czwartek, 26 lipca 2018

Przenocowac.

Gdzie zdarzylo Wam sie przenocowac w najdziwniejszym miejscu?
Za dawnych czasow czlowiek mial niewielkie wymagania, jezdzilo sie na obozy pod namioty. Moje pierwsze obozy mialy lozka, ktore zbijala samodzielnie z drewnianych pni tzw. grupa kwatermistrzowska, pozniej mielismy do dyspozycji jakies zelazne lozka z demobilu. Materace robilismy sobie sami, z siana napychanego do poszwy. Kiedy jezdzilam na rajdy, sypialismy w stodolach bezposrednio na sianie, tyle ze w spiworach. Sypialo sie tez w pociagach, ale nie w wagonach sypialnych czy kuszetkach, tylko gdzies w korytarzu na wlasnej walizce.
I jakos czlowiek nie narzekal, mlody byl i zdrowy, nie to co teraz, kiedy bez wygodnego lozka ani rusz.
Macie jakies swoje wspomnienia zwiazane z nietypowymi noclegami?

Tak wygladal poniedzialkowy poranek. Ostatnie zdjecie robione jest 2 godziny pozniej w tym samym miejscu. Jaka roznica!








54 komentarze:

  1. Nigdy nie nadawalam sie pod namiot, zawsze mialam jakies ksiazece oczekiwania w sprawach noclegu;)
    Spedzilam kiedys kilka dni w Virginii u znajomych i na weekend wybralismy sie do Chesapeake Bay lajba, ktora on sam zbudowal od podstaw. Nie powiem zaglowka dosc spora i ladnie zrobiona, wyposazona we wszystkie "wygody" w sensie kacik kuchenny, niby-lazienka (miejsce gdzie mozna sie bylo umyc i zalatwic potrzeby). Ale spanie? Hmmm dla mnie to byla duza drewniana polka obita czyms miekkim.
    Waskie toto bylo, no ale umowmy sie, ze na bacznosc mozna bylo na tym spac.
    Rano Andrzej robil kawe jeszcze zanim ja i jego zona wstalysmy. Wychodze wiec na te kawe z kabiny i siadam przy stoliku z mina "zdjetej z krzyza". A on dumnie pyta "jak Ci sie spalo?" Popatrzylam na niego z politowaniem i stwierdzilam "Marriott to nie jest". Wzial sie i obrazil smiertelnie:))
    Juz nigdy nie zostalam zaproszona...
    No ale mogl z tym pytaniem poczekac chociaz do czasu, ze wypije pierwsza kawe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powinno byc "do czasu kiedy wypije pierwsza kawe".

      Usuń
    2. Przypomnialy mi sie jakies wczasy fwp i domki kempingowe. Do spania byla drewniana rama obita grubym plotnem. Widac przede mna spaly na nim cale armie ciezkich ludzi, bo plotno sie rozciagnelo i wisialo w srodku prawie do podlogi. Spalo sie jak w hamaku, zlozonym w scyzoryk, nie bylo szansy sie wyprostowac.

      Usuń
  2. O mam, najdziwniejsze, najpiekniejsze i do tego nielegalne spanie.
    Australia, Wilson Promontory - park narodowy.
    Duzo, duzo wspinaczki, na resztce wody, zmeczeni ale zawzieci zeby dotrzec do latarni morskiej, wiadomo wejsc na szczyt, my tylko trzy osoby, zadnych innych turystow, do dzis nie wiem na ile byl legalny 'nasz szlak' dzien powoli konczy sie, w koncu jest latarnia, jest zachod slonca! ale nagle tez sa panowie i maja nawet bron. Pozwalaja nam napelnic butelki woda i kaza zejsc na dol na tereny campingowe.
    Nie mielismy sil, ale ja grzeczna i posluszna zjechalabym chocby na tylku na dol, ale nie moj, znalazl piekne miejsce wsrod skal i zarzadzil ze tu spimy.
    Noc ciepla, bo to lato, ostatni dzien roku, niedlugo polnoc, lezymy pod golym niebem, cudnie usianym gwiazdami i ta jedyna w swoim rodzaju cisza i nagle zupelnie blisko ktos gra na trabce "Pozegnalny walc" jest polnoc, juz sie nie boje i cisza i spie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A Wasze slynne grzmije i pajaki? No bo raczej niedzwiedzi i innych takich to tam nie ma. Ja bym sie nie polozyla na trawie w Au i nie zmruzylabym oka przez cala noc. :))

      Usuń
    2. Jakie pajaki i zmije?! Nawet trawy nie bylo, skalisto i roslinnosc wysokogorska.
      Po takiej wspinaczce spalabys snem zmeczonego. Rozlozylam spiwor i tak spalam, moze cos tam w nocy podchodzilo, mogl to byc kangur, wallaby (sa sliczne), wombat, emu, echidna, koala..

      Usuń
    3. No jak to jakie? Przeciez one sa WSZEDZIE! I tylko czekaja na okazje, zeby kogos pozrec. :)))

      Usuń
    4. No to jak juz tak bardzo boisz sie zmijopajakow, zapakuje Cie do spania w australijski wynalazek tak zwany 'swag' namiotspiwormaterac w jednym.

      Usuń
    5. O, to cos dla mnie, a jeszcze lepiej w atomowym bunkrze :)))

      Usuń
    6. Jak mozna nie chciec spac pod golym niebem, kiedy to jest australijskie niebo,
      niebo poludnia, tak intensywnie gwiezdzistego nieba nie macie w Europie,
      my mamy Krzyz Poludnia, tak pieknego nieba w nocy nie ma nigdzie na swiecie.

      Usuń
    7. No tak, wiec schron atomowy odpada, ale szklana kula bedzie w sam raz. :)))

      Usuń
  3. Aniu-Pantero, nie wiem, czy obchodzisz, ale ja Ci życzę wszystkiego najlepszego, dużo radości, zdrowia i uśmiechów. Ściskam Cię imieninowo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo jestem wzruszona, choc nie obchodze juz od lat. Nawet zapomnialam, ze to dzisiaj i dopiero Ty mi przypaomnialas. Dziekuje :***

      Usuń
  4. Sto lat Aniu!

    W 83 roku postanowiliśmy ze znajomymi jeździć za papieżem. On do opla to my do Opola. On do Krakowa to my do Krakowa.
    Spałam wtedy wszędzie. Podłoga na dworcu. Błonia krakowskie.
    Po kilku dniach byłam tak zmęczona że w pociągu powrotnym spałam na stojąco

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki wielkie, Rybenka :***
      To wielkie poswiecenie z Waszej strony. Ale na stojaco to jeszcze nie udalo mi sie zasnac :)))

      Usuń
    2. Było super:))
      Tyle że średnia snu była ok 2 godziny. .

      Usuń
    3. Musial byc wielki tlok i przytrzymywaliscie sie nawzajem w pionie. :)))

      Usuń
  5. Na wakacjach u babci, z kuzynostwem na sianie w stodole, zawinieci w koce. Siano niezmiernie kluje, wole zdecydowanie lózko ;)
    Poza tym, w drodze na te wakacje, w nocnych pociagach na siedzaco i pólwiszaco, bo tlok niesamowity, w korytarzu takiego pociagu.
    Nigdy nie spalam w aucie, jeden raz o maly wlos, ale w srodku nocy, znaczy o 2, jednak znalazlysmy na czeskim pustkowiu otwarty hotel.
    Jedno niewygodne spanie z powodu natezenia gosci bylo z 2 kuzynkami i dwoma maluchami na wersalce w poprzek i krzeslami pod nogami...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świętuje imieniny? Jeśli tak, najlepsze życzenia imieninowe przesyłam!

      Usuń
    2. Nie swietuje, bo tak sie zgermanizowala urodzinowo, ale co tam holdy zawsze mogie przyjmowac. :))) Dziekuje slicznie ♥
      Ja w aucie wysypiam sie swietnie, pod warunkiem, ze ufam kierowcy.

      Usuń
  6. Nie lubiłam spania w prymitywnych warunkach, toteż nie dawałam się wyrzucić na wszelakie obozy i kolonie.Raz spałam trzy noce pod namiotem na żaglówce i to było całkiem fajne,bo cały czas mnie kołysało.Tylko materac na którym spał mój ślubny zgubił w nocy powietrze i było biedakowi twardo. Ja to potrzebuję do spania przestrzeni, bo zdarza mi się spać po przekątnej lub nawet w poprzek. A do tego uważam spanie za tak intymną sprawę, że nie lubię mieć do tego wspólników. Nie mniej 16,5 roku miałam "dzikiego lokatora" w postaci jamniorka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei uwielbialam (kiedys) namioty, obozy, kolonie, siano w stodole - bylo cudnie!
      No i do dzisiaj spimy ze slubnym w jednym lozku, choc pod dwiema koldrami.

      Usuń
    2. O to jest to. Każdy ma swoją kołdrę. :) Tylko z kotami jestem w stanie się nią dzielić :D

      Usuń
    3. A ja z nikim! Moja kordla!

      Usuń
  7. Jak to się stało, że wczoraj nie przeczytałam Twojego posta? Zdaje się, że siostra zadzwoniła i musiałam wyjść wcześniej, niż planowałam. Nie mam ogródka ani działki (na działce za dużo roboty), ale mam balkon, choć po ociepleniu budynku prawie nie można się na nim ruszyć. Ale kwiatki mam i truskawki, jedną skrzyneczkę, i ciągle jeszcze owocują :)
    Co do nietypowych noclegów - spałam w pociągu na półce na bagaż, jeszcze w czasach, gdy w przedziałach drugiej klasy wszystko było z drewna. Nie było miękko, ale przynajmniej poziomo:D:D:D Drugi raz nietypowo było, kiedy pojechałam z mężem do Włoch (on jechał służbowo, po jakąś maszynę). Jechaliśmy polonezem trakiem (pięć miejsc z przodu, te za kierowcą bardzo niewygodne, i skrzynia ładunkowa). Mąż i jego kolega spali w kabinie kierowcy, a ja z dziećmi z tyłu na podwójnym materacu, w śpiworach. Tył, czyli skrzynia ładunkowa to był taki kształt uformowany z żywicy, bez żadnej izolacji i podczas noclegu w Wiedniu spanie skończyło się, kiedy ruszyły tramwaje. Panów w kabinie oczywiście nic obudziło:D:D:D. Na kolejny nocleg, w Wenecji, wybraliśmy bardziej zaciszne miejsce. Spało się super, ale ubawiliśmy się z reakcji kolegi męża, kiedy rankiem okazało się, że staliśmy pod murem cmentarza; nie wiem, czy bardziej bał się dlatego, że to był cmentarz, czy dlatego, że nocleg w takim miejscu uznał za coś w rodzaju świętokradztwa:D:D:D:D:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mojej mamy tez balkon drastycznie sie zmniejszyl po ociepleniu, nawet suszarka do prania sie na nim nie miesci, jak to wczesniej mialo miejsce.
      Ja tez niejedna noc spedzilam w aucie, zwinieta w klebek na tylnym siedzeniu, bo rozprostowac sie nie moglam, ale krzywdy nie bylo. Teraz jestem stara i potrzebuje naprawde wygodnego lozka, zeby dobrze sie wyspac.

      Usuń
  8. Wszystkiego najlepszego, zdrowia, zdrowia i jeszcze raz...pieniędzy.
    Najmniej mile wspominam spanie na weselu, fotel, a nogi na półce pod telewizorem, bałam się że go zrzucę.
    Wszelkie spania pod namiotem, na półce w pociągu, na sianie, na jedlinie, w dziurawym namiocie, na podłodze w schronisku to była przygoda i wcale mi nie przeszkadzało wtedy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie rowniez, bylo wesolo, czlowiek byl mlody i zdrowy, wiec nic nie przeszkadzalo. Przeciwnie, bylo niezwykle fajnie i przynajmniej jest co wspominac.

      Usuń
  9. Przypomniałam sobie najdziwniejsze miejsce spania 😂 dawno temu, gdzieś w 90 roku, pojechałam z rodzicami do Berlina. Nie wiem, dlaczego zostaliśmy tam na noc. I spalismy w samochodzie Trabancie.... Pod chińską ambasadą 😂😂😂 tzn.niedaleko, strażnik miał na nas baczenie, a my na niego 😂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, te slynne wycieczki, na ktorych oszczedzalo sie do bolu, a hotele przeciez byly takie drogie w przeliczeniu. Przynajmniej byliscie w miare bezpieczni z tym chinskim straznikiem. Teraz nie odwazylabym sie spac w aucie gdzies na ulicy, czasy staly sie niebezpieczne.

      Usuń
  10. Najlepszego....

    Prawie zawodowo sypialam na pólkach bagazowych w pociagach (przez rok dojezdzalam do pracy takim, co to wlókl sie godzine). Z mniej typowych miejsc pamietam nieczynne poidlo dla koni i wielgachne, kamienne kolo w opuszczonym mlynie :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje, Leciwo ♥
      Nie no, przebilas wszystkich! W kamiennym poidle dla kuni to chyba nikt z nas nie spal. :)))

      Usuń
  11. Chyle czola przed Leciwa! Przebilas wszystkich, bo nawet wanna nie wydaje sie przy tym oryginalna:) Jednym slowem spalas na kamieniu:)

    Ja standard, w domku letniskowym nad jeziorem u mojej cioci, spalo nas raz ponad 20 osob w jednym malym pokoju. W poprzek na tapczanie, nogi na krzeslach, czesc na podlodze itp. Bylo super, bo bylam mloda i moglam spac wszedzie. W samochodzie dziesiatki razy...
    Standardowo spalam codziennie na stojaco na poreczy w tramwaju, wracajac ze szkoly, dziewczyny tylko pilnowaly ,zebym wysiadla gdzie trzeba.
    Teraz bez wygodnego lozka sie nie ruszam :) Zabieram ze soba :)

    Wszystkiego najlepszego Aniu, kolorowych pieknych Imienin ci zycze, zdrowia (zeby cie ta lepetyna przestala w koncu ) i coby wena tworcza przyplywala stale , duzo i czesto.!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Qrcze, co wiek dojrzaly z czlowiekiem wyczynia. :)))
      Dziekuje bardzo, choc przeciez imienin nie obchodze, odkad jestem w Nimeczech, bo tu wiadomo, tylko urodziny.

      Usuń
    2. Wiadomo, Geburtstag to swietosc ! U mnie w rodzinie (bo jestem z Pomorza) tez obchodzilo sie tylko urodziny, a tu przeciez tez w UK imieniny nieznane - na ogol o nich zapominam :) Obchodzi sie wylacznie Dzien Patronow : Anglii, Irlandii , Szkocji i Walii - czyli jesli nie pomyle : Sw. Jerzego, Patryka, Andrzeja i Davida.
      Ale obchodzi sie kolektywnie w pubie - nie indywidualnie :) Jednak te nasze osobiste swieta patronow sa fajne - zaczelam doceniac odkad mi licznik nabil jak szalony :)

      Usuń
    3. Ja tam od lat obchodze zawsze moje 25-te urodziny z hakiem i tak pozostanie do smierci. Nie czuje sie na swoj wiek, wiec olewam kalendarz. :))) Stracilam rachube.

      Usuń
  12. Na palecie drewnianej, wyscielonej tekturami, w Pradze, w przetworni warzyw i owocow! W socjalizmie, w ramach wymiany mlodziezy :) Byl kilkugodzinny przestoj, a my chodzilysmy do pracy na 5.00, po nocnych balangach, wiec mi naprawde bylo wszystko jedno na czym spie :)))

    Albo na autostopie z kuzynka na Slowacji - rozbijalysmy namiot po ciemku w nocy - rano o 6.00 zbudzily nas jakies glosy… okazalo sie, ze nasz namiot stoi na srodku drogi polnej i ludzie szli do pracy :)))

    W delegacji, gdzies w Polsce musialam sie przespac, jechalam Maluchem, rozlozylam przednie siedzenie, owinelam sie kocykiem i nawet sie wyspalam. Stanelam na stacji benzynowej :)

    Solenizantce, ktora nie solenizuje, zdrowka i wygranej, duzej!, w totka zycze!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To juz jestes druga, ktora po przebudzeniu przekonala sie, ze spala w dziwnym miejscu. Jak Ninka pod murami cmentarnymi. :)))
      Dziekuje za ZYCZENIA, Basiu :***

      Usuń
  13. W dzieciństwie spałam u wujostwa w łozu małzenskim w nogach,wraz z dwiema kuzynkami:) Na paskudnym łozku szpitalnym,gdzie były sienniki, i doły takie,ze niemal cała wpadałam do tego wylezanego dołka:) U ciotek w Gizycku spałam z kolei na podłodze na pierzynach,wiec to tez byla atrakcja. Później na wypadzie wakacyjnym na sledzika, z kolegami i kolezankami, czy w schronisku na łozku pietrowym, masakra jakim niewygodnym i brudnym,no i w pociagu sypialnym, tez nie lada przezycie dla mnie;) To takie nocowania ,które były po prostu inne od normalnych,dlatego je pamietam:))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eee, czyli klasyka! Nie to co Leciwa w kamiennym konskim zlobie :)))

      Usuń
  14. W namiocie bez materaca i spiwora zdarzylo mi sie spac, na golej podlodze. Ale to dluzsza historia, nie na teraz. W samochodzie na stacji benzynowej, w drodze z Kornwalii.
    W spiworze na plazy w Sopocie. W spiworze pod golym niebiem przy brzegu rzeki
    Drawy. Na wykladzie, z glowa podparta dlonmi opartymi o blat i udajaca pochlonieta czytaniem notatek. Albo na kiblu w pracy :-))) Oj tak, spac to ja moge wszedzie, ale wyspac sie to tylko we wlasnym lozku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To masz dokladnie jak ja, tez zasypiam wszedzie i w kazdej pozycji, kiedy jestem zmeczona. Czuj sie zainspirowana i opowiedz w osobnym posci o tym spaniu bez materaca i spiwora. :)))

      Usuń
  15. Hi hi drzemki w pracy na kiblu , to ja tez uskuteczniam czasami:) Jestem pelna podziwu w jak dziwnych miejscach czlowiek moze spac!

    Przypomnialo mi sie jeszcze jedno - spalam kiedys sobie ... unoszac sie na wodzie. Bylo to we Wloszech, woda jak zupa, zasolona i czlowiek sie sam unosi na niej , nic nie robiac. Nie trzeba nawet paluszkiem ruszac. Moczylam sie godzinami, bo na plazy bylo zbyt goraco.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba uwaza, bo prady morskie i te rzeczy. A potem budzisz sie i jestes nie we Wloszech, tylko w Maroko. :)))

      Usuń
  16. Nie miałam jakichś szczególnie ekscytujących przygód ze spaniem, bo nocy na lotnisku nie liczę. Teraz mam ekscytująco, jak Czajnik po mnie w nocy skacze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A na gumnie tez tak skakal, czy dopiero tu zaczal?

      Usuń
    2. A to moje wszystkie noce są ekscytujące zatem od kiedy mam koty :D
      Jak ktoś będzie mi narzekał to powiem, że przecież to ekscytujące ^^

      Usuń
    3. E tam! Zamordowalabym juz pierwszej nocy, kiedy by mi spac przeszkadzaly. One to wiedza, wiec po mnie nie skacza.

      Usuń
  17. Najdziwniejsze ale w sumie noclegi to miałam wiele lat temu, jak się jeden raz wybrałam na pielgrzymkę. Czyli spanie na sianie. Ale warunki higieniczne to jednak nie było to, więc drugi raz już się nie wybrałam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, na takich obozach, pielgrzymkach warunki higieniczne wolaja o pomste do nieba.

      Usuń
    2. Na pielgrzymki też chodziłam, byłam 5 razy ☺️ w różnych miejscach się spało, namiot to był taki standard dla mnie. Jak ktoś nie miał namiotu, to stodoła. A w tamtych czasach często ludzie mieszkający po drodze gościli pielgrzymów w swoich domach. Też luksusow nie było najczęściej, bo na jednym tapczanie w czwórkę też spalismy - w poprzek ☺️ ale człowiek był młody, wiadomo było, że to pielgrzymka a nie ośrodek wczasowy i z radością po tych paru dniach wracalo się do cywilizacji....

      Usuń
    3. Czasem takie spanie na sianie bylo bardziej komfortowe od wczasow, gdzie panowaly wylezane do podlogi lozka. :)))

      Usuń
  18. Stara jestem - jak bym miała spać na podłodze w ramach wypoczynku to ........brrrrrrr.... nigdy w życiu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dobra, uznajmy, ze jestes bardzo stara ;) Ale jako mlodziez nie sypialas w spartanskich warunkach?

      Usuń

Chcesz pogadac? Zamieniam sie w sluch.