środa, 26 lipca 2017

A wieczorem...

Staruszek z psiej szkoly
... czyli na kolacje jadam sobie owoce, ktorych wybor jest naprawde wielki. Albo, kiedy mi sie zachce, kupuje sobie grecki jogurt, czysty lub z czyms. Madre glowy zaraz sie obrusza, ze jakto, bo wieczorem nie powinno sie spozywac cukru (chocby tylko fruktozy w owocach), ze to wbrew sztuce dietetycznej i wogole. A czy ja kiedykolwiek uzurpowalam sobie bycie dietetykiem? Takie jedzenie na odchudzanie (zeby nie uzywac slowa dieta) sama sobie wymyslilam, tak jadam, a co najwazniejsze, przynosi to w moim przypadku oczekiwany efekt. Nikt nie musi tego stosowac, ba, ja nawet nikomu tego nie polecam i nie namawiam, pisze jedynie (i to na Wasza prosbe), bo mnie pomoglo.
Tak zupelnie przez przypadek odkrylam, ze ten sposob odzywiania wplynal korzystnie na moje wyniki krwi. Poddalam sie badaniu przy okazji tych guzkow, a rezultaty przeszly najsmielsze oczekiwania moje i naszej dochtórki rodzinnej. Nie byly dobre "stosownie dla mojego wieku", ale odpowiednie dla osoby znacznie mlodszej. Ulegly widocznej poprawie w porownaniu do robionych poprzednio. Wniosek z tego jeden, ze odzywiam sie zdrowo i ma to znaczacy wplyw na moj organizm. A ja go po prostu slucham i spelniam jego zachcianki, jak pisalam w poprzednich postach. Co dziwne, on coraz rzadziej domaga sie produktow niezdrowych, choc ja bym mu ich nie bronila, oczywiscie w ramach rozsadku, wiec chyba sie sam przestawil.
Nie musze chyba dodawac, bo i tak wszyscy wiom, ze nie podjadam miedzy posilkami, a kiedy juz wielki glod nie daje mi zyc, wrzucam na ruszt surowa marchewke albo inne podobne krolicze przekaski. Kawe pije nadal, bo bez niej ani rusz, herbate juz od lat tylko zielona, a wszystko bez cukru. Z zimnych napojow jedynie woda mineralna.
Nie bez znaczenia byla rowniez moja zwiekszona aktywnosc fizyczna zwiazana z pojawieniem sie w domu psa. Pies jest bardzo dobrym motywatorem do aktywnosci, bo sprobuj mu wytlumaczyc, ze Ci sie nie chce, kiedy tak patrzy prosto w oczy, proszac o spacer. Jemu deszcz ani zimno zupelnie nie przeszkadzaja wiec najczesciej to on wyprowadza Ciebie, a nie na odwrot. Dla osob samotnych i poszukujacych: na spacerach mozna poznawac innych psiarzy, czasem calkiem interesujacych. A tak calkiem przy okazji dobrze miec smarkfona z funkcja liczenia przebytego dystansu, ilosci spalanych kalorii, programow sportowych odpowiednich do naszego wieku, stanu zdrowia i formy. Moj smark bezlitosnie szarpie mnie za rekaw i czyni wyrzuty, ze danego dnia przeszlam za malo i powinnam nadrobic. Jaka jeszcze zmiane zauwazylam u siebie, odkad zmienilam swoje nawyki zywieniowe? Prawie przestalam sypiac po poludniu, choc bywaja dni wielkiego fizycznego zmeczenia, kiedy po prostu padam i spie. Znow pozwalam wybierac organizmowi, czego mu potrzeba.
No i to by bylo na tyle. Nie musialam dac zarabiac dietetykom, strozom wagi czy innym szarlatanom oferujacym tasiemca w pigulce czy inne cud-medykamenty odchudzajace w trzy dni na lata. Pewnie lepiej byloby, gdybym chodzila na jakas silownie, wiecej jezdzila na rowerze, ale jest jak jest, a ja jestem i tak zadowolona z efektow.





62 komentarze:

  1. W Twojej diecie najfajniesze jest to, że nie spinasz pośladków w szaleństwie odchudzania. Robisz to mądrze słuchając swojego organizmu odżywiając się bardziej świadomie, bo jednak zrezygnowałaś z niektórych produktów albo je ograniczyłaś.
    Brawo Aniu! I gratuluję zrzuconych kilogramów.

    Staruszek z psiej szkoły skradł moje serce (troszkę jest podobny do Wałka, Hanusiowego). Pogłaskaj go przy okazji i powiedz właścicielowi, że ma już fanki na całym świecie:)
    Ta jego uśmiechniętata paszczka jest zachwycająca, pięknościiii:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym miala liczyc kalorie, punkty, czy co tam jeszcze, cos regularnie zapisywac, czy cokolwiek innego wymagajacego wysilku i regularnosci - pewnie by mi sie nie chcialo, bo ja do specjalnie pilnych i regularnych nie naleze. Daje sobie duzo luzu i pewnie dlatego jeszcze to robie. ;)

      Usuń
  2. Gratulacje :-)
    Oczywiście,ze dietetycy zaraz by się pluli o dwie rzeczy.Pierwsza,ze powinno byc (z czym się kompletnie nie zgadzam)5 malych posiłków i drugi argument-o którym wspomniałaś-owoce na wieczór.
    Troche wyprobowalam różności na sobie i krew mnie zalewala z tymi 5 posilkami(łażenie z pudelkami wszędzie).Myślenie w kolko o żarciu,żeby wszystkie składniki były w domu konieczne do przygotowania posiłków.Chudlam naprawdę opornie....
    A o co chodzi w chudnięciu?
    Bilans energetyczny powinien byc ujemny,aby waga ruszyla z kopyta...
    Czy osiągniemy ten bilans jedzac 5 razy dziennie czy 3,to wsjo radno.Sklanialabym sie do tych 3.posiłków aktualnie.
    Jakis czas temu zaczęłam słuchać wykładów trenerów personalnych i bardziej przekonuja mnie ich logiczne argumenty w tematach zdrowego odżywiania i "chuscia",niz klepane od lat te same bajki "jedzenie częste powoduje zwieksznie metabolizmu"---SERIO?....Ja juz w to nie wierzę.
    Aniu podoba mi sie Twoja dieta a wyniki mówią same za siebie:-)

    Powtórzę,trzeba znaleźć ten swoj sposób.
    1.Głowa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszyscy dietetycy i specjalisci moga mnie... pod warunkiem, ze wczesniej zeby umyja. Ja na pewno nie dam im na sobie zarobic.
      Na poczatku mialam te 5 posilkow, bo glodna chodzilam, pozniej juz nie musialam, wiec zrezygnowalam. Moim mottem jest sluchac organizmu, a reszta sama sie zrobi i nie spinac sie zanadto. :)

      Usuń
    2. Owszem:-)Nie spinać się i zluzowac poślady :D

      Usuń
    3. Dieta sama w sobie dosc jest upierdliwa, zeby jeszcze dodatkowo sie spinac i nadymac. ;)

      Usuń
    4. Mój organizm chce codzinnie kubeł lodów bakaliowych...dziwne bo kiedyś lody były bleee.Teraz sezon to żrę owoce, nektaryny, brzoskwinie ufo, morelki...w ilościach potęznych. Tak mam, na jednej brzoskwince nie poprzestanę...

      Usuń
    5. Dobrze, ze sa to brzoskwinie, a nie np. chipsy. One tez strasznie wciagaja i czlowiek nie moze przestac, zanim dna w torebce nie zobaczy.

      Usuń
    6. bleee, nie kupuję chipsów, toć to sama chemia, orzeszków nie mogę bo boli po nich, zaraz będą sliwki- też się objem do wypęku. Po meno jakoś szybciej przybiera się na wadze, tak stwierdzam.

      Usuń
    7. Ten przeklety metabolis! :)))

      Usuń
  3. Poczytalam sobie i poprzednie posty, wiadomo dieta wszystkich nas interesuje...calkiem ta Twoja jest rozsadna. Mamy juz taka wiedze na temat odzywiania ze kazdy moze sam sobie jakas diete dopasowac, dla mnie najwazniejsze jest jesc wszystko ale w malych ilosciach, bo jezeli pozbawiam sie jakiegos jedzonka to w krotkim czasie rzucam sie na to cos i nie mam umiaru.
    A owoce cale zycie uwielbialam i czesto wlasnie je zjadam na kolacje...gratuluje Aniu tych wspanialych wynikow wagowych!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje, Grazyna. Moze komus przydadza sie moje sugestie, moze skorzysta z doswiadczen. :)

      Usuń
    2. A zcy masz dzisiaj imieniny? jezeli tak to...a jezeli nie, to tez! wszystkiego najlepszego, radosci , chyba z wnuczki przede wszystkim, z Toyi, z meza (hrehrehre, ale kolejnosc) i dalszego spadku wagi, jezeli sobie tego zyczysz, a moze juz chwatit?

      Usuń
    3. Nie chwatit! Oraz bardzo dziekuje za zyczenia, choc w tych Nimcach tak sie poszlam zgermanizowac, ze juz tylko urodziny obchodze. Niemniej to zawsze bardzo mile otrzymywac tyle pieknych zyczen. ♥

      Usuń
  4. Bo najlepiej wsłuchać sie we własny organizm, zobaczyć co nam słuzy a co nie. Uruchomić przy tym pokłady silnej woli i nie dać się zwieśc podszeptom łakomstwa.
    Gratuluję Ci, Aniu i schudnięcia i dobrego samopoczucia. Oj, trzeba mi brać z Ciebie przykład!:-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olus, jak wyzej napisalam, musialam najpierw do tego dojrzec, bo wszystko powinno zaczac sie w glowie. W przeciwnym razie zadne diety nie pomoga. :))

      Usuń
  5. Ja po południami sypiam:) i jest mój ulubiony staruszek!!!!! Ja sama zawsze mam staruszki, stąd sentyment.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. On jest taki kochany w tych usmiechach, ze musialam go jeszcze raz wkleic.
      Kiedys popelnilam taki post:
      http://swiattodzungla.blogspot.de/2013/04/starzy-ludzie.html

      Usuń
    2. lecę czytać, bo wtedy chyba nie byłam na blogach;)

      Usuń
    3. Piekny ten wiersz, wzruszyłam się.....

      Usuń
    4. Niesamowity ten wiersz i zawsze go sobie przypominam, kiedy spotykam naszego psa staruszka i jego pana na wozku inwalidzkim. Odejscie kazdego z nich bedzie wielkim ciosem dla tego drugiego.

      Usuń
    5. I często w Polsce rodzina bierze spadek, a psiego przyjaciela zmarłego zawozi do schroniska albo fo uśpienia.....

      Usuń
    6. A wczesniej mamusie i tatusia do domu starcow, bo czasu nie ma zajac sie rodzicem. Czas znajdzie sie, kiedy przyjdzie odbierac spadek.

      Usuń
  6. Panterka a ja Tobie gratulejszyn.Za wytrwałość,ZA to że Się Tobie chce.Ja też jem trzy posiłki.Z nawyków została mi kawa z mlekiem i łyżeczką ksylitolu.A jak do tych wszystkich diet dołżymy ruch kilogramy lecą w dół.Jeszcze czasem jej lody.ale to już pisałam.A wczoraj też zjadłam na kolację [smażaka czyli czeski ser smażony]Ale normalnie bym zjadła super duży kawał z frytami,a tak zjadłam tylko mały kawałeczek bez frytak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten ksyli...costam brzmi bardzo chemicznie, nie ryzykowalabym na Twoim miejscu tego slodzika, lepiej pic gorzka. A taki smazak podjedzony lodami to prawdziwa bomba kaloryczna, nawet w tym malenkim kawaleczku. ;))

      Usuń
    2. Pewnie Ci się skojarzył z ksylolitem (mnie na początku też), ale to tzw. cukier brzozowy, a de facto substancja z rodziny alkoholi, ma mały indeks glikemiczny, mąż sobie tym słodzi, bo bez cukru nie daje rady. Piekłam z nim nawet ciasta - biszkopt, drożdżówkę(tu pół na pół z cukrem) i muffinki, także sernik na Wielkanoc (też pół na pół).

      Usuń
    3. Bije sie w piers ma bujna az huczy i zwracam honor Gosi z Jelcza. :)))

      Usuń
  7. Najważniejsze,ze Ci służy i są tego widoczne efekty i zdrowotne i wizualne:)
    ja jadam wszystko ,tylko mniej,ograniczam cukier,węglowodany, chociaz teraz przy J.to jest ciężko,on jada zupełnie inaczej niz ja,bardzo mi to nie odpowiada i pory jedzenia i potrawy,no ale nic na to nie poradzę.Staram się nie opychać i przetrwać ten czas tutaj zachowując wagę,ale pewnie po powrocie narzucę sobie swoj malutki reżim i bede jadła po swojemu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pracujesz? To co najmniej lataj sobie zwiedzac okolice, moze skombinuj skads rower i rob dalekie wycieczki, a nie obejrzysz sie, jak kilogramy poleca.

      Usuń
    2. Tu nie chodzi o brak ruchu,bo tego mam sporo,tylko o główne posiłki jedzone po 18.W pracy kanapka i nie ma czasu ani ochoty na jedzenie.

      Usuń
    3. No to chyba przyjdzie Ci poczekac na domowa stabilizacje, skoro w obecnej sytuacji domowo-zawodowej nie idzie tego ogarnac.

      Usuń
    4. Trochę ogarniam ,ale za mało:)

      Usuń
    5. Jak chce sie schusc, to trza na caly gwizdek ogarniac.

      Usuń
  8. Też jestem zdania że trzeba słuchać swojego organizmu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam sie, on wie najlepiej i wyraza to naglym apetytem na costam. I powinno sie mu to dac.

      Usuń
    2. I sto lat sto lat!!:))

      Usuń
    3. Ale tylko w dobrym zdrowiu. ;))

      Usuń
    4. I w dietetycznej chudości:pp

      Usuń
    5. Zeby pozniej ci, ktorzy beda trumne niesli, za bardzo sie nie zmeczyli. ;)

      Usuń
    6. To się nie spalasz?;)

      Usuń
    7. No spalam, a Ty myslisz, ze popioly nic nie waza? :)))

      Usuń
    8. Tak właśnie myślę: )))

      Usuń
  9. Aniu, efekty są super i to jest najważniejsze. A Twoje wyniki krwi tylko potwierdzają, że "jesteś tym co jesz".
    Powiem Ci, że ja często mam ochotę na owoce wieczorem i też wtedy je jem. Skoro mam ochtoę to organizm chce, co nie? SŁUCHAĆ SIĘ SIEBIE - to jest najważniejsze. Co innemu pomaga, nie pomoże drugiemu.
    Jeszcze raz gratuluję :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie gratuluj, Alucha, to dopiero pierwszy etap. Na pewno nie bede chciala uzyskac takiej wagi, jak przy 40-tce. Niestety nie ten wiek, zeby byc chudym, bo zmarszczki, bo cos zwisnie. Trzeba dojsc do takiej wagi, kiedy sie jeszcze jako tako wyglada. :))

      Usuń
  10. Co do owoców na kolację - jeśli ktoś poza tym unika cukru i węglowodany też ogranicza, to nie ma w tym nic złego. Ale jeśli nie i jeśli na kawce u znajomych (posłodzonej, bo słodzików nie używają) około 18. zje trzy kawałki ciasta, to owoce na kolację są jednak niewskazane:))) Żeby była jasność, chodzi o mojego menża, którego niestety, muszę pilnować. On właśnie tego podjadania nie może się oduczyć; dawniej ciągle coś żuł, często potrafił zjeść np. kawał kiełbasy tuż przed położeniem się do łóżka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie zaluje sobie nawet slodyczy, wprawdzie w ilosciach niezwykle minimalistycznych, np. jeden kwadracik gorzkiej czekolady albo jedno ptasie mleczko na dzien, ale lubie, wiec dlaczego mialabym sie tego pozbawiac zupelnie. Kiedys potrafilam pozrec jedno pietro ptasiego mleczka w 5 minut. :)))

      Usuń
  11. "Sluchac organizmu" to jest dobra metoda, przynajmniej kiedy nie wola caly czas o czkolade ;) Katowanie sie bardzo rygorystyczna dieta nikomu na dobre jeszcze nie wyszlo. Toyka tez niewatpli wie pomaga :).
    Silownia??? A pfffe... przynajmniej w tutejszych warunkach. Rewia mody w polaczeniu ze smrodkiem cudzego potu, czy innych wydzielin ...., brrrrr. Cudze bakterie tez mam do dyspozycji w pracy i to w ilosciach hurtowych, wiec silownia mi na nic. Niestety, na psa warunków brak. Przed szara zolza mialam kocice, która regularnie wyprowadzalam nocami (a moze to ona mnie wyprowadzala ...)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Silownia mnie nie odstrasza, chodzilam regularnie prawie 10 lat, ale teraz nie mam czasu, nie chce mi sie, za bardzo owladnal mna komputer. Moj organizam nie domaga sie silowni, wiec ufff... :)))

      Usuń
  12. Najwazniejsze zeby jesc zdrowo, a to sa warzywa w duzych ilosciach i tak jak piszesz jak jestes glodna to podjadasz marchewke, ktora uwazam za bardzo wartosciowe warzywo, czy to na surowo czy ugotowane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie cieszy juz sam fakt, ze jak dotad jeszcze mi sie nie znudzilo, a to juz wielki sukces, bo ja jestem taki troche slomiany ogien. Dobrze, ze nadal mi sie chce kontynuowac, a jak mi sie odechce, to najwyzej przestane. Swiat sie nie zawali. :)

      Usuń
    2. Nie moze sie znudzic, bo warzyw jest tak duzo, jak salatami sie przejesz to moze byc surowka z kapusty a ile roznych salatek mozna robic z gotowanych warzyw, u mnie ostatnio kroluje burak w roznych postaciach.

      Usuń
    3. Jak lubie czerwony barszcz i botwinke, tak na buraki dostaje dlugie zeby. Surowke z buraczkow robi i zjada sobie sam moj slubny, ja nawet tego zapachu zniesc nie moge. :)

      Usuń
    4. Zazdroszcze Twojemu slubnemu surowki z burakow, bo moj zoladek na surowo nie chce, ja uzywam pieczone buraki w roznych salatkach.

      Usuń
    5. Wroc! nazwalam to surowka, ale chodzi o starte buraki gotowane.

      Usuń
  13. ja wieczorami podjadam owoce, a kalorii i tak pilnuje mój mąż (Stasi), który ma fioła na punkcie chudości i gdy coś tam sobie wyjmuję z lodówki przechwycą i wczytuje się w kalorie , ilość cukru itp.itd. a mnie się już jeść wtedy odechciewa...a czy lody waniliowe mają dużo kalorii, bo systematycznie je podjadam do owoców :-) pozdrawiam!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klaniaj sie ode mnie mezowi, madry z niego facet, bo dba nie tylko o siebie, ale i o Twoje dobro. Mnie by sie taki cerber przydal w domu. :))
      Lody waniliowe to bomba kaloryczna.

      Usuń
  14. Efekty masz niesamowite, podziwiam ,że tyle woli wykazałaś na początku, a odżywiasz się fenomenalnie zdrowo i w dodatku słuchasz swojego organizmu...
    Pięknie, podziwiam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mysle, ze po 60-tce to najwyzsza pora dojsc do rozumu, potem mozna zapomniec, do czego chcialo sie dojsc. ;)

      Usuń
  15. Ha! wiem co autor ma na myśli :) po ostatniej wizycie u kardiologa odstawił mi drugi i ostatni już lek a próba wysiłkowa wypadła rewelacyjnie :)))) więc siłownia i po zaworach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No prosze! Czlowiek nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo dziala na wlasny pozytek, dopoki nie zobaczy czarno na bialym na papierze, ze wyniki badan ulegly drastycznej poprawie.

      Usuń
  16. O tym Twoim odchudzaniu tym razem czytam od końca, ale podoba mi się Twoje indywidualne podejście. A najważniejsze, że zarówno samopoczucie, wygląd, jak i efekty badań potwierdzają, że to dobrze na Ciebie wpływa, a przecież o to chodzi.

    OdpowiedzUsuń

Chcesz pogadac? Zamieniam sie w sluch.