piątek, 4 sierpnia 2017

Pozna inauguracja...

... sezonu rowerowego przytrafila mi sie w tym roku. Jakos tak samej nie chcialo mi sie jezdzic, a jazda we dwoje, jak w ubieglym roku po smierci Kiry, wiazalaby sie z zostawianiam Toyi samej w domu. Bo ona jest jeszcze zbyt szalona, zebym ryzykowala zycie i zdrowie, majac ja na smyczy obok roweru. Schodzil dzien za dniem, a rower stal smutny w piwnicy, wiec wreszcie zebralam sie na odwage i pojechalam sama. Niedaleko, bo obawialam sie, ze pierwszy raz po dlugiej zimowej przerwie, nie bedzie dla mnie latwy. No i nie byl. Jesusmaria, ja w ogole nie mam kondycji! Spacerowac moge do wypeku, ale pedalowanie to jednak cos innego. Wzielam aparat, robilam sporo postojow, zeby moc fotografowac. Oto efekty: (powiekszcie sobie zdjecia kliknieciem)



















Jak widac, skupilam sie glownie na kwiatkach i robaszkach, choc jest tez kilka fotek okolicznosci szerzej pojetej przyrody i okolic, jakie objezdzilam. Marzyly mi sie sloneczniki, wiec podjechalam w miejsce, gdzie w ubieglym roku bylo ich cale pole, jednakowoz ja dotarlam tam juz po ich przekwitnieciu. Mialam nadzieje, ze i w tym roku je tam spotkam. Niestety, pole obsiane bylo jakimis bialymi kwiatkami i nie wiem, czy sa one do czegokolwiek przydatne, czy tez pole odpoczywa, a kwiatki zostana worane w ziemie jako zielony nawoz. Wie ktos?








Cale pole zylo i bzyczalo, pszczolki krecily sie, zbierajac pracowicie pylek, co na trzecim od konca zdjeciu jest wyraznie widoczne na tylnych odnozach. Porobilam zdjecia, powdychalam zapachy natury, pogapilam sie na panorame oddalonego miasta i na nieco miekkich juz nogach popedalowalam w strone domu, zatrzymujac sie jednakowoz, kiedy uznalam, ze jest cos godnego sfotografowania.





W okolicach Diemardener Warte jest juz po zniwach, podczas gdy tu zboze jeszcze jest na polach, troche niestety polozone po ulewach czy gradobiciu, co wyglada jak znaki obcych w zbozu.
Jeszcze wiadomosc dla tych bez fb. Otoz we wtorek rano przejezdzalam ulica obok Kiessee, ta sama, ktora kilka dni temu byla zamknieta dla samochodow z powodu wysokiej wody. Cztery godziny pozniej juz nie moglam nia przejechac, bo znow zostala zamknieta dla ruchu. Dziwna sprawa, bo w Getyndze nie padalo, ale pewnie byly opady w okolicach, skad plynie ta mala Flüte, wiec znow przybrala i bryzgala gora przez ulice. Z brzegow wprawdzie tym razem nie wystapila i nie zalala lak (uonk) po obu stronach, ale nurt miala za to jak gorski potok. Nie mozna sie z nia nudzic.






46 komentarzy:

  1. W tak cudownym otoczeniu wycieczka musi byc releksujaca, nawet jak jazda rowerowa troche meczy. Pieknie, spokojnie, bez ludzi, nie ma to jak natura.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpoczywalam na fotograficznych postojach, stad tyle zdjec. :))

      Usuń
  2. Ladne kwiatki! Ty tez nie spisz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Juz dawno spalam, Basiu, a zaprogramowany post sam sie opublikowal. ;)

      Usuń
  3. Tak, brak kondycji przykry jest i trzeba ją odbudować. Pierwszy krok już zrobiłaś, a przy okazji piękne zdjęcia powstały.
    A z wodą, jak widać, żartów nie ma i najmniejsza rzeczułka potrafi czadu dać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kto by mogl w ogole pomyslec, ze to cus szerokosci moze metra i z woda po kostki, w jedna noc moze tak sie zmienic i stac grozne.

      Usuń
  4. Fajowe fotki. I "upolowalas" zlotooka :))). Juz dawno ich nie widzialam. Piekny grubodupiec tez Ci sie trafil :))).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mijali mnie inni rowerzysci, a ja w tych trawach czy kfiotkach, z zadkiem do gory polowalam z aparatem. Nic dziwnego, ze pewnie mysleli, ze maja do czynienia z wariatka. ;))

      Usuń
  5. Mnie od samego czytania boli siedzenie. :D Te białe kwiatki to pewnie dzika marchew. Żyjątka na roślinkach takie jak i u mnie więc trzeba by paszport sprawdzić skąd oni som. :D Może to jacyś uchodźcy. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To Ty nie wiesz, ze te uchodzce "gupia" swoje paszporty? Ciezko bedzie sprawdzic.

      Usuń
  6. Te białe kwiatki wysiewaja sie same. U nas też ich pełno na polach dookoła. Śliczne zdjęcia porobiłaś. I szczegółów i ogółów. Pewnie skoro sie przełamałaś, co do jazdy rowerem to teraz częściej będziesz to robic - dla przejażdżki i dla takich świetnych zdjeć. Bo lato przecież krótkie, nie poczeka.
    Myśmy w tym roku rowerów naszych jeszcze nei ruszyli. I marne szanse byśmy to zrobili. Po pierwsze wciaz jest jakas robota a po drugie z czterema psami urasta to wręcz do rozmiarów niemozliwosci!:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mysle, Olu, ze te biale kwiatki jednak nie same sie wysialy, w ub. roku byly na tym polu tylko sloneczniki. Gdyby same sie wysiewaly, bylyby wszedzie, a je w takim skupisku.
      Moge sobie wyobrazic, jak mogloby byc z czterema psami, skoro mnie wystarcza jeden, zeby rezygnowac z roweru. :)))

      Usuń
  7. A moze to barszcz, ma baldachy takie....
    ja z moimi psiakami to nawet an hulajnodze byłabym za szybka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak juz to barszczyk jakis. Bylam w srodku tego pola polujac na robale, wiec gdyby to byl barszcz, juz bym nie zyla. :))

      Usuń
  8. Dawno nie miałyśmy kontaktu
    Ja i moja kondycja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ratuje sie jak moge tymi spacerami, ale to niestety niewiele pomaga na kondycje rowerowa. :(

      Usuń
  9. Jaka piękna wycieczka! I jakie zdjęcia :D !!! WOW! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak Ty to robisz ,że masz takie śliczne zdjęcia...
    Ja mam odwrotnie niż TY :-)))
    Spacerów nie lubię i tylko przymusowe
    i wszędzie na rowerze, nawet do kibla :-)))
    A może spróbuj z Toyą na krótkim dystansie , co by było gdyby ?
    Parę metrów.
    Ona bardzo potrzebuje dużo ruchu i zmęczenia,
    może akurat przypadkiem jej to się spodoba i będzie zadowolona i grzeczna ??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maz zaczal Toye spuszczac ze smyczy na spacerach, wiec teraz biega juz wiecej niz poki chodzila na smyczy. Ja chodze z nia na ogrodzona laczke i rzucam pilke, wiec tez sie wylata. Z rowerem boje sie, bo ona jest nieco dzika i moze mi nagle skrecic tuz pod kola, a ja sie wywale, bo bede chciala ja ochronic.
      Aparatem malpka albo smartfonem raczej bym takich zdjec nie zrobila, zreszta i tak ze wszystkich wybralam jedynie polowe, reszta byla poruszona, bo robale nie chca spokojnie pozowac. ;)

      Usuń
  11. Allllle pięknych robaczków nałapałaś w obiektyw, a jeszcze niedawno narzekałaś, że mało owadów u Was :)
    Na rowerze nie jeździłam chyba już ze sto lat, mam obawy czy jeszcze pamiętam jak się to robi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marudzilam, bo nie bylo, ale teraz jakims cudem pszczolki sie pojawily, a i w domu sporo much, wiec latam z packa i eksterminuje. :))
      Roweru i plywania sie nie zapomina.

      Usuń
  12. Po każdej dłuższej przerwie łapię zadyszkę, kiedy wracam do jakiejś aktywności, rower mam wprawdzie tak dobry, że prawie samojeżdżący, ale też nie za bardzo mogę się od razu na niego rzucić, bo potem tyłek odpada i wracam jak z krzyża zdjęta. Dobrze, że miałaś aparat i porobiłaś tym bzyczkom zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeciw odpadajacemu tylkowi zanabylam sobie zelowa nakladke na siodelko, a i tak boli - taki jest delikatny. :))
      Mam troche pietra tak sama jezdzic, bo wszystko moze sie zdarzyc, mam wprawdzie gaz ze soba, ale mimo to obawy nie znikaja.

      Usuń
    2. Po wiekszej przerwie z ta tylna czescia ciala to tragedia :(. Tez sobie sprawilam zelówke, a mimo to przez trzy dni latalam po chalupie ze specjalna podzuszka...

      Usuń
    3. No ja nie wiem, przeciez mojego siedzenia w zaden sposob nie mozna nazwac koscistym, ma solidna wysciolke, wiec nie powinnam miec boli i problemow. A mam.

      Usuń
  13. Rzeczki biorące swój początek w górskiej okolicy zawsze są zdradliwe i nieprzewidywalne.
    Te białe kwiatki to może jakieś zioła.Teraz już praktycznie nie ma ziół zbieranych w różnych miejscach, "na dziko". Teraz rolnik zgłasza do producenta (ziół, leków ziołowych) chęć hodowli określonego "zielska", tamci sprawdzają jaka to ziemia, czy nie jest czymś zanieczyszczona, sprawdzają okolicę i kontraktują uprawę.Widziałam taką uprawę jeżówki purpurowej i rumianku.
    Podejrzewam, że z Toyą chyba nigdy nie uda się wycieczka rowerowa. Mój ojciec miał seterkę irlandzką, wyjątkowo mądrą, grzeczną, wytresowaną a i tak ze dwa razy było mało zabawnie, bo go psica wywróciła, pociągnąwszy do jakiegoś zapachu.
    Miłego,;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja i bez psa czuje sie na rowerze bardzo niepewnie, bo mam cos z blednikiem, musze uwazac i jezdze glownie po malo uczeszczanych trasach. Po miescie sie boje, bo po ewentualnej przewrotce moglabym przydzwonic w kraweznik.

      Usuń
  14. Teoretycznie masz jeszcze dwa miesiące jazdy na rowerze, więc ahoj i do przodu:)
    Jakoś w tym roku odpuściłam jazdę na rowerze a on stoi i przemawia do mnie każdego dnia, czekam. A ja głucha i ślepa, chyba mnie zmotywowałaś i też zacznę ujeżdżać mojego rumaka:)
    Zdjęcia super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No teoretycznie mam, ale jak wyzej wspomnialam, sama boje sie jezdzic, a we dwojke nie ma jak, bo psa szkoda. Ale bede sie starala.

      Usuń
  15. Lepiej pozno niz wcale na tym rowerze:)
    Piekne zdjecia zrobilas!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na to, by zrobic cos pozytecznego dla siebie, nigdy nie jest za pozno. Nawet gdyby miala to byc jedyna wycieczka w tym roku, to i tak sie oplacala. :))

      Usuń
  16. Odpowiedzi
    1. Z mysla o Tobie, bo lubisz. :)

      Usuń
    2. Bo bzykuszkowie są cudowni...

      Usuń
    3. No, fajniejsi od niektorych czlowiekow.

      Usuń
    4. Madre i pracowite stworzenia.

      Usuń
  17. Pierwsze koty za płoty z rowerkiem póżniej znów będziesz jeżdzić jak na rumaku.Zdjęcia powiększyłam piękne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bede albo i nie bede jezdzic, bo jednak troche straszno samej. Za duzo nerwow mnie to kosztuje.

      Usuń
  18. Uwielbiam rower i tęsknię za nim.
    Ale może jesienią uda mi się chociaż trochę pojeździć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bejbik w domu z tatą ;)
      A ja ze starszym na rowery ;)
      Maly za dwa lata będzie się chyba dopiero nadawał do fotelika rowerowego
      Wtedy poszalejemy :D

      Usuń
    2. W przyczepce moze jezdzic od razu, a Ty bedziesz miala niedaleko do karmienia. ;)

      Usuń
  19. I my w tym roku nierowerowi... Mamy inne rzeczy na głowie ;) tak to czasem bywa.
    A Ty się wyżywasz na nogach w tym roku :)
    Zdjęcia piękne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na nogach to zawsze bardzo chetnie, wreszcie mam z kim. :)

      Usuń

Chcesz pogadac? Zamieniam sie w sluch.