niedziela, 15 lutego 2015

Jak sie smierci wywinelam.

Zrodlo
Dzieja sie w tej mojej Getyndze rzeczy, o ktorych sie nie snilo ani filozofom, ani nawet fizjologom. Jak nie ciezki wypadek na pobliskiej autobanie, kiedy rozwalila sie ciezarowka przewozaca trucizna na szczury, ktorego skutkiem byly ofiary smiertelne, zatrucie srodowiska i niewyobrazalne korki w miescie, to teraz znow to.
W piatek jechalam na 10.00 do pracy, wiec krotko przed przejezdzalam obok budynku, w ktorym miesci sie stacja krwiodawstwa. Do powrotu z pracy ta sama droga zylam w nieswiadomosci, ze w ogole cos sie wydarzylo. Kilka minut po 10.00 pierdyklo silnie, a na jezdnie posypaly sie odlamki. Dokladnie tam, gdzie kilka minut wczesniej znajdowalam sie ja!
Wracajac z pracy druga strona jezdni, na szczescie nie zablokowana, widzialam wprawdzie niezliczone samochody strazy, policji i sluzb miejskich i technicznych, widzialam wielokilometrowe korki z powodu zablokowania ulicy, ale dopiero wiadomosci uslyszane w radiu uswiadomily mi, co sie naprawde wydarzylo.
Lekarka z ochroniarzem przyjmowali dostawe na klatce schodowej, zapalili swiatlo i w tym momencie wybuchlo, powodujac zapalenie sie ich ubran. Wybiegli na ulice, gdzie przechodnie ugasili na nich ogien. Zaraz tez przewieziono ich helikopterem do specjalistycznych klinik w Hannoverze i Halle, a sluzby miejskie zajely sie dochodzeniem, co tez wybuchlo i czy gdzies nie ulatnia sie gaz. Stan ochroniarza jest bardzo ciezki, lekarki troche lepszy.
Na razie jeszcze nie wiadomo, jaka byla przyczyna wybuchu, mogly to byc nieszczelne butle z azotem, wodorem i acetylenem, jakie stacja ma na stanie.
No tak, piatek 13-go. Co sie dziwic...
Jeszcze galeria zdjec z piatku: TUTAJ.

Z ostatniej chwili: jednak ulatnial sie gaz z miejskiej sieci.





60 komentarzy:

  1. Uff! Jak to dobrze, że jednak Ciebie tam nie było...
    Zal, że w ogóle miał miejsce taki wypadek :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszyscy krwiodawcy beda musieli dojezdzac teraz do dalekiej kliniki, ta stacja w srodmiesciu byla bardzo wygodna.

      Usuń
  2. To straszne i bardzo przykre. Mam nadzieję, że ofiary wybuchu będą żyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lekarka bedzie na pewno, tyle ze poparzona, z ochroniarzem nie wiadomo.

      Usuń
  3. Makabryczna sprawa; dobrze, ze coraz częściej rezygnuje się z instalacji gazowych w domach mieszkalnych. Moje starsze dziecko ma już wszystko na prąd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez nie mam gazu w domu, ale wiele budynkow jest ogrzewanych gazem, bo to tanie.

      Usuń
  4. Ktoś tam nad Tobą czuwał. Coraz częściej się słyszy o wybuchach gazowych . Możesz śmiało powiedzieć że 13 to Twoja szczęśliwa liczba. Miłego dnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzynastka to od dawna moja szczesliwa liczba! Bylam operowana w piatek 13-go i zyje. :)
      Buziak :*

      Usuń
  5. Dobrze tak tym, co truciznę na szczury wieźli! A innych to nie wiem, za co wyższa sprawiedliwość dziejowa pokarała, ale skoro nie padło na Ciebie, to znaczy, że Ty niewinna jesteś! :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wampiry to byly, ludziom krew zabieraly przecie! :)))
      Ja zawsze jestem niewinna.

      Usuń
    2. A pewnie. Zła kobieta jest tylko jedna!

      Usuń
    3. Chcialabys! Ja tez do najlepszych nie naleze, co nie zmienia faktu, ze zawsze jestem niewinna, bo dobrze sie maskuje i zapewniam zelazne alibi. :p

      Usuń
  6. Miałaś szczęście, Panterko :) Czasem tak jest, że mijasz się o sekundy, czy minuty z jakimś nieszczęściem. Mój mąż szedł kiedyś z pracy do domu i przechodził mostkiem nad naszą rzeką. Zdążył z tego mostka zejść i usłyszał huk - samochód wbił się w barierkę tam, gdzie on przed chwilką przechodził.
    Tak więc Twój czas jeszcze nie nadszedł ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ups! To Twoj malzonek mial jeszcze weselsza przygode od mojej. :)

      Usuń
    2. Dokładnie tak. Aż mnie dreszcze przeszły, jak zobaczyłam tę wygiętą barierkę.

      Usuń
  7. Czarne koty maja szczeście, a Ty przecież Pantera. Coraz bardziej skałaniam sie do tego, by wierzyć w przeznaczenie, bo nic nie dzieje sie bez przyczyny.:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak naprawde nawet, gdybym stala pod tym budynkiem, nie staloby sie nic strasznego, bo wprawdzie po buchnieciu lataly odlamki, ale dom stoi. Ale za to jaki dramatyczny tytul posta, co nie? :)))

      Usuń
  8. Ło matko! Niech zdrowieją oboje!
    A Tobie nic się nie stało, więc piątek 13 Ci służy :P nno! :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piatek 13-go to moj szczesliwy dzien od zawsze. :)))

      Usuń
  9. no to miałaś niewyobrażalne szczęście. ja w sumie 3 razy cudem uniknęłam śmierci, ale jednak w kazdym ze zdarzeń brama udział .
    a w warszawie sie most łazienkowski zapalił w piątek trzynastego...most nie miał szczęścia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nooo, Ewus, takie tajemnice skrywasz i jeszcze o nich na blogu nie napisalas?

      Usuń
    2. a ja myślałam, że wszyscy wiedzą......wszystkie telewizje transmisje z pożaru robiły, no prawie wszystkie, te informacyjne...
      a na blogu to o czym innym bedzie, ja nie taka prędka ;)

      Usuń
    3. Ja nie o moscie, bo co mnie most obchodzi?
      Ciekawia mnie Twoje trzy razy.

      Usuń
    4. aaaaaaaaaaa, ty o tym......
      a most ciekawszy, bo dopiero teraz korki bedę nieodetkane.

      Usuń
    5. A czy ja mieszkam w stolycy, zeby mnie ichnie korki interesowaly?
      Dawaj te opowiesci!

      Usuń
  10. A jednak jesteś szczęściarą Aniu! Cosik Cie ustrzegło! Niech to coś zawsze nad Tobą czuwa!
    Serdeczności zasyłam z zalanego słoncem odludzia!;-))***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cos tam ma mnie w opiece, nie mozna zaprzeczyc. :)
      Buziaczki z zamglonej Getyngi. :*

      Usuń
  11. Uf,to był dla Ciebie dobry 13. Faktycznie, paskudnie było,no i wiesz,odłamkiem tez można dostać!

    NP. teścia mego jakis tam wuj czy ktoś, na kogo spadła pierwsza bomba,kiedy stał na dworcu.Szczegółów nie znam,bo tesc nie opowiadał ze szczegółami,tylko wiecznie te same kwestie powtarzal.


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sa jakies takie rodzinne legendy, ktore sie powtarza z pokolenia na pokolenie, po drodze zapomniawszy o ganezie zdarzenia. :)

      Usuń
  12. ale miałaś szczęście, ja się gazu boję i dlatego nie mam go w domu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem nie ma innego wyjscia, wiele instalacji jest od nas niezaleznych. :)

      Usuń
  13. Jeszcze musisz się trochę pomęczyć na tym świecie ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nieźle! Jak to nie znasz dnia ani godziny... Mam nadzieję, że lekarka i ochroniarz wyjdą z tego.
    A widać, że nad Tobą chyba czuwa jakaś opatrzność losu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nade mna i jeszcze paroma innymi, ktorzy byli w drodze o tej porze. :)

      Usuń
  15. To miałaś prawdziwe szczęście, że tym razem nie spóźniłaś się do fabryki. No i my też mieliśmy szczęście...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale numer! Przecież moja córka ma samochód na gaz. Lecz podobno jest to bezpieczne.

      Usuń
    2. Moze i jest bezpieczne, na pewno jest tansze, ale nie czulabym sie pewnie w takim aucie. Te wszystkie kamienice, ktore ostatnio wylecialy w powietrze po wybuchu gazu, tez byly sprawdzane, a instalacja miala byc bezpieczna.

      Usuń
  16. No właśnie, u nas się palił most i teraz przez kilka miesięcy będzie zamknięty, a Warszawa i tak zakorkowana będzie zakorkowana jeszcze bardziej. Dobrze, że ja w drugą stronę do huty. U nas też dziś mgua i brr, a wczoraj wiosna słoneczko, dobrze, że wycieczki odbyłam juz wczoraj. A dziś mam Mopkową dupkę do naprawiania, wiec siedzę w domu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasza mgua poszla w diably, slonce daje calkiem wiosennie.
      Ze co? A co sie Mopku w doopke zdarzylo, ze trza naprawiac?

      Usuń
    2. Mopkowa dupka się czasem zatyka. Nie zauważyłam wczoraj, choć dziwnie się zachowywał, bo nie chciał jeść i wrócił z wieczornego spaceru w połowie drogi. Sam zawrócił a to się nie zdarza. Zajrzałam pod ogon a tam śliwka. Ratowałam jak umiałam bo to boli, czopek w dupkę, okłady z kory dębu. A rano do weta. No i teraz mam choruszka, któremu trza dupkę myć, smarować, czopki wciskać. Nie zostawię samego w domu.

      Usuń
    3. Aaa to te gruczoly okoloodbytowe? Bidulek.

      Usuń
    4. Te paskudy, raz na jakiś czasy mu się zatykają.
      Znalazłam ciekawego bloga z wieloma poradami, dam linka, lepiej, żeby się nie przydały, ale...
      http://psiediety.blogspot.com/2013/01/holistyczne-podejscie-do-problemow.html

      Usuń
  17. Czasem tak bywa. Aż mmnie ciarki przeszły. Mój kolega miał taki przypadek, że zatrzymał się na poboczu i poszedł z dzieckiem coś tam oglądać na polu. Chwilę potem w ich auto uderzył z ogromną prędkością samochód. Ja sama w dzieciństwie miałam taki przypadek, że ułamek sekundy dzielił mnie od... No... Na pewno żadnych komentarzy nigdy bym nie pisała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lojezusicku! Kalipso... Widac ani wtedy dla Ciebie, ani teraz dla mnie czas nie nadszedl.

      Usuń
  18. Pozdrawiam serdecznie i słonecznie.

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo sie ciesze ze cie ominelo - szczesliwa trzynastka :) mnie tez kiedys sie poszczescilo jak mijalam Rotunde w Wawie bo pare chwil pozniej wybuchla

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dzisiaj jest wlasnie rocznica. Powinnas isc do kosciola i podziekowac za cudowne ocalenie. He he he.

      Usuń
  20. Szczęściara! Jak to człowiek nie zna dnia ani godziny...

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie wybuchać proszę, to wcale nie jest eleganckie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muaaa??? Alesz ja jestem niewybuchowa. :)))

      Usuń
  22. złego licho nie weźmie ;PPP
    :*

    OdpowiedzUsuń

Dziekuje za Twoj komentarz.
Lubie wiedziec, z kim rozmawiam, moge dyskutowac, ale nie toleruje chamstwa i atakow ad personam. Anonimowe komentarze i tak wpadna do spamu, wiec mozecie sobie oszczedzic pisania, a obrazliwe beda usuwane.