poniedziałek, 9 listopada 2015

Popsulam sobie noge.

Jak musialam tyrac w fabryce, to slonce przyswiecalo jakby mu za to placili. Jak tylko zblizal sie weekend, juz w piatek, zaczelo sie zaciagac, a nawet popadywac. Padalo z piatku na sobote, ranek wstal pochmurny, ale potem stal sie cud i zaczelo sie nieco przejasniac.
- Kira, masz ochote sie przejsc?
- No jak nie, jak tak!
Podjechalysmy w poblize Baggersee. UWAGA! Jest 7 listopada, godzina okolopoludniowa, temperatura powietrza 20°, bezwietrznie. Spocilam sie, chociaz slonce bawilo sie ze mna w chowanego. Raz swiecilo, a raz nie.





Kirus z daleka czula juz wode, wybiegala w przod, poganiala mnie, niecierpliwila sie, ze ide tak powoli, bo ona chcialaby juz-juz lapecki zamoczyc. Musialam pilnowac urwipolcia, zeby plywac nie poszla, bo niby cieplo bylo, ale to w koncu przedzimie, a ona niedomagajaca. Nie ma zartow.



Po lewej stronie mialysmy widok na jedna z dzielnic Getyngi, po prawej migotalo juz do nas zachecajaco jeziorko.



Latem tego roku utopil sie w nim jakis "uchodzca" z Afryki. Zanieczyscil wode lezac w niej kilka dni, zanim go wylowili, ale to nie odstrasza kapiacych sie. TAK, teraz tez zazywal kapieli jakis zboczony naturysta, ktorych latem jest tam zatrzesienie. Nie zrobilam mu zdjecia, ale widzialam wszystko (nie bylo czym sie zachwycac).



Kirus musiala, no musiala zamoczyc lapecki, a ja tylko pilnowalam, zeby nie wlazla glebiej.



I wszystko szlo jak po masle, ptaszki spiewali, woda szumiala, Kira byla szczesliwa, ale na drodze wylonil sie nam cieniutki ciek wodny, taki polmetrowy. Z wrodzonym sobie wdziekiem motylka lekko go przeskoczylam... i pooojechalam na blocie do przodu z przekretem nogi po drodze, po czym z glosnym plaskiem upadlam doopa w bloto. Rzucilam grubym slowem, posmialam sie z wlasnej niezdarnosci, poocieralam brud chusteczkami higienicznymi i poszlam chwiejnie dalej.


Zadka sobie nie sfocilam, bo nielatwo by mi bylo obrocic sie o 180°, ale wygladal podobnie jak kolano. Jeziorko zachwycalo poznojesiennym wygladem, drob plywal sobie synchronicznie trojkami, slonce przez caly czas zabawialo sie ze mna w chowanego, a kolano z kazdym krokiem bolalo coraz bardziej, ze nie wspomne o dyskomforcie zwiazanym z mokrymi na tylku spodniami.






Nieopodal przejechal pociag, wiec go sobie pstryknelam dla Lidii.




Obydwie z Kira odczuwalysmy trudy  drogi powrotnej, ja w bolacym kolanie, ona ogolnie zmeczona, bo spacer byl dosc dlugi. Jako ze bolace kolano nalezalo do prawej nogi, ktora to noga przeznaczona jest do obslugi (za przeproszeniem) pedalow, w tym np. naglego awaryjnego hamowania, do czego trzeba sily - mialam obawy, jak dojade do domu. Ale spoko, dojechalam bez zadnych perturbacji, po czym oddalam sie we wladanie lapkowi, bo przez ten spacer narobilo sie zaleglosci.
Przy wstawaniu od stolu coraz bardziej odczuwalam kolano, a kiedy po poludniu na chwile sie polozylam, nie moglam juz praktycznie wstac z sofy.
Chlop zadecydowal, ze jedziemy na SORa.
c.d.n....








80 komentarzy:

  1. Dobrze, że chociaż mogłaś sobie ulżyć "grubym słowem":)). Oby to nie było nic bardzo poważnego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem na podjumie! :))

      Usuń
    2. Na samym czubku podjuma. Wygralas moje najgrubsze slowo na wlasnosc. :)))

      Usuń
    3. Wyobrażam sobie! :)))
      Wolałabyś nie słyszeć moich najgrubszych słów.

      Usuń
    4. Pewnie bym nie chciala, ale Ty masz moje na wlasnosc i nie zawahaj sie go uzywac w odpowiedniej chwili (nie musisz nawet podawac autora) :))))))))

      Usuń
  2. No to Ci współczuję, mam nadzieję, że lekarze pomogą Ci się z tego wymiksować!
    Zdrówka życzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo samo sie zagoi, albo trza bedzie reperowac endoskopowo.. :))

      Usuń
  3. Pozazdroscilas Kirze, oj Ania! Ale zeby tak w bloto i ta szlachetna czescia ciala, no Wiesz!
    Oklady z mezowej piersi na noge zrob, i nie wyglupiaj sie, masz ma byc zdrowa.
    Mam nadzieje, ze nie bedzie zadnych powiklan Twoich akrobacji - buziak:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez mam taka nadzieje, ale meniskus bywa zdradliwy, wiec wszystko jest mozliwe. :))

      Usuń
  4. Grube slowo to jest to !! Od razu lzej :)
    Bedzie dobrze - trzymaj sie lewej nogi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No trzymam sie, trzymam, ale prawa potrzebna mi jest do samochodu. :)))

      Usuń
  5. Czy nie wymyślono jeszcze takiego patyczka do robienia sobie selfie odwłoka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moze i wymyslono, ale nie mialam pod reka. :)))

      Usuń
  6. To niedobrze. Co wyszło z tym kolanem???? Urazy kolana długo się leczy. Mam nadzieję,że nic poważnego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez mam taka nadzieje. Na razie lecza zachowawczo, a jesli sie nie poprawi, to bedzie operacja. :)

      Usuń
  7. Oj biedna Panterka:(...kurde,napisz co wykazało prześwietlenie (bo zakładam ,ze na Sor od razu Ci zrobili).Może to jakieś silne stłuczenie...
    Tak,czy srak urazy kolan,kostek(mialam 3 zwichnięcia)leczy się parę tygodni...
    No,ale nie ma co się negatywnie nastawiać.
    Moce wysyłam :*
    Zdjecia piękne,to z księżycem-rewelacja....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owocku, to jest slonce w bialy dzien, a nie ksiezyc, bo ten akurat jest jakos w nowiu. Przeswietlenie wykazalo tylko, ze kosc jest cala, ale to jeszcze nie znaczy, ze meniskus tez. Okaze sie w dalszym praniu. :))

      Usuń
    2. Taaa takom mondro,żeby księżyc ze słońcem pomylić. :p
      Ważne,że nie ma złamania,bądz Aniu dobrej myśli....
      Dodałaś jakieś leki?Zalecenia?

      Usuń
    3. Dostalam, dostalam, a jutro napisze wiecej. :)))

      Usuń
  8. O żeeeesz Ty kozico nisko polna!Jak to było?:żeby kózka nie skakała to... coooo?
    Kira ma bergerówki w oczkach,znaczy dobrze ino uważaj na nią:)
    Miłego dnia*:)
    No dobra:widoczki uspakajające:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak sie okazuje, bardziej uwazam na Kire niz na siebie ;)
      Ona przynajmniej wyszla calo ztego spaceru, w przeciwienstwie do mnie. :)))
      Buziak :***

      Usuń
  9. Jejku ale Ci współczuję.Z kolanem nie ma żartów.Miejmy nadzieję, że leczenie zachowawcze pomoże.Ja jak Luna na mnie wpadła,co prawda nie przez upadek jak u Ciebie.to skończyło się operacją.Spacer piękny no bez tego upadku oczywiście.Głaszczę Kirę no i kolanko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic nie jest jeszcze przesadzone i moje kolano tez moze wymagac operacji, choc bardzo bym nie chciala. Na razie srodki przeciwbolowe pomagaja, da sie zyc i nawet chodzic bez kul. :))

      Usuń
  10. Baletnica... hehe, ale nie zazdroszczę, ani błota ani bólu kolana. Ale bywa i trzeba się pogodzić z wiekiem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Qrna, Luna! Najpierw Cie palne, a potem strzele focha dozywotniego!!!
      Sama sie pogadzaj z wiekiem. Phi! :/

      Usuń
    2. Masz Anuś rację - nasz wiek jest w porządku.
      Ania

      Usuń
    3. Nooo wlasnie! I nawet przez cieki skakac sobie mozemy, pod warunkiem, ze blota nie bedzie i zwiazanej z tym slizgawki. Nnno! :)))

      Usuń
  11. Ale Ci się trafiła przygoda! Oby kolano dało się wyleczyć bez operacji, chociaż te endoskopowe są mało inwazyjne. I nie zgodzę się z komentarzami - to nie kwestia wieku; taki uraz może zdarzyć się każdemu, a najlepszym tego przykładem jest koleżanka moich dzieci, która w wieku około dwudziestu lat miała operowane kolana w wyniku takiego właśnie urazu, i to oba, z niezbyt długą przerwą między operacjami, bo zdarzyło się to (oba urazy) jakoś tak w ciągu roku czy półtora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to to, Ninus! Bedzie mi smarkata Luna wiek wypominala! :))) No swiat sie konczy!!!
      Na razie musze czekac, co z leczenia zachowawczego wyniknie, ale licze sie z mozliwoscia zabiegu. Moja corka miala juz operowany meniskus w wieku chyba 16 lat, bo jeszcze musialam podpisywac zgode na zabieg. :)

      Usuń
  12. zagladam do Ciebie i podziwiam. Ja wpadłam w jakiś marazm, ani mi sie nie chce spacerów ani robić zdjęć, a Ty stale na spacerze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wczoraj za to, przy przepieknej pogodzie musialam za kare siedziec w domu. :(
      Wiesz, Graszka, mam znow towarzystwo do spacerow, bo z Kira jest troche lepiej, to korzystam, jak widac przesadnie. :((

      Usuń
  13. Oj, Panterko, Panterko .... bądź dobrej myśli, nic innego Ci nie zostało. Na pocieszenie dodam, że Chłop mój lotając w kopalni też się przewrócił, ledwo kuśtykał, bo kolano miał nadpsute. Do lekarza jednakże nie poszedł, samo przeszło.
    Dobrze, że leczą Ci objawowo, na pewno potrzeba trochę czasu na zagojenie. Czego Ci serdecznie życzę - tego zagojenia, oczywiscie ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I znów za szybko wysłałam. Za pociąga dziękuję :)) Tym bardziej doceniam, że fotkę strzeliłaś z bolącym już kolanem ......

      Usuń
    2. Wtedy to jeszcze byl maly pikus z bolem, choc mnie wydawalo sie, ze boli. Bol to ja dopiero mialam w szpitalu. Wiec spoko, az tak mocno sie nie poswiecalam. :)))

      Usuń
  14. Aniu przede wszystkim oszczędzaj.kolano.!
    Mam nadzieję, że masz zabezpieczone, usztywnione. Współczuję i mam nadzieję, że nie będzie potrzeby chirurga!
    Zdjęcia są urocze: )
    Buziam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oszczedzam, Izunia, bo mimo silnych srodkow przeciwbolowych, jeszcze rwie troche w srodku. Mam nadzieje, ze samo sie zagoi, bo urazu bezposredniego, ktory moglby ten meniskus nadszarpnac - nie bylo. To raczej skrecenie kolana przy upadku na tylek. :)

      Usuń
  15. No poślizgi ze zginaniem stawów w nie te strony co tzreba znam...
    A dziś bardzo ładnie przycięłam sobie palec wskazujący drzwiami samochodowymi. Sama!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. T U P A J A !!! Tego bym sie po Tobie nie spodziewala! No dzie pchasz te paluchi?
      To my obie takie niezdary, a juz myslalam, ze nie ma wiekszej ode mnie. :)))))

      Usuń
  16. Może trochę podmucham to będzie dobrze, wnusi zawsze pomaga.Przykre to bo teraz razem z Kirą obolałe jesteście.Trzymaj się Aniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dwom starszym paniom brykania sie zachcialo... :))))
      Buziaczki :**

      Usuń
  17. Ciekaw jestem jak Cię na SORze przyjęłli, bo u nas to tylko paragrafy od wejścia wiszą a o pomoc ciężko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkie SORy sa jednakowe, moze z ta tylko roznica, ze tu najpierw by pomogli, a potem dopiero zajeli sie biurokracja. :)

      Usuń
  18. I widzisz? Bez motoru też się da wyp***ić :-))))
    Mam nadzieję że nic poważnego se nie zrobiłaś, ale doczytałam że napiszesz jutro to poczekam.
    Buźka :-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widze! I tez mam nadzieje, ze to przejsciowe i ze nie bede musiala poddawac sie zabiegom operacyjnym. :(((

      Usuń
  19. Ojej Panterko bardzo Ci współczuję :((
    Kolano to nie przelewki , trzeba oszczędzać żeby sobie nie zaszkodzić ...
    U mnie w rodzinie córcia miała dwa razy poważny uraz kolana (skręcenie z wypadnięciem rzepki kolanowej) , chłop miał przeboje z kolanem i ja też . Miałam nawet skierowanie na zabieg ale odłożyłam go ze strachu na parę miesięcy i okazało się że kolano prawie się naprawiło ;-)
    Kciuki za zdrówko !
    Piękne foty i Kirunia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oesu! Nie strasz mnie!!! Wierze mocno, ze samo sie naprawi. Na razie czuje sie swietnie, ale chlam 3xdziennie IBU 600g i 3x30 kropli Novaminsulfon, wiec nie boli. Ciekawe tylko, czy najpierw sie naprawi, czy mi watroba wysiadzie. :)))

      Usuń
    2. Oby się naprawiło ! :-))

      Usuń
  20. A ja zobaczylam tytul i pomyslalam "no tak bawila sie Pantera srubokretem i se albo odkrecila albo za mocno przykrecila jakas srubke w kolanie". A tu masz, nie smichy chichy tylko powazne zepsucie. Czymiem kciuki zeby poszlo lagodnie i szybko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No mogla to byc noga np. od stolu, co oczywiscie byloby mi bardziej na reke. :))) A tak...
      Dobrze, ze jeszcze srubki w glowie jakos sie trzymaja. :)))

      Usuń
  21. Wiesz Aniu, ja jak zwykle poradziłabym ale i tak nie weźmiesz pod uwagę. A tam u was robią balsam omułka zielonowargowego. Ostatnio kostka w stopie uznała że może mnie boleć i sobie nawet próbowała napuchnąć a tu trza być na stopach dwóch bo dziecię w domu :), wiec dałam jej - kostce, posmakować balsamu na noc i na dzień takoż plus skarpetka. Kostka uznała że może poczeka aż mi się balsam skończy a nie doczekanie jej, zamawiam następny prawie prosto z Niemiec. :)
    Współczuję bardzo, miałam szyte kolano po tym jak w nasz motor wjechał kierowca pogotowia, dawno to było blizna do dziś..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesusmaria, Ela, co to w ogole jest omulek zielonowargowy? Bardzo paskudnie brzmi, ale pewnie dlatego musi byc skuteczny. Juz poszukalam u wujka G. Jest balsam, ale sa tez kapsulki. Zastanawiam sie, czy dla Kiry nie bylyby dobre jako suplement, dla zwierzat maja jako puder, do dodawania do jedzenia.
      Wierze jednak, ze obejdzie sie bez operacji i samo sie naprawi. :))

      Usuń
    2. Ja zeżarłam cale opakowanie omułka zielonowarg.jest także w postaci tabsów , bardzo dobrze działa na chrzstki i ogólnie uklad kostny .
      Kupilam w sklepie zielarskim,a tabsy z NIEMCÓW sprowadzone.

      Usuń
    3. Ale odczulas jakas namacalna poprawe po tych pigulkach?
      Patrzylam w handlu, troche drogie to cholerstwo, ale dla Kiry bym sie pokusila.

      Usuń
    4. Tak Aniu,powinnam jeszcze zakupić ze 2 opakowania,ale po 1 widzę poprawę...okropnoe strzelało mi w stawach,aż samej mi sie od tego niedobrze robiło....no i strzelania przeszły,a jak już to wystepują tylko czasami.
      Ale Tobie też by nie zaszkodziły.Owszem są drogie,za opakowanie zabulilam ponad 60 zl

      Usuń
    5. Dla Kiry to raczej ten proszek do jedzenia, latwiej jej wejdzie niz pigulka. :)))

      Usuń
  22. oby nie więzadła krzyżowe
    chociaż to też daje się ogarnąć
    trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o!
      nie musiałam się odrobotowiać!

      Usuń
    2. No, moj blog w koncu Cie zaakceptowal i nie traktuje jak stalego zagrozenia dla bezpieczenstwa wlasnego i mojego. ;)))
      Kirus byla operowana na naderwane wiezadlo krzyzowe, ja wolalabym tego nie miec. :(

      Usuń
    3. no, ja osobiście mam zerwane, ale nie zoperowane
      mozna bez operacji, ale duzo rehabilitacji potrzeba

      Usuń
    4. Nie mam czasu ani checi na dlugotrwalosci. :)

      Usuń
    5. dobrze, jak się ma wybór:)

      Usuń
  23. Ty już po amputacja czy przed? ;)
    Buziaki ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaa, smiej sie, smiej z biednej kaleki... :(

      Usuń
  24. nO TO ZAPOWIADA SIĘ FAJNE CZYTANIE, HREHRE ;))

    A tak serio, to bólu i SORu współczuję.
    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te SORy sa sakramencko dlugotrwale i nuuudne jak flaki z olejem. Dobrze, ze mialam ze soba lekture, bo juz bym nie zyla z nudow. :)))

      Usuń
  25. Anuś współczuję Ci, wiem co to ból kolana. Też miałam podobną przygodę, chciałam szybciej przejść na drugą stronę jezdni, bo zielone już migało i jak się nie wyłożę jaka długa na samym środku. Sakrajbudzko obiłam kolano, ale obeszło się szpitala. Blizna po strupie zniknęła po 2-ch latach.
    Życzę dużo zdrówka, bo kolano to poważna sprawa.
    Buziole Ania
    PS. Ja też dziś jestem u Ciebie bez obrazków jak Rybeńka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym ja sobie tylko to kolano stlukla, pomoglby altacet. Tyle, ze to moje kolano nie bylo ani sine, ani spuchniete, bo ja na nie nawet nie upadlam. No ale zobaczymy, jaki bedzie dalszy przebieg. ;)
      :**

      Usuń
  26. Qrna,tos się załatwiła, współczuję, no i niech się goi samoistnie,nie nadwyrezaj,dbaj i uważaj,moze nie trzeba bedzie zabiegu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No zalatwilam sie, ale tabletki dzialaja, wiec bol jest znacznie mniejszy i moge kustykac bez kul po domu. :))

      Usuń
    2. Nie kuśtykaj jak nie musisz,bo mozesz pogorszyc sytuację,daj czas ,zeby sie kulanko zregenerowalo.

      Usuń
    3. Nie no, odpoczywam w wiekszosci, ale czasem ide siusiu albo na balkon zapalic i wtedy nie musze juz podpierac sie kulami. :)

      Usuń
  27. Jeżu, Ty to masz przypadki! Jak jaki Jonasz:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano mam, takie hobby szpitalne. Jak mnie tam za dlugo nie ma, to tesknie i sobie cos wymyslam. :)))

      Usuń
  28. Trzeba na siebie uważać. My też latamy z męzam po lesie a z nami kozy i psy. Im nic a my sie wciaz ślizgamy, bo liście zdradzieckie są - nie widać, co pod nimi.
    Mam nadzieje Aniu, że kolanko szybko Ci się wykuruje i znowu bedziesz nieustraszoną kozicą!:-))***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ja caly czas na siebie uwazam, Olu. Tam nie bylo nawet lisci, na ktorych bym sie mogla poslizgnac. Ja raczej nie z tych, co kozakuja. Ot, przypadek.
      :***

      Usuń
  29. Kupuj omuła i już :) nie skąp sobie nie tylko dla Kiruni. Też kupię pigułki tez mi strzela i piszczący ból posiadam a nie chcę posiadać dłużej. :) "Piszczący" ból tak go nazywają ci co posiadają reumatyczne zapalenie stawów.
    Anuś dla Kiruni nie zapomnij przekazać ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kirunia jest dla mnie najwazniejsza, u mnie jeszcze nic nie szczela. :))))
      Ucalowalam Zabcie, masz lizawki od niej. :***

      Usuń
  30. Bardzo lubię takie pochmurne zdjęcia! I do tego jesienne kolory...
    Idę czytać dalej o nodze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spacer byl(by) naprawde fajny, gdyby ten strumyczek nie stanal mi na drodze. :)))

      Usuń

Chcesz pogadac? Zamieniam sie w sluch.