piątek, 2 grudnia 2016

Pierwsze powazne ostrzezenie.

W niedziele chcialam zadzwonic do mamy, ale telefon cos mi fiksowal. Kupilismy go na przeprowadzke na nowe mieszkanie, wiec ma juz 8 lat, kilka razy upadl na podloge, bateria wyczerpuje sie dosc szybko, wiec sluchawka juz na stale lezy na stacji i takie tam. Pomyslelismy, ze calkiem sie popsul. Wyslalam do mamy esesmana, ze nie zadzwonie, zanim nie kupie nowego. I prawie zapomnialam o sprawie, ale moj sprytny i spostrzegawczy maz dostrzegl, ze na routerze swieca sie tylko cztery swiatelka, a telefoniczne nie. Bo niedawno zmienili nam telefonie na nowoczesna, ktora idzie wlasnie przez router, a nie jak dotad, przez kable telefoniczne. Przeklelam te nowoczesnosc, bo przedtem takich jaj nie bylo, co kabel to kabel. Na szczescie internet hulal bez zarzutu i wlasnie stamtad dowiedzialam sie o zakloceniach w calych Niemczech. A wiec nie moj telefon, a caly Telecom poszedl sie bujac.
W poniedzialek juz bylo wiadomo, ze to hakerski atak byl przyczyna awarii. Nie wszyscy abonenci Telecomu zostali trafieni, bo atak dopadl tylko szczegolne modele routerow. Doradzono nam odlaczyc router z pradu, wlaczyc ponownie i powinno dzialac. Dzialalo!
Tak sobie pomyslalam w tym momencie, ze aby zalatwic panstwo, nie trzeba broni ani zolnierzy, wystarcza sprawni hakerzy. Przeciez praktycznie wszystko jest skomputeryzowane i bez tego panstwu grozi totalna zapasc. A dodatkowo odebrac ludziom mozliwosc komunikowania sie ze soba, te internety, telefony komorkowe i stacjonarne, media - zapanuje chaos nie do ogarniecia.
Co wiecej, niemieckie media podaly, ze to prawdopodobnie dopiero poczatek i takich atakow mozemy sie w przyszlosci spodziewac wiecej i czesciej. ISIS nie spi, w przeciwienstwie do niemieckich politykow, i sa wsrod nich ludzie doskonale wyksztalceni informatycznie.
Jeszcze bedzie ciekawie.
A kiedy nas juz zalatwia, to co robic z taka iloscia wolnego czasu?



A kiedy przyjdzie nam odchodzic na lepszy ze swiatow:






60 komentarzy:

  1. Siada Ci net i dupa blada - tez ma telefon na routerze, grrrrr :(. Ta inwazja elektroniki wlasnie mi obrzydzila doszczetnie wizje nowego samochodu, bo, jak sie okazalo, nie jestem w stanie jezdzic samochodem dla idiotów :(. (Leciwa)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze chociaz, ze internety dzialaly, bo gdyby wszystko siadlo, to jeden wielki klops, rwanie wlosow i zgrzytanie zebow. :)))
      Kiedys mozna bylo samemu zreperowac auto, wystarczyl srubokret i kombinerki, a teraz to nawet mechanik nie wie co i jak i musi zaraz wymieniac caly podzespol.

      Usuń
  2. Od razu przypominają mi się znane z książek s.f. wizje zagłady cywilizacji, które kiedyś wydawały mi się bezsensowne. Jak to? - myślałam sobie - taka rozwinięta cywilizacja nie może upaść. Przecież oni mają wszystko!
    A na dobrą sprawę wystarczy, że zabraknie prądu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz! Majowie wygineli, a nawet internetow nie mieli... :)))

      Usuń
    2. Sznureczki mieli i one za internet robily. A dymki puszczane w powietrze. A symbolika stroju, a nicki np "raczy jelen". To co?

      Usuń
    3. No mozna to uznac za prototyp internetu, masz racje. :)))

      Usuń
  3. Ostatnie demotywator jest jak najbardziej prawdziwy. Profil na FB mojej nieżyjącej matki nadal tam jest. Żeby go usunąć powinnam wysłać kopię aktu zgonu oraz kopię postanowienia sądu, że jestem spadkobiercą. Uznałam, że takich dokumentów wysyłać nie będę w przestrzeń internetu. Więc sobie wisi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego wlasnie spadkobiercom powinno sie zostawic nie tylko dobra materialne, ale hasla dostepu do kont w internecie. Zeby mogli i tam polikwidowac nasze sprawy doczesne.

      Usuń
  4. kiedy padnie internet, wtedy można poczytać i nareszcie spotkać się z przyjaciółmi w knajpie albo w domu, można iść do teatru i do kina...na spacer, nad morze ...))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A skad sie dowiesz, ze morze jest juz skazone, a kina i teatry nieczynne, bo zbombardowane?

      Usuń
  5. Ja z osiągnięć techniki korzystam wybiórczo ;)
    Samochodu nie mam, staram się jak najwięcej poruszać na swoich dolnych odnóżach.
    Korzystam z Internetu, ale tylko w wolnych chwilach, bo nie mam srajfona, mam co prawda jakąś dostaną od brata komórkę, ale leży odłogiem, nie mam potrzeby z niej korzystać.
    Kart płatniczych nie posiadam, tak jak i konta, moją renczynę do domu przynosi mi listonosz.
    Jak padnie internet to wybieram opcję, wyjścia do ludzi i zajmę się swoją twórczością opartą na moich górnych odnóżach ;)

    Ja pomimo wszystko uważam, że jak ludzie będą musieli to dadzą radę w każdych warunkach. Co prawda pewnie nie wszyscy, dokona się po prostu selekcja naturalna, tak jak to od zarania bywało ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marija, jak strzeli, to niczego nie bedzie, ani wody w kranach, ani prundu, ani radia, ani zupelnie nic. Nasz swiat funkcjonuje juz tylko przy pomocy komputerow i jeden zdolny haker moze go calkiem sparalizowac. :)

      Usuń
  6. Jakoś mnie ta wizja nie przeraża, nie patrzę non stop w ekran telefonu, wpadam na chwilę zobaczyć, co w świecie i u znajomych, ale z większością mam kontakt osobisto- telefoniczny. Pieniędzy na koncie nie mam dwa dni po wypłacie:p
    Dalibyśmy radę, bo dawaliśmy sobie i w latach permanentnego wyłączania prądu bez ostrzeżenia, przeważnie w okresie kolacji, w telewizji były dwa programy od 16 a telefon " się zawieszał":)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale wtedy swiat jeszcze nie byl tak sterowany komputerowo i satelitarnie jak dzisiaj. Na wsiach to jeszcze predzej ludzie dadza sobie rade, ale miasta zostana sparalizowane.

      Usuń
  7. Gdyby padł internet, stracilibyśmy swoje jedno życie, wirtualne. Tam już trwa wojna i czasami zwykły użytkownik dostaje rykoszetem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale padniecie systemu to nie tylko brak internetu w domu. Praktycznie wszystko dokola jest sterowane komputerowo. Bedzie chaos, a ludzie odcieci od ostrzezen, pradu i wiadomosci nie dadza sobie sami rady.

      Usuń
  8. to mi przypomina jak ja lubiłam w czasach komunizmu awarie pradu:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, właśnie! Też uwielbiałam patrzeć na ciemne bloki, z migocącymi tylko gdzieniegdzie światełkami świeczek...
      Jakie to było fajne! Nie pamiętam, abym się wtedy nudziła. :)

      Usuń
    2. Tylko moja mama się o zapasy lodówkowe martwiła:)

      Usuń
    3. A ile dzieci porodzilo sie 9 miesiecy pozniej! Bo coz bylo robic? :)))

      Usuń
    4. O!
      Teraz mogłoby tez tak być!

      Usuń
    5. Zartujesz? Pod rzadami Kaczynskiego i Merkel? Albo innego Trumpa?
      Nie wolno dzieciom tego robic, ergo nie wolno robic dzieci, chocby nie wiem jak bylo ciemno. :)))

      Usuń
    6. No wlasnie, jaka plec (puec') po ciemku moze sie wykluc... ciemna?

      Usuń
    7. Gender bezpciowy sie pocznie.

      Usuń
  9. Ja pogrożę się w szydełku i książkach ;) choć i tak przez szydełko net poszedł trochę w odstawkę...
    A na pierwszej animacji nie widziałam myszki i palucha tylko koci ogon i zastanawiałam się co on ma pod doopką :PPP

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja w drutach bym się pogrążyła

      Usuń
    2. Juz Was widze dziergajace "po palcu", bo prundu tez nie bedzie oraz swiec zabraknie. :)))

      Usuń
    3. no to chyba strzele focha!
      Doskonale dziergam bez patrzania!!

      Usuń
    4. prostym sciegiem potrafiłabym wydziergać szalik całkiem po ciemku, naprawdę!

      Usuń
    5. E tam, oczka bys pogubila.

      Usuń
    6. Rybenko jak Penelopa, co w nocy utkane/udziergane, dniem sprute.

      Usuń
    7. Ale ona dziala przy swietle dziennym. ;)

      Usuń
  10. Książki te papierowe i spotkania towarzyskie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy swieczce, dopoki sie nie wypali do konca. A potem trzeba bedzie swieczki oszczedzac i nici z czytania. :)
      Ze spotkan towarzyskich tez niewiele wyjdzie, bo na ulicach bedzie niebezpiecznie.

      Usuń
  11. Zżyliśmy się z mediami i trudniej bez nich funkcjonować,ale można:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na tyle jestesmy z nimi zzyci, ze nie zauwazamy praktycznie, ze sa. Mamy do dyspozycji internet, telewizje, radio i prase. Teraz sobie wyobraz, ze nie ma nic i ludzie nie moga sie nawet kontaktowac i powiadamiac o zagrozeniu. Nie jezdzi komunikacja miejska, pociagi, nie ma paliwa do wlasnego auta. To niewesoly scenariusz, ale mozliwy.

      Usuń
  12. Daj spokój jak padnie taka rozrywka jak internet i TV to okrutnie wzrośnie na świecie zaludnienie.
    Współczesna wojna głównie będzie polegała na unieruchomieniu elektroniki- wystarczy "unieszkodliwić" kilka satelitów i bajzel na kółkach murowany.
    Ale wystarczy również jakiś dobry wiaterek Słoneczny i też nam życie zatrzyma się w miejscu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwlaszcza, ze nie chodzi tylko o telewizje i internet, nasze cale zycie sterowane jest komputerowo i kiedy to padnie, padnie wiekszosc ludzkosci. No moze gdzies po Afrykach i innych trzecich swiatach nikt tego tak nie odczuje, ale my mozemy przestac istniec.

      Usuń
  13. O matko, ciotko i babko! Powiało grozą. Ale masz rację.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A kto ma racje, ten stawia kolacje. :)

      Usuń
  14. Jeszcze nie tak dawno temu w Kaczorówce nie było wody, ani też prądu. Raptem dwa lata go mamy. Wiadomo jest wygodniej, bo i grzejniczek sobie człowiek włączy i laptopik naładuje i srajfka. Wieczorem siedzi się do późnych nocnych godzin i ślepia w ten internet. Za to, jak ten prunt wyłączą, co w tych lasach nie jest takie rzadkie, to już rozpacz w kratkę. A wcześniej guzik mnie obchodziło czy prunt we wsi był czy nie bo nawet tego nie zauważałam. I radziłam sobie doskonale. Piwo i masło siedziało w beczce z wodą. Jedzenia miałam tyle co na bieżąco, resztę w puszkach, albo gotowałam na dziś. Wieczory były romantyczne przy lampach naftowych lub świczkach, szło się spać z kurami, za to wstawało świtem, aby oglądać wschody słońca. Lodówka się nie rozmrażała, bo jej nie miałam. Radyjko było na baterie, Srajfka ładowłm u sąsiada, albo w samchodzie ładowarką samoachodową i używałam tylko do pilnych spraw, a nie do ględzenia godzinami albo slepiania w necie. Nie powiem lubię te nowinki techniczne, ale co za dużo to wiecie...Jesteśmy mocno uwikłani, omotani i osaczeni techniką. Ja bym sobie jeszcze jako tako pradziła, ale młodzi ludzie?? Kiedyś trafiłam na jakiś artykuł, jak to młode matki nie wyobrażają sobie wychowania dziecka tak, jak my to robiłyśmy. Obsrana pielucha do rania, a feeee, gotowanie obiadków? O matko, to nie było słoików? A te wszystkie nosidełka, bujadełka, maty edukacyjne, rowerki biegowe, kaski, pititi i srititi. Cała chałupa zawalona ustrojstwem, którym i tak się dzieciak nie bawi. Moje dziecko miało tylko głęboki wózek nowy, bo się chrzestna szarpnęła, a tak to prawie wsio po dzieciach starszej siostry. A najlepsza zabawka to był koszyk z klamerkami i pokrywki od garnków. Za to lubił jak się mu czytało, codziennie był taki rytuał. A teraz 2 latki same w necie potrafią bajki odszukać i smigają na srajfonie- widziałam na własne oczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla dzieci, zwlaszcza malych, ta technika to prawdziwe przeklenstwo. Malo kontaktu z rodzicami, da srajfona do lapy i ma bachora z glowy.
      Masza, Ty w razie czego przetrwasz apokalipse w Kaczorowce. :)))

      Usuń
    2. Żebyś wiedziała, bo umiem wszystko zrobić. Wiem, kiedy i co siać,a potem zbierać, masło, ser zrobię, kuraka, jak przyjdzie mus to też ciapnę.Chleb upiekę, kapustę i ogóry zakiszę. Pranie zrobię na tarze, bo mam. Wykapię się w balii, mam po citce Bronce, jeszcze Adolfa pamięta.W ognisku ugotuję gar spyży, bo mam starą, wielką brytfannę żeliwną.Ziółek nazbieram zamiast herbaty, syropy na kaszel naszykuję. Dżemów narobię z tego co da las i dziczki na miedzach. Tylko se musze ten komin sprawić w Kaczorówce i kozę wstawić, żeby nie zamarznąć. A palić w piecu też potrafię. Jakiś czas temu moje dziecko zapytało,a z czego się robi śmietanę? Biduś już nie pamięta, bo na wsi był do 5 roku zycia i miastem nasiąknął.

      Usuń
    3. Przeciez smietane pozyskuje sie ze sklepu, a jajka rosna na drzewach. :)))
      Oj, bedzie sie dzialo, kazdy powinien miec dyzurna Kaczorowke do przezycia.

      Usuń
  15. Podobnie jest z e-dziennikami, e-indeksami i wszelkimi e-dokumentami. Jedno pstryknięcie i już po nas. To fakt. Niestety. Ale mało kto się tym przejmuje, bo młodzież nie zdaje sobie sprawy z zagrożeń.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mlodziez najwyzej poplacze, ze fejsa nie bedzie i smarkfony nie beda dzialac. Poza tym uwazaja pewnie, ze reszta jakos sama sie ulozy.

      Usuń
  16. Jak by mi padł telefon .Miałabym jedno zmartwienie..Jak ja wstanę do pracy bez alarmu.Na wakacjach zostawiłam telefon u siostry.Był tam cały miesiąc.Budził mnie rano partner on wstaje nawet bez alarmu.Kto chciał się do mnie dodzwonić dzwonił do niego.Ale prawda jakiś kontakt ze mną był.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno niezdrowo spac z telefonem przy glowie. Moj smarkfon spi w kuchni, a mnie budzi klasyczny budzik. :)

      Usuń
  17. Telefon mam na stole lub w kuchni.Masz rację Panterko nie zdrowo mieć telefon przy głowie.Ja od dawna staram się rozmawiać przez słuchawki .Kiedyś tego nie kojarzyłam ,ze jak długo trzymałam telefon przy uchu to bolała mnie głowa.Aż mnie olśniło i już tak nie robię.A mam przyjaciółkę, jak do mnie dzwoni to rozmawia dwie godziny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wychodze z zalozenia, ze na takie dlugie rozmowy lepiej umawiac sie na osobiste spotkanie. Telefon jest do zalatwiania krotkich doraznych spraw, a nie wielogodzinnych rozmow.

      Usuń
  18. takie przemyślenia mam od dawna- wystarczy rozpierdzielić elektrownie i koniec z nami
    bez neta jestem niemal miesiąc i powiem Ci, ciężka sprawa :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak jestem w Uc, to tez nie mam neta, bo mama jest nieskomputeryzowana. I jakos nawet nie tesknie. Czyli mozna i chyba musi to znaczyc, ze jeszcze nie jestem uzalezniona. ;)

      Usuń
  19. Rzeczywiście to smutne, jak bardzo uzależnieni jesteśmy od internetu, telefonu itd...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale zagrozenia atakiem hakerskim nie mozna sprowadzac do braku telefonii i internetu, bo bez tego od biedy mozna zyc. Niebezpieczenstwo jest znacznie wieksze, szczegolnie dla miast.

      Usuń
  20. MIałem podobnie, jednak u nie nie hakierzy tylko usługodawca dał ciała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasi uslugodawcy sa na medal i kiedy cos spsoca, zawsze jest jakies zadoscuczynienie. Mialam tygodniowa przerwe w telefonii, w nastepnym miesiacu nie sciagneli mi za abonament i jeszcze pytali, czy nie mialam dodatkowych wydatkow telefonujac stale z komorki, bo by mi zwrocili.
      Na hakerow za to nie ma lekarstwa.

      Usuń

Dziekuje za Twoj komentarz.
Lubie wiedziec, z kim rozmawiam, moge dyskutowac, ale nie toleruje chamstwa i atakow ad personam. Anonimowe komentarze i tak wpadna do spamu, wiec mozecie sobie oszczedzic pisania, a obrazliwe beda usuwane.