czwartek, 18 grudnia 2014

Wojna nerwow.

Ja mam z tymi moimi kocicami bal! Teraz zaczely rywalizowac o miejsce noclegowe u mnie w lozku. A przeciez moglyby spac ze mna obie, miejsca jest dosyc.
Pada powoli ostatni bastion Miecki - sypialnia. Bulka dosc dlugo respektowala Mieckowe prawo do wylacznosci uzywania sypialni, a szczegolnie do spania ze mna. Ostatnio jednak coraz czesciej bywa w sypialni w porze, kiedy klade sie spac. Albo juz na mnie tam czeka, albo przybiega kiedy slyszy skrzypniecie lozka. Kiedys tego nie robila.
Miecka od kilku lat przyzwyczaila sie do przedspaniowych rytualow: najpierw mnie udeptuje, pozniej wlacza motorek w gardle, a ja czytajac przed snem ksiazke, miziam ja. To jedyna chwila w ciagu calego dnia, kiedy jestesmy tak blisko. W dzien nie przychodzi, nie wlazi na kolana, rzadko uklada sie obok kompa, kiedy przy nim siedze, a brana na rece, glosno protestuje. Tak wiec ta wieczorna magiczna chwila jest swietoscia dla nas obydwu.
I oto przerywa ja Bulka. Tylko siedzi na stoliczku z przyborami do szycia i sie gapi. Z miziania nici! Miecka cala zdenerwowana nie pozwala mi sie dotknac, tylko zerka wrogo na rywalke, syczac groznie od czasu do czasu. Nadal jednak ze mnie nie schodzi, siedzi rozwalona jak kura na jajach, broniac dostepu. Bulka niewzruszona i bez cienia strachu chwile jeszcze posiedzi, a pozniej z  ogonem zadartym jak antena, oddala sie spac do salonu.
Ktoregos wieczoru Bulka byla pierwsza w sypialni, zaraz tez wykorzystala okazje i polozyla sie obok mnie. Miecia wkroczyla z wielka godnoscia i... zastygla w niemym zdumieniu. Nie bardzo wiedziala jak sie zachowac. To przysiadla na nocnym stoliku, to znow usilowala dostac sie na swoje miejsce, czyli na mnie, ale tamta ani myslala ustepowac z placu boju, lezala jak przymurowana. Chcialam Miecke poglaskac, czego skutkiem byly takie joby, ze predko zrezygnowalam, zeby nie stracic reki. Lazila Miecka wokol lozka, kipiac wsciekloscia, ale nie odwazyla sie na atak frontalny. Po dluzszej chwili polazla do salonu spac. Bulka dotrwala u mego boku do samego rana.
Dzien pozniej Miecka zdazyla umoscic sie na mnie, a nawet odebrac spora porcje mizianek, kiedy pojawila sie Bulka. Ja natychmiast dostalam ostrzezenie, zebym wziela te lapy, ale zejsc ze mnie ani myslala! Bulczyk siedzial na szafce nocnej, Miecka na mnie i rozpoczela sie wojna na spojrzenia, ktora trwala dobry kwadrans i zakonczyla sie ustapieniem przez Bulke pola. Tym razem ona poszla spac gdzie indziej.
A przeciez spokojnie zmiescilyby sie obydwie! I choc mam wrazenie, ze Bulczykowi nie przeszkadzaloby wspolne z Miecka spanie, to ta czarna zolza pozostaje nieprzejednana.

Dla wszystkich, co to chcieli na mnie donosic do TOZow. Oto dowod, ze Miecka tez korzysta z koszyczka przy kaloryferze:



Nagle jednak obrocila sie o 180°, tylem do mnie.



Pytam sie ja: Miecius, co tobie? A ona na to: Nie moge przeciez spac odwrocona do wroga plecami!



I to by bylo na tyle.



46 komentarzy:

  1. A ja mam jednego kota, ale rywalizacja o miejsce noclegowe też jest i to między mną a jaśnie panem! Ostatecznie kończy się tak, że ja śpię na brzegu łóżka, ledwo się na nim trzymając a jaśnie pan jest rozwalony w poprzek (bo przecież tak lepiej nawet mając całe "wzdłuż" dla siebie).
    Oprócz tego rywalizacja jest także zacięta o miejsce siedzące przed komputerem - fotel obrotowy. Koteł uwielbia na nim spać więc nie jest zadowolony gdy go z niego zrzucam. Za to jak widzi, że jest wolne to biegnie ile sił w łapkach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli to kot wychowal sobie Ciebie. :))) Koty tak maja, sprowadzaja nas do roli podleglego personelu. To nie to, co pies. :)))

      Usuń
  2. Czy ta wojna sie kiedys zakonczy...Miecka nieugieta jest, mam wrazenie, ze ona Bulke toleruje ale z akceptacja juz troszke gorzej.
    Buziak Panterko i dobrego, spokojnego dnia :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to mniej wiecej wyglada. Krolowa zrezygnowana pogodzila sie z obecnoscia intruza w domu (bo i nie miala wyjscia), ale poprzysiegla sobie, ze sie nie zaprzyjazni i juz! :)))
      Buzinki :***

      Usuń
  3. Aniu, pisałaś o kocim behawioryście, do ktorego oddaje się koty i on ich "oswaja". Czy dowiedziałaś sie cos więcej na ten temat ? Twoje kocinki chyba same nie dadza sobie rady.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja jestem ciekawa. Pewnie szykuje się nowy wpis?

      Usuń
    2. Na razie nie ma o niczym mowy, bo najpierw musze zalatwic sprawe z Kira. A poza tym ten specjalista jest dla mnie za drogi, za 90 minut bierze 95 euro plus dojazd. Nie stac mnie, wiec bede musiala sama sie meczyc.

      Usuń
  4. To się masz z nimi...
    Jakie uparte dziewczyny :-)))
    Dobrze,że chociaż się nie leją ...
    Może kiedyś dogadają się ?

    Ja miałąm takie momenty ,że koty lały się z pazurami na mnie
    a ja tylko chroniłam się ,aby nie oberwać poważnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie leja sie. Najwyzej czasem Miecka prychnie, innym razem poganiaja sie po domu i tyle. Dobrym znakiem jest, ze Miecka dopuszcza Bulke coraz blizej siebie. Moze kiedys sie przytula... :)

      Usuń
  5. Najlepszy film czy książka nie dostarczy Tobie tylu wrażeń co Bułeczka i Miećka.Ciekawe gdzie w tym wszystkim jest Krunia,nie pcha sie do łóżka? Miłego dnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kirus jest od malego nauczona spac w koszyku i nawet przywolana na pieszczoty, po chwili ucieka z lozka. Nie ma z nia najmniejszego problemu, najwyzej polezy czasem na sofie, ale i to rzadko.
      Buziaki :***

      Usuń
  6. nie jest lekko.... :( Szkoda Miećki bo straciła poczucie bezpieczeństwa...
    ale Bułczyk jest taka piękna... no jak jej nie kochać?
    :****

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bula jest zawsze tak wyluzowana, bez wzgledu na to, jak zachowuje sie Miecka, ale i ta ostatnia nabiera nieco dystansu do samej siebie i juz tak nie swiruje jak na poczatku. :)))
      :***

      Usuń
  7. Co za sfochowane babsztyle jedne ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to kobity, nie ma sie czemu dziwic. :)))

      Usuń
  8. Andrea Calabrone18 grudnia 2014 10:29

    A gdzie w tej walce o spanie z Tobą , jest chociaż kawałeczek miejsca dla męża ? Co prawda ja osobiście też wolę spać sam , bo się rozwalam po całym łóżku i nie raz przygniotłem swoją ,,małpę '' - kotę . Żona już dawno wybrała wygodne łoże w sypialni na piętrze ....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano maz spi na drugiej polowie i ma szczescie, bo koty jego czesc skrzetnie omijaja i pchaja sie tylko na moja. No i nie mam pietra na druga sypialnie, moge najwyzej isc spac do goscinnego. :)))

      Usuń
  9. U mnie taka sama rywalizacja jest, ale Tiggy bardziej spolegliwy a Migula bardziej nieustepliwa jest. Tak wiec gonitwa po calej chalupie z wrzaskami codziennie, ale potem sie uspokajaja i klada na tym samym lozku. Na sofie maja swoje oddzielne kocyki, parapetami sie dziela...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie na parapecie jest miejsce tylko dla jednego kota, wiec zamieniaja sie koszyczkiem i parapetem, ale to w dzien, bo w nocy Miecka jest najczesciej u mnie w lozku, a Bulka... wszedzie. :)))

      Usuń
    2. No wlasnie, moze powinny byc dwa legowiska na parapecie i dwa koszyczki przy kaloryferze .... i ... :D... dwie Pantery w lozku, z czego jeden moze byc Panter :DDD, cztery rece do glaskania... :D, dwie Kiry, dwa salony - wtedy by nie bylo konkurencji, walki o miejsce a doskonale rownouprawnienie.
      Jakos trzymam strone Miecki. :D Miecka nie daj sie! Moze troche ustap ale nie rezygnuj calkowicie!
      Dotra sie, dotra....

      Usuń
    3. Ja nie trzymam niczyjej strony, kazda z nich kocham jednakowo, kazda z nich ma inny stres z ta druga. Tez mi sie wydaje, ze w koncu sie dotra, juz jest lepiej, a bedzie jeszcze lepiej. :))

      Usuń
  10. Omamuniu, uśmiałam się chociaż wiem, że to dla Ciebie temat poniekąd bolesny. Z moimi kocurami bywa różnie. W jednej chwili tulą się i myją nawzajem, a w następnej odchodzą bęcki i bezwzględna walka o szufladę. W nocy jakoś im przechodzi i zgodnie śpią. Jedno pod moją pachą, drugi na brzuchu, albo w zgięciu nóg.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moze i dla mnie nadejdzie czas spania w jednym lozku z obydwiema. Miecka to dlugotrwala jedynaczka, wiec bardzo trudno jej zaakceptowac siostre. Ja jednak nie trace nadziei, ze cierpliwoscia sklonie je do zaprzyjaznienia sie ze soba. :)))

      Usuń
  11. Może się udać, ale niekoniecznie. Nie spinaj się, one to czują:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hana, oddaj im szufladę i dołóż drugą. Chcesz to Ci jakąś skombinuję:)) Mam nawet metalową, od szafy pancernej, może być?

      Usuń
    2. No wez, Mnemo! Tylko drzewniana moze byc. :)

      Usuń
  12. one mają zupełnie inne charaktery, te twoje dziewczyny. i albo się dotrą, albo nie. ważne, że się nie tłuką. miećce się nie dziwię, ja bym też wolała sama mieszkać, bez nowego lokatora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie spinam sie zanadto, bo zdaje sobie sprawe, ze glowa muru nie przebije. I tak jestem zadowolona, ze nie ma krwawych lapoczynow. Kotecki czesto poleguja sobie w poblizu, jedna na parapecie, druga w koszyczku - to i tak ogromny krok do przodu w ich przypadku, kiedys nie do pomyslenia.
      Powoli, powoli a zbliza sie jeszcze bardziej. Nic na sile, czas dziala na nasza korzysc. :)))

      Usuń
  13. masz tam jak na froncie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Odpowiedzi
    1. Ale jednak coraz sobie blizsze. To proces prawie niezauwazalny, zmiany sa minimalne, ale sa! :))))

      Usuń
  15. Miecka traci pozycję i swoje przywileje to jest zła, nie dziw się rezydentce. Buła dla niej to gówniara, więc ma prawo się dąsać. Musisz je chyba pogodzić, skoro Buła spała w salonie to może niech tam zostanie, a Miecka niech ma to swoje 5 minut?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba jednak bede musiala Bulczyka gnac na noc z sypialni, niech spi z Kira, skoro ze mna nie moze. :)))

      Usuń
    2. Hej, hej, wyskoczyła dziś na mnie ze skrzynki pocztowej jakaś Pantera:))

      Dziękuję Panterko:)))

      Usuń
  16. U mnie sytuacja wyglada podobnie, jesli chodzi i Czarnuszka, syna szarej kotki (zwanej Tatrzecia) i jej rudego brata Antka. Nie cierpią sie wzajemnie, ale przez większosc dnia jakoś toleruja. Czasami dochodzi do łapoczynów i mordoczynów. Pierze leci! A potem nagle sie wszystko uspokaja...I spia blisko siebie jak niewiniątka. Żeby było sprawiedliwie, to zaden kot u mnie nie ma na noc wstępu do sypialni. Spią w kuchni, albo w całej reszcie domu. A i my spimy przez to spokojnie.
    W ogóle dochodze do wniosku, ze potrzebowałabym zatrunic jakąs osobę na etat, tylko do kotów. Do ich doglądania, na kolanach tulenia, nieustannego miziania. Mnie na wszystko brak czasu. I choć zimą powinno być go przynajmniej teoretycznie więcej, to jakos wciaz sie wszystko rozmywa, a ja w zabieganiu. A koty w niedopieszczeniu...Buuuuu!
    I jeszcze kozy też spragnione uwagi i pieszczot!O matko kochana!
    Ale nie ma zycia bez zwierząt! One są sednem i spoiwem domu. Żródłem zmartwień i radosci.Wokół nich sie wszystko kręci.
    Nie wiem czy Bułeczka dogada sie w końcu z Miećką, ale wiem, że obie są Ci do szczęscia potrzebne. I tylko z Toba mogą być szczęsliwe.I są szczęsliwe - nawet w tych kocich, psychologicznych bitwach!
    Niech to trwa. Nawet w fochach i animozjach. A miedzy tym w usmiechu tkliwym. I w nieoczekiwanym spokoju mruczenia. I w nawracającej zazdrosci o siebie. Widac tak ma byc. To taki rodzaj Waszej domowej symbiozy!
    Całusy, kochana Anuś dla Ciebie i milusińskich!:-))***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie juz czasem moich dwoch rak na trzy zwierzaki brakuje, ale staram sie jakos dawac rade i zadnego w miziankach nie zaniedbywac. Wszystkie sa wykochane i nie wyobrazam sobie zycia bez nich.
      Czas jest najlepszym lekarzem i wierze, ze w koncu dojdzie do pojednania.
      Buzinki, Olenko :***

      Usuń
  17. Dom wariatów przez te koty! ;)
    Hela jest taka jak Miecka - cały dzień nic, a wieczorem jest identyczny rytuał. :) Jest jeszcze jeden. Rano i gdy wrócę z pracy biegnie za mną do toalety i się ociera o nogi głośno mrucząc i domagając się pieszczot. A! I prawie zawsze czeka na mnie pod łazienką ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miecka nie czeka, bo kiedy za dlugo jej zdaniem tam siedze, sama sobie drzwi otwiera. No chyba, ze zamkne sie na klucz, jeszcze nie nauczyla sie przekrecac. :))))

      Usuń
  18. Oj ta Bułeczka, poczekałaby aż Miecia mocnej zaśnie i ulokowała się, skromnie na początek, w nogach łóżka. Nad ranem byłoby może małe zamieszanie, ale... czuję, że się w końcu dogadają :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, nie doceniasz czujnosci Miecki! Ona gotowa spac z jednym okiem otwartym, kiedy wrog sie zbliza. Ale czas dziala na nasza korzysc, bedzie dobrze! :)))

      Usuń
  19. Mam nadzieję że z czasem się jakoś dogadają i każda będzie miała to co chce ;)
    U mnie Gutek wygryzł Karmelka , który do mnie przychodził na mizianki i ciumkanie kocyka. Robił tak jak Bulka Miećce. I Karmel ze dwa lata bał się przyjść , albo uciekał jak obok pojawiał się Gucio.
    Teraz każdy z nich przychodzi i na mizianki i czeka grzecznie na swoją kolej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lejesz cale poklady nadziei w ma skolatana dusze! Ja tez mysle, ze nedzie lepiej, juz jest! :)))

      Usuń
  20. Ciekawe, czy kiedyś im przejdzie :(... Żal mi koteczek i Ciebie...

    OdpowiedzUsuń

Dziekuje za Twoj komentarz.
Lubie wiedziec, z kim rozmawiam, moge dyskutowac, ale nie toleruje chamstwa i atakow ad personam. Anonimowe komentarze i tak wpadna do spamu, wiec mozecie sobie oszczedzic pisania, a obrazliwe beda usuwane.