poniedziałek, 27 stycznia 2014

Przemoc domowa.

Mam takiego fajnego wirtualnego znajomego, ktory o swojej malzonce inaczej nie powie, jak moja przemoc domowa. Nieodmiennie mnie to bawi i wzrusza, gdyz zawiera w sobie typowy dla niego sarkazm, ale i wiele ciepla i milosci. Nie, zeby niewiasta owa uzywala przemocy, to takie nietypowe dla plci slabej i pieknej. Czyzby?
Przemoc domowa w swiadomosci spolecznej to schemat: niewyksztalcony pijak lejacy na odlew polowice i splodzone przez siebie dziatki, bo np. zupa byla za slona. Zreszta, jakis powod zawsze sie znajdzie. Bo tatus musi dosadnie pokazac, kto tu rzadzi. Plakaty krzycza, zakladane sa kobietom niebieskie karty, jakies kampanie sie odbywaja, cos sie dzieje. Czy widzial ktos faceta z limem i wzrokiem pelnym rozpaczy na plakacie?
2 do 3% zgloszen na policji w sprawie przemocy domowej to zgloszenia dokonywane przez mezczyzn. Malo, prawda? Tyle tylko, ze zglaszany jest niewielki ulamek (szacuje sie, ze 20% ofiar przemocy domowej to panowie), bo  o ile dreczone kobiety rzadziej maja zahamowania przed zlozeniem doniesienia na swojego kata, tak mezczyzni skarza sie niezwykle sporadycznie. Nie jest znana ciemna liczba takich przypadkow, bo mezczyzni bardzo niechetnie ujawniaja, ze sa ofiarami. Facet to wojownik, opiekun rodziny, zreszta chlopaki przeciez nie placza, nie uskarzaja sie na swoj psi los, musza byc twardzi.
Ci, ktorzy decyduja sie na doniesienie policji, narazeni sa na smiechy i szyderstwo ze strony przyjmujacych skarge, na glupawe aluzje i pytania, czy nie moze sie sam obronic, oddac babie i dosadnie pokazac, kto w domu nosi portki. Ktoryz z maltretowanych panow mialby ochote na wysluchiwanie podobnych uwag?
Czasy sie zmieniaja, kobiety emancypuja, choc niektore ida w swojej ewolucji za daleko. Ku rozpaczy srodowisk przykoscielnych, kobiety odchodza powoli od garow, bo przeciwnicy gender nie chca jakos poradzic, jak przezyc za jedna pensje (pod warunkiem, ze meska glowa rodziny w ogole ma prace). Bywa, ze kobiety zarabiaja wiecej od swoich mezow i niektorym takie poczucie wladzy i samodzielnosci finansowej bije na ondulowany leb. Zaczynaja okazywac swoja pozorna wyzszosc, lekcewazyc mniej zarabiajacego meza, osmieszajac go w oczach dzieci, poniewierajac slownie i cielesnie. No coz, jesli facet doopa, to niech mu bedzie, moze lubi obcowac z domina?
Mezczyzna stal sie ofiara nie tylko swojej zony, ale i systemu patriarchalnego, nie wypada mu skarzyc sie, ze jest ofiara przemocy, ale i szukac pomocy u uprawnionych sluzb. Policja jest niechetna, wychodzac z zalozenia, ze powinien radzic sobie sam. Przeciez jest mezczyzna, a jesli sobie nie radzi w zaprowadzeniu porzadku w swoich czterech scianach, to mezczyzna nie jest.
Panowie wladza, jesli nie jest mezczyzna, to nalezy go objac ochrona, jak kazda inna kobiete. CBDU.


A zdjecia pochodza z netu.







70 komentarzy:

  1. Ostatnio dużo się o tym mówi. Niektórym babom na mózg pada. Niektóre biją , a inne znęcają się psychicznie. Nie wiem co gorsze. Koszmar.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko co ci biedni faceci maja robic, skoro nie chca sie przed baba bronic biciem?

      Usuń
    2. I moze jeszcze, oprocz dzieci, alimentowac te kobiete?

      Usuń
    3. :D Zwykle przy rozwodzie jest tak. Ona otrzymuje dzieci. On samochód. Dom, działkę i inne dobra idą na adwokatów :)).
      Wystarczy jak płaci na dzieci. Chyba, że sądy orzekną inaczej :))).

      Usuń
    4. Jeszcze raz powtórzę: rozstać się. Nie ma innego sposobu, jak odciąć źródło przemocy.

      Usuń
    5. Rozo, czasem latwiej radzic niz podjac takie wyzwanie. Racje oczywiscie masz, nie przecze, ale to bardzo trudny krok.

      Usuń
    6. Echo, a jesli wszystkim, co maja jest tylko to mieszkanie spoldzielcze? Nie zawsze jest sie czym dzielic.

      Usuń
    7. AMP, wtedy łatwiej odejść jak Róża radzi :).

      Usuń
    8. Dokad? Pod most?
      Zaczynac od zera np. po 50-tce?
      To jalowe dywagacje, chce tylko podkreslic, ze nie jest to takie hop-siup.

      Usuń
    9. Przychodzi taki moment, że nic nie jest ważne. Ani mieszkanie spółdzielcze, ani brak pieniędzy, ani cokolwiek. Jedynym wyjściem jest wyjść i nie wrócić. Wyszłam z torebką na ramieniu i kilkoma ciuszkami w torbie, miałam 200 zł. Nie miałam rodziców, rodzeństwa (są za granicą), porządnej pracy, nikogo, kto by mnie mógł przygarnąć. Dałam radę. Jestem szczęśliwa, a przez ostatnie 8 lat dokonałam więcej niż przez pozostałe 39, chociaż i wtedy parę sukcesów osiągnęłam. Tak, zaczęłam od zera. Jednego, czego żałuję to tego, że zwlekałam z tym 3 lata.

      Usuń
    10. Nie wszystkim dana jest taka przebojowosc, jak Twoja. Zrobic ten pierwszy krok, podjac decyzje jest najtrudniej, pozniej juz jakos leci, nielatwo i po grudzie, ale czlowiek idzie za ciosem.
      Sama piszesz, ze trwalo to u Ciebie az trzy lata, zanim sie zdecydowalas, inni maja moze mniej sily i odwagi.

      Usuń
    11. przychodzi taki moment, kiedy nie masz nic, tylko na przykład dwoje dzieci na utrzymaniu. i co? dom samotnej matki? to wcale nie jest takie proste jak sie róży wydaje. samemu jest łatwiej.

      Usuń
    12. Kazdy przypadek jest inny, kazdy czlowiek rowniez. Nie mozna wszystkich mierzyc jedna miara.

      Usuń
    13. Powiedzenie Róży, że to nie jest takie proste mając dzieci na utrzymaniu i tego, że nie każdy jest taki przebojowy jak ja, że najtrudniejszy jest pierwszy krok, a PÓŹNIEJ jakoś leci.
      No to Róża Wam odpowiada: powiedzieć, że nie macie pojęcia, co mówicie i powtarzacie tylko zasłyszane banały, to mało.

      Usuń
    14. Gadal slepy o kolorach, a my o przemocy :)))

      Usuń
  2. Mój mąż ma takiego znajomego w pracy - ofiarę przemocy domowej, tam jest raczej terror psychiczny. Trwa to już kilkadziesiąt lat, chłop ledwo zipie, zagoniony i chudy jak dorożkarska szkapa, ale póki się oficjalnie nie poskarży, to nikt nic nie zrobi. Niezbadane i niezgłębione są, zakamarki i tajemnice ludzkiego umysłu i duszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moze mezczyzni tez cierpia na syndrom ofiary?

      Usuń
    2. Zdecydowanie tak, bo jeszcze z dwóch mogłabym wymienić.

      Usuń
  3. Czytam i tak się zastanawiam .Z obserwacji moich Wnuków zauważyłam że dość często Hania potrafi dowalić Frankowi a to go kopnie albo ugryzie i wtedy Franek przybiega z płaczem do mamy.Mało ważne że zabrał jej ukochaną zabawkę czy targał za włosy.W tym przypadku to już się boję że Hania będzie tukła swojego partnera a Franek będzie ofiarą przemocy.Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mysle, ze w przypadku dzieci to normalna siostrzano-braterska rywalizacja. Hania jest bardzo przebojowym dzieckiem, Franus jest spokojniejszy i moze ma w glowie, ze mlodszych i slabszych bic nie wolno, a dziewczyn to w ogole. Wyrosna z tego!
      Buziaki :***

      Usuń
  4. A ileż razy jest to przemoc psychiczna! O tym w ogóle się nie mówi...
    Czasy się zmieniają.. zmieniają się ludzie, role, priorytety... kto wie czego jeszcze uda nam się dożyć :)
    Buziole :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka przemoc domowa ze strony kobiety istnieje od zawsze, to nie jest znak wspolczesnych czasow. Tyle tylko, ze o tym tak rzadko sie mowi.
      Buziaki :***

      Usuń
  5. A recepta jest prosta: wzajemny szacunek. Jeśli kogoś szanujesz, to nie użyjesz wobec niego żadnej przemocy. Tylko ta "prostota" jest pozorna, bo najpierw trzeba od kolebki uczyć szacunku do drugiego człowieka, a to praca na lata. Może nawet na dziesiątki lat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szacunek, milosc, ale przede wszystkim gotowosc do kompromisow, bo na tym glownie polega w miare spokojne wspolzycie pod jednym dachem.

      Usuń
  6. Kobiety nie muszą bić, aby swojego faceta zniszczyć. O wiele większe spustoszenie u drugiego człowieka robi przemoc psychiczna. W dodatku jest bardzo ciężka do udowodnienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwykle te dwie przemoce chodzą w parze, są systematycznie stosowane, pieczołowicie ukrywane przed otoczeniem (często przez obydwie strony). Takie zachowania można też zauważyć poza domem; w pracy, kołach hobbystycznych itp. Związek zapewnia jednak najlepsze warunki do ich występowania.

      Usuń
    2. To prawda, lekcewazenie partnera i ponizanie go nierzadko w obecnosci osob trzecich, bardziej czasem rania niz dostanie sciera przez leb albo walkiem do ciasta. Dzieci rosna w przekonaniu, ze ojciec do niczego sie nie nadaje, pozniej czesto przenosza podobne zachowania do wlasnych zwiazkow.

      Usuń
    3. A ja gdzieś przeczytałam, że takie odchyłki osobowościowe wykształcają się w dzieciństwie z powodu nietypowych relacji z rodzicem (częściej z matką) gdy dziecko się lekceważy/ignoruje jego potrzeby lub odwrotnie - podkreśla się zbytnio tylko dobre cechy :/. Wychowanie dziecka jest straszną odpowiedzialnością za przyszłość osobnika już dorosłego. Czy wszyscy rodzice są świadomi swojej roli? A w 'chorym' związku...?

      Usuń
    4. Najgorsze jest to, ze czlowiek kieruje sie w wychowaniu dzieci wylacznie intuicja i ewentualnie wzorcami z wlasnego domu rodzinnego. Nie ma recepty na dobre wychowanie, czesto popelnia sie bledy, bo teoria sobie, a praktyka tez. Wiele elementow sklada sie na proces wychowawczy.
      Chory zwiazek rodzi chore potomstwo, to pewne.

      Usuń
    5. Intuicja... to chyba dobrze, ona jest nawet wyższą formą racjonalnego myślenia :).
      Wydaje mi się ważnym aby człowiek (mały duży, on ona, młody stary, głupi mądry, nieuk i wykształcony) umiał w życiu przegrywać/ponosić porażki... i wyciągać z tego wnioski, bo życie różami nie jest usłane i wszyscy nie mogą tylko wygrywać :))).

      Usuń
    6. Slusznie prawisz. A swoja droga szkoda, ze nie ma na rodzicielstwo prostej recepty.

      Usuń
  7. Zacznę od tego, że nie mam w sobie i nie daję innym przyzwolenia na jakąkolwiek formę przemocy.Sama fizycznej przemocy nie doznałam nigdy ale ze skutkami psychicznej nie uporałam się do dziś.To jest jak zbrodnia w białych rękawiczkach - ręce czyste, śladów brak i świadków najczęściej też.Każdej mówię zdecydowane nie, niezależnie od adresata. Z przemocą kobiet zdążyliśmy się jakoś oswoić a obraz bitej kobiety i jej oprawcy , najczęściej męża alkoholika wpisał się w niechlubne "standardy" życia rodzinnego.
    Obraz bitego przez kobietę mężczyzny ciągle dziwi a ofiary zawstydza - wszak to zamach na męskość.Tak się składa, że to kobiety przetarły drogę do pomocy a bici panowie mogą z niej skorzystać. Trzeba tylko pokonać wstyd. Paradoksalnie - wstydu doświadcza ofiara a nie kat
    Pytasz Aniu, co mają zrobić bici faceci, którzy nie chcą bronić się biciem - to samo, co bite kobiety.
    Skoro na rozmowę o przekraczaniu granic jest już za późno bo te zostały już przekroczone należy zaproponować terapię, udział w warsztatach i zgłosić przypadek przemocy na błękitną linię, Te działania są konieczne zanim ofiara nie wpadnie po uszy w poczucie winy z powodu przemocy ze strony partnera. Stąd już tylko mały krok do współuzależnienia i niewielka szansa na wyjście z tego błędnego koła. Czasem łatwiej się rozstać niż walczyć o godne traktowanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alu, to oczywiste, ale jakze "niemeskie". Kobieta, jako istota z natury slabsza, mniej ma skrupulow w zwracaniu sie o pomoc. A faceci przeciez nie placza i tu tkwi cala trudnosc. Mezczyzni tez przeciez boja sie zostac na lodzie, bo wiadomo, ze oprawczyni zawladnie mieszkaniem i wszystkim, czego sie dorobili. Ma przeciez przy sobie dzieci, karte przetargowa przy rozwodzie.

      Usuń
  8. ...właśnie. Policja też nic sobie z tego problemu nie robi i ośmiesza jeszcze poszkodowanego, że sobie rady z babą nie daję. Oj smutne to smutne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faceci maja znacznie ciezej w takich przypadkach.

      Usuń
  9. Nie rozumiem par, które trwają przy sobie mimo bicia, picia i innej przemocy jednej ze stron. Jeśli ktoś to robi, to będzie robił zawsze. Nawet jeśli jakimś cudem przestanie, nigdy nie odzyska zaufania. Przecież nie da się żyć w ten sposób.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też to powtarzam. Widocznie mamy szczęście, że nie tkwimy w tego typu układach. To niestety dość złożona sprawa. Względy ekonomiczne grają tu rolę pierwszoplanową. Szczególnie w naszych polskich realiach.

      Usuń
    2. Zgadza sie, wzgledy ekonomiczne, brak mieszkan, brak mozliwosci zakonczenia toksycznego zwiazku.

      Usuń
    3. Kurcze, nie ma względów ekonomicznych, ani żadnych innych, których nie da się załatwić za cenę lepszego życia, spokoju, wyzwolenia się od tyrana (swoją drogą, zobaczcie - rzeczownik tyran istnieje tylko w formie męskiej!). Do tego potrzebna jest odwaga, albo determinacja, a to już inna kwestia. Odwaga nie tylko do przerwania sytuacji przemocy, ale też do zmian, walki, być może pogorszenia sytuacji materialnej. Jednak wolność jest tego warta.

      Usuń
    4. Nie zapominaj, ze facet bedzie musial jeszcze lozyc na dzieci, moze nie wystarczyc na wynajecie i umeblowanie mieszkania, ze nie wspomne o innych wydatkach. To samo dotyczy bitych kobiet, strach przed niepewna przyszloscia. Czesto wiec pozostaja w zwiazkach, bojac sie tez o siebie. Zwlaszcza w Polsce.

      Usuń
    5. Mam tego świadomość. Jednak w przypadku przemocy fizycznej istnieje realne zagrożenie życia ofiary, a często i dzieci. Nie ma na co czekać, bo cudu nie będzie.

      Usuń
    6. Podobnie jak tysiace bitych i zniewazanych kobiet mieszkaja nadal pod jednym dachem ze swoimi oprawcami, tak i facetom zapewne nielatwo uczynic ten pierwszy krok.

      Usuń
  10. Patriarchalny system, padając na pysk, chce się jeszcze odgryźć. Dlatego tak się uczepił tego "genderu". "Toż właśnie dlatego chłopy roboty nie mają, że baby im ją zabierają"!!! Taka jest ich retoryka. Lecz raczej nikt o zdrowych zmysłach posłuchu tym bredniom nie daje. Zresztą, gdy jakiś system pada, na pograniczu dzieją się przeróżne anomalie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gender jest wszystkiemu winien, nawet temu, ze baby bija chlopow, zamiast samamu dac sie okladac. Swiat sie konczy! :)))

      Usuń
  11. Cóż - taki facet, który daje się dręczyć w mniemamni społeczeństwa, to dupa, a nie facet! Pewnie dlatego to temat raczej wstydliwy dla panów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otoz to! Tfardym trza byc, nie mientkim!

      Usuń
  12. Jakakolwiek przemoc, zniewolenie, przymus i terror są straszne tak samo gdy dotyczy to kobiet, jak i mężczyzn. I tez, jak wielu Twoich czytelników uwazam, iż przemoc psychiczna jest czymś sto razy gorszym niż fizyczna. Cięzko to udowodnić, trudno zaobserwować to osobom trzecim. Zazwyczaj taka para wyglada dla otoczenia jak przykładowe, cudownie uzupełniające się małżeństwo. A w środku? Piekiełko i czasami chwile pogodnego, utęsknionego, normalnego bycia...
    Coraz więcej jest agresywnych kobiet, nastolatek, dziewczynek. Mają teraz zupełnie inne wzorce postepowania. Podziwiają silne, niezależne, władcze i przebojowe kobiety. Chcą rządzić i udowadniac swoją wyższość. A w środku maja zazwyczaj potworny kompleks nizszosci oraz traumatyczne wspomnienia z dzieciństwa.
    Bolesne są takie tematy, bo nieomal kazdy z nas zna kogoś będącego w niedobrym związku, zawikłanego w niemoc i przemoc. A pomóc sie nie da, w ogóle nawet wtrącić. Ludzie pchają ten swój koszmarny wózek i nie widzą innej drogi.A moze i nie chcą widzieć, bo są uzaleznieni od partnera...?
    Pozdrawiam Cie ciepło Aniu i dziękuję za ciekawy, wywołujacy fale przemysleń post!***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To okropne, co dzieje sie ze wspolczesnymi dziewczynami! Sa nierzadko o wiele bardziej okrutne od chlopakow. Skad w kobietach, chocby przyszlych, tyle brutalnosci i cynizmu?
      Im wiecej religii w szkolach, a kosciola w panstwie, tym gorsi sa ludzie. Zauwazyliscie ten fenomen?
      Buzinki, Olenko :***

      Usuń
    2. Nie ma takiego fenomenu :////
      Zmiany występują równo również tam gdzie kościół (katolicki) nie sięga :). Tok jakoś się zmienia świat :).

      Usuń
    3. Tak naprawdę powodem tego wszystkiego jest brak miłości. Gdyby ludzie pracowali nad sobą, starali się zrozumieć drugą osobę, pomagali jej, po prostu kochali. Tego wszystkiego by nie było.
      Wiem, co mówię, wychowałam się w domu, w którym przemocy nie brakowało.

      Nie zapominajmy o tym, że większość ludzi, która używa przemocy do rozwiązywania problemów, sama jej doświadczyła w domu rodzinnym i powiela ten chory schemat.

      Usuń
    4. Wiele osob nawet nie chce wziac pod uwage, ze jesli zawiera sie zwiazek malzenski (czy jakikolwiek), powinno sie przestac myslec kategoriami JA, a zaczac MY. To tak niewiele, a stanowi mocna baze dla partnerstwa.
      Bite dzieci czesto bila wlasne pociechy, bo choc wiedza dobrze, jak to smakuje, trudno im zmienic te zachowania. Podobnie jak dzieci alkoholikow same nierzadko wpadaja w nalog.

      Usuń
    5. Bo sytuacja przemocy stwarza określone schematy i mechanizmy postępowania i rozwiązywania problemów. Dzieci z takich rodzin tylko takim sytuacjom potrafią sprostać i nie znają innych sposobów pokonywania trudności.

      Usuń
    6. AMP szczególnie w materii kont w banku: na wydatki mieć wspólne a na przychody - osobiste :))).
      A wiesz co, przyszło mi na myśl, że kiedyś w Polsce było takie pojęcie jak 'wiano'. Zabezpieczało kobietę materialnie gdy mąż okazał się 'niecnotą' i utracjuszem...

      Usuń
    7. cd. Kobieta/żona nie musiała stosować przemocy domowej w stosunku do męża. Wystarczyło jak mąż/mężczyzna wywierał inną przemoc na pomocy domowej. Żona/kobieta mogła być spokojna, mogła sobie pozwalać na bycie tylko piękną, powabną, romantyczną dla innych... może nie była bogatą ale zdrowszą...

      Usuń
    8. My tam mamy od poczatku zawsze jedno konto, nawet nie wspolne, bo moj maz na nim figuruje jako pan, wladca i wlasciciel. Ja mam tylko upowaznienie.
      Co za zaufanie, nieprawdaz?
      Wiano tez wnioslam, a jakze, niektore rzeczy mam do dzisiaj :)))

      Usuń
    9. Mądre ale i 'cwane' rozwiązanie. Z tym kontem. :).
      'Wiano' powoli cedujesz na czworonożne :))). A na "wiano" powojenne pokolenie już się nie załapuje :).
      Ale nie ma problemu - boksować nie umiesz a i wałkiem nie chce ci się już wywijać, bo już nie musisz dbając o linię. Większość z nas tak ma (na szczęście).

      Usuń
    10. Nie od parady biegam na silownie :))) Jak tylko maz cos nie tak... to ja go... Biceps mam w razie czego :)))

      Usuń
    11. Nie mam, ale na silownie tez biegam i mam swoj miesien (troche jeszcze na brzuchu ale nie na mozgu jeszcze). Sama sie pytam siebie: po co? I odpowiadam: na wszelki wypadek :D Do piecdziesiatki zdaze nawet z czarnym pasem w.. walce wschodniej :)... na wszelki wypadek.

      Usuń
    12. Mnie juz blizej do 60-tki, ale tez zdaze, mam jeszcze duzo czasu.
      A na wszelki wypadek, to ksiadz ma gosposie :)))

      Usuń
  13. Znam rodzinę: rodzice nie pili , porządni, pracowici , szanujący się. Wychowali 5 dzieci. //a ich synowie (3) pili, piją .... nie mili złych przykładów. Nie wiem skąd bierze się chore traktowanie partnera? Fakt , niektórzy byli tak traktowani w dzieciństwie więc idą za przykładem. Myślę ,że zawieranie związków nie z miłości często prowadzi do złośliwej konkurencji, upodlenia partnera, odreagowanie od problemów w pracy, po prostu znalezienie sobie piłki do boksowania czy osobę do ubliżania.Daje mu /jej poczucie władzy, bycia wielkim a może mądrzejszym w jego czy jej mniemaniu.
    Brak reakcji po pierwszym zdarzeniu a właściwie wybaczenie pierwszy raz niestety tyranowi daje większą władzę i przyzwolenie. Ludzie mają nadzieję, że to się zmieni , że to raz czy dwa a później jest tylko coraz gorzej. Rodzą się dzieci, niektórzy uważają , ze dziecko powinno mieć oboje rodziców i niszczą życie swoje i dzieciaków.Poza tym tyran gdy czuje sie zagrożony potrafi się łajać skomleć, błagać i przepraszać i niestety często mu się udaje. Uczciwa osoba uwierzy.
    Aniu bardzo trudny temat, faceci niestety są mnie rozumiani wiec im trudniej, ale nikomu w takiej sytuacji nie jest łatwo i najpierw trzeba w sobie znaleźć siłę walki i oczywiście mieć blisko przyjaciół. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zajrzyj, Iza, do mojej czytelni w blog Dojrzale jest pyszne. Tam Roza w ostatnim poscie pisala, jak sie wyrwac z karuzeli przemocy. Bardzo ciekawie i logicznie, no nie ma nic prostszego, wydawaloby sie. A tu zonk, wcale latwo nie jest, a sklada sie na to cala masa najprzerozniejszych warunkow. Ofiary nadal zyja z oprawcami, bo jednak nie kazdy ma dosc sily i determinacji. Milosc? Raczej juz nie, bardziej zaleznosc, by nie powiedziec uzaleznienie.
      Buziaki :***

      Usuń
  14. Czytam taki blog faceta, książkę napisał wywiady na Onecie. Co prawda baba nie biła, ale ma bardzo kiepsko poukładane pod kopułą chyba psychiczna choroba. A inni? Bywa i tak że mężczyzna, wyuczony w domu że kobiety nawet kwiatem nie umie oddać a ona myśli że silniejsza. Gdy chłop odda chociaż raz ona podnosi wrzask że damski bokser i tak dalej. Koleżanki syn chłop tak gdzieś blisko ze dwa metry i silny jak tur, no nawet na ucho bym Ci nie opowiedziała co ta baba w tym domu wyprawia. Wiem w zaufaniu. Nauczycielka w szkole nagradzana tysiącami nagród, syna tłukła od małego, teraz nie tłucze bo za duży, usiłuje miłość kupić ciuchami. A chłop mówi - kocham ją. No piękna kobieta fakt, naturalna blondyna szczupła z biustem :) ale za urodę tylko kochać za seks? Widać tak. I nic nie można zrobić koleżanka szarpie się jak nie powiem już kto, bardzo jej współczuję, ale jeśli on sam nie chce, nikt mu nie pomoże i to samo w drugą stronę. Może niektórzy ludzie muszą mieć przeciwników na co dzień, przy śniadaniu, przy kolacji i w łóżku inaczej nie wiedzą że żyją.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widac facet lubi, bywaja tacy, a dowodem na to sa kolejki w salonach sado-maso u Dominy :)))

      Usuń
  15. Zgadzam się z Różą. Trzeba zacząć od siebie, od głośnego powiedzenia NIE. Od niezgody na przemoc, nieważne, czy to ze strony faceta czy kobiety. Potem za tym NIE iść dalej, konsekwentnie. Często wystarczy dobrze tupnąć nogą, wystarczy upublicznić sprawę, aby taki tchórz zmienił swoje postępowanie, bo to nie silni atakują a słabi.
    Wymyślanie "ale" do niczego nie prowadzi. Trzeba zacząć od siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Roza ma to juz za soba, jednak i ona potrzebowala lat, by tupnac noga, spakowac manatki i odejsc (nie pisala o tym wprawdzie, ale chyba bez dzieci). Bylo wiec latwiej, a mimo to potrzebowala trzech lat. Bardzo latwo osadzac i radzic, kiedy nas sprawa nie dotyczy. Mozemy sobie sytuacje jedynie wyobrazic, nie znajac szczegolow sprawy. Ja nie wymyslam zadnych "ale", patrze na zagadnienie realnie, wiedzac jak jest w Polsce i ze te osoby sa praktycznie pozostawiane samym sobie.

      Usuń
    2. Gdzie widzisz osądzanie w moim komentarzu? Rady nie przyjmie nikt kto jej nie chce. Nie twierdzę, że to łatwy krok, jednak nie zrobi się go, skoro się nie zechce go zrobić. Samo marzenie o zmianie zmiany nie spowoduje. Może to trwać latami, ale trzeba zacząć od decyzji. Oczywiste jest to, że każda sytuacja jest inna. Oczywiste jest to, że nie każdego stać z różnych powodów na zmianę. Nawet tu wśród naszych koleżanek blogowych są przykłady, że nawet w tej strasznej Polsce to się udaje.

      Usuń
    3. Gosiu, zadna z nas nie doswiadczyla tego na wlasnych plecach i twarzy, mozemy sobie jedynie poteoretyzowac, co bysmy zrobily, gdyby... Ale tak naprawde nie wiemy, jak bysmy sie zachowaly w danej sytuacji. Roza jest akurat wiarygodna, bo przeszla przez to sama.

      Usuń
  16. Jeśli się dobrze zastanowić każdy choć raz słyszał o podobnym przypadku wśród swoich znajomych.
    A to jak każda przemoc, niesie ze sobą bardzo silne wzorce uzależnienia psychicznego.
    Trzeba naprawdę siły, a czasem człowieka, który da impuls do ucieczki.
    Najgorzej, jeśli w takim domu są dzieci. Niezależnie, czy przemoc pochodzi od męskiej czy żeńskiej części stadła.
    pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kazda przemoc jest straszna, kazda niewlasciwa, czy to do dziecka, czy kobiety, czy mezczyzny. Fizyczna i psychiczna - nie wiadomo, ktora gorsza. Nielatwo sie wyrwac z kazdego uzaleznienia, a najtrudniej z takiego od drugiego czlowieka.
      Buziaki :***

      Usuń

Chcesz pogadac? Zamieniam sie w sluch.