czwartek, 5 kwietnia 2018

Przejezyczenia.

Tytul posta powinien wlasciwie brzmiec PRZESLYSZENIA, ale chyba nie ma takiego slowa, wiec troche od czapy wzielam przejezyczenia. Zreszta przejezyczenia tez moga byc, ale o tym dalej.
Tak w zwiazku z moim Alelujem, chodzi o to, jak pokretnie czasem dzieci slysza, nie znajac pewnych slow i przekrecajac je na swoj sposob. Bardzo dowcipnie pisze o tym Stardust, oddaje Jej glos, cytujac komentarz pod Alelujem:
Hahaha przypomnialas mi jak moja babcia uczyla Juniora pacierza. Junior ledwie co zaczal mowic ale babcia ambitna kobieta nie tracila czasu i codziennie powtarzali oboje modlitwy.
Kiedys moj ojciec ktoremu akurat wpadlo w ucho jak Junior sia modli o malo nie umarl ze smiechu.
Otoz Maly Junior mowil za babcia "pszyjc kurestfo tfoje..."
(podkreslenie moje)
Do konca zycia nie zapomne tego smiechu ojca i jak tlumaczyl babci ze moze lepiej poczekac az sie dziecku wymowa poprawi:)))
Babcia byla jednak niezlomna :P
Mnie akurat przychodza do glowy dwa slowa z mojego dziecinstwa, ktore przez cale lata slyszalam inaczej niz powinnam i kiedy wreszcie zobaczylam je kiedys napisane, myslalam, ze to jakas literowka. Tymi slowami byly BOBEC TEGO (zamiast wobec tego) i NAWIASEMÓWIAC (zamiast nawiasem mowiac). Bylo tych slow zdecydowanie wiecej, ale wiadomo, peseloza czyni w mozgu wielkie spustoszenia i teraz akurat nie moge sobie ich przypomniec. Najczesciej zdarzalo mi sie przekrecac slowa piosenek, czego nie doslyszalam, to wymyslalam albo spiewalam, to, co wydawalo mi sie, ze slysze. Wychodzily jakies zabawne durnostki. Ale zabijcie mnie, nie pamietam! Pewnie gdybym uslyszala teraz te piosenki, zaraz by mi sie przypomnialo.
Z pewnoscia kazdy z Was ma takie kwiatki z wlasnego zycia lub zycia Waszych dzieci. Napiszcie w komentarzach o tych "przekretach". 





112 komentarzy:

  1. Kompleciki z mięsem (moja córka). Do dzisiaj tak mówi się u mnie w domu na wszelkie kotlety.
    Piersza!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za podiuma dostaniesz kotleta pomylonego. :)

      Usuń
    2. Kompleciki sa fajne :))

      Usuń
    3. A kompleciki pomylone jeszcze lepsze.

      Usuń
  2. Swoich nie pamiętam, ale w rodzinnym słowniku długo egzystował kalafior zamiast kaloryfera i hajhikopter zamiast helikoptera.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jak czlowiek w pore nie zapisze, to wylatuje z glowy i potem nie mozna sobie przypomniec. :)

      Usuń
  3. się upisałam i w kosmos poszło! ja się tak nie bawię, idę spać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wrrr...!!!
      Mam nadzieje, ze mimo to dobrze spalas :)

      Usuń
    2. znów mam problemy z wpisem, już mnie raz zawiesiło :(

      Usuń
    3. Jak cos, to zawsze mozesz skomentowac pod blogowym wpisem na fb. Edyta tez jakos nie moze u mnie tutaj komentarza zostawic, wiec komentuje zawsze na fb.

      Usuń
  4. Królowej angielskiej śpiewajmy. Ale to marne w porównaniu do kurestfa Stardustowego Juniora 🌌

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znajomej mala spiewala w przedszkolu JEZU (zamiast jerzu przez samo rzet) nasz, skad ty kolce masz.

      Usuń
    2. Przypomniała mi się opowieść babci o tym, jak w kościele śpiewano kolędę i zamiast A Józef stary był Józef Stalin.

      Usuń
    3. Ja urodzilam sie juz po smierci Stalina, wiec za moich czasow sie nie spiewalo peanow na jego czesc.

      Usuń
  5. Moja latorosl rzadko przekrecala, raczej miala slownik wyrazów wlasnych. Jego hitem, w wieku jakis 6 lat, bylo "biochydne". W pierwszym momencie nie zalapalam, wiec dziecko mi wytlumaczylo, ze przeciez on jest zywy, a lekarstwo które musi brac ma ohydny smak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cudowne! Na podobnej zasadzie powstalo okreslenie naszych niechcianych gosci krymigranci. :)

      Usuń
  6. Moja Letnia, będąc w wieku przedszkolnym, mówiła "kurewna", a ja "trambaj" i "komboj". Siostrzeniec Eksa wykrzyknął kiedyś "cipcipa ciula!" (mając na myśli sypanie soli z solniczki), a rekord świata pobił Eks (Teściowa mi to opowiadała),który pochwalił się gościom w swoje urodziny: "A rodzice dali mi chuj na nogę!".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze co mu dali na te noge??? Co to mialo byc? :))))
      A ta "cipcipa ciula!" bardziej by mi pasowala na hip hip hura. Nasz Owsik rzadzil podworkiem: apitete feti los! (auf die Plätze, fertig, los)

      Usuń
    2. Któreś z moich dzieciaczków palnęło se: "hujdawka":))

      Usuń
    3. Hulajnogę dostał. Dziecko już bardziej wykształcone, bo mówiło "hultajnoga".
      A mnie się jeszcze przypomniało, jak "patrzyłam piździulkę". Zgadniesz?

      Usuń
    4. Tak jest.
      Wiesz, czytam komentarze i przyszło mi do głowy, że masz mnóstwo materiału badawczego do pracy naukowej :) Mogłabyś sprokurować jakiś słownik w następnym poście :)

      Usuń
    5. A czy Ty myslisz, ze ja mam za duzo czasu?

      Usuń
    6. Myślę, że tak, skoro przeważnie marnujesz go (wraz z siłami) na szlajanie się po bezdrożach i bagnach :)

      Usuń
    7. No to proponuje, zebys Ty zajela sie owa praca naukowa, bo jak widze, nudzisz sie siedzeniem w domu, bo Ci sie nie chce spacerowac. Jak znalazl material na nastepny Twoj post. :)

      Usuń
    8. Materiałów na posty to ci u mnie dostatek, tylko czasu nigdy niet. Inteligentni ludzie nigdy się nie nudzą :) a ci, którzy musza zapierdalać na 3 zmiany z weekendami włącznie - tym bardziej :)

      Usuń
    9. Albo wloczyc sie z psami po blotach.

      Usuń
    10. To może są psy marki błotołaz?

      Usuń
    11. Kazden pies jest tej marki.

      Usuń
    12. I to jest bardzo praktyczna wiedza.
      Nasz Bartek (owczarek podhalański) był jeszcze lodołazem - ciągnął babcię na smyczy po lodzie, to znaczy on biegł, a babcia leżała na brzuchu i jechała za nim :)

      Usuń
    13. Biedny pies... A babcia miala darmowy kulig. :))

      Usuń
  7. A, właśnie. Letnia mówiła jeszcze "pomarańczowany" (mój ulubiony kolor!) i "samotolot", a ja - "oboduś" (też środek lokomocji).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obodus to latwe, a z kolorow znam jeszcze lilalowy. :))

      Usuń
    2. a ja nie kumam obodusia:((

      Usuń
    3. Autobus. No wiesz, Star... :))))

      Usuń
    4. Ozesz faktycznie jak moglam na to nie wpasc:))

      Usuń
  8. Ja mówiłam do pierwszej klasy zamiast przegubowiec to przebubuwiec. Mój syn na zjeżdzalnie długo mówił lantaś.A jak to dzieci tłumaczą sobie po swojemu.Do nas przyjechała mojego wnuczka.Miała cztery lata.Ja mówię do niej [Zaraz się będę z Tobą bawić tylko dam kotkowi Pusi tabletki na nadciśnienie a ona [A co Pusię ciśnie]Jak to piszę to mi się chce śmiać.

    OdpowiedzUsuń
  9. 🤣te przejęzyczenia są genialne.
    Z piosenek to mialam nagminnie,niestety nie pamiętam.Moi barcia by zapewne pamiętali.
    Zapisywalam Kogutowe przejęzyczenia
    Lokopunia-Lokomotywa
    Józek-Wózek
    Poła-Pszczola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba zapisywac na biezaco, bo pamiec ludzka jest bardzo zawodna.
      Nasz Owsik na kury i koguty wolal kakurydy, pewnie od kukuryku z kurami razem. :))

      Usuń
    2. Owsik rządzi:)))
      Czyli moj Kogut to Kakuryda😂

      Usuń
    3. Ale mama Koguta, kura, to tez kakuryda. :)))

      Usuń
    4. Moja siostrzenica mówiła "dziózek" na swój (lalczyny) wózek.

      Usuń
    5. Mialam dwie sukienki jako male dziecko: aniolowa i niebowa, a obie mialy fardy do zawiazywania. :)))

      Usuń
  10. W dzieciństwie śpiewałam pewną piosenkę, której słowa brzmiały: "Uliczka w Barcelonie, pachnąca kwiatem jabłoni" a ja śpiewałam : uliczka w Barceloni, pachnąca kwiatem jak oni. A miałam wtedy już ze 4 lata.
    A w szkole, to już cała klasa uwielbiała śpiewać pewną rosyjską marynarską piosenkę,w której tekst refrenu brzmiał : "załoga na pokład, bandera na maszt", a my śpiewaliśmy: bandera na pokład, załoga na maszt. Wyraznie było nam obojętne gdzie jest czyje miejsce;)Tylko nasza pani ciągle się na nas wydzierała, a my z początku to nawet nie wiedzieliśmy o co jej idzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobreee... !!! No bo w koncu co za roznica? :))))))))))))))))

      Usuń
  11. Już Ci pisałam o najświętszym Tadeuszu, ale nie napisałam wtedy, że brat babci miał wtedy kilka lat i tak sobie przetłumaczył łacinę na polski: in excelsis deo - najświętszy Tadeusz:D
    Moja córka długo nie rozumiała powiedzonka "na psa urok", a rozumiała je jako "napisał rok", na dodatek kompletnie nie wiedziała, o co chodzi. Na księżyc mówiła "dziedzień", a na wodę - hoda, z twardym, gardłowym "h".
    Powiedzonek syna nie pamiętam, zresztą on był bardzo małomówny. Dopiero kiedyś, gdy wyleciała mu z głowy nazwa "martwa natura", na moje pytanie, co malowali na lekcji (a były to pierwsze zajęcia z farbkami plakatowymi), po dość długim namyśle wypalił:" trupią przyrodę!"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no, oplulam monitor kawa!!! Tego chyba nic nie przebije. TRUPIA PRZYRODA - ja nie mogie! :))))))

      Usuń
    2. Trupia przyroda jest boska!!!!!!

      Usuń
    3. Musze to sobie zapamietac i kiedy wezme sie znow za malowanie, bedzie to trupia przyroda. Bo to cudne!

      Usuń
  12. modlitwa boska :)
    u nas w rodzinie do dziś funkcjonuje GAMONIL, który jest efektem wczesnego czytania córci - w wieku 5 lat zaczynała każdy wyraz od końca ;) kiedyś wzięła maść LINOMAG, przeliterowała i złożyła w nowy wyraz - i tak na długo została gamonilem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesusmaria! Ona juz wtedy przygotowywala sie na inwazje muzulmanow w Europie. Taka mala Kasandra. :))))))

      Usuń
    2. Gamonil jest genialny!!!! :)))

      Usuń
    3. Bardzo fajny ten gamonil. :)))

      Usuń
    4. Podziwiam kreatywnosc corci, w tak mlodym wieku umiec sobie odwrocic wyraz to naprawde godne podziwu.

      Usuń
    5. Po arabsku czytala, co w tym dziwnego? :))))

      Usuń
  13. u nas klasykiem była jebatka (herbatka) i ptaptysie (ptaki), do tego stopnia że moja ciocia pilnując małą mówiła do niej Ptaptyś :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jebatka bardzo mi przypadla do gustu. :)))

      Usuń
  14. Ja bardzo długo mówiłam kościoprut na kościotrupa.A jednak z moich córek, nie wiedzieć, czemu, biedronkę określała słowem muk:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No zupelnie nie wiedziec czemu. :))) A koscioprut podoba mi sie.

      Usuń
    2. O. A ja mówiłam "blodonka" na karalucha, a na biedronkę "śliczna karakona".

      Usuń
    3. I jestem z tego dumna! :)

      Usuń
    4. No ale zeby biedna biedronke tak postponowac?

      Usuń
    5. A karakonę to już nie?! :)

      Usuń
    6. E tam, wcale nie. Co taki karaluch winy, że się urodził insektem? Są gorsze ścierwa na świecie.

      Usuń
    7. Karaluchy to cwane bestie, walczylam z nimi, to wiem.

      Usuń
  15. Ja pamiętam tylko, że upierałam się, że to pomieszczenie najniżej położone to- piewnica i za cholerę nie godziłam się na usunięcie zbędnego "e".
    Oraz mój syn zażyczył sobie co by włączyć "kulwa lewa" i nie mógł zrozumieć mojego stuporu ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kulwe to jeszcze kojarze, ale co to jest ta lewa? :)))

      Usuń
    2. Pewnie też bym nie wiedziała, gdyby w ręku nie trzymał filmu "Król lew" ;-)

      Usuń
    3. No tak, kiedy sie zna rozwiazanie, wydaje sie ono takie logiczne oraz dlaczego sama na to nie wpadlam. :)))

      Usuń
  16. Ciagle cos przekrecam, po polsku i po angielsku, czasami specjalnie, czasami ze zlosci, a czasami nieswiadomie, moj ex- uwielbia te moje przekrecenia i on je pamieta lepiej niz ja, i tak go rajcuja ze chce sie rzucac na mnie, na szczescie najczesciej jestesmy na telefonie, na zywo pilnuje sie zeby go nie rozweselac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale rzuca sie w celu zamordowania Cie na smierc, czy tez w celach milosnych? :)))))

      Usuń
    2. Jak najbardziej w celu zamordowania, ale jednak nie na smierc, bardziej oplaca sie powtarzac te zamordowania, chociaz czort wie, ktoregos dnia moze byc i na smierc.

      Usuń
    3. A juz myslalam, ze targany wyrzutami sumienia z powodu rozstania, chcial jeszcze pofiglowac. :)))

      Usuń
  17. A mój brat upierał się przy zdaniu, czytając głośno baśń : przybywali pojebane i parami....
    A miało być "pojedynczo i parami".

    OdpowiedzUsuń
  18. Mnóstwo pewnie tego było, ale zabij mnie nie pamiętam, może pamiętałabym takie przekręcenia u mojej córki, ale wtedy niestety nie pisałam jeszcze bloga i też mi wszystko zanikło i wyparowało z pamięci.
    pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja mama pracowicie zapisywala, kiedy moje dzieciaki cos smiesznego powiedzialy i dzieki temu nie zaniknelo. :)

      Usuń
  19. Moje dziecię śpiewało kolędę: "rondel z głowy zdjęła". A miał być rąbek - które dziecko jednak pojmuje, cóż to niby miałoby być rąbek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alescie mi dzisiaj wszyscy dali powody do chichotu. Zaraz sobie zwizualizowalam te Maryje w stajence z rondlem na glowie. :)))))

      Usuń
  20. Najbardziej genialnym przejęzyczeniem Majusi (córeczki mojej siostrzenicy), która w wieku trzech lat podsłuchała rozmowę dorosłych było powiedzonko"pestń temat". Do dziś rodzinnie tak w żartach mówimy, kiedy chcemy zbyć niewygodny temat. Choć akurat dziecina bardzo szybko się połapała, że sobie z niej żartujemy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Malutkie dzieci maja bardzo duze uszy. :)))

      Usuń
  21. Ja mowilam przez jakis czas kordla zamiast koldra:))
    Za to z Juniorowych powiedzonek pamietam:
    cymelek - smoczek
    cianudek - krasnoludek
    zyzor - telewizor
    zagladnik - lusterko (zloty medal temu kto by zgadl o co dziecku chodzi jak ryczy przez pol dnia bo chce zagladnik:)))
    kolejny medal temu kto wie co dac dziecku ktore chce "szafe" myslalam ze wyjde z siebie bo prowadzilam do szafy i mowilam "prosze bardzo wez sobie" a on w jeszcze wiekszy ryk. W koncu moj ojciec zrozumial, ze chodzi o szachy!!!
    cos jeszcze bylo, moze sobie przypomne to dopisze:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie, na te szachy bym nie wpadla nigdy w zyciu. A zagladnik - bardzo logiczne, przeciez sie zaglada. :)))

      Usuń
  22. Mój Młody zamiast trzeba bylo mowi trzebało :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzebalo - czego to dzieciaki nie wymyslo... :)))

      Usuń
  23. Nasz poprzedni prime minister Tony Abbott grozil Putinowi ze go zlapie za fraki, bylo to po zestrzeleniu samolotu nad Ukraina w 2014, zginelo 38 Australijczykow. Abbott shirtfronting Putin, Abbott uzyl slowo 'shirtfront' czyli tlumaczac doslownie przod koszuli. Do tej pory politycy zartuja, kiedy Abbott 'shirtfronting' Putin.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba bardzo dobrze znac jezyk, zeby zrozumiec takie niuanse jezykowe. Ja po niemiecku jeszcze nie wszystko lapie, mimo ze jezyk znam juz dosc dobrze.

      Usuń
  24. no i slawny 3-slowa slogan 'stop the boats' i wszyscy wiedza o co chodzi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nawet ja wiem, o ile oczywiscie prawidlowo sie domyslam. :)))

      Usuń
  25. Ale sie posmialam:) Dzieciaki sa świetne!
    Moj wnuk caly czas mówi 'cheba' zamiast chyba. Nieraz my tak mówimy dla zartu:)
    Syn w dzieciństwie mowil 'wachelek' (wafelek), a corka 'srój gimnastyczny'.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Srój - ja nie mogie!!! :)))

      Usuń
    2. Ooo moj Junior namietnie zamienial f i ch i tak powstal suchit (sufit) oraz kufnia (kuchnia) i mufa (mucha).
      Na te muche to sie kiedys uparlam i prosilam, zeby patrzyl na moje usta i powtarzal wiec bylo tak
      Ja - mucha
      Junior - mufa
      Ja - mu cha
      Junior - mu fa
      Ja - mu chaa
      Junior - mu fffa
      Ja jeszcze raz z wiekszym naciskiem - mu CHa
      Junior - robak i uciekl:))

      Usuń
    3. Nie wolno znecac sie nad dzieckiem! Dobrze Ci nagadal!!! :)))
      Owsik L (U) zamienial namietnie w W. I tak swiecilo swonce, a ona chodzila z dziadkiem na wódke (czyli lódke) :))

      Usuń
  26. Dziciece slowniki wyrazów wlasnych to dobra zaprawa dla umyslu doroslych :). Jakis czas mi zabralo dojsc, o co mojemu chodzilo, kiedy sie upieral, zebu mu dac "puszuszusz". Tak nazywal srubki, które w tubylczym sa znane jako "parafusos".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. He he he! A dzieci zawsze sie bardzo denerwuja, kiedy dorosli nie rozumieja, czego sie od nich chce. :)))

      Usuń
  27. Fafolot (samolot), kordła, kolęda "a wczora z wieczora z niebieskiego wora", to moje słówka z dziecieństwa. Było tego wiele, ale nikt nie zapisywał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano wlasnie! Czlowiek za bardzo ufa swojej pamieci.

      Usuń
  28. Dobrze, że mi córka wcześniej powiedziała, bo nigdy bym się nie domyśliła, że mała jak chce do kanapki ogórka to mówi "kuka'.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obertlumacz dzieciecej mowy - matka. :)))

      Usuń
  29. Moja Młoda miała w słowniku takie dziwadła: paduszka,kugat, pepitio. Kiedyś pomyliliśmy ulice w Białymstoku. Młody widząc tabliczkę z nazwą ulicy krzyknął: tam trzeba iść, bo to ulica Hugo Kołobaja!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No a gdzie tlumaczenia? Paduszka to poduszka? Ale te dwa nastepne to juz nie wiem.

      Usuń
    2. Hahaha... właśnie o to chodziło ;). Kugat to kogut (mąż kury), pepitio to keczup.

      Usuń
    3. Jeszcze tego kugota moglabym sie domyslic, ale pepitio? Skad on to wzial?

      Usuń
  30. Najwięcej to chyba takich sytuacji jest z piosenkami u mnie i przy zbyt szybkim mówieniu czegoś.

    To ważna sprawa jest, bo jednak na rowerze jak się jedzie to różnie może być. Istotne też jak dla mnie jest to, że już Toya nie reaguje na rowerzystów, to dobry prognostyk raczej.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem jeszcze reaguje, ale w 95% nie zwraca na rowerzystow zadnej uwagi. Jednak te 5%, kiedy zaczyna gonic rower ze szczekaniem (moze sie jej rowerzysta nie podoba?), nienajlepiej o niej swiadczy. Trzeba nad tym jeszcze popracowac.

      Usuń

Chcesz pogadac? Zamieniam sie w sluch.