poniedziałek, 17 marca 2014

Miecka w panice.

Ktoregos ranka, dokladnie w czwartek, okupowalam lazienke. Dokonywalam rutynowych zabiegow upodobniajacych mnie do czlowieka, zeby moc pokazac sie swiatu. Dopoki maz byl z Kira na spacerze, mialam uchylone drzwi, bo jednak przez caly czas mam uruchomione ucho na kocie odglosy. Zawsze przeciez moze sie zdarzyc, ze Miecka nie wytrzyma Bulkowych zaproszen do zabawy, zaczepek i prowokacji. To male jest dosc zadziorne, nie tylko nie zwraca najmniejszej uwagi na Mieckowe fochy, ale chce koniecznie zblizyc sie do niej w calkiem pokojowych zamiarach, nie baczac na to, ze Krolowa jeszcze do przyjazni nie dojrzala. Wczoraj, po calym dniu podchodow, patrzenia na siebie zza wegla, lazenia za soba, odwiedzania wzajemnego swoich terytoriow, doszlo wieczorem do krotkiego spiecia i delikatnych lapoczynow. Wiecej bylo babskiego wrzasku niz dzialan bojowych i zadna nie ucierpiala, ale trzeba byc czujnym.
Tak wiec toalete poranna przeprowadzalam przy uchylonych drzwiach i dopiero, kiedy maz z Kira wrocili z siusiania, zamknelam drzwi. Woda z kranu leciala, radio z cicha przygrywalo, wiec odglosy z zewnatrz dobiegaly z lekka przytlumione.
Nagle uslyszalam... trudno to opisac... jakies trzaski, jakby huk wody spadajacej z wodospadu, przewala sie przez przedpokoj i jednoczesnie rozpaczliwie glosny koci miauk. Wprawdzie nie brzmialo to jak kocia wojna, ale zmylil mnie ten koci wrzask. Bylam naga, wiec wystawilam tylko glowe przez drzwi i pytam meza, co sie dzieje. On tez wylecial z kuchni przerazony i przekonany, ze koty walcza na smierc i zycie. Jednak Bulka spokojnie lezala na goscinnej poscieli, Kira siedziala wystraszona i zdezorientowana w przedpokoju, a Miecka zniknela. Maz zaczal jej szukac, a ja ubierac sie w tempie alarmu nocnego w wojsku. Przeszukalismy wszystkie katy, Miecki nie ma! Nic, tylko musi byc pod lozkiem. Wzielam latarke i dalej zagladac w czeluscie. Nie jest to takie proste, bo jak juz wspomnialam, mamy pod lozkami szuflady z zapasowa posciela i jesli kot siedzi miedzy nimi, albo za, w czesci podglowkowej, to trudno go zobaczyc. Ale w pewnej chwili mignely mi Mieckowe oczne latarki, wiec uznalam, ze wszystko z nia w porzadku. Dalej jednak nie dawaly mi spokoju uslyszane dziwne odglosy i jej paniczny wrzask. Wolam, prosze, ale ona nie z tych, co przychodzi na zawolanie, wiec dalam w koncu spokoj.
Zaczelam podnosic materace, zeby zobaczyc od gory, co tam sie dzieje. Miecka siedzi, a obok niej torba papierowa po sushi, w ktorej dostalam od Anki W. wyprawke dla Bulki. Jeszcze nie zajarzylam zwiazku. Nagle jednak Miecka ruszyla z kopyta, a torba za nia! Rozlegl sie ten sam huk wody z wodospadu. Acha! Jestem w domu! Teraz tylko zlapac spanikowanego kota i uwolnic go z opresji.
Latwo jednak powiedziec, troche trudniej zrealizowac. W koncu zatrzymala sie, a ja moglam zdjac z jej szyi uchwyt-raczke tej papierowej torby i wyrzucic ja do smieci, zeby nie czepiala sie kotow.

Specjalnie na zyczenie Izy:


Bo tylko teraz te koty i koty :)





46 komentarzy:

  1. Piersza!
    Czy wiesz, że czekam do północy, żeby załapać się na świeżą Bułkę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lojezu! Toz to zywy masochizm! :)))
      A tu tylko swieza Miecka ;)

      Usuń
    2. No właśnie! Miećka też pięknota, ale Bułka świeższa!

      Usuń
    3. No tak, Miecia nieco zczerstwiala :)))

      Usuń
  2. no właśnie koty na pierwszym planie. REszta to poboczne tematy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz rzadza koty w domu, ale wszytsko powroci kiedys do normy :)))

      Usuń
  3. A mnie zaczyna być żal Miećki:(Bidula,na stare lata zamiast spokoju to jakieś dzikie harce musi przeżywać,nawet Kira jest zdziwiona co to się wyprawia w spokojnym domu:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie masz co zalowac Miecki, ona swietnie daje sobie rade.
      A to z torba to maly wypadek przy pracy :)))

      Usuń
  4. Lubię te kocie historie, bo zawsze trzymają w napięciu :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta powyzsza rzeczywiscie spowodowala w domu niemala panike.
      U wszystkich, nie tylko u Mieciuni ;)

      Usuń
  5. Zobacz, zobacz jaka Kira jest śliczna, te oczka , uszka, nosek i najważniejsze , ze Ona o tym wie:)))) A do fleszu umie się ustawić oj umie. Modelka kochana.
    Bułeczka jest spokojna bo wie, ze już nic nie może jej grozić ze strony Miećki. Miećka też wie ale jednak dla niej to jeszcze szok i musi sobie wszystko w tym upartym łebku poukładać. I jeszcze te torba się uwzięła , a to pech:))) Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miecka, jak Cezar, musiala sobie pomyslec w tamtej chwili:
      - I ty, torbo, przeciwko mnie? :)))

      Usuń
  6. no to ty jeszcze nie jeden huk wodospadu przeżyjesz. a swoją drogą, biedna ta miećka. spokój miała a teraz tyle zagrożeń wokół....
    kocie historie mogą być codziennie. psie też.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A gdzie pozostanie miejsce na moje dziwne tematy?
      Cos mi ten blog ostatnio na psy schodzi.
      I koty. :)))

      Usuń
  7. oj wesolutkie Wam się życie zrobiło ostatnimi czasy :))))))
    Samych dobrych chwil na cały kolejny tydzień życzę :) :*******

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to bywa, kiedy w domu pojawiaja sie male dzieci z niebezpiecznymi dla zycia torbami w komplecie ;)
      Ale wczesniej bylo u nas nudnawo, teraz do domu wtargnelo ZYCIE :)))
      Buziaki :***

      Usuń
  8. O rany , ale się uśmiałam mimo wszystko :-)))
    Taką przygodę biedna Mićka miała, współćzuję kotkowi...
    Nie dość ,że Bułka to jeszcze torby ją atakują :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To spisek! Bo torba przybyla wraz z Bulka. :)))
      A ja w swojej naiwnosci myslalam, ze to bedzie dla kotow fajna zabawka :)))

      Usuń
  9. Biedulka ... Miećka, oczywiście, a nie torba, czy inne stworzenia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja? Nie biedna? Myslalam, ze zawalu dostane :)))

      Usuń
  10. Kiedyś się Urwis podobnie załatwił... Od tego czasu zostawiam kotom papierowe torby, ale odrywam uszy, tak, aby nie tworzyły pętli... Biedna Miećka... Miała dodatkowy stres..., mam nadzieję, że nie skojarzyła go z Bułeczką...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz tez bede wiedziala, ze trzeba uszy usuwac. Nie przyszlo mi to wczesniej do glowy.
      Obawiam sie, ze jednak skojarzyla, bo to byla Bulkowa torba, z calym jej zapachem.
      Jednak Miecia juz ma sie dobrze, wytulona i pocieszona ponad miare :)))

      Usuń
  11. ...tak coś się domyślałem, że Miećka dodatkowy ogon sobie zapewniła. Kira piękna...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba miec oczy wokol glowy, takie to pomyslowe stworzenia :)))

      Usuń
  12. No, przecież ona musiała dokładnie zbadać tę torbę; po prostu musiała! A torba wredna jakaś, czy co... Biedna Miecka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najwyrazniej wszystko sie sprzysieglo przeciwko Miecce, nawet torba. :)))

      Usuń
  13. Ufff. Miećka rozrabia. Niedługo będziesz miała dwie nastoletnie kocórki. Biada Ci, o biada. :) ale i wesoło :)
    No właśnie, plastykowe reklamówki dla kota to pułapka, może się zadusić. Nas przećwiczyła nasza kocórka tak, że zaczęliśmy używać ekologicznych płóciennych siatek na zakupy, bo wariatka wskakiwała z rozpędem do siatki i klinowała się w miejscu skąd trudno jej było wyjść i trudno oddychać. Pewnego razu zatrzymaliśmy się w motelu, gdzie było pomieszczenie kuchenne z długim szeregiem szafek. Moment nieuwagi i kotka zginęła bez śladu w tej kuchni. Okazało się, że kuchenka miała taką ruchomą klapę przy ścianie, bo była innego wymiaru niż szafki i nasza kotka zanurkowała za kuchenkę bez możliwości wyskoczenia o własnych siłach ale i my jej nie mogliśmy wyciągnąć ... Całą noc spędziliśmy na demontażu kuchennych szafek i ich ponownym składaniu... Kota uratowaliśmy ale nie nauczyliśmy go unikania wąskich i głębokich miejsc. Ciekawość kota w stosunku do nieznanego jest olbrzymia... Cierpliwość, umiejętność przewidywania i wyobraźnia z kocórkami potrzebna co chwilę. Oczy wkoło głowy jak z dziećmi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No co Ty, Kicia, o plastikowych reklamowkach to ja wiem przeciez. Ta jednak byla papierowa i tak fajnie kotom szelescila, ze chetnie do niej wlazily podczas zabawy. Bledem bylo zostawienie uchwytow. Kolejna nauczka dla nas i przestroga dla innych :)))

      Usuń
    2. Ty wiesz, ja wiem, za uszy się wytargaj sama.
      Myślisz, ze nie ma zdjęć z kicią o wielkich oczach (bez obróbki) w foli/słoiku i podpis: czyż nie wygląda uroczo? (nie chce mi się szukać tego zdjęci w necie). Albo wpis, że kicia tańczy mi w pralce... I wiele innych 'śmiesznych okropności'...

      Usuń
    3. Glupich ludzi nie brak na tym swiecie. Ostatnio nawet jakas dowcipnisia ukarala kota pobytem w mikrofalowce. Nie przezyl.

      Usuń
    4. Ciekawe co zbroił. No bo chyba nie za to, że jej kawy do łóżka nie podał lub na dzień kobiet podarował tylko jednego tulipana. Oświeciło mnie dlaczego mikrofalówki produkowane są w większości w takich małych gabarytach, na nieszczęście tego kotka, na szczęście innym. Ufff. Ciężki kaliber tematyczny!

      Usuń
    5. http://www.wykop.pl/ramka/1877312/brytyjska-23-latka-ugotowala-kota-w-mikrofalowce/

      Usuń
    6. Chora blondynka! Raki też się gotuje żywcem a inne kraby? Wciskam głowę w piasek, albo powiedź Miećce, że chętnie zamieszkam pod łóżkiem w pojemniku na pościel, z poduszką na uszach, niech się nie czuje odosobniona ... Brrrr.

      Usuń
  14. Nasza kocica nigdy nie pogodziła się z obecnością psa. Chadzała po górkach on na dole. Jak w tej ludowej piosence: "ja pójdę górą a ty doliną..." chociaż dalej już mniej dosłownie. :) Bywało że źle obliczywszy odległość spadała mu z nagła na głowę, po czym ociekała w wielkiej panice. Dziwne to było stworzenie. Wierzę że jej wysokość potrafi się nauczyć obecności i bliskości podobnego do siebie stworzenia. :)
    Mnie jednak te wszystkie torby trochę przerażają bo nie wiem gdzie się takie coś zaczepić może, gdzie zaklinować. Wolę pudła chyba bardziej bezpieczne są .. może.:)) A powyższy wpis sporo uczy.
    Trzymam kciuki za Twoje dziewczęta, że powoli powoli się zaprzyjaźnią a małe bawić się chce, może szybciej z Kirą biegać będzie :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest dobrze, Miecka nie wykazuje juz nawet najmniejszych oznak agresji. Dzis rano Bulka pacnela ja w pyszczek i Miecka uciekla :)))

      Usuń
  15. Dobrze, że była papierowa. Mój Racuch zaplątał się w taką zwykłą reklamówkę z folii czy plastiku, nie wiem z czego w sumie, jednorazówkę taką. I gdybym nie zauważyła, to maluch by się udusił ; / Od tego czasu wszystkie reklamówki są szczelnie chowane i nadal nie udało nam się ustalić skąd wzięła się tamta jednorazówka. Było groźnie ; /
    Za to u mnie koci boks to standard. Czasem jest naprawdę ostro, ale zawsze w granicach bezpieczeństwa, bez pazurów i zębów, same zapasy i kopanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje tylko pyskowaly, to jest pyskowala Miecka, jak to dziewczyny. Raz jeden zakotlowalo sie za skrzynia, ale poza tym jakos nie wykazuja tendencji do bojek. Moze u chlopakow to wrodzone, a dziewuchy wola sobie naublizac :)))

      Usuń
  16. Biedna Miecia, biedna .....
    Macie ubaw, nie powiem ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Odpowiedzi
    1. Dlaczego sushi? To torba zrobila zamach na Miecke :)))

      Usuń
  18. Ta torba Bułeczką przesiąknąć nie mogła, raczej zapachem specyficznych japońskich lodów, z zielonej herbaty, imbiru i sezamu, hmmmmmmmm najpyszniejsze w całym Wrocławiu :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jednak wroclawska torba dokonala zamachu na zycie getynskiej Miecki :)))

      Usuń
    2. Wy nie, tylko Wasza torba-morderczyni :)))

      Usuń

Dziekuje za Twoj komentarz.
Lubie wiedziec, z kim rozmawiam, moge dyskutowac, ale nie toleruje chamstwa i atakow ad personam. Anonimowe komentarze i tak wpadna do spamu, wiec mozecie sobie oszczedzic pisania, a obrazliwe beda usuwane.