sobota, 25 sierpnia 2012

Pamieci Mrautak.

Odeszlo jedno z naszych dzieci, naszej blogowej rodziny, kotka Kaprysi o niebanalnym imieniu Mrautak. Dopadla ja ciezka i nieuleczalna choroba, ktorej nie dala rady pokonac. Na walke z nia wykorzystala wszystkie dane jej kocie zycia. Ile ich miala? 7? 9? Zyla przeciez tak bardzo krotko, o wiele za krotko. Bo co to jest dwa lata dla kota? Miala tak niewiele czasu, zeby cala soba wyrazic ogrom milosci do Kaprysi i jej Bliskich. Ale jednak zdazyla, koty to potrafia!
Pozostawila puste mieszkanie...
Wislawa Szymborska pisala o kocie w pustym mieszkaniu, zapomniala napisac o czlowieku krazacym od pokoju do pokoju, gdzie kazdy mebel, zdjecia, kazde miejsce przypominaja o Przyjacielu, ktorego juz nie ma... Nie napisala o rozdartym sercu, o bolu i rozpaczy... Nie napisala i juz nie napisze.
Czlowiek w pustym mieszkaniu... Lzy... Tesknota... Wielka rozpacz... Ostatnie glaskanie... Samotnosc...
Moze, gdyby Mrautak umiala pisac, spisalaby testament. Moze brzmialby on tak:
 
Ludzie, nim odejda, zapisuja w testamencie swoj dom i wszystko, co maja tym, ktorzy pozostaja.
Gdybym mogla swoimi lapkami zrobic to samo, moja ostatnia wola wygladalaby tak:
     - moj szczesliwy dom,
     - moja miseczka i poslanie, 
     - kolana, na ktorych kladlam glowe,
     - rece, ktore mnie glaskaly, 
     - glos, ktory mnie wolal,
     - serce, ktore mnie tak kochalo
zapisuje w ostatniej woli glodnemu, chudemu, smutnemu i przerazonemu Kotu-w-potrzebie.
Kochany Czlowieku, Twoja milosc to wszystko, co mialam, wiec po moim odejsciu nie mow: "juz nigdy nie pokocham innego kota", lecz wypelnij moj testament i daj wszystko, co mialam komus, kto tego bardzo potrzebuje.
                                                                                                                                Twoja Kotka

 
Kaprysiu, chcialam wkleic tu zdjecie Mrautak, ale nie bede zaklocac Ci spokoju pytaniami o pozwolenie, moze kiedys...
Jestem calym sercem z Toba i Twoja Rodzina, rozumiem Wasz bol i rozpacz. Jednak teraz Mrautak biega zdrowa i wolna od bolu,  po zielonej trawie za Teczowym Mostem, razem z innymi naszymi pupilami, ktore sie tam nia zaopiekuja, wskaza droge i nie pozwola, by czula sie tam samotna i zagubiona. Nie martw sie, ona jest pod dobra opieka.

Z wyrazami wspolczucia...

6 komentarzy:

  1. I ja też, strata najlepszego futrzanego przyjaciela musi być bardzo bolesna:(

    OdpowiedzUsuń
  2. Wzruszyłam się bardzo ...
    Wolę póki co nie myśleć o tym, że moje zwierzaczki kiedyś będą musiały odejść...

    OdpowiedzUsuń
  3. Autorka nie życzy sobie komentarzy, więc uszanuję, ale współczuję bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  4. Przepięknie napisałaś... Znowu płaczę...

    OdpowiedzUsuń

Dziekuje za Twoj komentarz.
Lubie wiedziec, z kim rozmawiam, moge dyskutowac, ale nie toleruje chamstwa i atakow ad personam. Anonimowe komentarze i tak wpadna do spamu, wiec mozecie sobie oszczedzic pisania, a obrazliwe beda usuwane.