czwartek, 14 listopada 2013

Przypadek siostr Pollock.

Za Wiki:
Reinkarnacja (również: metempsychoza, transmigracja; łac. re+in+caro, carnis - ponowne wcielenie) – pogląd, według którego dusza (bądź świadomość) po śmierci ciała może wcielić się w nowy byt fizyczny. Np. dusza jednego człowieka może przejść w ciało nowonarodzonego dziecka lub zwierzęcia czy nawet według niektórych poglądów rośliny. Samo słowo reinkarnacja jest zestawieniem dwóch członów: inkarnacja (wcielenie) i przedrostka re (oznaczającego powtórzenie czegoś). Dosłownie więc reinkarnacja oznacza powtórne wcielenie.

55 lat temu urodziły się Gillian i Jennifer Pollock - angielskie bliźniaczki, których przypadek uważany jest za dowód na istnienie reinkarnacji. Ich rodzice zauważyli, że dziewczynki zachowały fragmenty wspomnień swoich zmarłych tragicznie sióstr. Bliźniaczki miały podobny do nich wygląd i charakter. Sprawa była tak niezwykła, że nawet ich matka - gorliwa chrześcijanka - przestała wierzyć, że to jedynie zbieg okoliczności…
Dr Ian Stevenson (1918-2007) był kanadyjskim psychologiem, który poświęcił karierę naukową na badanie tajemniczego fenomenu zwanego "pamięcią poprzednich wcieleń". Szczególnie interesowały go przypadki jej występowania u dzieci. Uczony zjeździł świat, dokumentując relacje kilkulatków opowiadających o szczegółach z życia ludzi, których nie mieli prawa znać.
Jedna z tych spraw była szczególna. W 1964 r. skontaktował się on z państwem Pollock - rodzicami bliźniaczek, którzy twierdzili, że inkarnowały się w nich dwie tragicznie zmarłe siostry.
Joanna i Jacqueline giną na chodniku
5 maja 1957 r. w brytyjskim Hexham piratka drogowa wjechała rozpędzonym autem na chodnik, zabijając na miejscu 11-letnią Joannę i 6-letnią Jacqueline. Odurzona sprawczyni zrobiła to ponoć umyślnie. Nietrudno wyobrazić sobie, jakie emocje zapanowały wówczas w domu rodziców ofiar - Florence i Johna Pollocków. Rok później matka zabitych dziewczynek była już w kolejnej ciąży. Jej mąż żywił silne przeświadczenie, że urodzi ona bliźnięta, że Jacqueline i Joanna w jakiś sposób powrócą…
Choć lekarz prowadzący twierdził, że Florence nie jest w ciąży mnogiej, przeczucie Johna Pollocka okazało się trafne. 4 października 1958 r. na świat przyszły Gillian i Jennifer - bliźniaczki jednojajowe. Co ciekawe, ich ojciec nie mylił się też w drugiej kwestii. Pierwszą oznaką nadprzyrodzonego związku bliźniaczek z ich tragicznie zmarłym rodzeństwem były wrodzone znamiona na ciele Jennifer.
Dr Stevenson tak pisał o tym w książce "Dzieci, które pamiętają poprzednie wcielenia": "Państwo Pollock zauważyli, że Jennifer - młodsza z bliźniaczek - ma dwa znamiona, które pod względem kształtu i umiejscowienia odpowiadały znamionom u zmarłej Jacqueline. Ślad na czole Jennifer, niedaleko nasady nosa, odpowiadał szramie, która została jej siostrze, kiedy ta potknęła się i upadła, rozcinając sobie skórę. Także duży pieprzyk po lewej stronie talii był u niej identyczny jak u zmarłej".
Z obserwacji bliźniaczek Pollockowie wyciągnęli wniosek, że urodzona 10 minut wcześniej Gillian była wcieleniem zmarłej 11-latki, zaś Jennifer drugiej z nieżyjących dziewczynek. Tożsame znamiona to jednak nie wszystko. Rodzice twierdzili, że córki odziedziczyły też po nieżyjących siostrach wspomnienia.
Pamiętam szkołę, huśtawki i śmierć
Kiedy bliźniaczki zaczęły płynnie mówić, ich rodzice zorientowali się, że opowiadają one o sprawach, o których wiedzieć nie mogły. Stevenson pisał, że Gillian i Jennifer rozpoznawały miejsca i przedmioty z życia sióstr. Szczególnie zaskakująca była ich wrodzona "orientacja przestrzenna" w Hexham, skąd Pollockowie wyprowadzili się niedługo po ich narodzinach. Rodzina odwiedziła miasto dopiero, kiedy dziewczynki miały cztery lata. Wtedy zdarzyło się coś dziwnego.
"Spontanicznie wspomniały o dwóch miejscach - szkole i placu z huśtawkami - zanim je zobaczyły" - odnotował Stevenson. Jedna z nich, wskazując na park, powiedziała: "Tam się bawiłyśmy, tam była huśtawka i zjeżdżalnia". Państwo Pollock twierdzili, że Gillian i Jennifer rozpoznały też swój stary dom. Powtarzające się incydenty sprawiły, że ich matka - gorliwa chrześcijanka - przestała wierzyć, że podobieństwa między zmarłymi córkami a bliźniaczkami to tylko zbiegi okoliczności.
Florence Pollock nie umiała jednak tego do końca zaakceptować. Postanowiła też poddać bliźniaczki pewnej próbie. Gdy Gillian i Jennifer miały cztery lata, postawiła pod drzwiami ich pokoju pudło z rzeczami zmarłych sióstr. Dziewczynki bez problemu wybrały te zabawki, do których było szczególnie przywiązane ich nieżyjące rodzeństwo. Użyły ponoć tych samych imion lalek i maskotek, co Joanna i Jacqueline. Na widok starej zabawki jedna z bliźniaczek krzyknęła: "Nie widziałam cię tak długo!".
Powrót do rodziny
Dr Stevenson postanowił przeanalizować pewne podobieństwa między zmarłymi dziewczynkami a ich siostrami: "Jennifer i Gillian wykazywały zachowania, które odpowiadały ich zmarłym starszym siostrom. Jennifer była zależna od swojej bliźniaczki, podobnie jak Jacqueline była podporządkowana starszej siostrze" - pisał. Pojawiły się też inne ciekawe wątki. Przykładowo, bliźniaczki Pollock bardzo szybko nauczyły się pisać. Podczas gdy Gillian poprawnie trzymała ołówek, druga z dziewczynek zaciskała go w pięści. Stevenson zastanawiał się, czy u pierwszej z nich umiejętność ta mogła zachować się jeszcze z "poprzedniego życia".
Obie dziewczynki panicznie bały się też rozpędzonych aut i przechodzenia przez jezdnię. Ich rodzice wspominali, że pewnego razu podsłuchali nawet, jak Gillian i Jennifer mówią między sobą o wypadku, "w którym zginęły"! Obie miały też podobne pasje i zainteresowania, co zmarłe siostry, przy czym - co podkreślał dr Stevenson, który był w kontakcie z rodziną przez ponad dwie dekady - Pollockowie nie poruszali przy bliźniaczkach tematu tragedii sprzed lat.
Choć Florence nie mogła pogodzić tego ze swoją filozofią, problemem było również nastawienie jej męża, który przyznawał, że wierzy w reinkarnację. Z tego powodu krytycy przypadku sióstr Pollock uznawali, że przez swe podejście mógł on świadomie kształtować bliźniaczki na "kopie" zmarłych córek i interpretować wszystko przez pryzmat swoich wierzeń. Sam John wyznał dr Stevensonowi, że otwartość na koncepcję wędrówki dusz pozwoliła mu jednak wyłapać w zachowaniu dzieci pewne niuanse, których inni rodzice raczej by nie zauważyli.
Urosły i zapomniały
Stevenson obserwował bliźniaczki przez długi czas. "W późniejszym okresie dzieciństwa zapomniały one jednak całkowicie o wszystkich szczegółach ze swojego poprzedniego życia" - odnotował. Było to bardzo symptomatyczne, ponieważ u większości dzieci, które dysponowały wspomnieniami reinkarnacyjnymi pamięć o nich wygasała, kiedy wchodziły w wiek szkolny.
W archiwum zmarłego w 2007 r. dr Stevensona było wiele innych zaskakujących przypadków "reinkarnacji w rodzinie". Jedna ze starszych spraw, bardzo podobna do historii Pollocków, zdarzyła się na początku XX stulecia w rodzinie włoskiego wojskowego, kpt. Bautisty, którego córka zmarła w 1902 r. w wieku zaledwie dwóch lat. Trzy lata potem na świat przyszła kolejna córka, którą nazwano Blanche - po nieżyjącej siostrze.
Dziewczynka była podobna do zmarłej z urody i charakteru. Kiedy miała pięć lat zaskoczyła rodziców, śpiewając kołysankę po francusku. Bautistowie byli zszokowani, gdyż była to piosenka, jaką zmarłej Blanche śpiewała szwajcarska niańka, która po jej śmierci wróciła do kraju. Kiedy rodzice pytali dziecko, skąd zna te słowa, odpowiedziało: "Zwyczajnie je pamiętam".
Rozdziały książek dr Stevensona wypełniają dziesiątki podobnych przypadków. Celem uczonego, który odebrał także wykształcenie biologiczne, nie było jednak wspieranie doktryny reinkarnacji, ale wykazanie, że świadomość i pamięć są nie do końca zależne od mózgu i mogą egzystować same z siebie, choć nauka nie jest jeszcze w stanie tego zrozumieć.
A co z przypadkiem bliźniaczek Pollock? Choć Stevenson zwrócił uwagę, że ich ojciec wierzył w reinkarnację, nie uważał, by dzieci były wychowywane na "zamienniki" zmarłych sióstr. "Jennifer i Gillian wyrosły na normalne młode kobiety. […] Rozmawiając z nimi w późniejszym okresie spotkałem się z ich strony z pewnym niedowierzaniem, co do opowieści o ich dzieciństwie. Nie kwestionowały one jednak tego, o czym donosili ich rodzice" - pisał.

Zrodlo:  Onet.

***********************************************************************************

Tak tylko przypominam, bo czasu jeszcze troche zostalo, ale trzeba te fraszki skomponowac, a to jednak nieco czasu zajmie.


TUTAJ szczegoly.

65 komentarzy:

  1. Panterro, a ty w nocy spać nie możesz? Ja już na 3 bok o tej porze się przewracam i przepycham Floriana :o)
    Ale do meritum. Temat reinkarnacji budzi zawsze straszne emocje, wiadomo dlaczego, ale ja osobiście uważam, że ma głęboki sens taka wędrówka świadomości. Jako osoba czytająca od zygoty natknęłam się na mnóstwo książek na ten temat, mądrych, głupich, głupio mądrych...ale dało mi to szansę wyrobić własne zdanie. Ja w to wierzę.....choć, perspektywa powrotu niespecjalnie mi się podoba.....jest tyle strasznych miejsc na ziemi, gdzie nie chciałabym trafić. Ostatnio DUŻE wrażenie zrobiła na mnie książka DOWÓD Ebena Alexandra. Neurochirurg, który w śpiączce wędrował po zaświatach. Bardzo ci polecam do przeczytania, wszystkim innym też :o))) Koncepcja, że świadomość jest oddzielnym bytem i była pierwsza, nie jest nowa, ale w tej książce opisana ogromnie przystępnie i rozwinięta.....I widział psy razem z ludźmi, bawiące się w między drzewami :o)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, ja o tej porze trzeci raz obracalam sie w lozku. Blogger ma taki myk, ze sam umieszcza posta, kiedy sie go odpowiednio zaprogramuje ;)
      Post umiescilam jako ciekawostke, bo ja sama w takie rzeczy nie wierze. By mowic o wedrowce dusz, trzeba zalozyc, ze dusze w ogole istnieja. Pisalam juz wczesniej o teorii zycia po smierci
      http://swiattodzungla.blogspot.de/2013/09/co-po-zyciu.html
      i tam wspominalam, ze dla mnie czlowiek konczy sie z chwila smierci, a dusza to wymysl.

      Usuń
    2. A widzisz Pantero...Doktor Alexander to też tłumaczy...nasze zmysły, nasz MÓZG jest FILTREM, przekazuje nam tylko to, co dotyczy naszego świata, do innych wszechświatów, potrzebujemy innych zmysłów. Stephen Hawking, Einstein, oni już dawno mówili, że czas nie biegnie liniowo. Hawking jest ateistą, ale też i wielkim naukowcem, on nie wyklucza istnienia innych światów, które się nawzajem przenikają i tkają materię wszechświata. Może są to światy świadomości? Zdanie o religiach i Kościołach mam takie samo jak ty, żeby nie było :o)))))) Ale ostatnio, po rozmowie z synem, zastanowiłam się.....Pierwsze ławki w kościołach, najwięksi dranie tam siedzą, grają spektakl życia udając przed sobą i innymi, że są dobrzy. Jest to jednak forma kontroli nad tłumem. Kontrola zewnętrzna w społeczeństwie (czyli zestaw norm, nakazów, rytuałów i tradycji), jest czasem jedyną barierą dla zła, głupoty, miernoty i egoizmu. Przynajmniej muszą udawać, a jak by ich tak całkiem spuścić ze smyczy? W moim ukochanym serialu "Rodzina zastępcza" pani Alutka kiedyś powiedziała mądre słowa: Jaki materiał, takie narzędzie pani Aniu :o)
      Rozpisałam się, ale Dowód naprawdę warto przeczytać, toż wierzyć nie musimy...sorry, moja dusza bibliotekarki musiała to napisać.

      Usuń
    3. "Osoba czytająca od zygoty"! Świetne określenie! Ja też tak mam :)))))

      Usuń
    4. Ja mam wlasne normy moralne i nie potrzebne mi boskie autorytety, a tym mniej koscielne.
      Skad ja mam ten Dowod wytrzasnac? Tu nie moge kupic. :(

      Usuń
    5. A czy ja o tobie kobieto-panterro pisałam? Ja też mam swoje normy moralne i kościółkowe mi nie potrzebne. Jak to Kant powiedział: niebo gwiaździste nade mną, prawo moralne w we mnie.
      Dowód jest w księgarniach, także online, powinien być w bibliotekach, jest też na allegro. Nowa to książka i dlatego dostępna. I nie kościółkowa :o) A wręcz przeciwnie.

      Usuń
    6. Onlajn - sronlajn, jak mawia Kaczor. Ja nie jestem jeszcze na tyle ucywilizowana komputerowo, zeby tak kupowac. :(

      Usuń
    7. Jeżu...blogujesz sobie najmniejszym palcem u lewej nogi popijając herbatkę i robiąc na drutach, a nie kupujesz on line? Panterrrrrrrro, nie żartuj sobie ze mnie :o)

      Usuń
    8. Slowo honoru! Jak juz czegos bardzo potrzebuje, zwracam sie do corek. Nie mam zaufania do placenia wirtualnego, a oni przelewow nie chca. No co? Jestem nie z tego pokolenia. ;)

      Usuń
  2. Bardzo ciekawy post . Mogłabym odrodzić się jako kot bengalski - obecnie marzę o takim kocie (1500 - 2500) może kiedyś sobie kupię , albo ktoś mi kupi - tyle jest okazji urodziny,imieniny,gwiazdka :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko kundelki, nawet kocie! Jak dobrze poszukasz, pewnie znalazlabys kundelka podobnego do bengala, schrony pekaja w szwach.

      Usuń
    2. Mam już 2 z ulicy i 2 rasowe .Cebula i Rudzik mają u mnie życie jak w Madrycie. Po mojej ulicy łazi pełno kotów - jest mi przykro , ale nie mogę ich zabrać. Mogę tylko wystawić miskę z jedzeniem. Przygarnęłam też mojego psa Maćka którego kupiła sobie bezmyślnie moja córka Kari - jakbym go nie wzieła pewnie wylądowałby w schronisku. Nie mam wyrzutów sumienia - nie mogę zbawić wszystkich zwierząt.Nie założę domu tymczasowego dla zwierząt bo się do tego nie nadaję - jestem za słaba psychicznie - nie miałabym siły oddać. Jeszcze taka głupia sprawa - trzeba mieć kasę. A o bengalu pomyślałam że może kiedyś za jakieś 10 lat jakby moje tfu tfu odeszły :)

      Usuń
    3. A masz nadzieje, ze za 10 czy 20 lat liczba bezdomkow zmaleje w Polsce? Ja watpie.

      Usuń
  3. Witaj Panterko!Bardzo ciekawy post!!! Przynajmniej dla mnie, która duzo w swym zyciu na ten temat myslałam i doszłam do wniosku, iż reinkarnacja jest możliwa, że to co było kiedyś nami, nie przepada do końca, nie ginie wraz z ciałem. Cząstka tego zostaje i żyje nadal - w kimś.

    (I tu przyznam Ci się Panterko do czegoś ważnego, wręcz intymnego i bardzo dla mnie delikatnego. To moje opowiadanie "Jak woda w strumieniu" nie jest bynajmniej wymysłem mojej wyobraźni. Wiekszośc z opisanych tam rzeczy dotyczy właśnie mnie. To ja byłam ta Alą z płomiennorudymi warkoczykami, która spotkała ową dziwną staruszkę...).
    Nadal czasami zdarzają mi sie dziwne wspomnienia, wrażenia deja vu, trudne do zapomnienia sny oraz spotkania z nieznanymi, a jednak jakos znajomymi jednak ludźmi.
    Może to smieszne, nierozsądne i naiwne wierzyc w nastepne wcielenia kiedyś zyjących osób, ale ja wierzę, bo czuję, iż jest w tym prawda, sedno i sens. A w takim przypadku "czucie i wiara silniej mówią do mnie, niż mędrca szkiełko i oko". A zresztą dr Stevenson właśnie swym szkiełkiem i okiem doszedł do podobnych konkluzji - nie całkiem umieramy! Co, moim zdaniem, jest zarówno przynoszącą nadzieję i pocieszenie informacją, jak i nieco niepokojacym stwierdzeniem, dającym asumpt do poważnych, dotyczacych etyki, psychologii i religii rozważań.
    Ciepłe pozdrowienia zasyłam!:-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie nic podobnego nigdy sie nie przytrafilo. Nie wiem, czy powodem jest moja silna niewiara, sceptycyzm w stosunku do wszystkiego, co niewytlumaczalne i niemozliwe do poznania zmyslami. Tak juz mam i nie zmieni sie to nigdy, chyba, ze... zdarzy sie cos mnie samej, co pozwoli uwierzyc, ale bardzo w to watpie.
      Sciskam bardzo mocno

      Usuń
    2. Tak myślałam, Olu, czy w tej historii nie zawarłaś czegoś, co sama przeżyłaś. Jest ona tak niesamowita, że aż nieprawdopodobna, ale przy Twojej wrażliwości jednak realna :)
      Chociaż nigdy nic tak spektakularnego nie przeżyłam, to myślę, że nasze życie nie kończy się z chwilą śmierci ciała i, że nie żyjemy tylko raz. A dzięki religii w obecnym kształcie i racjonalizmowi, łatwiej ludzi trzymać w ryzach, w niewiedzy.
      Chociaż, jestem strasznym niedowiarkiem z drugiej strony ;) "Dowód" czytałam, czytuję w internecie różne "dziwne" strony i fora i chyba świat tak do końca nie wygląda tak, jak nam się wydaje.
      To oczywiście moje odczucia i nikomu nie wmawiam, że tak jest na pewno i ma mi wierzyć ;)
      Skoro ja tak do końca o tym wszystkim przekonana nie jestem.

      Usuń
    3. Byc moze zdarza sie to wylacznie ludziom o nadprzecietnej wrazliwosci, moze ja na takie przezycia po prostu nie zasluguje? Sama juz nie wiem.

      Usuń
    4. Większość ludzi tego nie doświadcza, Panterko. A jeśli doświadcza, to odrzuca te sprawy, bo przecież są niemożliwe, nierealne, nieracjonalne. Tak bardzo jesteśmy poblokowani na to.
      Ja też nie mam takich przeżyć, bo ... nie wiem, dlaczego ,ale czasem dochodzą do głosu emocje, reakcje, które biorą się nie wiadomo skąd. Tylko, że nie wiem wtedy, czy to faktycznie moje przeżycie z innego czasu i wymiaru, czy tylko reminiscencje przeczytanych książek, obejrzanych filmów.

      Usuń
    5. Ja ze zwyklym komputerem ledwie sobie daje rade, wiec jak tu zrozumiec komputer o nieskonczonych praktycznie mozliwosciach, jakim jest ludzki mozg?

      Usuń
  4. Świetny temat, reinkarnacja interesowała mnie kilka lat temu, dziękuję za przypomnienie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja za nic nie moge sobie przypomniec, kim bylam w poprzednim wcieleniu, ergo - nie bylo mnie wczesniej. To tyle w temacie, jesli chodzi o mnie. ;)

      Usuń
  5. ...reinkarnacja kiedyś mnie interesowała i trochę na ten temat czytałem. Przodownikami w badaniach jak zwykle są Amerykanie, ale czy im wierzyć na słowo, przecież oni badają wszystko i wszędzie. Kiedyś nawet sprawdzaliśmy, taka zabawa, kim byłem w poprzednim życiu i wyszło, że byłem kuglarzem, a żyłem w 1508 roku. Chyba mi coś z tego kuglarza zostało do dzisiaj, szkoda tylko, że to zabawa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja pamiec nie siega do wieku, kiedy liczylam sobie mniej niz 3-4 lata, a co dopiero do wczesniejszych wcielen. Ale chetnie poddalabym sie hipnozie, moze po niej uwierzylabym w niewiarygodne.

      Usuń
  6. Bardzo ciekawy temat; przyznam, że nie mam skonkretyzowanej opinii. Czytałam również sporo na temat pamięci genetycznej, ale dotyczyłaby ona raczej bezpośrednich potomków - nieco bardziej to do mnie przemawia, ale... nie wiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do mnie tez nie przemawiaja opowiesci innych, a sama niczego nie doswiadczylam, wiec nie wierze :)

      Usuń
  7. A ja ostatnio gdzies czytalam, ze dziecko w okresie dziewieciu miesiecy ciazy jest w stanie slyszec i potem pamietac glosy zewnetrzne (doswiadczenia z muzyka przeprowadzono na pewnej wiekszej grupie) wiec moze bliźniaczki slyszaly rozmowy-wspomnienia rodzicow? Zagadnienie reinkarnacji ciekawi na jakims etapie życia ale jest ono bardziej pojemne, nie tylko dotyczy ludzi ale również zwierzęta i rosliny, co jest prawdopodobniejsze :/ i b. realistyczne ('Idylla maleńka taka').

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musze zamiescic calosc, bo ten wiersz jest taki prawdziwy:
      Idylla maleńka taka:
      Wróbel połyka robaka,
      Wróbla kot dusi niecnota,
      Pies chętnie rozdziera kota,
      Psa wilk z lubością pożera,
      Wilka zadławia pantera.
      Panterę lew rwie na ćwierci,
      Lwa - człowiek; a sam, po śmierci
      Staje się łupem robaka.
      Idylla maleńka taka.

      O mnie tez tam jest :)))

      Usuń
    2. Lubie taka idylle :) choc troche naturalistyczna :). A pantera w tym lancuszku... no coz, sano zycie :))).

      Usuń
    3. Zreszta ja nie lubie za bardzo miesa. Szczegolnie wilczego :(

      Usuń
    4. To prawda ;), pamietam jak sie rozprawilas z cala watacha amerykanskich wilkow morskich na rzecz hiszpanskich wilkow morskich z latarni morskiej :))).

      Usuń
    5. To nie ja, to toreadorzy :)))

      Usuń
    6. E tam torreadorzy. Pokonalas powage humorem ale tym samym poddalas torturom wszelkich ponurakow i pesymistow skazujac ich na lzy, parskania niekontrolowane, wybuchy smiechow z zamego rana, na czczo lub o lyku czarnej kawy tylko...

      Usuń
    7. No, nie chcialam nikogo torturowac, jak bum-bum! :)))

      Usuń
  8. Bardzo ciekawy post Panterko! Trudno się wypowiadać i myślę, ze ludzie nie wymyślają historii nie wiadomo po co? Trudne do uwierzenia ale...ale coś w tym jest.:)Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwazam, ze wszystkie "zjawiska nadprzyrodzone" da sie racjonalnie wytlumaczyc. Ciekawiej jest jednak puszczac w eter tajemnicze historyjki niz probowac racjonalizmu. ;)

      Usuń
  9. Mi powiedziała kiedyś pani astrolog, że pochodzę z południa Francji, że tam są moje korzenie. Hmm, jakoś mnie nie ciągnie, ale tego nie da się sprawdzić.
    Trudno mi uwierzyć w te rewelacje które odkrył ten uczony. Myślę jednak, że to rodzice wpłynęli tak na te bliźniaczki, rozmawiając o tym co się stało kiedy mama była w ciąży i potem.
    Ciekawy temat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez mi sie wydaje, ze dzieci musialy, nawet niechcacy, gdzies o tej sprawie uslyszec i ta wiedza wrocila do nich w najmniej oczekiwanym momencie. Reszta to juz filozofia dopisana przez doroslych.

      Usuń
  10. wow ale historia... niesamowita. Żona mówi, że po śmierci obracamy się w tym samym kręgu rodzinnym ale w różnych układach, czy jakoś tam. To potwierdzałoby jej tezę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. coś w tym jest, filiżaneczko. to jedna z moich teorii. i, byc może wracamy na ten świat, by naprawić krzywdy, które poprzednio wyrządziliśmy.

      Usuń
    2. Dawno temu, kiedy temat bardziej mnie interesowal, czytalam o wracaniu do poprzednich wcielen za pomoca hipnozy. Zastanawia mnie jedno, jesli pierwszym wczesniejszym sladem jest XVIII wiek, to co sie, do cholery, dzialo z ta dusza w miedzyczasie??? :))) Kit jakis!

      Usuń
    3. czekała na odpowiedni moment. ja nie używam słowa dusza.

      Usuń
    4. Ja też gdzieś czytałam, że dusze (energie, świadomości???) są jak stadko wróbli, razem się przenoszą przez czas......

      Usuń
    5. Jak ja tam zwal, niech jej bedzie swiadomosc na drugie. Nie moze se tak wyczekiwac w prozni, az sie pojawi odpowiednie cialo.
      No chyba ze, jak pisze Ania, przemieszcza sie toto w czasie, myk i jest piec wiekow w przodzie!

      Usuń
    6. Tam gdzie idziemy po śmierci, nie istnieje poczucie czasu w naszym ziemskim rozumieniu. Ponownie możemy wrócić po niedługim czasie jak też odrodzić się po 50 latach. Tam czas ogólnie nie gra roli. Jeśli wracamy to nie po to aby odpokutować czy coś naprawić. Każdy powrót to nowe doświadczenia i sami obieramy scenariusz, wybieramy miejsce i ciało. zrozumie to ten kto tam był i wrócił.

      Usuń
    7. Ja tam znikad nie wrocilam, ani nigdzie wiecej sie nie wybieram. Taki egzemplarz, jak ja, jest jedyny w swoim rodzaju :)))

      Usuń
    8. W takim razie zastanawiam się po co poruszyłaś ten przypadek. To prawda, każdy jest egzemplarzem w swoim rodzaju. Pamięć z poprzednich wcieleń zanika we wczesnym dzieciństwie. Przeżyłem śmierć kliniczną i to co ze mną się działo, skłoniło mnie do poszperania w różnych źródłach i coś w tym jest. Nikt nikomu nie każe na siłę w coś wierzyć. Ja ze swoimi przeżyciami nie obnoszę się ani też nie każę aby ktoś mi w to uwierzył

      Usuń
    9. Ja na blogu poruszam bardzo rozne tematy. Nie ze wszystkimi teoriami jest mi po drodze, ale sa ciekawe same w sobie.
      Mialam tez wpis o zyciu po smierci i o smierci klinicznej, szkoda, ze wtedy sie nie wypowiedziales.
      Kazdy wierzy w to, na co ma ochote, jeden w Jahwe, inny w reinkarnacje, jeszcze inny w duchy i demony. Dla mnie to bajki napedzane przez rozne religie, zeby miec wladze nad wiernymi.

      Usuń
  11. jestem agnostyczką. właściwie trudno to określić, bo w boga nie wierzę, wierzę natomiast w rzeczy, które czasem dzieją się wokół mnie, a ja nie potrafię ich wytłumaczyć.
    ja wiem, że człowiek nie ma duszy.ma za to świadomość. i być może ta świadomość i zdolność myślenia pozwala nam dopuszczać do siebie to, czego na tym poziomie wiedzy nie umiemy wytłumaczyć.
    nikt nie umie. pamiętać trzeba, że ludzi mózg kryje jeszcze wiele tajemnic. skad sie bierze podświadomość, skąd intuicja?
    ja w dzieciństwie doświadczyłam czegoś co można nazwać deja vu. wiele razy.
    reinkarnacja to jest coś, co mogłoby pasować do moich własnych teorii zbudowanych nie z nudów a z własnych przeżyć. wolałabym tylko urodzić się tam gdzie ciepło i nie ma biedy...ot, taki kaprysek:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moze ja jestem za malo wrazliwa i odporna na metafizyke, bo mnie sie takie rzeczy nie zdarzaja.
      Tylko skad moja silna chec bycia krolewna :)))

      Usuń
    2. sama widzisz. jeszcze dwa, trzy wcielenia i będziesz królewną. byle nie śpiącą setki lat

      Usuń
  12. Mimo zaawansowanej wiedzy wiele zjawisk nie tylko pozostaje niewyjaśnionych, lecz rośnie ilość zagadek pozornie nie do rozwiązania. Do czasu jednak. Tyle, że niewyobrażalnie długiego:-). Nie będę silić się na interpretację spraw, o których pojęcia nie mam. Póki co, śpię spokojnie, trzymając się założeń swojej wiary.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eee, ja juz nie dozyje tych wyjasnien, no chyba, ze sie przemieszcze reinkarnacyjnie :)))

      Usuń
  13. Reinkarnacja jakoś do mnie nie przemawia. Trochę czytałam o tym,. tu i tam...i nie przekonały mnie te lektury :)
    Choć z drugiej strony fajnie byłoby poszwendać się po tym świecie w lepszej powłoce ;), bo zakładam że byłaby lepsza!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, niekoniecznie! A jesli bedziesz facetem, zebrakiem w Bangladeszu, chorym na trad? Nie mozesz sobie dowolnie wybierac :)))

      Usuń
  14. Tak, czytałam o takich historiach już dawno temu... Wiele dzieci "pamięta" coś, czego nie może pamiętać... Maluchy tak mają. Można też zauważyć, że rozmawiają i śmieją się do "duchów"... ;). Trudno jednak z całą pewnością powiedzieć, czy dzieci rzeczywiście pamiętają poprzednie wcielenie, czy może są bardziej sensytywne kiedy są maleńkie, a niektóre bardziej niż inne i czują energię, pamięć przedmiotów oraz miejsc. W polu morfogennym są przecież odciśnięte ślady wielu energii, emocji, a wreszcie zdarzeń, które miały miejsce całkiem niedawno, ale i czasami daleko w przeszłości. Wszystko zależy od indywidualnych możliwości człowieka...

    Mogę podać Ci przykład z własnego życia, niedaleko mojego domu, jest takie miejsce, w którym wiele razy czułam i widziałam wręcz ludzi i głosy, widziałam jakby film... Z czasem przestałam na to zwracać uwagę, ale mogę Ci wskazać to miejsce, gdy kiedyś przyjedziesz mnie odwiedzić :D (zapraszam)...
    Podobnie miałam z wyczuwaniem, czy wręcz widzeniem emocji i myśli innych ludzi, było to bardzo dokuczliwe... bardzo nieprzyjemne... Bardzo, bardzo. Miałam tak w okresie dojrzewania, dodatkowo tę wrażliwość "podkręciło" samodzielne trenowanie przeze mnie hata-jogi... Teraz tak mam, ale tylko czasami i po tym jak zamknęłam to w sobie, wyłączyłam, bardzo powoli i delikatnie włączam od nowa...

    Pozdrawiam Cię najcieplej :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mysle, ze tak wrazliwe osoby, jak Ty czy Olenka, moga widziec, wiedziec i przezywac wiecej od innych, a szczegolnie od takich niedowiarkow jak ja. Nie wiem, czy chcialabym miec tak gleboka wiedze lub mozliwosc latwego odbierania ludzkich mysli i emocji, bo, jak sama piszecz, jest to dokuczliwa umiejetnosc.
      Za zaproszenie bardzo serdecznie dziekuje, ale wiesz jak jest, troche mi nie po drodze do Ciebie na poludnie. Czuje sie jednak przyjemnie polaskotana w samo centrum ego i zaszczycona :))

      Usuń
  15. Nie wiem czy wierzyć, czy nie wierzyć. W tym temacie to chyba więcej u mnie niewiary.
    A badania to może lipa i niczym niepodparta sensacja. :) No nie wiem, nie wiem.
    Ale ciekawe to, przyznać trzeba. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludnosc rozne rzeczy prawi, zeby stac sie slawnymi. Ale zeby od razu im wierzyc... ;)

      Usuń
  16. Hmmm, a czemuż to mój wczorajszy komentarz wcięło? He?
    Czyżby Mirabelka została wyrzucona za margines?
    :P

    OdpowiedzUsuń
  17. Wczoraj pisałam komentarz, dzisiaj pisałam o tym że wczoraj pisałam, teraz piszę że piszę i nie ma żadnego komentarza. Jakiś błąd 503 teraz wyskakuje, Czyżby Mirabelka wypadła poza Margines i jej nie chcą? :(

    OdpowiedzUsuń
  18. O! a teraz jestem i to nawet w kilku odsłonach. Za bałagan przepraszam ;) Może to taka reinkarnacja za niewiarę ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo bloger cichcem cenzuruje? Potem stwierdza, ze komentarze jednak nie zawieraly tresci. Nie zeby zadnej tresci, ale TYCH tresci. :)))

      Usuń
  19. Ale ja nie uprawiam pustosłowia, przynajmniej do dzisiaj tak mi się wydawało. ;)
    Mówisz cenzura? Czy bardziej rozmowa kontrolowana? ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziekuje za Twoj komentarz.
Lubie wiedziec, z kim rozmawiam, moge dyskutowac, ale nie toleruje chamstwa i atakow ad personam. Anonimowe komentarze i tak wpadna do spamu, wiec mozecie sobie oszczedzic pisania, a obrazliwe beda usuwane.