czwartek, 3 września 2015

Nie wyspalam sie... ale nie zaluje.

Kiedy budzik zadzwonil mi w niedziele(!) krotko przed wpol do szostej, chcialam go natychmiast wyrzucic przez okno. Pomyslicie pewnie, ze calkiem mi juz odpalilo i zamiast wysypiac sie do wypeku, ja masochistycznie sama sobie odbieram sen. Zwlaszcza, ze jestem zdecydowana sowa i zyc zaczynam dopiero kolo poludnia. W ubiegla niedziele mialam takie samo mocne postanowienie, ale budzik przegral beznadziejna walke ze mna, a ja obrocilam sie na drugi boczek i dospalam do pozniej. Co z tego, ze potem przez caly dzien szarpaly mna wyrzuty sumienia, co z tego, ze nauragalam sobie od leni i bezwstydnych spiochow - wschod slonca przeszedl mi kolo nosa.
- Jak dobrze wstac skoro swit - probowalam dodac sobie podspiewywaniem animuszu i przyspieszyc proces budzenia, ale wciaz do ust cisnely mi sie slowa Jak trudno wstac PRZED switem... Jakos jednak dalam rade zrobic i wypic swieza kawe, a nawet umyc zeby, bo to budzi mnie najskuteczniej.
Jako tako przywrocona do zycia, wzielam Kire na poranny spacer i pomknelysmy pustymi o tej porze ulicami nad Kiessee ogladac i focic wschod slonca.
Trudno mi sobie przypomniec, kiedy i czy w ogole ogladalam jakies wschody, przeciez ja o tej niecywilizowanej porze daje sie tulic Morfeuszowi. Zachody? Prosze bardzo, chocby codziennie. Uparlam sie jednak i tego dnia wygralam walke z checia dospania.
Pierwsze, co zobaczylam, kiedy zakotwiczylysmy na pusciutenkim o tej porze parkingu, byla czapla, przechadzajaca sie leniwie brzegiem jeziorka. Wyszla, jak wyszla, bo niestety slonca jeszcze nie bylo.


Pojawila sie za to piekna juczenka...


... a po drugiej stronie nieba zachodzil ksiezyc w pelni.


Szlysmy wolno brzegiem, wsluchujac sie w przejmujace krzyki gesi, ktore ani chybi nocowaly wielkim stadem na jeziorze. Z kazda chwila niebo wygladalo inaczej. Na naszej drodze spotkalysmy jedynie jakiegos samotnego joggera (ze tez mu sie chcialo!), a duzo pozniej starsza pania z kijkami, poza tym bylysmy tam zupelnie same. Dziwne uczucie, ktorego wczesniej nie znalam, bo tam zawsze jest sporo ludzi.







Wszystko mialo dziwny i tajemniczy wyglad, poranne mgly i mnogosc ptactwa na wodzie sprawialy, ze czlowiek czul tak wielka wiez z natura, ze az bolalo. Dzwieki tez odbieralo sie inaczej niz w czasie dnia, bo nie slychac bylo ani ludzi, ani samochodow.
Kira troche sie nudzila, dawno juz pozalatwiala swoje sprawy i gotowa byla wracac do samochodu. Patrzyla na mnie z dezaprobata, ze tak stoje w mokrej trawie, gapie sie w dal i czasem przyloze aparat do oka.


Cisze przerywal przelot jakiegos samotnego abondzia lub wrzask kolejnych grupek gesi, ktore zrywaly sie do lotu, opuszczajac noclegowisko na jeziorze i znikaly gdzies za drzewami...






Ponaglana przez Kire, wolno udalam sie w droge powrotna. Przystan i teren do gry w pilke na kajakach okupowaly gesi, kaczki i (chyba) kormoran. Pewnie niedlugo odleca, kiedy zacznie sie schodzic publika, by poplywac na lodkach i rowerach wodnych, czy tez pospacerowac wokol jeziorka. Zapowiadali na dzisiaj upal do 35°, wiec bedzie tloczno.



Ostatnie roze tego lata przy zamknietej o tej porze budce z lodami.


Pojawilo sie slonce, pora byla wracac do domu...



Gdybyscie jednak chcieli obejrzec calosc, proszsz... TUTAJ.



40 komentarzy:

  1. PRzepiękne zdjecia rozmarzyć się mozna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez rozmarzona snulam sie nad jeziorkiem, jako te mgly... :)
      Witam u mnie, rozgosc sie. :)))

      Usuń
  2. Swiat o wschodzie słońca i cichszy i inny jak w dzień.Mi też jest się ciężko rano pozbierać.Raz udało mi się wstać i pujśc nad Odrę. Była osnuta we mgle i taka tajemnicza.Zdjęcia piękne obejrzałam wszystkie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to byl nie lada wyczyn to ranne powstanie z mar. Pewnie dlugo tego nie powtorze.
      Przy okazji nie zawsze trafia sie na malowniczy swit i wlasciwie trzeba by tak wstawac codziennie, zeby wybrac cos naprawde pieknego, a dla mnie to wyzwanie ponad sily. :)))

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. No faktycznie, sa fajne, tylko to wstawanie... ;)

      Usuń
  4. Ależ pięknie :) warto było! Nie wiem, czy mnie się taki wyczyn uda jak wstanie przed świtem, wątpię :( elaja

    OdpowiedzUsuń
  5. jestem z Ciebie dumna! Przezwyciężyłaś sama siebie... to nie zdarza się często szczegolnie w sprawach ktore nie są sprawami życia lub śmierci :)
    Uwielbiam mgły poranne... ostatnio czesto je obserwuję na stawach za oknem ;))) w sumie to można powiedzieć że co dzień ;)
    Buziaki :********

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestes po prostu wielka szczesciara, ze mozesz codziennie obserwowac tak piekne widoki. Chcialabym miec widok z okna na bezkres i zamglone stawy, nie musialabym sie specjalnie ubierac, tylko bym sobie focila z okna w koszuli nocnej. No ale nie mozna miec wszystkiego. :)))
      Buzka :*****

      Usuń
  6. Wschód słońca to piękna sprawa ale rozumiem twój ból, też lubię pospać. Piękne zdjęcia tej mgły. Masz tację, inaczej wszystko się odbiera o takiej porze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachody tez sa piekne, moze nawet ladniejsze, ale jednak wokol tetni zycie, chodza ludzie, jezdza auta i brak tego nastroju porannego, kiedy jeszcze swiat nie obudzil sie do zycia, a jeno ptactwo. :)))

      Usuń
  7. Jednak dobrze wstać skoro świt; przynajmniej raz :))))) A efekt, jak widać znakomity :)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moze nawet bedzie mi sie chcialo powtarzac ten bohaterski czyn ze wstawaniem przed wschodem, bo jak widac, oplaca sie. :)))

      Usuń
  8. Gratuluję Tobie samozaparcia :)))) Piękne zdjęcia i przy okazji dotknęłaś czegoś magicznego, co nie każdemu jest dane, bo nie każdy chce poczuć więzi z przyrodą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zyciu bym nie przypuszczala, ze poranki moga byc tak magiczne. A tu czlowiek te magie przesypia w nieswiadomosci i rajcuje sie zachodami. :)))

      Usuń
  9. tyż w niedziele wstałam skoro świt
    ale z powodów wiele mniej romantycznych
    dziecko na odległe lotnisko odwoziłam
    też było pieknie, jak na autostradę oczywiście, czyli bez najmniejszego porównania!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro juz poprobowalas tego porannego miodu, wstan teraz dla doznan estetycznych, kiedy spieszyc sie nie trzeba. :)))

      Usuń
    2. No to przepysl :)))))))))))

      Usuń
  10. Cudowności! Warto, warto było. Można się zachwycac bez końca takim urokliwym początkiem dnia!
    I ja mam taki wyczyn na sumieniu. Tez do dziś wspominam...
    http://zamoimidrzwiami.blogspot.com/2012/06/swit-nad-odra.html

    jeszcze z Rufim...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I chyba jeszcze boli to wspomnienie, prawda? Mam tak, kiedy przegladam zdjecia z Fuslem.
      Piekny wschod. :)

      Usuń
  11. Ja tez nie zaluje ze sie nie wyspalas :-) Przecudne zdjecia, a na to pod Kira napatrzec sie nie moge. Masz talent pani, oj masz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czlowiek doklada staran, sen sobie odbiera, a w fotoszkole pomieszali mi te zdjecia z blotem, ze w ogole technicznie do dupy. Najgorsze, ze i ja to widze. :(

      Usuń
  12. Nareszcie! Wschody i rodzenie sie nowego dnia to nadzieja na udany caly dzien... mgly cudne... niebo jeszcze nieswiadome ludzkiego wzroku wiec kwitnie barwami (pozniej ludzie wypatrza te barwy, ktore z kolei spelzna i spowszednieja). I ten ziab poranny (u Ciebie to pewnie tylko swiezosc wolna jeszcze od upalu)... Jak dobrze wstac skoro swit... :DDDDD ... jutrzenki blask....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stupki mi pomarzli ino, bo zapuscilam sie w mokra trawe, ale poza tym bylo przyjemnie. I faktycznie byla to dopiero poranna zapowiedz upalu. Pozniej juz z domu nie wychodzilam, bo nie szlo wytrzymac z goraca i duchoty. Teraz pewnie bym zmarzla. :)))

      Usuń
  13. Odpowiedzi
    1. No mam nadzieje, biorac pod uwage moje poswiecenie. :)))

      Usuń
  14. Uwielbiam wschody słońca nad wodą...i tę ciszę, która im towarzyszy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak zupelnie cicho nie bylo, bo gesi maja zwyczaj bardzo glosno zaznaczac swoja obecnosc, ale fajne bylo to, ze nie slyszalam zawsze obecnych odglosow miasta. :)))

      Usuń
  15. Cóż, przyznaję, że ja sama nigdy bym się tak nie poświęciła. Tym bardziej więc masz u mnie słowa uznania:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja ide o zaklad, ze gdyby fotografowanie stalo sie Twoim hobby, na pewno sprobowalabys switu. :)))

      Usuń
  16. A jak widać wschody czesto piekniejsze od zachodów. Dla tych mgieł, bezludności, ciszy tajemniczej, powietrza rzeźkiego i pastelowych kolorów nieba - warto, warto wstawać i mieć potem dłuzszy dzionek(co pisze ja, której łatwo bom skowronek).
    Nareszcie sie u nas ochłodziło i pokropiło. I od razu bardziej jesiennie. A to przecież jeszcze lato. Dziwne to wszystko.
    Dobrego wieczoru, Aniu!***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty zapewne zyjesz rytmem bardziej zgodnym z naturalnym, tak od wschodu do zachodu i takie spektakle ogladasz czesciej, bez specjalnego wychodzenia z domu. Masz wszystko na wyciagniecie reki i w zasiegu wzroku.
      Przeslalam Wam w koncu troche ochlody i wytesknionego deszczu, ale sama jestem smutna, ze lato odchodzi, bo choc dalo nam do wiwatu susza i upalami, to jakos szkoda...
      Buziaczki :***

      Usuń
  17. Pięknie nam to Anusiu pokazałaś, może raz w życiu widziałam wschód słońca - nie pamiętam. Raz w tygodniu jadę do pracy o 5 rano i piękne mgły widzę, ale wschodu nie, bo obracam się w gęstej zabudowie, a nie na łąkach. U nas dziś było trochę pochmurno, ale deszczu nic - dało się żyć 21 stopni.
    Pozdrawiam Cię cieplutko - Ania
    P.S. Może pokazuj nam coś brzydszego, bo my Ci po prostu zazdrościmy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anula, zartujesz? To ja jecze i marudze, ze wstac musialam o wpol do szostej, a tu czytam, ze Ty juz o piatej dawno w drodze. Dobrze chociaz, ze tylko raz w tygodniu.
      Czlowiek w miescie niewiele widzi, gdzies tam za budynkami slonko z wysilkiem pnie sie do gory, moze na jakims trawniku i mgielka przeleci, ale bardziej sie uwaza, zeby nie wpasc pod samochod, zamiast rozgladac sie za pieknem natury.
      Juz jutro bedziesz miala, Aniu, brzydki post, wedle zyczenia :)))
      Buziaki :*

      Usuń
  18. Mnie się tylko raz udało sfotografować wschód słońca, gdy czekałam na lotnisku na odlot samolotem na Kretę. Trudno mi się zmusić do takiego wczesnego wstania, więc podziwiam Cię, że udało Ci się to. Warto było, bo takie poranne widoki są cudowne. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No sama widzisz, jak to trudno zlapac taki wschod. Do tego jeszcze samo wstanie w srodku nocy nie gwarantuje, ze wschod bedzie odpowiednio ladny, prawda? :)))

      Usuń
  19. Panterko,wzruszyłaś mnie tymi bajkowymi fotami,coś niezwykle pięknego....Twoje wprawne oko uchwyciło w kadr skrawki raju..(właśnie tak sobie go czasami wyobrazam)..
    W Twoich fotach jest dusza impresjonizmu..:-)
    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama widzisz, Owocku, ze ja zyje w rajskim otoczeniu. Odkad zaczelam focic, odkrywam coraz to piekniejsze zakatki. :)))

      Usuń

Chcesz pogadac? Zamieniam sie w sluch.