czwartek, 14 lipca 2016

Dramaty na balkonii.

Wydawac by sie moglo, ze balkon to spokojna oaza, a jedyne, co sie na niej dzieje, to opadanie platkow z pelargonii, ktore skrzetnie zbieram, zanim poprzyklejaja sie do mebli i podloza i zafarbuja wszystko na ament. Kfiatki sobie rosna, ta biala hortensja nawet ladnie pachnie, choc nie wyglada specjalnie pociagajaco. No cud, maliny, orzeszki  i sielanka pelnom gembom (wydawaloby sie).








Jak sie blizej przyjrzec, to wsrod kwiatkow trwa ruch jak na Marszalkowskiej w godzinach szczytu.







Ale i to nie wszystko, bo miedzy liscmi pelargonii a siatka dla kotow czyha grozny drapieznik, rozpostarl tam swoja siec i czeka az ktorys z gosci odwiedzajacych moje kwiatki w nia wpadnie.


On ma czas i cierpliwosc, ani sie ruszy, moze czasem, zeby poprawic konstrukcje naruszona przez poruszajace sie na wietrze listki. Naprawi i wraca na jej srodek, zeby moc poczuc najmniejsze jej drgniecie, kiedy jakis owad w amoku kwiatowych zapachow, nie zauwazy jej cienkich, ale lepkich niteczek. Kiedy tylko siec drgnie, on biegnie w to miejsce, zeby uniemozliwic zdobyczy ucieczke. Oplata ja jak kokon, zeby nie mogla sie ruszyc, a potem w spokoju wysysa z ofiary zawartosc.




Jak widac, pakunek jest spory, bedzie uczta! Po dluzszej chwili...




... pakunek znaczaco sie skurczyl,  a odwlok pajaka jakby sie poszerzyl. Mnnniammm...
Czy ja musze z domu wychodzic, zeby ogladac horrory i dramaty?
Zeby uprzedzic pytania, pajaki na balkonie zupelnie mi nie przeszkadzaja, wprost przeciwnie, chronia mi dom przed inwazja nieproszonych owadow i stanowia dobry obiekt do obserwacji. Jednak bukbron, zeby probowaly mi wlezc do mieszkania - bylby to dla nich nieuchronny wyrok smierci.




64 komentarze:

  1. Pieknie pokazalas historie - pajak i ofiara. Nie boje sie patrzac na zdjecia, zreszta i na zywo odwaznie i ciekawie patrzylabym. Taki pajak w sieci zajety zniewalaniem ofiary jest zupelnie nie niebezpieczny dla widza. Teresa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U Ciebie, Terenia, balabym sie z domu wyjsc i w domu byc. Tam one sa wszedzie, a co jeden, to lepszy morderca. Wpadlabym w obsesje albo przyzwyczaila sie. :)))

      Usuń
    2. Znajoma była pół roku z wizytą u swojej ciotki i się nie przyzwyczaiła ;) Stwierdziła, że nie moglaby tam mieszkać :))
      Cóż, ona miała alternatywę w postaci powrotu do Polski.

      Usuń
    3. Najgorsze, ze tamte sa niebezpieczne dla zycia zdrowia. Nasze na szczescie strasza tylko wygladem.

      Usuń
    4. Pajaki najbardziej pamietam z Polski, z dziecinstwa, mielismy ogromny dom, piekny, ale stary i pajaki praktycznie pojawialy sie codziennie. Matka bala sie ich do obledu, natomiast ojciec, ktory musial je wynosic z domu, bral je do reki i ganial mame po calym domu (7 pokoi), matka krzyczala ze strachu a ojciec pekal ze smiechu, stad moje leki przed pajakami. A tutaj w Melbourne praktycznie nie widze ich, tego najbardziej groznego wcale nie jest tak latwo spotkac. Ha, ha, ha, wiedza ktora macie jest czysto teoretyczne. Teresa

      Usuń
    5. Wiem dlaczego bylo tak duzo pajakow w tym domu w Polsce, bo byl caly obrosniety winobluszczem, przypomnialo mi sie po przeczytaniu Anabell. A wisteria rosnie bardzo ale to bardzo wolno, nie wiem czy nie czasem 100 lat potrzeba zeby sie do balkonu piela, chyba ze parter to troche mniej. Teresa

      Usuń
    6. No wez, Terenia, nie gadaj! To ja ze wzgledu na te pajaki tam nie jade, a Ty twierdzisz, ze ich nie ma. :)))
      Nie strasz mnie z wisteria, moja w doniczce ma juz z 15 cm, w przyszlym roku bedzie jak znalazl do wysadzenia w grunt kolo domu. Mieszkam na parterze, wiec za dwa lata bede korzystac z jej cienia. Tak przynajmniej planuje. Nnno!

      Usuń
  2. Wolę oglądać pająki niż bronić się przed muchami ,więc nie niszczę w domu pajęczyn , by muchy się łapały ;)).
    Korzyść podwójna , bo mniej much i sprzątania ;P .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pajeczyny w moim mieszkaniu nie maja racji bytu, zreszta i tak koty rozprawilyby sie z kazdym pajakiem. ;)

      Usuń
  3. Sesja balkonowa piękna i dramatyczna.Super zdjęcia.Miłego dnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaiste, bardzo dramatyczna, ale tez i ciekawa. Nie zawsze mozna podgladac pajaka w jego morderczych zajeciach. :)

      Usuń
  4. Dzisiaj o 4 rano kot mojej sis zrobił nam prawdziwy horror! Obudził nas straszny huk, myślałam że kocur strącił laptopa, a to spadł z parapetu duży gipsowy ( chyba) słoń, któremu utrącił trąbę,a wszystko przez to, że starał się upolować wielką ćmę. Zaczęłam polować na nią ze szmatą, a jak ja w końcu strąciłam, to ten gamoń usiadł przy niej i się jej bał i ani myślał pożywić się nią :) Ćma wylądowała za oknem, pewnie zjedzą ją ptaki:) A my nie mogłyśmy zasnąć przez kolejną godzinę :/
    Twoje zdjecia jak zwykle super.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim kotom tez juz zdarzalo sie stracac duze przediooty u wielkim hukiem, na szczescie nie w srodku nocy. Koty juz tak majo, ze poluja, aby bawic sie ofiara, a nie ja zjadac. :)))

      Usuń
  5. Popatrz bez wyjscia z domu ! a tyle sie dzieje i mozna sobie czas ciekawie zająć, i jeszcze pieknie to opisac, wystarczy miec oczy otwarte szeroko, jak mawial moj tato!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No bo kiedy tak sobie popalam na balkonie, to z nudow sie rozgladam, a aparat lezy nieopodal. :)))

      Usuń
  6. Mam wrażenie, że odkąd Bonus u nas jest, to populacja kosarzy drastycznie się u nas w domu zmniejszyła ;) Nie, żeby była jakaś ogromna, ale zawsze ;)
    Panterko - kto by pomyslał - zwykły balkon w mieście, a tyle emocji?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje lapia najchetniej cmy, komary, ale do pajakow podchodza z dystansem. Moze nie sa dobre w smaku? :))

      Usuń
    2. Probowalam... :)
      Stanowczo za gorzkie sa ;)

      Usuń
    3. Tak to jest, gdy sie spi z otwartom gembom ;)

      Usuń
    4. Ojej, musze sobie na noc siatke na paszcze zakladac! :)))

      Usuń
  7. Reportaż przyrodniczy pod tytułem "Tajemnice balkonowego mikroświata". Świetne zdjęcia i opowieść:)))
    U mnie parę lat temu wyległy się na balkonie malutkie pajączki. Najpierw siedziały w kokonie, a potem się gdzieś porozłaziły. Ale nie zrobiłam im zdjęć, teraz żałuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez kilka lat mialam na balkonie duzego krzyzaka, zawsze w tym samym miejscu, a potem zniknal. Pewnie dokonal zywota ze starosci. O ile mnie wzrok nie myli, to ten tez jest krzyzak i rosnie na moich oczach. Kilka tygodni temu byl znacznie mniejszy.

      Usuń
  8. Dotychczas miałam obrośniętą winobluszczem balustradę, który z okazji remontu diabli wzięli, a którym przypełzały mi na loggie przeróżne zwierzaki: ślimaczki, żuki-grabarze, biedronki, zgraje komarów no i zgraje pająków. Teraz zielska na balustradzie nie ma, więc ciekawa jestem jak to będzie.
    Miłego,;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A winorosl scieli tak calkiem zupelnie i nie do odratowania, czy tylko troche i odrosnie? Ja zawziecie hoduje sobie wisterie z nasienia i mam wielka nadzieje, ze dam rade ja przesadzic do ziemi, zeby mi sie obok balkonu piela.

      Usuń
    2. Do imentu.Korzenie też usunęli.

      Usuń
  9. A wlasnie, ze biala hortensja wyglonda pociongajaco ;)
    Na pewno Twoj balkonowy pajak ma gdzies schowane skrzypce i gra pozna noca, gdy Ty spisz ;)
    Tekla z Pszczolki Mai tez grala na skrzypcach, az uszy wiedly z zachwytu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Denerwuje mnie ta biala, sypie po calym balkonie jak sniegiem i robi syf. Moze w przyszlym roku posadze ja kolo domu, bo wyrzucic szkoda, a po co ma mnie denerwowac tym sypaniem. ;)

      Usuń
    2. Pogadaj z nia, zeby przestala sie sypac ;)

      Usuń
    3. Pozostaje glucha na moje persfazje. :)

      Usuń
  10. Życie wre! Oby tylko za bardzo nie ingerowało w mojego człowieka,bo lubią mnie kąsać różne stwory:/
    dora

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pajaki nie gryzo, za to wylapujo te gryzace, niech wiec sobie mieszka, byle sie do domu nie pchal. :))

      Usuń
  11. Nie przepadam za pająkami i nie lubię patrzeć jak wysysają ofiary. Jadem paraliżują a potem wysysają brrr. Rozumiem że są i dobrze ale ofiary zawsze ratowałam. Przeciwko komarom mam na działce pachnący wrotycz, teraz właśnie kwitnie, postawiłam blisko stołu gdzie jemy, żaden komar nie wleci przez ten - dla mnie - ładny, zapach. Wrotycz można ususzyć i rozwiesić, długo pachnie, nie znoszą zapachu nie tylko komary ale i pchły, i zapewne inne owady również. Kiedyś na wsiach był wrotycz rzucany na podłogi, wszelkie robactwo zwiewało gdzie pieprz. :)) A na działce wchodzą do domku wielki pająki czarne i tłuste i pojęcia nie mam którędy toto włazi. Na oknie siatka na wywietrzniku siatka, reszta okien nie otwieralna. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zyciu bym muchy nie uratowala, przeciwnie zabilabym i dala mojemu pajakowi, niech rosnie i sil nabiera.
      No dzie ja jeszcze wrotycz na balkonie zmieszcze? :)))

      Usuń
    2. Wrotycz i piołun. Bardzo lubię zapach jednego i drugiego i często zrywam na spacerach do bukietów, czasem suszę.

      Usuń
    3. Aaa, no tak, jeszcze piolun i dla mnie zabraknie miejsca. Latwo Wam gadac, jak macie ogrodki. ;)

      Usuń
  12. Faktycznie niepotrzebne Ci dramaty i horrory gdziebądź indziej, skoro tam tyle się dzieje! :)))
    Uściski i dzięki za podzielenie się balkonową dramaturgią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybys tak rozejrzala sie po wlasnym ogrodzie, pewnie znalazlabys jeszcze wiecej horrorow, dramatow i zbrodni. W makroswiecie nie ma nudy, trzeba sie tylko schylic i poszukac. :)))

      Usuń
  13. iw-nowa wyjela mi komentarz z ust:))) Chcialam to samo napisac w komentarzu. Aniu, po co masz chodzic do kina, skoro taka dramaturgia tu i teraz, na wyciagniecie reki i za darmo! Piekne zdjecia.
    Po powrocie z wakacji zauwazylam, ze moje kwiatki ciut ucierpialy od nadmiaru slonca, mimo ze sasiadka podlewala:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas mokro i co rusz musze zdejmowac wiszace po bokach pelargonie i chowac je pod krzesla, bo mi z gory leci woda, a doniczki nie maja odplywu i by mi kwiaty pognily. Inne znow musze intensywnie podlewac, bo do nich deszcz nie siega. :)))

      Usuń
  14. Straszne, nie kochas pajaków w domu??? We wszystkich oknach mam siatki, ale i tak zawsze sie jakias paskudna mucha przedostanie przez drzwi. Ku mojej rozpaczy musialam zrezygnowac z gekonów, bo szara zolza zadnemu nie przepusci, wiec pajaki sa zawsze mile widziane (wiem, wiem, mam hopla, ale to wina wychowania). (Leciwa)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja droga Leciwo, bywajo rozne zboczenia. Jeden lubi pajaki, inny muchi, a takiego dyzurnego gekona moglabym miec w domu, choc pewnie i moje koty nie pozwolilyby mu dozyc poznej starosci. :)))

      Usuń
  15. Phiiii,myślałam,że Kocice balkon zaorały a Ty o jakichś chrobokach:P
    A u mnie padze:)
    Miłego popełudnia:)))
    A w telewizorni to mówio,że to pierwszy kartofel był najważniejsza osobą w"S" a taka ministrowa od nauki to nie wie kto mordował Żydów w Jedwabnem,jacyś antysemici???No,szlag mnie trafi!!!:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwię się, mnie też by trafił. To jest jakaś paranoja:(

      Usuń
    2. Banda kolesi dyletantow, takie BMW - bierny, mierny, ale wierny. Jak mogliscie do tego dopuscic?

      Usuń
  16. Zbliżenia piękne.Nawet pająka.Dziś była u mnie koleżanka w pracy coś ja ugryzło w doopkę .Rano się obudziła półdupek spuchnięty i plama czerwona.Dostała surowicę i antybiotyk.Ja się nie boję robaczków. Pajaków chyba że dużych.W pracy mam do czynienia z drewno-jadami mącznikami,szarańczą,świerszczami.Póki są w sklepie dbam o nie,aż ich ktoś kupi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bleee... straszna robota musiec dbac o robale. Oesu!

      Usuń
  17. Jestem obudzona skoro swit, u mnie godz.5 z minutami, a dlaczego tak wczesnie?, bo snily mi sie pajaki. Dramat balkonowy dotarl na koniec swiata. Teresa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No! Chociaz we snie masz pajaki, reszta w realu wyzdychala albo wyemigrowala, to masz chociaz wirtualnego pajaczka ode mnie. ;)

      Usuń
    2. Masz racje pajaki wyemigrowaly, poplynely na lodkach na Bliski Wschod tam teraz luzno, duzo miejsca. Teresa

      Usuń
    3. Aaa, to oni do nas przed pajakami uciekli? A ja myslalam, ze przed wojna. :)))

      Usuń
    4. Moze, chociaz mysle ze pajaki im niestraszne. Gorzej gdy pajakom zechce sie dobrobytu i pognaja w otwarte ramiona Angeli Merkel, do Australii powrotu nie ma, granica zamknieta. Teresa

      Usuń
    5. O ja piernicze! Tego nam jeszcze brakowalo!

      Usuń
    6. Juz dawno tak dobrze nie smialam sie od rano. Dziekuje, bardzo lubie tu bywac. Zaczynam dzien a u Ciebie noc - pora spania. Teresa

      Usuń
    7. A ja lubie, kiedy tu bywasz. :))
      Jesu, co za cudowny wynalazek ten internet, bez niego nigdy bysmy sie nie poznaly i nie polubily.

      Usuń
  18. Istny horror :-)))
    Ale zdjęcia rewelacyjne :D

    U nas dzieje się podobnie , ino ja nie mam dobrego aparatu :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, gdyby mnie bylo stac na obiektyw makro... a tak musze sie meczyc. Dobrze, ze choc pajak malo sie rusza podczas pozowania. Owady juz nie sa takie laskawe. ;)

      Usuń
  19. Miał być romans, wyszedł horror- czyli normalka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nawet nie wiem, czy ten moj pajak to kobitka czy facet i jak tam z jego malzenskimi sprawami... :))

      Usuń
  20. historia mrożąca krew w żyłach!;) a jaki z Ciebie reporter świetny! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No staram sie Wam i sobie zycie urozmaicic, a moi mali wspollokatorzy balkonowi tylko mi to ulatwiaja. ;)

      Usuń

Chcesz pogadac? Zamieniam sie w sluch.