czwartek, 6 grudnia 2012

Louis Wain.

Louis Wain urodzil sie 5 sierpnia 1860 r. w Clenkerwell w Anglii, z matki Francuzki. Jego ojciec byl kupcem tekstylnym. Byl najstarszy z rodzenstwa, mial piec mlodszych siostr, z ktorych najmlodsza leczona byla psychiatrycznie. Studiowal w latach 18777 do 1880 w West London School of Art, gdzie do roku 1882 pracowal jako nauczyciel. Od roku 1880, po smierci jego ojca , stal sie jedynym zywicielem rodziny. Zrezygnowal z funkcji nauczyciela, stajac sie wolnym artysta. W wieku 23 lat poslubil guwernantke swoich siostr, starsza od niego o 10 lat Emily Richardson, co w tamtych czasach uchodzilo za skandal. Kilka lat pozniej jego zona zmarla na raka.



W roku 1886 zaczal malowac swoje slynne koty, bardzo uczlowieczone. Miedzy rokiem 1880 a wybuchem pierwszej wojny swiatowej zyskal w Wielkiej Brytanii, jak i w Stanach Zjednoczonych Ameryki, wielka slawe swoimi komiksowymi kotami.



W latach 1907 do 1910 pracowal nad swoimi kocimi dzielami w Nowym Jorku. Kiedy powrocil do ojczyzny, zmarla jego matka. Mniej wiecej w tym czasie zaczal chorowac na schizofrenie.














Choroba ta miala znaczacy wplyw na jego tworczosc. Stal sie bardzo kaprysny, czesto zachowywal sie niezwykle agresywnie i wyrobil w sobie nieufnosc wobec swoich siostr.






Z tego powodu zostal skierowany na oddzial dla biedakow w Sprinfield Mental Hospital. Kiedy jego choroba stala sie sprawa publiczna, zorganizowano dla niego lepsze warunki pobytu w szpitalu.




Skutkiem tej strasznej choroby zmienil sie styl jego tworczosci. Malowal juz tylko psychodeliczne ogromne kocie oczy, otoczone dzika ornamentyka.











Zmarl w Londynie 4 lipca 1939 roku.














34 komentarze:

  1. Cześć Panterko
    Nie wiedziałam o takim malarzu a dzięki Tobie się dowiedziałam , obrazy mają coś w sobie :)
    Miłego Ilonus

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Milymi" nazwalabym te z poczatkow tworczosci, pozniejsze sa troche straszne.

      Usuń
    2. Mnie się nawet te straszne podobają :)

      Usuń
  2. Te jego schizofreniczne obrazy są trochę podobne w stylu do obrazów Witkacego. Tyle, ze Witkacy sam wprowadzał sie w stan wariactwa, narkotyzując się i pijąc. Podobno wielu twórców żeby w ogóle tworzyć musi być na jakimś haju!
    A co do niesamowitych dzieł Waina, to zdecydowanie podobają mi sie bardziej te szalone! Dzięki za ciekawą notkę - Ty Panterko zawsze coś ciekawego wyszperasz i czymś człowieka zaciekawisz!:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tylko malarze tworzyli na dopalaczach. I nie tylko oni pod ich wplywem nabawiali sie chorob psychicznych, prowadzacych czesto do samobojczej smierci lub, w poszukiwaniu coraz silniejszych bodzcow, do przedawkowania. Wez wiekszosc muzykow rockowych. Hendrix, Joplin, a ostatnio Winehouse. Czy ich dziela bylyby tak genialne, gdyby tworzyli je na trzezwo?

      Usuń
    2. Pewnie w ogóle świat by o nich nie usłyszał, bo na trzeźwo byliby mierni lub co najwyżej poprawni. Szaleństwo ubarwia, prowokuje i zaciekawia. Ale ma swoją cenę. Geniusze umierają młodo...Może i warto tak młodo umierać a żyć intensywnie i pozostawić po sobie tak wyrazisty ślad...?

      Usuń
    3. Świat jaki jest obecnie na trzeźwo jest nie do przyjęcia...

      Usuń
    4. Chyba nic innego mi nie pozostaje, jak zabrac sie za dopalacze. Zostane krolowa blogow :)))

      Usuń
    5. @Ania: Jak to powiada Bałtroczyk: "Nie próbowałem, strach ryzykować" :)

      Usuń
  3. Super są te schizofreniczne koty! :))
    Fajnie, że o nim napisałaś, bo ja też nie znałam do tej pory tego pana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypadkiem wpadlam na jego trop i postanowilam sie z Wami, kociarzami, podzielic.

      Usuń
  4. Koty są piękne a później niesamowite i niepokojące (jak choroba Waina).
    To w ogóle bardzo wdzięczny temat w różnych sztukach. Mam na przyszły rok kalendarz z rysunkami T.A.Steinlena, tego od słynnego plakatu "Chat Noir".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koty sa bardzo wdziecznym tematem w literaturze, malarstwie, fotografii i w... zyciu.

      Usuń
  5. Pierwszy raz o nim słyszę.
    Ciekawa twórczość,
    ale nie wiem dlaczego artyści muszą coś mieć demonicznego w swoim życiorysie...
    Jak nie trudne życie to choroba straszna...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I, co dziwne, to wlasnie napedza ich tworczosc. Robia to wlasnym kosztem, kosztem zdrowia, czesto i zycia.

      Usuń
  6. ja również o nim nie słyszałam niektóre obrazki jakbym wcześniej widziała...
    pozdrawiam i zapraszam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Natknelam sie na niego przypadkiem. W jego obrazach najlepiej widac postep choroby.

      Usuń
  7. Fantastyczny post Pantero. Mnie zawsze fascynuje jak destrukcyjnie działają uzależnienia, choroby psychiczne na człowieka, choć nie na jego twórczość. Byłam zdumiona, gdy zobaczyłam, jak pogodne dzieła zaczął malować Munch po odbyciu kuracji odwykowej na stare lata. Aż strach pomyśleć, jak przesycony był cierpieniem wcześniej, gdy np. malował Krzyk.
    Koty na obrazach Louisa Waina są piękne i te wcześniejsze i te "chore".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla dobra kultury i potomnych nie warto czasem poddawac sie kuracji odwykowej.

      Usuń
  8. Ty to jednak jesteś rasową kocicą...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nooo, rasy pantera blondwlosa.
      :D

      Usuń
    2. he he... rzadki okaz! dostałbym za Ciebie sporą sumkę... ciesz się, że nie jestem materialistą i nie wydam Cię zoologom do badań :P

      Usuń
    3. Ciesze sie. A mam inne wyjscie?

      Usuń
  9. Fajowe...ciekawe czy coś brał przy malowaniu, ostatnie takie odjechane :)
    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, co wtedy zapodawali schizofrenikom, moze to wylacznie wplyw choroby.

      Usuń
  10. Odpowiedzi
    1. To prawda. Choroba rowniez tajemnicza i niesamowita.

      Usuń
  11. Fajne koty, a jakie kolory...

    OdpowiedzUsuń
  12. Panterko, nie nadążam za Tobą. Aleś Ty płodna. Taka nostalgiczna ta notka moja, bo i film i fakt, że Demi skończyła 9 lat i ta pogoda, i tak jakoś. Te myśli wstrętne o nieuniknionym, które czasami wkradają mi się do mózgownicy bez zaproszenia. Ale to przejdzie. To nie schizofrenia, tylko szczypta apatii :P A z artystami tak jest, im bardziej szalony, tym bardziej twórczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano, tak sobie plodze i plodze, jak nie dzieci, to wpisy na blogu ;))

      Usuń

Chcesz pogadac? Zamieniam sie w sluch.