscy dorobili sie nagle kominkow!). Ja tam mam co robic z wolnym czasem, nie nudze sie i polegiwanie pod pledami uwazam za marnotrawstwo.
Wszyscy ruszyli do swiatecznych porzadkow. No tak, jesli mieszkania i domy zaniedbuje sie od wielkanocy, to pewnie jest na tyle brudno, ze trzeba robic generalne porzadki, bo jeszcze swiateczni goscie gotowi wziac na jezory.
Wczoraj juz pisalam o kolejkach i tlumach WSZEDZIE, wiec nie bede sie powtarzac. Chcialam tylko nadmienic, ze na takich snietych idiotach zarabiaja pracowici kieszonkowcy. Kilka dni temu bylam w banku, gdzie jakas klientka wlasnie blokowala swoje konto, bo okradli ja ze wszystkiego, wlacznie z dokumentami, kluczami, kartami bankowymi. Pogratulowac! Do swiat juz pewnie niewiele uda jej sie zalatwic, bo na sam ausweis czeka sie ok. miesiaca. No ale kiedy poluje sie na okazje, nie zwraca sie uwagi na to, co na wyciagniecie reki. Ja zawsze nosze portfel z dokumentami i pieniedzmi w jednej kieszeni spodni (pod zapieta kurtka), a w drugiej telefon, zeby miec skad zadzwonic na policje, kiedy mi ktos wyrwie czy przetnie torebke, w ktorej mam wprawdzie mase przydasiow, ale najwazniejsze przy sobie.
W Polsce klechy juz zacieraja chciwe lapki, bedzie kasa dzwonila, oplatki, pasterki, potem koledy po chalupach, bo ludzie staja sie w tym okresie jakos bardziej hojni i chetni do dzielenia sie z innymi. Caritas tez zarobi, bedzie zbieral na paczuszki dla biednych, ale sobie do kieszeni wezmie wieksza czesc pienieznych datkow. Jak zwykle.
Sklepy monopolowe tez juz w pelni sezonu, przeciez sa swieta, mus ryja zamoczyc, a potem heja w samochod, bo na taksowke szkoda kasy. Ciekawe, ile tym razem osob zginie w okresie swiateczno-noworocznym. A tak sie niebiescy starali podczas akcji "znicz". I co? Ano 500 wypadkow i 42 ofiary smiertelne. Jak co roku.
Na nasze jarmarki swiateczne nawet nie chce mi sie juz chodzic, jakos nie rajcuje mnie przeciskanie sie miedzy betonowymi zaporami antyterrorystycznymi i trwozliwe ogladanie sie za siebie, czy jakis oliwkowy gosciu z czarna broda nie ma aby na sobie takiego bardziej objetosciowo duzego paska.
Juz slysze, ze przesadzam, no oby! Ci z Berlina w zeszlym roku tez sie dobrze bawili i nie wierzyli w czarne scenariusze. Teraz gryza trawe od spodu.
Radia juz w ogole nie wlaczam, bo idzie sie zrzygac od nadmiaru tych samych nachalnych, przeslodzonych do mdlosci last christmasow i innego podobnego gowna. Wystarczy mi na chwile wejsc do sklepu, bo przeciez musze cos zrec, co nie? W kazdym kacie chinska tandeta, kicz, ale blyska, spiewa, dzwoni i, co najdziwniejsze - sie sprzedaje. A z glosnikow... lepiej nie mowic - odruch wymiotny zagwarantowany.
I ci ludzie, ktorzy nie dostrzegaja innych ludzi, w oczach maja zapalone gwiazdki i gonia za kolejnym hongkonskim szajsem dla dziecka, ktore ono po godzinie rzuci gdzies w kat i nadal bedzie zylo nadzieja, ze rodzice znajda dla niego choc chwile czasu.  Tez maja bachory wymagania! A kto napije sie ze szwagrem, pokloci przy stole z moherowa tesciowa? Prezent dostalo, wiec morda w kubel!
A potem bedzie ten cholerny sylwester, nowe wyzwania i obietnice, ktorych nikt nigdy nie spelni. I horror dla domowych czworonogow, bo trzeba walic petardami jak na wojnie, ktora zreszta lada chwila moze stac sie cialem. Dla kobiet w poprawnej politycznie zachodniej Europie tez nie bedzie sielankowo, ciekawe ile w tym roku zostanie zgwalconych albo wymacanych czy obrabowanych.
A obatele, zarowno po tamtej, jak i po tej stronie Odry szykuja sie do wyzerki i wypitki, zamiast zaczac sie zbroic.





82 komentarze:

  1. Ups, tak Ci obmierzł ten czas? Ja sie cieszę na przyjazd syna. Przy kominku nie posiedzimy, bo nie posiadam, moje dzieciństwo to piece, noszenie węgla i kurz z popiołu, i pięć zaczadzonych, w tym jedno dziecko, wynoszone z kamienicy.
    Sylwestra też się obawiam, w imieniu Mirki 😐

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ehhh... jestem tak wszystkim podminowana, ze szkoda gadac.

      Usuń
  2. Ech, zionelas ogniem ;). Ja po prostu olewam :). Do stolycy, czy innego wiekszego osrodka z galeriami daleko, wiec obled zakupowy mnie omija. Dziecko odchowane, samodzielne i daleko, wiec klopot z glowy. Kieszonkowcy tez mi raczej obojetni, bo z torebka nigdy nie chodze, a z wewentrznej kieszeni kurtki nie tak latwo mi cos wylowic, nie mówiac o braku hajsu... W sumie, pelen luzik :))).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba sobie odetne glowe, zeby przestac myslec. A moze wyrecza mnie nasi straumatyzowani goscie?

      Usuń
  3. Łączę się w bólu, ale staram się nie rzygać publicznie.
    Od lat (mimo niewielu przeżytych) nie sprzątam z okazji świąt, nie kupuję prezentów, nie chłonę nastroju świątecznego. Sklepy omijam jak się da, z modłami mi nie po drodze.
    Cóż... Olewam to i robię głupią minę: - a to trzeba coś robić z okazji świąt???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlugo olewalam, ale to ich nachalstwo nie daje o tym calym gownie okoloswiatecznym zampomniec. :(

      Usuń
    2. To leć do mnie na pole ;P
      Tzn na foto-bloga (jak można to tak nazwać).
      ;)

      Usuń
    3. Olewam juz od lat i calkiem dobrze mi to idzie i chyba mi nawet z tym do twarzy. Owszem jest obiad, ale przeciez obiad jest kazdego dnia. Nie robie zadnych dekoracji bo mi sie nie chce, nie kupuje prezentow bo juz dawno zlikwidowalam ten idiotyczny zwyczaj. A ze na ulicy nachalnie? Na ulicach jest zwykle nachalenie z roznych okazji, bez okazji... przyzwyczailam sie i mam to w odwloku.

      Usuń
    4. Tu w tych Nimcach lamio moje prawa do ateizmu i nielubienia swiat!

      Usuń
    5. Aniu, moje łamio domownicy, J. pierwszy do swiętowania i prezentow, juz wcozraj sie prawie pokłocilismy.

      Usuń
    6. No moje dziewczyny tez lamio, zmuszajo i terroryzujo czlowieka.

      Usuń
  4. Kfiatki śliczne! Twoje okienne?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okienne, ale nie moje, tylko mojej znajomej. :)

      Usuń
  5. Jak ja lubie czytac jak Ty tak piszesz, ze wszystkim sie zgadzam, ale i tak pekam ze smiechu, jak Ty dobrze to wszystko ujelas, 'zebralas do kupy' to sie nazywa chyba 'ostre pioro', uwielbiam takie posty.
    I jeszcze ciesze sie, bo mi sie wcale nie oberwalo, u mnie goraco, zadnych kominkow i siedzenia pod kocykiem, pije chlodne napoje zadnego kakalka. Zadnych porzadkow specjalnych, zadnego mycia okien, ekipa fachowcow zrobila to pare miesiecy temu, moglabym ich wziac przed swietami ale mi to do glowy nie przyszlo, zawsze mam posprzatane, bo lepiej sie czuje w czystosci i ladnosci, kwiaty swieze zawsze sa, bo lubie patrzec na nie.
    Lodowka ogromna pelna, bo tak lubie, tylko jezdze po owoce, pyszne morele w sezonie uwielbiam, no jeszcze warzywa.
    Chyba nie ma tutaj chodzenia ksiezy po domach, nawet o tym zapomnialam, o jak mi dobrze ze nie jestem w Polsce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas tez klechom nie wolno lazic po domach, chyba ze sa specjelnie zaproszeni.
      Jesuuu, dlaczego ja nie jestem dostatecznie bogata, zeby stad uciec na czas tej apokalipsy? I calej zimy. Ehhh...

      Usuń
    2. Mowie Ci jest cudnie, dzisiaj piekny sloneczny dzien i tylko 25C a ze jest lekki wiaterek to jest przyjemne, sezon owocowy, czeresnie mam prosto z farmy.

      Usuń
    3. Nie dobijaj mnie... nie kop lezacego... :(

      Usuń
    4. Pekam ze smiechu, ale na pocieszenie zanim sie spakujesz i dolecisz bedzie 35 w cieniu.

      Usuń
    5. Smiej sie z nieszczescia, smiej!
      Zanim sie spakuje, musze najpierw wygrac w totolotka. :(((

      Usuń
    6. To i ja zagram i obie będziemy czekac:) Jesli którejś sie uda wygrać, dzielimy sie i lecimy do Mari! Moze nas przyjmie, moze zdążymy na czereśnie?

      Usuń
    7. Ja najpierw odwiedze Mari, a potem udam sie na bezludna wyspe i tam sobie bede zyc, bo dosc mam ludzi. Wchodzisz w to? :)

      Usuń
    8. Czasami mam dość i chciałabym sie zaszyc na bezludnej wyspie, ale...nie wiem, czy wytrzymalabym dlugo bez ludzi, oczywiscie tych ok, a nie wkurzajacych mnie!

      Usuń
    9. Na to nie ma zadnej gwarancji.

      Usuń
    10. Zapisuje sie na bezludna i przyzekam doopy nie truc :).

      Usuń
    11. Wezmiemy se wyspe na tyle duza, zebysmy mogly czasami rozejsc sie po katach.

      Usuń
  6. Czy ja jestem niewidzialna?
    Nie pisz "wszyscy", bo ja NIE jestem "wszyscy", NIE jaram się świętami na blogu, NIE robię porządków, NIE biegam po hipermarketach i NIE szukam promocji na badziew z Hongkongu, NIE szykuję kasy dla klechów, NIE świętuję sylwestra, NIE piszę ani nie czynię postanowień noworocznych i walczę o to, żeby NIE pozwolić sobie zepsuć grudnia, który skądinąd jest (z różnych powodów) moim ulubionym miesiącem. Co robię? Dokładnie to samo, co przez 11 pozostałych miesięcy, zapierdalam świątek, piątek czy niedziela (tak, w ciągu ostatnich 2 miesięcy miałam 1 dzień wolny) i czekam na tydzień wytchnienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, ze nie jestes "wszyscy" i chwala Ci za to. Gdybys jeszcze Ty jarala sie tym szajsem, pora byloby umierac.

      Usuń
    2. Witaj w klubie nie jarajacych sie :).

      Usuń
  7. Do tej listy rzygow jeszcze bym parę dodała od siebie, zdaje się, że tego typu listy sa coraz dłuższe. I nic nie pomaga omijanie wiadomomości, ten potok gówna sączy się i wciska każdą szczeliną. W tym roku mam prawdziwy powód, żeby nie ulec żadnej pokusie, naciskowi i tak nie wyjdę sama z domu, nie zrobię zakupów, nie stanę przy kuchni, żeby nagotować żarcia, które potem i tak się wywali. Chciałabym zwiać tylko nie mam gdzie, przyszłośc mnie przeraża. I tym jestem przerażona, bo nie miałam dotąd tak skrajnych odczuć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten rok, ten grudzien wyjatkowo mnie nakrecily. Sama od dluzszego czasu bardzo zle sie czuje, ale ani nie mam czasu, ani ochoty latac po lekarzach, bo mam misje zbawiania swiata. Pomagam wszystkim, a mna sie nikt nie przejmuje.

      Usuń
  8. jak już Marigold powiedziała, masz ostre pióro:))) Ale nie dam sobie zepsuć przyjemności:))) Lubię święta, choinkę, te wszystkie durnostrojki, świąteczne potrawy - nie dużo i do wypęku, ale po prostu inne niż na co dzień. I - o zgrozo! - lubię śnieg, choć ostatnio to na święta rzadkie zjawisko. Szał zakupowy się mnie nie ima, już kiedyś mówiłam, że o tej porze roku staram się robić zakupy około dwudziestej.
    Urządzam sobie święta tak, jak lubię i tyle:)))
    Rozumiem jednak Twoje nastawienie, bo tłumy i nachalne reklamy też mnie wkurzają, ale unikam jak mogę:) To trochę jak z tą szklanką, którą jedni widzą do połowy pełną, inni do połowy pustą; cecha charakterologiczna:)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedys bylo inaczej, nawet bedac juz tutaj bardzo dbalam o tradycje, ozdobki, swiatelka w oknie, prezenty mialam gotowe dlugo przed grudniem, zeby omijac tlumy. Wszystko sprawialo mi jeszcze prawdziwa przyjemnosc. Chyba sie wypalilam, nie wiem, teraz wszystko mnie wqrwia.

      Usuń
  9. Tez nie lubie! I olewam totalnie caly ten cyrk oodkad dziecko na tyle duze, ze juz nie musi miec choinki (byla totalnie zajarana swiatelkami i dekorowaniem, bo pozwalalismy jej wieszac na choinke co tylko zechce, w koncu to ma byc Spaß, co nie)

    I jak widze i czytam o tym przedswiatecznym stresie, sprzataniu, prezentach (które i tak w wiekszosci beda nietrafione) to az mi sie takie przyjemne cieplo rozlewa w srodku, ze to mnie nie dotyczy :D

    No i zauwaz, ze na ziemiach germanskich nie ma tej calej szopki z ksiedzem po koledzie, i z "co ludzie powiedza" - to juz jest ogroooomny plus!
    Trzym sie Pantero, jak to sie mówi "swieta, swieta i po swietach", minie szybko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na ziemiach germanskich to klechy nie maja prawa nosic na ulicy swych powiewnych sukienek, w kosciele proszsz uprzejmnie, ale nie ma obnoszenia sie w szmizjerkach. Czasem ktoremus spod kolnierzyka wyjrzy koloratka, ale to rzadkosc. Klechy niemiecke sa w ogole nieco bardziej przyjazne i wiecej pomagaja potrzebujacym, ale co najmniej tak samo czesto bzykaja nieletnich jak ci z Polski, wiec pokazalam im plecy i nie musze placic podatku na ich luksusy.

      Usuń
    2. U mnie tez zadne sukienkowe sie nie szwendaja po chalupach, juz nawet zapomnialam, ze byly czasy w moim zyciu kiedy sukienkowy przychodzil do domu. Tu sie nie maja prawa szwendac nawet w Boze Cialo, zadnych procesji. Kcom to se mogom lazic dookola kosciola po podworku i tak lazo...

      Usuń
    3. U nas tylko jeden kosciol organizuje procesje na ulicy i ma na to 2 godziny, potem ruch kolowy jest przywracany. Nie ma jak w Polsce, przez caly dzien pol miasta wylaczone z ruchu.

      Usuń
    4. W grajdolku wprawdzie procesja 2x w roku rzcz swieta i zapitala mi pod oknem, straszac koty, ale przynajmniej tubylczym klechom ideia szwedania sie po domach nie zaswitala :).

      Usuń
    5. To tylko w Polsce trwa ten koscielny terror, nikt inny na swiecie nie zna pojecia "koledy", czyli wyciagania ludziom pieniedzy z portfela, pod pozorem blogoslawienia domu. Tak przy okazji klecha moze ocenic, jak zamozna jest rodzina.

      Usuń
    6. A ja jak jeszcze przyjmowałam kleche po kolędzie NIGDY nie dawałam kasy:-)
      Wyraz twarzy niektórych -bezcenny.
      Od paru lat nie przyjmuje,bo nie czuje takiej potrzeby.

      Usuń
  10. Odpowiedzi
    1. Mogie byc grinczem, mam to gleboko gdzies. Ze swietami razem. O!

      Usuń
  11. A wiesz co Aniu, też dzisiaj qrwami zarzuciłem z rana na wszystko i wszystkich.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez, bo znow byly korki, a niektorzy ludzie jezdza, jakby sami na swiecie byli. Klelam wiec i trabilam zawziecie.

      Usuń
  12. Rozbawiłaś mnie strasznie z samego rana ;-)))
    Też nie cierpię świąt i tego obłędu ,ale mam na to zlewkę ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez chcialabym miec zlewke, ale bestie sie uparly i cos tam robia, wiec nie moge olac ich staran.

      Usuń
  13. W sumie jeśli idzie o mnie, olewam to. Niestety, przy mamie nie mam szans na taki dystans. Dlatego znów będę zębami zgrzytać i qrwy pod nosem miotać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja przy wlasnych dzieciach, ktore cos tam organizuja. Musze isc i robic dobra mine.

      Usuń
  14. Naprawde wojne wróżysz?
    Ja się tego starsznie boję...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rybenka, czy Ty naprawde nie wiesz, co dzieje sie w Paryzu, Brukseli, LOndynie? Nie zauwazasz kolejnych wielotysiecznych grup przybywajacych do Europy? Nie czytujesz w mediach, ze ISISy wygnane z Syrii wracaja do Europy? Turcja oglasza na twitterze rychle rozszerzenie granic imperium osmanskiego
      Jeszcze przyjdzie mi w Polsce o azyl prosic.

      Usuń
    2. no może nie wiem
      choc w weekend byli u nas znajmi z Brukseli
      rozmów o zagrożeniach zero...

      Usuń
    3. nie to że lekceważę zagrożenia terrorystyczne
      ale chyba nie widzę tego tak czarno jak Ty

      Usuń
    4. To juz nie sa zagrozenia li tylko atakami terrorystycznymi, to bydlo jest w stanie wojny, na razie z policja. To sa powazne walki, nie jakies przepychanki. Kiedy wszystko eskaluje, zacznie sie pladrowanie sklepow i osoby nieprzygotowane czeka glod, a wtedy z ludzi wychodza bestie. Dzisiaj czytalam wezwania Turkow na twitterze do przygotowania sie do wojny. Z Syrii wracaja wojownicy ISIS walczyc dalej w Europie. Oficjalne media milcza, nie chcac siac paniki, ale tym samym nie pozwalaja obywatelom na przygotowanie sie na wypadek wojny/glodu/braku pradu i innych atrakcji.

      Usuń
  15. Anuś- więcej dystansu do wszystkiego!. Nie lubisz - nie obchodz. Nikt Ci za to kołków na głowie nie będzie ciosał. Latami wyjeżdżaliśmy na ten czas z domu- zero szykowania, zero sterczenia w kolejkach, zero siedzenia za stołem i zażerania się.Nie wiem dlaczego akurat dzień przesilenia zimowego czcimy, skoro nie jest to żadna pamiątkowa data, bo Jezus urodził się w....sierpniu. A ludzie czczą pogańskie święto. No i dobra- niech dostają świra i amoku, skoro im to sprawia frajdę. Mnie nie, wiec nie czczę.
    Wychodzę z założenia, że każdy powinien żyć swoim własnym życiem -znam kogoś, kto co roku 25 grudnia ubiera choinkę i stoi ona spokojnie aż do następnego 25 grudnia.Chce to ma- mnie nic do tego.
    Dziwi mnie natomiast, że niemal każdy narzeka na organizowanie świąt a nadal je organizuje. Po co, skoro go to "uwiera"?
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zbuntowalam sie i niczego nie organizuje, to bestie cos knuja, gotuja, szykuja, wiec nie wypada nie pojsc, choc bardzo mi sie nie chce.
      I jak mozna nie rzygac swietami, ktore w handlu zaczynaja sie po letniej wyprzedazy, a w grudniu bombarduja mozgi z sila bomby termojadrowej. Chocbys chciala, nie da sie od tego uciec.

      Usuń
  16. Nic dodać nic ująć, Aniu ... z jednej strony byłyby fajne te święta, nawet trochę kiczowate, ale z drugiej nacisk i komercja, oraz siła tak zwanej tradycji ( posprzątaj, ugotuj, upiecz ...) jest dobijająca.
    Wcale nie uważam, że przesadzasz ... niestety.
    Betonowe zapory i żołnierze z karabinami to nie jest przyjemny widok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Qrna, Lidka, powiedz, czy ja przesadzam w teorii, ze powinno sie wyrzucic na zbita morde cala te cholote, a nie wmawiac obywatelom, ze teraz ataki terrorystyczne beda nalezaly do folkloru i trzeba sie przyzwyczaic. Dlaczego to Europejczycy musza sie do czegokolwiek przyzwyczajac, a tym scierwom wolno wszystko?

      Usuń
    2. Absolutnie nie przesadzasz, Aniu. Pod tym względem jestem rasistką i ksenofobką i nie życzę sobie tej bandy u siebie. A jak ktoś do nas przyjeżdża, to niech się dostosuje do naszych zwyczajów, poszuka sobie pracy i nie marudzi, że mu się choinki bożonarodzeniowe nie podobają.
      A jak ktoś tak bardzo chce tym "biedakom" pomagać, to niech sobie ich do siebie weźmie.

      Usuń
    3. Kiedy ich dwa lata temu tak sprowadzali, tzw. Gutmenschen zyrowali ich tutaj pobyt. Teraz musza bulic tysiace, , wiec skarza do sadu, ale nie ma przepros, jest jak z podzyrowaniem pozyczki, placic trzeba. Dobrze im tak!

      Usuń
  17. Dobrze wiedziec ze nie tylko ja mam takie spojrzenie na Swieta. Od dawna staly sie uciazliwym I bezsensownym wydarzeniem. Jedyna roznica miedzy nami to ta ze nie przejmuje sie tym co widze I slysze, caly niesmak I niechec utrzymujac w prywatnych rozmiarach. Gdyby ode mnie zalezalo to nie robilabym NIC pod ich katem. Sprzatac co prawda nie musze bo robie to wciaz I jestem zawsze na biezaco ale jako ze przylatuje corka ze swym Wspanialym to choinke musze ubrac, cos tam udekorowac pod glownymi drzwiami no I oczywiscie urzadzic Wigilie ktora strasznie nienawidze. Wkurza mnie ze musze robic cos wbrew swych przekonan, cos co dla mnie nie robi sensu.
    Pogoda mi sie zmienila, Pantero! Jeszcze dwa dni temu moglam czytac w ogrodzie I to w cieniu jako ze bylo 22St a tu nagle nadeszly dni ledwie siegajace 10 st. Czyli mamy upragniony chlod co przeciez nalezy sie w grudniu a corka pragnie by w czasie jej wizyty byl snieg. Jesli wogole mamy to 1-2 dni bo u nas blyskawicznie sie zmienia, cala "zima" lagodna I sucha a od lutego juz wiosna.
    Nawet koniecznosc ubierania sie w swetry czy kurtki to jakas odmiana :)
    Nie przejmuj sie tym swiatecznym szalenstwem, rob co lubisz I jak lubisz olewajac cala reszte.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olewam jak moge, ale czasem wszystko to mnie przerasta. No bo wez tu odmow dzieciom, ktore te wigilie przygotuja u siebie, dla nas. No w koncu to moja najblizsza rodzina, ktora wie, ze ja palcem nie kiwne przy kuchni. Jak tu zyc?

      Usuń
  18. No wez!!! Jeszcze bardziej sie dolujesz piszac :)
    Ja tam nie reaguje na swieta, zreszta u mnie jest spokojnie, Lidl i Aldi muzyczki nie puszczaja, kupuje sobie spokojnie omijajac srodkowe, badziewne (swiateczne) regaly, prezentow nie potrzebuje, zarcia tez nie za bardzo, jakos przezyje :)
    Wsi spokojna, wsi wesola.....
    A porzadki.... chcialabym zrobic, ale sil i czasu brak, wiec jest i bedzie jak jest!
    Buzka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na wsiach to jest fajniej, tam lekrama tak nachalnie nie dociera. I parkingi nie sa tak zapchane. I ulice. Ehhh...

      Usuń
  19. Nieźle Cię poniosło, szkoda nerwów. Księdza po kolędzie można nie przyjąć, koperty nie muszę dawać, galerie na ogół omijam zawsze, a przed świętami w szczególności, porządkami dawno przestałam się przejmować. Też mnie denerwują te "nastroje" w sklepach, zabijają sens świąt nawet dla wierzących. My się spotykamy rodzinnie, bo takiego łososia jakiego robi mój zięć rzadko mamy okazję jeść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu klechy nie laza po domach, inaczej schody wysmarowalabym wazelina, zeby lepszy poslizg byl. A niektorych sklepow nie da sie ominac, cos trzeba przeciez na ruszt wrzucic, a tam... lastchristmasy i inne podobne goovno.

      Usuń
  20. Ale przecież zawsze tak było. Kupowanie prezentów, wysyłanie kartek (pocztą bo nie było przecież internetu), zakupy, żarcie, Mikołaj, światełka, pasterka, kolędy, choinka, ksiądz po kolędzie, wigilia czy nawet świąteczne porządki. Zawsze tak było, bo to tradycja. Tylko może skala teraz trochę inna. Wydaje mi się, że te wszystkie złe nastroje biorą się z wewnętrznego osobistego konfliktu pomiędzy buntem przeciwko tradycji a jej akceptacją, tak głęboko zakorzenioną w naszej kulturze. Myślę, że to się da pogodzić, a święta mogą być fajne. Skoro nie można czegoś zmienić, może warto spojrzeć na to nieco inaczej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pasterke nigdy nie chodzilismy i klechow do domu nie wpuszczalismy, wiec u nas nie bylo tak zawsze. :) I w ogole mam wrazenie, ze te swieta z roku na rok coraz wczesniej sie zaczynaja, juz po letnich wyprzedazach pojawiaja sie pierwsze zwiastuny w sklepach.
      Ja mam jeszcze inne powody nielubienia swiat, ale o tym bedzie jutro.

      Usuń
  21. Niestety, chyba wszyscy mają po kokardkę tego szaleństwa sklepowego. Na kazdym rogu ulic atakują mikołaje i elfy. Faktycznie można się porzygać.
    Od wielu lat nie odczuwam już tego nastroju świątecznego który kiedyś mi towarzyszył.
    Ja tez najchętniej wyjechałabym na bezludną wyspę, jedziesz ze mną?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jade! Tylko czy w ogole gdzies na swiecie jest miejsce bez tego nachalstwa?
      Kiedys bardzo lubilam swieta, one mialy w sobie cos naprawde magicznego, nie byly przepojone tym calym shitem. Ozdoby na choinke robilo sie samemu, lepilo lancuchy, skladalo gwiazdki, byly jablka w lukrowej polewie, ciasteczka i cukierki - potem mozna bylo to zdejmowac i zjadac. W sklepach tez bylo spokojnie. To se ne wrati.

      Usuń
  22. Całe życie Wigilia była u mnie z powodu Mamy. Odkąd Mamy nie ma powiedziałam, że Wigilii nie robię, trochę było siostrzyczce po nosie, ale przyjęła to do wiadomości. W święta do siebie nie chodzimy, każda spędza ze swoimi. Zakupowe szaleństwo mnie omija, bo dla nas dwojga niewiele potrzeba. Prezentów pod choinkę nie robię, no tylko wnukowi siostry, trochę słodyczy.
    Bardzo lubię choinkę, ale tego roku nie mam jej gdzie postawić, a bez niej sobie nie wyobrażam. Mam fajne dwa sklepy na osiedlu i po galeriach nie muszę chodzić, bo nie mam z czym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczesciara! Nie masz dzieci, to nikt Cie nie zmusza do uczestnictwa w tym cyrku.

      Usuń
    2. A wiesz, że chyba tak. Nigdy nie miałam parcia na dzieci. Najchętniej na Wigilię do siostry też bym nie szła, ale ona nie daje sobie przetłumaczyć, dobrze, że to bliziutko i szybko można wrócić do domu.

      Usuń
    3. Nam bestie zorganizowaly wigilie, a na drugi dzien musimy isc na obiad.

      Usuń
  23. Miło wiedzieć że mimo czasu pod dostatkiem nie ocipiałam nie robiąc zakupów na święta i nie latam po chałupie na miotle a moja obojętność w tej materii nie jest odosobnionym przypadkiem.
    PS Okien tez nie myje na święta - i uwierz mi że i tak się odbędą święta nawet z brudnymi szybami i jakoś mnie to tryka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest nas zatem kilka normalnych posrod tlumu szalencow swiatecznych. To budujace.

      Usuń
  24. a ja lubię kominek a ten typ co ze mną mieszka nie chce rozpalać buuuu
    oraz nie chce mi się, no nie chce mi się nooo
    oraz lubię. gdy jest czysto i odświętnie więc niestety mus ogarniać, normalnie nie mam czau ... przed świętami najwięcej roboty ale bez spinki i bez żarcia. uwielbiam być w domu, ale najchętniej bym wyjechała. z przyjaciółmi w góry.
    ech zbrzydło mi mieszkanie w kraju tutejszym...rzyg

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byl kiedys taki film, bodaj Woody´ego, ale moge sie mylic. I w tymze filmie towarzystwo rzygalo silnym strumieniem, gremialnie. Zupelnie jak my.

      Usuń
    2. bo to nie jest czas i kraj zwłaszcza dla normalnych i alternatywnych i nienormalnych ludzi, tylko wiadomodlakoga ...

      Usuń
  25. Kiedyś bardziej lubiłam te święta, ale tak samo, jak Ciebie wkurza mnie, to że zrobiła się z tego kompletna komercja.
    Wigilię mam u Mamy, wraz z młodszą latoroślą, Jej Mężem i najmłodszą Wnusią - 26 grudnia kończy roczek. Moja Mama mówi, że zrobi wigilię, ale kończy się tym, że ja siedzę u Niem trzy dni wcześniej i ja gotuję. Co, do prezentów, to w tym roku przezornie już wcześniej zrobiłam zakupy, co by nie ganiać na ostatnią chwilę.
    PS. W niedzielę moja Mamcia kończy 89 lat i też oficjalnie, to Ona robi imprezę u siebie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, wiadomo przeciez, ze w tym wieku na pewno nie przygotuje sama wigilii, ale bedzie co najmniej dyrygowala i zdradzala tajemnice i triki roznych przepisow. Nasze mamy to chyba ostatnie ogniwo wyprawiajace tradycyjne swieta.

      Usuń
  26. A Ty wiesz, jaki mnie Mikołaj spotkał? Dostałam rachunek za telefon. Ostatnia nasza rozmowa kosztowała mnie więcej niż płacę za miesiąc użytkowania telefonu :) Oto Polska!

    OdpowiedzUsuń

Chcesz pogadac? Zamieniam sie w sluch.