niedziela, 26 stycznia 2014

Tinnitus.

Na pewno kazdy doswiadczyl tego zjawiska, kiedy mimo absolutnej ciszy "slyszal" dzwonienie/piszczenie/pulsowanie/szmer/szum/gwizdanie/tykanie (niepotrzebne skreslic) gdzies we wlasnej glowie. Na ogol sa to doznania krotkotrwale, biorace sie albo znikad, albo np. jako nastepstwo po wybuchu petardy.
Te odglosy slyszalne sa albo bezposrednio w uszach, albo w glowie, czasowo lub na stale. Powody tinnitusu sa rozne, od zbyt glosnych dzwiekow z zewnatrz poprzez stres (klasyczna diagnoza, kiedy lekarze nie wiedza, o co chodzi), alkohol, papierosy, nadmiar soli, kofeina lub dzialanie uboczne przyjmowanych lekow.
Ja zmagam sie z ta nieprzyjemna przypadloscia od kilku lat i w moim przypadku jest ona spowodowana wlasnie lekami, ktore musze przyjmowac.
Jestem typem pacjenta, ktory rzadko lub nigdy nie czyta ulotki przepisanych lekarstw. Co ja sie bede stresowac! Dawkowanie na ogol zleca lekarz, wiec wiem, co wiedziec powinnam. Czytanie na temat chorob, czy to w roznych encyklopediach zdrowia, czy w ulotkach, wpedza czlowieka w hipochondrie i zaczyna sie u siebie doszukiwac objawow, o ktorych wlasnie przeczytal.
Do ulotki siegam wiec tylko wtedy, kiedy zaczyna sie cos ze mna dziac i podejrzewam, ze sa to skutki przyjmowanych lekow. Czasem tak jest, wiec gnam do lekarza po zmiane recepty. Jednak w tym przypadku trwalo bardzo dlugo, zanim w ogole zorientowalam sie, ze to dzialanie uboczne. Najpierw wydeptywalam sciezki do laryngologow, bylam poddawana niezliczonym badaniom sluchu i zmyslu rownowagi. To ostatnie jest wyjatkowo nieprzyjemne, bo leja do ucha ciepla wode pod cisnieniem, na skutek czego galki oczne kreca mlynki, glowa chce peknac, a odruch wymiotny jest prawie nie do opanowania. Po badaniu trzeba godzine odlezec, zeby wszystko wrocilo do normy.
Laryngolog sugerowal, ze to proces starzenia przyczynia sie do tego dzwonienia i orzekl, ze musze z tym zyc, bo to wlasciwie zadna choroba, a jedynie niezbyt przyjemna przypadlosc. Przypadkiem siegnelam po ulotke, jako ze mialam jeszcze inne dolegliwosci i chcialam sprawdzic, czy to nie od tego lekarstwa. Wtedy wlasnie trafilam na wzmianke, ze jednym z bardzo rzadkich skutkow ubocznych jest wlasnie tinnitus. No, tu cie mam!
Powedrowalam zaraz do lekarza i zazyczylam sobie zmiany medykamentu. Wszystko inne przeszlo, on zostal. No i zyje z nim w symbiozie, choc zgody miedzy nami nie ma. W dzien "jak cie moge", bo rozne dzwieki go jakos tlumia, a zajecia nie pozwalaja za duzo o nim myslec. Gorzej, kiedy robi sie cicho, a ja dodatkowo mam dola, wtedy zjawisko jest nie do wytrzymania.
Wysokie, piskliwe tony dzwonienia chca mi rozerwac czaszke, nierzadko mialabym ochote odrabac sobie glowe, zeby tylko przestac to slyszec. Nie chce sobie nawet wyobrazac, ze bede zmuszona zmagac sie z tym do konca zycia...




57 komentarzy:

  1. a ja jeszcze nie Spię odwiedzajccie czasem moego bloga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marti, to tak latwo nie jest, trzeba pisac, pisac, pisac, a przede wszystkim komentowac u innych. U mnie dopiero po dwoch latach blogowania pokazaly sie pierwsze komentarze, pozniej juz poszlo. Cierpliwosci!
      :***

      Usuń
    2. Cierpliwoscia i praca ludzie sie bogaca. Dotyczy to wszystkich aspektow zycia, wiec i bloga tez :)))

      Usuń
    3. ...u mnie dopiero po 3 latach zaczęło się coś dziać i stała zmieniła się w rosnącą :))...

      ...a może to sumienie się odzywa, he he he...

      Usuń
    4. Mlodzi ludzie bywaja niecierpliwi, chca wszystko od razu miec, a tak nie idzie, trzeba na wszystko zapracowac.

      Usuń
    5. ...no jestem baaardzo cierpliwy, już 1,5 roku czekan na nowy aparat i jeszcze sobie poczekam :(...

      Usuń
    6. Przeciez ja nie o Tobie, nie jestes juz przeciez taki mlody ;)))

      Usuń
  2. A mnie zastanawiało skąd ten nieznośny gwizd...poleciałam po ulotkę leku, który biorę na stałe, ale tam nic nie ma :( Czyli to nie są kosy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może i lepiej słyszeć kosy, czy kosiarki... niż głosy ;)))

      Usuń
  3. spróbuj może świecowania uszu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A skad ja mam to wytrzasnac, Agata? Jeszcze o czyms takim nie slyszalam, troche przeczytalam u Ciebie, troche w internecie, ale nie spotkalam sie jeszcze tutaj ze swiecowaniem. :((

      Usuń
  4. Rozumiem Cię bo Ja też tak mam , ale na szczęście rzadko i krótko więc wyobrażam sobie jakie to musi być dla Ciebie uciążliwe. A leki ? Od 12 lat biorę codziennie i na szczęście cały czas ten sam - bardzo dobrze zareagował i na szczęście nie muszę zmieniać. A czytanie ulotek ? Ha ha ha - wiele lat temu używałam tamponów i tak jakoś wpadła mi w rękę ulotka i umarłam z przerażenia i od tamtej pory nie używam i nie czytam ulotek. A co było ? że można dostać jakiegoś wstrząsu i umrzeć.

    Mimo wszystko życzę miłej niedzieli :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiekszosc zycia uzywalam tamponow, do konca, jakos nie umarlam. To pewnie znow koscielna propaganda :)))
      Zasypalo nas w nocy :((((((((((((((
      Buziole :***

      Usuń
    2. Również używam tamponów od lat, ale zdarzają mi się migreny w trakcie... Nie jestem jednak w stanie obiektywnie stwierdzić, czy jest to wywołane tamponami, czy samą miesiączką, ale wtedy gdy mogę sobie na to pozwolić rezygnuję z nich, a zakładam na wyjścia (czyli i tak właściwie przez cały czas ;) ).

      Usuń
    3. Ja nie mialam zadnych dolegliwosci, wiec smiem twierdzic, ze w Twoim przypadku migrena ma raczej zwiazek z okresem, a nie z tamponami. Ja zreszta nie mialam innego wyjscia, jak tampony plus pielucha, tak bogato ze mnie cieklo.

      Usuń
  5. Ja też słyszę dziwny odgłos w uchu. Nie jest to zwykły szum jednostajny ani dzwonienie tylko jakby stłumione walenie z bardzo daleka. Po kilku tygodniach tego dziwnego odgłosu skapnęłam się, że słyszę w prawym rytm bicia mojego serca... Serio, serio ;)
    Irytuje mnie zwłaszcza wtedy jak chcę zasnąć, bez TV, albo książki i słyszę to cholerne serce. Ale staram się się na tym nie skupiać i ignorować jak tylko mogę bo wiem, że takie dźwięki mogą ludziom nie dawać żyć.
    Szu, szu szu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wyjatkowo upierdliwa przypadlosc i nie zawsze udaje sie ja ignorowac, bo kiedy raz sie na niej skupisz, wciaz slyszysz. A juz zwlaszcza podczas ciszy. Wyjatkowo nieprzyjemna dolegliwosc.

      Usuń
    2. Odgłos tętna, czy szum krwi ja też słyszę... :)

      Usuń
    3. To jest naturalne slyszec wlasne tetno z tinnitusem nie ma to nic wspolnego.

      Usuń
  6. Kobiety (Ania i komentatorki), Ale macie przypadłości. Najgorsze, że nie można nic z tym zrobić. Ja słyszę tylko własne myśli :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczesciara! Tez kiedys tak mialam i zylo mi sie naprawde lzej.

      Usuń
  7. Oesu, współczuję, a tak się cholerstwo ładnie nazywa! Nie wierzę doktorom, zwłaszcza jeśli słyszę, że "trzeba z tym żyć". Może trzeba czasu, żeby po odstawieniu leku organizm wrócił do normy? Może resztki leki jeszcze gdzieś krążą?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej nie, to juz dlugi czas po zmianie, jakis rok, wiec gdyby mialo przejsc, dawno by to zrobilo. ;)

      Usuń
    2. A może muzyka przez słuchawki zagłuszyłaby to ścierwo (za przeproszeniem Państwa)?

      Usuń
    3. Haneczko, kazdy dzwiek toto zaglusza, ale spac w sluchawkach? Never! :)))

      Usuń
  8. Moja babcia to ma... Bardzo cierpi.
    Słyszałam o terapii... - dźwiękiem :), a ściślej "przeciwdźwiękiem". Nie wiem dokładnie jak to wygląda, ale osoba cierpiąca ma w uszach słuchaweczki, przez które puszczany jest dźwięk, który w połączeniu z przykrym dźwiękiem/szumem znosi go...
    Myślę, że warto spróbować słuchania cichej, łagodnej muzyki, takiej jaką lubisz. Umysł automatycznie ignoruje powtarzający się piszczący dźwięk, na rzecz czegoś bardziej złożonego... To nie będzie wymagało wielkich nakładów, jedynie dobrych słuchawek, nie przeszkadzających podczas zasypiania np. i jakiegoś odtwarzacza... No i muzyki :D. Może spróbuj?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do zasypiania musze miec specjalne warunki, sluchawki bylyby przeszkoda nie do pokonania. Mam przy okazji bezdechy nocne i wskazanie do noszenia w nocy maski. Nie moge, bo bym nie zasnela. Najwyzej kiedys sie nie obudze, bo sie udusze.
      Jakos wiec z tym tinnitusem zyje, bo nie mam innego wyjscia.

      Usuń
  9. Ja należę do tych, co już lekarzom nie dowierzajom ;) i ulotki czytajom ;) Już tak mam i nic na to nie poradzę.
    Świecowanie uszu, o którym pisała Agata, to dość przyjemny zabieg - raz miałam robiony przez koleżankę. Może masz, a na pewno masz w swoim mieście jakieś gabinety medycyny naturalnej, albo czasem w jakimś gabinecie kosmetycznym, bo to naprawdę nic skomplikowanego nie jest. Myślę, że spróbować nie zaszkodzi.
    Napiszę tylko Panterko, oczywiście jest to wyłącznie moje zdanie i nikt nie musi się z tym zgadzać, że dzisiejsza medycyna jest nastawiona na zysk, a niekoniecznie na dobro pacjenta. Zależy jej na pacjencie, który nie wyzdrowieje, a lekko się podleczy i bierze prochy przez cały czas, generując zyski.
    Nie piszę tego bezpodstawnie. Mój mąż miał lekki udar trzy lata temu, po którym zostały mu dolegliwości. Pomogły mu dopiero wizyty u homeopatki i leki, które przepisała, a później u irydologa i zioła, które mu przepisał. Oboje to "normalni" lekarze, tak poza tym. Po tych naszych doświadczeniach uważam, że pomocy trzeba szukać również w tak zwanej medycynie niekonwencjonalnej, uważnie dobierając, oczywiście lekarza, czy terapeutę, słuchając opinii innych pacjentów np.
    Takie były nasze doświadczenia, nikt oczywiście nie musi sie ze mną zgadzać.
    Coś mężowi i tak zostało po tym udarze, ale nie będę sie tutaj rozpisywać. Zadziwia w każdym razie lekarzy, którzy go badają po raz pierwszy ;)
    Mam nadzieję, Panterko, że nie będziesz na mnie zła za ten przydługawy komentarz i jego treść. Najwyżej go wykasuj.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lidka, co Ty gadasz? Wykasowac? A na jakiej to podstawie? Chyba zartujesz!!!
      Jestem dosc sceptyczna w stosunku do medycyny niekonwencjonalnej, ale jak powiadaja, tonacy brzytwy sie chwyta. Pewnie, nawet gdyby nie pomoglo, to nie mogloby mi zaszkodzic. Problem jest jeden, kasy chorych nie pokrywaja ani centa, a niekonwencjonalni biora jak za wlasna matke. Nie stac mnie po prostu. Kiedys chcialam poddac sie akupunkturze w przypadku innej choroby. Niestety, ceny mi na to nie pozwolily. Musze wiec nadal sie meczyc.

      Usuń
    2. U nas też nie pokrywają, a skądże znowu, takie bezeceństwa i ciemnotę? ;) Ceny za nasze wizyty były na szczęście do przejscia, niższe od wizyt prywatnych, a leki - jak leki, jedne tańsze, inne droższe.
      Na szczęście pomogły :)

      Usuń
    3. Tu sie cenia! A ja mam wazniejsze wydatki.

      Usuń
  10. Nie zgadzam się na to, żebyś musiała dłużej coś takiego znosić. To mi się jakoś tak kojarzy z chińską torturą. Spadająca kropla i takie tam... Koniecznie poszukaj jakiegoś bardziej kumatego lekarza. Ciekawe, co by zrobił, gdyby sam bez przerwy słyszał takie uporczywe dźwięki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poczytaj sobie o tej przypadlosci, w wielu przypadkach jest nieuleczalna i nic na to nie poradzisz. Trzeba z tym zyc i juz, choc rzeczywiscie jest to rodzaj tortury, nie groznej dla czlowieka, ale niezwykle uciazliwej.

      Usuń
  11. Współczuję...ja to mam czasami (zazwyczaj po głośnym słuchaniu muzyki) i szlak mnie trafia.
    Buźka :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to mniej wiecej wiesz, jak mam ja, bez wzgledu na muzyke, ktorej slucham :((
      Caluski :***

      Usuń
  12. kiedy miałam 22 lata, czyli 100 lat temu, uszkodziłam sobie błędnik ( za dużo, żeby opisywać). to był koszmar!
    ponieważ to były czasy głębokiego jeszcze komunizmu, to natychmiast przyjęto mnie do szpitala i trzymano prawie dwa miesiące. leczenie, rehabilitacja....błędnik ustabilizowano, ale szumy uszne pozostały. po pewnym czasie przyzwyczaiłam się do nich. potem miałam zapalenie ucha ( a jakże, tego od błędnika! ) i po wyleczeniu chodziłam na rehabilitację, ze względu na koszmarne szumy i niedosłuch. niedosłuch pozostał, zresztą on był od czasów błędnika, szumy nieco ustąpiły ale są nadal, może od nich cierpię na bezsenność?. najgorsze są noce i cisza wokół. tyle lat z tym żyję...po prostu przyzwyczaiłam się, tak myślę.
    ale to jest paskudne, przyznaję. ulotek nie czytam. po ostatniej operacji przeczytałam jedną i według niej powinnam natychmiast zemrzeć. jakoś żyję a firmy farmaceutyczne piszą po to, żeby się icj w razie czego nie czepiać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie proces rozwoju tinnitusa byl dlugotrwaly, na nic wczesniej nie chorowalam, nie mialam tez schorzen laryngologicznych. Nie wiedze innej mozliwosci, jak wlasnie dzialanie uboczne lekow, ktore biore, bowiem jedno z drugim zbieglo sie mniej wiecej w czasie. W poczatkowej fazie chyba nawet nie zwrocilam szczegolnej uwagi na ciche wowczas podzwanianie w uszach, przeszkadzac mi zaczelo dopiero pozniej, kiedy stalo sie nieprzerwane. Ale i teraz najdotkliwiej odczuwam to wieczorem i w nocy, kiedy jest dokola cicho, w dzien jakos zapominam.

      Usuń
  13. To bardzo przykra przypadłość. Potrafi zatruć życie, współczuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatruwa, ale co mam robic? Z jednej strony pogodzilam sie z tym, a z drugiej rosnie we mnie bunt.

      Usuń
  14. No cóż też tak mam. Czasem się wsłuchuję w ten dźwięk i wtedy ..szybko zasypiam. I niedosłuch niektórzy z dalszych znajomych próbują to wykorzystać - bo nie słyszy. I tu się mylą, słyszę dobrze, tylko nie słyszę słów gdy szemrzą, tzn łączą słowa czyli dykcja się kłania. Więc słyszę że mówią a że zerkają w moim kierunku wiec wiem że mówią o mnie. :) Akupunktura super sprawa i wiem że hemopatia także, kiedyś próbowałam sama z książki różne homeopatyczne leki bo są bezpieczne z dobrym skutkiem np w przeziębieniach, przez lata nie miałam kataru, super sprawa. U nas jest apteka robią na zamówienie homeopatyczne leki one są naprawdę tanie i bezpieczne. Muszę znów odnowić swoją wiedzę o tym może i ten szum dam radę zmniejszyć? Na razie z tym żyję i usiłuję zaakceptować już kilka lat. :) No tak trzeba chyba? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bardzo staram sie o tym nie myslec i kiedy mi sie to udaje, to tak, jakby go nie bylo. Gorzej, kiedy mi sie przypomni, wtedy nielatwo odsunac mysli od tych dzwonkow :(

      Usuń
  15. jakoś czas temu, w najmniej oczekiwanych momentach, słyszałam w uchu "plum plum" Na przykłąd jadąc samochodem, czy idąc po ulicy.. wtedy jeszcze pracowałam, więc głupio musiałąm wyglądać, kiedy siedziałam przy biurku i słysząc "plum plum" obracałam się wokół siebie, rozglądając się skąd to kapanie! Dopiero po jakiś czasei się zorientowałam, że to w mojej głowie. Zeszłam mnóstwo laryngologów a nawet neurologa, ale nic nie byli w stanie ani pomóc ani nawet znaleźć przyczyny. Od ponad roku nie słyszałam plumkania i mam nadzieję, że nigdy więcej nie usłyszę. Organizm ludzki to bardzo dziwny twór :)
    Współczuję Ci serdecznie tej cholernej przypadłości! :***********

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to witaj w klubie! Przynajmniej wiesz, o czym pisze i jak bardzo jest to upierdliwe :)))

      Usuń
  16. Zapomniałam do MASKOTKI - poproszę Cię o natychmiastowe udanie się do dobrego kardiologa. To nie są żarty słyszenie pracy serca to kłopoty z zastawkami. Naprawdę. Raz czytałam gdzieś opis prawdziwego zdarzenia a dwa znajomy tak słyszał i nawet miał postawioną diagnozę zastawki, zlekceważył 33 miał gdy nagle w pociągu zmarł. A właściwie nie zlekceważył tak chciał, to była świadoma decyzja. Wspaniały młody chłopak wszyscy wtedy byliśmy młodzi, ale dlaczego on tak wybrał, nie wiem. A Ciebie proszę byś tego nie zlekceważyła życie JEST piękne mimo szumów w uszach i innych przykrych żylaków. :)) kocham życie.

    OdpowiedzUsuń
  17. No to współczuję ... ale dobrze ze w ogóle mozesz spać ....
    Moze minie z czasem ..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W to bardzo watpie, raczej moze sie nasilic.

      Usuń
  18. Współczuję Ci Aniu, bo każda dolegliwość jest męcząca. Ulotki czytam , interesuje mnie skład i inne wiadomości. Przede wszystkim czy brać w trakcie jedzenia, przed czy po , bo to ważne. Ale nie biorę sobie do serca ubocznych działam , nie u wszystkich występują. Ja swego czasu musiałam brać jakiś lek przez dłuższy okres czasu i miałam problemy z widzeniem, coś w rodzaju światłowstrętu, koszmar.
    a tampony używałam bo niestety tak jak u Ciebie musiałam mieć dodatkową ochronę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ile to sie czlowiek nacierpi, zanim umrze... A leki, jak sie okazuje, nie tylko pomagaja.

      Usuń
  19. Ja mam przewlekły problem z uszami, i zawsze słyszę swoje ciśnienie, najgorzej jednak jest jak się denerwuję...wtedy czuję się jak czajnik z gotującą wodą;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesz sie, ze Ci nie swiszcze przez caly czas, mozna od tego zwariowac ;)))

      Usuń
  20. Mi tam czasem cos świśnie w uchu. Bida piszczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to tez! Tym samym moj tinnitus jest podwojnie dotkliwy :)))

      Usuń
  21. Puszczaj sobie ze słuchawek dousznych na sen jakąś miłą uspokajającą muzykę albo odgłosy żeby zagłuszyć drażniące szumy.

    OdpowiedzUsuń

Dziekuje za Twoj komentarz.
Lubie wiedziec, z kim rozmawiam, moge dyskutowac, ale nie toleruje chamstwa i atakow ad personam. Anonimowe komentarze i tak wpadna do spamu, wiec mozecie sobie oszczedzic pisania, a obrazliwe beda usuwane.