niedziela, 27 września 2015

Ledwie przezylam.

Nadmiar roboty ledwie przezylam, zeby nie bylo niewlasciwych domyslow. Zamowieni bylismy do pomocy naszemu przyjacielowi-podopiecznemu. Niewazne co i jak, ale miala byc to ciezka robota fizyczna. Mnie oczywiscie wszystkiego malo, wiec jeszcze w domu wzielam sie za pranie dywanu w pokoju goscinnym. Po nieszczesliwym przypadku Kiruni, po powierzchownym przeczyszczeniu tego kudlatego dywanu - niestety zapaszek w nim pozostal. Probowalam zamaskowac ten odorek Fibrese, ale guzik to dalo. Wietrzylismy, perfumowalismy - niestety smrodek tkwil i nie chcial ustapic. Chcialam juz wyciepac ten dywan na smietnik, ale pomyslalam sobie, ze sprobuje go jeszcze wyprac w wannie. Nie jest duzy, wiec powinien sie zmiescic. Nie chcial zmiescic sie caly, wiec postanowilam prac go etapami. Tyle, ze kiedy nasiaknal woda, stal sie tak ciezki, ze sama nie dawalam rady go ruszyc. Maz mi pomagal, jakos wiec dalismy rade. Tylko co potem? Przenosic ten osiekajacy woda ciezar przez cale mieszkanie, klatke schodowa, zeby doniesc do suszarni? I co? Na czym powiesic? Linki by sie na pewno pozrywaly, a suszarke wbiloby w podloge. Rada w rade postanowilim dac go przez okno lazienkowe bezposrednio na dwor i rozwiesic na metalowym stelazu, do ktorego uwiazane sa linki do prania. We dwojke nie moglim tego sciagnac z parapetu, maz musial leciec po drabine. Z nawiekszym wysilkiem udalo nam sie powiesic dywan na stelazu, niech sobie kapie. Kapal tak przez caly dzien, dopiero wieczorem zanieslismy go do suszarni. Byl co najmniej o polowe lzejszy, ale nadal bardzo mokry. Na razie dosycha w cieplutkiej, z racji stojacego tam pieca c.o., suszarni, ale kiedy zdolamy go znow polozyc na podlodze w domu oraz czy to mokre pranie cos wnioslo i skasowalo odorek - na razie stoi w gwiazdach. Sama jestem ciekawa efektu.






62 komentarze:

  1. Wywaliłam wszystkie dywaniki i chodniczki, został tylko w łazience. Mopek skutecznie zalał 3 dywany i stwierdziłam- dość. Ja prałam latem na trawie, w upalny dzień, czasem do wieczora był już suchy. Nie brakuje mi dywanów, jedna robota mniej. Ostatnio 3 mięsiące nie miałam ( i nadal nie mam) firanek i zasłonek w dużym pokoju. Bo wiesz, chyba w czerwcu, stwierdziłam, że okno brudne, czas myć je i prać firanki. Skończyło się na zdjęciu firanek, keżały do dziś nie uprane, a okno nie umyte. Dziś Wu je umył, ja uprałam, co trzeba. jutro będzie wieszanie. To jakaś masakra, żeby 3 miesiące mi na to zeszło? Na swoje usprawiedliwienie mam tylko, że każdy weekend w Kaczorówce, a po hucie to już tylko padałam i koniec. Pierwszam?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwszas! I wygralas czyste firanki. :))) Ja nie moge pozbyc sie dywanikow, bo gdzie by Kira polegiwala? Ona lubi sobie odpoczywac na dywanie. A dopoki Bulka ich nie obszczywa, niech sobie leza. Ten jeden raz przydarzylo sie akurat najbardziej zainteresowanej Kiruni. :)

      Usuń
  2. Firanki w kuchni nie mam od paru lat, bo za oknem park i drzewa zasłaniają mi horyzont, a firanka dodatkowo daje ciemność. Dywany mam bo lubię miękko pod nogą, ale z czyszczeniem zawsze kłopot.
    Anuśka coś mam kłopot od paru dni z wejściem na Twój blog. Wchodzę okrężnymi drogami przez inne blogi, ale i tak mnie blokuje, że komputer zamykam na ostro.
    Miłej niedzieli Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam zaslone w sypialni, z wiadomych wzgledow, i w salonie. W koncu to parter, wiec ten tego... :) Nie lubie firanek, a jesli juz byc musza, to wylacznie gladkie, nie cierpie wzorkow.
      Dywany tez mam gladkie, wiec kazda plamke widac i ciagle cos dopieram.
      Aniu, nie mam pojecia, dlaczego nie mozesz wejsc do mnie bezposrednio, ja niczego nie zmienialam w ustawieniach i nie mam nawet pojecia, dlaczego tak sie dzieje. Najwazniejsze, ze w ogole udaje Ci sie wejsc, bo co ja bym bez Ciebie poczela? :***

      Usuń
    2. Anuśka szłam do Ciebie przez Wrocław, czyli przez drzwi Gosianki - jestem, a czy mnie nie zablokuje, zobaczymy. Spróbuję przyjść o północy - jak duch. Jutro chcemy fot z czerwonym księżycem.
      Do zobaczenia Ania od Bezy

      Usuń
    3. Z ksiezycem zdaze dopiero na pojutrze, Aniu. Przeciez musze zgrac zdjecia, przygotowac post, a ostatnie zdjecie zrobie dopiero jutro (poniedzialek) nad ranem, wiec niby jak mam zdazyc wkleic post o polnocy? :)))

      Usuń
    4. Pokićkały mi się dzionki - przepraszam. Pewnie, że we wtorek
      Ania

      Usuń
  3. Panterko,ale miałaś robotę...:-(Mam nadzieję,ze po takim poświęceniu odorek całkiem odpuścił.
    Ja w prawdzie nigdy nie mialam zwierzątka,ale moje dziecko jak bylo calkiem male lubilo sobie po kaszce trochę zwrócić...też,częst,gęsto bylo to na dywan,uwierz wytępić ten "zapaszek"to dopiero bylo wyzwanie. Pranie z użyciem vanisha,płukanie w Lenorach,nic przynosilo oczekiwanego efektu.Kolezanka doradzila mi aby sprobowac wodą z octem-bingo.Tak więc kolejnym razem zaczynalam od roztworu octowego,a potem inne detergenty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do odorku, to jeszcze nie wiem. Wisial dywan caly dzien na swiezym powietrzu, to i pachnial ladnie. Okaze sie dopiero po ponownym polozeniu na podlodze. Dam znac, co z tego wyszlo.
      Zeby sie dobic do konca, to wieczotem jeszcze ciasto ukrecilam. Chyba mnie pogielo! :)))
      Acha, roztworem octowym tez juz probowalam i nic. Problem jest w tej kudlatosci, nie docieram do sedna smrodu, dlatego ta proba wodna. :)

      Usuń
    2. Aniu:-)Mam nadzieję,ze próba wodna zdala egzamin,no to czapki z głów,ze po takim zapierniczu mialas jeszcze siłę upiec ciasto:-)

      Usuń
    3. Wcale nie mialam sily, ale upieklam. :)))

      Usuń
  4. Ja tam tez trzymam dywan ze względu na Pandę,jakoś mi się myśli,że ona ma większą przyczepność do podłoża i nie rozjeżdżają się jej łapy.Zresztą ogólnie też uważam,że dywan czy chodnik pozwala zwierzętom na łatwiejsze poruszanie się po podłogach.
    Rudy,rudy rydz leci w radiu:)
    Miłego dnia:)*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to to! Zwierza sie rozjezdzajom na laminacie, a Kira juz szczegolnie. Czasem rycze w glos, kiedy ktorys z kotow zakretu nie umie wziac i buksuje w miejscu. :))) Mimo, ze pod kazdym dywanem lezy taka gumowa siatka, majaca zapobiegac jego przesuwaniu, to kiedy koty sie ganiaja, czesto przesuwaja te wielki dywan w salonie.
      Na rydze to ja nie chodze, bo nie rozrozniam, ale moze cos sie uda znalezc dzisiaj w lesie. :)))
      Milego, Oreczko. :***

      Usuń
  5. w poprzednim mieszkaniu mialam dywan ale moj kot (juz w niebie) zrobil sobie z niego szczalnie .dywan mial dlugi wlos - pewnie myslal ze to traa he he. pralam w kolko jak szalona a on jak szalony tam szczal - wiec go wywailam (dywan) w nowym mieszkaniu robilam remont od zera wiec w kuchni otwartej na pokoj sa kafle a z dywanow zrezygnowalam i jest ok.firanek nigdy nie lubilam. zreszta moje koty i pies sa wyjatkowo czysci to nagoda po poprzednim kocie he he

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mojej corki jej kota lala na dywany, wiec wszystkie musiala wywalic, nawet te z lazienki, nawet wycieraczke przy drzwiach. Bulka na szczescie jeszcze nie odkryla radosci szczania na dywany (tfu, tfu na psa urok!). :)))

      Usuń
  6. Też sie męczyłam z dywanem z naszej sypialni w zeszłym tygodniu. A że wielki był i cięzki do zabrudzenia błyskawiczny a do wyczyszczenia okropny to mi sie w końcu przypomniało, że mam na strychu o wiele mniejszy dywanik. I zniosłam go zadowolona i zdziwiona, że wcześniej na to nie wpadłam. Teraz psy mogą linieć, ile wlezie, bo czyszczenie tego małego dywanika to pestka w porównaniu z poprzednim. A ten wielki dywan polezy sobie na strychu aż mi sie przypomni kiedys o nim i znajdę dla niego zastosowanie.
    Anuś! Dzisiaj wybierz sie do lasu, bo grzyby i u Ciebie na pewno są. My nareszcie doczekalim się naszych smakołyków! A grzybiarzy od rana multum!
    Całusy!:-))***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzisiaj na pewno wybieramy sie do lasu, na razie niespiesznie delektuje sie pogodnym, choc zimnym porankiem, siedzac sobie w szlafroku, pijac kawusie, bo w tygodniu nie mam takiej mozliwosci.
      Przyjemnego dnia, Olenko :***

      Usuń
  7. Szybko zlikwidowałam w mieszkaniu dywany. Niczego bardziej niepraktycznego od szmat zbierających kurz, brud i sierść nie wymyślono. Łażenie na czworakach ze szczotka zbierająca kłaki (bo odkurzacz tego nie robił) szybko spowodowało udanie się po rozum do głowy i mam spokój.
    Przynajmniej w tej dziedzinie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ale Zabci rozjezdzaja sie lapecki na sliskim laminacie! Dywany musza zostac! Zreszta ona lubi na nich odpoczywac, a nawet sypiac. Tego sie psu nie robi! :)))

      Usuń
    2. No fakt. Psu się nie robi. Kotom można, bo one i tak nie sypiają na podłodze :) Stół, pańciowa poduszka, kołdra - to tak, na tym to i owszem :)

      Usuń
    3. Koty tez czasem nie wyrabiaja zakretu na sliskim laminacie, ale im nic sie nie stanie, a Kirus to staruszka i trzeba o nia dbac i zycie jej ulatwiac. :)

      Usuń
  8. A poza tym ciul z dywanami, jak tu takie mistrzowskie zdjęcie widzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, bo sie rozpekne z dumy i samozadowolenia! :)))

      Usuń
    2. A to pękaj. Co se ni mosz, kiej se możesz?

      Usuń
    3. A co! Bogatemu fszystko wolno, nawet pekac. :)))

      Usuń
  9. ja na dole mialam dywanik, na ktorym polegiwala nasza Sal, az sie rozlegl po domu smrodek....dywanik byl suchy (bardzo dlugowlochaty), nic nie zauwazylam, az podnioslam dywanik....u nas trzeba bylo nie tylko dywanik prac ale i podloge....zeszlo, piesek nie chcial na niczym innym spac. I w sumie dobrze, bo latwiej mi bylo prac dywanik niz jej lozeczko (= potrojnie zlozona koldra ludzka, za sztywna do zwyklej pralki), a psina biedna, staruszka, popuszczala. Kladlam plastikowe rzeczy na podlodze, recznik na dywaniku i piesek na tym. codziennie pralam jakies dziwne ilosci recznikow. piesek dostal lekarstwo, ktore popuszczanie konczylo. Proces trwal iles tam razy, bo to nawracalo co jakis czas. a ze popuszczanie bylo na oko zupelnie minimalne, to dopiero zapaszek dawal znac o tym, ze trzeba znowu lekarstwo zaaplikowac. A lozeczko z potrojnej koldry to polecam! wychodzilo mi taniej niz nowe prawdziwe psie lozeczka ;) a koszykow nie lubila i juz! Potrojnie zlozona ludzkakoldra pojedyncza wystarczala na rozwalonego psa, psi ogon i nawet zabawki! w domu mam jedna firanke....na drzwiach do ogrodu - z dwoch kawalkow w pionie, ma magnesy, zeby te dwie polowy sie schodzily; ma na celu niewpuszczanie muchow w uogrodecka. muchi wchodza pod spodem firanecki. jak? nie wiem, ale potrafia sie wlamac. jakos nie wchodzo przez otwarte okno...co do zaslon i ich prania to nie bede sie wypowiadac.....rhehrehreh.

    p.s. czy masz juz muskuly jak zawodowa kulturysta?????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nad muskulami pracuje, na razie jestem na etapie bolesnych zakwasow. :))) Nadzwigalam sie i nanosilam tak bardzo, ze po powrocie do domu padlam i pospalam. A pod wieczor zglupialam do reszty i upieklam ciasto :)))
      Zabcia dotad lubila swoj koszyk, a od niedlugiego czasu posypia na dywanie, nie wiem dlaczego. Zadnej starej kordly nie mam, zeby jej rozlozyc. ;)

      Usuń
    2. ja kupilam tania kolderke na targowisku. i uszylam podwojne poszeweczki..

      Usuń
    3. U mnie zawsze istnieje zagrozenie, ze taka inna kordelka nie spodoba sie Bulce, ktora demonstracyjnie i smierdzaco da temu wyraz. Tak bylo, kiedy poswiecilam swoje nienoszone futro i wylozylam nim koszyki Kiry i kotow. Kira byla wniebowzieta, Miecka uwielbiala wtulac sie w futro. A Bulka? Wszystko zaszczala! Musialam wiec futro wywalic do smieci. :/

      Usuń
  10. Nie podjęłabym się takiego wysiłku. Wyciepałabym. Mnie Ciapuś ostatnio oszczywa regularnie kanapę podrapaną i starą. Też się skończy wywaleniem jej ale puki co to piorę ją na ile moge.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tam zaraz wyciepywac, najpierw trza poprobowac innych metod. Wyciepac zawsze zdaze. :)))

      Usuń
  11. Toście się umordowali, byleby przyniosło to pożądany skutek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za kilka dni sie okaze, bo tyle pewnie potrwa suszenie. Bede donosic z linii frontu. :)))

      Usuń
  12. To się napracowałaś ale czego sie nie robi dla zwierzaków by mogły poleżeć na pachnącym dywanie.Dziś odpoczywaj., miłego dnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaraz wybieramy sie na grzyby, mam nadzieje, ze zdazyly urosnac.
      Buziaczki :***

      Usuń
  13. No toś sobie zadanie zadała;-))) Oby skutek był.
    Ja nie mam żadnych dywanów, odkąd jest z nami piesio. W łazience też nie mam dywaników. Kto wchodzi pod prysznic ten kładzie na podłodze niewielki ręcznik, z puli "cały, ale sprany" ;)) Ręczniki podłogowe mają ukryty, specjalny wieszak.To bardzo ułatwia mi życie, bo często go zmieniam, wrzucam do pralki i po kłopocie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, no nie moglabym biednej Kiruni zabrac dywanow. Psina calkiem by sie rozjechala na sliskim laminacie. Juz w kuchni ma problemy i kiedy chce szybciej ruszyc z kopyta, to buksuje w miejscu i lapecki leca na boki. :)))
      A te lazienkowe dywaniki sa jak reczniki prawie i tez szybko sie piora. :)))

      Usuń
  14. Łomatko... ja bym po prostu oddała dywan do pralni :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olenka, a wiesz, jaka ta pralnia droga? No i dojechac trzeba, a potem czekac az wypiora... Nie mam czasu. :)))

      Usuń
    2. Pamiętam Aniu jak byłam dzieckiem i moi rodzice prali taki duży dywan... do bloku obok do znajomych go zanieśli bo oni mieli na dole pralnię - wielkie pomieszczenie z lastryko na podłodze i kratkami ściekowymi. I ten dywan szorowali wielkimi szczotami ryżowymi na kiju. Ja miałam zabawę bo ślizgałam się na pianie jak na łyżwach ale rodzice chyba się mocno namęczyli... :) Teraz mam tylko jeden mały dywanik u córki w pokoju - taki przyłóżkowy. Traf chciał, że jakiś czas temu została na niego zwrócona kolacja jednego z moich sierściuchów. Oczywiście czyszczenie czyszczeniem ale jednak pranie wskazane - zwinęłam w rulonik, wsadziłam do bagażnika i tak ze 2 miesiące woziłam - pralnia nigdy nie była po drodze. Mąż się w końcu zeźlił i ... przełożył dywanik do garażu ;))). Córka na razie studiuje za granicą ale do grudnia powinnam w końcu do tej pralni dojechać... nie wiem ile ta przyjemność u Was kosztuje, u mnie 19,90 pln/m2.

      Usuń
    3. Tu w ogole uslugi sa bardzo drogie i w wielu przypadkach nieoplacalne, bo dorzucisz grosze i masz nowe. Brak mi tych polskich fachowcow-zapalencow, ktorzy za grosze reperowali WSZYSTKO. Nawet przewijali silniczki w mikserach albo odkurzaczach. A tutaj? Albo zaraz caly nowy podzespol, albo cena taka, ze sie nie oplaca. Staram sie wiec jak najmniej korzystac z jakichkolwiek uslug, sama piore, sama szyje, sama obcinam wlosy, a naszym mechanikiem samochodowym jest taki sam Niemiec jak my, wiec robi taniej i niekoniecznie zaraz wklada pol nowych czesci zamiennych. :)))

      Usuń
  15. A już myślałam, że to coś poważnego, a Ty dywan prałaś... No wiesz? :))... Pamiętam jak kiedyś sama tak prałam. Masakra...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No a dywan to nie powazna sprawa? W kazdym razie ciezkiego (doslownie) kalibru. :)))

      Usuń
  16. Długo nie miałam żadnych dywanów, bo to pranie kłaków przy jednym, a potem dwóch zwierzakach jest bardzo męczące. Ale teraz stwierdzam, że to jednak wielka radość dla pieska i kotka, jak się mogą czasem uwalić na dywanie. :) A taki nasiąknięty wodą dywan jest prawie nie do ruszenia, a przynajmniej nie w jedną osobę. Dobrze, że mąż Ci pomagał. Ciekawe, czy pozbędziecie się odorku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama jestem tego ciekawa. Dla kotow pewnie bym sie tak nie wysilala, bo one jakos sobie na sliskim radza, ale Kirunia musi miec mietkie pod nuszkami i pupcia. :)))

      Usuń
  17. Jak wyprałaś dywan w pralce etapami? Intryguje mnie to:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wez, Ania! W wannie pralam etapami, nie w pralce. Inaczej musialabym pociac ten dywan w kawaleczki i kazdy prac osobno. :)))))))))

      Usuń
    2. Tego właśnie się obawiałam :)))

      Usuń
    3. A ja przeciez o pralce nawet nie wspomnialam. ;)

      Usuń
  18. Nie rozjeżdżają się łapki Lorci na podłodze a dywany wszystkie co do jednego wywaliłam. Tylko w przedpokoju leży maleńki ocieplacz na płytkach dla Lorci, bo lubi na nim spać i zabawne kotuś się też tam kladzie. :) Marzyłam o tym całe lata, czyszcząc, ładne bo ładne dywany z sierści. I dlatego drogo bo decha a nie panele, na panelach łapki kotków piesków się ślizgają. Dużo to kosztowało, długo trwało, zanim się zdobyliśmy na remont i teraz jest dobrze. Firanek mimo parter nie mam, rolety wieczorem w dzień wystarczą drzewa przed oknem tuż pod oknem. To samo od strony kuchni, super firanki. :)
    Zapaszek na pewno wywietrzał. I pranie i suszenie doskonały pomysł tylko ciężki fizycznie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, strasznie ciezki, nawet bym sie nie domyslila, zanim nie wpakowalam go do wody. Moze dechy nie sa tak sliskie jak laminat, ja sama na nim jezdze, kiedy tylko mam pod spodem wilgotne kapcie, a Kira to juz w ogole. Nie moge zrobic takiego swinstwa mojej kochanej suni, wiec dywaniki byc musza. :)))

      Usuń
  19. Sory, ja wiem, że się naharowałaś, ale opisałaś tak plastycznie to wywlekanie dywanu przez okno w łazience, że się popłakałam ze śmiechu.
    Nie mam dywanów, bo Beza, mimo wyczesywania, sypie sierścią. Łatwiej mi odkurzać same podłogi. Ale przychylam się do opinii, że zwierzakom łatwiej poruszać się po domu, kiedy mają punkty zaczepienia w postaci dywanu, czy chodniczków. Myślę, że Twoje pranie przyniesie efekty i dywan straci smrodek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje dywany sa takie ciezkie tylko dlatego, ze dwa koty i jeden pies na biezaco uzupelniaja na nich wlos. Niby odkurza sie regularnie, ale klaki zwierzece splatuja sie z dywanowymi, co sprawia, ze moje dywany sa podwojnie puszyste. Malo wanny nie zapchalam, kiedy plukalam ten dywanik, klakow byla cala garsc, od bialych po czarne. :)))

      Usuń
  20. Oj, Ty Siłaczko z Judymem do spółki ..... mam nadzieję, że Wam nic nie będzie po tym pralniczym szaleństwie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oprocz niewielkich zakwasow czuejmy sie dobrze. To zapewne ta czerwona pelnia tak mi sil dodaje. :)))

      Usuń
  21. !!!!!!!!!!!! Pobudkaaaaaaa przed czasem. Ja ide spac. Niebo zasnute chmurami, ksiezyca raczej nie widac. Nastawilam budzenie o 4 'srana', wtedy sprawdze pulap chmur. !!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie czuwam i ogladam sobie pelnie ksiezyca w wydaniu na bialo. Jeszcze tyle godzin czekania... moze zasne w miedzyczasie? W kazdym razie budziki ponastawiane. :))) A niebo czyste, bez jednej chmureczki.

      Usuń
  22. ...no t oszacun, że we dwójkę wytargaliście taki cieknący ciężar. Sam przerabiam od czasu do czasu pranie chodników w przedpokoju i mam dość. Zazwyczaj czekamy na śnieg i wtedy się zaczyna akcja dywan...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno dobrze sie na sniegu pierze dywany, ale w wannie tez fajnie. Gdyby nie ten ciezar... :)

      Usuń
  23. Też się uparłaś na ten dywan:) Musi Ci się naprawdę podobać, skoro tak się z nim szarpiesz:)
    Zazdroszczę, rozpoczętego sezonu grzewczego...u mnie w nocy pięć stopni a elektrociepłownia śpi;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem ze starej szkoly, kiedy tak szybko sie przedmiotow nie wyrzucalo.
      Gosiu, ja nie pisalam, ze rozpoczelam sezon grzewczy, jeszcze tak sie nie stalo. Jednak moge grzac, kiedy sama chce, nawet latem. Teraz jeszcze nie grzejemy, choc wystarczyloby kaloryfer odkrecic.
      Ten piec w piwnicy obsluguje rowniez ciepla wode z kranu, nie tylko c.o. :)))

      Usuń

Dziekuje za Twoj komentarz.
Lubie wiedziec, z kim rozmawiam, moge dyskutowac, ale nie toleruje chamstwa i atakow ad personam. Anonimowe komentarze i tak wpadna do spamu, wiec mozecie sobie oszczedzic pisania, a obrazliwe beda usuwane.