piątek, 6 lipca 2018

Qalia.

Wiecie co to takiego? Ja tez do niedawna jeszcze nie wiedzialam, ale natknelam sie w internetach na niezwykle interesujacy artykul, ktory pozwole sobie przytoczyc w calosci.

Qualia to mało znane słowo opisujące rzeczy niesamowicie oczywiste, a jednak niemożliwe do opisania naszym językiem. Qualia pośredniczą między nami a światem, tworzą nasze wyobrażenie o nim i jednocześnie nas ograniczają. Są one pomostem między naszym umysłem a receptorami w naszych ciałach. Wciąż zastanawiasz się co to są qualia? Cóż, zacznijmy dla przykładu od jednej z przykładowych quali, znanej jako kolory.

Biedronka to pospolity owad, którego widział w swoim życiu prawdopodobnie każdy Polak. [autor zdj.: Dominik Stodulski]
 

To jest owad, którego chyba widział każdy. Drobna, czerwona, w czarne kropki. Skąd my jednak właściwie wiemy, że biedronka jest czerwona? Odpowiedź wydaje się oczywista – fale światła pochodzące ze Słońca trafiają w biedronkę, a odbijają się tylko te czerwone, by następnie trafić do naszego oka. Czy jednak fale mogą mieć swój kolor? Czy w ogóle cokolwiek może mieć kolor?
Do oczu zwierząt i daltonistów dociera takie samo spektrum światła co do naszych, a jednak widzą inne zbiory kolorów niż większość ludzi. Skoro każdemu organizmowi ich mózgi mogą dane fale światła przedstawiać w innych kolorach, to nic nie może być obiektywnie czerwone czy niebieskie.
Nasuwa się zatem pytanie – skoro kolory są subiektywne, to czy są częścią zewnętrznego świata?


Spektrum światła widzialnego a jego barwa, na dolnej osi mamy długość fali podaną w nanometrach. [fragment grafiki autorstwa Philipa Ronana]

Różnice między światem zewnętrznym a tym wewnątrz naszego umysłu są jednak dużo większe. Istnieją kolory zupełnie oderwane od rzeczywistości, takie, które nie są wywoływane przez żaden rodzaj światła. Nie ujrzysz ich nigdzie w swoim otoczeniu, nie da się ich też wyświetlić na monitorze. Kolory zakazane możemy jednak ujrzeć w pewnych wyjątkowych okolicznościach.


Grafika ta umożliwia ujrzenie kolorów chimerycznych. Należy patrzeć na środek wybranego kółka po lewej przez około minutę, a następnie popatrzeć na kwadrat znajdujący się bezpośrednio po prawej. Każda para da inny kolor. Styksowy niebieski to kolor, który jest jednocześnie czarny i niebieski, samolśniąca czerwień jest czerwona, a jednocześnie jaśniejsza od białego, hiperboliczny pomarańcz to kolor pomarańczowy, który jest jeszcze bardziej pomarańczowy niż czysty kolor pomarańczowy [autor grafiki: Kaseton] 



Niektóre osoby są w stanie ujrzeć dzięki temu obrazkowi niemożliwy kolor – niebieskożółty. Normalnie gdy łączymy żółty z niebieskim – wychodzi zielony. Zezuj oczami tak, by oba krzyżyki najechały na siebie, przy odrobinie szczęścia ujrzysz kolor, który jest niebieski i żółty, ale za to ani trochę zielony. [autor grafiki: Wyatt915]

Istnieją więc kolory, które nie są reakcją na żadne konkretne fale światła.
Qualia, do których zaliczają się kolory, to odczucia zmysłowe. Nie są one częścią świata zewnętrznego, istnieją tylko w nas samych.
Jak powiedział kiedyś Daniel Denett, amerykański filozof, pisarz i kognitywistyk:
Qualia to obco brzmiący termin, który jest jednocześnie najmniej obcą rzeczą dla nas jaka tylko może istnieć, ponieważ oznacza ona świat takim, jakim on dla nas jest.
Danett nie mógł lepiej trafić, ludzie nie postrzegają świata takim, jakim jest, robią to poprzez pryzmat swoich odczuć prezentowanych im przez umysł.
Żaden obiekt fizycznie nie ma koloru. Nie jest też szary, czarny ani biały, bo to także kolory. Nie oznacza to, że jest niewidoczny, bo widoczność to cecha, którą otoczeniu nadaje nasz mózg. Nie jest też ciepły ani zimny, bo to tylko subiektywny sposób, w jaki mózg ukazuje nam temperaturę przedmiotu. Nasz świat to tylko zbiór zasad, wzajemnie odpychające i przyciągające się cząsteczki.
Qualia to sposób, w jaki umysł przedstawia nam rzeczywistość, ale ten sposób zupełnie nie oddaje jej takiej, jaka ona jest, tworzy on tylko naszą własną rzeczywistość, istniejącą w naszych głowach.
Qualia mają jeszcze jedną ciekawą właściwość – nie da się ich opisać. Nikt do tej pory nie odkrył jak np. opisać kolor czerwony. Jasne, możemy powiedzieć, że jest on "ciepły" lub "tego samego koloru co truskawka", ale to nie opisuje go w sposób dosłowny, tylko poprzez analogię. Taki opis nie spowoduje, że osoba niewidoma od urodzenia pojmie istotę czerwonego koloru, a wręcz może ją taki opis zmylić.
Czy jest to ograniczenie naszego języka? Może kiedyś osiągniemy taki poziom językowy, że będziemy mogli opisywać wrażenia takimi, jakimi one są? Może gdzieś w kosmosie istnieje taka cywilizacja, która już to potrafi? A może... nasz język już na to zezwala, tylko jeszcze nikt nie odnalazł takiej kombinacji słów, która by opisywała jakąkolwiek qualę?
Jest to na tyle poważny problem, że nie jesteśmy nawet w stanie dojść do tego, czy widzimy te same kolory! Skąd pewność, że mój czerwony wygląda tak samo jak twój? Może mój jest kompletnie innym kolorem, którego ty nigdy nie widziałeś, ale oboje nazywamy go "czerwonym"?
Uczucie ciepła to też quale, to wrażenie, jakie wywołuje nasz mózg, gdy temperatura obiektu, z którym się stykamy jest dla nas odpowiednio wysoka. Tego uczucia także nie da się opisać, jest ono reakcją na daną temperaturę, lecz gdyby przyleciały do nas istoty obce, nie znające uczucia ciepła, nie moglibyśmy im tego oddać poprzez słowa.
Gdy patrzysz na obiekt, nie doświadczasz tego obiektu takim, jakim jest, odczuwasz tylko jego obraz, który przecież nie istnieje, to tylko twoje odczucie reprezentujące rzeczywistość. Gdy go dotkniesz, odbierasz tylko odczucie w jakiej formie mózg reprezentuje temperaturę i powierzchnię przedmiotu. Ludzie nie są w stanie odbierać obiektywnie rzeczywistości. Pozostają im tylko pojęcia i abstrakcje, ale także i one są budowane na bazie tego, jaki świat według nas jest. Qualia są połączone z naszą świadomością.
Każdy z nas postrzega w końcu świat tylko ze swojej perspektywy, a robi to za pośrednictwem qualii. Ciekawe tylko... czy myśli też są qualiami?
Jest pewien znany cytat "myślę, więc jestem" i nie chodzi w nim o wyniesienie umysłu na piedestał. Kartezjusz, francuski filozof, matematyk, fizyk i jeden z najwybitniejszych uczonych XVIII wieku, zauważył, że nasze zmysły są zwodnicze, a zatem nie opisują one rzeczywistości takiej, jaka ona jest.
Proponuje on eksperyment myślowy, w którym "złośliwy demon" ma nad nami absolutną władzę i zwodzi nas co do istnienia świata zewnętrznego (swego rodzaju mózg w słoiku z podpiętymi elektrodami imitującymi sygnały z naszych zmysłów). Jednak i w takim przypadku demon nie jest w stanie oszukać nas co do istnienia nas samych i faktu, że myślimy. Toteż "myślę, więc jestem". 

Mózg w probówce to eksperyment myślowy, w którym zamykamy mózg w słoiku, ale wciąż utrzymujemy go przy życiu. Następnie dostarczamy mu fałszywych sygnałów imitujących zmysły węchu, dotyku, wzroku itp. Istota będąca zamknięta w tym słoiku będzie myślała, że wiedzie normalne życie. [autor grafiki: Alexander Wivel]


 Kartezjusz (René Descartes) [pędzla Fransa Halsa 1649]
 

Kartezjusz uczy nas, że proces myślowy jest jeszcze jedną cechą naszego świata wewnętrznego i nie może równać się qualiom, które mogą być w pełni fałszywe. Fakt, że doświadczamy czegoś dowodzi, że nasz byt gdzieś istnieje.
Byt ten, który doświadcza qualii i rozmyśla nad różnymi rzeczami, posiada świadomość – istnieje jako coś, co doświadcza otaczającego go świata ze swojej własnej perspektywy.
Jest to temat, który ciężko objąć w całości ze ścisłego punktu widzenia (nawet dla świata nauki), dlatego najwięcej wskazówek dają nam przypadki, w których świadomość nie funkcjonuje tak jak powinna. 
Dobrym przykładem jest zespół widzenia mimo ślepoty. Osoby z tym zaburzeniem mają w pełni funkcjonujące oczy i nerw wzrokowy, ale nie widzą. Mimo tego ich mózg analizuje sygnały podświadomie. Dla przykładu: mimo że są całkowicie ślepe, to gdy pokaże się im uśmiechniętą twarz, osoba chora odwzajemni uśmiech. Chorzy są nawet w stanie opisać to, co znajduje się przed nimi, mimo że są pewni, że zgadują.
Innym schorzeniem, które oddziałuje tylko na świadomość jest zespół nieuwagi stronnej. Chorzy nie zdają sobie sprawy z istnienia jednej ze stron (prawej lub lewej) otaczającego ich świata (w tym ich własnego ciała). Osoba cierpiąca na ten syndrom, gdy poprosisz o narysowanie czegoś, narysuje tylko jedną ze stron tego przedmiotu i nie zauważy, że popełniła błąd, dopóki jej go nie wskażesz. Prowadzone były badania – pokazywano takim osobom po kolei dwa domy. Jeden z nich miał po lewej stronie dziurę w dachu. Mimo że poza tym szczegółem były identyczne, osoby chore na to schorzenie zawsze twierdziły, że w tym z dziurą jest coś nie tak, mimo że nie wiedziały co konkretnie.
Niestety na tym etapie pojawia się więcej pytań niż odpowiedzi. Nauka (w tym głównie zajmująca się tego typu zagadnieniami kognitywistyka) nie dotarła jeszcze na jakim poziomie naszego mózgu tworzy się świadomość.
Czy jest to na poziomie pojedynczych neuronów?
Czy jest to zakorzenione jeszcze głębiej i kluczową rolę odgrywa fizyka kwantowa?

Czy możliwe jest opisanie qualii za pomocą naszego obecnego języka?
Znane są przypadki, w których pacjenci są pozbawiani jednej półkuli mózgu i są w stanie dalej funkcjonować.
Co gdybyśmy utrzymywali obie przy życiu?
Czy obie by się stały osobnymi bytami myślącymi samodzielnie?
Jeśli teleportacja ma polegać na rozebraniu cząsteczek osoby będącej teleportowaną i złożenie jej ponownie gdzie indziej (możliwe, że też z innych cząsteczek), to czy osoba przeżywa teleportację czy ginie, a po drugiej stronie powstaje zupełnie nowa osoba, tyle że o tych samych wspomnieniach i charakterze? Czy zatem wynalezienie teleportacji będzie masowym ludobójstwem czy rewolucją w dziedzinie transportu?

Czy sztuczna inteligencja oparta na sztucznych sieciach neuronowych może wytworzyć własną świadomość?
Jak to w ogóle jest, że materia nieożywiona jest w stanie wytworzyć byt, który będzie cokolwiek odbierał?
Te i wiele pytań pozostaje bez odpowiedzi. Ale kto wie? Może któryś z was, drodzy bojownicy, odznaczy się na kartach historii i wniesie jakiś eksperyment myślowy, który pomoże rozwiązać te zagadki? Albo i uda się na studia kognitywistyczne, odkryje sedno qualii i swoim przełomowym odkryciem pchnie naukę do przodu?



 




 

38 komentarzy:

  1. Ciekawy artykuł! Nie słyszałam do tej pory o tym terminie "qualia", ale samo opisywane przez niego zjawisko jest mi znane i już parę razy zastanawiałam sie nad nim. Coś, co dla mnie jst prawdą, dla drugiego juz niekoniecznie nia jest. Subiektywizm patrzenia, czucia, odbierania wielu spraw. Czytałam kiedyś opowiadanie o mózgu podtrzymywanym sztucznie przy zyciu.Temu mózgowi wydawało się, że czuje, żyje normalnie a tak naprawdę jego żałosna egzystencja ograniczałą sie do tkwienia na stole badacza w podłączeniu do setek kabli. Moze my wszyscy tkwimy na stole badacza a tylko nam sie zdaje, że cos robimy, gdzieś chodzimy i jesteśmy wolni i niezależni?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z uplywem czasu to wrazenie, ze nic od nas samych nie zalezy i ze jestesmy tylko zabawkami w rekach jakiejs sily wyzszej (nie chodzi o jakichs bogow), jest coraz silniejsze. Coraz bardziej czuje sie zniewolona, przymuszana i niedoceniana.
      A z zagadnieniem qualii tez dotychczas nigdy sie nie spotkalam, moze lepiej powiedziec, z tym okresleniem, bo ze zjawiskiem nienazwanym mamy przeciez do czynienia czesto.

      Usuń
  2. Interesujące, a kolorków nie zobaczyłam bo mi się krzyżyki rozjeżdżały zbyt szybko. Lubię takie ciekawostki. A widzenie kolorów jest subiektywne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie udalo sie zobaczyc wszystkie. Ale one sa takie ulotne, trwaja ulamek chwili i rozmywaja sie przed oczyma.

      Usuń
  3. Anka ja też po przygodzie z ostrym dyżurem dzisiaj. Post wygląda szalenie ciekawie. Przeczytam jak zrobię się przytomna i odzyskam męża

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maz byl zachorzal, czy Ty? Wracajta obadwa szybko do zdrowia.

      Usuń
    2. Biedna Ty, biedni Wy. Zdrowka!

      Usuń
  4. No to może nic dziwnego, że często odbieram to wszystko jako jeden, wielki Matrix.Kto wie, może jesteśmy wyjątkowo dobrze skonstruowanymi i świetnie zaprogramowanymi robotami? A tak na marginesie- 80% mężczyzn nie jest w stanie wyobrazić sobie koloru na podstawie porównania. Najbardziej "skomplikowane" wyobrażenie dla nich to chyba kolor szampana lub "maślany", w trzeciej kolejności idzie "brzoskwiniowy".
    Fizyka kwantowa to naprawdę super sprawa- ostatnio niemal wszystko da się wytłumaczyć w oparciu o fizykę kwantową.
    Jesteśmy, jako ludzkość, w dość ciekawym momencie, bo odkrywamy wiele nowych rzeczy.
    Nie mniej pozostaje pytanie, dlaczego dopiero teraz odkrywamy.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faceci to w ogole nie maja pojecia o kolorach, dla nich istnieja trzy: fajny, gowniany i pedalski i kazdy miesci sie w jednej z tych trzech kategorii. A co dopiero barwy, ktorych nie ma, ktore trzeba sobie wypatrzec, wgapiajac sie w krzyzyki, a ich trwanie jest ulamkiem chwili. :)))

      Usuń
    2. A wiesz, może oni są tym brakującym ogniwem w teorii Darwina??? Jak dla mnie to jest to zupełnie odrębny gatunek biologiczny niż my, kobiety.
      Nawet jeśli patrzą na to samo co my to widzą zupełnie co innego i nawet jeśli używają tych samych słów co my- mają one dla nich zupełnie inne znaczenie.

      Usuń
    3. To calkiem mozliwa teoria, oni chyba nie wyewaluowali do konca. :)))

      Usuń
  5. Może to i jest ciekawe, ale skoro rozgrywa się na niedostępnych naszemu poznaniu sensorycznemu obszarach, to myślę, że szkoda czasu na gdybanie o qu-czymśtam, w sensie dokonywania odkryć. Nie piszę się na naukowca w tej dziedzinie :) Wczoraj znalazłyśmy z koleżanką daleko bardziej realistyczny problem: z różnych przyczyn nie uda nam się w życiu przeczytać wszystkich książek, które chciałybyśmy przeczytać i zobaczyć wszystkich miejsc na świecie, które chciałybyśmy zobaczyć. I to jest prawdziwy, realny problem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludzie sami stwarzaja sobie problemy. Bo wez takiego Bambo, ktora poza swoja wioska nic nie widzial. A jest szczesliwy, bez tych nieprzeczytanych ksiazek (bo nikt go czytac nie nauczyl) i bez tych miejsc, o ktorych nie ma pojecia, ze istnieja. On chce tylko miec pelen brzuch i wode do picia. I to jest dla niego realny problem.

      Usuń
    2. No i to jest zrozumiałe. Byt określa świadomość.

      Usuń
    3. No a Ty marudzisz, caly cywilizowany swiat chce wiecej i wiecej. Czytac, zwiedzac, miec, zamiast cieszyc sie z tego, co jest. ;)

      Usuń
    4. Tak to napisałaś jakbym ja nie chciała czytać i zwiedzać.

      Usuń
    5. Czytam i czytam to, co napisalam i wciaz dochodze do odmiennego wniosku. :)))

      Usuń
  6. Ja również nie znałam tego terminu, choć dość często zdarzało mi się i nadal zdarza analizować jego różne aspekty. Całkiem niedawno poruszałam na fb problem teleportacji. Ponieważ chętnie czytałam (i czytam) literaturę s-f, a także popularnonaukową, więc stykałam się z wyobrażeniami ludzi na temat naszego istnienia, naszego obiektywizmu, naszej niemożności stwierdzenia co naprawdę jest czym. Weźmy choćby stwierdzenie, że sam fakt dokonania obserwacji naukowej zmienia jej wynik. Gdzieś czytałam, że odbywa się to już na poziomie kwantowym.
    Jak wobec tego możemy to wszystko ogarniać? Można by założyć i to z dużym prawdopodobieństwem, że jakieś istoty z poza Ziemi "zobaczą" coś całkiem innego niż my i (jak też gdzieś w s-f wyczytałam) nigdy się z takimi istotami nie zdołamy porozumieć.
    A kwestia świadomości? Umieszcza się ją często poza naszą fizycznością, utożsamia z duszą (religie się kłaniają), ma być czymś bardziej trwałym, wiecznym zgoła...
    Jak się tak człowiek zacznie zastanawiać, to słynne "wiem, że nic nie wiem" staje się... prawdą obiektywną :D:D:D:D:D:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tego NIE ogarniam, ale co najmniej zdaje sobie z tego sprawe, czyli nie ogarniam swiadomie. Wiekszosc ludzi nie ogarnia, ale o tym nie wiedza, bo nie wiedzac, ze jest cos do ogarniecia. :)))
      Im dluzej zyje i wiecej wiem, tym bardziej wiem, ze nic nie wiem.

      Usuń
  7. Ja tez nie ogarniam i nie mam zamiaru, bo juz dawno zaakceptowalam, ze sa rzeczy nie do ogarniecia i tyle. Kosmosu na przyklad nie ogarniam. Pradu nie ogarniam. Glupoty nie ogarniam. Ale akceptuje, bo co mi innego pozostalo, jak to nie do ogarniecia jest?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no, prund jest do ogarniecia, kosmos juz nie, bo ja zupelnie nie jestem w stanie uwierzyc, ze nieskonczonosc nie ma konca. Wszystko musi miec jakis koniec.

      Usuń
  8. Nie znalam tego slowa 'qualia', co innego zjawisko, to tak.
    Dobrze od czasu do czasu sie douczac, poznawac, dowiadywac,
    czasami mam jakies zapotrzebowanie uczyc sie nowych rzeczy, ktore kiedys zupelnie mnie nie interesowaly.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo dobrze, nalezy uczyc sie do konca zycia, bo inaczej mozg leniwieje i zanika. Trzeba go przez caly czas trzymac w stanie gotowosci, a ja swiecie w to wierze, ze taki wieczny alert zapobiega demencjom i alzheimerozie z peseloza. :)))

      Usuń
    2. Święte słowa Aniu, święte słowa. Też tak uważam.

      Usuń
    3. Bo choc to niezbadany do konca organ i tak skomplikowany, ze najstarsi gorale nie pamietaja ;) to jednak cwiczenie czyni miszcza, co nie? :)))

      Usuń
    4. I dobrze jest cwiczyc mozg roznorodnie, matematycznie tez.

      Usuń
    5. Powinno sie, moze nawet matematycznie przede wszystkim, ale to nie moja dzialka, wole zabawy slowkami. :))

      Usuń
  9. Samego okreslenia nie znalam, ale juz kilka razy spotkalam sie z artykulami na temat zjawiska. Jest to wszystko bardzo interesujace i motywujace do glebokich przemyslen nad zdolnosciami i ograniczeniami mozgu przy percepcji otaczajacego nas swiata poszczegolnymi zmyslami. Zwykle czlowiek nie dzieli spostrzezen na te sluchowe, wizualne i dotykowe tylko odbiera i ocenia calosc.
    Jednak analizujac te aspekty osobno mozna dojsc do bardzo interesujacych wnioskow.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisalam kiedys o synestezji, gdzie odbieranie zmyslowe miesza sie w sposob czasem zupelnie niekontrolowany. Slyszy sie kolory, dni tygodnia maja odmienny zapach, a muzyka czesto nabiera ksztaltow. To jest dopiero hardkor. :)))

      Usuń
    2. Tez czytalam jak wszystko co nas otacza jest w sumie iluzja/zludzeniem i kazdy ma prawo odbierac/widziec inaczej.
      To sa bardzo interesujace sprawy i jak czlowiek o tym czyta to przychodzi taka refleksja "i o kiego grzyba my sie klocimy/sprzeczamy/prowadzimy wojny jak to wszystko funta klakow nie warte":)))

      Usuń
    3. Otoz to! Ziemia jest goscinna, mozna przezyc zycie wsrod natury, nie narazajac jej na szwank. Ale niestety, czlowiek chce zarabiac, za wszelka cene, nie ogladajac sie na pozniejsze skutki. Po nas chobcy potop.

      Usuń
  10. O mamuniuuu, nie podejmuje sie przeczytania, mozg mam zlasowany, ale innym razem sie uda;) cieszy mnie, ze widzimy kolory i to mi wystarczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dorka, masz na razie na glowie wazniejsze rzeczy od rozprawek filozoficzno-poznawczych, ale fajnie, ze zajrzalas.

      Usuń
  11. Znam zjawisko ale nie wiedziałam,ze tak się nazywa.Jak byłam na szkoleniu z pracy,to nam pokazywali takie kwadraty.działa to na podświadomość i tak są dobierane kolory na przykład jak są promocje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, handlowcy ze wszystkiego trzepia kasiore, szczegolnie na podswiadomosci klienta. :)))

      Usuń

Chcesz pogadac? Zamieniam sie w sluch.