środa, 10 czerwca 2015

Ciasne kiecki w szafie.

Mam ci ja taka fajna Czytelniczke, jest skryta i publicznie nie udziela sie. A szkoda! Zdarza Jej sie komentowac na prywatnym mailu. Tym razem jednak dostalam od Niej blogoslawienstwo na opublikowanie komentarza, co zaraz uczynie.
Zaczelo sie wszystko od tekstu Ober-Prezes-Kury na temat porzadkow w szafach. Oto on. Przeczytajcie nie tylko sam post, ale i komentarze pod nim.
Jak widac, wiele z nas zmaga sie z podobnymi problemikami. Nie nazywam ich problemami, bo tez nimi nie sa. Zdrowe jestesmy, wesole, angazujemy sie w rozne fajne akcje, dzieci mamy na ogol odchowane, czesto bawimy juz wnuki. A przejmujemy sie jakimis glupimi waleczkami i ze nie pasuja nam ciuchy sprzed kilku lat.
Dla mnie pocieszajace jest to, ze nie jestem w swoich bolaczkach osamotniona. Pokonaly nas fizjologia i ten skurczybyk metabolis. No i co z tego? Czy nam to wdzieku ujmuje?
Jako podsumowanie niech posluzy komentarz mojej Czytelniczki, ktory publikuje za Jej pozwoleniem:

Naczytałam się i oczęta otwieram szeroko. Najfajniejsze blogerki cierpią na zapchane szafy! i może nawet - kompleksy???
No to się wtrącę konstruktywnie i story będzie:

Podjęłam pracę w innym mieście i przeżyłam szok : w mieście stołecznym ja byłam tłusta zgredka na tle gupich ale wypindrzonych, a tu - tu są zgredki takie jak ja! I nawet mocno okrąglejsze, a nie widać. Zadbane na co dzień, wychuchane. Inaczej się nie pokażą. Otoczenie mobilizuje, więc do dzieła:

Nogi były i są dobre – pokazać. Obcasy 4-6 cm pantofelki kokardka klamerka itd. (nie buty) i jest ok. kolana nie bolą. - szpilki wyrzucamy, trudno.


Spódnica – normalna, czyli wąska i za kolanko, żadne szerokie gielejdy choć wygodne, bo w takim czymś to można … nic nie można. Kosz. żadnego żalu.

Żakiet – dopasowany, nie za długi. Pudełkowate kryjące cośtam – kosz.

Fryzjer obowiązkowy, kolorek musi być + dobre cięcie.

Lakier na pazurach musi być.

Śminka – musi być. Zawsze. Oczęta – niekoniecznie. Lepiej brew podkreślić, więcej wyrazu daje.

Ciuch – kupujemy ładny i nowy! Kolorowy, pastelowy pogodny.

Jesteśmy zadbane lasencje w wieku dojrzałym.

I same jesteśmy pogodne. Byłyśmy kiedyś młodsze o te no parę kilo ( -ście a nawet –dzieści). I co z tego. Nie będziemy. Kiedyś… wiele rzeczy było, miło wspomnieć.

Na marginesie – dlaczego chłop może nosić te wielką walizkę ala 11 miesiąc z przodu, aż mu się guzik rozpina a ja musze na to patrzeć?

Mądrość ludowa czyli praktyczna – koło 50tki chudnie się na buzi a nie na tyłku!! I wygląda staro, bo cera obwisła, worki jakieś, humor fatalny ( z głodu) więc po co?

Ps.3. a’propos szafy – czy wyprowadzając się z mieszkania zabrałybyśmy te wszystkie rzeczy ‘może jednak’ czy raczej zasadę ‘2 lata nie noszone=kosz’ ? no to opróżniamy tę szafę z czułością wspominając dzień, w którym… w tej kiecce….

Ciuchy lepiej się sprzedaje anonimowo, na alle choćby. Łatwiej idzie, bo kupujący się mniej krępuje, że z odzysku. Ale to osobny wątek.

Można ew. foto-album zrobić. Jakby się dobra krawcowa trafiła i fason potrafiła odtworzyć.

Czy któraś z Szanownych spróbuje? A może macie inną metodę na swoją dojrzałość ?

Zapraszam zatem do dyskusji Szanowne Panie. Od siebie dodam, ze po 50-tce chudnie sie nie tylko na twarzy. W cyckach tez. To jest po prostu niesprawiedliwe, ze d***a opiera sie wszelkim atakom i zabiegom.
Aaaa... bylabym zapomniala! Jesli juz macie te za male kiecki i chcecie sie ich pozbyc, to moze by tak dochodzik z ich sprzedazy wplacic na konto Skarpety?

Ewa Umińska 91 1020 4027 0000 1302 0100 4050 

No bo co Wam szkodzi.






96 komentarzy:

  1. Mnie jeszcze do 50 pare latek brakuje, ale poki co to mi brzuch rosnie a nie dupa. A na twarzy sie chudnie, to fakt. To znaczy przyciaganie ziemskie chyba dziala :-) Raz w tygodniu robie sobie spa, czyli maseczka na gebe i pazury se robie, bo odklaczanie to na biezaco. Szminki nie lubie ale bez maskary sie nie rusze. A z tymi ciuchami to dobra rada. Dwa lata nie noszone - do wora, moze komus sie przyda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zupelnie tak, jak ja, bez tuszu na rzesach czuje sie naga (a wygladam jak chora), a pomadki to tylko ochronne, nawet nie mam zadnej kolorowej. :)))

      Usuń
  2. Figura ...odwieczny temat kobiet.Ja mam parę kilo więcej po złamanej nodze.Wróciłam do pracy z psem chodzę na długie spacery.Ale kilogramy ciężko idą w dół.Kto mnie nie znał wcześniej to mówi ,no pani to ma na swój wiek niezłą figurę.Byłam wczoraj u fryzjera, oczy maluję, usta wazeliną waniliową.Wybieram się też na basen,to i na kręgosłup pomoże.Przed przeprowadzką oddałam rzeczy do czerwonego krzyża.Ale jak zastosuję zasadę dwa lata nie noszone -kosz,to jeszcze coś będzie.A mój wiek 48 lat. Gosia z Jelcza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja posypalam sie po 50-tce, do tego czasu mialam rozmiar 38 mimo trojki dzieci. A pozniej, mimo staran, przestalam nad wszystkim panowac. :(

      Usuń
  3. Mam sporo rzeczy w szafach, ale nie pozbywam sie niczego a to ze wzgledów sentymentalnych a to gąbkowych. Gabkowych? Ano, bo ja raz chudne raz tyję jak wyciskana z wody gabka. Co nie pasuje tego roku, będzie pasowało nastepnego. I tak nosze stare rzeczy sprzed trzydziestu i wiecej lat. A te stare lepiej sie często maja niz nowe, bo w lepszych, rzetelniejszych czasach były szyte. To nie jakas tam marna chinszczyzna.Zero makijazu. Zero farbowania włosów oraz depilacji. Tylko i wyłącznie naturalny tryb zycia i ciezka harówa codzienna. I co? Wszyscy mi mówia, ze wygladam bardzo dobrze. pewnie lepiej niż w czasach miejskich. Opalona, silna, spokojniejsza (no do czasu ostatniego wydarzenia tak przynajmniej było), bom teraz cała w sińcach psycho-fizycznych. Ale przejdzie. Do wesela sie zagoi. i dalej w stare, wygodne łachy. przed kozami, kurami i zaprzyjażnionymi ludżmi niczego sie nie wstydam i nic ukrywać ani tuszować ni musze. Do pięćdziesiątki mi ponad rok brakuje. Zobacze co potem sie u mnie zmieni. Pewnie będą raczej tą nasyconą stale wodą gąbką, bo to normalne. E tam! Jak bedzie, to bedzie - byleby mozna było spokojnie i zdrowo zyć!
    Pozdrawiam Cie ciepło Anusiu!***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wygladasz dobrze, bo promieniujesz szczesciem i spokojem, a to dziala lepiej niz jakikolwiek makijaz. No i smiesznie by wygladalo, gdybys latala do obrzadku w szpilkach i wyjsciowej sukience. :)))
      Szczesciara z Ciebie, ze udaje Ci sie zrzucac od czasu do czasu nadmiary i pasowac w niegdys za ciasne ciuchy. Moje za ciasne przelezaly troche w szafie, bo mialam nadzieje, ale pozniej nadzieja uleciala, wiec posortowalam, zeby miec miejsce na te o rozmiar wieksze. :)))
      Buzinki :*****

      Usuń
  4. Wpadła mi w ręce cudowna książka wywiad z Katarzyną Miller można obejrzeć jej pulchność w necie. Jest cudowną mądrą kobietą filozof, psycholog potrafiąca pomóc ludziom a pulchność to jej świadomy że podkreślę raz jeszcze - świadomy wybór. Pól nocy wczoraj czytałam ten wywiad rzekę, co za baba o rany co za babsko kochane i mądre.:) Polecam gorąco. :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No coz, mozna sobie dorabiac filozofie do tuszy, ze pulchnosc to swiadomy wybor. Jakos w koncu trzeba sie dowartosciowac. Ide o zaklad, ze kobitka dalaby wiele, zeby miec nienaganna sylwetke, a ze nie wychodzi, to gada o swiadomym wyborze. Mozna i tak. :)))

      Usuń
    2. Fajnie się czyta ksiązki Katarzyny Miller,ale wyglądać tak jak ona bym nie chciała.:)W życiu nie uwierzę,że nadwaga i co za nią idzie - choroby - mogą być czyimś świadomym wyborem:)
      Dlatego p.Miller jest dla mnie niewiarygodna.
      Ewa

      Usuń
    3. To samousprawiedliwianie wlasnych zaniedban.

      Usuń
    4. Wiecie, co? Mam koleżankę. od zawsze była zwyczajnie gruba, zawsze super zadbana. Jakos ta jej tusza u niej nie razi.Do tego fajnie się ubiera. Ona sama mówi, że lubi jeść i lubi byc gruba. Nigdy w życiu sie nie odchudzała i nie zamierza. A cerę ma jak alabaster...do 50 brakuje jej juz malutko...

      Usuń
    5. Teraz to dopiero jej sie zacznie, bez metabolisa, bo on zawsze udaje sie na emigracje. :)))

      Usuń
  5. Tak piszecie o tym wyrzucaniu, więc się w końcu zdecyduję. Nie mam ładnych ciuchów do sprzedania, więc wywalę do pojemnika na ubrania, albo zostawię obok naszego śmietnika. Część może iść na szmaty, ale znowu aż tyle ich nie potrzebuję, bo nie zużywam tak szybko he,he ;)
    W ciągu ostatnich kilku lat poleciałam z wagą mocno w górę, odkąd się więcej ruszam, zahamowałam ten proces i ciągle mam nadzieję, o ja naiwna, że go choć trochę cofnę.
    Nigdy zresztą chudziutka nie byłam - pomijając jakieś dwa lata z mojego życia, kiedy ważyłam 50 kg, co przy moim wzroście i tak zwanej "cienkiej kości" dawało wygląd niemalże anorektyczny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami zazdroszcze anorektyczkom, ze maja taka "silna wole" zeby nie zrec. Mnie sie nie udaje.
      Po pierwszej ciazy wazylam najmniej, 52 kg (przy wzroscie 172) - jak ja wtedy fajnie wygladalam! Moja tzw. normalna waga oscylowala zawsze w okolicach 60 kg. Ach, gdyby to moglo wrocic, bo wtedy czulam sie taka lekka i finezyjna. :)))))

      Usuń
  6. Jak już pisałam w Kurniku, dwa razy do roku przeglądam rzeczy, bo muszę usunąć z półek te z jednego sezonu, żeby je zastąpić tymi z nadchodzącego. Przy okazji segreguję, wyrzucam zniszczone, oddaję nie noszone. Muszę tak robić, bo zwyczajnie nie mam na to wszystko miejsca. Zostawiłam sobie tylko kilka sztuk, do których miałam złudną nadzieję dochudnąć, a właściwie to raczej z sentymentu i dlatego, że zainteresowała się nimi moja córka. Figura już, niestety, nie ta, choć w miarę przyzwoita, ale musiałam się pozbyć moich ukochanych falbaniastych sukienek i spódnic, i rzeczy marszczonych w talii, bo wyglądałam w nich jak kopa siana; mam niezbyt wielką nadwagę, ale jestem niska. Nie lubię, bardzo nie lubię wąskich spódnic za kolano, wolę eleganckie spodnie. I nic czarnego przy twarzy! Pastele na czele! Niewysoki obcas - tak, szpilki -absolutnie nie, bo za jakie grzechy mam się męczyć :) Dobre cięcie -zdecydowanie tak, makijaż - podkład, puder, tusz, trochę szminki, bez różu, i to od tzw. wielkiego dzwonu, nie na co dzień, jako że nie pracuję; na co dzień tyko pomadka ochronna. Nie przejmuję się specjalnie tą moją nadwagą, chociaż tak z 5 kilo przydałoby się schudnąć; tymczasem chudnę trochę latem i tyję zimą - zawsze trochę więcej niż latem schudłam. I tak, z roku na rok, ciałka przybywa. Czas z tym skończyć, mam taki szczery zamiar - może się uda :))))))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, Ninka, ja tez sie ludzilam i mialam nadzieje. A im bardziej ja mialam, tym ten okropny metabolis bardziej robil mi wbrew. Talia jakos rozmyla sie bezpowrotnie no i w ogole czlowiek zmeznial w sobie. A najzabawniejsze jest to, ze kiedy widzialam przytyte starsze panie, bylam pewna, ze to wylacznie zaniedbanie. Az wreszcie mnie sama dopadlo i teraz znam w koncu te bolesna prawde. :)))

      Usuń
  7. Osiem lat temu dołożylam sobie coś ponad 20 kg dzieki sterydom, które muszę brac caly czas. nie powiem jaki rozmiar noszę, bo nawet przed samą sobą ciężko mi jest się przyznać, Nie zaakceptowalam swojej wagi, ale muszę z nią żyć i żeby się nie dolować to staram się z nią zaprzyjaźnić. :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie sie kilogramy dolozyly z trzech powodow: dzialanie uboczne leku, ktory przyjmowalam, zachorowanie na tarczyce i menopauza. Moze kazde z osobna nie doprowadziloby do takiej katastrofy, ale zwartym szykiem pokonaly mnie na ament. Nigdy sie z moja waga nie zaprzyjaznie, bo mi przeszkadza w zyciu i coraz trudniej zrobic mi pedicure. :)))

      Usuń
  8. Czy ja mam problem z szafą? nie - bo właściwie rzadko ją otwieram bo i po co i tak nie znajdę tam tego co potrzebuję.Ciuchy z mody wyszły i wszystko jakoś nie leży wręcz wisi jak na wieszaku.Schudłam strasznie i lustra unikam bo strach w nie spojrzeć.Nie wiem dlaczego tak się dzieje nigdy się nie odchudzałam a waga poleciała.Największy problem jest gdy mam gdzieś wyjechać wtedy rozpacz mnie ogarnia i co ja mam włożyć.Życie czasami jest okrutne i często zadaję sobie pytanie gdzie się podziała ta dziewczyna elegancka ,modnie ubrana z ładną fryzurą i makijażem.Szczerze mówiąc Aniu to straszne co z człowiekiem może się porobić a najgorsze jest to ze nawet nie mam ochoty z tym walczyć.Stać mnie na nowe ciuchy ale zmusić się do zmiany nie potrafię.Ot takie pieprzone życie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Halszka, daj recepte, jak to sie chudnie. Napisz, co robisz lub czego nie.
      Jak ja bym tak chciala... Moj maz tak ma, schudnac mu latwiej niz przytyc, a ja tyje od samego patrzenia na zarcie. :(

      Usuń
  9. Chuda bylam tak naprawde raz...stres i sytuacja w ktorej sie znalazlam zrobily swoje :(
    Obecnie wydaje mi sie, ze jestem taka w sam raz :)
    Lubie bardzo delikatny makijaz, pazurki to tylko lakier bezbarwny, z ciuchow dominuje kolor czarny i bialy, zle sie czuje w "kolorach"
    Moja szafe oprozniam na biezaco z rzeczy, ktorych nie nosze...Niech ciesza kogos innego.
    Przyznaje sie, mam slabosc do apaszek i trampek :)
    Do Szafy Skarpetowej podarowalam kilka rzeczy ale niestety poki co tylko bluzeczka z kotami znalazla Wlascicielke.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Orszulko, nie wiem, ile masz lat, ale wydaje mi sie, ze do naszych problemow musisz jeszcze "dorosnac". Mnie przez tyle lat nawet ciaze nie pokonaly, dopiero meno. :(

      Usuń
    2. "Dorastam wiec" do Waszych problemow. Za dziesiec lat sie odezwe jak "dorosne" ;)

      Usuń
    3. No! Bo tak to jest jakby slepy gadal o kolorach. :)))

      Usuń
    4. Pantera, dam Ci klapsiora w Twoj tyleczek jak sie spotkamy ;)

      Usuń
    5. A jesli jestem maso? Tylko sprawisz mi tym radoche. :)))))))))))))

      Usuń
    6. Maso, nie maso, klapsior gwarantowany :)

      Usuń
    7. Pejcza nie zapomnij, Orszulka! Buhahaha...!!!

      Usuń
  10. do tej pory nie znałam tego problemu... ciąża trochę to zmienia ale ciągle się chyba łudzę że to chwilowe :) pożyjemy - zobaczymy :)
    tylko ten kuper... tu masz rację... on jakoś żyje swoim życiem :)
    :******

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chce Cie straszyc, Emus, ale to kiedys nadejdzie, tak za 10-20 lat na pewno. Samo przyjdzie, bez pytania i nie zapraszane. Jestes w ciazy, wiec kuper masz miec, pozniej schudniesz i nie bedziesz wiedziala, kiedy. Robota przy dzieciach to najlepszy srodek odchudzajacy. :)))
      :*****

      Usuń
  11. No zaraz się wścieknę! Poszłam do Kurnika i przeczytałam. A tam jak byk napisane: "Wiecznie się odchudzamy, depilujemy wszystko, doklejamy pazureiry, zamartwiamy się owalem twarzy, który nie jest już idealny, włosami, które za cholerę nie chcą nas słuchać, itd.". I to mnie tak rozjuszyło. Oświadczam zatem wszem, wobec i w ogóle (i w szczególe też), co następuje: NIE odchudzam się, nie tylko wiecznie, ale i nigdy; NIE doklejam sobie sztucznych pazurów; NIE zamartwiam się gębą (i nawet żadnego kremu nie stosuję), NIE depiluję sobie niczego i NIE stylizuję każdego włoska, żeby leżał jak sztuczny! Nie, nie, nie i jeszcze raz NIE! Zachowuję za to resztki zdrowia psychicznego i dobrze mi z tym, jakbym się miała jeszcze takimi kretyństwami zajmować i robić z siebie worek plastiku, to do ocipienia jeden krok, a do ochujenia jeszcze mniej! Amen.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Frau Be, Ty może nie, ale mnóstwo innych - tak. Nie odbieraj tego tak osobiście:)

      Usuń
    2. Ale mnie wkurza ta wiekuista powierzchowność, to wartościowanie według wyglądu.

      Usuń
    3. Nie ma niczego złego w tym, że człowiek chce wyglądać dobrze, to nie jest przecież ani nic zdrożnego, ani nowego i nie ma nic wspólnego z wartościowaniem. Nie ma - jeśli ktoś rozum prowadzi. I dla mnie ocenianie wg wyglądu jest obrzydliwe - tu się zgadzamy. Jednak wyzwolenie się z tego jarzma nie jest proste, w każdym razie nie dla każdego. To okropnie skomplikowane, pies jest pogrzebany w bagażu genetycznym, środowiskowym, społecznym i chgw w jakim jeszcze. Wszystko już na ten temat powiedziano i co? Jak się katowałyśmy (uogólniam!), tak się katujemy. I zapewne tak już zostanie.,,

      Usuń
    4. Frau Be, a jestes zaszczepiona przeciw wsciekliznie? Bo jak nie, to zaczekaj z tym wsciekaniem, co?
      Ani ja nie potepiam kobiet, ktore postanowily zyc au´naturell, ani slepo nie podazam za tymi, ktore z pielegnacja przesadzaja. Jednakowoz jesli mloda kobieta zapusci sie do wagi 100 kg lub wiecej, bede ja potepiac, bo przez zarlocznosc i zaniedbanie bedzie leczona z moich m.in. podatkow. Depilowac sie nie musi, malowac tez nie, ale zadbac o wlasne zdrowie powinna, nie uwazasz?
      Inaczej z kobitami w naszym wieku. Wiesz przeciez, ze ruchu mam sporo, odzywiam sie zdrowo, a tyje. Nie lubie wlosow na nogach i pod pachami, wiec je depiluje, czy to grzech? No i na swoja ekstremalnie sucha skore nakladam kremy, bo inaczej mnie "ciagnie".
      A tak zupelnie przy okazji chce byc nadal atrakcyjna dla meza, wiec dbam o siebie, choc bez specjalnej przesady.

      Usuń
    5. A właśnie, że Frau B. ma rację, jak jasny gwint!
      Mam już dość tego, powszechni obowiązującego biadolenia. To takie cholernie w dobrym tonie jest się za swój wygląd kajać. Niby wiemy, że to nie najważniejsze, ale jakżeby tak, po prostu być zadowolonym. To wręcz nie wypada. I tak do znudzenia, od trzynastego, do sześćdziesiątego roku życia, albo i dłużej.

      Usuń
    6. No a z czego ja niby mam sie cieszyc? Z czego byc zadowolona? (mam na mysli sprawy figuralne)

      Usuń
    7. I tu jestem w 2569% zgodna z Erratą. Złotymi literami wykaligrafować ten komentarz!

      Usuń
  12. Taaa, do pięćdziestki to jeszcze jakoś, ale potem, hmmm... metabolis jest w zasadzie nie do opanowania, chyba że się człek zakatuje na śmierć. Nie wyrzucajcie fajnych ciuchów, ślijcie zdjęcia do Skarpety ku pożytkowi zwierzów i nie tylko!
    Ostatnio karierę w chudnięciu robi zielony jęczmień. Kolejny wynalazek ku pokrzepieniu portfela wynalazcy? To jakiś samo nakręcający się obłęd.
    Skarpeta jest na banerku u Pantery, po prawej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to to! Banerek - kliknac i przeczytac, a potem sie zastosowac. :)))

      Usuń
  13. P. S. A w szafach (ani nigdzie, w żadnym zakamarku mieszkania) nie mam niczego zbędnego, ponieważ nie znoszę magazynowania rzeczy nieprzydatnych i bezużytecznych, sprzątam na bieżąco.
    No. Psia krew.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Calm down, Frau Be! Nie zacietrzewiaj sie, psia krew! :)))

      Usuń
    2. W ludzkim języku poproszę, nie w pogańskim, bo nie wiem, co do mnie piszesz i czy przypadkiem nie usiłujesz mi ubliżyć :)))
      No!

      Usuń
    3. No przeciez w Polsce jezykiem urzedowym staje sie angielski, czy moze raczej amerykanski, wiec poznawaj, bo kiedys przestaniesz w ogole rozumiec. :)))

      Usuń
    4. Gówno, dupa, siku, kupa!!!
      Nie, nie, nie i jeszcze raz nie!
      Ja nie gęś jestem i swój język mam, i Reja za plecami, i Kochanowskiego też, i Słowacki obiecał się przyłączyć, i Reymont i nawet Wiśka Szymborska - będą mnie bronić!

      Usuń
    5. I tak pozostaniecie w mniejszosci, posrod shopow robiacych sale i innych biznesow. :)))

      Usuń
  14. P. S. P. S. I nie wykazuję zrozumienia dla mierzenia wartości człowieka w centymetrach, kilogramach i liczbie zmarszczek, że o siwych włosach nie wspomnę.
    No.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam mam w (grubej) d***e, ile waze, ale jak robienie pedicuru zaczyna mi sprawiac trudnosc, to sie buntuje i chcialabym moc to robic nadal bez wysilku.
      Wlosow nie farbuje, bo mi sie siwizna po nich rozlewa jak balejaz i sa piekne oraz bardzo oryginalne. :ppp
      NO !!!

      Usuń
    2. NO! :))
      P. S. Grubej dupy to Ty nie widziałaś :)

      Usuń
  15. Ani ja. I nie o to tu chodzi. O presję chodzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hanka, ciesz sie, ze nie zyjemy w takim Holiludzie, tam bysmy mialy dopiero przechlapane!

      Usuń
  16. Tak się cieszę czytając te wszystkie wypowiedzi. Kiedyś też byłam młoda, też ważyłam 50 kg,
    dziś jestem jaka jestem - nie będę katować się żadnymi dietami bo nie mam silnej woli.
    6 lat temu schudłam prawie raptownie /mocno przeżyłam śmierć mojej mamy/ ponad 10 kg.
    Cóż z tego, że wyglądałam super, jak czułam się podle, nie jadłam nie spałam. Po pół roku
    zaczęłam leczyć się na astmę wziewnymi sterydami - kilogramy wróciły, dołożyła się inna
    bardzo poważna choroba - zwolnić tempo nakazał lekarz, bo będzie drugi udar. Dziś tempo
    zwolnione, każdy wysiłek mnie męczy i co? Czy kocham te moje krągłości? są i nic na to nie poradzę.
    Oko maluję, pazurejrów nie, pomadka tylko bezbarwna. Uwielbiam styl sportowy i z dżinsów
    nie wychodzę, prawie wszystko mam dżinsowe jak kiedyś Jacek Kuroń.
    Mam 58 lat i wcale tego nie ukrywam, brzuch trochę przeszkadza, ale z tyłu? laska!
    Dużo, dużo całusków Ania od Bezy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego tak jest, ze chudniemy, kiedy jestesmy nieszczesliwe, a wlasne szczescie zazeramy czekolada? Mnie tez zdarzylo sie po pewnej tragedii dojsc do 52 kg, a potem mi przeszlo i kilogramy wrocily. To niesprawiedliwe!

      Usuń
    2. Miałam dziś motywację wejść na wagę i co? - myślałam, że dużo więcej ważę.
      Bardzo lubię wszelakie słodkości, a czekolady nienawidzę - tak mam od dziecka.
      A kto pamięta jak tabliczka czekolady kosztowała 19 zł?
      Ania

      Usuń
    3. Pamietam, a jakze. Pamietam tez wyroby czekoladopodobne i takie, ktore sie samemu w domu robilo, kiedy zupelnie nic nie mozna bylo w sklepach dostac. :)))

      Nie mam odwagi wejsc na wage!

      Usuń
  17. kurczę, a ja się właśnie odchudzam....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. He he he, lepiej zrob porzadki w szafie. :))))

      Usuń
    2. zastanawiam się, co gorsze :ppp

      Usuń
    3. Ja ostatnio zrobilam i dzielnie powyrzucalam te, co do ktorych mialam nadzieje, ze jeszcze kiedys sie w nie zmieszcze. Jestem z siebie bardzo dumna! :))

      Usuń
  18. Ciasnych kiecek nie trzymam ! Jak kupuję to luźne żeby na dłużej starczyły ;))) Poza tym nie lubię jak mnie coś opina w pasie .
    Wszystkie ciuchy co się "skurczyły" wydaję ;) Dwa razy w roku robię remanent i co nie pasuje to wypad .
    Poza tym tragedii nie ma . Od średniej szkoły moja waga oscylowała w granicach 50-54 kg. Teraz mam niewiele więcej - 56 kg . Podejrzewam że z wiekiem pomalutku pójdzie w górę , ale ile można być chudzielcem ? ;)))
    Odkąd mam uczulenie na kosmetyki oczu nie maluję , ale mam makijaż permanentny i robię sobie raz w miesiącu hennę na brwi i rzęsy. Raz w miesiącu robię też włosy.
    Na usta zawsze pomadka i to tyle.
    Jakieś podkłady , tusze tylko od wielkiego dzwonu...
    Jak mnie nie wysypie od słońca , czy innego badziewia to ja już jestem taka szczęśliwa że mi żadne
    A jeszcze teraz gdy mam nowe krople do oczu i budzę się bez czerwonych oczu , chodzę po mieście bez czerwonych oczu , to gęba się cieszy od ucha do ucha :-)))
    Pazurki maluję tylko u nóg , u rąk jakoś nie mam potrzeby ...
    kosmetyki nie są potrzebne ;)
    Oczywiście kremy , balsamy do ciała używam , ale żadne przeciwzmarszczkowe , tylko nawilżające , czy odżywcze. Zmarszczki mi nie przeszkadzają , nie mam zamiaru z nimi walczyć.
    Zapracowałam sobie uczciwie na każą z nich ;)))


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miało być :
      Jak mnie nie wysypie od słońca , czy innego badziewia to ja już jestem taka szczęśliwa że mi żadne
      kosmetyki nie są potrzebne ;)

      Usuń
    2. Amyszka, Ty mnie nie denerwuj! Cienka jestes jak szczypiorek i irytujesz swoim jestestwem powazne matrony oraz wzbudzasz zazdrosc i wyrzuty na sumieniu pelniejszych blogerek. I pewnie jeszcze pasujesz w swoje ubrania z przedszkola! Bo z liceum to na pewno.
      Pewnie jeszcze mozesz jesc slodycze wiadrami albo tak masz, ze mozesz nie jesc ich w ogole.
      Nienawidze Cie za to i za te szczupla figure!!!!! Gdzie jest jakas sprawiedliwosc??? Sie pytam. :)))))

      Usuń
    3. Niczego sobie nie odmawiam Panterko ;) Ale sadełko już rośnie , tak że nie musisz mnie aż tak bardzo nienawidzić ;))))
      Wiesz ja miałam całe młode życie problem w drug stronę . Byłam zawsze za chuda . Skura i kość ! Tak jak gruby nie lubi słyszeć że jest gruby , tak ja nie lubiłam słyszeć - jaka to ja jestem chuda ://
      A jadłam za trzech ! I nie mogłam przytyć ... Teraz już rzadziej słyszę że jestem chuda , czyli jest lepiej :-D
      Jak mam stres chudnę bo zapominam o jedzeniu. Bywało że ważyłam w tym swoim dorosłym życiu 48 kilo . Prosiłam wtedy przy badaniu w pracy żeby mi Pani pielęgniarka wpisywała 50 , żeby lepiej wyglądało ;)

      Usuń
    4. Boszsz, jak ja bym chciala byc "za chuda", taka wiotka i filigranowa, malenka i budzaca we wszystkich uczucia opiekuncze, jak bezdomny mokry kotek. I chcialabym moc jesc do woli, a nie tyc od patrzenia na jedzenie. Buuuuu.........
      No, nie moge Cie przestac nienawidziec za te 56 kilo. :)))))))

      Usuń
    5. No i mam Cię z głowy :-P

      Usuń
    6. Ooo, to byloby za proste! Tak latwo byc nie bedzie!
      Ja, podobnie jak Pawlaczka, bede sie w Ciebie wpatrywac, zeby "jeszcze bardziej nienawidziec to Kargulowe plemie" i sama siebie zadreczac. Nie masz mnie z glowy, zapomnij! :))))))))

      Usuń
    7. Mogłam się nie odzywać z tą wagą , buuuuuu ...

      Usuń
    8. Za pozno! Buuuuuuuuu.........

      Usuń
  19. Oj, chyba będę musiała o czymś takim osobny post napisać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aspiruje ten temat, co nie? :)))))))))))))

      Usuń
  20. Jak to dobrze jest umieć ferować wyroki, nie znając kobiety i tego dlaczego wygląda jak wygląda i czemu nie podejmuje walki z nadwagą chociaż wie jak to zrobić. WIE bardzo dokładnie wie Aniu jak to zrobić by schudnąć.
    Tak z daleka już wiemy - jest niewiarygodna, dowartościowywać to kobieta się nie musi, zna siebie lepiej niż niejedna z nas.
    Oj kobiety a może najpierw coś wiedzieć a potem powiedzieć?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elu, jesli to swiatla kobieta, powinna wiedziec, czym grozi tusza. Przypomne tylko: otluszczenie wyatroby, cukrzyca, miazdzyca, cholesterol, przeciazenie stawow, uposledzenie ruchu. Nie powiesz mi, ze ona dobrowolnie idzie na takie ryzyko, musialaby byc skrajnie glupia, a podobno nie jest.

      Usuń
    2. Na pewno wie czym grozi tak duża tusza ale z tego co czytałam z jej wypowiedzi wynika że mając pracę siedzącą pracując z pacjentami mało się rusza. kiedyś pracowała z ludźmi nie na własny rachunek ale w dużej firmie, uwielbiała ruch i taniec i dalej kocha tańczyć, wtedy była szczupła, teraz jest inaczej a kocha jeść, jest smakoszem, dla niej smak tak jaki seks, jest bardzo ważny. Zapewne podejmie dietę - tak zrozumiałam, ale na razie jej praca siedząca mało ruchu i uwielbienie dla smaków zwyciężają, chce jeszcze trochę być smakoszem. :)

      Usuń
    3. Oby tylko zdazyla sie odchudzic, zanim doprowadzi sie do ruiny zdrowotnej. ;)

      Usuń
  21. Mam przygotowane 4 torby ubrań do oddania. Moje,mojej Młodej i takie "podarowane".Z kilkoma znajomymi wymieniamy się ciuchami.Brzmi to dziecinie może,ale ja wolę stosować "podaj dalej,może komuś przypasuje" niż ma mi zawalać szafy lub strych.Ciuchy najczęściej oddaję je do ośrodka,gdzie jest 24 dzieci niepełnosprawnych(w tym kilka na wózku i leżących). Ciągle mam przed oczyma 17-letniego chłopaka,który pytał mnie kilka razy czy następnym razem przywiozę mu jakieś ubrania i ponadto trzymał mnie za rękę i przytulał mą rękę do swej twarzy.Jadąc z tego ośrodka popłakałam się normalnie...

    A kiecki?
    Kiedyś nie lubiłam i miałam 1 wizytową.Obecnie chyba dorosłam i lubię wkładać sukienki (chociaż nie mam gdzie w nich "występować" ).Ok 2 lata temu zjechałam z wagi 96 kg do 80(nawet ciut mniej było).Obecnie ciut powyżej 80.Jako gówniara 52,potem 59.Po porodzie(bardzo trudna ciąża na podtrzymaniu) 85,potem zniżka do 65 i następna ciąża bez jakichkolwiek dodatkowych kg. Po kilku latach zaczęło piąć się w górę.Zajadanie stresów i kompleksy z dzieciństwa zrobiły ze mnie pasibrzucha. Jak najbliżsi zwracali mi uwagę bym nie jadła wpadałam w szał.Istny obłęd....
    Obecnie kontroluję się,jem świadomie i w miarę rozsądnie.
    Jeśli chodzi o wygląd to nie spędzam godzin w łazience przed lustrem.Depiluję i golę co uważam za stosowne ;).Fryzjer-systematycznie strzyżenie i czasami malowanie(zazwyczaj 2 kolory tzw balajaż lub a'la pasemka). Ostatnimi czasy miałam tylko blond grzywkę ;).I okrzyknięto mnie starszą siostrą mego syna ;D. Makijaż-zazwyczaj do pracy kolorowa kreska na powiece lub delikatny cień + czarny lub brązowy tusz na rzęsy.Kolorowa pomadka wg fantazji lub finezji ;D.Jeśli nie kolorowa to ochronna lub delikatny błyszczyk.
    Krem obowiązkowo na twarz,ręce,pięty i czasami pod oczy.
    Ubrana bywam zazwyczaj na luzie ale lubię też klasyczne spodnie z marynarką lub mini z kamizelką w kolorze spódnicy ;D. Chyba z 5 takich klasycznych kompletów mam na wagę 75 kg i te są albo na czas gdy osiągnę tę wagę albo dla potomnych ;).Zaznaczę,że ważąc 80 kg wszyscy znajomi dają mi o 10 kg mniej.Nie tuszuję wagi,a tak po prostu wyglądam ;)

    Ponadto tak mam,że widząc idealnie lub nienagannie ubrane kobiety zastanawiam się nad ich "jestestwem"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaska, Tobie jeszcze daleko do menopauzy, a dopiero wtedy zaczyna sie jazda i mozesz stanac na czubku nosa, a nic nie Wiekszosc z nas zostala przez nia pokonana. Ja nie jestem po prostu przyzwyczajona do dzwigania takiego nadmiaru na sobie, jest mi z tym niewygodnie i naprawde trudno mi sie z tym pogodzic. O ile zmarszczki czy siwizna zupelnie mnie nie ruszaja, tak tusza jest nie do zaakceptowania.

      Usuń
    2. Potrzebna dieta cud czyli sex i głód ;D


      sorry,ale głupawka mnie dopadła ;D

      Usuń
    3. Jaska, to dobrze, bo glupawka utrzymuje w stanie mlodosci. Mnie tez sie czasem zdarza.
      Wspomnisz moje slowa, kiedy bedziesz sie seksowac i glodzic, a d***a bedzie zyla wlasnym zyciem i rosla na potege. :)))

      Usuń
    4. "Głupawka utrzymuje w stanie młodości"-chyba sobie tatuaż taki zrobię w widocznym miejscu albo chociaż gdzieś to zapiszę ;D ;D


      A z tą tuszą w późniejszym wieku to różnie bywa.Jedni chudną,inni tyją,inni całe życie mają swoją wagę +/- kilka kg.
      Ja jako 30+ pracowałam na 2 etaty(zresztą tak mam ciągle ),prałam,gotowałam,sprzątałam,pomagałam Chłopu w bardzo męskich robotach.Powinnam wtedy być szczupła lub nawet chuda,a byłam pasibrzuchem.
      Aż mi samej siebie żal jaka to ja głupia byłam !

      Usuń
    5. Nie ma to jak zdrowa dawka autowspolczucia, czy moze lepiej uzalania sie nad soba. :))))

      Usuń
  22. No nie mogę wyjść do huty bez zrobienia sobie na paszczy trochę urody, bo wyglądam zaraz na chorą. No i huta jednak zobowiązuje. Ale łacznie z myciem łba, zajmuje mi to raptem 20 minut!! Używam pomadek, bo mam do tego odpowiednie usta. Farbuję włosy, ale zawsze sama, fryzjer raz na kwartał-starcza. Mani i pedicure teraz robię sobie sama, hybrydę.Starcza na długo. Na Mazurach się nie maluję, nawet czasem nie czeszę. I już się nie odchudzam. Dość. Najmniej ważyłam 52 kg, najwięcej 74 - teraz trochę mniej. Teraz czas jedzenia zieleniny, może sam trochę spadnie na wadze?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popracujesz w Kaczorowce na grzadkach, to i waga powroci do normy.
      Moja fabraka tez zobowiazuje, zebys sobie nie myslala... :))))

      Usuń
    2. No przecież se nie myślę:)

      Usuń
  23. To jeszcze dajcie sygnał, czy po tej 50 tce to wesoła i towarzyska kobitka może stać się jędzą i samotnicą? Stroniącą od gwaru i ludzi? Mnie się coś w ten deseń porobiło. Nawet mnie ludzie w windzie denerwują, bo za blisko stoją. Najchętniej siedzialabym w ciszy i paszczy nie otwierała. Może to przejściowe?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie tam z wiekiem coraz wieksza ochota na cisze i samotnosc ogarnia. Dosc sie w zyciu naszalalam. ;)

      Usuń
    2. Może nie od razu jędzą, ale częściej coś człowieka denerwuje na co kiedyś nie zwracał uwagi.
      Ania

      Usuń
    3. Jakim czlowiek staje sie na starosc, zalezy od charakteru. Bo denerwowac sie mozna tez na rozne sposoby. :)))

      Usuń
  24. Na szczęście nie mam za ciasnych sukienek w szafie, tak jakoś mi się na razie udaje :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ojej alez tu goraco w dziale komentarzy sie zrobilo, dzieje sie dzieje! Mnie do 50'tki brak jeszcze troche, natomiast temat wygladu jest na topie niezaleznie od wieku. U mnie w biurze odchudzaja sie dziewczynki 20'letnie na rowni z 40'tkami z tym ze 40'tki z mniejszym chyba wigorem i uporem. Rzeczy wyrzucanie, jestem raczej przeciw niz za, tak jak Olga to chudne to puszeje i roznie ubrania na mnie pasuja w zaleznosci od pory roku. A ze za moda jako taka nie podazam i nie nadazam wiec mam wolnosc noszenia co lubie. Bardzo czesto moje starocie, kupione 5,6 czy 8 lat temu zbieraja wiecej komplementow niz nowki. Generalnie marzy mi sie raczej styl zycia Olgi, w naturze i po prostu. Podziwiam odwage Frau Be za bezkompromisowosc, sama nie mam sztucznego paznokcia czy rzesy ale sztuczny kolor wlosa niestety tak. Za malo mam odwagi by cala ta siwizne swiatu pokazac....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy juz zblizysz sie do naszego wieku, bedziesz tylko puszala, a wtedy trzymanie szmat w szafie, w nadziei, ze jeszcze zdolasz do nich pasowac, bedzie nonsensem. Tak wiec ciesz sie jeszcze takim stanem, poki mozesz. :))))

      Usuń

Dziekuje za Twoj komentarz.
Lubie wiedziec, z kim rozmawiam, moge dyskutowac, ale nie toleruje chamstwa i atakow ad personam. Anonimowe i obrazliwe komentarze beda usuwane.