sobota, 24 lutego 2018

Bombowa pogoda i niespodziewane spotkanie.

W niedziele pogoda byla jak na zamowienie, minimalny mroz, czyste niebo i slonce. Zaraz wiec pognalysmy z Toyka na Dransfelder Rampe, bo siedziec w domu w taki dzien to grzech niewybaczalny. Lazilysmy to tu, to tam, niektorzy znow chrupali snieg, pozowali i mizdrzyli sie do obiektywu, podziwialysmy widoczki i ogolnie chcialo nam sie zyc. Nawet butow specjalnie nie upapralam, jak normalnie na spacerach, bo ziemia byla  w wiekszosci jeszcze dobrze zamrozona.



















W drodze powrotnej, kiedy bylysmy juz z powrotem w miescie, nagle katem oka zauwazylam za drzewami jakis ruch. Szybko przywolalam Toye, przypielam jej smycz i moglam sie oddac fotografowaniu, bez strachu, ze pies pogna mi za zwierzyna. Widok byl tak niecodzienny, ze nie moglam przestac fotografowac.












W miescie, obok domow (jak widac) latalo sobie stadko sarenek. Stalam tak zafascynowana i nie moglam od nich oczu oderwac. Przypomniala mi sie ubiegloroczna jazda PolskimBusem z Lodzi do Wroclawia, gdzie mielismy odbierac Toye u Gosianki. Z okna autobusu widzialam wiele takich stadek sarnich, ale tamte byly na polach. No i wtedy byl koniec marca, a nie srodek lutego.
Z glodu nie zgina, bo zima w miare lekka, a wokol pelno zielonosci do skubania.
Bardzo sie ciesze, ze udalo mi sie je ustrzelic obiektywem.





50 komentarzy:

  1. Sarny, saranki, juz piekniej nie moze byc na wycieczce w nature.
    Sloneczny dzien, lekki mrozek i spotkanie z sarenkami. Wspanialosc.
    Zdjecia piekne, przyjemnie popatrzec, pomarzyc. Ale mialas przezycie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiscie, to wprawdzie drugie takie zdarzenie, czyli spotkanie saren w miescie, ale pierwszy raz to byla pojedyncza sarenka, a teraz od razu cale stadko. Wtedy bylam jeszcze z Kirunia.

      Usuń
  2. Piękne te sarenki.Takie delikatne.A słońce i mrozik zachęca do spacerków.A jak Płaczek w nowej rodzinie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpowiem na Twoje pytanie w przyszlym tygodniu. Zobaczysz dlaczego.

      Usuń
    2. Losy Placzka tez mnie interesuja, chetnie czekam na wiadomosci o nim.

      Usuń
  3. U mojego brata pod domem stada sarenek są codziennie rano i po południu, bez względu na porę roku. Nauczył mnie, że resztek jedzenia (kawałków chleba, obierek, jarzyn z zupy itp.) się nie wyrzuca do śmieci, tylko przez balkon. Gadziny wszystko natychmiast zjadają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ale Twoj brat mieszka poza miastem, a dziki zwierz poza miastem to przeciez nic dziwnego. Te sarenki spotkalam miedzy domami w miescie, a to wielka rzadkosc.

      Usuń
    2. Bo ja wiem, czy rzadkość? U nas lisy grzecznie przez przejścia dla pieszych przechodzą, a bobry na chodnikach siadują.

      Usuń
    3. Jak nie wstawisz zdjecia, to nie uwierze.

      Usuń
    4. A żebyś wiedziała, że nie wstawię, bo kiedy wyskakuję wieczorem do sklepu po piwo albo jadę w środku nocy nieprzytomna do pracy, to aparatu ze sobą nie taszczę. A bobry wyłażą w nocy, o tej porze normalni ludzie śpią.

      Usuń
    5. No to skad wiesz, ze one w ogole tam sa, skoro ich nie widzialas, bo spalas?

      Usuń
    6. Lisy widuje regularnie, a o bobrach w gazetach piszą, w tv pokazują i ludzie mówią. M.in. mój brat jadąc o północy, widział je osobiście. Ludzie wysiadali z samochodów i robili im zdjęcia. A ja tylko wiem, gdzie mieszkają i chodzę tam na spacery, ale w dzień one nie wyłażą między ludzi. Tylko do zaprzyjaźnionych wędkarzy i to młode, a rodzice je zaganiają z powrotem do domu.

      Usuń
    7. Phi, w gazetach to rozne bzdury pisza, np. ze w Smolensku byl zamach, a uchodzcy sa potrzebni gospodarce Niemiec.

      Usuń
    8. Nie muszą pisać, wystarczą mi naoczni świadkowie.

      Usuń
    9. Nie zamierzam Cię przekonywać ani niczego udowadniać. Ja wiem, jak jest, a Ty nie musisz wierzyć, to i tak nie ma wpływu na rzeczywistość.

      Usuń
  4. Piękny widok :) Mnie udaje się je zobaczyć dość często w lesie. Tak blisko zabudowań nie podchodzą...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raz jeden spotkalam sarne w lesie, jeszcze w Polsce. Stalysmy obie przez dluzsza chwile i patrzylysmy sobie w oczy, zanim umknela miedzy drzewa. Tutaj spotykam je w miescie.

      Usuń
  5. Mam lekka alergie na sarenki, bo lubia sobie biegac po mojej drodze do pracy ;)
    Ale fajne i z wielka f´gracja zwierzatka sa, bez dwóch zdan.
    Kiedys spotkalam tez matke z dziecmi, czyli dzika loche z jej pasiasta dzieciarnia, zajace, lisy to normalka, a w zeszla niedziele, o ile komus wilczurowaty pies nie zbiegl, to musial byc wilk.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najmniej w zyciu chcialabym spotkac sarenke (dzika, szopa, lisa czy inne cus) w drodze do pracy przed maska samochodu. Mezowi zdarzalo sie to czesciej, bo pracowal na noc i jezdzil duzo po ciemnosci. Raz puknal szopa, drugim razem dzika i tym grugim razem auto bylo odholowane na lawecie. Corka nie tak dawno miala horror, bo walnela w dzika, ale nieskutecznie i musial przyjechac mysliwy i przy niej go dobic. Bardzo to przezyla.

      Usuń
  6. Masz tam bardzo bliski kontakt z naturą i to jest bardzo fajne.Dobrze, że ta zima nie była bardzo ciężka dla zwierzaków. U mnie w pobliskim parku to tylko lisy i króliki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z czasem i wiekiem to i Getynga zaczyna byc dla mnie za duza, marzy mi sie pelne odludzie, ale pewnie na marzeniach sie skonczy.

      Usuń
  7. Jak mieszkałam koło Brukseli to kilka razy natknęłam się na sarny praktycznie w mieście. Raz przebiegły mi drogę i do dziś nie umiem zrozumieć skąd i dokąd biegły bo to był środek osiedla

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A te moje przylazly z pewnoscia z okolicznych pol, bo to jednak byl kraniec miasta, a nie srodek. :)

      Usuń
  8. Ciekawy widok. I to całkiem niezła gromadka tych sarenek. Aż miło popatrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwszy raz w zyciu widzialam takie pokazne stadko z tak bliska.

      Usuń
  9. Toya zadowolona ze spaceru, a Ty podwójnie, bo byłaś z nią i na dodatek widziałaś sarny. Piękny widok. U mnie saren nie widuję, ale zające biegające po osiedlu owszem. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W poprzednim miejscu zamieszkania mielismy miedzy domami dzikie kroliki, byla ich cala masa i rozmnazaly sie pracowicie. Rano mozna bylo widziec przez okna, jak sobie brykaly. W dzien siedzialy schowane.

      Usuń
  10. Pieknie!! Taka wlasnie powinna byc zima, mrozna, bo mroz zdrowszy od deszczowej papraniny i sloneczna. U nas przez kilka dni bylo pochmurno i to tak przytlacza, ze czlowiekowi sie zyc nie chce.
    A dzis slonce. Temperatury typowo wiosenne, ale niestety rowniez wiosenne deszcze. Dobrze, ze mnie nie bedzie przez najblizsze 11 dni a jak wroce to mysle, ze sie wyklaruje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas zapowiadaja na kilka(nascie) nastepnych dni powrot zimy, ale takiej dajborze, z mrozami ponizej -10°. Oby tylko snieg nie spadl, bo same mrozy mnie nie ruszaja.

      Usuń
  11. Sarenki przecudne. Takie spotkania poprawiaja humor na caly tydzien :).
    Gorzej spotkac takie na drodze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, a one wlasnie zaczely sie przemieszczac, wiec trzeba bardzo uwazac, zwlaszcza w ciemnosciach.

      Usuń
  12. Piękne sarenki, widziałam na żywo tylko w lecie. Niestety żebym mogła się znaleźć poza miastem trzeba jechać kawałek drogi, a w samym mieście raczej trudno o sarenkę, w podmiejskich wioskach na pewno są.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam to szczescie, ze mieszkamy na skraju miasta, kilka krokow i pola, jeziorka i rzeka. Mamy gdzie spacerowac i nie znudzic sie ta sama trasa.

      Usuń
  13. Śliczne sarenki:) I jakoś tak wiosennie u Was. A może ja już wszędzie chcę widzieć wiosnę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pozory, moze dlatego, ze slonce tak swieci. Ale jest mrozno, czasem nawet bardzo zimno, kiedy zawieje wiatr.

      Usuń
  14. Piękny spacer zwieńczony sarenkami!!!
    Jakieś z 10 lat temu sarna ganiała w samym centrum Wrocławia, najprawdopodobniej przyszła nad ranem, zielonymi terenami nad Odrą. U nas sarny są nad Odrą i nad Oławą, w tamtym roku w Parku Wschodnim przemknęły obok mnie prawie na wyciągniecie ręki, tylko że w takim tempie, że zdjęcia nie zdążyłam zrobić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, szybkie sa. Te na szczescie mnie nie wyweszyly, wiec zdolalam pstryknac.

      Usuń
  15. Piękne spotkanie, tylko pozazdrościć!

    OdpowiedzUsuń
  16. Cudne sarenki! Często widzę takie stadka, ale na polach, między lasami. A koło mojego domu są dwie działki na sprzedaż, na których rosną mlode brzozy. Latem wyglądają te działki jak mały lasek. I tam często siedząc na tarasie widzę sarenki, dosłownie parę metrów ode mnie. Mam nadzieję że nikt tych działek nie kupi i lasek będzie sobie rósł :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy mieszka sie poza miastem, to zadna nowosc i atrakcja, bo dzikie zwierzaki same przychodza pod okna, ale dla mieszczuchow to unikalny widok. :)

      Usuń
  17. Urocze sarenki tutaj rzadko je spotykałam na spacerkach z piesiem, w Warszawie mieszkałam koło lasu i tam się zdarzały. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przez 30 lat tutaj tylko dwa razy spotkalam w miescie sarny, wiec jest to swego rodzaju sensacja.

      Usuń

Chcesz pogadac? Zamieniam sie w sluch.